Zamek w Melsztynie

Na początku swego istnienia zamek pełnił funkcję rezydencji rycerskiej możnego rodu Melsztyńskich. Warownia została rozbudowana pod koniec XIV w. Na zachodniej krawędzi wzgórza wzniesiona została wysoka pięciokondygnacyjna wieża na planie prostokąta, która pełniła funkcję militarno-mieszkalną o czym świadczą otwory strzelnicze na dwóch dolnych kondygnacjach oraz na najwyższej. Piętra trzecie i czwarte służyły jako pomieszczenia mieszkalne. Stary i nowy zamek zostały połączone murem zamykając jednym obwodem obronnym całe założenie. Od zachodu i południa został wybudowany mur oporowy wyrównujący poziom na dziedzińcu oraz wzmacniający mur przed obsunięciem. U podnóża wieży od strony północno-wschodniej znajdował się budynek bramny przez który prowadził wjazd na zamek.
Kolejna rozbudowa systemu obronnego nastąpiła około roku 1461, która umożliwiła wykorzystanie broni palnej. Tendencje do zwiększania walorów obronnych przez Melsztyńskich swej rodowej siedziby należy łączyć z ich udziałem w ruchu husyckim i przejściem do opozycji w stosunku do dworu królewskiego. Od strony północnej wzniesiono umocnienia ziemne co spowodowało przesunięcie pierwszej linii obrony na dalszą odległość. Umocniono również bramę główną. W roku 1511 Melsztyn został sprzedany i stał się własnością Jordanów. W połowie XVI wieku nastąpiła przebudowa najstarszej części zamku w stylu renesansowym na rezydencję magnacką. Powstała wówczas dwukondygnacyjna jednotraktowa budowla wzniesiona na osi wschód-zachód. W dolnej kondygnacji znajdowały się strzelnice szczelinowe natomiast górna kondygnacja miała charakter reprezentacyjno-mieszkalny. Zamek w niezmienionym stanie dotrwał prawie do końca XVIII wieku mimo że zmieniali się jego właściciele. Od roku 1601 byli nimi Tarłowie a od 1744 Lanckorońscy. Oparł się nawet atakom Szwedów w XVII wieku. Tragiczny dla melsztyńskiego zamku okazał się rok 1770 kiedy to najpierw został zajęty przez konfederatów barskich a następnie zdobyty i spalony przez wojska rosyjskie. Od tego momentu zamek znajduje się w ruinie. Pierwsze prace badawcze oraz zabezpieczające mury podjęto w latach 1879-85 przy udziale architektów i historyków sztuki. Zawdzięczamy to Karolowi Lanckorońskiemu i dzięki niemu możemy oglądać dzisiaj jeszcze pozostałości zamku. Niestety na tym się skończyło, do dzisiaj warownia, jako nieliczna w Polsce, nie doczekała się żadnych badań terenowych, archeologicznych, ani architektonicznych. Oficjalnym właścicielem zamku jest Nadleśnictwo Brzesko. W 2005 roku zamek przejęła na kilka lat gmina Zakliczyn. Pojawili się również prywatni inwestorzy, którzy chcą przejąć obiekt i zabezpieczyć go, a w zamian przekazać las. Nadleśnictwo nie chce się jednak na to zgodzić. www.zakliczyninfo.pl


Zapadlisko po cysternie na wodę i wejście do lochów.

Odsłonięta dolna kondygnacja i schody prowadzące na piętro baszty.


odsłonięty fragment oryginalnego bruku na drodze pomiędzy górnym a dolnym zamkiem.
Legenda utrzymuje, iż zamek w tym miejscu stał jeszcze wcześniej i, że przez jakiś czas mieszkała w nim bł. Kinga. W XV wieku zamek był ośrodkiem ruchu husyckiego w Polsce. Kierował nim Spytek z Melsztyna. W 1511 roku podupadli Melsztyńscy sprzedali zamek Mikołajowi Jordanowi z Myślenic. W czasie potopu szwedzkiego zamek obronił się przed wojskami Karola Gustawa. Został zniszczony dopiero w czasie walk konfederatów barskich, a czego nie dokonała wojna, tego dopełniły poszukiwania za skarbami i rozbiórka murów na budulec.
Pozostałe ruiny, to dzisiaj resztka dużej wieży oraz nikłe resztki murów zamkowych budynków. Wśród ruin znajduje się wejście do lochów, które według legendy miały ciągnąć się pod Dunajcem aż do odległego o 3 km klasztoru reformatorów w Zakliczynie.
Według opowiadanej z pokolenia na pokolenie miejscowej legendy lochy mają być również pod całym podwórzem zamkowym i jak mówi legenda zostały w nich ukryte ogromne skarby strzeżone przez szatana. Podobno jakiś śmiałek zapuściwszy się raz na szukanie skarbów, zamiast nich znalazł beczkę starego wina – „tak starego, że się już tylko trzymało w skorupie przez czas narosłej, bo całe drzewo beczki było już zupełnie przegnite”. Miały być w lochach również „stajnie podziemne, które służyły za kryjówki od nieprzyjaciela.


























