14.03.2011, g. 19:00



Wojtek Sowa (ur.1983) z wykształcenia programista informatyk, przewodnik tatrzański; organizator lub uczestnik wielu wyjazdów m. in. w Alpy, Dolomity, Himalaje Nepalu
14.03.2011, g. 19:00



Wojtek Sowa (ur.1983) z wykształcenia programista informatyk, przewodnik tatrzański; organizator lub uczestnik wielu wyjazdów m. in. w Alpy, Dolomity, Himalaje Nepalu
Himalaje – Zostawiwszy duszę w górach
Marcin Niedziółka
Bo tak się właśnie stało podczas mojej ostatniej wyprawy do Nepalu, która była moją już czwartą wędrówką w tamtym rejonie. Miała być ostatnią lecz wspomnienia, tęsknota nie dają spokoju. Przekrój przez wszystkie wyprawy do tego miejsca, w tamte góry lecz i nie tylko góry. Jest to opowieść o poznawaniu samego siebie, m.in. o 40 dniowej wędrówce po górach samemu. Walce ze zmęczeniem, pogodą, mrozem, samotnością, tęsknotą i z 30 kilowym plecakiem.
Jest to także opowieść o życiu z rodziną nepalską,z która mieszkałem, o ich zwyczajach, kulturze, zaadoptowali mnie jak własnego brata. Pokazanie Nepalu od tej nie turystycznej strony.
Będzie to wędrówka po górach od granicy indyjsko-nepalskiej rejonu Kanchenjungi i treku powyżej 5000m.n.p.m., przemierzając dalej do doliny Barun i rejonu Makalu, przekraczając słynne „Ice Col”, przełęcze powyżej 6000m.n.p.m. Gdzie dotrzemy w końcu do rejonu Khumbu, gdzie w Bazie pod Everestem znajdowała się najwyżej na świecie położona piekarnia, wypiekająca świeże bułeczki.
Będą informacje praktyczne, jak zorganizować sobie tani przelot np. za 700zl w jedną stronę? Jak zorganizować odpowiednie pozwolenia, i jakie bedą nam potrzebne?Przygotowanie logistyczne wyprawy na miejscu w określone rejony. Jak zorganizować to wszystko z małym zasobem portfela? I wiele innych odpowiedzi na nurtujące nas pytania dotyczące wyjazdu do Nepalu i wyprawy w góry.
Marcin Niedziółka
Ukończona podróż dookoła świata. Prelegent wielu festiwali podróżniczych, pilot i autor wielu wypraw do Nepalu, Amazonii i Kaukazu. Uczestnik i prowadzący wypraw w Himalaje, Kaukaz, Alpy i Amazonii. Gość podróżniczych audycji radiowych. Finalista konkursów fotograficznych i podróżniczych. Instruktor snowboardu.
28 lutego wyjątkowo nie będzie slajdowiska za co przepraszamy.
Ten wieczór będzie wyjątkowy z innego powodu…

Przewodnik inny niż wszystkie, część 5
„DOLINA KRÓLÓW”
Zamki i pałace u stóp Karkonoszy
Joanna Lamparska

