
Leo Express upały klimatyzacja

Leo Express upały klimatyzacja
Dwa miesiące po podpisaniu umowy inwestycja realizowana przez Mostostal Warszawa S.A. – budowa Terminalu T6 w Kraków Airport – przebiega zgodnie z przyjętym harmonogramem.
– Każdy kolejny etap tej inwestycji jest realizowany zgodnie z przyjętymi założeniami, a zespół projektowy konsekwentnie prowadzi prace przygotowujące budowę do następnych faz realizacji. To efekt dobrej organizacji, ścisłej współpracy z inwestorem oraz doświadczenia naszych zespołów w prowadzeniu złożonych inwestycji infrastrukturalnych – mówi Artur Sikora, Dyrektor Grupy Kontraktów w Mostostal Warszawa S.A.
Po podpisaniu umowy oraz spełnieniu wszystkich wymogów formalnych wykonawca przejął teren przeznaczony do realizacji pierwszego etapu inwestycji. Obszar budowy został wyłączony ze strefy operacyjnej lotniska, co pozwala na prowadzenie robót bez wpływu na bieżące funkcjonowanie portu lotniczego. Zakończono również mobilizację zaplecza budowy – mówi Łukasz Strutyński, Prezes Zarządu Kraków Airport.

Budowa Terminalu T6 etap I w Kraków Airport
W ramach prac przygotowawczych wykonano rozbiórki istniejących obiektów, obejmujące likwidację wiaty pod prasokontenery, wyburzenie dawnej wartowni Służby Ochrony Lotniska oraz demontaż wiat rowerowej i motocyklowej. Wprowadzono także pierwszy etap organizacji transportu technologicznego oraz częściowo zmieniono organizację ruchu na parkingu terenowym – zaznacza Janusz Kardasiński Członek Zarządu Kraków Airport.
Przebudowa infrastruktury podziemnej
Równolegle prowadzone są prace związane z inwentaryzacją i przebudową infrastruktury podziemnej. Obejmują one przekładki sieci teletechnicznych, energetycznych i sanitarnych, które są niezbędne do uporządkowania istniejącego uzbrojenia terenu i zapewnienia bezkolizyjnej realizacji nowego terminalu.
Badania archeologiczne i roboty ziemne
Po uzyskaniu wymaganych zgód rozpoczęto badania archeologiczne zgodnie z zatwierdzonym programem. W pierwszej kolejności usunięto warstwę nasypową gruntu. Dotychczas z terenu inwestycji wywieziono już ponad 20 tys. m³ ziemi.
W ubiegłym tygodniu rozpoczęły się również prace związane z wykonaniem obudowy wykopu. Ich realizacja umożliwi prowadzenie dalszych robót ziemnych do poziomu posadowienia obiektu. Prace będą prowadzone sukcesywnie, równolegle z postępem badań archeologicznych.

Budowa Terminalu T6 etap I w Kraków Airport
Kolejne etapy
W najbliższych miesiącach kontynuowane będą roboty ziemne, przebudowa infrastruktury podziemnej oraz przygotowanie terenu pod realizację zasadniczej konstrukcji Terminalu T6. Wszystkie prace prowadzone są zgodnie z harmonogramem, z zachowaniem ciągłości funkcjonowania Kraków Airport.
Kluczowe dane

Budowa Terminalu T6 etap I w Kraków Airport
info prasowe Kraków Airport
To nie ranking najpiękniejszych zabytków ani turystyczna lista marzeń. To zbiór obiektów uznanych za bezcenne dla światowego dziedzictwa. Trafiają do niego miejsca o tzw. „Wyjątkowej Uniwersalnej Wartości”. Takie, które opowiadają historię ludzkości, wyznaczają kierunki rozwoju architektury, nauki czy kultury i zasługują na ochronę dla przyszłych pokoleń. Właśnie mija 20 lat od wpisania Hali Stulecia we Wrocławiu na Listę światowego dziedzictwa UNESCO. Rocznica jest nie tylko okazją do przypomnienia znaczenia tego wyróżnienia, ale także do podsumowania dwóch dekad konsekwentnej ochrony i modernizacji jednego z najważniejszych zabytków architektury XX wieku.

Hala Stulecia_fot. P. Zemlak
– Przeprowadzone remonty kompleksu Hali Stulecia to zasługa ciężkiej pracy wielu ludzi na przestrzeni prawie dwóch dekad. Trudno wymienić ich wszystkich, bo to setki, a tak naprawdę tysiące zaangażowanych osób. Ta piękna rocznica to jednak dobra okazja, by podziękować im raz jeszcze, ale też zapewnić, że jako Wrocław będziemy nadal troszczyć się o to wyjątkowe światowe dziedzictwo. Według koncepcji Maksa Berga Hala Stulecia miała być dla wszystkich i tak właśnie jest dzisiaj. Obiekt z powodzeniem godzi dzisiaj wiele funkcji, spełniając wiele potrzeb mieszkańców Wrocławia i Dolnego Śląska – mówi Prezydent Wrocławia Jacek Sutryk.
UNESCO od ponad pół wieku wskazuje miejsca i obiekty, które mają znaczenie wykraczające poza granice państw i kontynentów. Na Liście światowego dziedzictwa znajduje się obecnie 1248 obiektów, w tym 972 obiekty dziedzictwa kulturowego, 235 dziedzictwa naturalnego oraz 41 obiektów mieszanych, w tym tylko 17 obiektów z Polski. Jak to się stało, że „młoda”, XX-wieczna hala została zestawiona z najsłynniejszymi zabytkami świata – piramidami w Gizie, Machu Picchu, Taj Mahal czy Wielkim Murem Chińskim?

