Klub Podróżników – Śródziemie – portal podróżniczy | Polska, Europa, Świat
  • Slajdowiska
    • Spotkania autorskie
  • Relacje
    • Europa
      • Albania
      • Austria
      • Bułgaria
      • Chorwacja
      • Czarnogóra
      • Czechy
      • Dania
      • Francja
      • Hiszpania
      • Holandia
      • Kosowo
      • Litwa
      • Luksemburg
      • Macedonia
      • Malta
      • Niemcy
      • Norwegia
      • Portugalia
      • Rosja
      • Rumunia
      • Serbia
      • Slowacja
      • Slowenia
      • Szwajcaria
      • Ukraina
      • Wegry
      • Wielka Brytania
      • Włochy
    • Polska informacje i fotorelacje
      • Forty i twierdze
      • Góry
      • Kolej
        • Parowozownie
      • Miasta
      • Miejsca wyjątkowe
      • Muzea
      • Podziemia
      • Polska na weekend
      • Skanseny w Polsce
      • Woda
      • Województwa
        • Dolny Śląsk
        • Kujawsko-pomorskie
        • Łódzkie
        • Lubelskie
        • Lubuskie
        • Małopolskie
        • Mazowieckie
        • Opolskie
        • Podkarpackie
        • Podlaskie
        • Pomorskie
        • Śląskie
        • Świętokrzyskie
        • Warmińsko-mazurskie
        • Wielkopolskie
        • Zachodniopomorskie
      • Zabytki sakralne
      • Zamki i pałace
    • Świat
      • Afryka
      • Ameryka Południowa
      • Ameryka Północna
      • Ameryka Środkowa i Karaiby
      • Antarktyda
      • Australia i Oceania
      • Azja
    • Schroniska Górskie
  • Filmy
  • Sprzęt
    • Polecamy
    • Recenzje sprzętu
    • Testy sprzętu
  • Autorzy
    • Albin Marciniak
    • Karolina Zięba-Kulawik
    • Redakcja
  • Forum
  • Fundacja Aleja Podróżników
  • Kontakt
czwartek, 26 marca, 2026
Klub Podróżników – Śródziemie – portal podróżniczy | Polska, Europa, Świat
  • Slajdowiska
    • Spotkania autorskie
  • Relacje
    • Europa
      • Albania
      • Austria
      • Bułgaria
      • Chorwacja
      • Czarnogóra
      • Czechy
      • Dania
      • Francja
      • Hiszpania
      • Holandia
      • Kosowo
      • Litwa
      • Luksemburg
      • Macedonia
      • Malta
      • Niemcy
      • Norwegia
      • Portugalia
      • Rosja
      • Rumunia
      • Serbia
      • Slowacja
      • Slowenia
      • Szwajcaria
      • Ukraina
      • Wegry
      • Wielka Brytania
      • Włochy
    • Polska informacje i fotorelacje
      • Forty i twierdze
      • Góry
      • Kolej
        • Parowozownie
      • Miasta
      • Miejsca wyjątkowe
      • Muzea
      • Podziemia
      • Polska na weekend
      • Skanseny w Polsce
      • Woda
      • Województwa
        • Dolny Śląsk
        • Kujawsko-pomorskie
        • Łódzkie
        • Lubelskie
        • Lubuskie
        • Małopolskie
        • Mazowieckie
        • Opolskie
        • Podkarpackie
        • Podlaskie
        • Pomorskie
        • Śląskie
        • Świętokrzyskie
        • Warmińsko-mazurskie
        • Wielkopolskie
        • Zachodniopomorskie
      • Zabytki sakralne
      • Zamki i pałace
    • Świat
      • Afryka
      • Ameryka Południowa
      • Ameryka Północna
      • Ameryka Środkowa i Karaiby
      • Antarktyda
      • Australia i Oceania
      • Azja
    • Schroniska Górskie
  • Filmy
  • Sprzęt
    • Polecamy
    • Recenzje sprzętu
    • Testy sprzętu
  • Autorzy
    • Albin Marciniak
    • Karolina Zięba-Kulawik
    • Redakcja
  • Forum
  • Fundacja Aleja Podróżników
  • Kontakt
Klub Podróżników – Śródziemie – portal podróżniczy | Polska, Europa, Świat
Klub Podróżników – Śródziemie – portal podróżniczy | Polska, Europa, Świat
  • Klub Podróżników – Śródziemie – portal podróżniczy | Polska, Europa, Świat
  • Fundacja Aleja Podróżników
  • Forum
  • Relacje
    • Europa
    • Polska
    • Świat
  • Sprzęt
    • Recenzje sprzętu
    • Testy sprzętu
  • Książka
  • Kontakt
Copyright 2025 - All Right Reserved
Góry

Tatry-Wołowiec

przez Albin Marciniak 2011-10-26
Napisane przez Albin Marciniak



Tatry u porogu zimy.
Grześ – Rakoń – Wołowiec w zachodzącym słońcu


Jak to zwykle bywa, także i tym razem wyjazd w Tatry dla kilku osób był dosyć niespodziewany.
Sobotni poranek na dworcu w Krakowie i oczywiście tłum plecakowców zgłodniałych Tarzańskich widoków.
Karolina miała w planie dołączyć do weekendowej wędrówki ale widok Patrycji z chłopakami  był czymś niespodziewanym.
Oni czekając na autobus o 6.40 jeszcze nie wiedzieli że dadza się namówićna mój plan na weekend.
Plan, jak się okazało, obfitujący w duże doznania optyczne i nie tylko …
Jak przebiegała nasza Tarzańska przygoda, najlepiej oddają to zdjecia a kolejny wyjazd w Tatry liczymy ze będzie już w puszystym śniegu z bazą w 5 Stawach.




Widok z okna autobusu w drodze do Zakopca …


Z dworza z Zakopca dotarliśmy busem do Chochołowskiej i ruszamy

Po drodze mija nas traktor nieudolnie udający pociag a my twardziele nie daliśmy się i zaoszczędziliśmy po 5 zeta 🙂


Na szlaku do schroniska spory tłok, to kandydaci na Przewodników Tatrzańskich

Nareszcie mniej ludzi i wiecej oznak zimy

Dochodzac do schroniska na Chochołowskiej …


widoki cieszące każde oko.

W schronisku zostawiliśmy zbędny balast i ruszamy na szlak.
W planie mamy wejście na Grzesia a dalej „się zobaczy”

Docieramy na Przełęcz Bobrowiecką gdzie przebiega granica a jak przebiega widać dokładnie po gołym Polskim zboczu.


Widoków wiele nie było wiec ruszamy w stronę Grzesia żółtym szlakiem

Na Grzesiu (1653m) kolejne grupa przyszłych przewodników


Ruszyliśmy dalej w stronę Rakonia a po drodze na rozgrzewkę… 🙂
Karolina,  Darek, Mariusz i Patrycja

Z mgieł wyłania się kolejna grupa kandydatów na przewodników

Docieramy na Rakonia (1879m) a tu także kandydaci…

Docieramy na przełęcz pod Wołowcem gdzie postanawiamy jednak wejść na szczyt mimo że czasu ze słońcem pozostało niewiele.


Skończyła się zabawa a zaczęły się schody… i brnięcie w śniegu ze sporym wiatrem.

Na Wołowcu wiało konkretnie i czuć było już oddech zimy

Po krótkiej „rozgrzewce” na szczycie, schodzimy we mgle …

im niżej schodzimy tym bardziej zaczyna przebijać się słońce

aż tu nagle wyłaniają się niesamowite widoki

nie o takie widoki chodziło ale Karolina z Patrycją  dziwnią pozę przybrały…

zaczęło się ostre pstrykanie bo widoki nieziemskie …


„piątka” w komplecie na zboczu Wołowca a tutaj każdy z nas miał niesamowity spektakl…
Widmo Brockenu
Widmo Brockenu, mamidło górskie, zjawisko Brockenu – rzadkie zjawisko optyczne spotykane w górach, polegające na zaobserwowaniu własnego cienia na chmurze znajdującej się poniżej obserwatora. Zdarza się, że cień obserwatora otoczony jest tęczową obwódką zwaną glorią.
Zjawisko obserwowane jest najczęściej w wyższych górach w warunkach, gdy obserwator znajduje się na linii pomiędzy Słońcem a chmurą, która położona poniżej obserwatora odgrywa rolę ekranu. Zjawisko obserwowane w górach daje ponadto efekt pozornego powiększenia cienia obserwatora – projekcja naturalnej wielkości cienia obserwatora na tle oddalonych gór sprawia, iż wydaje się on powiększony.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Widmo_Brockenu

Rakoń w zachodzacym słońcu

widok na Bobrowiecką Dolinę i Tatry Słowackie po lewej

fotki, fotki, fotki

i upadki …

po zrobieniu setek fotek ruszamy w dół w stronę schroniska



Polaków schroniskowe rozmowy

kolejny dzień i jesteśmy już na Iwanickiej  Przełęczy


Przed schroniskiem na Ornaku tłumnie i kolorowo a brakuje tylko osóbek w „japonkach”
mamy kozaczki , szpileczki i czapki z rogami a także kowbojów maści wszelakiej …


W drodze powrotnej zbaczamy do Jaskini Raptawickiej i udało mi się pozytywnie zaskoczyć kilka osób.


W jaskini eksploracja i oczywiście zdjęcia

Po wyjściu na szlak tradycyjnie już Pati zalicza „siad płaski” 🙂


Dałem się namówić i przeżyłem traumę wędrując przez Krupówki.
W poszukiwaniu golonki z grila i innych smakołyków dotarliśmy do tradycyjnej knajpki z gwoździami wystajacymi z szafy czychajacymi na turystów …
Po obfitym jedzeniu wracamy do szarej rzeczywistości z postanowieniem że już niebawem ponownie zawitamy w Tatry … nasze Tatry …


zapraszam takze do galerii z innych moich wędrówek po Tatrach

https://lh5.googleusercontent.com/-g61wAoOYnE4/ThH_hcMyT_I/AAAAAAAAHCI/guEVjCcguCY/noc.jpg

alt

alt

Polecamy najnowszą mapę legendarnego szlaku


DSC7868-1
DSC7868-1 relacje/tatry_wolowiec/DSC7868-1
DSC7869-1
DSC7869-1 relacje/tatry_wolowiec/DSC7869-1
DSC7875-1
DSC7875-1 relacje/tatry_wolowiec/DSC7875-1
DSC7910-1
DSC7910-1 relacje/tatry_wolowiec/DSC7910-1
DSC7917-1
DSC7917-1 relacje/tatry_wolowiec/DSC7917-1
DSC7924-1
DSC7924-1 relacje/tatry_wolowiec/DSC7924-1
DSC7926-1
DSC7926-1 relacje/tatry_wolowiec/DSC7926-1
DSC7927-1
DSC7927-1 relacje/tatry_wolowiec/DSC7927-1
DSC7937-1
DSC7937-1 relacje/tatry_wolowiec/DSC7937-1
DSC7947-1
DSC7947-1 relacje/tatry_wolowiec/DSC7947-1
DSC7953-1
DSC7953-1 relacje/tatry_wolowiec/DSC7953-1
DSC7961-1
DSC7961-1 relacje/tatry_wolowiec/DSC7961-1
DSC7990-1
DSC7990-1 relacje/tatry_wolowiec/DSC7990-1
DSC8004-1
DSC8004-1 relacje/tatry_wolowiec/DSC8004-1
DSC8035-1
DSC8035-1 relacje/tatry_wolowiec/DSC8035-1
DSC8046-1
DSC8046-1 relacje/tatry_wolowiec/DSC8046-1
DSC8048-1
DSC8048-1 relacje/tatry_wolowiec/DSC8048-1
DSC8060-1
DSC8060-1 relacje/tatry_wolowiec/DSC8060-1
DSC8072-1
DSC8072-1 relacje/tatry_wolowiec/DSC8072-1
DSC8075-1
DSC8075-1 relacje/tatry_wolowiec/DSC8075-1
DSC8100-1
DSC8100-1 relacje/tatry_wolowiec/DSC8100-1
DSC8101-1
DSC8101-1 relacje/tatry_wolowiec/DSC8101-1
DSC8110-1
DSC8110-1 relacje/tatry_wolowiec/DSC8110-1
DSC8113-1
DSC8113-1 relacje/tatry_wolowiec/DSC8113-1
DSC8118-1
DSC8118-1 relacje/tatry_wolowiec/DSC8118-1
DSC8119-1
DSC8119-1 relacje/tatry_wolowiec/DSC8119-1
DSC8121-1
DSC8121-1 relacje/tatry_wolowiec/DSC8121-1
DSC8126-1
DSC8126-1 relacje/tatry_wolowiec/DSC8126-1
DSC8132-1
DSC8132-1 relacje/tatry_wolowiec/DSC8132-1
DSC8138-1
DSC8138-1 relacje/tatry_wolowiec/DSC8138-1
DSC8157-1
DSC8157-1 relacje/tatry_wolowiec/DSC8157-1
DSC8175-1
DSC8175-1 relacje/tatry_wolowiec/DSC8175-1
DSC8184-1
DSC8184-1 relacje/tatry_wolowiec/DSC8184-1

/klub/images/stories/relacje/tatry_wolowiec
2011-10-26 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Miejsca wyjątkowe

Zapomniane cmentarze Dolnego Śląska

przez Albin Marciniak 2011-10-25
Napisane przez Albin Marciniak
Miłochowice cmentarz 6

Zapomniane cmentarze Dolnego Śląska

  Dolny Śląsk zabytkami stoi i nawet mieszkańcy tego regionu kraju nie znają wszystkich tajemnic i skrytych w gęstwinach lasów zabytków czy cmentarzy. Podczas letnich wędrówek po okolicach Milicza natrafiłem na 2 dosyć ciekawe miejsca. Ciekawe o tyle że są to stare cmentarze jeszcze z okresu przedwojennego. Jednym z nich jest cmentarz Ewangelicki z pierwszymi pochówkami z początku XVIII wieku a drugi to zupełnie zapomniany, przedwojenny cmentarz nienieckich mieszkańców przedwojennego Milicza.  Jak trafić w te miejsca opisuję poniżej.

Miłochowice cmentarz 6

 

Grabownica, wieś sołecka licząca 85 mieszkańców. Leży nad stawem o tej samej nazwie, liczącym prawie 283 ha, największym w gminie Milicz. Wzmiankowana od 1591 r., została założona przez Kurzbachów, podobnie jak rozciągający się na wschód od niej staw, w granicach dawnej ordynacji milickiej. Na południe od wsi postawiono wieżę widokową w widokiem na staw. Dobry punkt widokowy na staw znajduje się również w północnej części wsi przy budynkach zakładu rybackiego. Na zachód od wsi, przy drodze do Rudy Milickiej znajduje się zabytkowy cmentarz ewangelicki z 2 połowy XIX wieku. Tak podaje tablica przy drodze, natomiast napisy na płytach nagrobnych  pokazują wyraźnie że jest to początek XVIII w.
Sporo takich tablic jest dobrze zachowana a nawet kute ogrodzenia kilku nagrobków zachowało się do dzisiaj w całości co widać na zdjęciach.
 
Żeleźniki cmentarz ewangelicki 4

Fragment opracowania pt. .Katalog cmentarzy ewangelickich gmin: Cieszków, Krośnice, Milicz i Żmigród., opublikowany w tomie VIII .Kroniki Doliny Baryczy., ss. 106-132, Wydawnictwo Gottwlad, Milicz 2000

Brzostowo I (Brustawe)
1.0 km na pd. od wsi, skraj lasu przy stawach. Założony ok. poł. XIX w., liczy 0.25 ha. Pozostały ślady mogił i kilka mocno zniszczonych nagrobków, najstarszy ocalały . August Biekawsch zm. w 1900 r. Pośrodku cmentarza rośnie stary dąb szypułkowy będący pomnikiem przyrody oraz młode olchy, brzozy i kępy bzu lilaka; w runie występuje konwalia majowa, barwinek, bluszcz pospolity i naparstnica purpurowa.

Brzostowo II (Brustawe)
Nieopodal wyżej opisanego leży cmentarz rodowy z ok. 1900 r. o pow. 0.03 ha. Pochowana jest na nim Bertha Stolberg-Stolberg 1844-1916. Rośnie sosna wejmutka i brzozy.

Bukowice (Frauenwaldau)
Pośród zabudowy, na wyraźnym wzniesieniu. Powstał ok. poł. XIX w., powiększono go po 1900 r. i obejmuje obecnie 0.35 ha. Zachowało się ok. 70 mogił z obramieniami; najstarszy zachowany nagrobek . Adolph Kusch 1850-74. Rosną dęby szypułkowe, lipy, grochodrzewy, klony oraz bez lilak.

Czarnogoździce I (Zwornogoschuetz)
0.1 km na zach. od środka wsi, pośród pól na wzniesieniu. Założono go w początkach XIX w., obejmuje pow. 0.21 ha. Jest tu nagrobny obelisk rodziny Rühlmann z 1830 r. i kilka innych, w sumie 50 grobów z obramieniami. Znajdują się też fragmenty murowanej bramy wejściowej. Z drzew rosną tuje, grochodrzewy, dęby szypułkowe; w runie zaś barwinek, konwalia i bluszcz pospolity.

Czarnogoździce II (Zwornogoschuetz)

Leży niedaleko poprzedniego, w kierunku zachodnim (las). Jest to cmentarz rodowy Eberów założony na pocz. XX w., obejmuje pow. 0.03 ha. Stoi tu kilkumetrowy granitowy krzyż-obelisk oraz znajduje się fragment płyty z napisem . Generallandschaftsdirektor von Schlesien Vortrogender Rat D.D. Gottfried von… (dalej napis nieczytelny). Rosną klony i świerki, a całość otacza niewysoki murek z rudy darniowej i kamieni.

Dąbrowa (Dammer)
Znajduje się we wsi przy drodze do Wąbnic, na kopulastym wzgórku. Pochodzi z II poł. XIX w., zajmuje obszar 0.15 ha. Widać tylko zarysy mogił. Rosną tuje, sosna wejmutka, dęby szypułkowe, sosny pospolite, modrzewie, bez lilak; w runie konwalie.

Dziewiętlin (Dzewientline)
1.0 km na zach., w lesie na wysokiej wydmie. Założony został w XVIII w. i obejmuje pow. 0.4 ha. Najstarszy nagrobek pochodzi z 1790 r., są tu pochowane dzeci rodziny Opitz. Łącznie znajduje się 40 mogił z obramieniami. Rosną dęby szypułkowe, buki pospolite i tuje (żywotniki zachodnie); natomiast w runie spotykamy konwalie i paprotki zwyczajne.

Grabownica (Charlottental)

Przy pd. krańcu wsi, na skraju lasu niedaleko stawu Henryk. Pochodzi z poł. XIX w., zajmuje teren o pow. 0.48 ha. Przetrwało 100 mogił z obramieniami; najstarszy zachowany nagrobek . Carl Marks 1796-1882, jest też drewniana tablica nagrobkowa z 1920 r. Starodrzew składa się dębów szypułkowych, w poszyciu rośnie bez lilak, a w runie barwinek.

Kotlarka (Kesselsdorf)
Leży na pd. krańcu wsi przy polnej drodze. Powstał ok. 1850 r. i liczy 0.07 ha. Jest tu ok. 20 mogił z obramieniami, a wśród nich jedyny czytelny nagrobek . Gottlieb Koch 1817-86. Cmentarz porastają dęby szypułkowe, brzozy, grochodrzewy i bez lilak; w runie mamy konwalie.

Krośnice (Kraschnitz)
Na obrzeżu zespołu szpitala neuropsychiatrycznego. Założony został w 1860 r. jako obiekt przyszpitalny. W latach 70. XX wieku został dokumentnie zniszczony.

Lędzina (Linsen)
0.3 km na wschód od wsi, pośród pól w niewielkim lesie. Założono go w II poł. XIX w., liczy 0.08 ha pow. Zachował się tylko jeden nagrobek . Hermann Strauss zm. w 1900 r. Rosną pomnikowe dęby szypułkowe.

Luboradów (Liebenthal)
Na południu, przy szosie do Grabownicy, otoczony polami. Założony ok. 1850 r., liczy 0.06 ha. Jest na nim ok. 20 mogił z obramieniami, pochowana została tu m.in. Karoline Siol 1839-72. W narożach cmentarza są stare kasztanowce i dęby szypułkowe.

Łazy Małe (Klein Lahse)
We wschodniej części wsi, pośród zabudowy. Założony w II poł. XIX w., obejmuje pow. 0.4 ha. Był tu nagrobek m.in. Luise Pülchner 1833-1911 oraz pomnik upamiętniający poległych żołnierzy w czasie I wojny światowej. Nekropolię zlikwidowano i zamieniono na plac przykościelny. Zachowały się tylko wiekowe lipy, dęby oraz grochodrzewy.

Łazy Wielkie (Gross Lahse)
Położony na terenie wsi. Założony ok. 1850 r., liczy 0.33 ha. Obecnie zniszczony, pozostało 5 nieczytelnych grobów. Rosną dęby, brzozy i modrzewie.

Pierstnica Duża (Perschnitz)

Na pd. skraju wsi, po prawej stronie szosy do Bukowic. Założony w II poł. XIX w., zajmuje pow. 0.25 ha. Jest na nim 20 mogił z obramieniami, fragmenty nagrobków z ok. 1900 r., trzy kamienne ozdobne krzyże i kilka powojennych mogił. Rosną lipy, jesiony, tuje, grochodrzewy, klony oraz dęby szypułkowe. Nieopodal cmentarza stoi obelisk upamiętniający poległych żołnierzy w I wojnie światowej.

Pierstnica Mała (Klein Perschnitz)
0.2 km na pn. od środka miejscowości, pośród lasu. Cmentarz uległ daleko posuniętej dewastacji, a rozbite nagrobki posłużyły do budowy fundamentów świetlicy wiejskiej. W miejscu cmentarza rosną dęby szypułkowe i sosny.

Pogórzyno (Frankenthal)
W kierunku pd. od wsi, przy drodze polnej do Świebodowa, w lesie na wzgórku. Pochodzi z II poł. XIX w., zajmuje pow. 0.4 ha. Brak datowanych nagrobków, łącznie jest 20 mogił z obramieniami. Znajdziemy też głaz narzutowy pełniący rolę nagrobka z inskrypcją . Ruhestätte der Familie Revierförster Jrgang. Matth.5.4. Rosną stare tuje, dęby szypułkowe, modrzewie, sosny, świerki i grochodrzewy; w runie niewielkie płaty konwalii.