http://asiapress.pl
|
|
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |




Wysokość 8848,43 m n.p.m.
Szerokość geogr. 27°59’16” N
Długość geograficzna 86°56’40” E
Położenie Azja: na granicy Nepalu i Tybetu (Chiny)
Łańcuch górski Himalaje
Budowa geologiczna granit, gnejs, wapień, łupki
Lodowce najdłuższe Khumbu (17 km), Rongbuk (19 km) oraz Kankhung
Pierwsze wejście Edmund P. Hillary i Norkay Tenzing 29 maja 1953, wyprawa
brytyjska pod dowództwem Johna Hunta
Liczba ofiar 186
Polacy na szczycie 27 w tym 5 Polek
Mt. Everest (8850 m n.p.m.), Góra Gór, Dach Świata, Sagarmatha, Chomolungma,
góra położona w środkowej części Himalajów Wysokich na granicy nepalskochińskiej,
od wieków fascynująca ludy mieszkające w pobliżu, uważana za siedzibę
bogów oraz za boginię. Dlaczego tak fascynuje i przyciąga ludzkość? Po prostu
dlatego, że jest najwyższa! Jest celem samym w sobie, mimo, że aby osiągnąć jej
wierzchołek wymyślono już naprawdę wiele sposobów, pobito kolejne rekordy,
naciągnięto do granic wytrzymałości strunę wytrzymałości ludzkiego organizmu oraz
pokonano wiele „nieprzekraczalnych” barier. Na szczycie Everestu stanęli już
wspinacze nie korzystający w ogóle z tlenu, niewidomi, niepełnosprawni, niektórym
zajęło to zaledwie niecałe 17 godzin z Base Campu, a inni spędzili na szczycie
ponad 21 godzin. Byli też tacy, którzy znaleźli się tam 10 albo nawet 11 razy! Bardzo
spektakularne było też „zejście” z góry w ciągu 11 minut dzięki paralotni oraz wejście
na nią w rekordowym czasie z poziomu morza. Góra ta jest tak silnym i
niewyczerpanym źródłem inspiracji dla ludzkiej wyobraźni, że dla wielu stała się
miejscem ostatniego spoczynku. I o tym warto pamiętać, zanim ktoś postanowi
zmierzyć się z Matką Gór.
W 1856 Królewskie Towarzystwo Geograficzne ogłosiło, że Peak XV wznosi się na
wysokość 29002 stóp, czyli 8848 m n.p.m. oraz nadało mu imię Mount Everest na
cześć brytyjskiego głównego geodety Indii Sir George’a Everesta. W Nepalu góra po
dziś dzień nazywana jest Sagarmatha (słowo z sanskrytu oznaczające dokładnie
czoło nieba, co przekłada się jako Bogini Nieba). W Tybecie nazywana jest
Chomolungma lub Qomolangma (Bogini Matka Ziemi).
Pamiętając, że na stokach Everestu spoczęło do dziś około
120 wspinaczy, warto się przed wyprawą na tę górę solidnie
przygotować. Od strony nepalskiej najtrudniejszym
elementem jest Lodospad Khumbu – labirynt wiecznie przemieszczających się brył
lodowych i szczelin, którego nikt chyba nie lubi. Wejście od strony tybetańskiej jest
trudniejsze technicznie – na drodze do szczytu staje, m.in. kilka progów skalnych,
które trzeba pokonać przed granią szczytową. Generalnie, nagłe załamania pogody,
huraganowe wiatry, bardzo niskie temperatury, no i wysokość sprawiają, że wejście
na Everest to ogromne wyzwanie dla organizmu. Mierząc więc siły na zamiary,
trzeba dać sobie odpowiednio dużo czasu na aklimatyzację i liczyć, że Bogini
uśmiechnie się ze swojego tronu i ześle dobrą pogodę…
Historia „podbojów” Everestu posłużyła już jako temat niejednej książki i filmu.
Heroizm pierwszych zdobywców i niezwykła determinacja przeplatają się w niej z
wybujałą ambicją i brawurą. Po przeszło 50 latach prób podejmowanych przez różne
wyprawy, Everest został zdobyty przez dwóch ludzi: nowozelandzkiego wspinacza
Edmunda Hillary’ego oraz Szerpę Tenzinga Norgaya. Miało to miejsce 29 maja 1953
r. drogą przez Przełęcz Południową. Obecnie, oprócz dwóch klasycznych dróg
wiodących na Dach Świata, mamy do wyboru kilkanaście innych o różnym stopniu
trudności. W historii chlubnie zapisały się, m.in. pierwsze zimowe wejście Polaków
(L. Cichy i K. Wielicki, 1980 r.) oraz pierwsze wejście solo (R. Messner, 1980 r.).
Masyw Everestu objęty jest ochroną parku Sagarmatha National Park. Rządy obu
państw, na których terytorium góra leży czynią także od wielu lat starania, aby
ograniczyć masowy napływ wspinaczy, czego efektem jest, m.in. wprowadzenie
astronomicznych cen pozwoleń na prowadzenie działalności wysokogórskiej w
obrębie Himalajów, obejmujących wiele popularnych szczytów.
Polacy na szczycie:
1978 Wanda Rutkiewicz (†)
1980 zima Leszek Cichy i Krzysztof Wielicki
wiosna Andrzej Czok (†) i Jerzy Kukuczka (†)
1989 Eugeniusz Chrobak (†), Andrzej Marciniak
1993 Maciej Berbeka
1994 Ryszard Pawłowski
1995 ponownie Ryszard Pawłowski, Piotr Pustelnik
1999 Jacek Masełko, Tadeusz Kudelski (†), Ryszard Pawłowski –
trzecie wejście
2000 Anna Czerwińska
2005 Marcin Miotk – pierwsze polskie wejście bez tlenu
2006 Janusz Adamski, Tomasz Kobielski, Martyna
Wojciechowska, Dariusz Załuski, Bogusław Ogrodnik
2007 Marian Hudek, Roman Dzida, Robert Rozmus
2008 Jarasław Hawrylewicz, Agnieszka Kiela – Pałys
2009 Anna Barańska
Planując wiosenne wędrówki po naszym kraju proponujemy umieścić w swoich planach wizytę na Kurpiach.
Skansen Kurpiowski w Nowogrodzie im. Adama Chętnika – został założony 19 czerwca 1927 roku przez Adama Chętnika jako Muzeum Kurpiowskie. Leży na tzw. Górze Ziemowita naprzeciw ujścia Pisy do Narwi. Jest drugim najstarszym muzeum budownictwa ludowego w Polsce. Zbiory, w liczbie około 3000 eksponatów, pochodziły głównie z zasobów prywatnych Adama Chętnika i związane były z Kurpiowską Puszczą Zieloną.
Podczas drugiej wojny światowej Muzeum, podobnie jak cały Nowogród, zostało zniszczone. Ocalały tylko, stojące do dziś, dwa odrzynki pni kilkusetletnich drzew bartnych oraz brama z kłód sosnowych stanowiąca wejście do ówczesnego Muzeum od strony rzeki. Początek odbudowy skansenu przypada na 1956 r. kiedy po zamknięciu Wystawy Rolniczej w Łomży przeniesiono do Nowogrodu rekonstrukcję zagrody kurpiowskiej. W 1958 r. zagrodę udostępniono zwiedzającym, a w październiku 1963 r. otwarto dział bartniczo – pszczelarski. Przekazane muzeum w latach 60 – tych, przez Miejską Radę Narodową w Nowogrodzie, wzgórze Ziemowita umożliwiło dalszą rozbudowę i rozwój Skansenu. Obecnie na powierzchni około 3,5 ha znajdują się 23 budynki mieszkalne i gospodarcze z odpowiednim wyposażeniem oraz kilkadziesiąt obiektów tzw. małej architektury: barcie, kapliczki, studnie, bróg itp. Wszystkie budynki są konstrukcji zrębowej, z okresu od końca XVIII w. do I połowy XX w. z terenu Kurpiowskiej Puszczy Zielonej. Jest to obszar o specyficznej, tradycyjnej kulturze ludowej z charakterystycznym kurpiowskim ubiorem, rzeźbą, zdobnictwem i budownictwem drewnianym. Kurpiowskie chaty z ozdobnymi szczytami, śparogami, nadokiennikami, a także budynki gospodarcze m.in. spichlerze z podcieniami, ustawione na kamieniach czy „grzybkach” reprezentują niemal klasyczne formy w drewnianym budownictwie ludowym. W okresie letnim na terenie Skansenu odbywają się imprezy folklorystyczne prezentujące bogatą kulturę kurpiowszczyzny Skansen Kurpiowski położony jest na wysokiej skarpie nadnarwiańskiej na wprost ujścia Pisy do Narwi. Ze Wzgórza Ziemowita, kryjącego resztki średniowiecznego zamku, rozciąga się wspaniała panorama na Kurpiowską Puszczę Zieloną.