20 lat Hali Stulecia UNESCO – Remont kompleksu
Telefon z Warszawy
Pomysłodawcą złożenia wniosku o wpis był, co ciekawe, nie Wrocławianin, a Warszawiak – prof. dr hab. inż. arch. Andrzej Tomaszewski, były Generalny Konserwator Zabytków RP, a wówczas prezes Polskiego Komitetu Narodowego ICOMOS (Międzynarodowej Rady Ochrony Zabytków i Miejsc Historycznych). To z jego inicjatywy we Wrocławiu wystartowały prace nad stworzeniem wniosku aplikacyjnego o wpis Hali Stulecia na Listę światowego dziedzictwa UNESCO.
We Wrocławiu emerytowany dyrektor Muzeum Architektury prof. Olgierd Czerner, co prawda przygotowywał wniosek o wpis na tę prestiżową listę, ale dla… katedry. I choć nikt ani w Warszawie, ani we Wrocławiu nie odbierał wartości wrocławskiej katedrze, to uznano, że Wrocław posiada coś bardziej przełomowego i rekordowego, coś naprawdę unikatowego. – To było bardzo odważne posunięcie, bo w tym czasie obiekty architektury XX wieku nie były rozpatrywane przez jury UNESCO. Na takiej liście znajdowały się słynne zabytki z epoki antyku, średniowiecza lub baroku – mówi dr hab. Jerzy Ilkosz, polski historyk sztuki, znawca architektury i muzealnik. Wniosek dla Hali Stulecia opracowali wspólnie dr Grzegorz Grajewski – historyk sztuki i kierownik Oddziału Terenowego Narodowego Instytutu Dziedzictwa we Wrocławiu oraz właśnie Jerzy Ilkosz, w latach 2000–2022 dyrektor Muzeum Architektury we Wrocławiu, autor monografii o Hali Stulecia.
Jeszcze przed podjęciem decyzji wniosek musiał być zaopiniowany. Zrobił to prof. Jukka Jokilehto, World Heritage Adviser ICOMOS, fiński architekt, urbanista i jeden z najwybitniejszych na świecie ekspertów w dziedzinie ochrony zabytków oraz Światowego Dziedzictwa UNESCO. Jokilehto przed wystawieniem opinii odwiedził Halę Stulecia i, co do dziś wspominają pracownicy obiektu, wspiął się nawet na szczyt jej kopuły. – Wycieczka na szczyt to wyzwanie nawet dzisiaj. Wtedy Hala była w kiepskim stanie technicznym, a taka wyprawa na szczyt wymagała nie tylko sporych przygotowań, ale też zwykłej odwagi – mówi Daniel Czerek, kierownik ds. inwestycji Hali Stulecia, który od dziesięcioleci opiekuje się obiektem.
Formalności dzięki pracy całego zespołu osób były dopięte na ostatni guzik, ale na decyzję trzeba było czekać do XXX sesji komitetu Światowego Dziedzictwa Kultury i Przyrody UNESCO, która odbyła się w Wilnie. – Pozytywna reakcja eksperta była na tyle czytelna, że dawała nadzieję, iż mamy szansę, choć oficjalnie takiej deklaracji nie złożył, zgodnie z przyjętą procedurą – mówi Grzegorz Grajewski, a Jerzy Ilkosz dodaje: – Jednocześnie wcześniej profesor Tomaszewski poprosił o pozyskanie poparcia wśród historyków i krytyków architektury w celu promocji tej idei. Zwróciłem się zatem do moich przyjaciół i kolegów z Niemiec, Czech, Anglii i USA o wsparcie tej koncepcji.
Prace nad wnioskiem i wszystkie działania wokół przyniosły sukces – 13 lipca 2006 roku w Wilnie zapadła decyzja o wpisie. – Finał nastąpił, gdy do Wrocławia przybył przedstawiciel UNESCO, aby wręczyć dokument potwierdzający nominację. Zwyczajowo odsłania się wówczas tablicę informującą o wpisie na listę. Ówczesna prezes Hali Stulecia Hana Červinková zdecydowała, że tablicę wykona prof. Alojzy Gryt. Prosta w formie tablica została umieszczono u podnóża schodów prowadzących do wejścia głównego. Została odlana z żeliwa – cóż za kontrast z żelbetem majestatycznej budowli Maksa Berga! Jednakże nie jest to dysonans a dar od artysty dla artysty – wspomina Grajewski.
Wpis na Listę światowego dziedzictwa UNESCO ma sobie oczywiście element prestiżu, jest formą wyróżnienia, ale to przede wszystkim forma ochrony „Wyjątkowej Uniwersalnej Wartości”. Od momentu wpisu obiekt przestaje być wyłącznie dziedzictwem danego miasta czy państwa. W świetle Konwencji UNESCO staje się dobrem o znaczeniu dla całej ludzkości, a państwo zobowiązuje się chronić jego Wyjątkową Uniwersalną Wartość dla przyszłych pokoleń. – Co chyba najważniejsze, wpis na Listę UNESCO nie był celem samym w sobie, był to raczej środek do celu i początek wielu lat ciężkiej pracy przy realizacji bardzo ambitnego planu modernizacyjnego. Celem była zadbana, służąca przyszłym pokoleniom Hala Stulecia, Dziedzictwo – zaznacza Daniel Czerek.

Remont Hali Stulecia
Wyjątkowa Uniwersalna Wartość
Na Listę światowego dziedzictwa wpisuje się dzieła człowieka lub twory natury, które posiadają wartości uznane za unikatowe w skali świata. Obiekt musi spełnić precyzyjne kryteria – Hala Stulecia spełniła ich aż trzy: I – budowla świadczy o geniuszu jej twórcy; II – obiekt odzwierciedla kulturę danej epoki; IV – budowla jest najważniejszym przykładem ukazującym historię ludzkości.
Przeprowadzona w wyjątkowo szybkim tempie budowa Hali Stulecia (13,5 miesiąca) była szczególnym przedsięwzięciem technologicznym, przykładem najwyższej sprawności inżynierskiej i biegłości rzemieślniczej. Zastosowane śmiałe rozwiązania konstrukcyjne i organizacyjne stały się wzorem dla innych tego typu realizacji, były momentem przełomowym w historii architektury i inżynierii. Nigdzie wcześniej na świecie nie powstała kopuła o większej średnicy. Ponad dwa razy szersza niż kopuła Hagii Sophii, o 25 m szersza od kopuły Bazyliki św. Piotra i o 22 m od tej w Panteonie. Rekordowe 65 m średnicy i 42 m wysokości.
Ale czy Max Berg, architekt Hali Stulecia, projektował dla rekordów? Nie, po prostu jako pierwszy miał odwagę i możliwość projektować dla mas, a nie dla elit. Celem było zapewnienie dostępu do wydarzeń – kulturalnych, naukowych i sportowych jak największej grupie osób. Wszystkie rekordy i nowe rozwiązania technologiczne były tylko efektem, nie celem. Katedra Demokracji, jak sam nazywał Halę Stulecia Max Berg, miała zachwycać jak najpiękniejsza gotycka katedra, ale swoją funkcjonalnością służyć rozwojowi społecznemu. Była zmianą na wielu polach – architektonicznym i inżynieryjnym, ale też społecznym i kulturowym.

Remont Hali Stulecia
Remont za remontem
Od wpisu na Listę UNESCO nie tylko Hala Stulecia, ale też cały jej kompleks jest w nieprzerwanym procesie modernizacyjnym i inwestycyjnym. – W 2009 r. zaczęto oczywiście od samej Hali Stulecia, ale do zrobienia było tak naprawdę wszystko – elewacja z dachem i oknami, wnętrze z systemem trybun, lista jest bardzo długa. Wieloletni remont Hali Stulecia zakończył się tak naprawdę dopiero w 2020 roku wraz zakończeniem prac nad stałą podłogą z żelbetonowym stropem – mówi Jakub Grudniewski, Prezes Hali Stulecia. Na przestrzeni tych lat udało się też wyremontować Pergolę, przy której uruchomiono jedną największych na świecie fontann multimedialnych, zbudowano również nowoczesne Wrocławskie Centrum Kongresowe i parking podziemny obsługujący ruch również dla ZOO.
Generalną modernizację przeszedł też sąsiadujący Pawilon Czterech Kopuł, w którym po remoncie powstało Muzeum Sztuki Współczesnej, Oddział Muzeum Narodowego we Wrocławiu. Nowe życie dostała cała okolica Hali Stulecia, stając się prawdziwą wizytówką Wrocławia, miejscem odzyskanym zarówno dla mieszkańców, jak i turystów.
Jeszcze lepsza
Co ważne w kontekście Listy UNESCO, najwyższa możliwa ochrona konserwatorska nie wpływają na funkcjonalność i możliwości obiektu. – Wszystkie przeprowadzone remonty tylko zwiększyły możliwości organizacji wydarzeń. Jest tak, jak chciałby tego Max Berg – kompleks Hali Stulecia to dzisiaj nowoczesne i funkcjonalne miejsce spotkań, spełnia wysokie wymagania i realizuje śmiałe pomysły organizatorów najciekawszych wydarzeń czy innych przedsięwzięć jak duże produkcje filmowe. Nie traktujemy zabytkowego charakteru kompleksu jako ograniczenia, to nasz największy walor. Jednocześnie nie ustajemy w działaniach mających na celu ochronę obiektu i jego wyjątkowej uniwersalnej wartości – zaznacza Jakub Grudniewski.
Wrocławskie Przedsiębiorstwo Hala Ludowa sp. z o.o., 51-618 Wrocław, ul. Wystawowa
informacja pracowa – Hala Ludowa