Stara Huta (Neurode)
Przy wschodnim krańcu wsi, obok szosy na skraju lasu. Pochodzi z ok. 1850 r., powiększony po roku 1920, obejmuje obecnie pow. 0.7 ha. Jest na nim 100 mogił z obramieniami, kilka ozdobnych krat żeliwnych i dobrze zachowanych pomników; najstarszy nagrobek . Carl Koschmieder 1835-67. Spotkać można ślady licznych pochówków autochtonów, pozostałych we wsi po II wojnie światowej. Rosną tuje, sosny i dęby szypułkowe.

Wąbnice I (Wembowitz)
Na pd. od Wąbnic, w parku. Cmentarz rodowy Hochbergów. Założony ok. 1930 r. Jest tu wysoka kaplica grobowa-mauzoleum. Zbudowana została na planie regularnego sześcioboku z wejściem od zachodu, gdzie otacza ją prostokątnie załamany mur oporowy wysunięty półkoliście pośrodku. We wnętrzu stoją dwa puste sarkofagi z wypisanymi inskrypcjami:
Hans Heinrich XVI von Hochberg Freicherr zu Fürstenstein geb. 19.V.1874 in Rohnstock+13.II.1933 in Berlin. Off.Jch.2.10. oraz Eleonore Gräfin von Hochberg Freifrau zu Fürstenstein Gräfin Harrach. geb. 4.VII.1878 in Tiefhartmannsdorf Ev. Jch.U.27.u.28.

Wąbnice II (Wembowitz)
Przy drodze gruntowej do Dąbrowy, na niewielkim wzniesieniu. Pochodzi z poł. XIX w., liczy 0.3 ha. Jest tu łącznie ok. 15 mogił z obramieniami; najstarszy ocalały nagrobek . R. Richter zm. w 1860 r. Rosną dęby szypułkowe, sosny, choina kanadyjska, bez lilak i barwinek.

Wierzchowice (Wirschkowitz)
Z lewej strony szosy do Wąbnic pośród pól na wysokim wzniesieniu. Powstał w II poł. XIX w. i liczy 0.2 ha. Jest na nim 50 mogił z obramieniami i fragmenty płyt nagrobnych z ok. 1900 r. Pośrodku stoi zrujnowana kaplica cmentarna. Rosną tutaj dęby szypułkowe, sosny, choina kanadyjska oraz bez lilak. Pierwszy cmentarz ewangelicki znajdował się przy kościele parafialnym. Od 1945 roku na jego miejscu ulokowano cmentarz katolicki.

Żeleźniki (Eisenhammer)
0.5 km od środka wsi, przy szosie do Krośnic. Założony w XIX w., zajmuje pow. 0.14 ha. Brak nagrobków, które zniszczono. Rosną kasztanowce, tuje i dęby szypułkowe.

Żeleźniki cmentarz ewangelicki

Miłochowice cmentarz 8

 

Żeleźniki cmentarz ewangelicki 1

 

Żeleźniki cmentarz ewangelicki 2

 

Żeleźniki cmentarz ewangelicki 3

zdjęcia i opracowanie Albin Marciniak

W latach 1700-1721 wybuchła wielka wojna północna między Rosją a Szwecją, wplątana w nią została także Polska. Zmagania militarne, przemarsze wojsk, głód, kontrybucje, chaos polityczny i gospodarczy sprzyjały choro¬bom i epidemiom. W 1709 r., kiedy w Miliczu stawiano kościół łaski, w Miłochowicach wybuchła epidemia dżumy gruczołowej. Zaraza rozprzestrzeniła się szybko na terenie dominium Nowy Zamek – Wierzchowice, dziesiątkując ludność. Zmarli wówczas także synowie dziedzica tego władztwa. W roku 1717 przybity i zrezygnowany Maltzan sprzedał swoje dobra Nowy Zamek – Wierzchowice baronowej Reichenbach z Kurowa. Faktem jest również, że wszyscy mieszkańcy wsi Dąbrowa zmarli na tę straszną chorobę. Wspomniany leszczynowy las był tzw. cmentarzem epidemicznym, gdzie chowano w zbiorowych mogiłach zmarłych na dżumę.

„Księga uposażeń biskupstwa wrocławskiego” z początku XIV w. wzmiankuje, że wieś Miłochowice miała dostarczać kościołowi 1 krowę i 1 świnię rocznie. Wskazuje to na rozwiniętą hodowlę zwierząt w okolicach grodu milickiego. Dokument z 1406 r. wylicza imiennie dwunastu gospodarzy i sołtysa w Miłochowicach.

 
 
Cmentarz znajduje się w lesie pomiędzy wsią Kaszowo a Miłochowicami, kilkaset metrów od drogi Milicz – Wrocław. Cmentarz znany tylko okolicznym mieszkańcom chodzącym na grzyby. Przez ostatnie kilkadziesiąt lat został bardzo zniszczony i ograbiony. Pozostałości na obszarze ok 0.5 h pozwalają określić wygląd cmentarza a  wiele fragmentów nagrobków ma zachowane czytelne napisy pozwalające odczytać nazwiska i daty pochowanych. Ostatnie widoczne pochówki miały miejsce jeszcze przed II wojną i byli to w większości mieszkańcy niemieckiego wówczas Milicza.
 
 
pozostałości po cmentarzu i elementy nagrobków jakie można zobaczyć tam do dzisiaj
 
 
Miłochowice cmentarz 2
 
 
{source}
<iframe src=”https://www.google.com/maps/embed?pb=!1m14!1m12!1m3!1d1526.445319904009!2d17.276650592914915!3d51.50023235565813!2m3!1f0!2f0!3f0!3m2!1i1024!2i768!4f13.1!5e1!3m2!1spl!2spl!4v1585897921563!5m2!1spl!2spl” width=”600″ height=”450″ frameborder=”0″ style=”border:0;” allowfullscreen=”” aria-hidden=”false” tabindex=”0″></iframe>
{/source}
 
 
Miłochowice cmentarz 3
 
 
 
 
Miłochowice cmentarz 5
 
 
 
Miłochowice cmentarz 7
 
 
 
 
Miłochowice cmentarz 9
 
 
Wieś Miłochowice
 
 
Miłochowice 1
 
 
Miłochowice 2
 
2011-10-25 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Afryka

Maroko – Barwy Świata – Kamila i Darek Gruszka

przez Kamila i Darek Gruszka 2011-10-21
Napisane przez Kamila i Darek Gruszka

 

Maroko – Barwy Świata

 

Kamila i Darek Gruszka

Autorzy: Kamila i Darek Gruszka

Uwagi ogólne:

Maroko staje się coraz bardziej atrakcyjnym celem podróży, gdyż od jakiegoś czasu latają tam tanie linie lotnicze, m.in. Ryanair (należy szukać połączeń z przesiadką np. w Londynie, Berlinie czy Frankfurcie). Koszt biletu powrotnego z Krakowa przez Londyn do Marrakeszu z wszystkimi opłatami to ok. 500-1000 zł (można znaleźć tańsze połączenia, gdy odpowiednio wcześniej rezerwuje się lot – my bilety zamawialiśmy na niecały miesiąc przed odlotem). Jadąc do Maroka zdawaliśmy sobie sprawę, że na naszej drodze spotkamy wielu turystów. Ponieważ jednak unikamy zgiełku turystycznego, po przylocie do Marrakeszu, który uznaliśmy za dobry punkt wypadowy, zamiast udać się na północ, by zwiedzić najważniejsze miasta Maroka, jak Rabat, Casablanca, Tanger, Fez czy Meknes, zaczęliśmy naszą podróż na południe w kierunku hammady, kamiennej pustyni. Do Maroka nie potrzebujemy wizy. Przed wyjazdem polecamy przyswoić sobie chociaż podstawowe zwroty z języka francuskiego, pomocne w dogadaniu się z lokalną społecznością.

Marakeskie suki – ceramika

Przelot

Trudno nam było zarezerwować skomunikowany lot z Krakowa do Marrakeszu tak, by wszystko odbyło się w jednym dniu i z przesiadką na jednym lotnisku. Z Balic dolecieliśmy na lotnisko Stanstead w Londynie w 2,5 godz. Wylot do Marrakeszu mieliśmy następnego dnia bardzo wcześnie rano z lotniska Luton. Uznaliśmy więc za dobrą opcję przenocowanie u znajomych, połączone ze zwiedzaniem Londynu. Następnym razem będziemy na pewno szukać jednak takiej możliwości, by przylecieć na to samo lotnisko i z tego samego lotniska odlatywać, żeby nie wjeżdżać do centrum Londynu, jeżeli nawet mielibyśmy na lotnisku nocować. Chyba że ktoś dysponuje zasobnym portfelem. My mieliśmy darmowy nocleg, zapasy jedzenia z Polski, ale straciliśmy na przejazdy w Londynie tyle, ile przez tydzień pobytu w Maroku!

Stanstead to małe lotnisko i niewiele jest tam możliwości spania czy odpoczynku. Numery stanowisk do odbioru bagażu wyświetlane są na specjalnej tablicy. Informacja znajduje się w głównym hallu. Przed lotniskiem znajduje się postój autobusów National Express i Green Line, które wożą pasażerów do centrum: A9 dojeżdża do końcowej stacji metra Stratford (bilet w jedną stronę £ 8, jedzie 60 min.), A6 jedzie do stacji Victoria w centrum przez Liverpool Street (1,45 min.). Opłaca się kupić bilet return (powrotny), gdyż oszczędza się kilka funtów; jest ważny miesiąc. Ze Stanstead do Luton jeżdżą autobusy linii National Express co 1,5 godz. Gdy ktoś ma mało czasu na przesiadkę skazany jest na drogą taksówkę.

Bilet całodzienny na poruszanie się po Londynie (metro, pociągi, autobusy; strefy 1-4) kosztuje £ 5,70. Trzeba pamiętać, że w nocy metro w Londynie nie funkcjonuje. Aby dostać się wcześnie rano na Luton (trzeba pamiętać o zarezerwowaniu sobie przynajmniej 2 godzin na odprawę przed odlotem), musieliśmy zamówić taksówkę z Tooting, gdzie nocowaliśmy, do stacji Victoria – £ 15. Autobus nr 757 Green Line jeździ na lotnisko w Luton przez całą dobę z Victoria Coach Station (dworzec autobusowy, przystanek przy ulicy Buckingham Palace Lane). Odjazd jest co pół godziny, na lotnisko dojeżdża w trochę ponad 1 godz. Koszt biletu: £ 11 w jedną stronę (single), 16 w obie (return).

Luton to bardzo przyjemne lotnisko, znacznie większe niż Stanstead, znajdują się tu sklepy wolnocłowe, można kupić coś do jedzenia i picia. Dobre miejsce na nocleg!

Uprzedzając nieco fakty, uchylę rąbka tajemnicy odnośnie naszych przygód w drodze powrotnej. Otóż po przyjeździe na Stanstead okazało się, że na tablicy odlotów nie możemy znaleźć naszego samolotu do Balic. W informacji Ryanaira powiedzieli nam, że odleciał o 11 rano zamiast o 18.00. Ponoć informowali o tym mailowo, tylko że my przebywając w Maroku maili nie sprawdzaliśmy, zresztą później żadnego maila nt. zmiany godziny odlotu na skrzynce nie znaleźliśmy. Zaproponowano nam lot następnego dnia do Krakowa, my sami natomiast wybraliśmy lot do Wrocławia jeszcze tego samego dnia (obyło się bez dodatkowych kosztów). Zdarzyło się to nam na ostatnim etapie podróży i w cywilizowanym miejscu z biurem Ryanaira na lotnisku. Zastanawiam się, jak by postąpił przewoźnik, gdyby np. okazało się, że mamy odwołany lot z Marrakeszu. Podsumowując, muszę stwierdzić, że dla mnie podróż tanimi liniami to niezła łamigłówka logistyczna.

Na straganie w Marrakeszu

Z dziennika: 20 lutego 2007 r., wtorek, Kraków – Londyn

Przelot Kraków Balice – Londyn Stanstead (uwagi j/w). Zwiedzanie wieczorne Londynu.

Nasze koszty:

828,84 zł za 2 os. – przelot Kraków Balice – Londyn Stanstead – Kraków Balice (w tym: cena biletu, opłata za płatność kartą, podatki, opłaty lotniskowe etc.)

£ 224,10 za 2 os. – przelot Londyn Luton – Marrakesz Menara – Londyn Luton (w tym wszystkie opłaty j/w)

2 x £ 8 – przejazd autobusem Stanstead – stacja metra Statford (2 bilety single)

6 x £ 5,70 – całodniowy bilet na transport miejski w Londynie (2 os. x 3 dni)

£ 15 – taksówka z Tooting do Victoria Coach Station

2 x £ 16 – przejazd autobusem z Victoria Coach Station – Luton – Victoria Coach Station (2 bilety return)

2 x £ 10 – przejazd Victoria – Stanstead (2 bilety single)

2 x £ 3 – 2 porcje dobrego indyjskiego jedzenia w budce na Camden Town

£ 1,5 + £ 1 – bułki i woda w sklepie.

INFORMACJE O MARRAKESZU (przydatne też dla całego Maroka)

Przejazd z lotniska do centrum

Z Londynu do Marrakeszu leci się 3 godz. Nie ma zmiany czasu w stosunku do Londynu. Z lotniska Menara do centrum Marakeszu można się dostać dwoma rodzajami taksówek: grand (kolektywne – każdy płaci za swoje miejsce; zazwyczaj marki mercedes) oraz petit (poruszające się w obrębie granic administracyjnych miasta). Te dwa rodzaje taksówek funkcjonują w całym Maroku. Koszt przejazdu z lotniska to ok. 80-60 MAD (dirham) za całość kursu. Wynajęcie taksówki (postój na placu przed lotniskiem) jest wygodne, bo podjeżdża pod sam hotel, jednak niekoniecznie ten, który my wybraliśmy, częściej taki, z którego właścicielem taksówkarz ma układy. Pod meczet Kutubija (czyli właśc. pod sam plac Dżemaa el-Fna, od strony południowej) i dalej na dworzec autobusowy (Gare Routiere Voyageurs) jeździ z lotniska autobus (za 20 MAD, nie płaci się za bagaż). Kursy nieregularnie i często trzeba czekać.

Uliczna jadłodalnia

Noclegi

W okolicy placu Dżemaa el-Fna znajdziemy wiele hoteli. Godny polecenia: Hotel Ali (Rue Moulay Ismail, [email protected]) – czysty, ciekawy wystrój, obsługa mówiąca po angielsku, przy hotelu restauracja, Internet, nocleg stosunkowo drogi (250 MAD/pokój 2-os.). Tańszy jest hotel Central Palace (59 Derb Sidi Bouloukat, [email protected], 150 MAD za dwójkę) – pokój bez okien (drzwi wychodzące na wewnętrzny dziedziniec), umywalka, wspólna toaleta i prysznic. Taniej można nocować w dormitoriach (zazwyczaj osobne dla kobiet i mężczyzn) i na tarasach hoteli pod gołym niebem.

Jedzenie

Śniadanie warto zjeść w jednej z knajpek przy Rue-de-Bab-Agnaou, niedaleko hotelu Central Palace. Gorąco polecamy naleśniki przygotowywane na bieżąco przez arabską kucharkę przy wejściu do knajpki (do wyboru z serem, miodem, dżemem lub czekoladą) lub chrupiące bagietki z masłem i marmoladą. Do popicia miętowa słodka herbata lub kawa zalewana mlekiem zamiast wody (koszt ok. 13 MAD na 2 os.). W ramach przekąski przed obiadem słodkie ciastka sprzedawane przez Arabki na ulicy (2,5 MAD/szt.) oraz sok pomarańczowy ze stoiska na placu (3,5 MAD). Obiad w restauracji wypada dosyć drogo. Snack Bar Sahara (Rue-de-Bab-Agnaou) oferuje tadżin (niewielka porcja mięsa z warzywami) za 35 MAD oraz oberżyny z serem zawinięte w placek – porcja z frytkami 25 MAD. W innych restauracjach dla turystów ceny jeszcze wyższe. Taniej można zjeść na Dżemaa wieczorem: zupa już od 2,5 MAD, podsmażane oberżyny 5 MAD, sałatka marokańska 5 MAD, kus-kus – 30 MAD. Nie polecamy jedzenia w tańszych lokalach dla miejscowych: atmosfera raczej nieprzyjazna i warunki sanitarne pozostawiające wiele do życzenia (choć naprawdę w wielu dziwnych miejscach już jadaliśmy, to jednak w Maroku jakoś trudno nam było się przezwyciężyć). Powyższy opis raczej wyczerpuje zestawy jedzenia dostępne też w innych miejscach kraju, gdzie podróżowaliśmy (warte polecenia są jeszcze kanapki na ciepło).

Transport

Po Marakeszu można się poruszać autobusami miejskimi, jednak orientacja, dokąd jadą, jest utrudniona, ze względu na arabskie napisy (brak łacińskiej pisowni nazw własnych); koszt przejazdu 3,5 MAD/os. By dostać się do interesujących zabytków, warto wypożyczyć rower (60 MAD/os. za cały dzień, w zastaw trzeba zostawić jakiś dokument). Wypożyczalnia rowerów znajduje się na Rue-de-Bab-Agnaou, ulicy odchodzącej od Dżemaa, naprzeciwko Snack Sahara. Uwaga! Rowerem nie można wjeżdżać do parków i ogrodów.

Plac Dżemaa el Fna nocą – wieczorna uczta

Ceny

Waluta: dirham (MAD); 1 USD = ok. 9,05 MAD; 1 EUR = OK. 10,70 MAD

Należy przygotować się na ostre negocjacje na targowiskach. Normalne jest też targowanie w sklepach, gdzie nie ma wywieszek, podobnie w restauracjach, gdy w menu nie podano cen. Są jednak sklepy, gdzie ceny są i zanim zrobi się większe zakupy w innym miejscu, warto się zorientować, do jakiej kwoty w ramach negocjacji można zejść. Polecam Ensemble Artisanal (Ave Mohammed V), gdzie poznamy koszt pamiątek turystycznych, które zresztą są wytwarzane na bieżąco na oczach turystów. Przykładowe ceny: czapka marokańska 30-50 MAD; cedrowy wielbłąd 20-80 MAD; plan Marakeszu 25 MAD; 1,5 l wody butelkowej 4-5 MAD, chleb 1,5-3 MAD, duży jogurt 4 MAD (Uwaga! Lodówki nie są podłączone do prądu!).

Z dziennika: 21 lutego 2007 r., środa, Marrakesz

Wczesnoporanny wylot z Londynu Luton do Marrakeszu, przejazd autobusem z lotniska, zakwaterowanie w hotelu Central Palace. Na miejscu 16 st. C i palmy! Zostawiamy przewodnik w hotelu i idziemy powłóczyć się bez celu po Marrakeszu. Uliczki z sukami, czyli arabskimi targowiskami, ciągną się bez końca. Trafiamy do nieturystycznej, typowo marokańskiej dzielnicy – wąskie przejścia wzdłuż domów bez okien z ciekawie ozdobionymi drzwiami. Nachalni przewodnicy i dzieci. Samozwańczy przewodnik prowadzi nas do garbarni skór, które moczą się w zbiornikach z farbami. Szatkownica różnych kolorów. Specyficzny zapach, pod nogami walające się wnętrzności zwierząt i skóry z nich ściągnięte. Za oglądanie Arabowie każą oczywiście płacić. Udajemy, że nie wiemy o co chodzi i uciekamy stamtąd. Idąc dalej bez celu docieramy do sklepów z pamiątkami, meczetu, medresy – szkoły koranicznej. Jest do dobry sposób na poczucie atmosfery miasta.

Wieczorem na Dżemaa el-Fna, głównym placu: tańce, pieśni, opowiadacze, tatuaże henną, wróżbici, sprzedawcy figurek, czapek (w dzień dominowali zaklinacze węży!). Pojawiają się stoiska z jedzeniem, gdzie można b. tanio zjeść (baranie łby, oberżyny, sałatki, placki). Pomiędzy tłumem krążą starcy ubrani w tradycyjne płaszcze z kapturami na głowie i szczelnie zawinięte w chusty Arabki.

Nasze koszty: 2 x 20 MAD – bilet z lotniska Menara na Dżemaa el-Fna; 2 x 150 MAD – nocleg w hotelu; 2 x 3 MAD – sok pomarańczowy na placu; 35 MAD – tadżin w restauracji; 25 MAD – danie z oberżynami w restauracji; 2 x 2,5 MAD– zupa pomidorowa na placu; 2,5 MAD– ciastko na placu; 5 MAD – woda w butelce 1,5 l; 4 MAD – duży jogurt; 1 MAD – bakszysz za zdjęcie dziecka.

Na pace taki przejazd sprzyja integracji z lokalnymi mieszkańcami

Z dziennika: 22 lutego 2007 r., czwartek, Marrakesz i obrzeża

Wypożyczamy rowery na cały dzień (patrz wyżej, w zastaw trzeba zostawić dokument – w naszym przypadku karta kibica klubu Wisła była wystarczająca), kupujemy mapę (w typowym sklepie z widokówkami i pamiątkami w pobliżu Dżemaa) i ruszamy w kierunku dworca autobusowego po bilety na następny dzień do Tarudant. Tam mnóstwo naganiaczy, bez problemu dogadujemy się po ang., na okienkach wypisane alfabetem łacińskim miejscowości docelowe i godz. odjazdów. Na drodze do Safi targ – w odróżnieniu od suk na Dżemaa autentyczny z osiołkami, suszonymi owocami i zakapturzonymi Berberami. Pozdrawiają lub zupełnie nie zwracają na nas uwagi – niesamowite odkrycie z dala od turystów. Po drodze mijamy mury obronne, czerwone domy, drzewa pomarańczowe, palmy i stragany z owocami. Spędzamy popołudnie za miastem na trawie z widokiem na gaj palmowy z jednej strony oraz ośnieżone szczyty Atlasu z drugiej. Nad nami krążą bociany. Wizyta w McDonaldzie dostarcza niezłych obserwacji socjologicznych: spotykamy elitę młodzieży marokańskiej, ubraną po europejsku, czasem nawet w lepsze ciuchy niż dzieciaki w Polsce. Pomiędzy nimi dziewczyny w tradycyjnych szatach. Nas wyprasza ochroniarz ze względu na obłocone rowery! Tego dnia zwiedzamy okolice meczetu Kutubija i jedziemy na rowerach w pobliże pałacu królewskiego (dzielnica znacznie spokojniejsza i bardziej uporządkowana niż plac Dżemaa).
Nasze koszty: 13 MAD – śniadanie na 2 os.; 2 x 60 MAD – wypożyczenie roweru; 25 MAD – plan Marrakeszu; 2 x 150 MAD – druga doba w hotelu; 10 MAD – shake w McDonaldzie; 50 MAD – pamiątkowa czapka marokańska; 30 MAD – kus-kus, 5 MAD – oberżyny; 5 MAD – sałatka marokańska; 2 x 5 MAD – ostry i słodki sos; 3,5 MAD – ciastko z aromatyczną herbatą; 300 MAD – maszynka z kartuszem; 13 MAD – dodatkowy kartusz; 2 x 80 MAD – bilety do Tarudant.