Obecnie na trasie zwiedzania muzeum, znajdują się aż 34 przystanki:
Jak dojechać:

17 lutego minie 31 lat od historycznego wyczynu jakiego dokonał .

17 lutego 1980 – pierwsze wejście zimowe na Mount Everest (8848 m) wspólnie z Krzysztofem Wielickim – światowy rekord wysokości w alpinizmie zimowym,
Jako pierwszy Polak skompletował Koronę Ziemi: z Górą Kościuszki, Piramidą Carstensza, Elbrusem i Mont Blanc.
Pierwszy Polak, który stanął na najwyższych szczytach siedmiu kontynentów. Wytyczył nowe drogi na McKinley (6194 m), Aconcaguę (6962 m) i Yalung Kang (Kanchenjunga West, 8505 m). W latach 1995-1999 był prezesem Polskiego Związku Alpinizmu. Jest współautorem książki „Rozmowy o Evereście”.
Zdobywca Gunnbjorns Fjeld, N 68° 55’ W 29° 53’ Najwyższa góra Grenlandii, wysokość – 3694 m n.p.m.
http://www.lodowagora.pl/Leszek-Cichy
Leszek Cichy był już gościem w naszym klubie w listopadzie 2008 i z przyjemnością pojawi się ponownie.

Leszek Cichy (ur. 14 listopada 1951 w Pruszkowie), polski alpinista, geodeta, od 1977 pracownik naukowy Politechniki Warszawskiej, po 1989 makler i finansista, obecnie przedsiębiorca.
.












































































































Rząd chiński przed wystawą World Expo za motto przyjął hasło: „Mając na uwadze przyszłe 60 lat rozwoju przygotowujemy sześcio miesięczną wystawę”.
Jaki więc z World Expo 2010 wyłania się świat przyszłych kilku dekad? Nowoczesny, harmonijny, ekologiczny … z Chinami dokładnie w samym środku naszego globu.World Expo w Shanghai’u, jak już zdążyliśmy się dowiedzieć z prasy i telewizji, to nieposiadająca odpowiednika w historii impreza wystawiennicza. Impreza, której organizacja pochłonęła 45 mld USD, co stanowi wartość budżetu niejednego kraju na świecie, a skupiła niemal 200 państw (w Saragossie było ich 104). World Expo 2010 to przede wszystkim promocja Chin dla samych Chińczyków. To właśnie oni stanowili 95% spośród 70 milionów gości, których w Shanghaiu oczekiwano. Tutaj miała miejsce prezentacja 56 grup etnicznych, prowincji i miast Chin, tutaj zadbano, aby przekonać Chińczyków, że ich oszałamiający postęp techniczny, rozwój kultury, rozwój systemu edukacji, wzrost gospodarczy, poczucie samodyscypliny i patriotyzmu potwierdza dumną nazwę „Kraju Środka” .