Hala Stulecia_fot. P. Zemlak
Nie wszystkie atrakcje turystyczne Wrocławia znajdują się wokół Rynku, Ostrowa Tumskiego czy Hali Stulecia. Kilka kilometrów od historycznego centrum, przy ulicy Grabiszyńskiej, stoi miejsce, które pozwala zrozumieć, dlaczego dzisiejszy Wrocław jest właśnie taki. To Centrum Historii Zajezdnia – nowoczesne muzeum opowiadające niezwykłą historię miasta i jego mieszkańców. Chociaż nie, to nie jest typowe muzeum a wystawa pamiątek z czasu nie tak odległego. Wystawa która dla wielu osób przywraca wspomnienia.
To nie jest klasyczne muzeum pełne gablot z eksponatami i długich opisów. Tutaj historia została opowiedziana językiem współczesnego odbiorcy – za pomocą scenografii, multimediów, interaktywnych stanowisk, autentycznych przedmiotów i relacji świadków wydarzeń. Zwiedzający nie tylko ogląda wystawę, ale staje się uczestnikiem opowieści.
Dla osób odwiedzających Wrocław Centrum Historii Zajezdnia jest jedną z najbardziej wartościowych atrakcji poza utartym szlakiem. To miejsce pozwala odkryć prawdziwe oblicze miasta – nie tylko jego zabytki, lecz przede wszystkim ludzi, którzy przez dziesięciolecia tworzyli jego współczesną tożsamość.

Centrum Historii Zajezdnia we Wrocławiu
Od lat regularnie wracam do Wrocławia. To jedno z tych polskich miast, do których zawsze chętnie zaglądam – zarówno dla jego zabytków, klimatu, jak i ciągle odkrywanych nowych miejsc. Wydawało mi się, że znam stolicę Dolnego Śląska całkiem dobrze. Tym większe było moje zaskoczenie, gdy niemal dziesięć lat po otwarciu Centrum Historii Zajezdnia dowiedziałem się o istnieniu tego niezwykłego muzeum… i to zupełnie przypadkiem.
Już po kilku minutach zwiedzania zacząłem się zastanawiać, jak to możliwe, że tak interesujące miejsce wciąż pozostaje poza planem wielu turystów odwiedzających Wrocław. To nie jest kolejna atrakcja, którą odhacza się z listy najważniejszych zabytków miasta. To miejsce, które pozwala zrozumieć Wrocław – jego historię, mieszkańców oraz wydarzenia, które ukształtowały współczesne oblicze miasta.
Jestem przekonany, że wiele osób będzie równie pozytywnie zaskoczonych jak ja. Jeśli odwiedziliście już Rynek, Ostrów Tumski czy Halę Stulecia i szukacie atrakcji poza utartym szlakiem, Centrum Historii Zajezdnia będzie znakomitym wyborem. To nowoczesne muzeum, które nie tylko opowiada historię, ale robi to w sposób angażujący, przemyślany i pozostający w pamięci na długo po zakończeniu zwiedzania.

Centrum Historii Zajezdnia we Wrocławiu
Dawna zajezdnia, która stała się symbolem historii
Sam budynek ma niezwykłą historię. Powstała jeszcze pod koniec XIX wieku zajezdnia komunikacji miejskiej była świadkiem najważniejszych wydarzeń XX wieku. Przetrwała oblężenie Festung Breslau, zniszczenia II wojny światowej oraz odbudowę miasta, kiedy Wrocław znalazł się w granicach Polski. To właśnie tutaj przez lata funkcjonowała zajezdnia autobusowa MPK.
Miejsce zapisało się również na kartach najnowszej historii Polski. W sierpniu 1980 roku pracownicy zajezdni rozpoczęli strajk solidarnościowy, wspierając protestujących robotników Wybrzeża. Wydarzenia te stały się częścią ogólnopolskiego ruchu „Solidarność”, który kilka lat później doprowadził do upadku systemu komunistycznego. To właśnie dlatego dawna zajezdnia została wybrana na siedzibę nowoczesnego centrum historycznego.

Centrum Historii Zajezdnia we Wrocławiu
Historia opowiedziana oczami mieszkańców
Największą atrakcją obiektu jest stała wystawa „Wrocław 1945–2016”, która przedstawia ponad siedemdziesiąt lat historii miasta.
To opowieść o ludziach przybyłych po II wojnie światowej z różnych stron Polski, z Kresów Wschodnich oraz innych regionów Europy. W krótkim czasie musieli oni stworzyć od podstaw nowe miasto, nowe sąsiedztwa i nową wspólnotę.
Twórcy ekspozycji nie skupili się wyłącznie na wielkich wydarzeniach historycznych. Równie ważne są zwykłe ludzkie historie – codzienne życie, praca, nauka, pierwsze mieszkania, kultura, sport czy rodzinne pamiątki. Dzięki temu zwiedzający poznaje historię Wrocławia nie z perspektywy podręcznika, lecz mieszkańców, którzy każdego dnia budowali jego współczesny charakter.

Centrum Historii Zajezdnia we Wrocławiu
Centrum Historii Zajezdnia należy do grona najnowocześniejszych muzeów historycznych w Polsce.
Ogromna hala dawnej zajezdni została zamieniona w przestrzeń pełną efektownych scenografii i multimedialnych instalacji. Tradycyjne gabloty zastąpiły projekcje filmowe, stanowiska interaktywne, nagrania świadków historii oraz tysiące archiwalnych fotografii.
Zwiedzający mogą między innymi:
To właśnie różnorodność środków przekazu sprawia, że wystawa angażuje zarówno dorosłych, jak i młodzież oraz dzieci.

Centrum Historii Zajezdnia we Wrocławiu
Spacer po ekspozycji przypomina podróż przez kolejne rozdziały historii.
Zwiedzający poznają dramatyczne losy końca II wojny światowej, przesiedlenia ludności, odbudowę zrujnowanego miasta, rozwój przemysłu i nauki, codzienność PRL, działalność opozycji demokratycznej oraz narodziny wolnej Polski.
Nie zabrakło także miejsca poświęconego kulturze, sztuce, życiu codziennemu oraz wybitnym mieszkańcom Wrocławia.
To historia pokazana niezwykle szeroko – nie tylko przez pryzmat polityki, ale także zwyczajnego życia tysięcy ludzi.

