Przejdź do treści
Klub Podróżników – Śródziemie – portal podróżniczy | Polska, Europa, Świat
  • Slajdowiska
    • Spotkania autorskie
  • Relacje
    • Europa
      • Albania
      • Austria
      • Bułgaria
      • Chorwacja
      • Czarnogóra
      • Czechy
      • Dania
      • Francja
      • Hiszpania
      • Holandia
      • Kosowo
      • Litwa
      • Luksemburg
      • Macedonia
      • Malta
      • Niemcy
      • Norwegia
      • Portugalia
      • Rosja
      • Rumunia
      • Serbia
      • Slowacja
      • Slowenia
      • Szwajcaria
      • Ukraina
      • Wegry
      • Wielka Brytania
      • Włochy
    • Polska informacje i fotorelacje
      • Forty i twierdze
      • Góry
      • Kolej
        • Parowozownie
      • Miasta
      • Miejsca wyjątkowe
      • Muzea
      • Podziemia turystyczne w Polsce
      • Polska na weekend
      • Skanseny w Polsce
      • Woda
      • Województwa
        • Dolny Śląsk
        • Kujawsko-pomorskie
        • Łódzkie
        • Lubelskie
        • Lubuskie
        • Małopolskie
        • Mazowieckie
        • Opolskie
        • Podkarpackie
        • Podlaskie
        • Pomorskie
        • Śląskie
        • Świętokrzyskie
        • Warmińsko-mazurskie
        • Wielkopolskie
        • Zachodniopomorskie
      • Zabytki sakralne
      • Zamki i pałace
    • Świat
      • Afryka
      • Ameryka Południowa
      • Ameryka Północna
      • Ameryka Środkowa i Karaiby
      • Antarktyda
      • Australia i Oceania
      • Azja
    • Schroniska Górskie
  • Filmy
  • Sprzęt
    • Polecamy
    • Recenzje sprzętu
    • Testy sprzętu
  • Autorzy
    • Albin Marciniak
    • Karolina Zięba-Kulawik
    • Redakcja
  • Forum
  • Fundacja Aleja Podróżników
  • Kontakt Klub Podróżników Śródziemie
czwartek, 5 listopada, 2026
Klub Podróżników – Śródziemie – portal podróżniczy | Polska, Europa, Świat
  • Slajdowiska
    • Spotkania autorskie
  • Relacje
    • Europa
      • Albania
      • Austria
      • Bułgaria
      • Chorwacja
      • Czarnogóra
      • Czechy
      • Dania
      • Francja
      • Hiszpania
      • Holandia
      • Kosowo
      • Litwa
      • Luksemburg
      • Macedonia
      • Malta
      • Niemcy
      • Norwegia
      • Portugalia
      • Rosja
      • Rumunia
      • Serbia
      • Slowacja
      • Slowenia
      • Szwajcaria
      • Ukraina
      • Wegry
      • Wielka Brytania
      • Włochy
    • Polska informacje i fotorelacje
      • Forty i twierdze
      • Góry
      • Kolej
        • Parowozownie
      • Miasta
      • Miejsca wyjątkowe
      • Muzea
      • Podziemia turystyczne w Polsce
      • Polska na weekend
      • Skanseny w Polsce
      • Woda
      • Województwa
        • Dolny Śląsk
        • Kujawsko-pomorskie
        • Łódzkie
        • Lubelskie
        • Lubuskie
        • Małopolskie
        • Mazowieckie
        • Opolskie
        • Podkarpackie
        • Podlaskie
        • Pomorskie
        • Śląskie
        • Świętokrzyskie
        • Warmińsko-mazurskie
        • Wielkopolskie
        • Zachodniopomorskie
      • Zabytki sakralne
      • Zamki i pałace
    • Świat
      • Afryka
      • Ameryka Południowa
      • Ameryka Północna
      • Ameryka Środkowa i Karaiby
      • Antarktyda
      • Australia i Oceania
      • Azja
    • Schroniska Górskie
  • Filmy
  • Sprzęt
    • Polecamy
    • Recenzje sprzętu
    • Testy sprzętu
  • Autorzy
    • Albin Marciniak
    • Karolina Zięba-Kulawik
    • Redakcja
  • Forum
  • Fundacja Aleja Podróżników
  • Kontakt Klub Podróżników Śródziemie
Klub Podróżników – Śródziemie – portal podróżniczy | Polska, Europa, Świat
Klub Podróżników – Śródziemie – portal podróżniczy | Polska, Europa, Świat
  • Home
Copyright 2025 - All Right Reserved
Azja