Z pewnością na ogromny podziw zasługuje aktywność polskiego zespołu pod wodzą Generalnego Komisarza Sekcji Polskiej EXPO, Pana Sławomira Majmana. Obok bogactwa programu kulturalnego (zespół „Śląsk”, „Motion Trio”, „Rozrywka”, koncerty muzyki Chopina, chór „Vox Juventutis” itp.) oraz prezentacji najciekawszych regionów Polski, nie brak również konferencji, spotkań okrągłego stołu i niezliczonej liczby wizyt oficjeli (m.in. Waldemara Pawlaka czy Jerzego Buzka) sprzyjających zbliżeniu się chińskiego i polskiego kapitału.
Polska, kraj smoków…
Stojąc na głównej alejce Expo – Europy, obserwowałem pojawiających się bębniarzy i powyginane w pięknych strojach tancerki prowincji Shanxi. Obok mnie jakiś wiwatujący Chińczyk pyta: „A Wy takie macie?”. Cóż miałem powiedzieć? „Takich to nie mamy!” – odparłem. Ta odpowiedź wzbudziła dumę i satysfakcję rozmówcy. Za moment na kolejnej platformie pojawiają się akrobaci z prowincji Yunnan, których „popisy” robią naprawdę ogromne wrażenie. „A Wy takie macie?” znów pyta znany mi już Chińczyk. Myślę. Akrobatów, np. w programie „Mam talent” było kilku, ale tu występują ich setki, nie pozostaje mi nic innego, jak przyznać „akrobatów mamy, ale takich nie mamy”. Chińczyka rozpiera duma! Już zacząłem się zastanawiać, co mogłoby być taką naszą narodową wizytówką (poza uśmiechem rzecz jasna), gdy w oddali pojawiły się ogromne, powodujące euforię wśród tłumu, kilkunastometrowe smoki! Chińczyk wpadł w szał zachwytu. Odwrócił się do mnie z tradycyjnym już pytaniem: „A Wy takie macie?”. Akurat w tym momencie moja odpowiedź mogła być tylko jedna: „My w Polsce mamy, a Wy macie?”. Wtedy Pan Chińczyk zauważył napis Cracovia-Poland i platformę z Polakami, na której widniał napis w języku chińskim: „Polska uśmiechem wita Cię”. W oczach Pana Chińczyka zauważyłem coś w rodzaju „pełen szacun”. Jedyne, co mógł odpowiedzieć to: „smoki, to owszem, My mamy, ale nie takie” . I dopiero wówczas odkrył Polskę. Dotarło do niego, że Polska to ważny kraj i skoro mamy smoki, których nie mają Chińczycy, to z pewnością mamy tez inne ciekawe rzeczy, których nie ma w Kraju Środka.
cd,,,http://www.stoisko.pl/?p0=73&o=4405&p=1WIELKIE GŁOSOWANIE ROZPOCZĘTE!
– Bardzo się cieszę, że już w pierwszej edycji Memoriału do walki o nagrodę główną zgłosiło się aż 127
wypraw! To bardzo dobry wynik, który nas wszystkich mile zaskoczył. Dziękuję wszystkim za zgłoszenia.
Czytałam wszystkie propozycje i doceniam trud, jaki zgłaszający włożyli w przygotowanie swoich projektów –
mówi Olga Morawska, żona zmarłego himalaisty. – Cieszę się, że zgłoszone wyprawy to w większości dobrze
przemyślane, ciekawe pomysły. Jestem pozytywnie zaskoczona, że zgłosiły się osoby z tak różnymi pasjami.
Są nurkowie, motocykliści, wspinacze. Teraz zaczynam śledzić przebieg głosowania Internautów i zachęcam
wszystkich do brania udziału w głosowaniu.
Na decyzję o wygranej wyprawie będą miały wpływ głosy Internautów (50%) i ocena Kapituły Memoriału (50%),
w której skład wchodzą: Olga Morawska, Zenon Raszyk – przedstawiciel marki Alpinus i członkowie Alpinus
Expedition Team.
Przy ocenie zgłoszonych wypraw będzie brany pod uwagę oryginalny, ale jednocześnie przemyślany i możliwy
do zrealizowania pomysł. Wszystkie kategorie traktowane będą równorzędnie. Ogłoszenie zwycięscy 1. edycji
Memoriału odbędzie się w marcu 2011 r. podczas Festiwalu Podróżników „Kolosy” w Gdyni.
Celem Memoriału jest nagrodzenie najbardziej interesujących projektów podróżniczych, poznawczych,
wspinaczkowych, narciarskich lub żeglarskich. Po raz pierwszy zasady Memoriału zostały przedstawione przez
Olgę Morawską, w marcu 2010 r. podczas Festiwalu „Kolosy 2009”.
– Memoriał im. Piotra Morawskiego powstał ponieważ wierzymy, że energia Piotra, jego siła i odwaga są
warte ocalenia. Piotr był himalaistą i wybitnym wspinaczem. Miał odwagę, aby realizować marzenia, a swoją
pasją zarażał innych. Idee, które były dla Piotrka ważne przerodziły się w Memoriał Jego imienia – który
promuje odwagę, siłę i energię, a także bezpieczeństwo. Memoriałowi nadaliśmy nazwę: „Miej odwagę!”,
ponieważ odwaga i pomysł na życie jest tym, czego będziemy poszukiwać u uczestników konkursu – mówi Olga
Morawska, pomysłodawczyni projektu.
– Piotrek Morawski był wybitnym członkiem Alpinus Expedition Team. Znając jego plany, a także jego niezwykłe
umiłowanie życia z pasją, podjęliśmy decyzję o zrealizowaniu Memoriału Miej odwagę! Główna nagroda daje
szansę podróżnikom, wspinaczom czy żeglarzom na zrealizowanie wymarzonej wyprawy. Dzięki Memoriałowi
chcemy zaprosić wszystkich odważnych ludzi do naszego zespołu podróżników i zdobywców Alpinus Expedition
Team. Wierzymy, że Memoriał Piotra zyska wielu zwolenników i fanów, co pomoże nam przekazywać jego pasję
i energię dalej – dodaje Zenon Raszyk, przedstawiciel marki Alpinus.
Zasady Memoriału im. Piotra Morawskiego
Wyprawy można było zgłaszać w 5 kategoriach, od końca listopada 2010 r. do 31 stycznia 2011 r., na stronie