Rytuał mycia rąk przed jedzeniem

Z dziennika: 23 lutego 2007 r., piątek, Tarudant

Spod meczetu Kutubija jedziemy autobusem miejskim nr 3 na dworzec autobusowy. Bilet 3,5 MAD, 5-10 min. Wyjście na stanowiska jest z budynku dworca, autobus był podstawiony na godzinę przed odjazdem. Każą płacić za bagaż 10 dirhamów od sztuki. Droga wiedzie przez góry z przerwą półgodzinną na obiad. Trasa najpierw na Agadir, potem dopiero Tarudant. Razem 7 godzin jazdy. Za Marrakeszem robi się płasko, zaczyna się pustynia z kaktusami, pojawiają się gdzieniegdzie kępki drzew, zaczynają wyrastać wzgórza. Agadir w kolorystyce biały, ale jak na miejscowość wypoczynkową, dość brudny. Za to Tarudant bardzo przyjazny. Życzliwi ludzie, którzy szczerze chcą pomóc i nie mają zamiaru brać za to opłaty. Zupełne przeciwieństwo Marrakeszu. Lądujemy na dworcu autobusowym pod bramą wjazdową do starej części miasta otoczonej murami. Chcemy jechać dalej w góry. Z powodu później pory decydujemy się jednak na nocleg w hotelu Souss (Tarudant, 11 Ave Prince Heritier Sidi Mohammed; 048/852397; blisko centralnego placu). Wieczorem idziemy do knajpki i poznajemy Omara oraz jego przyjaciela Lehsena, przewodnika. Ten ostatni za symboliczną opłatę zgadza się na dwudniowy trekking z nami po okolicy.

Nasze koszty: 13 MAD – śniadanie w knajpce na 2 os.; 2 x 3,5 MAD – bilety na autobus miejski; 2 x 1 MAD – toaleta na dworcu; 6 MAD – herbata w knajpie na przystanku na trasie do Tarudant; 60 MAD – nocleg w pokoju 2 os. w hotelu Souss; 20 MAD – kolacja w restauracji na 2 os.; 1 MAD – ciastko; 12 MAD – herbata marokańska w knajpce.

INFORMACJE O TREKKINGU

Termin:

Maroko odwiedziliśmy na przełomie lutego i marca 2007 r. Jest to bardzo dobry termin na trekking, bo temperatury nie są jeszcze zbyt wysokie (choć i tak dochodzą do 30 st. C). Noce i wieczory bywają chłodne, trzeba się więc zaopatrzyć w ciepłą odzież i śpiwór. W wyższych partiach Atlasu w tym okresie panują warunki zimowe. 

Rejon:
Z Tarudant jest jeszcze około 50 km w góry, ale jest to dobre miejsce wypadowe, skąd można wynająć transport w interesujący nasz rejon. Po drodze mija się wiele berberyjskich wiosek i właściwie z dowolnego miejsca można rozpocząć etnograficzną wędrówkę w poszukiwaniu berberyjskiej kultury. Polecamy wioski Had’Imoulas i Afensou. Podobno pięknie jest też w okolicach Tasquinnt. Niezwykle ważny atut tego miejsca – bardzo rzadko docierają tutaj turyści, którzy wolą rejony Dżebel Tubkal. Trekking nie przedstawia właściwie żadnych trudności. Wędruje się mniej lub bardziej uczęszczanymi szlakami komunikacyjnymi łączącymi poszczególne wioski. Problem może być tylko z wodą. Jednak na pewno znajdzie się ją w pobliżu wiosek w specjalnych „korytkach”, ciągnących się od wioski do wioski. Trekking zajął nam 2 dni. Można go wydłużyć do 4-5. W sezonie letnim warto dotrzeć do płaskowyżu Tiszka, wtedy na pewno zajmie to więcej czasu.

Noclegi:

Nie ma żadnych ograniczeń, jeżeli chodzi o rozbicie namiotu, choć oczywiście warto się zorientować, czy nie rozbijamy się przypadkiem na czyimś prywatnym terenie. Teren jest zupełnie nieturystyczny i nie ma żadnych hoteli. Można ewentualnie pytać o możliwość przenocowania na prywatnej kwaterze.

Jedzenie:

W wioskach można zjeść gorący posiłek w restauracjach, jednak poziom sanitarny lokali budzi wiele zastrzeżeń. Niewykluczone, że zostaniemy zaproszeni na posiłek do prywatnego domu, w takim przypadku oczekuje się zapłaty za poczęstunek. Na targu można się zaopatrzyć w świeże owoce i warzywa, ale nie ma co liczyć, że znajdziemy sklep, gdzie kupimy ryż i sos z torebki lub zupkę chińską (my tzw. szturmżarcie wzięliśmy z Polski).

Mapy i przewodniki:

Nieznane są mi żadne mapy tego rejonu, dlatego zdecydowaliśmy się na wynajęcie przewodnika. Prawdopodobnie potrzebne mapy można by znaleźć we Francji, której Maroko było kolonią. Przewodnik Pascala lakonicznie wspomina okolice Tarudant jako rejon trekkingowy. O płaskowyżu Tiszka informacje można czerpać z książki Najpiękniejsze trekkingi świata Steve’a Razzetti’ego wydanej przez Stapis.

Wioska w Atlasie

Z dziennika: 24 lutego 2007 r., sobota, trekking

Rano Lehsen prowadzi nas ulicami Tarudant na miejsce, skąd można złapać transport w góry (brama Bab Lakhmiss). Jedziemy na pace z plecakami i innymi pasażerami. Droga całkiem dobrze utrzymana. Wysiadamy za wioską Afensou i wędrujemy do Had’Imoulas. Słońce przypala, plecaki ciążą, a i wysokość daje się we znaki. Na posiłek schodzimy w zacienione miejsce w pobliżu wody. Spędzamy tam ponad godzinę, gdyż przyjemnie jest posiedzieć na zielonej trawie. W drodze mijamy zabudowania Berberów. Jedna z Berberek zaprasza nas do swojego domu. Wchodzimy do pomieszczenia wyłożonego dywanami bez żadnych mebli i dodatkowych ozdób. Na ścianie wisi tylko rodzinny portret. Do siedzenia specjalnie dla nas zostają rozłożone dodatkowe koce, dostajemy herbatę w dzbanku, naczynia szklane do picia, koszyk z chlebem i miseczkę oleju z oliwek do maczania pieczywa. Przed posiłkiem zwyczaj nakazuje umyć ręce nad misą cynową wodą laną z dzbanka. Okazuje się, że za posiłek wypada zapłacić (obejście wyglądało bardzo biednie). Nasz przewodnik zostawia Berberce 5 MAD, my 10 dajemy jej synowi. Szybko docieramy do Had’Imoulas. Wędrujemy wzdłuż wioski. Mijamy różowe zadbane domy, meczet, zielone pola i drzewa. Rozbijamy namiot na obrzeżach.
Nasze koszty: 13 MAD – śniadanie w hotelowej restauracji (również dla przewodnika); 3 x 6 MAD – 3 butelki wody mineralnej i chleb; 3 x 15 MAD – transport z Tarudant w góry (płacimy także za przewodnika); 10 MAD – posiłek u rodziny berberskiej.

Drzewo arganiowe

Z dziennika: 25 lutego 2007 r., niedziela, Had’Imoulas, trekking

W niedzielę w Had’Imoulas odbywa się targ. W niecce nad rzeką na swych panów wiernie czekają osiołki, które zostawia się przed wjazdem do centrum. W wiosce gwar. Na ziemi rozłożone pomarańcze, papryki, jabłka, marchew, rzepy, przyprawy, suszone owoce, kolorowe misy, narzędzia ogrodnicze, artykuły gospodarstwa domowego. Kupcy skrupulatnie odważają wszystko na wagach, kupujący pakują do toreb, które potem przytwierdzą na grzbiet osłów. Pod nogami plątają się małe owieczki. Mnóstwo Arabów i my jako jedyni biali. Z całym tłumem Berberów wracających z targu podjeżdżamy kawałek znowu na pace samochodu do Afensou. Stamtąd rozpoczynamy wędrówkę wzdłuż kanału nawadniającego. Krajobraz zupełnie inny niż dzień wcześniej – zielono i teren zacieniony. Widoki na ufortyfikowaną wioskę i ośnieżone szczyty. Ponieważ robi się późno, łapiemy po drodze kolejny samochód, który zawozi nas prosto do Tarudant.

Nasze koszty: 3 x 5 MAD – transport z Had’Imoulas do Afensou; 3 x 10 MAD – transport do Tarudant z trasy; 100 MAD – przewodnik na 2 dni; 1,50 MAD – bagietka; 1,50 MAD – chleb; 50 MAD – opłata za pokój 2-os.

Z dziennika: 26 lutego 2007 r., poniedziałek, z Tarudant do Taty

Jesteśmy zaproszeni razem z Lehsenem na obiad do Omara. Siedzimy przy niskim stole na poduchach przykrytych kocami w kwiaty. Przed właściwym posiłkiem zostajemy poczęstowani ciasteczkami i herbatą, oglądamy marokańską telewizję. Na obiad tadżin rybny z pomidorami, marchewkami, papryczkami i oliwkami. Jemy prosto ze specjalnego wspólnego naczynia na tadżin używając palców i pomagając sobie chlebem. Na deser owoce: banany, jabłka, pomarańcza. Ponieważ Lehsen poleca nam okolice Taty, decydujemy się tam pojechać. Z okien autobusu obserwujemy wzgórza, coraz bardziej suche, początkowo widać jeszcze jakieś drzewa, potem i one znikają, w oddali tylko ognisko i biały namiot oświetlony od wewnątrz. W Tacie jesteśmy ok. 21.00. Przestajemy się kierować przewodnikiem Pascala (tam o Tacie tylko wzmianka), a bardziej intuicją. Bez problemu znajdujemy hotel z 2-os. pokojem za 20 MAD od osoby (Sahar przy głównej ulicy). Brak prysznica rekompensuje taras na dachu z gwiazdami nad głową.

Nasze koszty: 30 MAD – pamiątkowy dzbanek do herbaty; 2 x 20 MAD – nocleg w hotelu w dwójce, 2 x 40 MAD – bilety do Tata.

Góry Atlas

Z dziennika: 27 lutego 2007 r., wtorek, Tata, Agadir-Lehne, Foum-Zguid

Sama miejscowość Tata nie wydaje się być atrakcyjnym miejscem. Jest to senne miasteczko gdzieś na końcu świata. Próbujemy się wydostać poza jego granice, wsiadamy więc do pierwszego lepszego lokalnego autobusu, który podjeżdża na dworzec autobusowy. Jest to strzał w dziesiątkę, bo dojeżdżamy nim do Agadir-Lehne, miejscowości z budowlą ze szczątkami świętego marabuta na wzgórzu. Charakterystyczną kopułę zwieńczającą budynek było widać z Taty. Wędrujemy tam labiryntem uliczek w palącym słońcu. Wszędzie naokoło sucha ziemia, tylko w pobliżu wioski palmowy gaj. Gdy czekamy na autobus powrotny, obsiada nas chmara dzieciaków, które akurat wracają ze szkoły. Mają piękne twarze, rysy mniej arabskie, skóra ciemniejsza. Przypomina nam to o tym, że przemieszczamy się coraz bardziej na południe, w głąb Afryki. Jeszcze tego samego dnia docieramy autobusem w nocy do Foum-Zguid. Nocujemy na kempingu, w pobliżu którego zaspanych wysadza nas kierowca.

Nasze koszty: 2 x 2 MAD – autobus lokalny z Taty do Agadir-Lehne; 2 x 2 MAD – autobus powrotny; 8 MAD – omlet w restauracji; 4 MAD – woda w wiosce; 5 MAD – woda w Tata; 3 MAD – kanapka z mieloną ryba, sałatką i sosem na ciepło; 2 MAD – Internet; 2 x 30 MAD – autobus Tata – Zguid; 30 MAD – nocleg w Zguid na kempingu.

Z dziennika: 28 lutego 2007 r., środa, Foum-Zguid, Agdz, Zagora.

Wszystkim polecam kemping Khayma Park, na którym znaleźliśmy się dość przypadkowo. Według informacji, które uzyskaliśmy na dworcu autobusowym w Tata, hotel w Zguid miał znajdować się w centrum. Kemping okazał się sto razy lepszy. W nocy wysadził nas przy nim kierowca autobusu. Spaliśmy w lepiance nakrytej grubym materiałem, podpartym dwoma kijami, ściany powstały ze słomy wymieszanej z błotem, okna bez szyb. Na kamykach rozłożony dywan, postawiony stolik i łóżko do spania. Przez otwory docierało świeże powietrze, w nocy nie było ani za zimno, ani za ciepło. W prysznicu ciepła woda. Rano jemy śniadanie pod palmami i podziwiamy etnograficzne zbiory właścicieli kempingu. W centrum miasta znajduje się kilka sklepów z tzw. „starociami”. Zostaliśmy wciągnięci w bardzo kulturalny sposób w targowanie z arabskimi sklepikarzami. Foum-Zguid to miejscowość zupełnie nieturystyczna i sklepikarze wcale nie są nachalni, więc polecam wszystkim dać się wciągnąć w targi akurat tutaj. Najpierw zaproponowano nam zostawienie na przechowanie plecaków, potem zostaliśmy zaproszeni na herbatę, próbowano nas namówić na wycieczkę dżipem, a potem pokazano, nie mówiąc słowa nawet o zakupie, różne przedmioty, rzekomo pamiątki rodzinne. Mimo że zdajemy sobie sprawę, że to specjalnie dla nas odgrywany teatr z chęcią w nim uczestniczymy. Koszt to 170 MAD za kilka nabytków. Oszczędzamy za to na transporcie, bo odkrywamy nowy sposób podróżowania po Maroku – autostop karawaningami z zachodnimi turystami, głównie Francuzami. Dojeżdżamy z nimi piękną widokowo trasą przez góry, mijając po drodze kopalnie minerałów, do Agdz, skąd kolektywną taksówką (grand taxi) docieramy do Zagory. Po drodze przepiękne widoki doliny Dara – żyzne, zielone tereny, z lasem palm, polami, co chwilę wioski z murami kazb (twierdz). Zagora to bardzo turystyczne miejsce, mnóstwo hoteli, agencji, knajpek dla białasów. Dopiero w bocznej uliczce odnajdujemy mały barek z tanimi kanapkami na ciepło. W agencji trekkingowej umawiamy się na dwugodzinną przejażdżkę wielbłądami za 200 MAD na 2 osoby. Nie stać nas na prawdziwy kilkudniowy trekking na pustyni, niestety. Hotel: La rose Des Sables, Av. Allal Ben Abdellah, tel. 044 84 72 74, 80 M AD za pokój 2-os. z prysznicem, agencja obok hotelu.

Nasze koszty: 40 MAD – nocleg plus prysznic na kempingu w Zguid; 170 MAD – pamiątki; 2 x 30 MAD – grand taxi Adz – Zagora (2 godz., 96 km); 2 x 5 MAD kanapki na ciepło, 100 MAD – przedpłata na wielbłądy.

Na trasie trekkingu

Z dziennika: 1 marca 2007 r., czwartek, Zagora, Warzazat

Pracownicy agencji na miejsce, gdzie czekają na nas wielbłądy, podwożą nas motorami! Poznajemy kolejny środek transportu w Maroku. Mnóstwo Marokańczyków w ten sposób właśnie podróżuje. Przewodnik jest szczelnie owinięty w niebieskie szaty, na głowie ma czarny turban. Pustynia za miastem to całkowita ściema, ale wycieczka wielbłądami bardzo nam się podoba. Przewodnik odprowadza nas skrótami do miasta. Słynną rzekę Dara, która użyźnia okolice, przekraczamy suchą stopą, dno niemal zupełnie wyschnięte. Z miasta udaje nam się wydostać znowu karawaningiem. Nocujemy na kempingu w Warzazat. Wśród niezliczonej ilości przyczep kempingowych francuskich emerytów nasz namiot był jedynym.

Nasze koszty: 100 MAD – dopłata za wielbłądy; 80 MAD – 2-os. pokój w hotelu w Zagorze; 2 x 1,25 – chleb; 2 x 15 – kanapki na ciepło z frytkami; 5 MAD – woda.

Na południu Maroka

Z dziennika: 2 marca 2007 r., piątek, Warzazat, Todra

Warzazat słynie z imponującej kazby. Idę ją rano zwiedzić. Ponieważ wstęp jest płatny (10 MAD), obchodzę mury naokoło i znajduję niepilnowane wejście. Schodki prowadzą na dach, skąd mogę do woli fotografować szczegóły architektoniczne twierdzy. W tym czasie jednak z kempingu odjeżdżają wszystkie karawaningi, pieszo więc wędrujemy na dworzec autobusowy. Autobusy do Tinerhir są co godzinę, stamtąd grand taxi dostajemy się pod same skalne ściany przełomu Todry (z placu niedaleko dworca autobusowego). Tym razem nocujemy na dachu hotelu, gdzie rozstawiamy nasz namiot. Widok na skalne ściany niesamowity. Wieczorny spacer wzdłuż przełomu kończy się zakupem kolejnych pamiątek. Miejsce dość turystyczne, hotele o różnym standardzie, także drogie restauracje.

Nasze koszty: 34 MAD – kemping w Warzazat za 2 os., w tym ciepła woda; 2 x 35 MAD – autobus Warzazat – Tinerhir; 2 x 7 MAD – grand taxi do Todry (15 km); 30 MAD – wielbłąd cedrowy, 25 MAD – wielbłąd skórzany; 2 MAD – pomidory, papryka, cebula na targu; 10 MAD – pomarańcze; 2 MAD – placek; 10 MAD – ciastka na wagę; 4 x 2,5 MAD – ciasta w rodzaju drożdżówki; 5 MAD – kawa; 10 MAD – dżem truskawkowy.

Z dziennika: 3 marca 2007 r., sobota, Todra, Dades

Noc nie najlepiej nam minęła, bo do późna hałasował agregat i wiatr trząsł namiotem. Idziemy na spacer wzdłuż rzeki m.in. w celu wyszukania lepszego miejsca na nocleg. Nie jesteśmy jednak pewni, czy można się rozbijać na dziko, bo spotykamy przy drodze strażników. Wychodzimy trochę ponad dolinę ścieżką używaną przez pasterzy kóz. Jest bardzo gorąco i sucho. Zaczyna w nas kiełkować przekonanie, żeby jeszcze tego samego dnia uciec z tego miejsca. Szczęście nam dopisuje i znowu na stopa łapiemy karawaning, którym dojeżdżamy do Boumalne Dades. Od razu przesiadamy się do busa, który jedzie wzdłuż doliny Dades. Docieramy nim na kemping w Msemrir.

Nasze koszty: 2 x 20 MAD – hotel na dachu; 7 MAD – woda w Todrze; 5 MAD – woda w Boumalne; 2 x 10 MAD – minibus z Boumalne do przełomu Dades; 40 MAD – kemping.

W okolicach Taty podróż bez celu

Z dziennika: 4 marca 2007 r., niedziela, z Dades do Warzazat i dalej do Marrakeszu

Karawaningiem prosto z pola namiotowego dojeżdżamy do Warzazat. Droga mija nam bardzo wolno, bo właściciele nie lubią się spieszyć; po drodze robią zakupy, zatrzymują się by pofotografować widoczki, razem podziwiamy twierdzę w miejscowości Skoura. Dla nas to pożegnanie z Marokiem. Decydujemy się na nocny autobus (wyjazd o 22.00) z Warzazat do Marrakeszu liniami CTM (bardziej luksusowe). Mimo że płacimy znacznie więcej za bilet, w autobusie pobierają opłatę za bagaż, a na dworcu CTM (budynek w centrum w odróżnieniu od normalnego dworca autobusowego) chcą również opłatę za przechowanie bagażu.

Nasze koszty: 2 x 6 MAD – sandwicze; 1 x 5 MAD – cola w knajpce; 2 x 70 MAD – bilety Warzazat – Marrakesz (CTM); 2 x 5 MAD – opłata za bagaż; 6 MAD – woda 1,5 l.

Sklepik w Foum Zguid

Z dziennika: 5 marca 2007 r., poniedziałek, Marrakesz, Londyn

W Marrakeszu jesteśmy o 2.00 w nocy, przesypiamy na plecakach na dworcu CTM do 6 rano. Po śniadaniu w pobliskiej knajpce, łapiemy petit taxi na lotnisko. O 10.00 wylatujemy do Londynu. Na Luton lądujemy po 13.00. Ponieważ podróż do centrum znowu zabiera nam sporo czasu, Londyn zwiedzamy o zmroku.

Nasze koszty: j/w w części dot. Londynu

Twierdza Warzazat

Z dziennika: 6 marca 2007 r., wtorek, Londyn

Spędzamy piękny dzień na Camden Town. Wspominam dawne czasy, gdy pracowałam w pobliskiej knajpce. Spotykam dawnych przyjaciół. Ponieważ nie potrafię rozstać się w tymi klimatami, na lotnisko wpadamy mocno spóźnieni z niewielkim zapasem czasu na odprawę. Nerwowo poszukujemy na tablicy naszego lotu. Nie ma jednak żadnego samolotu do Krakowa o tej porze. Wyjaśnienie znaleźliśmy u pani obsługującej pasażerów Ryanaira (piszę o tym na pocz. relacji). W każdym razie za nic nie zamieniłabym chwil spędzonych tego dnia w Londynie na wcześniejsze znalezienie się w domu w Krakowie. W naszym przypadku zmiana ta nie miała znaczenia poza wykorzystaniem dodatkowego dnia urlopu, ale inni mogli to poważniej odczuć.

Nasze koszty: j/w w części dot. Londynu

Całkowity koszt wyjazdu na 2 os.: ok. 4 tys. zł (z przelotem, pamiątkami etc.)
Termin: 20 lutego – 6 marca 2007 r.
Trasa: Kraków – Londyn – Marrakesz – Tarudant – trekking w okolicach Had’Imoulas i Afensou – Tata – Agadir-Lehne – Foum-Zguid – Agdz – Zagora – Warzazat – Tinerhir – wąwóz Todra – Boumalne Dades – dolina Dades – Warzazat – Marrakesz – Londyn – Wrocław.