Indie

przez Redakcja 2010-08-25
Napisane przez Redakcja

Przeprowadzka, czyli Magda i Przemek w podróży
„Tak więc sprzedaliśmy wszystko co mieliśmy, rzuciliśmy pracę i ruszyliśmy w drogę”

Indie północne – informacje praktyczne

Posted on 24 Sierpień 2010 by Magda

Informacje zebrane na trasie Varanasi-Agra-Jaipur-Pushkar-Bundi-Udaipur-Jodhpur-Jaisalmer-Amritsar-Dharamsala-Manali-Srinagar-Ladakh-Manali-Chandigar-Haridwar-Delhi

Wiza

Niezbędna. Nie ma możliwości jej uzyskania na granicy czy lotnisku. Koniecznie trzeba o nią wystąpić wcześniej. My ubiegaliśmy się o wizę w indyjskiej placówce dyplomatycznej w Kathmandu, co wszystkim szczerze odradzamy. Zabiera to jakieś 2 tygodnie i wymaga trzech długich wizyt w konsulacie, gdzie efektywność pracy jest żadna.

Pieniądze i koszty

Walutą Indii jest rupia. W czasie naszego pobytu w Indiach US$1 = około 47 rupii. Indie są bardzo tanie. Nasze średnie dzienne wydatki wyniosły po 1000 rupii ($21) na osobę w Ladakh i po 750 rupii ($15) na osobę w pozostałej części kraju. Przy czym w Ladakh kilkakrotnie wypożyczaliśmy samochód z kierowcą, co nie jest tam tanie, a w reszcie Indii większość nocy spędzaliśmy w klimatyzowanych pokojach (z powodu nieopisanych upałów), co podniosło koszty. Więc da się taniej.

Bankomaty są powszechne i nie ma z nimi problemu (może poza Indusami, którzy namiętnie zaglądają przez ramię jak się wyciąga kasę – trzeba ich po prostu stanowczo przegonić to się odsuną ;))

Przykładowe ceny:
– dwójka z łazienką, z wiatrakiem – od 200r za norę. Coś miłego od 300r
– dwójka z łazienką, z klimą – od 500r
– masala dosa – od 35r
– thali – od 40r w podłej knajpie, od 60r w miłej, czystej restauracji
– internet – od 20r/h w Delhi do 90r/h w Leh
– woda 1l – 10-12r
– napoje gazowane 0.5l – 12r
– piwo w sklepie – 70r

Na praktycznie każdym towarze sprzedawanym w jakimś opakowaniu nadrukowana jest maksymalna cena tego towaru. Czasem sprzedawca żąda ceny wyższej niż ta sugerowana i wtedy trzeba się targować. Faktem jest, że turyści prawie zawsze muszą zapłacić tą maksymalną cenę narzuconą przez producenta, podczas gdy lokalsi płacą mniej.