Centrum Historii Zajezdnia we Wrocławiu
Jednym z największych atutów Centrum Historii Zajezdnia jest sposób narracji.
Nie znajdziemy tu przesytu dat ani encyklopedycznych opisów. Znacznie ważniejsze są emocje.
Autentyczne nagrania świadków historii, rodzinne fotografie, osobiste pamiątki oraz wspomnienia mieszkańców sprawiają, że zwiedzający łatwo utożsamia się z bohaterami tej opowieści.
To właśnie dzięki temu historia przestaje być odległą przeszłością, a staje się doświadczeniem ludzi podobnych do nas.

Centrum Historii Zajezdnia we Wrocławiu
Centrum Historii Zajezdnia to nie tylko muzeum.
Przez cały rok organizowane są tutaj warsztaty, lekcje muzealne, spotkania z historykami, debaty, wykłady, wystawy czasowe oraz wydarzenia kulturalne. Instytucja prowadzi także działalność wydawniczą i archiwalną, gromadząc fotografie, dokumenty oraz pamiątki związane z historią powojennego Wrocławia i Dolnego Śląska.
Dzięki temu miejsce żyje każdego dnia, a historia pozostaje elementem współczesnej tożsamości miasta.

Centrum Historii Zajezdnia we Wrocławiu
Większość turystów odwiedzających Wrocław koncentruje się wokół Rynku, Ostrowa Tumskiego czy Hali Stulecia. Tymczasem Centrum Historii Zajezdnia znajduje się nieco dalej od ścisłego centrum.
Paradoksalnie właśnie to jest jego ogromnym atutem.
Można tu spokojnie spędzić dwie lub nawet trzy godziny, unikając największych tłumów. To doskonała propozycja dla osób, które chcą zobaczyć mniej oczywiste oblicze Wrocławia i odkrywać miejsca opowiadające historię miasta w sposób znacznie głębszy niż klasyczne zabytki.
Na spokojne zwiedzanie głównej ekspozycji warto zarezerwować około dwóch godzin. Osoby zainteresowane historią najnowszą bez trudu spędzą tutaj znacznie więcej czasu, zatrzymując się przy licznych stanowiskach multimedialnych oraz materiałach archiwalnych.

Centrum Historii Zajezdnia we Wrocławiu
Dlaczego warto odwiedzić Centrum Historii Zajezdnia?
To jedno z tych miejsc, po których inaczej patrzy się na Wrocław.
Po spacerze po Rynku, wizycie na Ostrowie Tumskim czy w Hali Stulecia łatwo zachwycić się architekturą miasta. Dopiero jednak w Centrum Historii Zajezdnia można zrozumieć ludzi, którzy po wojnie stworzyli współczesny Wrocław niemal od podstaw.
To muzeum nie opowiada wyłącznie o budynkach czy polityce. Opowiada o pamięci, odwadze, codzienności i nadziei. Pokazuje, jak z miasta zniszczonego przez wojnę narodziła się jedna z najbardziej dynamicznych i otwartych metropolii Polski.
Jeżeli szukasz atrakcji, która pozwoli poznać prawdziwego ducha Wrocławia, trudno znaleźć miejsce bardziej autentyczne niż Centrum Historii Zajezdnia.

Centrum Historii Zajezdnia we Wrocławiu
Informacje praktyczne
Adres: ul. Grabiszyńska 184, Wrocław
Największa atrakcja: wystawa stała „Wrocław 1945–2016”
Czas zwiedzania: około 2 godziny
Dla kogo? Dla rodzin z dziećmi, pasjonatów historii, turystów odwiedzających Wrocław po raz pierwszy oraz wszystkich szukających atrakcji poza głównym szlakiem.
Szczegółowe informacje o godzinach otwarcia, biletach, wydarzeniach i aktualnych wystawach znajdują się na oficjalnej stronie Centrum Historii Zajezdnia: Centrum Historii Zajezdnia.

Wrocław Muzeum Centrum Historii Zajezdnia
opracowanie & foto: Albin Marciniak
Fotoreporter, podróżnik i dziennikarz specjalizujący się w eksploracji turystycznych podziemi. Twórca Klubu Podróżników „Śródziemie” i projektu „Czyste Tatry”. Autor map i przewodników.
Monumentalne mury Zamku w Łucku od ponad sześciuset lat górują nad stolicą Wołynia. To jeden z najlepiej zachowanych zamków na Ukrainie i najcenniejszy zabytek regionu, którego historia nierozerwalnie związana jest z Wielkim Księstwem Litewskim, Królestwem Polskim i Rzecząpospolitą Obojga Narodów. Dziś zachwyca średniowieczną architekturą, muzeami oraz niezwykłą atmosferą jednego z najważniejszych miejsc historycznych Europy Wschodniej.
Położony w samym sercu Łucka Zamek Lubarta, powszechnie nazywany Zamkiem w Łucku, należy do najważniejszych średniowiecznych warowni dawnej Rzeczypospolitej. Wzniesiony w XIV wieku z inicjatywy księcia Lubarta Giedyminowicza przez stulecia był siedzibą książąt wołyńskich, ważnym ośrodkiem administracyjnym oraz jedną z najlepiej ufortyfikowanych twierdz tej części Europy.
To właśnie tutaj w 1429 roku odbył się słynny Zjazd Monarchów Europejskich – jedno z najważniejszych wydarzeń politycznych średniowiecznej Europy, podczas którego spotkali się królowie, książęta i posłowie z wielu państw, dyskutując o przyszłości kontynentu oraz zagrożeniu ze strony Imperium Osmańskiego.
Dziś Zamek w Łucku jest jednym z najważniejszych symboli Wołynia i obowiązkowym punktem podczas zwiedzania zachodniej Ukrainy. Potężne ceglane mury, trzy charakterystyczne wieże oraz liczne ekspozycje muzealne pozwalają przenieść się do czasów świetności Wielkiego Księstwa Litewskiego i Rzeczypospolitej. To miejsce, w którym historia Polski, Litwy i Ukrainy splata się w wyjątkowy sposób.
zwiedzanie zamku
https://www.volyn-kray-mus.at.ua
Do Łucka można dojechać z Przemyśla przez Lwów (ok 250 km) oraz trasą długości ok 150 km jadąc z Zamościa. Oba warianty to droga wiodąca do Kijowa. Z dworca MDA Kraków jest bezpośrednie połączenie autobusowe do Kijowa przez Łuck.
więcej informacji o zwiedzaniu całego miasta www.visitlutsk.com
Wołyński oddział archeologiczny ekspedycji instytutu kultury materialnej AN ZSRR przeprowadził w latach 1983 – 1984 badania pałacu książęcego na terenie Łuckiego zamku. Podczas wykopalisk zostały znalezione i zbadane pozostałości zabudowy pałacowej. Pałac był piętrowym budynkiem z poddaszem i jednocześnie częścią obwarowań zamku. Właśnie w nim zimą 1429 r. odbył się słynny Łucki zjazd monarchów Europy średniowiecznej.
Podziemia czyli relikty pierwotnych zabudowań na dziedzińcu, odkryte podczas prac archeologicznych przeprowadzonych na zamku w latach 1984–1986.
Badanie cerkwi p.w. Jana Teologa to ważne wydarzenie w życiu Łucka. Podczas wykopalisk znaleziono oryginalne przedmioty z czasów dawnej Rusi: ceramikę, szkło, wyroby kamienne i metalowe. Szczególne znaczenie miało odkrycie fresków świątyni, które mają swoich odpowiedników w znanej nam obecnie archeologii. Według Marianny W. Malewskiej cerkiew została wzniesiona w latach 70-tych XII wieku. Jest to najstarsza budowla ceglana w Łucku.
Oprócz badań cerkwi p.w. Jana Teologa oraz pałacu książęcego, zostały przeprowadzone szeroko zakrojone badania dziedzińca zamkowego. Dzięki nim został określony czaso budowy zamku, ustalona sytuacja zaludnienia wzgórza zamkowego od czasów najdawniejszych do czasów późnego średniowiecza. Kolekcja archeologiczna z wykopalisk Marianny W. Malewskiej jest podstawą zbioru archeologicznego rezerwatu.
Tunel schronowy dla pociągu sztabowego w Strzyżowie – jedyna podziemna budowla tego typu w Polsce.
Ukryty głęboko pod wzgórzem tunel schronowy w Strzyżowie to jeden z najbardziej niezwykłych zabytków militarnych II wojny światowej w Europie. Zbudowany jako bezpieczne schronienie dla pociągu sztabowego w ramach tajnej kwatery Hitlera „Anlage Süd”, do dziś pozostaje jedynym podziemnym obiektem tego typu w Polsce udostępnionym do zwiedzania.
Na pierwszy rzut oka nic nie zdradza, że pod jednym ze wzgórz w Strzyżowie znajduje się wyjątkowy zabytek wojskowej architektury XX wieku. Niewidoczny z powietrza i doskonale zamaskowany tunel schronowy powstał w latach 1940–1941 jako część tajnego kompleksu dowodzenia III Rzeszy „Anlage Süd”. Jego zadaniem było ukrycie i zabezpieczenie pociągu sztabowego, z którego mogli korzystać najwyżsi dowódcy niemieckiej armii.
To jedyna podziemna budowla tego typu zachowana w Polsce, która przetrwała niemal w oryginalnym stanie. Monumentalny żelbetowy tunel zachwyca nie tylko swoją skalą i rozwiązaniami inżynieryjnymi, ale również historią pełną tajemnic. Dziś stanowi jedną z najciekawszych atrakcji historycznych Podkarpacia, pozwalając zwiedzającym przenieść się do czasów II wojny światowej i poznać kulisy funkcjonowania jednej z najbardziej sekretnej kwatery dowodzenia III Rzeszy.