Wąwóz Todra

Podsumowanie:

Maroko może się wydać męczącym krajem, jeśli chodzi o stosunek miejscowych do turystów. W większości przypadków „biali” to dla Arabów „chodzące bankomaty”, z których trzeba wyciągnąć jak najwięcej pieniędzy. Dla nas największym problemem było odczytywanie intencji spotykanych przez nas ludzi. Nigdy nie wiedzieliśmy, czy zaproszenie na herbatę lub podarowanie pomarańczy nie jest przypadkiem pretekstem do nachalnego żądania zapłaty za poczęstunek. Czasem nawet baliśmy się pytać Marokańczyków o drogę, przewidując, że samozwańczy przewodnicy słono sobie za usługę policzą. Im bardziej jednak oddalaliśmy się od miejsc, których opisy zajmują najwięcej stron w przewodniku, z tym większą autentycznością się spotykaliśmy. Tak było na trekkingu w okolicach Had’Imoulas, w wiosce Agadir-Lehne k. Taty czy w Foum-Zguid. W pewnym momencie przewodnik spoczął gdzieś głęboko w plecaku, a my zdaliśmy się tylko na mapę i naszą intuicję. Może przez to nie zobaczyliśmy zbyt wielu zabytków Maroka, ale na pewno poczuliśmy jego klimat.
Jedna dodatkowa rada. Oprócz normalnych śpiworów wzięliśmy także do Maroka bawełniane cienkie śpiworki firmy Cocoon. Mimo że w lutym było jeszcze zbyt zimno, by zdać się tylko na nie, wykorzystywaliśmy je jako prześcieradła na łóżko. Hotelowe pokoje bowiem nie grzeszyły czystością, a koce pokrywające łóżka zapewne nie były prane od dawna. „Kokonki” sprawdziły nam się znakomicie w wielu sytuacjach.

 


 

2011-10-21 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Góry

koniec jesieni w Tatrach

przez Albin Marciniak 2011-10-16
Napisane przez Albin Marciniak
Jesienne Tatry u progu zimy
 
Kolejny spontaniczny wyjazd w Tatry i jak zwykle idealna pogoda.
Już na dworcu PKS wsiadając do autobusu wiedziałem że będzie dobrze i bez tłumów na szlakach.
Wybór trasy także okazał się trafiony bo w wyższych partiach bez raków i czekana mogło być zbyt niebezpiecznie.
Wybór padł na Wierch Poroniec – Rusinowa Polana – Gęsia Szyja – Waksmundzka Rówień – przez Wolarzyska żółtym szlakiem do Murowańca i powrót do Kuźnic przez Dolinę Jaworzynki.
Skrzypiący śnieg pod butami, piękne słońce i niewiele osób na szlaku gwarantowało udaną wędrówkę jednym z najbardziej malowniczych szlaków.
Jak zawsze żal było opuszczać Tatry zwłaszcza że zapowiadał się malowniczy zachód słońca ale…
zawsze tu wracam 🙂
Kolejny weekend także zapowiada się bardzo pogodnie i w oczekiwaniu na prawdziwą zimę odwiedzę Tatry Zachodnie z Rakoniem i z zachodem słońca na Grzesiu.

http://alejapodroznikow.org.pl/images/stories/relacje/tatry_zimowa_jesien/DSC_7086.JPG
 
Jak na niedzielę to w Murowańcu było całkiem spokojnie


Obowiazkowa kwaśnica

Trafił się oszołom z psem a wprowadzanie psów na teren TPN jest zabronione ze względu na zwierzynę.

http://alejapodroznikow.org.pl/images/stories/relacje/tatry_zimowa_jesien/DSC_7101.JPG

http://alejapodroznikow.org.pl/images/stories/relacje/tatry_zimowa_jesien/DSC_7116.JPG

http://alejapodroznikow.org.pl/images/stories/relacje/tatry_zimowa_jesien/DSC_7123.JPG

Polecamy najnowszą mapę legendarnego szlaku

http://alejapodroznikow.org.pl/images/stories/relacje/tatry_zimowa_jesien/DSC_7130.JPG

http://alejapodroznikow.org.pl/images/stories/relacje/tatry_zimowa_jesien/DSC_7132.JPG

http://alejapodroznikow.org.pl/images/stories/relacje/tatry_zimowa_jesien/DSC_7144.JPG

http://alejapodroznikow.org.pl/images/stories/relacje/tatry_zimowa_jesien/DSC_7146.JPG

http://alejapodroznikow.org.pl/images/stories/relacje/tatry_zimowa_jesien/DSC_7147.JPG

http://alejapodroznikow.org.pl/images/stories/relacje/tatry_zimowa_jesien/DSC_7169.JPG

http://alejapodroznikow.org.pl/images/stories/relacje/tatry_zimowa_jesien/DSC_7178.JPG

http://alejapodroznikow.org.pl/images/stories/relacje/tatry_zimowa_jesien/DSC_7192.JPG

http://alejapodroznikow.org.pl/images/stories/relacje/tatry_zimowa_jesien/DSC_7195.JPG

http://alejapodroznikow.org.pl/images/stories/relacje/tatry_zimowa_jesien/DSC_7197.JPG

http://alejapodroznikow.org.pl/images/stories/relacje/tatry_zimowa_jesien/DSC_7206.JPG

http://alejapodroznikow.org.pl/images/stories/relacje/tatry_zimowa_jesien/DSC_7211.JPG

http://alejapodroznikow.org.pl/images/stories/relacje/tatry_zimowa_jesien/DSC_7220.JPG

http://alejapodroznikow.org.pl/images/stories/relacje/tatry_zimowa_jesien/DSC_7226.JPG

http://alejapodroznikow.org.pl/images/stories/relacje/tatry_zimowa_jesien/DSC_7232.JPG

http://alejapodroznikow.org.pl/images/stories/relacje/tatry_zimowa_jesien/DSC_7252.JPG

http://alejapodroznikow.org.pl/images/stories/relacje/tatry_zimowa_jesien/DSC_7255.JPG

http://alejapodroznikow.org.pl/images/stories/relacje/tatry_zimowa_jesien/DSC_7257.JPG

http://alejapodroznikow.org.pl/images/stories/relacje/tatry_zimowa_jesien/DSC_7259.JPG

http://alejapodroznikow.org.pl/images/stories/relacje/tatry_zimowa_jesien/DSC_7261.JPG

http://alejapodroznikow.org.pl/images/stories/relacje/tatry_zimowa_jesien/DSC_7262.JPG

http://alejapodroznikow.org.pl/images/stories/relacje/tatry_zimowa_jesien/DSC_7270.JPG

http://alejapodroznikow.org.pl/images/stories/relacje/tatry_zimowa_jesien/DSC_7279.JPG

http://alejapodroznikow.org.pl/images/stories/relacje/tatry_zimowa_jesien/DSC_7281.JPG

http://alejapodroznikow.org.pl/images/stories/relacje/tatry_zimowa_jesien/DSC_7289.JPG

http://alejapodroznikow.org.pl/images/stories/relacje/tatry_zimowa_jesien/DSC_7290.JPG

http://alejapodroznikow.org.pl/images/stories/relacje/tatry_zimowa_jesien/DSC_7296.JPG

http://alejapodroznikow.org.pl/images/stories/relacje/tatry_zimowa_jesien/DSC_7299.JPG

http://alejapodroznikow.org.pl/images/stories/relacje/tatry_zimowa_jesien/DSC_7305.JPG

http://alejapodroznikow.org.pl/images/stories/relacje/tatry_zimowa_jesien/DSC_7320.JPG

http://alejapodroznikow.org.pl/images/stories/relacje/tatry_zimowa_jesien/DSC_7330.JPG

http://alejapodroznikow.org.pl/images/stories/relacje/tatry_zimowa_jesien/DSC_7331.JPG

http://alejapodroznikow.org.pl/images/stories/relacje/tatry_zimowa_jesien/DSC_7333.JPG

http://alejapodroznikow.org.pl/images/stories/relacje/tatry_zimowa_jesien/DSC_7335.JPG

http://alejapodroznikow.org.pl/images/stories/relacje/tatry_zimowa_jesien/DSC_7343.JPG

http://alejapodroznikow.org.pl/images/stories/relacje/tatry_zimowa_jesien/DSC_7345.JPG

http://alejapodroznikow.org.pl/images/stories/relacje/tatry_zimowa_jesien/DSC_7346.JPG

http://alejapodroznikow.org.pl/images/stories/relacje/tatry_zimowa_jesien/DSC_7366.JPG

http://alejapodroznikow.org.pl/images/stories/relacje/tatry_zimowa_jesien/DSC_7367.JPG

http://alejapodroznikow.org.pl/images/stories/relacje/tatry_zimowa_jesien/DSC_7372.JPG

http://alejapodroznikow.org.pl/images/stories/relacje/tatry_zimowa_jesien/DSC_7379.JPG

2011-10-16 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Cykliczne Spotkania Podróżników

Elżbieta Dzikowska

przez Albin Marciniak 2011-10-15
Napisane przez Albin Marciniak
06.11.2011 godz. 18:00
Klub Podróżników „Śródziemie”
Kraków Piwnica pod Baranami
spotkanie autorskie
Elżbieta Dzikowska
Klub Podróżników Śródziemie ma zaszczyt gościć legendarną podróżniczkę
Elżbietę Dzikowską

Spotkanie z autorką ksiażek z serii „Groch i Kapusta” odbędzie się w niedzielę 6 listopada o godz. 18.00
Rozmowę z gościem poprowadzi dziennikarz ,,Dziennika Polskiego” Jakub Ciećkiewicz

Wśród widzów rozlosowane zostaną egzemplarze najnowszej ksiażki „Groch i kapusta. Podróżuj po Polsce!”

Wstęp jak zwykle na wszystkie spotkania w Klubie Podrózników w Śródziemie jest bezpłatny !
zapraszamy

http://merlin.pl/Groch-i-kapusta-Podrozuj-po-Polsce-Poludniowy-wschod-tom-3_Elzbieta-Dzikowska,images_product,27,978-83-629-8108-3.jpg

O Elżbiecie Dzikowskiej można by napisać wielotomową encyklopedię i jest bez wątpienia największą Polską podróżniczką.

Elżbieta Dzikowska (ur. 19 marca 1937 w Międzyrzecu Podlaskim) – historyk sztuki, sinolog, podróżniczka, reżyser i operator filmów dokumentalnych, autorka wielu książek, programów telewizyjnych, audycji radiowych, artykułów publicystycznych oraz wystaw sztuki współczesnej.

Urodziła się jako Józefa Elżbieta Górska. Imiona zostały wybrane po dziadku Józefie (ale również po Józefie Piłsudskim) oraz po prababce. Wychowywaniem Elżbiety oraz jej młodszego brata zajmowała się głównie babka, ponieważ matka zajęta była prowadzeniem herbaciarni z wyszynkiem w celu zapewnienia rodzinie utrzymania.

Ojciec Elżbiety był łącznikiem Armii Krajowej. Został aresztowany przez Niemców i osadzony na zamku w Lublinie, gdzie skazano go na karę śmierci i stracono w 1944. W wieku piętnastu lat Elżbieta również spędziła pół roku w celi w tym samym miejscu, za przynależność do nielegalnej organizacji ZEW.

Wraz z mężem, Tonym Halikiem, zrealizowała około 300 filmów dokumentalnych ze wszystkich kontynentów dla Telewizji Polskiej oraz prowadziła popularny podróżniczy program telewizyjny Pieprz i wanilia.

Po śmierci Tony’ego w 1998 zajęła się głównie popularyzacją ciekawych miejsc w Polsce realizując krajoznawcze programy telewizyjne z cyklu Groch i kapusta (prod. oddział rzeszowski TVP i TVP3) i tworząc cykl książek Groch i kapusta, czyli podróżuj po Polsce!. W 2006 otrzymała Nagrodę Bursztynowego Motyla im. Arkadego Fiedlera.

W 1996 była inicjatorką budowy pomnika inżyniera Ernesta Malinowskiego, budowniczego najwyżej położonej kolei na świecie (do czasu otwarcia w Chinach kolei tybetańskiej w 2006) na przełęczy Ticlio w Peru (położonej 4818 m nad poziomem morza). Pomnik (autorstwa Gustawa Zemły) odsłonięto w 1999, czyli w setną rocznicę śmierci Malinowskiego.

Dzięki jej staraniom w 2003 powstało Muzeum Podróżników im. Tony Halika w Toruniu. Jest wiceprezesem polskiego oddziału The Explorers Club, członkiem polskiej sekcji Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków Sztuki (AICA) oraz honorowym członkiem Polonijnego Klubu Podróżnika.

Same tytuły jej publikacji, wystaw i filmów zajmują kilka stron a słuchanie jej opowieści jest ucztą dla uszu podróżników.

Groch i kapusta. Południowy wschód

Południowy wschód to ziemia magiczna. Niepowtarzalny urok Bieszczadów nie tylko złoto-czerwoną jesienią, ale nawet zimą, bo tu zawsze śnieg i słońce. Wspaniałe miasta: Sanok, Przemyśl, Tarnów, Sandomierz, Zamość. Imponujące pałace i zamki, wśród których największa i najbardziej imponująca w Polsce ruina w Ujeździe, zwana także Krzyżtoporem. Niezwykłe miejsca
w Górach Świętokrzyskich, wśród nich Jaskinia Raj i arcyciekawa, neolityczna kopalnia krzemienia w Krzemionkach. Rewelacja!

„Najlepsza podróżnicza książka roku” – Nagroda Bursztynowego Motyla.

Niegdyś, kiedy świat był dla Polaków zamknięty, chcieliśmy wraz z moim mężem Tonym Halikiem uchylić nań okno. Powstał wtedy cykl programów „Pieprz i wanilia”. Teraz, kiedy wszyscy możemy podróżować po całym świecie, chciałam podzielić się niezwykłymi miejscami, jakie poznałam
i często odwiedzam w Polsce. Podróżując, przełamujemy bariery, stereotypy;
w serii „Groch i kapusta” oprócz opisów i zdjęć, wiele uwagi poświęcam moim bohaterom, aby przekazać ich pasje, z nadzieją, że nie tylko zafascynują, lecz i zainspirują.
E. Dzikowska

PREMIERA III WYDANIA: 8 sierpień 2011

 

Edukacja i początki kariery

Na początku 1945 powróciła do gimnazjum w rodzinnym Międzyrzecu, gdzie zdała maturę. Wymarzyła sobie trzy kierunki: historię sztuki, archeologię i dziennikarstwo. Okazało się jednak, że pomimo doskonałego świadectwa nie mogła starać się o studiowanie na wielu wydziałach.

Ponieważ rozpoczęła edukację w wieku sześciu lat i zrobiła dwie klasy (trzecią i czwartą) w jednym roku rozpoczęła studia w wieku 16 lat.

W pierwszym podejściu komisja rekrutacyjna odrzuciła jej prośbę o dopuszczenie do egzaminu na sinologii, gdzie przyjmowano co drugi rok tylko kilkoro studentów. Jednak gremium odwoławcze uległo prośbom szesnastoletniej wówczas dziewczyny i po zdaniu egzaminu w terminie jesiennym została studentką w Instytucie Orientalistyki Uniwersytetu Warszawskiego.

Po trzecim roku nauki odmówiono jej paszportu na dwuletni wyjazd do Chin, jednak w 1957, po czwartym roku studiów, po wydarzeniach październikowych 1956, udało jej się wyjechać na sześć tygodni. Miesiąc przed wyjazdem wyszła za mąż za Andrzeja Dzikowskiego, wówczas studenta polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego, później dziennikarza.

Po ukończeniu sinologii nie dostała pracy związanej z językiem chińskim. Pracowała w Bibliotece Uniwersyteckiej, zajmowała się dziećmi w warszawskim Parku Kultury, handlowała z Argentyną w Centrali Importu i Eksportu Chemikaliów. Była również portierem w PAX-owskim Klubie Maraton.

Zrezygnowana i zniechęcona brakiem perspektyw postanowiła zdobyć prawdziwy zawód – historyka sztuki. Kiedy podjęła tę decyzję, w 1959 dostała korespondencyjnie propozycję pracy w nowo otwartej redakcji miesięcznika Chiny. Udała się na rozmowę z redaktorem naczelnym i zgodziła się na pracę, pod warunkiem możliwości równoległych studiów dziennych.

Uzyskała zgodę i pracowała w Chinach do rozwiązania tego pisma i powstania w 1964 redakcji Kontynentów, gdzie powierzono jej dział Ameryki Łacińskiej, w którym pracowała do 1981. Pomimo początkowo niewielkiej wiedzy z tego zakresu zaczęła się uczyć języka hiszpańskiego i wyjeżdżać do tamtejszych krajów (Meksyk, Wenezuela, Kolumbia, Ekwador, Peru, Boliwia, Chile, Wyspa Wielkanocna, Brazylia, Urugwaj, Kuba, Haiti, Jamajka, Panama i Argentyna). Po paru latach została specjalistką od Ameryki Łacińskiej, a nawet członkiem Światowego Stowarzyszenia Latynoamerykanistów.

Praca w redakcji Kontynentów przybliżyła Elżbietę do fotografii, z którą teoretycznie miała ona styczność studiując historię sztuki. W przeddzień jej pierwszej wyprawy do Meksyku na pokładzie statku handlowego Transportowiec w 1956 Tadeusz Kubiak z redakcji Ekranu pokazał Elżbiecie, jak się zakłada film do aparatu fotograficznego. Tylko 10% przywiezionego materiału nadawało się do wykorzystania, ale nie zniechęciło jej to do dalszego fotografowania.

Współpraca z Tonym Halikiem

Podczas pracy w Kontynentach większość jej fotografii stanowiły zdjęcia reportażowe. Dziennikarz musiał wówczas pełnić również funkcję fotoreportera. Dzikowska ukończyła odpowiedni kurs i została operatorem filmowym.

W Kontynentach pracowała przez dwadzieścia lat, zwiedzając z aparatem fotograficznym całą Amerykę Łacińską. Z operatorki filmowej zrezygnowała po 1974, kiedy poznała Tony’ego Halika, który był lepszym operatorem. Jako małżeństwo przygotowali wspólnie około trzysta filmów i programów telewizyjnych z cyklu Pieprz i wanilia. Tony twierdził jednak, że nie można naraz dobrze robić dwóch rzeczy, czyli robić zdjęć i filmować. Początkowo ograniczyła się więc do dokumentacji na planie filmowym.

W 1976 wraz z Tonym Halikiem byli pierwszymi Polakami, którzy dotarli do ruin zaginionego miasta Vilcabamba, ostatniej stolicy Inków. Razem odbyli wiele wspólnych podróży do prawie wszystkich krajów Ameryki Łacińskiej, Europy, 27 stanów USA, jak również do: Chin, Australii, Nowej Zelandii, Tajlandii, Indii, Sri Lanki, Rosji, na Tahiti, Hawaje, Galapagos, Wyspę Wielkanocną, do Kenii i Tanzanii, do Maroka, Libii, Egiptu.

Po weryfikacji dziennikarzy w stanie wojennym nie została w Kontynentach i w latach 1982–1987 pracowała w redakcji Radaru. Pisała o sztuce, poznając wielu artystów – co było przyczynkiem do napisania książki Polacy w sztuce świata. Jako że coraz bardziej interesował ją film, przeszła do Agencji Filmowo-Telewizyjnej Interpress-Film, gdzie pracowała aż do wczesnej emerytury.

 


Podziękowanie dla

Antique Apartments sp. z o.o.,

pl Szczepański 2/9,
31-011 Kraków,

http://www.antiqueapartments.com/
za udostępnienie luksusowych noclegów w centrum Krakowa dla naszych gości specjalnych
2011-10-15 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Cykliczne Spotkania Podróżników

spotkanie z Markiem Kamińskim

przez Albin Marciniak 2011-10-15
Napisane przez Albin Marciniak
03.11.2011 godz. 18:00
Klub Podróżników „Śródziemie”
Kraków Piwnica pod Baranami
„Ekspedycja Wisła”
Marek Kamiński

Zdjęcia ze spotkania
http://www.klubpodroznikow.com/forum/3-slajdowiska/4158-marek-kamiski-zaprasza-do-krakowa#4186


http://www.ekspedycjawisla.com/cache/3e7/690/59d/a58/a19a33ba8e603c5349795b5a77f8dd07_110431_pr_650_3.jpg

uwaga!
spotkanie z Markiem Kamińskim jest w czwartek o 18.00

wstęp jak zawsze w naszym klubie jest bezpłatny

03.11.2011 godz. 18:00
Klub Podróżników „Śródziemie”
Kraków Piwnica pod Baranami
zapraszamy na spotkanie z Markiem Kamińskim oraz premierę filmu:
„Ekspedycja Wisła”
Marek Kamiński i jedyna taka rzeka
Spotkanie z Markiem Kamińskim poprowadzi pan Łukasz Wojtusik.

http://zlotestopy.pl/images/from_tinymce/NOMINACJE%2020092010/00008Y0D2LUKAOM3-C303.jpg

Film Ekspedycja Wisła jest dokumentem, który powstawał podczas dwóch wypraw kajakowych Marka Kamińskiego przez Wisłę. Od jej źródeł, do ujścia.

Na tę swoistą Wiślaną Odyseję, składają się dwie podróże letnia oraz zimowa. Pierwsza to ekspedycja zespołowa, którą Marek Kamiński odbywa z ludźmi z różnych stron świata: norweską podróżniczką: Kristin Olsen, niepełnosprawnym Maćkiem Urbaniakiem, skautami, harcerzami, miłośnikami i ludźmi Wisły. Zimowa wyprawa jest samotna i bardziej ekstremalna, w trakcie której Marek Kamiński m.in. nocuje w namiocie na brzegu Wisły, pije przefiltrowaną wodę. Letnia podróż zrodziła się z ciekawości Wisły. Z rozmów z podróżnikami, ekologami, badaczami, którzy zainspirowali Marka Kamińskiego do zgłębienia tajemnicy najpiękniejszej z polskich rzek. Sensem zimowej wyprawy było zainteresowanie ludzi Wisłą. Jej ekstremalna forma miała zwrócić uwagę społeczeństwa i mediów. W trakcie pierwszej ekspedycji narodził się projekt SZLAK WISŁY – wieloletni program na rzecz Wisły w skład którego wchodzą m.in.: film Ekspedycja Wisła, konferencja Wisła XXI wieku, portal szlakwisly.pl, przewodnik „Wisła – 1047 tajemnic”.

Film EKSPEDCYJA WISŁA to poetycka podróż Marka Kamińskiego po wiślanych i metafizycznych biegunach dopełniona płynącą z nurtem rzeki muzyką Leszka Możdżera. Podróżnik przedstawia w filmie pomysły dotyczące przyszłości Wisły i podkreśla fakt, że powinna ona być chroniona i zachowana w jak najlepszym stanie dla przyszłych pokoleń.

