dla polskich gór
osobno dla Tatr
http://www.topr.pl/index.php?str=2,1
i zapamiętaj lub zapisz ten numer
601 100 300
i zapamiętaj lub zapisz ten numer
601 100 300
Aneta Radziejowska i Marek Rygielski
NOWY JORK, NY – 24 stycznia 2011. Książka „Nowy Jork – 101 miejsc, które musisz zobaczyć”, jako pierwszy w historii polskojęzyczny przewodnik turystyczny w wersji na Kindle, jest już dostępna w sprzedaży w Amazon Kindle Store.
Książka „Nowy Jork – 101 miejsc, które musisz zobaczyć” jest pierwszym w historii przewodnikiem turystycznym po polsku przygotowanym w wersji na czytnik Kindle. Jest również jedną z pierwszych polskojęzycznych pozycji dostępnych w Amazon Kindle Store. Obecnie, mimo sporego zainteresowania urządzeniami Kindle w Polsce, w ofercie jest zaledwie kilka polskich książek przeznaczonych na ten czytnik.
Nowością jest również cena wydania elektronicznego, która w USA wynosi $4.99 ($8.04 dla klientów z Europy) i jest znacząco niższa od ceny wersji drukowanej ($17.50).
Przewodnik „Nowy Jork – 101 miejsc, które musisz zobaczyć” opublikowano w systemie Kindle Direct Publishing (KDP), który umożliwia wydawcom pełną kontrolę nad opisem i zawartością pozycji. Jest to szczególnie istotne w przypadku przewodników, które powinny zawierać informacje aktualne w dniu ich zakupu.
Aktualnie KDP oferuje możliwość publikowania książek w 19 językach, w tym po łacinie. Na liście wciąż nie ma jednak języka polskiego. Wierzymy, że dzięki naszej inicjatywie, a także następnych pozycjach, które są w przygotowaniu, już wkrótce Amazon Kindle Store zacznie oficjalnie zezwalać na wydawanie książek języku polskim.
„Nowy Jork – 101 miejsc, które musisz zobaczyć” to przewodnik po Nowym Jorku napisany przez mieszkańców tego miasta i wydany w wersji drukowanej w grudniu 2010. Autorzy, Aneta Radziejowska i Marek Rygielski dzielą się w nim najciekawszymi atrakcjami Nowego Jorku oraz proponują „ukryte skarby”, dzięki którym Czytelnik ma wreszcie szansę odkryć jego prawdziwy charakter.
Książka została stworzona z myślą o zarówno turystach zagranicznych jak i nowojorskiej Polonii. Jest również doskonałym materiałem do przygotowań dla tych, którzy wyjazd do Nowego Jorku mają w odleglejszych planach. Wersja drukowana dostępna jest w księgarni Amazon oraz w polonijnej księgarni Nowego Dziennika z siedzibą przy Times Square.
Przewodnik zawiera ponad 100 zdjęć w formacie czarno-białym oraz rozbudowaną sekcję informacji praktycznych. Wersja elektroniczna wyposażona jest w żywe linki umożliwiające szybkie dotarcie do stron internetowych opisywanych muzeów i atrakcji. Bezcennym dodatkiem jest lista dni, w których wstęp do muzeów jest bezpłatny lub po uiszczeniu symbolicznej opłaty.
Nowy Jork – 101 miejsc, które musisz zobaczyć
http://www.amazon.com/dp/B004K1EYAM
Format: Kindle Edition
Wielkość: 4562 KB
Wydawca: MIA:NY Media Corp.; 1 edition (January 19, 2011)
ASIN: B004K1EYAM
Wypożyczanie: Możliwe
Dystrybucja: Cały świat
Zakupioną w sklepie Amazon wersję elektroniczną książki można odczytywać na czytnikach Kindle, Kindle 2 i 3, Kindle DX lub na komputerze za pomocą bezpłatnego programu Kindle Reader dostępnego w wersjach na Mac i PC.
O AUTORACH: Aneta Radziejowska i Marek Rygielski to dziennikarze prasowi oraz wydawcy dwóch przewodników internetowych dla turystów zwiedzających Nowy Jork i Stany Zjednoczone. Od 10 lat mieszkańcy Nowego Jorku, są autorami wielu artykułów oraz zdjęć publikowanych w polskiej i polonijnej prasie.