Jeden z czterech schronów kolejowych w Polsce. Obok schronu w pobliskiej Stępnie oraz schronów w Konewce i Jeleniu koło Spały, budowle robią ogromne wrażenie na zwiedzających przybywających nie tylko z Polski ale i całej Europy. Turystyka industrialna a także turystyka militarna rozwija się w całej Europie a tego typu obiekty są mocnymi punktami na mapach pasjonatów.

Tunel schronowy w Strzyżowie wchodził w skład kompleksu Głównej Kwatery Hitlera Obszar Południe czyli Fűhrerhauptquartier –Anlage Süd wzniesionego również w Stępinie-Cieszynie. Powstał w związku z planem ataku III Rzeszy na ZSRR. Budowa trwała od wiosny 1940 do wiosny/lata 1941 roku.

Został zaprojektowany i zbudowany przez niemiecką firmę Organisation Todt. Do dzisiejszego czasu zachował się tunel schronowy (438 m długości) wraz z tunelem instalacyjnym (ok.100 metrów długości) i schron zaplecza technologicznego, w którym umieszczone były m.in. kotłownia, elektrownia i zbiornik wody. Zachowały się także oryginalne metalowe drzwi oddzielające tunel od przedsionków.

Obiekt jest w całości budowlą podziemną. Tunel wraz z przedsionkami mierzy ok. 460 m długości, posiada wysokość ok. 6,5 m i szerokość ok. 9 m przy posadzce. Ściany wykonano ze zbrojonego betonu, a sklepienie z cegły klinkierowej. Po lewej stronie obiektu umieszczono nisze, które miały służyć jako schronienie dla obsługi podczas wjazdu pociągu. Schron jest obustronnie otwarty, a do jego wnętrza prowadziły krótkie bocznice połączone z linią kolejową okrążającą Górę Żarnowską. Usytuowanie tunelu wewnątrz góry pozwalało na naturalne zamaskowanie obiektu. W dniach 27-28 sierpnia 1941 roku stacjonował tu pociąg sztabowy Amerika, należący do Adolfa Hitlera. Wiązało się to ze spotkaniem Hitlera z Benito
Mussolinim, które w tych dniach odbyło się w Stępinie.

Turyści mogą przejść przez cały tunel schronowy, zajrzeć do wartowni, które znajdują się w przedsionkach tunelu. Istnieje również możliwość zejścia do tunelu technologicznego i przemieszczenia się nim do izby pamięci utworzonej w jednym z pomieszczeń biernych schronów technologicznych. W sali umieszczono tablice informacyjne, zdjęcia, pamiątki związane z tematyką wojenną, m.in.: hełmy niemieckie i radzieckie, bagnety, pejcze, łuski, czy fragmenty pocisku radzieckiej wyrzutni rakiet Katiusza.

Tunel schronowy w Strzyżowie, ul. Tunelowa, okolice dworca PKP
https://www.strzyzow.pl/pol/pages/tunel
Opiekun obiektu:
Muzeum Samorządowe Ziemi Strzyżowskiej im. Zygmunta Leśniaka w Strzyżowie,
ul. Łukasiewicza 10, 38-100 Strzyżów
foto:Albin Marciniak ©

Zwiedzanie obiektu:
Maj, czerwiec, wrzesień: sobota, niedziela – 10:00 – 18:00
Lipiec, sierpień: 7 dni w tygodniu – 10:00 – 18:00
Październik-kwiecień: od poniedziałku do piątku, po wcześniejszym kontakcie
telefonicznym pod nr: 17 2764 238, kom. 889 839 031.












opracowanie & foto: Albin Marciniak
Hiszpania wymaga dziś planowania jak nigdy, a nad Adriatyk można dojechać bez auta i bez lotniska. Sprawdzamy dwa wakacyjne scenariusze, które wybierają Polacy.