Transport

Na długich trasach zdecydowanie warto wybrać pociąg. Dokładne informacje o kolei w Indiach, o klasach pociągów itp można znaleźć tutaj. Bilety można kupić na miejscu w kasie lub przez internet. Na większych stacjach są osobne kasy dla turystów. Jeśli takich kas nie ma trzeba się przygotować na sporo czekania i przepychania. Rozkład pociągów i orientacyjne ceny można sprawdzić na stronie ClearTrip. Można też przez nią kupić bilet. Trzecia opcja zakupu to wizyta w jednym z wielu lokalnych biur podróży, które za niewielką prowizję kupią bilet. Jeśli na Clear Trip dostajemy info, że biletu na daną trasę nie ma, warto wybrać się na dworzec albo do biura podróży. Tam kasjerzy mają dostęp do tzw. tourist quota, czyli biletów zarezerwowanych specjalnie dla turystów, które nie pokazują się na Clear trip.

Na krótkich trasach warto wybrać autobus, bo z naszego doświadczenia autobusy są w miarę punktualne (czego nie można powiedzieć o pociągach). Autobusy są państwowe i prywatne. Państwowe są niesamowicie tanie, ale zazwyczaj w bardzo kiepskim stanie i brudne. Prywatne ciut droższe, ale nadal tanio. Lepszy stan techniczny i komfort niż w państwowych. W Radżastanie powszeche są autobusy sypialne.

Na bardzo krótkie trasy typu dworzec – hostel najlepsze są riksze. Rowerowe są bardzo tanie, motorowe ciut droższe. Trzeba się mocno targować, bo kierowcy mają tendencję do rzucania cenami w kosmosu.

Varanasi

  • riksha motorwa z dworca kolejowego nad rzekę – około 50r
  • guest housy nad Gangesem w okolicach głównego ghatu – od 250r za dwójkę z łazienką
  • wynajęcie łodzi rano – cena wywoławcza to około 50r za osobę za godzinę. Rejsy w ciągu dnia są tańsze
  • codziennie o zachodzie słońca przy głównym ghacie zaczyna się ceremonia, którą koniecznie trzeba zobaczyć. Warto przyjść godzinę wcześniej, żeby zając dobre miejsce
  • internet 20r/h
  • dobre i niedrogie jedzenie w backpackerskiej knajpie Mona Lisa

Agra

  • riksha motorowa z dworca Agra Fort pod Taj Mahal – 40r
  • Hotel Raj 150m od południowej bramy Taj Mahal, 450r za dwójkę z klimą
  • riksha na punkt widokowy po drugiej stronie rzeki – 150r w dwie strony
  • wejście na ten punkt widokowy – 100r, ale wystarczy iść jakieś 150m wzdłuż płotu okalającego to miejsce, żeby dojść do punktu z identycznym widokiem, tyle że darmowego
  • autobus prywatny delux do Jaipur odjeżdża z miejsca jakieś 100m od dworca autobusowego. 211r za non-AC, co godzinę. O 6.30 i 14.30 AC za 324r
  • Wejście do Taj Mahal kosztuje 750r. W cenie mała butelka wody i ochraniacze na buty

Delhi

  • dziesiątki hosteli i hoteli w dzielnicy Paharganj
  • zatrzymaliśmy się w hotelu Raj. 650r za dwójkę z klimą. Elegancko
  • przejazd metrem kosztuje od 10r (drożej na dłuższe dystanse)
  • internet 20r/h

Radżastan

  • Jaipur – bardzo dużo hoteli w okolicach dworca autobusowego. Dwójka z klimą od 500r; wejście do pałacu – 300r; autobusy do większości miast w Radżastanie z dworca autobusowego
  • Pushkar – Milkman Guesthouse, dwójka z klimą za 500r; częste autobusy do Ajmer. Tam można przesiąść się na wiele różnych kierunków
  • Bundi – dwójki z wiatrakiem od 200r; wejście do fortu 60r + 50r pozwolenie na aparat
  • Udaipur – wiele guesthousów w okolicach jeziora. Dwójki z klimą od 500r, bez klimy od 300r; wejście do pałacu – 300r; wejście na pokaz tradycyjnych tańców – 110r w tym pozwolenie na aparat
  • Jodhpur – dwójka z klimą od 500r; wejście do fortu 300r; riksza z centrum do fortu 50r; riksza z centrum do dworca kolejowego – 30r
  • Jaisalemer – dwójka z klimą od 500r; wejście do fortu bezpłatnie, poza muzeum