ŚWIAT na wyciągnięcie RĘKI

Książka powstawała przez kilka lat. Jest barwnym zapisem eskapad po Europie i Bliskim Wschodzie. Porusza, rozśmiesza, koi, prowokuje – zachęca do odkrywania świata na własną rękę.
Udaję się w strony mniej sielankowe, na północny-wschód od Cetinji. Z lubością wdzieram się nie-wiadomo-gdzie. Ludzie pukają się w czoło: „po co tam jedziesz? tam nic nie ma!”. I jak mam im wytłumaczyć, że właśnie dla tego NIC tam jadę? Trzeba przecież poznać również niefolderowe oblicze danego kraju. Pomagając mi o zmroku w przesiadce do kolejnego samochodu, policjant pyta, czy nie boję się wilków. Zrozumiałem go dopiero wtedy, gdy zademonstrował odgłos tego zwierzaka. Mógłbym mu odpowiedzieć: „Panie władzo, jeśli te wilki mają takie braki w uzębieniu jak wy, to się nie boję”.
Bardzo mi się podoba turecka muzyka. Z takim przejęciem dopytuję się tego kierowcy o tytuły czy nazwiska, że gdy wysiadam, daje mi dwie płytki cd. Wcześniej jedyna rzecz, o którą on mnie zapytał, bardzo połamanym angielskim, to to, czy Polska w II wojnie światowej walczyła po stronie Stalina. Gdy usłyszał, że tak – oczywiście trudno byłoby mi wytłumaczyć mu wszystkie zawiłości tamtej sytuacji – to bardzo się ucieszył i wykonał gest pomiędzy „tak trzymać” a „niech żyje Stalin!”…
Wieczorem, gdy siedzę na murku przy skrzyżowaniu, dosiada się grubaśny barbarzyńca w gumiakach. Bez specjalnego pytania wychyla półlitrowy łyk mojej wody, po czym okazuje się, że jest barbarzyńcą przyjaznym. Mimo że nie znamy żadnego wspólnego języka, to ma on wielką ochotę na komunikowanie się. Więc wymienia mi kraje, z których pochodzą auta, jakie mijają nas bardzo wolno, bo muszą pokonać akurat brukowany wertep: Korea. Francja, Iran, Niemcy, Chiny… W końcu przejeżdża śmieciowóz, takie dwie beczki na metalowej konstrukcji, którą ciągnie miejski pracownik… Wtedy mój nowy kumpel z przekąsem i wyszczerzonymi zębami informuje: „Syria!”.
Główną treść książki, obok kilkunastu drobnych tekstów o idei podróżowania i o samym autostopie, stanowią następujące opowieści (m.in. Hiszpania, Ukraina, Bałkany, Turcja, Syria):
„Niech sobie sami zrywają, skoro tyle tego posadzili, czyli zakończenie przygód zachodnioeuropejskich”
„Mój pierwszy raz na Wschodzie i czemu nie jest mi smutno samemu”
„Bałkańskie A (Albania), B (Bośnia), C (Chorwacja, Czarnogóra), czyli dlaczego nie boję się wilków”
„Niekrótka opowieść o kraju, gdzie najlepszym przyjacielem człowieka nie jest pies, ale drugi człowiek”
„O domu urody 'Absolut’ i o dróżniku, co wygląda jak manekin oraz o paru innych pionkach na ukraińsko-słowackiej szachownicy”
„Reaktywacja zachodnio-południowa, czyli jaki ma związek coca-cola z obrzezaniem”
„Jak wygląda starożytność i ramadan z dyktaturą w tle”
[288 stron, 61 cz-b zdjęć, papier kremowy tzw.ecco-book, miękka oprawa, ISBN 978-83-930974-2-5]
Pozycja bierze udział w konkursie o prestiżową statuetkę Bursztynowego Motyla im. Arkadego Fiedlera (edycja 2010), przyznawaną najlepszej polskiej książce podróżniczej.
Norwegia
„Nordkalottruta. Arktycznym Szlakiem”
„Jotunheimen, Dovrefjell, Rondane – to największe, najsłynniejsze i
najbardziej uczęszczane parki narodowe Norwegii. Ale są też miejsca
inne, mniej znane, gdzie całymi dniami można wędrować nie napotkawszy
nikogo. Jednym z takich miejsc jest położony za kołem podbiegunowym
park narodowy Reisadalen, stanowiący końcowy fragment szlaku
turystycznego Nordkalottruta. Od porośniętej bujnymi paprociami doliny
rzeki Reisy do surowej, władanej przez renifery tundry – zapraszamy na
wyprawę za koło polarne.”