CENA DVD:  35 zł

http://www.youtube.com/watch?v=F2bc5aPW4Rk
{youtube}F2bc5aPW4Rk{/youtube}

Marek Kamiński – urodzony w 1964 r. w Gdańsku, podróżnik, polarnik i przedsiębiorca. Pierwszy na świecie zdobył w jednym roku dwa bieguny Ziemi, zasłynął także z podróży na bieguny z niepełnosprawnym chłopcem, Jasiem Melą. Studiował filozofię. Założyciel fundacji swojego imienia, która wspiera osoby dotknięte przez los. Został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Podróżnik prowadzi swój blog na: www.marekkaminski.com

http://www.ekspedycjawisla.com/

http://www.kaminski.pl/

http://www.polskawita.pl/_items/obrazy/Inne/kaminski_ekspedycja_wisla_wystawa.PNG

W trakcie spotkania będzie można także zaopatrzyć się w ksiażki Marka Kamińskiego wraz z autografema my szczególnie polecamy:

Misja Fundacji Marka Kamińskiego:

Inspirujemy ludzi, aby niemożliwe stało się możliwe. Uwierz w siebie i działaj!


Podziękowanie dla

Antique Apartments sp. z o.o.,

pl Szczepański 2/9,
31-011 Kraków,
http://www.antiqueapartments.com/
za udostępnienie luksusowych noclegów w centrum Krakowa dla naszych gości specjalnych

2011-10-15 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Książka

EKSPEDYCJA WISŁA

przez Albin Marciniak 2011-10-13
Napisane przez Albin Marciniak
http://www.marekkaminski.com/container/film.jpg
EKSPEDYCJA WISŁA
film dokumentalny, 52 minuty (DVD)

 

Film Ekspedycja Wisła jest dokumentem, który powstawał podczas dwóch wypraw kajakowych Marka Kamińskiego przez Wisłę. Od jej źródeł, do ujścia.
http://www.marekkaminski.com/container/film.jpg
Na tę swoistą Wiślaną Odyseję, składają się dwie podróże letnia oraz zimowa. Pierwsza to ekspedycja zespołowa, którą Marek Kamiński odbywa z ludźmi z różnych stron świata: norweską podróżniczką: Kristin Olsen, niepełnosprawnym Maćkiem Urbaniakiem, skautami, harcerzami, miłośnikami i ludźmi Wisły. Zimowa wyprawa jest samotna i bardziej ekstremalna, w trakcie której Marek Kamiński m.in. nocuje w namiocie na brzegu Wisły, pije przefiltrowaną wodę. Letnia podróż zrodziła się z ciekawości Wisły. Z rozmów z podróżnikami, ekologami, badaczami, którzy zainspirowali Marka Kamińskiego do zgłębienia tajemnicy najpiękniejszej z polskich rzek. Sensem zimowej wyprawy było zainteresowanie ludzi Wisłą. Jej ekstremalna forma miała zwrócić uwagę społeczeństwa i mediów. W trakcie pierwszej ekspedycji narodził się projekt SZLAK WISŁY – wieloletni program na rzecz Wisły w skład którego wchodzą m.in.: film Ekspedycja Wisła, konferencja Wisła XXI wieku, portal szlakwisly.pl, przewodnik „Wisła – 1047 tajemnic”.

 

Film EKSPEDCYJA WISŁA to poetycka podróż Marka Kamińskiego po wiślanych i metafizycznych biegunach dopełniona płynącą z nurtem rzeki muzyką Leszka Możdżera. Podróżnik przedstawia w filmie pomysły dotyczące przyszłości Wisły i podkreśla fakt, że powinna ona być chroniona i zachowana w jak najlepszym stanie dla przyszłych pokoleń.

WISŁA – 1047 TAJEMNIC
wyd. Fundacja Marka Kamińskiego 2010

 

Czy wiecie, że Wisła kryje w sobie co najmniej 1047 tajemnic? Fundacja Marka Kamińskiego przygotowała dla Was wyjątkowy przewodnik po Wiśle. To efekt naszych doświadczeń przy organizacji 2 ekspedycji Marka Kamińskiego po Wiśle. Przewodnik zawiera szczegółowe informacje na temat Wisły, jej historii, walorów turystycznych. Znajdziecie tam ważne informację o zasadach podróżowania. Zamieściliśmy opisy różnych tras, w tym, stworzonych specjalnie dla grup dedykowanych, dla rodzin z dziećmi, fotografów, pasjonatów historii, ekstremalnych podróżników, kajakarzy czy miłośników dobrej kuchni. Przewodnik inspiruje, zachęca do aktywności fizycznej, poszerzania swojej wiedzy i mądrego korzystania z wody. Zapraszamy do lektury!

http://www.marekkaminski.com/container/wisla.jpg

 

http://www.marekkaminski.com/index.php

2011-10-13 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
ROSJA

Krym

przez Karolina Zięba 2011-10-13
Napisane przez Karolina Zięba

Bo chodzi o to, by Żyć zamiast egzystować, żeby każdy oddech miał smak i zapach. W końcu „wędrujemy zaledwie do wnętrza momentu i nie ma żadnego kresu ani żadnego celu.” Jest tu i teraz, są tylko sekundy, jest tylko dzisiaj.

Wtedy postanowiłam…

(reportaż Karoliny Zieby-Kulawik pochodzi z 13.10.2011r)

Jadę na Krym w poszukiwaniu mistycznej, czy też jakiejkolwiek innej magii. W ruinach jej nie znajduję, kolejnych kilka zakurzonych kamieni, gdzie jedyną wartością jest wiek tego całego kurzu. Trafiam za to na dziką plażę niedaleko, która spełnia wszystkie wymogi, aby czuć się królem świata. W każdym niemal miejscu, przed moimi oczami rozgrywa się prawdziwy spektakl barw i kolorów. Jestem widzem, postronnymi obserwatorem. Nie mam wpływu na poczynania natury. Woda jest krystalicznie czysta, widzę dno tak daleko, jak tylko mogę dopłynąć. Przy okazji przychodzi mi do głowy, że to idealna metafora podróży – nieważne, dokąd płyniesz, dopóki unosisz się na powierzchni. Pływając w morzu nie korzystasz z kierunków typu północ, południe, wschód, zachód, istnieje tylko jakieś abstrakcyjne przed siebie. I z powrotem, za wyjątkiem tych, którzy utonęli na dobre…

Po raz pierwszy od miesięcy mam nad sobą gwiazdy, jest ich więcej niż granatowej przestrzeni pomiędzy. To miejsce emanuje spokojem i przedziwną mocą. Daje ukojenie, uspokaja pędzące myśli…. ten wschód

 
Największym skarbem Krymu jest przyroda. Do największych atrakcji należą zjawiskowe widoki, rozciągające się z górskich szczytów. To jedno z ostatnich miejsc, gdzie występuje krajobraz niezmieniony ręką człowieka. Czasem odnosi się wrażenie, że cała Ukraina jest krajem rządzonym przez siły natury. Jednym z ostatnich miejsc w Europie, gdzie człowiek nie jest numerem jeden. Tutaj przyroda sprawuje niepodzielne rządy. Człowiek jest tylko zbędnym dodatkiem. Skupiska ludzkie, wsie i miasta występują tak rzadko, że wydają się być odstępstwem od reguły. Krym jest krainą ogromnych, niezamieszkanych przestrzeni. Krainą niedostępnych, górskich szczytów, sąsiadujących z bezkresnym morzem.

 
Krym ma dziesiątki nazw w wielu językach. Dla mnie na zawsze pozostanie krainą kamienistych plaż i błękitnego morza, którego dno jest usłane ostrymi, raniącymi stopy, kamieniami. Cały Półwysep jest zdominowany przez dwa kolory. Zieleń lasów występuje obok wszechobecnego niebieskiego. Niebieskie na Krymie jest nie tylko morze. Z niewiadomych względów kolor ten wybrali sobie ludzie. Przejeżdżając przez Krym ciągle widzi się pomalowane na niebiesko drzwi, okna, płoty, czasem całe budynki.

 
 
 
 
Kwatera u pewniej pani która przygarnęła nas, poszukujących noclegu o 23.00. Płacąc za nocleg nakazała nam położyć pieniądze na ziemi przy jej stopach, tłumacząc że to przynosi szczęście.

…żyją tu Ukraińcy, Rosjanie i potomkowie Tatarów. Wśród mijanych gór i dolin, jak spod ziemi wyrastają meczety. Często znajdują się tuż obok cerkwi. Nikomu to nie przeszkadza, nikogo to nie dziwi. Krym to prawdziwe miejsce spotkań. Tutaj Wschód styka się z Zachodem, tworząc niepowtarzalny mix kulturowy. Półwysep miał w swojej historii tak wielu władców, że mało kto mógłby ich spamiętać. Każdy pozostawił po sobie ślad w architekturze, kulturze, języku, nazwach miejscowości i mentalności ludzi. Obecnie Krym ma problem z tożsamością. Teoretycznie jest ukraiński, ale ponad połowę ludności stanowią Rosjanie. Większość mieszkańców Krymu identyfikuje się z Rosją. Język rosyjski dominuje w sklepach, urzędach i na ulicach. Tutaj proeuropejskie aspiracje Ukrainy nie znajdują uznania. Zwłaszcza ludzie starej daty wierzą w Mateczkę Rossiję. Sprzeciwiają się wycofaniu Floty Czarnomorskiej do Rosji. Nie przepadają za Amerykanami i NATO. Na Krymie ciągle wyczuwa się pozostałości starego ustroju. Kapitalizm nie zapuścił tu zbyt mocno korzeni. Socjalizm głęboko przeorał świadomość starszego pokolenia. W krymskich miastach Lenin jest wiecznie żywy. Trudno znaleźć skupisko ludzkie bez jego pomnika.


Lenin w Jałcie

 
…w Teodozji

A teraz trochę o podróży…

Gdy celem stał się Krym musieliśmy postanowić jak tam dotrzeć. Można się wybrać różnymi środkami lokomocji. Jeśli chcemy szybko pokonać odległość z Polski do miejsca wypoczynku można wybrać się samolotem. Wielu turystów wybiera podróż samochodem. Ja ponad wszystko przedkładam podróż pociągiem. Dlaczego? Postaram się w kilku słowach przybliżyć dlaczego lubię podróż pociągiem. A przede wszystkim ważne wiadomości, czyli Klasy wagonów.
 
 
 
W ukraińskich pociągach dalekobieżnych wszystkie miejsca są leżące, a do wyboru mamy 4 klasy: Zahalnyj (ros. obszczij) – bardzo tani, wygląda zwykle jak płackarta, ale kupuje się bilet bez miejscówki – kto pierwszy ten lepszy, a wpuszcza się, ile wlezie. Tylko dla doświadczonych ekstremistów. Na Krym takie pociągi nie kursują, ale amatorzy klimatu bimbru w słoiku mogą się przejechać takim wagonem np. ze Lwowa do Kijowa i z Kijowa do Odessy. Płackartnyj (płackarta) – tani wagon bezprzedziałowy, spotykany tylko na wschodzie: 50 osób w odkrytych boksach, pełna integracja. Trzeba przeżyć, choć niektórym wystarcza tylko raz. . Miejsca z numerem powyżej 30 to bokowi/bokowyje, położone wzdłuż przejścia.
 
 

Kupejnyj (kupé) – czteroosobowe, zamykane przedziały. Optymalny wybór.

Spalnyj (liuks) – dwuosobowe przedziały. Cena zazwyczaj trzycyfrowa. Warunki podobne jak w kupe, ale jest więcej miejsca.

Szefem wagonu jest prawodnik/prawódnica (właśc. ukr. prowidnyk / prowdnycja), który roznosi pościel oraz „dba o komfort podróżujących i zapewnia ogólny porządek”. Uruchamia on też piec węglowy, dzięki czemu mamy bezpłatny wrzątek i tanią herbatę czy kawę. Sprzedaje również drobne łakocie. Przy wejściu sprawdzany jest bilet (zawsze) i paszport (niekiedy), następnie bilet jest zabierany (dzięki temu jesteśmy budzeni przed przyjazdem) i oddawany dopiero na wyraźnie życzenie. W przedziałach można pić wszystko. Pociągi zatrzymują się na niektórych stacjach na kilkanaście – kilkadziesiąt minut (w każdym wagonie jest rozkład jazdy pociągu). W tym czasie na perony wylegają podróżni, a miejscowi znoszą owoce, słodycze i różne smaczne wyroby domowe, nie ma więc potrzeby zabierania na podróż większych zapasów, nie licząc wody niegazowanej.
 
 

A więc w drogę…

Opuszczamy Lwów i teraz 25h w pociągu 😀

Dobry to czas na obmyślenie wstępnego planu co, gdzie i w jakiej kolejności odwiedzimy, co jednak i tak było spontaniczne, bo nie byliśmy niczym ograniczeni jak tylko biletem powrotnym do Lwowa po dwóch tygodniach… Był to także czas na naukę cyrylicy

Później okazało się, że udało nam się odwiedzić miejsca zarówno te zaplanowane jak i nie, a z cyrylicą nie było najgorzej
 
 
 

Po drodze minęliśmy wiele dworców, każdy piękny i monumentalny, i tak aż do Symferopola, gdzie nasza podróż pociągiem dobiegła końca

 

Oddaliśmy się w wir podróży, wakacji, chcąc zobaczyć jak najwięcej, poznać mentalność ludzi i to jak żyją. Dużo chodziliśmy pieszo z plecakiem, spaliśmy w kwaterach jak i w namiocie.

Dodatkowe łóżko dla nieoczekiwanego gościa

Pierwszym punktem do jakiego dotarliśmy była Jałta. Z Symferopola do Jałty prowadzi najdłuższa w Europie linia trolejbusowa długości około 86 km.

Za czasów Związku Radzieckiego była ona popularnym kurortem nadmorskim i nadal jest.

W czasie II wojny światowej (dokładnie w Liwadii – niewielkiej miejscowości koło Jałty) odbyła się konferencja jałtańska ustalająca na przeszło 40 lat polityczny podział powojennej Europy. Jałta jest także obecna w Sonetach krymskich Adama Mickiewicza, który mieszkał tam i tworzył przez pewien czas.
 
 

Rynek/targowisko w Jałcie, można było kupić dobre owoce, świeżo wyciskany sok…
 

 
 
SEWASTOPOL
Najbardziej rosyjskie spośród krymskich miast. Stacjonuje tu Flota Czarnomorska, rosyjski język i flagi są wszechobecne. Odnosi się wrażenie, że nagle przenieśliśmy się do innego kraju. Wrażenie to potęguje sam port, gdzie rdzewieją okręty wojenne z trójkolorową, rosyjską banderą. Militarny charakter miasta oddają organizowane „pchle targi”, gdzie można na pamiątkę zakupić poradziecki order czy odznaczenie. Koniecznie należy wybrać się na spacer Bulwarem Nadmorskim, skąd można podziwiać pomnik Zatopionych okrętów, upamiętniający wydarzenia Wojny Krymskiej z 1905 roku. Samo miasto nie zachwyca, najciekawsze usytuowane jest na jego obrzeżach – to umieszczony na liście światowego dziedzictwa UNESCO Chersonez Taurydzki, pozostałości starożytnego miasta, gdzie można poczuć się niczym w antycznej Grecji. To miejsce, gdzie w 988 roku książę Włodzimierz Wielki przyjął symboliczny chrzest Rusi. Na uwagę zasługuje zwłaszcza fotogeniczna „Brama Morska” z dzwonem, który niegdyś ostrzegał statki w czasie złej pogody oraz kiepskiej widoczności, a dzisiaj stanowi obowiązkowy punkt zdjęciowy, do którego ustawiają się kolejki fotografów. Nie sposób też nie zauważyć niedawno zrekonstruowanego, efektownego soboru św. Włodzimierza, którego złota kopuła góruje nad urokliwymi ruinami Chersonezu.

Jako że Jałta była nasza bazą wypadową udało nam się odwiedzić jej okoliczne miasteczka. Ałupka leży 16 km od Jałty. Jej historia, jak i innych miejsc wybrzeża, sięga dalekiej przeszłości. Do 1917 r. było to miejsce wypoczynku zamożnych ludzi. Główną atrakcją miasta jest pałac Woroncowa, zbudowany w latach 1828-1848 wysiłkiem tysięcy żołnierzy i chłopów pańszczyźnianych, wg projektu E. Bloore’a.W zachodniej części dziedzińca znajduje się główne wejście do pałacu. Fasada pałacu, zwrócona w stronę morza, jest utrzymana w stylu mauretańskim. Kamienne ściany, okienne otwory i wystające trójkątne podpory nadają mu cechy średniowiecznego zamku. Przyglądając się dokładniej pałacowi odnajdujemy podobieństwo z konturami góry Aj-Petri.Wokół pałacu leży piękny park z I połowy XIX w., założony przez sadownika K. KebachaZespół pałacowo-parkowy jest unikalnym zabytkiem historii i architektury, często odwiedzanym miejscem Krymu.
 
 
 
 

 
Na wschód od Jałty leży Gaspra,a tam…słynne, bardzo turystyczne miejsce- Jaskółcze Gniazdo. Budowla ta, wzniesiona na szczycie 90-metrowego klifu przylądka Aj-Todor to symbol Krymu uwieczniony na milionach kartek pocztowych. Sam zameczek, zbudowany na początku XX wieku to obecnie restauracja i w zasadzie, poza pocztówkowym pejzażem nie ma tu nic interesującego. Za samo wejście na teren restauracji pobierana jest niewielka opłata, ale spojrzenie w dół urwiska zza niewysokiej barierki sprawia, że nie żal wydanych pieniędzy. Rozciąga się stąd wspaniały widok na inne symboliczne miejsce – górę Ajudach, która zgodnie z tłumaczeniem nazwy przypomina gigantycznego śpiącego nad wodą niedźwiedzia.
 

 

 
Pojechaliśmy na Krym, również z zamiarem chodzenia po górach. We wszystkich przewodnikach była informacja o kolejce linowej na Aj-Petri, bez informacji o jakichkolwiek szlakach… było to dla nas zastanawiające i postanowiliśmy to wyjaśnić.
 

 
Góra Aj-Petri, czyli Góra Świętego Piotra to miejsce wznoszące się 1234 m. n.p.m., jest ponoć najbardziej wietrznym miejscem na Półwyspie Krymskim, a jeśli nawet nie najbardziej wietrznym, to na pewno jednym z najbardziej interesujących. Już samo dotarcie kolejką górską na szczyt robi wrażenie. W ciągu kilku minut znad morza wędrujemy w góry, wagoniki trzeszczą i suną się powoli nad wspaniałymi winnicami, czasem niemal pionowo i wydaje się, że za chwilę rozbiją się o skały. Po kilkunastu minutach docieramy na sam czubek góry, który stanowią tzw. zębiska. Widok południowego wybrzeża Krymu z tego miejsca nie może się równać z niczym innym. Ciekawostką są znajdujące się tu krzewy i małe drzewa z gałązkami obwiązanymi różnokolorowymi wstążeczkami. To stary zwyczaj mający odgonić złe duchy i przynieść szczęście. Gałązki ze wstążeczkami można spotkać na całym Krymie. Warto zwrócić uwagę także na krzyż znajdujący na środkowym zębisku – postawili go tam filmowcy, gdy Aj-Petri grało Alpy. Stoi tam do dziś, gdyż nikt już nie zapłacił za jego usunięcie.
 

 
Aj-Petri 1234 m n.p.m

 
 
 
 
 

 
W drodze powrotnej nie skorzystaliśmy z usług busów, taksówek, czy też tej samej kolejki, a postanowiliśmy pójść pieszo, co wszystkich miejscowych bardzo zdziwiło, ale nas to jakoś nie zastanowiło i bez mapy, bez ścieżek a tym bardziej bez szlaków zeszliśmy w dół. Wprawdzie zajęło nam to 6 godzin, ale mieliśmy satysfakcję i poczuliśmy trochę tę górę. Trasa miała różne oblicza, na początku asfalt i serpentyny które szybko się znudziły i wybraliśmy opcję: las, idąc tak ciągle w dół i w dół wyszliśmy w końcu na plażę 😉
 

 
 

 
Kolejny punkt to Simeiz, który był zamieszkały od najdawniejszych czasów. Kilka wieków p.n.e. była tu grecka osada Simeogoz. Nazwa miasta z języka greckiego oznacza żagle, które można podziwiać ze skał. Unikalną malowniczość temu miejscu przydają urwiste brzegi, wąwozy i przybrzeżne skały: Diwa, Panea, Łabędzie Skrzydło (gdzie są poprowadzone drogi wspinaczkowe).
 

 
Zatoka Simeiz leży między Przylądkiem Aj-Panda a Skałą Cudu. Nad brzegiem morza można wejść na 43-metrowego Mnicha.W 1931 r. podczas sztormu wiele bloków skalnych odłączyło się od Mnicha, który stracił swój pierwotny wygląd.
 

 
 
 

 
Na wschodniej części Południowego Wybrzeża Krymu od Przylądka Baszennyj po Słoneczną Dolinę.rozciąga się Wybrzeże Sudaku, gdzie podążyliśmy. Sudak jest szczególnie znany z Twierdzy Genueńskiej. Jeden z najcenniejszych zabytków. Są to zawieszone nad morzem, doskonale zachowane ruiny XIV-wiecznej fortecy z czasów ekspansji Republiki Genueńskiej, będącej jednocześnie ostatnim przyczółkiem genueńczyków na Krymie. Do dzisiejszych czasów zachowały się dwa ciągi potężnych murów obronnych z czternastoma basztami, przypominające Wielki Mur Chiński, wewnątrz których znajdziemy ruiny meczetu, kościoła
i cysterny. Warto zadać sobie trochę trudu i wspiąć się na stromą i miejscami śliską skałę zwaną Kyz-Kule. Rozciąga się stąd niesamowity widok na Sudak i pobliski Nowy Świat.
 

 
 
 
 
 
 

 
Kraina która spodobała nam się najbardziej i zostaliśmy tam dłużej- Koktebel (dokładnie Kok-tepe-el) oznacza w języku tureckim Kraj Błękitnych Szczytów. Miejscowość cieszy się zasłużoną opinią oazy zacisznego luksusu, jest miejscem wypoczynku aktorów, pisarzy, malarzy.
 