Amritsar

  • dziesiątki hosteli i hoteli w okolicach świątyni. Dwójka z klimą od 500r
  • można bezpłatnie spać w dormitorium na terenie świątyni. Osobne dormitorium dla obcokrajowców. Dotacja mile widziana
  • wejście do świątyni jest bezpłatne
  • bezpośredni autobus do Dharamsali, 11.15 rano, 160r za osobę

Daramshala

  • dojazd z dolej Dharamsali do górnej (McLeod ganj) – 10r autobusem
  • dziesiątki guesthousów w McLeod Ganj, dwójka bez łazienki od 150r, z łazienką od 300r
  • lokalne agencje organizują trekingi po okolicach (np. Kullu Valley)
  • autobusy do Manali – lokalny o 6.00 z głównego placu w McLaod Ganj, 10-12h, 290r, nocny turystyczny – około 600r

Manali

  • najtańsze guest housy są w Old Manali. To jakieś 30min pieszo pod górkę od dworca autobusowego. Dwójka z łazienką od 150r (podły i brudny pokój). Coś lepszego od 300r
  • najtańsze jedzenie w lokalnych restauracje w okolicach dworca autobusowego. Restauracje w Old Manali są drogie

Chandigarh

  • nie ma tanich guest housów. Najtańszy hotel jaki udało nam się znaleźć kosztował 800r za dwójkę z klimą. Niestety nie pamiętamy nazwy, ale było to jakieś 10min spacerek od głównego dworca autobusowego, przy ulicy Himalaya Marg, bardzo blisko Hostelu Piccadily

Haridwar

  • dużo guest housów, czysta dwójka bez klimty od 300r

Ladakh

  • Dotrzeć można drogą lądową lub powietrzną. Loty są przez cały rok tylko do Delhi i do Srinagar. Lądem można dojechać na dwa sposoby. Pierwsza, najkrótsza trasa wiedzie przez Manali do Leh. Ta droga otwarta jest tylko kilka miesięcy w roku (zazwyczaj od połowy czerwca do końca wrzesnia). Trasa ma 473km i jej pokonanie zajmuje co najmniej 20h (jeep), a nawet 2 dni (zwykły autobus). Druga opcja to trasa przez Jammu i Srinagar. Zajmuje więcej czasu, ale ta droga jest otwarta przez dłuższy czas (Jammu-Srinagar w zasadzie przez cały rok, Srinagar-Leh przez co najmniej 6 miesięcy w roku).
  • Koszt przejazdu na trasie Manali-Leh to jakieś 15tys rupii za jeep (do 6 osób). Można też jechać autobusem lub minibusem. Minibus kosztuje około 1500-1800r za osobę, jedzie co najmniej 20h. Autobus zwykły (dla lokalsów) kosztuje około 900r i jedzie 2 dni (z noclegiem na trasie). Jest jeszcze luksusowy autobus klimatyzowany. 1800r, dwa dni.
  • Koszt przejazdu na trasie przez Jammu i Srinagar. Z Jammu do Srinagar można pojechać autobusem (200r), minibusem (300r) albo jeepem (400r). Dojazd zajmuje od 7 do 12h w zależności od pojazdu. Z Jammu do Srinagar jest wybór pomiędzy autobusem (2 dni, z noclegiem w Kargil, około 500r) albo jeepem (3tys za osobę, jakieś 12h jazdy). Wybierając tą trasę warto wcześniej na bieżąco obserwować sytuację w okolicach Srinagar (częste strajki i zamieszki)
  • Stolicą Ladakh jest Leh. Większość guest housów znajduje się w dzielnicy Changspa. Przyzwoitą dwójkę z łazienką można znaleźć od 300r.
  • W Changspa jest kilkadziesiąt agencji organizujących treki, wycieczki itp itd.
  • W wiele popularnych miejsc wokół Leh można dojechać lokalnym autobusem. To może być jednak dosyć czasochłonne. Wtedy warto wynająć samochód. Nie jest to tanie, więc najlepiej znaleźć kilka dodatkowych osób. Wszystkie samochody wożące turystów po Ladakh mają jednakowe ceny. Każdy kierowca ma książeczkę z listą wszystkich możliwych tras i z cenami. Ceny są za samochód. Do typowego samochodu wchodzi zazwyczaj max 6 pasażerów. Można uzyskać zniżkę (5-10%) po prostu o nią pytając. Przykładowe ceny: 3-dniowa wycieczka do Nubra Valley 5000r, 1-dniowa wycieczka do Pangong Lake – 5000r; 3-dniowa wycieczke do Tso Moriri – 8000r; 3-dniowy przejazd z Leh do Manali przez Tso Moriri i Tso Kar – 18000r, 1-dniowa wycieczka do monasterów wzdłuż drogi do Srinagar (Lamayuru, Alachi itd) – 3500r. Na wycieczki do pewnych miejsc potrzebne są pozwolenia. Można je załatwić przez każdą agencję. Pozwolenie kosztuje zazwyczaj 100-150r, jest ważne 5 dni i może być ważne na kilka miejsc (trzeba to zaznaczyć wypełniając formularz).