https://www.alpinus-miejodwage.pl. Kategorie:
1. Ziemia – wyprawy w góry i z góry, po płaskim, a także te w głąb Ziemi;
2. Powietrze – projekty, których głównym celem są loty, przeloty, odloty i skoki;
3. Woda – wyprawy po wodzie i w głąb wody;
4. Ogień – wyprawy i projekty, w których najważniejsze są kipiące emocje, adrenalina na najwyższych
obrotach i dużo czadu!
5. Eter – kosmicznie odjechane projekty, które wykraczają poza ramy podstawowych żywiołów.
Regulamin konkursu dostępny jest na stronie: http://alpinus-miejodwage.pl/regulamin.html
Zwycięzca konkursu otrzyma honorowe, roczne członkostwo w Alpinus Expedition Team, a zwycięska
wyprawa zostanie sfinansowana. Zwycięzca, jako honorowy członek Teamu stanie się także członkiem Kapituły
Memoriału i będzie miał wpływ na wybór kolejnej zwycięskiej wyprawy.
*****
Piotr Morawski (ur. 27 grudnia 1976, zm. 8.04.2009) – doktor chemii na Politechnice Warszawskiej, największy
polski himalaista młodego pokolenia, jeden z najlepszych himalaistów świata. Zdobywca 6 ośmiotysięczników.
Od 2007 roku pełnił funkcję wiceprezesa Polskiego Związku Alpinizmu. Był także członkiem Alpinus Expedition
Team.
W 1995 roku ukończył kurs skałkowy i kurs taternicki. Od początku pociągało go zimowe wspinanie w Tatrach.
Miał na swoim koncie wiele przejść tatrzańskich i alpejskich. Do największych osiągnięć w wysokogórskiej
karierze Piotrka należy pierwsze zimowe wejście na ośmiotysięcznik Shisha Pangma, wraz z Simone Moro,
ustanowienie – nie pobitego do tej pory – rekordu wysokości zimą na K2, wraz z Denisem Urubko, a także
trawers Gasherbruma I wraz z Peterem Hamorem czy pierwsze przejście południowej ściany Shisha Pangmy
zimą wraz z Simone Moro.
W 2009 podczas wyprawy aklimatyzacyjnej na Dhaulagiri Piotr Morawski wpadł do szczeliny lodowcowej,
niestety nie udało się go uratować. Zginął mając 32 lata. Został pochowany w Himalajach.
https://www.aplinus-miejodwage.pl
Alpinus Expedition Team to zespół wspieranych przez markę Alpinus polskich wspinaczy i podróżników, którzy
poszukują nowych ekstremalnych wyzwań, często w dziewiczych rejonach świata. Alpinus Expedition Team
tworzą: Ola Taistra, Kinga Baranowska, Edyta Ropek, Jacek Kudłaty i Marcin Gienieczko.
http://www.alpinus.pl
„Coraz bardziej wiem, co mnie w takich wyprawach i wspinaniu pociąga. Coraz więcej marzeń i pragnień i krystalizuje się z niejasnych dotąd obłoków. Chciałbym iść po ścieżkach, po których nikt (dotąd) nie szedł…”
Annapurna, 29 marca 2005
pierwszy etap Memoriału im. Piotra Morawskiego dobiega końca.
Już tylko do końca stycznia br. można zgłaszać projekty wypraw. W ramach Memoriału Alpinus sfinansuje najciekawszy z nadesłanych
projektów podróżniczych, a jego pomysłodawca na okres jednego roku wejdzie w skład ekskluzywnego grona Alpinus Expedition Team.
Na stronie memoriału https://www.alpinus-miejodwage.pl jest już 31 wypraw w pięciu kategoriach: ziemia, powietrze, woda, ogień oraz eter.
Wyprawy można zgłaszać w pięciu kategoriach: Ziemia, Powietrze, Woda, Ogień, Eter. Wybór kategorii jest dowolny i zależy całkowicie od zgłaszającego wyprawę.
Liczymy na oryginalne pomysły – chcemy, żebyście pokazali, że Wasz projekt jest przemyślany i – przy naszym wsparciu – możliwy do zrealizowania.
Wybór kategorii nie ma znaczenia dla decyzji o wygranej. Wszystkie kategorie traktowane są równorzędnie. Od 1 do 28 lutego Internauci mogę głosować na wybrane przez siebie wyprawy.
Na decyzję o wygranej wyprawie mają wpływ w 50% głosy Internautów, drugie 50% należy do Kapituły Memoriału w której skład wchodzą Olga Morawska, Zenon Raszyk – przedstawiciel marki Alpinus, członkowie Alpinus Expedition Team.
Ogłoszenie zwycięscy tegorocznej edycji Memoriału odbędzie się w marcu 2011 na Ogólnopolskich Spotkaniach Podróżników, Żeglarzy i Alpinistów (11-13 marca 2011 roku) w Gdyni.
http://www.alpinus-miejodwage.pl/
Anna Wróblewska
public relations Alpinus
697 223 850
[email protected]
Magdalena Swoboda
public relations Alpinus
692 444 289
[email protected]
Ratownicy TOPR
Śmieszno i straszno
Ratują tysiące, zarabiają grosze. W TOPR prawie jak w Żabce na kasie….
(po tym artykule z 03 lutego 2011 ruszyła lawina materiałów w mediach ogólnopolskich oraz powstała książka)
Gdy 29 października 1909 Generał Mariusz Zaruski tworzył Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe, zapewne nie przypuszczał, jaką wyjątkową jednostkę powołuje do życia. Wyjątkową, bo pośród ratowników nie ma osób przypadkowych a każdy z niosących pomoc, narażając przy okazji własne życie, musi przejść długą drogę.
Aby zostać ratownikiem tatrzańskim, należy przejść okres próbny trwający od 1,5 roku do 3 lat. Trzeba wykazać się doskonałą znajomością topografii Tatr, a także praktycznymi umiejętnościami w dziedzinie wspinania, speleologii, narciarstwa, ratownictwa i autoasekuracji. Po zakończeniu szkolenia ratownik składa przysięgę na ręce naczelnika.