 
 
 
 
 

 
Główną atrakcją Koktebela jest położony tuż na zachód od miejscowości rezerwat geologiczny Karadag. To pasmo górskie jest niewątpliwie jednym z ciekawszych miejsc tego regionu. Różnorodność biologiczna, obecność „atrakcyjnych” gatunków (czarna wdowa, sęp) oraz duch dzikości unoszący się nad tym miejscem powodują, że przyciąga ono jak lep na muchy podróżników. Wejść do rezerwatu można tylko z przewodnikiem. Po otrzymaniu instrukcji dotyczących tego jak mamy się zachowywać w rezerwacie, w końcu ruszamy stromym podejściem. Generalnie w Górach Krymskich wyróżnia się trzy piętra roślinności: pierwsze na wysokości 250 – 300 m n.p.m. tworzą lasy jałowcowo-dębowe, wyżej lasy sosny krymskiej, od około 500 do 1300 buczyny i na samym szczycie, jajła, czyli odpowiednik naszej hali tzw. Jajła wykorzystywana przez Tatarów jako letnie pastwiska. Na Kara Dag w szczytowych partiach widzimy lasostep. Wcześniej sceptycznie odnosiłam się do Sonetów naszego narodowego wieszcza, teraz jednak rozumiem, że będąc na Krymie nie sposób odmówić sobie próby oddania w słowach tego co się widzi. A widoki są iście bajkowe. Wulkaniczne skały sterczące w górę stwarzają atmosferę grozy. Wobec takiej potęgi trzeba się ukorzyć .Tzw. Złote Wrota to wystająca z morza na 17 metrów skalna brama, popularne turystycznie miejsce. Z niesmakiem patrzymy na niewielkie jachty krążące w pobliżu Wrót.
To pierwsi od paru godzin ludzie…

 
 
 
 
 
 
Złote Wrota
 
I jeszcze jedno miasto, a mianowicie Teodozja, została dosłownie „od bogów dana”. Tak określili ją koloniści greccy, po założeniu tu jednej ze swych osad. Zarówno wiek miasta, oraz to że Teodozja zachowała jako jedyna na półwyspie antyczną nazwę, do dziś stanowi przedmiot dumy jej mieszkańców. Koloniści greccy zaczęli budowę osady w VI w. p.n.e. Początkowo miasto było niezależne i szybko bogaciło się na handlu zbożem, skórami, rybami i solą. Od 380 r. p.n.e. zostało częścią Królestwa Bosforańskiego. Dzieje Teodozji do IX w. są słabo zbadane i najpewniejsze dane pochodzą dopiero z XIII w. kiedy Genueńczycy uzyskali od Złotej Ordy przywilej na założenie tu faktorii handlowej. Do dziś można kroczyć po murach, które wówczas pełniły centrum średniowiecznej Kaffy. Mury Twierdzy genueńskiej są świetnie zachowane. Po przejściu przez bramę idąc wzdłuż muru twierdzy, po kilkudziesięciu metrach wychodzi się na górę umocnień. Fortecę zbudowano na wzgórzu już w 5 w. p.n.e., jej genueńska wersja pochodzi z XIV-XVw. Zachowała się: brama, baszta Klemensa VI, baszta Crisco, baszta Dokowa.
 

 
 
 
 
 
 

 
A schodząc już na ziemię, przedstawię teraz kilka praktycznych informacji, czy też ciekawostek…

WALUTĄ Ukrainy od 1996 r. jest hrywna, ale bardzo często zdarza się, że zwłaszcza starsze osoby w dalszym ciągu używają, z sentymentu za Związkiem Radzieckim, nazwy rubel. Wyjeżdżając na Krym należy wziąć ze sobą euro lub dolary amerykańskie. Kantory, jeszcze poza Rublami, z reguły nie wymieniają innych walut. Należy jednak pamiętać, aby banknoty były w miarę możliwości nowe i nieuszkodzone. W innym przypadku kantor może odmówić wymiany podejrzanego banknotu.

KUCHNIA KRYMSKA to temat rzeka nadający się na osobną relację. Rodowód kuchni krymskiej wywodzi się z tradycyjnej kuchni tatarskiej, ale można doszukać się wpływów kuchni rosyjskiej, ormiańskiej i ukraińskiej. Najbardziej popularne i najbardziej charakterystyczne na Krymie są czeburieki czyli tłuste, smażone, kruchutkie pierogi z różnego rodzaju farszem, pirożki przypominające pączki, ale z nadzieniem mięsnym lub kartoflanym, chaczapuri czyli również rodzaj dużego pierożka, ale najczęściej z nadzieniem serowym.

Oprócz tego warto skosztować słynnego płowa czyli ryżu utopionego na smalcu z warzywami, baraniną i przyprawami, treściwych zup z warzywami i baraniną czyli szurpy i łapszy, szaszłyków z baraniny, gołąbków zawiniętych w liście winogron zwanych tutaj dołmą czy nietypowych hot-dogów z warzywami, owiniętych w rodzaj cienkiego placuszka nazywanym lawasz. Na każdym rogu można również dostać gorące lepioszki czyli płaskie chlebki, pożywienie proste, ale niezwykle sytne i smaczne.

Miłośnicy słodkości również nie będą narzekać. Truboczki – rożki wypełnione masą czekoladową z orzechami, pachława – niezwykle słodkie, ociekające miodem z orzechami francuskie ciasto, czy orzechy włoskie nanizane na nitkę i oblane gęstym sokiem z winogron to tylko niektóre ze specjałów. Na Krymie bardzo popularny jest mołocznyj koktejl, a mianowicie schłodzone mleko z sokiem owocowym i lodami rozmieszane w mikserze. Słynne są także torty sprzedawane w kawałkach na targach, w miejscach turystycznych, wszędzie.. i wszystkie PYSZNE!

 
MARSZRUTKI
To najszybszy i w miarę tani sposób przemieszczania się po Krymie. Są to stare, wysłużone busy, zabierające tyle osób, ilu uda się wejść do środka, zatrzymujące się w dowolnym miejscu. Wystarczy krzyknąć do kierowcy „Astanowka pażałsta” (przystanek proszę) i marszrutka zgodnie z żądaniem podróżującego zatrzyma się. Sieć połączeń jest gęsta, marszrutki kursują często zwłaszcza między turystycznie atrakcyjnymi miejscami. Nie ma także problemu ze znalezieniem interesującej nas marszrutki nawet jeśli nie czytamy cyrylicy. W miejscach, skąd marszrutki wyruszają w trasę można spotkać naganiaczy, którzy zaprowadzą nas i wskażą odpowiedni pojazd.
 
 
 
 
WINO
Krymskie winnice należą do jednych z najstarszych w Europie. Krzewy winorośli sprowadzili tu starożytni Grecy w V w. p.n.e., jednak prawdziwy rozkwit i światowy rozgłos tutejsze wina zawdzięczają człowiekowi, w którego żyłach płynęła polska krew. Był to książę Lew Golicyn, urodzony na Lubelszczyźnie syn polskiej hrabianki i rosyjskiego arystokraty, który pod koniec XIX w. przyjechał za głosem serca na Krym i zbudował tu prawdziwe winiarskie księstwo. Marzeniami Lwa Golicyna było stworzenie niepowtarzalnego wina, które mogłoby konkurować z francuskimi trunkami oraz aby wino wyparło w carskiej Rosji wódkę. O ile pierwsze udało mu się zrealizować, drugie już niekoniecznie. Dla Krymu charakterystyczne są wina likierowe, mocne, wzmacniane winnym destylatem, o niepowtarzalnym muszkatowym aromacie. Punktem obowiązkowym dla miłośników szlachetnego trunku jest odwiedzenie dwóch miejscowości – Massandry i Nowego Świata.

Na degustację czy zakup można zdecydować się w każdym niemalże zakątku południowego Krymu. Wina sprzedawane są „na rozliw”, prosto z beczek czy dużych plastikowych pojemników i kosztują one taniej niż w sklepach firmowych. Za naprawdę niewielkie pieniądze można posmakować legendarnego Czarnego Pułkownika i Czarnego Doktora
 

2011-10-13 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Spotkania, zloty, imprezy podróżników

Barwy Świata: Maroko w Krakowie

przez Albin Marciniak 2011-10-12
Napisane przez Albin Marciniak
barwy-swiata
barwy-swiata

Barwy Świata: Maroko w Krakowie

19 – 23 X: Nieskończoność zaklęta w kobiecych biodrach

Komitet organizacyjny – m.in: dziennikarz ,,Dziennika Polskiego” Jakub Ciećkiewicz wraz ze  Stowarzyszeniem Projekt Orient i grupą wolontariuszy,  Śródmiejski Ośrodek Kultury, Urząd Miasta Krakowa, przy wsparciu Instytutu Francuskiego, Muzeum Etnograficznego, serwisu internetowego Poezja Polska i Korgo TV, Fundacji Branickich oraz Klubu Piwnica pod Baranami  – pragną zaprosić Państwa do współtworzenia i udziału w Festiwalu ,,Barwy Świata: Maroko w Krakowie”, który odbędzie się w dniach 19 – 23 X.

Festiwal – pod honorowym patronatem Jego Ekscelencji Ambasadora Królestwa Maroka w Warszawie Pana Moha Ouali Tagma oraz Prezydenta Miasta Krakowa Jacka Majchrowskiego – jest pierwszym tak rozbudowanym wydarzeniem poświęconym w całości kulturze Maroka. Projektem tym bardziej istotnym, że marokański Fez to miasto partnerskie Krakowa.

Podejmując się organizacji tej czterodniowej imprezy mamy w pamięci fakt, że w tym roku przypada 220. rocznica nawiązania stosunków dyplomatycznych między naszymi krajami. 1 lipca 1791 pisarz, podróżnik i dyplomata – Jan Potocki – dotarł do Tangeru, jako poseł króla Stanisława Augusta Poniatowskiego do sułtana Al-Jazida ibn Muhammada. Doceniamy też fakt,  że na pogrzeb prezydenta Lecha Kaczyńskiego, mimo chmury pyłu wulkanicznego wiszącego nad Europą, jako jeden z nielicznych polityków zagranicznych, przybył premier Maroka Abbas El Fassi.

Festiwal Barwy Świata. Maroko w Krakowie to impreza skierowana do mieszkańców Małopolski w każdym wieku – dorosłych, studentów, młodzieży dzieci. Jej celem jest upowszechnianie wiedzy o społeczeństwie, życiu codziennym, obyczajach, historii a także aktualnych problemach mieszkańców Maroka – będącego obecnie głównym celem wyjazdów turystycznych Polaków w Afryce Północnej. Wierzymy, że przekazana w ten sposób wiedza wpłynie na promowanie idei dialogu i współpracy, jak również przyczyni się do lepszego poznania i zrozumienia arabskiej kultury wśród Polaków.

Uczestnicy Festiwalu zyskają możliwość wzięcia udziału między innymi we wspólnej wystawie fotograficznej Jerzego Skarżyńskiego (Radio Kraków) i Jakuba Ciećkiewicza (Dziennik Polski), penetrujących Maroko dziennikarsko i artystycznie, zobaczą unikalną w skali światowej kolekcję  XIX-wiecznych pocztówek – portretów kobiet arabskich, wezmą udział w wernisażu współczesnej marokańskiej malarki i mistrzyni kuchni, wysłuchają prezentowanych po raz pierwszy w Polsce wierszy Tuaregów (tłumaczonych specjalnie z okazji festiwalu), w pokazach filmów, wykładach, warsztatach, slajdowiskach, prezentacjach rzemiosła i tańca marokańskiego.

Spotkania z Marokiem odbywać się będą przez cztery dni w salach Śródmiejskiego Ośrodka Kultury w Krakowie, w Klubie Piwnica pod Baranami, w Muzeum Etnograficznym oraz w Klubie Podróżników Śródziemie. Festiwal zakończy  Salon Poetycki Anny Dymnej w Teatrze im. Juliusza Słowackiego – poświęcony twórczości Tuaregów.

Shimmy bioder, brzucha, a może biustu? Pokazy tańca orientalnego, niezwykły taniec nubijski oraz warsztaty tańca brzucha – jednym słowem – dużo tańczenia podczas Festiwalu Barwy Świata – Maroko, który odbędzie się w dniach 19 – 23 października w Krakowie.

W tańcu orientalnym chodzi przede wszystkim o opisanie muzyki za pomocą ruchu nie tylko brzucha, ale także bioder, rąk, stóp, a nawet wzroku tancerki. Tysiące lat temu kobiety tańczyły dla zdrowia, a mężczyźni nie byli dopuszczani do takich pokazów. Taniec brzucha ma wymiar nie tyle fizyczny (im więcej fałdek na brzuchu tym lepiej), ale metafizyczny. Kręcenie biodrami w tak zwaną „ósemkę” nie ogranicza się do zmysłowej, kokieteryjnej gry, ale przedstawia jeszcze coś więcej. Ruch symbolizuje nieskończoność i jest kojarzony z faktem, że kobiece biodra są źródłem płodności czyli służą podtrzymaniu gatunku. Taniec brzucha jest dziś próbą powrotu do sedna kobiecości, zatracanej w cywilizacji Zachodu.

Każdy taniec brzucha jest niepowtarzalny, a jedynymi zasadami są kreatywność i improwizacja. Będziemy mogli się o tym przekonać podczas Festiwalu Barwy Świata: Maroko w Krakowie. Swoje umiejętności zaprezentuje m.in. Zespól tancerek ze Szkoły Hayfa – Hazine, której celem jest rozwój kobiecości poprzez świadome poznawanie swojego ciała w tańcu. Zmysłowy taniec raks sharki (taniec brzucha) w wykonaniu zespołu przeniesie nas do świata Orientu.

Niecodzienną atrakcją będzie występ Małgorzaty Kujawy, która jest jedyną w Polsce artystką wykonującą taniec nubijski. „Pragnę przekazać wiedzę i ciepło Nubijczyków, którzy głęboko wierzą, że siła ich kultury zaklęta jest w opowieściach, które snują tancerze podczas rytmicznej muzyki. Jest to taniec terapeutyczny, spokojny i energetyzujący zarazem” – zachęca artystka.

Podczas Festiwalu każda z pań będzie mogła spróbować na własnym brzuchu ( a także biodrze, biuście…) techniki potrząsania zwanej shimmy pod okiem fachowca. Anna Weremczuk (pseud. Ana Larin) – z krakowskiej Szkoły Flamenco Amoraima poprowadzi warsztaty brzucha dla kobiet w każdym wieku. Każda niedoskonałość kobiecego brzucha zostanie doceniona, niemożliwe?

Zapraszamy na Festiwal!

Marta Krakowiecka

Wszystkie pokazy taneczne i warsztaty odbędą się w Śródmiejskim Ośrodku Kultury, ul. Mikołajska 2.

 

Małgorzata Kujawa

20 – 23 X: Śródmiejski Ośrodek Kultury, Instytut Francuski, Salon Anny Dymnej w Teatrze im. J. Słowackiego

Na Zachodzie Orientu, tam, gdzie Może Śródziemne łączy się z Atlantykiem, a Afryka spotyka z Hiszpanią i Arabią, istnieje tajemnicze królestwo – Maroko. Państwo egzotycznych sułtanów. Kraj wielu klimatów, kultur i języków – łagodnego islamu i mistycznego sufizmu.

Są tam, ciągnące się w kilometrami, miękkie jak cukier plaże i olśniewające pięknem, pomarańczowe diuny Sahary, po których wędrują na wielbłądach błękitni nomadzi. Są ośnieżone szczyty Atlasu i łagodne, soczyste, zielone pagórki Fezu. Są miasta – pałace, dorównujące pięknem hiszpańskiej Alhambrze i białe pałace królewskie, w których, za zamkniętymi drzwiami, z dala od zgiełku medyny, toczy się wysmakowane życie dworskich elit.

20 X, Festiwal Barwy Świata: Maroko w Krakowie – zabierze nas w czterodniową, egzotyczną podróż na Zachód Orientu. Podążymy śladami Heraklesa, który nieopodal Tangeru wbił słynne skalne słupy i tropem Argonautów, którzy wyprawili się po złote pomarańcze do kraju Berberów. Odwiedzimy zatopione w średniowieczu miasto Fez, gdzie od 818 roku płoną tym samym blaskiem trzy wspaniałe pochodnie: Wielki Meczet Al-Karawijjin, najstarszy uniwersytet świata Al-Karawijjin i biblioteka Al-Karawijjin. Odnajdziemy grób sułtana Al-Jazida ibn Muhammada, do którego równo 220 lat temu przybył polski poseł: pisarz, podróżnik i dyplomata – Jan Potocki, autor „Pamiętnika znalezionego w Saragossie”. Naszym przewodnikiem po świecie prastarej kultury będzie prawdziwy marokański emir dr. Muhammad Jabiry, pochodzący z pierwszej dynastii – Idrysydów.

Ale to jeszcze nie wszystko! Na festiwalu poznamy piękne i tajemnicze marokańskie kobiety (także arabskie feministki!), skosztujemy wina i wspaniałych potraw (w winiarni Klimaty Południa i Shisha Clubie), będziemy tańczyć wraz z arabskim zespołem Hayfa i Małgosią Kujawą, w rytm bębnów zespołu Tamtamitutu, nauczymy się kaligrafii arabskiej, zrobimy zakupy w sklepikach, które przywiozą towary prosto z Marrakeszu. A na koniec, w Salonie Anny Dymnej, posłuchamy przetłumaczonych specjalnie z okazji Festiwalu – przez poetę Józefa Barana i Joannę van der Brug – wierszy Tuaregów.

Festiwal, pod patronatem Jego Ekscelencji Ambasadora Królestwa Maroka Moha Ouali Tagmy oraz Prezydenta Miasta Krakowa Jacka Majchrowskiego, przygotowuje komitet organizacyjny m.in: dziennikarz „Dziennika Polskiego” Jakub Ciećkiewicz wraz ze  Stowarzyszeniem Projekt Orient i grupą wolontariuszy, Śródmiejski Ośrodek Kultury, Urząd Miasta Krakowa, przy wsparciu Instytutu Francuskiego, Muzeum Etnograficznego, serwisu internetowego Poezja Polska i Korgo TV, Fundacji Branickich oraz Klubu Piwnica pod Baranami.

www.festiwalmaroka.pl

Organizatorami Festiwalu Barwy Świata. Maroko w Krakowie są Urząd Miasta Krakowa, Śródmiejski Ośrodek Kultury, Stowarzyszenie Projekt Orient, Klub Piwnica pod Baranami oraz Jakub Ciećkiewicz – fotograf  i dziennikarz „DP.

Jakub Ciećkiewicz – Reżyser Festiwalu

 

Fot. Anna Kaczmarz

Tel. 601-80-79-75
[email protected]
www.cieckiewicz.pl

Dr Katarzyna Jarecka – Stępień – Dyrektor Festiwalu


Tel. 508-33-52-24
[email protected]

Barbara Zaręba – Główny Koordynator Festiwalu

Fot. Anna Kaczmarz

Tel. 506-46-89-90
[email protected]

Dominika Kustosz – zastępca reżysera festiwalu

Fot. Archiwum

Tel. 503621143
[email protected]
www.dkustosz.com

2011-10-12 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Portugalia

COVID-19 informacje dotyczące podróży do Portugalii z Polski

przez Redakcja 2011-10-12
Napisane przez Redakcja
Madeira Portugal Ocean Atlantycki 19

Madeira Portugal Ocean Atlantycki 19

 COVID-19 informacje dotyczące podróży do Portugalii z Polski

 

Informacje dotyczą przyjazdu do Portugalii z Polski lub innych krajów Unii Europejskiej i Strefy Schengen. Na chwilę obecną osoby przylatujące do Portugalii kontynentalnej z Wielkiej Brytanii, Brazylii, Indii, Nepalu lub Republiki Południowej Afryki lub osoby, które w ciągu 14 dni poprzedzających wjazd na terytorium Portugalii opuściły terytorium Brazylii, Indii, Nepalu lub RPA, zobowiązane są do poddania się w Portugalii 14-dniowej kwarantannie – dotyczy to również osób wjeżdżających do Portugalii drogą lądową czy morską. Szczegóły na https://www.visitportugal.com/en/content/covid-19-measures-implemented-portugal

 

 

procedury Covid w transporcie i pobycie foto Albin Marciniak 10

 

 

PORTUGALIA KONTYNENTALNA

Portugalia jest otwarta dla turystów z Unii Europejskiej, nie ma kwarantanny i nie jest wymagane wykazanie ważnego powodu podróży.

Każdy pasażer wchodzący na pokład samolotu lecącego do Portugalii kontynentalnej (z wyj. dzieci, które nie ukończyły 12 roku życia, czyli do 12. urodzin) zobowiązany jest do okazania:

  • negatywnego wyniku testu na obecność SARS-CoV-2. Dopuszcza się dwa rodzaje testów:

– Test molekularny wykonany techniką NAAT (amplifikacji kwasów nukleinowych) – wynik testu jest ważny 72h – liczy się czas od godziny pobrania testu do godziny wejścia na pokład / godziny wylotu samolotu do Portugalii (jeśli lot jest z przesiadką, liczy się godzina wylotu ostatniego lotu przywożącego pasażera do Portugalii).

– Wykonany w warunkach laboratoryjnych test antygenowy ujęty w zaleceniach Komitetu ds. Bezpieczeństwa Zdrowia UE dostępnych na https://ec.europa.eu/health/sites/default/files/preparedness_response/docs/covid-19_rat_common-list_en.pdf – wynik testu antygenowego jest ważny 48 h – liczy się czas od godziny pobrania testu do godziny wejścia na pokład / godziny wylotu samolotu do Portugalii (jeśli lot jest z przesiadką, liczy się godzina wylotu ostatniego lotu przywożącego pasażera do Portugalii).  

lub

  • Unijnego Certyfikatu COVID. Osoby w pełni zaszczepione przeciwko Covid-19 posiadające Unijny Certyfikat COVID zwolnione są z obowiązku testu na obecność SARS-CoV-2, jeśli od pełnego zaszczepienia (drugiej dawki lub pierwszej dawki, w przypadku szczepionki jednodawkowej) upłynęło co najmniej 14 dni. Ozdrowieńcy posiadający Unijny Certyfikat COVID również są zwolnieni z obowiązku testu, jeśli od wykonania testu z wynikiem pozytywnym upłynęło co najmniej 11 dni ale nie więcej niż 180 dni.

 

 

Pasażerowie przybywający do Portugalii z negatywnym wynikiem niewłaściwego testu, po przylocie zostaną na własny koszt poddani kolejnemu testowi, a na jego wynik będą musieli oczekiwać w wyznaczonym miejscu na lotnisku.

Obowiązek posiadania negatywnego wyniku testu lub posiadania Unijnego Certyfikatu COVID dotyczy także pasażerów w tranzycie, nawet jeśli nie będą opuszczać portugalskiego lotniska i strefy tranzytowej.

Pracownicy lotniska i linii lotniczych odmówią wejścia na pokład pasażerowi bez negatywnego wyniku testu Covid-19 lub Unijnego Certyfikatu COVID.

Wynik testu musi być w jęz angielskim, gdyż może być skontrolowany ponownie po przylocie do Portugalii.