Hiszpania vs Chorwacja
Wystarczy przejrzeć wakacyjne grupy w mediach społecznościowych, żeby zobaczyć, że polskie lato 2026 toczy się dwutorowo. Jedni odliczają dni do lotu do Barcelony, Walencji czy na Majorkę. Drudzy odkryli, że nad ciepłe morze da się dojechać wygodnie koleją – bez lotniska, bez ważenia bagażu i bez nocnej jazdy autem przez pół Europy. Oba scenariusze mają swoje zalety i swoje pułapki. I oba wymagają dziś więcej planowania, niż jeszcze kilka lat temu.
Hiszpania: klasyka, która przestała być spontaniczna
Hiszpania od lat nie schodzi z podium ulubionych kierunków Polaków – i widać dlaczego. Pewna pogoda, świetne jedzenie, tanie loty z większości polskich miast i wybór na każdą kieszeń: od imprezowej Barcelony, przez rodzinne wybrzeża Andaluzji, po zielone, chłodniejsze północne regiony, które w środku upalnego lata potrafią być strzałem w dziesiątkę.
Jest jednak druga strona medalu: popularność ma swoją cenę i swoją biurokrację. Do najsłynniejszych atrakcji – Sagrada Familia, Alhambra, Park Guell – bilety trzeba dziś rezerwować z wyprzedzeniem, bo w szczycie sezonu terminy potrafią być wyprzedane na wiele dni. W Katalonii i na Balearach do rachunku za nocleg doliczany jest podatek turystyczny, którego stawki co roku się zmieniają, a Barcelona pobiera dodatkowo własną dopłatę miejską – przed rezerwacją warto więc sprawdzić, ile wynosi podatek turystyczny w poszczególnych regionach, bo różnica między hostelem poza sezonem a hotelem w centrum Barcelony idzie w dziesiątki euro za pobyt. Przy tygodniowym wyjeździe dwóch osób same opłaty klimatyczne potrafią urosnąć do równowartości dobrej kolacji – a to tylko jedna z pozycji, o których warto wiedzieć przed rezerwacją, nie po niej.
Hiszpania w 2026 roku nagradza więc tych, którzy odrobią lekcję: zarezerwują atrakcje z kalendarzem w ręku (godziny otwarcia i oficjalne kanały sprzedaży najlepiej weryfikować u źródła, na przykład na rządowym portalu turystycznym spain.info), sprawdzą opłaty dla swojego regionu i nie zostawią niczego „na miejscu się zobaczy”.
Adriatyk: renesans kolei, na który mało kto stawiał
Po drugiej stronie wakacyjnej mapy dzieje się coś, co jeszcze niedawno brzmiało jak podróżnicza ciekawostka: nad Adriatyk wraca kolej. Sezonowe połączenia z Polski w stronę Chorwacji – z nocnym przejazdem i wagonami z miejscami do leżenia – zdobyły w ostatnich latach zaskakująco wierną publiczność. Formuła trafia w kilka potrzeb naraz: nie trzeba mieć auta ani prawa jazdy, nie trzeba czuwać za kierownicą przez kilkanaście godzin, a podróż zaczyna się wieczorem w Polsce i kończy rano nad morzem.
Zainteresowanie jest na tyle duże, że bilety na najpopularniejsze terminy rozchodzą się szybko – kto myśli o lipcu i sierpniu, nie powinien zwlekać z rezerwacją do ostatniej chwili. Szczegółowe informacje o trasach, cenach i wariantach przejazdu zbiera przewodnik o podróży pociągiem do Chorwacji – warto go przejrzeć przed zakupem biletu, bo połączeń i wariantów jest więcej, niż mogłoby się wydawać, a różnice w cenie i komforcie bywają spore. Na miejscu chorwackie koleje HŽPP oraz autobusy dowożą dalej wzdłuż wybrzeża, choć uczciwie trzeba przyznać: bez auta najlepiej sprawdzają się większe miejscowości z dobrą komunikacją, jak Split czy Zadar.
Dla kogo które wakacje?
Jeśli zależy ci na pewności pogody, szerokim wyborze lotów i wakacjach, w których każdy dzień może wyglądać inaczej – Hiszpania pozostaje bezkonkurencyjna, pod warunkiem że zaplanujesz ją z wyprzedzeniem. Jeśli kusi cię podróż, która sama w sobie jest przygodą, chcesz uniknąć lotniska albo po prostu nie dysponujesz autem – kolejowy wariant adriatycki to jedna z ciekawszych wakacyjnych opcji ostatnich lat, szczególnie dla par i rodzin z nieco starszymi dziećmi.
A najciekawsze jest to, że oba scenariusze łączy dziś ta sama zasada: dobre wakacje na popularnym południu Europy zaczynają się nie na lotnisku ani na dworcu, tylko kilka tygodni wcześniej – w kalendarzu. Rezerwacje atrakcji, bilety kolejowe, opłaty lokalne: wszystko to jest do ogarnięcia w jeden wieczór, zwłaszcza z pomocą serwisów specjalizujących się w jednym kierunku, jak Sekrety Hiszpanii, gdzie przepisy, ceny i transport dla poszczególnych regionów są aktualizowane na bieżąco. Różnica między urlopem planowanym a improwizowanym bywa latem 2026 większa niż kiedykolwiek.
Kraków Airport po raz kolejny potwierdził swoją silną pozycję na europejskim rynku lotniczym.
Z najnowszego raportu ACI EUROPE wynika, że w maju 2026 roku krakowskie lotnisko odnotowało16-procentowy wzrost liczby pasażerów w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku.
Tak wysoka dynamika sprawiła, że Kraków Airport znalazł się w gronie pięciu najszybciej rozwijających się dużych lotnisk w Europie (obsługujących od 10 do 25 milionów pasażerów rocznie). W zestawieniu ACI EUROPE krakowski port uplasował się na drugim miejscu w Unii Europejskiej, ustępując jedynie lotnisku na Malcie o zaledwie 0,5 p.p.
Raport wskazuje również, że Polska należy do grona europejskich liderów wzrostu ruchu lotniczego. W maju polskie lotniska odnotowały wzrost liczby pasażerów na poziomie 8,9 proc., co było jednym z najlepszych wyników w Europie.
Osiągnięty rezultat potwierdza utrzymującą się wysoką dynamikę rozwoju Kraków Airport oraz rosnącą rolę lotniska jako jednego z najważniejszych portów regionalnych w Europie Środkowo-Wschodniej.
– To dla nas bardzo dobra wiadomość i potwierdzenie, że Kraków Airport konsekwentnie umacnia swoją pozycję w gronie najszybciej rozwijających się lotnisk w Europie. Obecnie trwa najbardziej intensywny okres sezonu wakacyjnego i liczymy na to, że kolejne miesiące przyniosą jeszcze lepsze wyniki. Dziękujemy naszym pasażerom za zaufanie i za to, że wybierają Kraków Airport jako początek swoich podróży – mówi Łukasz Strutyński, prezes zarządu Kraków Airport.
informacja prasowa: Kraków Airport

Po raz pierwszy w historii Sekretarz Generalny ICAO odwiedził Polskę, a miejscem tej wyjątkowej wizyty został Kraków i Zamek Królewski na Wawelu. To właśnie tutaj rozpoczęły się pierwsze w dziejach Organizacji Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego (ICAO) międzynarodowe warsztaty poświęcone wyłącznie systemom Counter-UAS – nowoczesnym technologiom chroniącym lotniska i przestrzeń powietrzną przed zagrożeniami ze strony dronów. Wydarzenie potwierdza rosnącą pozycję Polski w światowym lotnictwie cywilnym i stawia Kraków w centrum globalnej debaty o bezpieczeństwie transportu lotniczego.