Kuba Mikulski
Galeria konkursowa „Wspomnienie lata”
Uczestnicy wyprawy:
Mikołaj Korwin Kochanowski
Piotr Paradowski
Olga Błaszczyńska
Monika Młynarczyk
Tadżykistan – piechotą przez Pamir
Jeżeli chcielibyście posłuchać opowieści o kraju pełnym monumentalnych zbytków, natrętnych
sprzedawców, ciepłych mórz i złotych plaż to na pewno nie będzie to opowieść o Tadżykistanie…
Tego tam nie ma.
Pierwszą skojarzenie jakie przychodzi mi na myśl po powrocie to ludzie i góry w takiej właśnie
kolejności. Jeszcze nigdzie na świecie nie spotkałem się z taką życzliwością. Tam czas zatrzymał się
w miejscu a legendy o mitycznej gościnności mieszkańców głębokich Pamirskich dolin, opisywanych
jeszcze przez Marco Polo okazały się prawdziwe. A poza ludźmi tylko góry, góry i gigantycznie
przestrzenie które warto zobaczyć choć raz w życiu.
My mieliśmy się okazję o tym przekonać jadąc UAZem poprzez korytarz Warhański i w czasie
trekkingu doliną Bartang ciągnącą się od Chin aż do Afganistanu…
Zapraszamy!

Relacja z wyprawy, której trasa przebiegała od Alaski przez Góry Skaliste, po Cieśninę Magellana, a głównym celem było zdobycie najwyższych szczytów obu Ameryk, Denali oraz Aconcagui.
Francja jako jeden z bardziej różnorodnych krajów naszego kontynentu posiada ogromne możliwości turystyczne – co w efekcie prowokuje mnie do stwierdzenia że na sam Paryż to 2 miesiące to mało. W samym najbogatszym muzeum świata za jakie uchodzi Luwr eksponaty godne zachwytu zainteresowania nie są w stanie ogarnąć w ciągu jednego dnia, a poza Luwrem i wielkimi obiektami sakralnymi (Katedra Notre Dame , kościół Najświętszego Serce Pana Jezusa, kościół Inwalidów) warto jeszcze zobaczyć cmentarz Cmentarz Montparnasse
– gdzie spoczywa Fryderyk Chopin oraz 100 m obok Jim Morrison
, legendarnego młodego gniewnego a zarazem niezrealizowanego Młodzieńca o nieprzeciętnej wrażliwości
Francja ze względu na koleje losu oraz położenie została hojnie uposażona – niewielka część wybrzeża przy morzu śródziemnym, na południu większe i mnisze pasma górskie – z czego posiadając najbardziej okazałą część Alp – to właśnie z francuskiego Chamonix , najnormalniej jest startować na Mont Blanc. Do tego nie można pominąć kilkuset mniej i lepiej zachowanych zamków warowni dworów, z co niektórych będziemy mogli wspólnie powymieniać się poglądowe a już na pewno zobaczyć je na ekranie. Tak więc nie zostaje mi nic innego jak serdecznie zaprosić zapewniam że ze swojej strony dołożę wszelkich starań aby przedstawiać Francję jako kraj który ma spory potencjał dla odwiedzających.
Do zobaczenia – Mariusz Buda

Do Zakopanego i z powrotem docieramy indywidualnie. Ważne by dotrzeć do schroniska do 21.00 . Z dworca PKS dojedziemy busem do przystanku Kiry. Doliną Kościeliską docieramy do Schroniska Ornak. W sobotę po szybkim śniadaniu wyruszamy na trasę o 8.30 . Szlak prowadzi przez DolinęTomanową, ChudąTurnię, Ciemniak, Krzesanicę, Małołączniak, Kopę Kondracką i przez Kondracką Przełęcz docieramy na nocleg do Schroniska na Hali Kondratowej (ok. 8-10 h marszu w warunkach zimowych) . Niedzielny powrót uzależniony jest od dalszej kondycji i warunków pogodowych. W sprzyjających okolicznościach podchodzimy pod Suchy Wierch Kondracki i przez GoryczkowąCzubę, Pośredni Wierch Goryczkowy i Kasprowy, schodzimy zielonym szlakiem przez Myślenickie Turnie do Kuźnic (ok. 6h marszu). W przypadku zmęczenia powrót lajtowy przez Kalatówki z postojami na fotki i inne przyjemności.