„Ja niżej podpisany (…) w obecności Naczelnika Straży Ratunkowej w.p.(…) oraz świadka w.p.(…) dobrowolnie przyrzekam pod słowem honoru, że póki zdrów jestem, na każde wezwanie Naczelnika lub jego Zastępcy – bez względu na porę roku, dnia i stan pogody – stawie się w oznaczonym miejscu i godzinie odpowiednio na wyprawę zaopatrzony i udam się w góry według marszruty i wskazań Naczelnika lub jego Zastępcy w celu poszukiwań zaginionego i niesienia mu pomocy. Postanowienia statutu Pogotowia i regulaminu dla członków czynnych będę wykonywał ściśle, jak również rozkazy Naczelnika, jego Zastępcy i Kierowników Oddziałów. Obowiązki swe pełnił będę sumiennie i gorliwie, pamiętając, że od mego postępowania zależnem być może życie ludzkie. W zupełnej świadomości przyjętych na się trudnych obowiązków i na znak dobrej swej woli powyższe przyrzeczenie przez podanie ręki Naczelnikowi potwierdzam„.

Ratownik TOPR to brzmi dumnie jak i dumni są wszyscy noszący charakterystyczne czerwone bluzy z błękitnym krzyżem w otoczce kosówki na emblemacie. Każda osoba mijająca w górach ratownika, spogląda nań z podziwem a i szacunek jest czymś oczywistym i naturalnym.
Jak wyglądały by nasze góry i jak funkcjonowała by turystyka górska w naszym kraju, gdyby nie istniał TOPR oraz GOPR ?… Czy także tak chętnie i tłumnie, corocznie na górskie szlaki wytaczały by się miliony turystów ? Czy tak odważnie w ścianach operował by narybek przyszłych himalaistów ? Czy nadal beztroski ojciec prowadzi łby na Orlą Perć swojego 9 letniego syna ? Czy nadal wybierali by się w góry ludzie zupełnie nieprzygotowani ? Na pewno nie ! Nie sposób wyobrazić sobie beztroskiej rodzinki wędrującej po Tatrach po zmroku, bez mapy, latarki i choćby podstawowej wiedzy gdzie się znajdują ? Dla zdecydowanej większości ruszających w góry, świadomość istnienia TOPR i GOPR przytępiła logikę i zdrowy rozsądek. Wiedząc ze w każdej chwili mogą zadzwonić po pomoc, bagatelizują każde warunki. Ostrzeżenia zamieszczane na stronach TOPR czy TPN sprawdzane są zaledwie przez wąską grupę pasjonatów górskich. Niedzielny turysta rusza na szlaki nie bacząc na nic oraz na innych. Tymi innymi są właśnie ratownicy, którzy narażając własne zdrowie i życie, ruszają na pomoc bez względu na porę dnia i w każdych warunkach pogodowych.