Unijny Certyfikat COVID można przedstawić w formie wydrukowanej lub w wersji cyfrowej, jednak sugerujemy posługiwanie się wersją papierową Certyfikatu gdyż nie mamy informacji z lotnisk o wymogach co do cyfrowych wersji.

Osoby posiadające Unijny Certyfikat COVID mogą swobodnie przemieszczać się w Portugalii, niezależnie od ewentualnych ograniczeń w przemieszczaniu po kraju czy zamknięcia danego obszaru. Mogą również uczestniczyć w imprezach kulturalnych, sportowych, rodzinnych czy biznesowych bez konieczności wykonania testu Covid-19, jeśli taki byłby wymagany.

Przed wylotem należy wypełnić Passanger Locator Card dostępny na https://portugalcleanandsafe.pt/en/passenger-locator-card

Zasady podróży mogą zmienić się w każdej chwili, dlatego prosimy sprawdzać na bieżąco informacje na tej stronie oraz na stronach linii lotniczych.

Więcej informacji https://www.visitportugal.com/en/content/covid-19-measures-implemented-portugal

 

 

Przy podróży powrotnej z Portugalii kontynentalnej do Polski lotem bezpośrednim, Portugalia nie wymaga testu ani żadnych dodatkowych procedur. W przypadku powrotu do Polski lotem z przesiadką, proszę sprawdzić procedury wymagane w kraju przesiadki – jeśli kraj przesiadki wymaga np. testu czy innych procedur, wtedy przed wylotem z Portugalii taki test może być przez linie lotnicze wymagany.

Kwestie dotyczące obowiązku kwarantanny w Polsce proszę sprawdzić na https://strazgraniczna.pl/pl/aktualnosci/k-wjazd-do-polski-kwara

 

Przy przekraczaniu granicy lądowej z Hiszpanii do Portugalii nie jest wymagany żaden test Covid-19 ani dodatkowe procedury. Osoby, które w ciągu 14 dni poprzedzających wjazd na terytorium Portugalii opuściły terytorium Wielkiej Brytanii, Brazylii, Indii, Nepalu lub RPA, zobowiązane są do poddania się w Portugalii 14-dniowej kwarantannie.

 

 

Dodatkowe informacje

Na mocy Rozporządzenia Rady Ministrów 91-A/2021 z 9 lipca 2021 r., od 10 lipca Portugalia wprowadziła dodatkowe restrykcje przy meldowaniu się w hotelach lub innych obiektach noclegowych w całej Portugalii kontynentalnej oraz ograniczenia korzystania z wnętrza restauracji w niektórych gminach kraju w weekendy.

 

W całej Portugalii kontynentalnej i przez wszystkie dni tygodnia, w recepcji hotelu lub innego obiektu noclegowego (w tym kempingów, niektórych apartamentów czy kwater prywatnych) należy przedstawić Unijny Certyfikat Covid lub negatywny wynik testu*. Nie dotyczy dzieci do 12 r.ż. czyli do 12. urodzin. W celu potwierdzenia informacji czy dany obiekt noclegowy podlega temu przepisowi, prosimy o kontakt bezpośrednio z obiektem.

W powiatach o wysokim ryzyku i bardzo wysokim ryzyku, w weekendy, od piątku godz. 19:00, przez całą sobotę, niedzielę i w dni świąteczne, aby skorzystać z serwisu we wnętrzu restauracji, przed wejściem należy przedstawić Unijny Certyfikat Covid lub negatywny wynik testu*. Nie dotyczy dzieci do 12 r.ż. czyli do 12. urodzin. Nie dotyczy serwisu na zewnątrz w tzw. ogródkach.

*Dopuszczone są następujące testy:

– Test PCR wykonany w laboratorium, ważny 72h od pobrania do przedstawienia wyniku;

– Test antygenowy wykonany w laboratorium, ważny 48h od pobrania do przedstawienia wyniku;

– Szybki test antygenowy wykonany samemu ale w obecności pracownika służby zdrowia lub farmaceuty, który poświadczy wykonanie testu i jego wynik, ważny 24h od wykonania do przedstawienia;

– Szybki test antygenowy wykonany samemu w obecności pracownika hotelu lub restauracji, ważny jednorazowo w momencie meldowania się w hotelu lub wejścia do wnętrza restauracji.

Lista powiatów w Portugalii kontynentalnej o wysokim ryzyku i bardzo wysokim ryzyku dostępna jest na https://www.visitportugal.com/en/content/covid-19-measures-implemented-portugal, rozdział III General Rules, pkt 2 Exceptions.

Za niezastosowanie się do wyżej opisanych przepisów może być nałożona kara pieniężna od 100€  do 500€.

Szczegółowe informacje są dostępne poprzez https://www.visitportugal.com/en/content/covid-19-measures-implemented-portugal.

 

 

 

Madera rajska wyspa

Czytaj więcej…

 

 

MADERA

 

Przylot na Maderę na podstawie Unijnego Certyfikatu COVID: Osoby posiadające Unijny Certyfikat COVID zwolnione są z obowiązku wykonania testu RT-PCR  na obecność SARS-CoV-2. W przypadku osób zaszczepionych Unijny Certyfikat COVID jest ważny dopiero po pełnym szczepieniu (dwie dawki w przypadku szczepionki dwudawkowej lub jedna dawka w przypadku jednodawkowej) i po upływie co najmniej 14 dni od pełnego zaszczepienia. W przypadku ozdrowieńców, Unijny Certyfikat COVID jest ważny,  jeśli od wykonania testu z wynikiem pozytywnym upłynęło co najmniej 11 dni ale nie więcej niż 180 dni.

 

Przylot na Maderę osób nie posiadających Unijnego Certyfikatu COVID: Konieczne jest przedstawienie negatywnego wyniku testu RT-PCR  na obecność SARS-CoV-2. Test można wykonać na własny koszt nie wcześniej niż 72h przed wylotem na Maderę albo można go wykonać już na Maderze, bezpośrednio po wylądowaniu na lotnisku, na koszt Rządu Madery. Oznacza to, że pasażer może wejść na pokład bezpośredniego lotu z Polski na Maderę bez wyniku testu. Wynik testu musi być w jęz. angielskim.

W przypadku wykonania testu RT-PCR na Maderze, po pobraniu testu, pasażer udaje się do zarezerwowanego przez siebie hotelu czy innego miejsca zakwaterowania i tam oczekuje na wynik testu, poddając się samoizolacji.

Osoby, które wykonają test RT-PCR na własny koszt a także osoby czynnie korzystające z aplikacji madeirasafe na miejscu, mogą zbierać punkty w tej aplikacji i pozyskać nagrody w postaci usług turystycznych. Więcej informacji: aplikacja https://madeirasafetodiscover.com/app/ – aplikacja zaczyna działać dopiero na Maderze.

 

Z obowiązku wykonania testu zwolnione są:

  • Dzieci do 11 r.ż. włącznie czyli do 12. urodzin 
  • Osoby zaszczepione 1 dawką szczepionki (dwudawkowej) po upływie 14 dni od daty szczepienia, jeśli wcześniej przeszły Covid-19 i od wykonania pozytywnego testu upłynęło ponad 180 dni (czyli nie posiadają statusu ozdrowieńca i Unijnego Certyfikatu Covid).

 

Dodatkowe informacje:

48-12 godzin przed wejściem na pokład samolotu lecącego na Maderę należy wypełnić https://madeirasafe.com/#/login  osobno dla każdego pasażera, który ukończył 12 lat. Pasażerowie, którzy nie ukończyli 12 lat wpisywani są do kwestionariusza rodzica / opiekuna. Jeśli pasażer posiada negatywny wynik testu lub Unijny Certyfikat COVID, należy załączyć je przy rejestracji. Po wypełnieniu kwestionariusza pasażer otrzymuje email zawierający dane dostępu do platformy madeirasafe.com. Po zalogowaniu pasażer otrzyma kod QR.

Osoby podróżujące samolotem lub promem z Madery na Porto Santo lub z Porto Santo na Maderę muszą wykonać test TRAg (szybki test antygenowy), ważny 48h. Test ten można wykonać na Maderze bezpłatnie w wyznaczonych do tego aptekach, laboratoriach i przychodniach. Z obowiązku wykonania testu są zwolnione osoby posiadające Unijny Certyfikat Covid, osoby zaszczepione 1 dawką szczepionki po upływie 14 dni od szczepienia, które przeszły Covid-19 ponad 180 dni wcześniej oraz dzieci do 11 r.ż. włącznie.

Pasażerowie podróżujący na Maderę z przesiadką w Portugalii kontynentalnej zobowiązani są do okazania przed wejściem na pokład samolotu do Portugalii kontynentalnej negatywnego wyniku testu na obecność Covid-19 lub Unijnego Certyfikatu COVID, wymaganego w Portugalii kontynentalnej, nawet jeśli nie opuszczają lotniska ani strefy tranzytowej (wyjątek stanowią dzieci, które nie ukończyły 12 lat).

Przy podróży powrotnej z Madery do Portugalii kontynentalnej (Porto, Lizbona czy Faro) nie jest wymagany test. Również przy podróży powrotnej do Polski lotem bezpośrednim test nie jest wymagany. Kwestie dotyczące obowiązku kwarantanny w Polsce proszę sprawdzić na https://strazgraniczna.pl/pl/aktualnosci/k-wjazd-do-polski-kwara

Więcej informacji: http://www.visitmadeira.pt/en-gb/useful-info/corona-virus-(covid-19)/information-covid-19

 

 

 

Prehistoryczny las wawrzynowy na Maderze 1

Czytaj więcej…

 

 

 

AZORY

Przylot na Azory na podstawie Unijnego Certyfikatu COVID: Osoby posiadające Unijny Certyfikat COVID zwolnione są z obowiązku wykonania testu RT-PCR  na obecność SARS-CoV-2. W przypadku osób zaszczepionych Unijny Certyfikat COVID jest ważny dopiero po pełnym szczepieniu (dwie dawki w przypadku szczepionki dwudawkowej lub jedna dawka w przypadku jednodawkowej) i po upływie co najmniej 14 dni od pełnego zaszczepienia. W przypadku ozdrowieńców, Unijny Certyfikat COVID jest ważny,  jeśli od wykonania testu z wynikiem pozytywnym upłynęło co najmniej 11 dni ale nie więcej niż 180 dni.

 

Przylot na Azory osób nie posiadających Unijnego Certyfikatu COVID: Konieczne jest przedstawienie negatywnego wyniku testu RT-PCR  na obecność SARS-CoV-2. Test można wykonać na własny koszt nie wcześniej niż 72h przed wylotem na Azory albo można go wykonać już na Azorach, bezpośrednio po wylądowaniu na lotnisku, na koszt Rządu Azorów. Wynik testu musi być w jęz. angielskim.

W przypadku wykonania testu RT-PCR na Azorach, po pobraniu testu, pasażer udaje się do zarezerwowanego przez siebie hotelu czy innego miejsca zakwaterowania i tam oczekuje na wynik testu, poddając się samoizolacji.

W przypadku wykonania testu na własny koszt, przed wylotem na Azory, proszę sprawdzić w linku https://www.visitazores.com/en/trip-info wymagania co do informacji zawartej na wyniku testu.

Z obowiązku wykonania testu zwolnione są

Dzieci do 11 r.ż. włącznie czyli do 12. urodzin

 

 

Aeroporto da Madeira Portugal 41

 

 

Dodatkowe informacje:

Przed przylotem na Azory należy dokonać rejestracji na https://mysafeazores.com.

Został zniesiony obowiązek dodatkowego testu w 6 i 12 dniu pobytu.

Jeśli podróż na Azory ma początek w Portugalii kontynentalnej lub na Maderze, test RT-PCR można wykonać bezpłatnie w jednym z portugalskich punktów pobrań z listy https://destinoseguro.azores.gov.pt/?page_id=8824. Należy umówić się na pobranie bezpośrednio w laboratorium albo poprzez https://mysafeazores.com. Test jest wykonywany bezpłatnie na podstawie biletu lotniczego na Azory.

Pasażerowie podróżujący na Azory z przesiadką w Portugalii kontynentalnej zobowiązani są do okazania przed wejściem na pokład samolotu do Portugalii kontynentalnej negatywnego wyniku testu na obecność Covid-19 wymaganego w Portugalii kontynentalnej lub Unijnego Certyfikatu COVID, nawet jeśli nie opuszczają lotniska ani strefy tranzytowej (wyjątek stanowią dzieci, które nie ukończyły 12 lat).

Restrykcje na poszczególnych wyspach Archipelagu Azorskiego można sprawdzić na https://www.visitazores.com/en/restrictions

Przy podróży powrotnej z Azorów do Portugalii kontynentalnej (Porto, Lizbona czy Faro) nie jest wymagany test.

Kwestie dotyczące obowiązku kwarantanny w Polsce proszę sprawdzić na https://strazgraniczna.pl/pl/aktualnosci/k-wjazd-do-polski-kwara

 

Więcej informacji https://www.visitazores.com/en

 

Ambasada Portugalii

Adres: ul. Ateńska 37, 03-978 Warszawa

https://ambasada-portugalii.pl

 

Madeira Portugal ship 20

 

 

więcej na stronie #VisitMadeira : https://www.madeiraallyear.com/en/

https://www.facebook.com/visitmadeiraofficial

Linia lotnicza TAP Portugal:

https://www.flytap.com/pl-pl/https://www.flytap.com/pl-pl/ https://www.facebook.com/TAP-Air-Portugal

2011-10-12 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Portugalia

COVID-19 informacje dotyczące podróży do Portugalii z Polski

przez Redakcja 2011-10-12
Napisane przez Redakcja
Madeira Portugal Ocean Atlantycki 19

Madeira Portugal Ocean Atlantycki 19

 COVID-19 informacje dotyczące podróży do Portugalii z Polski

 

Informacje dotyczą przyjazdu do Portugalii z Polski lub innych krajów Unii Europejskiej i Strefy Schengen. Na chwilę obecną osoby przylatujące do Portugalii kontynentalnej z Wielkiej Brytanii, Brazylii, Indii, Nepalu lub Republiki Południowej Afryki lub osoby, które w ciągu 14 dni poprzedzających wjazd na terytorium Portugalii opuściły terytorium Brazylii, Indii, Nepalu lub RPA, zobowiązane są do poddania się w Portugalii 14-dniowej kwarantannie – dotyczy to również osób wjeżdżających do Portugalii drogą lądową czy morską. Szczegóły na https://www.visitportugal.com/en/content/covid-19-measures-implemented-portugal

 

 

procedury Covid w transporcie i pobycie foto Albin Marciniak 10

 

 

PORTUGALIA KONTYNENTALNA

Portugalia jest otwarta dla turystów z Unii Europejskiej, nie ma kwarantanny i nie jest wymagane wykazanie ważnego powodu podróży.

Każdy pasażer wchodzący na pokład samolotu lecącego do Portugalii kontynentalnej (z wyj. dzieci, które nie ukończyły 12 roku życia, czyli do 12. urodzin) zobowiązany jest do okazania:

  • negatywnego wyniku testu na obecność SARS-CoV-2. Dopuszcza się dwa rodzaje testów:

– Test molekularny wykonany techniką NAAT (amplifikacji kwasów nukleinowych) – wynik testu jest ważny 72h – liczy się czas od godziny pobrania testu do godziny wejścia na pokład / godziny wylotu samolotu do Portugalii (jeśli lot jest z przesiadką, liczy się godzina wylotu ostatniego lotu przywożącego pasażera do Portugalii).

– Wykonany w warunkach laboratoryjnych test antygenowy ujęty w zaleceniach Komitetu ds. Bezpieczeństwa Zdrowia UE dostępnych na https://ec.europa.eu/health/sites/default/files/preparedness_response/docs/covid-19_rat_common-list_en.pdf – wynik testu antygenowego jest ważny 48 h – liczy się czas od godziny pobrania testu do godziny wejścia na pokład / godziny wylotu samolotu do Portugalii (jeśli lot jest z przesiadką, liczy się godzina wylotu ostatniego lotu przywożącego pasażera do Portugalii).  

lub

  • Unijnego Certyfikatu COVID. Osoby w pełni zaszczepione przeciwko Covid-19 posiadające Unijny Certyfikat COVID zwolnione są z obowiązku testu na obecność SARS-CoV-2, jeśli od pełnego zaszczepienia (drugiej dawki lub pierwszej dawki, w przypadku szczepionki jednodawkowej) upłynęło co najmniej 14 dni. Ozdrowieńcy posiadający Unijny Certyfikat COVID również są zwolnieni z obowiązku testu, jeśli od wykonania testu z wynikiem pozytywnym upłynęło co najmniej 11 dni ale nie więcej niż 180 dni.

 

 

Pasażerowie przybywający do Portugalii z negatywnym wynikiem niewłaściwego testu, po przylocie zostaną na własny koszt poddani kolejnemu testowi, a na jego wynik będą musieli oczekiwać w wyznaczonym miejscu na lotnisku.

Obowiązek posiadania negatywnego wyniku testu lub posiadania Unijnego Certyfikatu COVID dotyczy także pasażerów w tranzycie, nawet jeśli nie będą opuszczać portugalskiego lotniska i strefy tranzytowej.

Pracownicy lotniska i linii lotniczych odmówią wejścia na pokład pasażerowi bez negatywnego wyniku testu Covid-19 lub Unijnego Certyfikatu COVID.

Wynik testu musi być w jęz angielskim, gdyż może być skontrolowany ponownie po przylocie do Portugalii.

Unijny Certyfikat COVID można przedstawić w formie wydrukowanej lub w wersji cyfrowej, jednak sugerujemy posługiwanie się wersją papierową Certyfikatu gdyż nie mamy informacji z lotnisk o wymogach co do cyfrowych wersji.

Osoby posiadające Unijny Certyfikat COVID mogą swobodnie przemieszczać się w Portugalii, niezależnie od ewentualnych ograniczeń w przemieszczaniu po kraju czy zamknięcia danego obszaru. Mogą również uczestniczyć w imprezach kulturalnych, sportowych, rodzinnych czy biznesowych bez konieczności wykonania testu Covid-19, jeśli taki byłby wymagany.

Przed wylotem należy wypełnić Passanger Locator Card dostępny na https://portugalcleanandsafe.pt/en/passenger-locator-card

Zasady podróży mogą zmienić się w każdej chwili, dlatego prosimy sprawdzać na bieżąco informacje na tej stronie oraz na stronach linii lotniczych.

Więcej informacji https://www.visitportugal.com/en/content/covid-19-measures-implemented-portugal

 

 

Przy podróży powrotnej z Portugalii kontynentalnej do Polski lotem bezpośrednim, Portugalia nie wymaga testu ani żadnych dodatkowych procedur. W przypadku powrotu do Polski lotem z przesiadką, proszę sprawdzić procedury wymagane w kraju przesiadki – jeśli kraj przesiadki wymaga np. testu czy innych procedur, wtedy przed wylotem z Portugalii taki test może być przez linie lotnicze wymagany.

Kwestie dotyczące obowiązku kwarantanny w Polsce proszę sprawdzić na https://strazgraniczna.pl/pl/aktualnosci/k-wjazd-do-polski-kwara

 

Przy przekraczaniu granicy lądowej z Hiszpanii do Portugalii nie jest wymagany żaden test Covid-19 ani dodatkowe procedury. Osoby, które w ciągu 14 dni poprzedzających wjazd na terytorium Portugalii opuściły terytorium Wielkiej Brytanii, Brazylii, Indii, Nepalu lub RPA, zobowiązane są do poddania się w Portugalii 14-dniowej kwarantannie.

 

 

Dodatkowe informacje

Na mocy Rozporządzenia Rady Ministrów 91-A/2021 z 9 lipca 2021 r., od 10 lipca Portugalia wprowadziła dodatkowe restrykcje przy meldowaniu się w hotelach lub innych obiektach noclegowych w całej Portugalii kontynentalnej oraz ograniczenia korzystania z wnętrza restauracji w niektórych gminach kraju w weekendy.

 

W całej Portugalii kontynentalnej i przez wszystkie dni tygodnia, w recepcji hotelu lub innego obiektu noclegowego (w tym kempingów, niektórych apartamentów czy kwater prywatnych) należy przedstawić Unijny Certyfikat Covid lub negatywny wynik testu*. Nie dotyczy dzieci do 12 r.ż. czyli do 12. urodzin. W celu potwierdzenia informacji czy dany obiekt noclegowy podlega temu przepisowi, prosimy o kontakt bezpośrednio z obiektem.

W powiatach o wysokim ryzyku i bardzo wysokim ryzyku, w weekendy, od piątku godz. 19:00, przez całą sobotę, niedzielę i w dni świąteczne, aby skorzystać z serwisu we wnętrzu restauracji, przed wejściem należy przedstawić Unijny Certyfikat Covid lub negatywny wynik testu*. Nie dotyczy dzieci do 12 r.ż. czyli do 12. urodzin. Nie dotyczy serwisu na zewnątrz w tzw. ogródkach.

*Dopuszczone są następujące testy:

– Test PCR wykonany w laboratorium, ważny 72h od pobrania do przedstawienia wyniku;

– Test antygenowy wykonany w laboratorium, ważny 48h od pobrania do przedstawienia wyniku;

– Szybki test antygenowy wykonany samemu ale w obecności pracownika służby zdrowia lub farmaceuty, który poświadczy wykonanie testu i jego wynik, ważny 24h od wykonania do przedstawienia;

– Szybki test antygenowy wykonany samemu w obecności pracownika hotelu lub restauracji, ważny jednorazowo w momencie meldowania się w hotelu lub wejścia do wnętrza restauracji.

Lista powiatów w Portugalii kontynentalnej o wysokim ryzyku i bardzo wysokim ryzyku dostępna jest na https://www.visitportugal.com/en/content/covid-19-measures-implemented-portugal, rozdział III General Rules, pkt 2 Exceptions.

Za niezastosowanie się do wyżej opisanych przepisów może być nałożona kara pieniężna od 100€  do 500€.

Szczegółowe informacje są dostępne poprzez https://www.visitportugal.com/en/content/covid-19-measures-implemented-portugal.

 

 

 

Madera rajska wyspa

Czytaj więcej…

 

 

MADERA

 

Przylot na Maderę na podstawie Unijnego Certyfikatu COVID: Osoby posiadające Unijny Certyfikat COVID zwolnione są z obowiązku wykonania testu RT-PCR  na obecność SARS-CoV-2. W przypadku osób zaszczepionych Unijny Certyfikat COVID jest ważny dopiero po pełnym szczepieniu (dwie dawki w przypadku szczepionki dwudawkowej lub jedna dawka w przypadku jednodawkowej) i po upływie co najmniej 14 dni od pełnego zaszczepienia. W przypadku ozdrowieńców, Unijny Certyfikat COVID jest ważny,  jeśli od wykonania testu z wynikiem pozytywnym upłynęło co najmniej 11 dni ale nie więcej niż 180 dni.