http://careerbreak.wordpress.com/

Views: 367
2010-08-25 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Ameryka Środkowa i Karaiby

Ekwador i Galapagos

przez Redakcja 2010-08-25
Napisane przez Redakcja

Po wielu perypetiach meldujemy się po raz pierwszy z drugiego etapu podróży po Ameryce Południowej. Rozpoczęliśmy go wyprawą na Galapagos, a później nad Ocean Spokojny na wybrzeże Ekwadoru.
Wojtek i Wiola

Relacje z tej części podróży:

1-Ekwador i Galapagos

11÷12 sierpień 2010r

Rozpoczynamy II etap podróży po Ameryce Południowej przelotem liniami KLM (4900zł od os.w obie strony) z Warszawy do Quito, powrót z Caenne _ Gujana Francuska. Długi lot z dwoma międzylądowaniami, jedno na holenderskiej wyspie Bonaire (czyt. Boner – wyspa na Morzu Karaibskim u wybrzeży Wenezueli, wchodząca w skład Antyli Holenderskich), drugie w Guayaquil już na terytorium Ekwadoru. Prosto z samolotu meldujemy się w Polskim Konsulacie, aby po prawie pół rocznej przerwie przygotować nasza Toyotę do dalszej podróży. Na szczęście skrzynka z narzędziami dotarła wraz z nami i od tej pory mam już pod ręką cały potrzebny warsztat, jak wiecie tą pierwszą ukradli nam w porcie w Buenos Aires podczas wyładunku auta ze statku. Samochód w jak najlepszym porządku wymagał jedynie zabiegów kosmetycznych i sporego przepakowania bagaży. Przejmujemy dokumentację związaną z przedłużeniem pobytu naszej Toyoty od Tomka, pracownika konsulatu i dość wcześnie udajemy się na spoczynek zmożeni pięciogodzinną różnicą czasu pomiędzy Polską a Ekwadorem.