Niestety, nie zawsze akcja ratunkowa kończy się szczęśliwie a lista ratowników którzy zginęli niosąc pomoc innym, jest coraz dłuższa.
30 grudnia mija kolejna rocznica tragicznego wypadku pod Szpiglasową Przełęczą, w której w wypadku lawinowym podczas działań ratowniczych zginęło dwóch ratowników TOPR.: Marek Łabunowicz oraz Bartek Olszański.
11 sierpnia 1994 rozbił się śmigłowiec Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, biorący udział w akcji ratunkowej. W katastrofie zginęły 4 osoby. Dwóch pilotów i dwóch ratowników.
Ratownicy to nie cyborgi. To także ludzie z krwi i kości, młodsi czy starsi mający swoje rodziny. Ratując innych, sami także chcą żyć. Żyć by móc nadal pomagać innym, niosąc pomoc bez względu na porę roku, dnia czy nocy. Tutaj niestety zaczyna się kolejna przykra strona życia ratowników.
Sporo wyjaśnia rozmowa z Marcinem Józefowiczem-szefem wyszkolenia ratowników TOPR. Zawodowym ratownikiem TOPR – Starszym Instruktorem Ratownictwa. Specjalizuje się w ratownictwie jaskiniowym i lawinowym, prowadzi aktywną działalność wspinaczkowa i jaskiniową. Jest przewodnikiem psa lawinowego. Dodatkowo w TOPR odpowiedzialny jest za detektory lawinowe, odbiorniki GPS, systemy informacji wizualnej oraz wdrażanie nowych technologii. Aby móc normalnie funkcjonować i utrzymać rodzinę, współorganizuje kursy lawinowe w Dolinie Pięciu Stawów Polskich.
Dodatkową działalność zarobkową prowadzić muszą praktycznie wszyscy zawodowi ratownicy TOPR. Dlaczego ? No właśnie, dobre pytanie…
Ratownicy o niezbyt długim stażu pracy, ze średnimi stopniami w hierarchii ratowników, zarabiają od 2500 zł a ratownicy z ogromnym doświadczeniem, mający niejednokrotnie 25 letni staż pracy, zarabiają do 4000 zł.
Aby zabezpieczyć rodzinę na wypadek tragedii podczas pracy, ratownicy mają problemy z ubezpieczeniem. Każdy ratownik, podobnie jak każdy pracownik dowolnej firmy, jest ubezpieczony, ale jest to ubezpieczenie nie wysokie. Aby móc się ubezpieczyć dodatkowo, ratownicy mają barierę cenową. Wszyscy ubezpieczyciele mają zapisane na czerwono „Super wysoka stawka ubezpieczenia”, dlatego że jest bardzo wysokie ryzyko. No bo rzeczywiście, ten stopień ryzyka jest bardzo wysoki.
Z tego powodu, praktycznie każdy ratownik jest zmuszony prowadzić dodatkową działalność. Czy to z zakresu robót wysokościowych, jako przewodnik wysokogórski, czy też prowadzą szkolenia związane z aktywnością górską.
Odejmując taką działalność od czasu przeznaczonego na życie prywatne i wypoczynek, oraz na pracę zawodową w TOPR czy GOPR, urlop staje się iluzją.
Ktoś powie no dobra, ja też zarabiam 2500 na rękę … ale czy przychodząc do pracy na 8 godzin, pijąc kolejną kawę i przybijając kolejną pieczątkę, czy tworząc kolejną tabelkę w Excelu, ratujesz komuś życie ? Czy kserując setny dokument narażasz własne życie, brnąc w zamieci śnieżnej idąc pod wiatr wiejący 120 km na godzinę ? Czy rozmawiając z koleżanką siedzącą przy biurku obok, zwisasz na linie 100 m nad szczytem a 1000 m nad przepaścią ? Osoba siedząca w ciepłym mieszkaniu z pilotem TV w ręku, nigdy nie doceni pracy i poświęcenia, z jakim ratownicy TOPR i GOPR wyruszają na każdą akcję.
aktualizacja 2017r :
Naczelnik TOPR jak i cały zarząd, robią co mogą by jednak sprzęt jakim posługują się ratownicy był najlepszej jakości a śmigłowiec i pojazdy były zawsze w pełnej gotowości. Tutaj niezawodni są sponsorzy i partnerzy. Jednak zarobki to już inna szufladka, która zapełniana jest ze środków MSWiA .Tutaj nie pomoże nawet 1% dzięki któremu prowadzone są szkolenia, podnoszące wiedzę i umiejętności wszystkich ratowników. Aby ratownicy mogli zarabiać godnie, i by nie musieli przeznaczać czasu wolnego na dodatkowe prace, potrzebna jest dobra wola MSWiA. Docenienie przez resort zaangażowania i poświecenia kilkudziesięciu ratowników TOPR czy nawet kilkuset GOPR-owców działających w całej Polsce. To nie setki tysięcy urzędników, ale garstka wyjątkowych ludzi, dzięki którym nadal żyje wiele osób.
Lista członków TOPR na dzień 06.11.2017. to 274 osoby, w tym kandydaci, ratownicy ochotnicy i ratownicy zawodowi. Tych ostatnich jest zaledwie 37. Czynnych zawodowo, czyli z aktualnymi uprawnieniami jest 147 osób.
Każdy z nich, bez względu na stopień czy staż, swoje obowiązki wykonuje z pełnym poświęceniem.
Warto aby docenić ich istnienie nie tylko przekazując 1%, ale by ciężką i niebezpieczną pracę ratowników docenili decydenci z MSWiA.
Sprawozdanie dotyczące działalności ratowniczej TOPR za minione 3 lata (do 31.10.2017r) .
W stowarzyszeniu zrzeszonych jest 274 ratowników a uprawnienia ratownicze ma obecnie 172. Zawodowych ratowników jest 39. W ostatnich dwóch latach szkoliło się 10 kandydatów, z których 7 składa w dniu dzisiejszym przyrzeczenie. W TOPR jest 8 lekarzy a 9 ratowników ma uprawnienia ratownika medycznego. W minionych 3 latach odnotowano wzrost działań ratowniczych, w sumie było ich 677, w tym 200 z udziałem śmigłowca. Ratowano około 800 osób, czyli średnio 2 – 3 osoby dziennie. Najczęściej były to wezwania do osób bez urazu – 296, gdzie trzeba było im pomóc wydostać się z miejsc gdzie utknęli. Akcji do urazów poważnych było 243, do lekkich 202. Najczęstsze wypadki śmiertelne wydarzyły się na skutek upadku z wysokości, lawinowych były tylko 3 a od pioruna zginęła 1 osoba. Ratownicy TOPR pełnią też dyżury w sezonie zimowym na 13 stacjach narciarskich, gdzie pracują na zasadzie umowy z właścicielami wyciągów. W sumie na stacjach udzielono pomocy 2312 osobom. Poszkodowanych zwożono albo skuterem śnieżnym lub metoda tradycyjną. Naczelnik wymienił ratowników, których aktywność była największa, m. in. Andrzeja Górkę, Macieja Latasza, Łukasza Migla, Stanisława Bobaka, Marcina Firczyka, Mieczysława Ziacha a także Jędrzeja Myślińskiego, Sebastiana Szadkowskiego. Na zakończenie swojego sprawozdania przedstawił zamierzenia na najbliższe trzy lata, do których zaliczył: utrzymanie sprawności śmigłowca, sprzedaż nieruchomości w Bukowinie Tatrzańskiej, zorganizowanie w 2019 roku obchody 110-lecia TOPR oraz obrady IKAR-u w Zakopanem, w których weźmie udział około 500 ratowników służb górskich z całego świata.
Apoloniusz Rajwa TOPR