Sobotnia trasa jest dosyć długa i na pewno końcówka będzie po zmierzchu ale nie będzie problemów z marszem wzdłóż szlaku bo jest to teren otwarty. Nie ma potrzeby szukania oznaczeń szlaku na drzewach zasypanych śniegiem jak to miało miejsce na grudniowym przejściu z Wierchu Poroniec przez Gęsią Szyję do Murowańca.
Jak dokładnie wiedzie trasa i jaka jest suma przewyższeń, można prześledzić w fotorelacji z lipcowego przejścia Tatr „Szlakiem Żurku” – dzień drugi.
tak wygląda trasa w lecie
Obowiązkowe wyposażenie to: rakiety śnieżne, raki, kijki trekingowe, karimata, śpiwór, czołówka, termos z gorącym napojem, rezerwowy posiłek wysokokaloryczny, oczywiście ciepła odzież najlepiej warstwowa, wygodne sprawdzone buty. Kominiarka i okulary słoneczne mogą być pomocne a folia NRC i podstawowa apteczka są stałym wyposażeniem każdego aktywnego turysty górskiego. Przygotowanie się kondycyjnie do tego przejścia da więcej satysfakcji z przebytej trasy i niezapomnianych widoków zamiast walki ze zmęczeniem. Nie jest to trasa dla „niedzielnego turysty” ale z kolei o takich przejściach wspomina się przez kolejne lata w wielkim skupieniu słuchaczy.
Chcesz słuchać o takich wypadach czy sam chcesz o nich opowiadać ?…
Od dłuższego czasu poszukiwałem w ofercie sklepów sportowych i turystycznych jakiegoś pomysłu, który ułatwiłby poruszanie się po oblodzonych ulicach, chodnikach ale także i w zimowym, niezbyt trudnym terenie. Jednocześnie – jak każdemu – zależało mi na zakupie, który nie obciążyłby zbytnio moich finansów, a jednocześnie służył dłużej niż na jedno wyjście do pracy czy wycieczkę.

Niespodziewanie, dzieki uprzejmości zaprzyjaźnionego z Klubem Podróżników , pojawiła się okazja przetestowania ciekawego produktu, znanej głównie z produkcji całej gamy świetnych butów najróżniejszego zastosowania, włoskiej firmy CRISPI.
Produkt ten to SnowGrip – antypoślizgowa nakładka na buty wykonana z gumy termoplastycznej, wyposażona dodatkowo w stalowe, zaostrzone ćwieki-kolce zwiększające przyczepnośc do oblodzonych powierzchni – po pięć pod każdą stopą.
Użycie nakładek jest banalnie proste. Założyć je można na stojąco, nawet przy użyciu jednej ręki. Pętlę z przodu zakłada się czubek buta, a potem pętlę tylną na tylną część jego cholewy. Cała operacja nie trwa dłużej niż 10 sekund (oba buty) i nie wymaga nawet zdejmowania plecaka, ściagania rękawic itp.
Po założeniu nakładki chronią przed poślizgiem tylko przednią część podeszwy – bez obcasu – ale w większości przypadków wydaje się to wystarczające.

Po kilku dniach testowania produktu w różnych temperaturach nie zauważyłem żadnych niekorzystnych zmian zarówno w elastyczności, jak i w kształcie gumowych nakładek.
Ciekawe jest to, że produkt całkiem dobrze dopasowuje się do różnych rodzajów butów: trekingowych, sportowych, a nawet zwykłych trzewików.
Nie zaobserwowałem także przemieszczania się nakładek w trakcie chodzenia, co dobrze świadczy o dopracowaniu przez producenta ich kształtu.
W instrukcji użytkowania zasugerowano by używać SnowGrip tylko na śniegu i lodzie, aby zapobiec szybkiemu zużyciu stalowych kolców.
Oczywiście nie byłbym sobą gdybym tego nie przetestował.
Otóż w drodze do pracy celowo nie omijałem fragmentów odsłoniętego asfaltu czy chodnika. Chodziło się po nim całkiem normalnie – chociaż dość głośno. Niestety – zgodnie z ostrzeżeniami producenta kolce szybko straciły swoją pierwotną ostrość i nie wiem czy nadawałyby się teraz na naprawdę twardy lód.