Sekretarz Generalny ICAO po raz pierwszy w Polsce
Kraków ponownie znalazł się w centrum wydarzeń o światowym znaczeniu. We wtorek, 7 lipca, w reprezentacyjnych wnętrzach Zamku Królewskiego na Wawelu rozpoczęły się dwudniowe warsztaty poświęcone przeciwdziałaniu zagrożeniom związanym z bezzałogowymi statkami powietrznymi (Counter-UAS). Organizatorami wydarzenia są Organizacja Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego (ICAO) – wyspecjalizowana agenda Organizacji Narodów Zjednoczonych – oraz Urząd Lotnictwa Cywilnego.
To wydarzenie ma wymiar historyczny. Po raz pierwszy w swojej blisko 80-letniej historii ICAO zorganizowała międzynarodowe warsztaty poświęcone wyłącznie problematyce systemów Counter-UAS. Wybór Krakowa na gospodarza tej debaty potwierdza rosnącą rolę Polski w światowym lotnictwie cywilnym.
Konferencję prasową poprzedzającą rozpoczęcie warsztatów otworzył Prezes Urzędu Lotnictwa Cywilnego Julian Rotter. Podkreślił, że jest to wyjątkowy dzień zarówno dla Polski, jak i dla Krakowa. Zwrócił uwagę, że w ostatnich miesiącach Polska dołączyła do grona 36 państw zasiadających w Radzie ICAO – organie odpowiedzialnym za wyznaczanie kierunków rozwoju światowego lotnictwa cywilnego.
Prezes ULC przypomniał również, że jest to pierwsza oficjalna wizyta Sekretarza Generalnego ICAO w Polsce, a organizacja inauguracyjnych warsztatów poświęconych wyłącznie systemom Counter-UAS stanowi wyraz zaufania, jakim społeczność międzynarodowa obdarzyła nasz kraj. Podkreślił także historyczny wkład Polski w rozwój międzynarodowego prawa lotniczego, nawiązując do podpisanej w 1929 roku Konwencji Warszawskiej, która przez wiele lat stanowiła fundament odpowiedzialności przewoźników lotniczych na świecie.
Zdaniem Juliana Rottera gwałtowny rozwój bezzałogowych statków powietrznych wymaga dziś opracowania wspólnych zasad zapewniających bezpieczeństwo przestrzeni powietrznej. Dlatego właśnie krakowskie warsztaty mają stać się początkiem prac nad globalnymi standardami dotyczącymi wykrywania, identyfikacji i neutralizacji zagrożeń związanych z nieuprawnionym wykorzystaniem dronów.
.

Prezes Urzędu Lotnictwa Cywilnego Julian Rotter
Centralnym punktem konferencji było wystąpienie Sekretarza Generalnego ICAO Juana Carlosa Salazara, który podziękował Polsce za organizację wydarzenia oraz za aktywną współpracę z Organizacją Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego. Szczególne słowa uznania skierował do Urzędu Lotnictwa Cywilnego oraz jego Prezesa Juliana Rottera za przygotowanie pierwszych w historii warsztatów poświęconych wyłącznie systemom Counter-UAS.
Juan Carlos Salazar podkreślił, że Polska staje się coraz ważniejszym partnerem ICAO. Podczas swojej wizyty odbył szereg spotkań z przedstawicielami polskiego rządu oraz sektora lotniczego, poświęconych przyszłości transportu lotniczego, bezpieczeństwu, rozwojowi infrastruktury oraz współpracy z Centralnym Portem Komunikacyjnym, Polską Grupą Lotniczą i instytucjami odpowiedzialnymi za rozwój lotnictwa cywilnego.
Sekretarz Generalny zaznaczył, że rozwój technologii bezzałogowych statków powietrznych otwiera ogromne możliwości dla gospodarki, transportu i służb publicznych, ale jednocześnie stawia przed państwami nowe wyzwania związane z ochroną przestrzeni powietrznej. Dlatego ICAO rozpoczęła prace nad wypracowaniem jednolitych standardów dotyczących systemów Counter-UAS, które w przyszłości mają obowiązywać państwa członkowskie organizacji.
Podczas konferencji poinformował również o przystąpieniu Polski do programu ICAO Public Key Directory (PKD), jednego z najważniejszych elementów światowego systemu weryfikacji elektronicznych dokumentów podróży. Program ten zwiększa poziom bezpieczeństwa kontroli granicznych i usprawnia międzynarodową wymianę informacji pomiędzy państwami.
Na zakończenie swojego wystąpienia Juan Carlos Salazar ogłosił nominację Prezes Aeroklubu Polskiego Serafiny Ogończyk-Mąkowskiej do grona Ambasadorów ICAO. Jak podkreślił, program ten ma wspierać promocję lotnictwa, edukację oraz rozwój nowych pokoleń pasjonatów awiacji na całym świecie.
.

Sekretarz Generalny ICAO Juan Carlos Salazar
Następnie głos zabrał Prezes Zarządu Kraków Airport Łukasz Strutyński. Podkreślił, że możliwość organizacji pierwszych w historii warsztatów ICAO dotyczących systemów Counter-UAS jest ogromnym wyróżnieniem dla Krakowa, Małopolski oraz całego polskiego sektora lotniczego.
Jak zaznaczył, współpraca z ICAO oznacza nie tylko prestiż, ale również konkretne działania zwiększające poziom bezpieczeństwa operacji lotniczych. Kraków Airport od lat inwestuje w nowoczesne rozwiązania nawigacyjne i systemy wspierające wykonywanie operacji w trudnych warunkach atmosferycznych, w tym podczas ograniczonej widzialności spowodowanej mgłami, które należą do największych wyzwań operacyjnych lotniska.
Prezes Kraków Airport podkreślił również dynamiczny rozwój portu lotniczego, który należy obecnie do grona najszybciej rozwijających się lotnisk w Europie. Poinformował, że według prognoz w 2026 roku krakowskie lotnisko planuje obsłużyć około 15 milionów pasażerów, co będzie kolejnym rekordem w historii portu i potwierdzeniem jego rosnącej roli jako jednego z najważniejszych lotnisk Europy Środkowej.
.

Prezes Zarządu Kraków Airport Lukasz Strutyński
Na zakończenie konferencji głos zabrała Prezes Aeroklubu Polskiego Serafina Ogończyk-Mąkowska, która nie kryła wzruszenia po ogłoszeniu jej nominacji do programu Ambasadorów ICAO. Podkreśliła, że traktuje to wyróżnienie jako wielki zaszczyt oraz zobowiązanie do dalszej pracy na rzecz rozwoju lotnictwa.
Jak zaznaczyła, lotnictwo to przede wszystkim ludzie – ich wiedza, pasja, odpowiedzialność i marzenia. Zapowiedziała aktywne działania na rzecz popularyzacji lotnictwa oraz edukacji lotniczej, ze szczególnym uwzględnieniem dzieci, młodzieży i kobiet. Jej zdaniem odkrywanie oraz wspieranie młodych talentów będzie miało kluczowe znaczenie dla przyszłości światowego lotnictwa.
Kończąc swoje wystąpienie podziękowała za okazane zaufanie i zapewniła, że z dumą będzie reprezentować Polskę oraz polskie środowisko lotnicze w strukturach ICAO.
.