Czy akcje ratunkowe TOPR w Tatrach będą płatne ?
Naczelnik TOPR Jan Krzysztof odpowiada…
„Często pojawiają się pomysły by 'wzorem innych państw nieodpowiedzialni turyści ponosili koszty akcji ratowniczych’, lub by 'wprowadzić obowiązkowe ubezpieczenie’. Na pierwszy rzut oka pomysł wydaje się oczywisty. Ale czy aby w ten sposób jest finansowane ratownictwo górskie w innych krajach europejskich? Zapewniam, że nawet w Szwajcarii sam ratowany, lub jego ubezpieczyciel nie pokrywają całości kosztów. W wielu miejscach ten udział własny w kosztach dotyczy częściowego pokrycia kosztów, a w wielu miejscach ratownictwo jest bezpłatne, lub finansowane w ramach ubezpieczenia społecznego. Dodam, że przywoływany często przykład Słowacji nie jest poparty wiedzą. Wpływy z odpłatności za akcje ratownicze na Słowacji (poza śmigłowcem funkcjonującym tam na innych zasadach w ramach Pogotowia lotniczego) nigdy nie przekroczyły 8 proc. budżetu. To proporcjonalnie są mniejsze środki niż pozyskiwane przez TOPR w ramach 15 proc. z biletów wstępu do TPN. Wydaje się, że ta forma udziału wszystkich wchodzących na obszar TPN w dofinansowaniu ratownictwa jest rozwiązaniem dobrym, prostym i zastępującym pomysł 'obowiązkowych’ ubezpieczeń z którymi nie spotkałem się w żadnym górach.
Ratownictwo górskie jest integralna częścią całego systemu ratownictwa w Polsce i nie widzę istotnych powodów by to właśnie w tym miejscu jako pierwszym wprowadzać odpłatność za akcje ratownicze. Podnoszony często problem zwiększonego ryzyka podejmowanego przez turystów czy taterników też nie jest jednoznaczny. Bo czy aby ryzyko letniego spaceru do Morskiego Oka drogą asfaltową jest rzeczywiście większe niż jazda samochodem? Nie słychać również o konieczności ponoszenia kosztów akcji ratowniczej przez sprawcę wypadku na drodze gdzie działa szereg służb ze śmigłowcami włącznie.
Podstawowy koszt dobrze funkcjonującej służby ratowniczej to przede wszystkim koszty utrzymania gotowości. Najistotniejsze jest by w razie wypadku w jak najkrótszym czasie mogli wyruszyć dobrze wyszkoleni i wyposażeni ratownicy. Zapewniam, że koszt utrzymania TOPR w sytuacji gdyby nie podjął żadnej akcji ratunkowej przez cały rok, lub – tak jak obecnie – ratowałby prawie 600 osób byłby bardzo zbliżony.
Myślę, że warto docenić i cieszyć się z faktu, że mamy w Tatrach doskonale funkcjonującą służbę ratowniczą i w razie potrzeby otrzymamy pomoc bezpłatnie i na najwyższym poziomie.”
Jan Krzysztof
Naczelnik Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego
Nie można wprowadzić odpłatnych akcji WYŁĄCZNIE w górach, bo byłoby to niezgodne z Konstytucją (choć w dzisiejszych czasach niestety nie jest to problem). Odpłatne ratownictwo nie może dotyczyć wydzielonego obszaru. Co z wodą, co poszukiwaniami w lasach, co z akcjami ratowniczymi LPRu? Korekta Konstytucji wiąże się ze zmianą Artykułu 68 ustęp 2.
„Obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne zapewniają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych. Warunki i zakres udzielania świadczeń określa ustawa.”

Klub Podróżników Śródziemie
Ogólnopolski portal podróżniczy poświęcony odkrywaniu Polski i świata. Od znanych miast i zabytków, przez górskie szlaki i podziemia, po miejsca nieoczywiste i zapomniane.
Rzetelne relacje, autorskie przewodniki oraz praktyczne wskazówki dla turystów, pasjonatów historii i miłośników aktywnego podróżowania.
Odkrywaj świat z nami – świadomie, krok po kroku i z pasją.