Podsumowując: jeśli potrzebujecie taniej i łatwej w użyciu nakładki antypoślizgowej na swoje buty, a rzadko będziecie używać jej do poruszania się w warunkach ekstremalnych – to jest to zdecydowanie produkt godny polecenia.
Zaznaczam jednak, że warto zastosować się do sugestii producenta i obchodzić odsłonięte fragmenty drogi czy chodnika po śniegu lub po prostu zdejmować nakładki jeśli taki odcinek jest dłuższy.
Rafał Z.
wybór modeli jest spory, więc jest w czym wybierać a ceny zaczynają się już od 22 zł
Raczki turystyczne i nakładki antypoślizgowe – porównanie cen

Już po raz czwarty czwórka ze Speleo wystartuje w 6 dniowym rajdzie (lub jak wolą
organizatorzy: „multisport event”) na wodach i piaskach Zjednoczonych Emiratów Arabskich. W
tym roku zespół pobiegnie w składzie sprawdzonym na zawodach w Szwecji i Polsce: Ira Safronova
(Rosja), Piotr Hercog, Artur Kurek (rekordziści trasy Biegu Rzeźnika 2009) i Piotr Dymus. Ta czwórka
nigdy na startowała razem na pustyni, ale każde z nich już brało udział w tych zawodach przynajmniej
raz i wiedzą, czego się spodziewać.
W tym roku zawodnicy mają do pokonania trasę długości 430km podzieloną na 6 dni.
10 grudnia: START – adventure triathlon 20km, rower MTB 30km, bieg 6km
11 grudnia: MTB 20km, wspinaczka/treking 10km
12 i 13 grudnia: MTB 95km, treking przez pustynię 120km (dzień i noc)
14 i 15 grudnia: kajak morski 130km (8h przerwy na nocleg)
16 grudnia: META
W Abu Dhabi Adventure Challenge trasa po raz pierwszy prowadzi pętlą z zachodu na wschód i
kończy się wiosłowaniem (kajaki morskie z żaglami), a na starcie aż 50 zespołów z 18 krajów – limit
zgłoszeń wyczerpano już 3 miesiące temu. Do wygrania czeka w sumie 226 tysięcy dolarów.
W tym roku zawody będą więc emocjonujące, w czym pomoże relacja LIVE: każdy zespół może
być obserwowany na mapach googla z dokładnością do 100 metrów – zawodnicy mają ze sobą
nadajniki GPS. Relacja i mapy LIVE już działają na http://vulcain.iritrack.net/tdcom/eviewer/
adventurechallenge2010/. Zawody już trwają – Speleo Trail Team ściga się z numerem 39.
Z wielkich nieobecnych najbardziej brakuje chyba Mike Klosera z USA (były mistrz świata MTB),
który przez trzy ostatnie lata próbował te zawody wygrać, ale nigdy mu się nie udało. Nie zobaczymy
też Mikaela Lindnorda ze Szwecji i Hiszpańskiego Buff Thermocool, obecnych mistrzów świata. Ale
będą pewniacy – trzykrotni zwycięzcy, Team Thule z Nowej Zelandii (małżeństwo Ussherów), żelaźni
Szwedzi, Francuzi, Amerykanie. Dużą niespodziankę mogą sprawić triathloniści z Faris Al Sultanem
na czele (w zeszłym roku się wycofali, ale teraz mają chyba bardziej pancerną zawodniczkę) oraz
Szwajcarzy sponsorowani przez Wenger z Benim Hugiem (rok temu biegł w składzie Speleo). Warto
też pokibicować rosyjskiej Arenie i południowoafrykańskiej AR.CO.ZA, bo jako jedyne wystawiają trzy
panie i jednego mężczyznę.
Zapraszamy do kibicowania!
Strona zawodów http://www.abudhabi-adventure.com/
Tekst: Monika Strojny
GPS tracking
http://vulcain.iritrack.net/tdcom/eviewer/adventurechallenge2010/








![]()
Klub Podróżników Śródziemie
Ogólnopolski portal podróżniczy poświęcony odkrywaniu Polski i świata. Od znanych miast i zabytków, przez górskie szlaki i podziemia, po miejsca nieoczywiste i zapomniane.
Rzetelne relacje, autorskie przewodniki oraz praktyczne wskazówki dla turystów, pasjonatów historii i miłośników aktywnego podróżowania.
Odkrywaj świat z nami – świadomie, krok po kroku i z pasją.