Prezes Aeroklubu Polskiego Serafina Ogonczyk-Makowska
Rozpoczęte w Krakowie warsztaty zgromadziły przedstawicieli administracji lotniczych, portów lotniczych, służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo oraz ekspertów z wielu państw świata. Ich celem jest wypracowanie rozwiązań, które w przyszłości mogą stać się podstawą globalnych standardów bezpieczeństwa dotyczących przeciwdziałania zagrożeniom związanym z bezzałogowymi statkami powietrznymi.
Fakt, że pierwsza w historii światowa debata ICAO poświęcona wyłącznie systemom Counter-UAS odbywa się właśnie na Wawelu, stanowi nie tylko ogromne wyróżnienie dla Krakowa, ale także potwierdza rosnącą pozycję Polski w międzynarodowym lotnictwie cywilnym oraz jej aktywny udział w kształtowaniu przyszłych standardów bezpieczeństwa w światowej przestrzeni powietrznej.
antydronowe systemy Counter-UAS
neutralizowanie niebezpiecznych lub nieuprawnionych bezzałogowych statków powietrznych
opracowanie & foto: Albin Marciniak
Czy zwykły dron może sparaliżować pracę międzynarodowego lotniska? Niestety – tak. Właśnie dlatego Organizacja Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego (ICAO) po raz pierwszy w swojej historii poświęciła międzynarodowe warsztaty wyłącznie systemom Counter-UAS. Wyjaśniamy, czym są antydronowe systemy bezpieczeństwa, jak działają i dlaczego w najbliższych latach staną się jednym z najważniejszych elementów ochrony lotnictwa cywilnego na świecie.
Drony zrewolucjonizowały fotografię, ratownictwo i wiele gałęzi gospodarki, ale jednocześnie stworzyły nowe zagrożenia dla lotnictwa. Jak wykryć niebezpieczny bezzałogowy statek powietrzny? W jaki sposób nowoczesne systemy Counter-UAS chronią lotniska i przestrzeń powietrzną? Odpowiedzi na te pytania szukali eksperci z całego świata podczas pierwszej w historii konferencji ICAO poświęconej wyłącznie technologii antydronowej. Sprawdź, jak działają systemy, które już dziś stoją na straży bezpieczeństwa milionów pasażerów.

antydronowe systemy Counter-UAS
.
Czym są systemy Counter-UAS i jak chronią lotniska przed niebezpiecznymi dronami? Wyjaśniamy działanie nowoczesnych technologii antydronowych oraz przedstawiamy najważniejsze wnioski z pierwszej w historii konferencji ICAO poświęconej bezpieczeństwu bezzałogowych statków powietrznych w Krakowie.
.
Jeszcze kilkanaście lat temu drony były przede wszystkim ciekawostką technologiczną. Dziś wykorzystuje się je w fotografii, filmowaniu, geodezji, rolnictwie, ratownictwie, transporcie, a nawet do dostarczania przesyłek. Według szacunków na świecie eksploatowanych są już miliony bezzałogowych statków powietrznych, a ich liczba z roku na rok dynamicznie rośnie.
Rozwój tej technologii przyniósł jednak nowe wyzwania dla bezpieczeństwa lotnictwa cywilnego. Coraz częściej dochodzi do przypadków pojawienia się dronów w pobliżu lotnisk, na podejściach do lądowania czy w rejonach, w których prowadzone są operacje lotnicze. Nawet niewielki dron może stanowić poważne zagrożenie dla samolotu pasażerskiego, śmigłowca ratowniczego czy wojskowego statku powietrznego.
Odpowiedzią na te zagrożenia są systemy Counter-UAS (Counter-Unmanned Aircraft Systems). To nowoczesne rozwiązania służące do wykrywania, identyfikowania, śledzenia i – tam, gdzie pozwalają na to przepisy – neutralizowania niebezpiecznych lub nieuprawnionych bezzałogowych statków powietrznych.
Systemy te wykorzystują między innymi radary, czujniki radiowe, kamery optyczne i termowizyjne oraz zaawansowane algorytmy analizujące ruch w przestrzeni powietrznej. Ich zadaniem jest jak najwcześniejsze wykrycie potencjalnego zagrożenia i przekazanie informacji odpowiednim służbom. W zależności od obowiązujących regulacji mogą również wspierać działania polegające na przejęciu kontroli nad dronem lub uniemożliwieniu jego dalszego lotu.
Rozwój technologii bezzałogowych statków powietrznych sprawia, że stworzenie jednolitych zasad ich bezpiecznej integracji z ruchem lotniczym staje się jednym z najważniejszych wyzwań współczesnego lotnictwa. Dlatego Organizacja Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego (ICAO) zdecydowała się po raz pierwszy w swojej historii zorganizować międzynarodowe warsztaty poświęcone wyłącznie systemom Counter-UAS.
Wybór Krakowa na gospodarza tego wydarzenia pokazuje, że Polska jest dziś aktywnym uczestnikiem światowej dyskusji o przyszłości bezpieczeństwa lotniczego. Wnioski i rekomendacje wypracowane podczas warsztatów mogą w kolejnych latach stać się podstawą nowych standardów ICAO, które będą wdrażane przez państwa członkowskie na całym świecie.
Dla milionów pasażerów oznacza to przede wszystkim jedno – jeszcze wyższy poziom bezpieczeństwa podczas podróży lotniczych. To właśnie dzięki takim inicjatywom możliwe jest wyprzedzanie nowych zagrożeń i dostosowywanie światowego lotnictwa do dynamicznie zmieniających się technologii.

system Counter-UAS
Jak działa system Counter-UAS?
Dron → Wykrycie (radar/czujniki) → Identyfikacja → Ocena zagrożenia → Reakcja służb → Zabezpieczenie przestrzeni powietrznej.

Jak działa system antydronowy Counter-UAS (Counter-Unmanned Aircraft Systems)
.
.
.
opracowanie: Albin Marciniak

W ramach poznawania Podziemnych Tajemnic Polski tym razem dotarliśmy do wnętrza Zapory Wodnej w Solinie. Po niedostępnych na ogół zakamarkach oprowadzał nas Dyrektor Techniczny P. Walko. Wewnątrz zapory na 4 poziomach biegną galerie komunikacyjno-kontrolne o łącznej długości 2 073 m. Za wieloma metrami betonu znajduje się ogromna ilość wody a gdzieś nad głowami po koronie zapory wędrują tysiące turystów. To potęguje wrażenia osób zwiedzających wnętrze zapory.
Cześć I:


nowoczesny punkt dowodzenia elektrowni
ZWIEDZANIE ELEKTROWNI Z PRZEWODNIKIEM
Józef Folcik, dyrektor PGE Energia Odnawialna S.A. Oddział w Solinie
dyżurny inżynier Jacek Ryłko
Solina − wieś w Polsce położona w województwie podkarpackim, w powiecie leskim, w gminie Solina. Do 30 grudnia 1999 Solina była siedzibą gminy Solina (siedziba przeniesiona do Polańczyka).







Klub Podróżników Śródziemie
Ogólnopolski portal podróżniczy poświęcony odkrywaniu Polski i świata. Od znanych miast i zabytków, przez górskie szlaki i podziemia, po miejsca nieoczywiste i zapomniane.
Rzetelne relacje, autorskie przewodniki oraz praktyczne wskazówki dla turystów, pasjonatów historii i miłośników aktywnego podróżowania.
Odkrywaj świat z nami – świadomie, krok po kroku i z pasją.