 

Przylot na Maderę osób nie posiadających Unijnego Certyfikatu COVID: Konieczne jest przedstawienie negatywnego wyniku testu RT-PCR  na obecność SARS-CoV-2. Test można wykonać na własny koszt nie wcześniej niż 72h przed wylotem na Maderę albo można go wykonać już na Maderze, bezpośrednio po wylądowaniu na lotnisku, na koszt Rządu Madery. Oznacza to, że pasażer może wejść na pokład bezpośredniego lotu z Polski na Maderę bez wyniku testu. Wynik testu musi być w jęz. angielskim.

W przypadku wykonania testu RT-PCR na Maderze, po pobraniu testu, pasażer udaje się do zarezerwowanego przez siebie hotelu czy innego miejsca zakwaterowania i tam oczekuje na wynik testu, poddając się samoizolacji.

Osoby, które wykonają test RT-PCR na własny koszt a także osoby czynnie korzystające z aplikacji madeirasafe na miejscu, mogą zbierać punkty w tej aplikacji i pozyskać nagrody w postaci usług turystycznych. Więcej informacji: aplikacja https://madeirasafetodiscover.com/app/ – aplikacja zaczyna działać dopiero na Maderze.

 

Z obowiązku wykonania testu zwolnione są:

  • Dzieci do 11 r.ż. włącznie czyli do 12. urodzin 
  • Osoby zaszczepione 1 dawką szczepionki (dwudawkowej) po upływie 14 dni od daty szczepienia, jeśli wcześniej przeszły Covid-19 i od wykonania pozytywnego testu upłynęło ponad 180 dni (czyli nie posiadają statusu ozdrowieńca i Unijnego Certyfikatu Covid).

 

Dodatkowe informacje:

48-12 godzin przed wejściem na pokład samolotu lecącego na Maderę należy wypełnić https://madeirasafe.com/#/login  osobno dla każdego pasażera, który ukończył 12 lat. Pasażerowie, którzy nie ukończyli 12 lat wpisywani są do kwestionariusza rodzica / opiekuna. Jeśli pasażer posiada negatywny wynik testu lub Unijny Certyfikat COVID, należy załączyć je przy rejestracji. Po wypełnieniu kwestionariusza pasażer otrzymuje email zawierający dane dostępu do platformy madeirasafe.com. Po zalogowaniu pasażer otrzyma kod QR.

Osoby podróżujące samolotem lub promem z Madery na Porto Santo lub z Porto Santo na Maderę muszą wykonać test TRAg (szybki test antygenowy), ważny 48h. Test ten można wykonać na Maderze bezpłatnie w wyznaczonych do tego aptekach, laboratoriach i przychodniach. Z obowiązku wykonania testu są zwolnione osoby posiadające Unijny Certyfikat Covid, osoby zaszczepione 1 dawką szczepionki po upływie 14 dni od szczepienia, które przeszły Covid-19 ponad 180 dni wcześniej oraz dzieci do 11 r.ż. włącznie.

Pasażerowie podróżujący na Maderę z przesiadką w Portugalii kontynentalnej zobowiązani są do okazania przed wejściem na pokład samolotu do Portugalii kontynentalnej negatywnego wyniku testu na obecność Covid-19 lub Unijnego Certyfikatu COVID, wymaganego w Portugalii kontynentalnej, nawet jeśli nie opuszczają lotniska ani strefy tranzytowej (wyjątek stanowią dzieci, które nie ukończyły 12 lat).

Przy podróży powrotnej z Madery do Portugalii kontynentalnej (Porto, Lizbona czy Faro) nie jest wymagany test. Również przy podróży powrotnej do Polski lotem bezpośrednim test nie jest wymagany. Kwestie dotyczące obowiązku kwarantanny w Polsce proszę sprawdzić na https://strazgraniczna.pl/pl/aktualnosci/k-wjazd-do-polski-kwara

Więcej informacji: http://www.visitmadeira.pt/en-gb/useful-info/corona-virus-(covid-19)/information-covid-19

 

 

 

Prehistoryczny las wawrzynowy na Maderze 1

Czytaj więcej…

 

 

 

AZORY

Przylot na Azory na podstawie Unijnego Certyfikatu COVID: Osoby posiadające Unijny Certyfikat COVID zwolnione są z obowiązku wykonania testu RT-PCR  na obecność SARS-CoV-2. W przypadku osób zaszczepionych Unijny Certyfikat COVID jest ważny dopiero po pełnym szczepieniu (dwie dawki w przypadku szczepionki dwudawkowej lub jedna dawka w przypadku jednodawkowej) i po upływie co najmniej 14 dni od pełnego zaszczepienia. W przypadku ozdrowieńców, Unijny Certyfikat COVID jest ważny,  jeśli od wykonania testu z wynikiem pozytywnym upłynęło co najmniej 11 dni ale nie więcej niż 180 dni.

 

Przylot na Azory osób nie posiadających Unijnego Certyfikatu COVID: Konieczne jest przedstawienie negatywnego wyniku testu RT-PCR  na obecność SARS-CoV-2. Test można wykonać na własny koszt nie wcześniej niż 72h przed wylotem na Azory albo można go wykonać już na Azorach, bezpośrednio po wylądowaniu na lotnisku, na koszt Rządu Azorów. Wynik testu musi być w jęz. angielskim.

W przypadku wykonania testu RT-PCR na Azorach, po pobraniu testu, pasażer udaje się do zarezerwowanego przez siebie hotelu czy innego miejsca zakwaterowania i tam oczekuje na wynik testu, poddając się samoizolacji.

W przypadku wykonania testu na własny koszt, przed wylotem na Azory, proszę sprawdzić w linku https://www.visitazores.com/en/trip-info wymagania co do informacji zawartej na wyniku testu.

Z obowiązku wykonania testu zwolnione są

Dzieci do 11 r.ż. włącznie czyli do 12. urodzin

 

 

Aeroporto da Madeira Portugal 41

 

 

Dodatkowe informacje:

Przed przylotem na Azory należy dokonać rejestracji na https://mysafeazores.com.

Został zniesiony obowiązek dodatkowego testu w 6 i 12 dniu pobytu.

Jeśli podróż na Azory ma początek w Portugalii kontynentalnej lub na Maderze, test RT-PCR można wykonać bezpłatnie w jednym z portugalskich punktów pobrań z listy https://destinoseguro.azores.gov.pt/?page_id=8824. Należy umówić się na pobranie bezpośrednio w laboratorium albo poprzez https://mysafeazores.com. Test jest wykonywany bezpłatnie na podstawie biletu lotniczego na Azory.

Pasażerowie podróżujący na Azory z przesiadką w Portugalii kontynentalnej zobowiązani są do okazania przed wejściem na pokład samolotu do Portugalii kontynentalnej negatywnego wyniku testu na obecność Covid-19 wymaganego w Portugalii kontynentalnej lub Unijnego Certyfikatu COVID, nawet jeśli nie opuszczają lotniska ani strefy tranzytowej (wyjątek stanowią dzieci, które nie ukończyły 12 lat).

Restrykcje na poszczególnych wyspach Archipelagu Azorskiego można sprawdzić na https://www.visitazores.com/en/restrictions

Przy podróży powrotnej z Azorów do Portugalii kontynentalnej (Porto, Lizbona czy Faro) nie jest wymagany test.

Kwestie dotyczące obowiązku kwarantanny w Polsce proszę sprawdzić na https://strazgraniczna.pl/pl/aktualnosci/k-wjazd-do-polski-kwara

 

Więcej informacji https://www.visitazores.com/en

 

Ambasada Portugalii

Adres: ul. Ateńska 37, 03-978 Warszawa

https://ambasada-portugalii.pl

 

Madeira Portugal ship 20

 

 

więcej na stronie #VisitMadeira : https://www.madeiraallyear.com/en/

https://www.facebook.com/visitmadeiraofficial

Linia lotnicza TAP Portugal:

https://www.flytap.com/pl-pl/https://www.flytap.com/pl-pl/ https://www.facebook.com/TAP-Air-Portugal

2011-10-12 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Recenzje sprzętu

Timex Ironman Global Trainer

przez Mateusz Rękas 2011-10-11
Napisane przez Mateusz Rękas

 

„Ironman Global Trainer”

Jakiś czas temu otrzymałem do testowania od pana Albina Marciniaka – szefa Klubu Podróżników „Śródziemie” – zegarek firmy Timex, model „Ironman Global Trainer”. Dość sceptycznie podszedłem do sprawy bo co tak na prawdę można w zegarku testować? Szybko się jednak okazało, że to nie tylko stylowy gadżet, ale całkiem przydatne urządzenie dla sportowców.

Zegarek posiada mnóstwo funkcji przeznaczonych dla ludzi systematycznie trenujących, takich jak kontrola tras, czasów a nawet tętna. Ciekawa sprawa, dbam o kondycję fizyczną więc przetestowałem kilka z tych funkcji i muszę przyznać, że to przydatne udogodnienie. Jednak z racji specyfiki sportu którym się zajmuję, wymagającym strategicznego myślenia i dobrej nawigacji skupiłem się na funkcji GPS. Byłem mile zaskoczony, gdy okazało się, że za pomocą tego zegarka mogę się skutecznie nawigować na cele wyznaczone przez sędziów.

316841_2321973738042_1510550587_2496576_1246671886_n

Sprzęt którego używam podczas lotów jest może bardziej zaawansowany, ale jestem w stanie sobie wyobrazić sytuację, w której przez nieuwagę zapomnę naładować akumulator, lub sprzęt ulegnie awarii, a mimo to będę mógł osiągnąć wynik. Ponadto niezwykle przydatną dla mnie funkcją okazało się dostrajanie godziny z sygnału z satelity, dzięki czemu wiem, że mój zegarek się ”nie myli”. GPS którego używam, w swoim interfejsie nie posiada tej funkcji, a podczas zawodów, często liczą się sekundy. To kilkukrotnie w dużym stopniu ułatwiło mi zadanie.

DSC07008

Podsumowując – ten zegarek ze względu na swoje funkcje to na prawdę skuteczny sprzęt dla sportowców, ale może być również z powodzeniem wykorzystywany do wykonywania prostych czynności lotniczych. Zegarek muszę zwrócić, ale jestem już zdecydowany na kupno własnego.

262801_200050343383415_158479210873862_527687_3438455_n

Mateusz Rękas, członek Mościckiego Klubu Balonowego, pilot balonowy, pilot balonu widokowego w Krakowie, Vicemistrz Polski Juniorów, w kadrze Polski drugi rok z rzędu, najmłodszy zawodnik w Polsce.

2011-10-11 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
  • 1
  • …
  • 257
  • 258
  • 259
  • 260
  • 261
  • …
  • 299

Archiwa

  • marzec 2026
  • luty 2026
  • styczeń 2026
  • grudzień 2025
  • listopad 2025
  • październik 2025
  • wrzesień 2025
  • sierpień 2025
  • lipiec 2025
  • czerwiec 2025
  • maj 2025
  • kwiecień 2025
  • marzec 2025
  • luty 2025
  • styczeń 2025
  • grudzień 2024
  • listopad 2024
  • październik 2024
  • wrzesień 2024
  • sierpień 2024
  • lipiec 2024
  • czerwiec 2024
  • maj 2024
  • kwiecień 2024
  • marzec 2024
  • luty 2024
  • styczeń 2024
  • grudzień 2023
  • listopad 2023
  • październik 2023
  • wrzesień 2023
  • sierpień 2023
  • lipiec 2023
  • czerwiec 2023
  • maj 2023
  • kwiecień 2023
  • marzec 2023
  • luty 2023
  • styczeń 2023
  • grudzień 2022
  • listopad 2022
  • październik 2022
  • wrzesień 2022
  • sierpień 2022
  • lipiec 2022
  • czerwiec 2022
  • maj 2022
  • kwiecień 2022
  • marzec 2022
  • luty 2022
  • styczeń 2022
  • grudzień 2021
  • listopad 2021
  • październik 2021
  • wrzesień 2021
  • sierpień 2021
  • lipiec 2021
  • czerwiec 2021
  • maj 2021
  • kwiecień 2021
  • marzec 2021
  • luty 2021
  • styczeń 2021
  • grudzień 2020
  • listopad 2020
  • październik 2020
  • wrzesień 2020
  • sierpień 2020
  • lipiec 2020
  • czerwiec 2020
  • maj 2020
  • kwiecień 2020
  • marzec 2020
  • luty 2020
  • styczeń 2020
  • grudzień 2019
  • listopad 2019
  • październik 2019
  • wrzesień 2019
  • sierpień 2019
  • lipiec 2019
  • czerwiec 2019
  • maj 2019
  • kwiecień 2019
  • marzec 2019
  • luty 2019
  • styczeń 2019
  • grudzień 2018
  • listopad 2018
  • październik 2018
  • wrzesień 2018
  • sierpień 2018
  • lipiec 2018
  • czerwiec 2018
  • maj 2018
  • kwiecień 2018
  • marzec 2018
  • luty 2018
  • styczeń 2018
  • grudzień 2017
  • listopad 2017
  • październik 2017
  • wrzesień 2017
  • sierpień 2017
  • lipiec 2017
  • czerwiec 2017
  • maj 2017
  • kwiecień 2017
  • marzec 2017
  • luty 2017
  • styczeń 2017
  • grudzień 2016
  • listopad 2016
  • październik 2016
  • wrzesień 2016
  • sierpień 2016
  • lipiec 2016
  • czerwiec 2016
  • maj 2016
  • kwiecień 2016
  • marzec 2016
  • luty 2016
  • styczeń 2016
  • grudzień 2015
  • listopad 2015
  • październik 2015
  • wrzesień 2015
  • sierpień 2015
  • lipiec 2015
  • czerwiec 2015
  • maj 2015
  • kwiecień 2015
  • marzec 2015
  • luty 2015
  • styczeń 2015
  • grudzień 2014
  • listopad 2014
  • październik 2014
  • wrzesień 2014
  • sierpień 2014
  • lipiec 2014
  • czerwiec 2014
  • maj 2014
  • kwiecień 2014
  • marzec 2014
  • luty 2014
  • styczeń 2014
  • grudzień 2013
  • listopad 2013
  • październik 2013
  • wrzesień 2013
  • sierpień 2013
  • lipiec 2013
  • czerwiec 2013
  • maj 2013
  • kwiecień 2013
  • marzec 2013
  • luty 2013
  • styczeń 2013
  • grudzień 2012
  • listopad 2012
  • październik 2012
  • wrzesień 2012
  • sierpień 2012
  • lipiec 2012
  • czerwiec 2012
  • maj 2012
  • kwiecień 2012
  • marzec 2012
  • luty 2012
  • styczeń 2012
  • grudzień 2011
  • listopad 2011
  • październik 2011
  • wrzesień 2011
  • sierpień 2011
  • lipiec 2011
  • czerwiec 2011
  • maj 2011
  • kwiecień 2011
  • marzec 2011
  • luty 2011
  • styczeń 2011
  • grudzień 2010
  • listopad 2010
  • październik 2010
  • wrzesień 2010
  • sierpień 2010
  • lipiec 2010
  • czerwiec 2010
  • maj 2010
  • kwiecień 2010
  • marzec 2010
  • luty 2010
  • styczeń 2010
  • grudzień 2009
  • listopad 2009
  • październik 2009
  • wrzesień 2009
  • sierpień 2009
  • lipiec 2009
  • czerwiec 2009
  • maj 2009
  • kwiecień 2009
  • styczeń 2009
  • listopad 2008
  • październik 2008

Kategorie

  • Administracyjna
  • Afryka
  • Akcje eko
  • Aktualności
  • Aktualności inne
  • Albania
  • Aleja Podróżników
  • Ameryka Północna
  • Ameryka Południowa
  • Ameryka Środkowa i Karaiby
  • Artykuły testowe
  • Australia i Oceania
  • Austria
  • Azja
  • Bez kategorii
  • Biegi
  • BUŁGARIA
  • Chorwacja
  • Ciekawostki
  • Cykliczne Spotkania Podróżników
  • CZARNOGÓRA
  • Czechy
  • Czyste Góry Czyste Szlaki
  • Czyste Tatry
  • Czyste Tatry
  • Dania
  • Dolny Śląsk
  • Europa
  • Festiwale
  • Filmy
  • Francja
  • Góry
  • HISZPANIA
  • HOLANDIA
  • Konkurs Fotograficzny
  • Konkursy
  • Konkursy inne
  • Korona
  • Kościoły i obiekty sakralne
  • KOSOWO
  • Książka
  • Kuchnia
  • Kuchnie świata
  • Kujawsko-pomorskie
  • LITWA
  • Łódzkie
  • Lotniska i powietrze
  • Lubelskie
  • Lubuskie
  • LUKSEMBURG
  • MACEDONIA
  • Małopolskie
  • Malta
  • Materiał zewnętrzny
  • Miasta
  • Miejsca wyjątkowe
  • Muzea
  • Najciekawsze szlaki piesze i rowerowe w Europie
  • Newsy
  • NIEMCY
  • NORWEGIA
  • Opolskie
  • Parowozownie
  • Podkarpackie
  • Podlaskie
  • Podziemia
  • Podziemia
  • Podziemia turystyczne w Europie Underground in Europe
  • Polecamy
  • Polska
  • Pomorskie
  • Portugalia
  • PRACE KONKURSOWE POLSKA
  • PRACE KONKURSOWE ŚWIAT
  • Projekt 4 Pory Roku
  • Projekt Mali Melomani
  • Projekt Mali Melomani II
  • Recenzje sprzętu
  • Reklama
  • Robocze inne
  • ROSJA
  • Rower
  • Różne media
  • Rumunia
  • Schroniska
  • SERBIA
  • Skanseny w Polsce
  • Śląskie
  • Slowacja
  • Slowenia
  • Spływy kajakowe
  • Spotkania autorskie
  • Spotkania, zloty, imprezy podróżników
  • Sprzęt
  • Świat
  • Świętokrzyskie
  • SZWAJCARIA
  • Tanie loty
  • Tatromaniak
  • Testy sprzętu
  • Twierdze i Forty
  • Ukraina
  • unesco
  • Via Adriatica Trail
  • Warmińsko-mazurskie
  • Warsztaty i plenery fotograficzne
  • WĘGRY
  • WIELKA BRYTANIA
  • Wielkopolskie
  • WŁOCHY
  • Woda
  • Wspomnienia z podróży
  • Wystawy
  • Wywiady
  • Zabytki sakralne
  • Zachodniopomorskie
  • Zamki i pałace
  • Zostań w domu nie odwołuj

Obserwuj nas

Top Selling Multipurpose WP Theme

Ostatnie posty

  • Skansen Przemysłu Naftowego Magdalena w Gorlicach

    2026-03-25
  • Skansen Józefa Chełmowskiego w Brusach – artysta z innego świata

    2026-03-24
  • Grota Mechowska – największa osobliwość przyrody na Niżu Europejskim

    2026-03-22
  • Jeziora Plitwickie – fenomen przyrodniczy w Chorwacji

    2026-03-22
  • krokusy w Tatrach – gdzie można podziwiać szafrany spiskie?

    2026-03-22
  • Park Gródek Polskie Malediwy w Jaworznie

    2026-03-21

Kanał społecznościowy

Kanał społecznościowy

Wybór redaktorów

zamek Drakuli w Poenari

2016-01-25

Rezerwat Groapa Ruginoasa, Góry Bihor w Rumunii

2022-08-06

Zamek – Twierdza Rupea w Rumunii

2022-08-09

Rezerwat Cheile Turzii – wąwóz Turda

2024-01-23

Zamek Drakuli w Hunedoarze w Rumunii

2024-03-03

Klub Podróżników Śródziemie

Ogólnopolski portal podróżniczy poświęcony odkrywaniu Polski i świata. Od znanych miast i zabytków, przez górskie szlaki i podziemia, po miejsca nieoczywiste i zapomniane.

Rzetelne relacje, autorskie przewodniki oraz praktyczne wskazówki dla turystów, pasjonatów historii i miłośników aktywnego podróżowania.

Odkrywaj świat z nami – świadomie, krok po kroku i z pasją.

Ciekawe w województwach

    • Dolnośląskie
    • Kujawsko-pomorskie
    • Lubelskie
    • Lubuskie
    • Łódzkie
    • Małopolskie
    • Mazowieckie
    • Opolskie
    • Podkarpackie
    • Podlaskie
    • Pomorskie
    • Śląskie
    • Świętokrzyskie
    • Warmińsko-mazurskie
    • Wielkopolskie
    • Zachodniopomorskie
dhosting

Polecane

Skansen Przemysłu Naftowego Magdalena w Gorlicach
Skansen Józefa Chełmowskiego w Brusach – artysta z innego świata
Grota Mechowska – największa osobliwość przyrody na Niżu Europejskim
Jeziora Plitwickie – fenomen przyrodniczy w Chorwacji

Ostatnio dodane

Skansen Przemysłu Naftowego Magdalena w Gorlicach
Skansen Józefa Chełmowskiego w Brusach – artysta z innego świata
Grota Mechowska – największa osobliwość przyrody na Niżu Europejskim
Jeziora Plitwickie – fenomen przyrodniczy w Chorwacji
Facebook Twitter Youtube Linkedin Envelope Rss

klubpodroznikow.com – Copyright & Copy 2025/26

Created by Konfig.Info

  • Klub Podróżników – Śródziemie – portal podróżniczy | Polska, Europa, Świat
  • Fundacja Aleja Podróżników
  • Forum
  • Relacje
    • Europa
    • Polska
    • Świat
  • Sprzęt
    • Recenzje sprzętu
    • Testy sprzętu
  • Książka
  • Kontakt
Klub Podróżników – Śródziemie – portal podróżniczy | Polska, Europa, Świat
  • Home
Klub Podróżników – Śródziemie – portal podróżniczy | Polska, Europa, Świat

Wybór redaktorów

  • Sighișoara miasto w środkowej Rumunii w Siedmiogrodzie

    2026-02-02
  • Góry solne w Rumunii – Muntele de sare

    2026-02-01
  • Droga Transfogaraska w Rumunii

    2025-09-17
  • Wulkany błotne w Rumunii, wyjątkowy rezerwat przyrody

    2024-08-20
  • Jaskinia Meziad, Peşteră

    2024-08-20
  • Kopalnia soli Salina Turda w Rumunii

    2024-08-17
@2021 - All Right Reserved. Designed and Developed by PenciDesign
Ta strona wykorzystuje pliki cookies w celu zapewnienia prawidłowego działania serwisu oraz analiz ruchu. Zobacz politykę prywatności .