http://www.wojtektravel.pl/wp-content/gallery/galapagos-1/img_2051.jpg

13 ÷16 sierpień 2010r

Już o 8.00 ruszamy ponownie na lotnisko, tym razem na krajowe, aby odbyć lot na wyspy Galapagos. Dosłownie na cztery dni przed wylotem do Ekwadoru wykupiliśmy wycieczkę po tym archipelagu w opcji „last minute”, w tamtejszym biurze podróży „Columbus Travel”(czterodniowy rejs szesnastomiejscowym katamaranem kosztował tylko 720$ (!?) do tego jeszcze przelot w obie strony 400$ – analizując ceny już od dawna, ta wersja okazała się niezwykle atrakcyjną ofertą, gdyż normalnie koszt takiej podróży wahał się od 1700 do 2200$ za jedną osobę).Wyprawa na wyspy wiąże się z poważnymi kosztami. Odwiedzają je zatem głównie zapaleni miłośnicy przyrody, a nie przeciętni turyści. W skład archipelagu wchodzi 13 większych wysp i wiele małych wysepek. Najsłynniejszym gościem był niewątpliwie Karol Darwin, który przebywał tam w 1835 roku, co do chwili obecnej pamiętają jeszcze niektóre żółwie. Po dwóch godzinach lądujemy na naturalnym lotnisku na wyspie Santa Cruz, płacimy 100$ od osoby za wstęp do Narodowego Parku Galapagos i już po kilku chwilach pracownik biura wiezie nas do portu, gdzie kwaterujemy się w wygodnej, dwuosobowej kajucie z łazienką, na pokładzie katamaranu o nazwie Archipell II.

http://www.wojtektravel.pl/wp-content/gallery/galapagos-1/img_2142.jpg

Nie będziemy opisywali wszystkich wysp i wysepek odwiedzonych na trasie, przekażemy jedynie, że dłuższe płynięcia podczas tej czterodniowej podróży odbywały się nocą, do dyspozycji mieliśmy ponadto dwie motorówki, które dowoziły nas na ląd i umożliwiały pływanie oraz nurkowanie wzdłuż rafy, aby podziwiać świat podwodny tego archipelagu. Podczas lądowych eskapad, cały czas obsługiwał nas przewodnik mówiący również płynnie w języku angielskim. Mauricio Hurtado okazał się fascynatem i profesjonalistą w tym co robi, gdyż oprowadzając nas po wyspach wykazał się niesamowitą wiedzą, nie zapominając o przywoływaniu nas do porządku. Turysta na Galapagos ma silnie ograniczone prawa do swobodnego poruszania się jak i dotykania czegokolwiek. Kilka przykładów, już w samolocie nasze bagaże były popryskane nieznaną substancją, obowiązek otrzepywania się z piasku po opuszczeniu danego miejsca, zachować odległość metra od każdego zwierzątka, zakaz używania lampy błyskowej i na koniec zakaz zabierania ze sobą nawet najmniejszego kamyczka. Obsługa w ilości siedmiu osób dwoiła się i troiła, by zapewnić wysoki komfort podróżowania.

http://www.wojtektravel.pl/wp-content/gallery/galapagos-1/img_2105.jpg

William nasz bezpośredni dostawca cudów na stół, ze stałym uśmiechem na ustach przynosił z uporem maniaka co raz to nowe smakołyki. W przerwach od wkładania w nas tej masy kolorowych pyszności, obsługiwał bar. Kulinaria przerosły nasze najśmielsze oczekiwania, po dłuższym rejsie musieliby nas wynieść lub wyrzucić za burtę, gdyż z przejedzenia sami już nie bylibyśmy w stanie się poruszać, jak wiemy kula jest kształtem doskonałym, lecz mocno ograniczyło by nam to podróżowanie, zwłaszcza na motocyklu w późniejszym czasie.

http://www.wojtektravel.pl/wp-content/gallery/galapagos-1/img_2079.jpg

Ponownie po kilku miesiącach przerwy, jesteśmy na podobnym skrawku świata, co do geologicznej struktury, jak niedawno zwiedzana przez nas z motocykla europejska, wulkaniczna wyspa Islandia. Tu proces tworzenia niektórych wysp zakończył się dopiero 120 lat temu, a raczej jeszcze tak naprawdę dalej trwa. Nie będziemy zanudzać tymi informacjami, więc skupimy się jedynie na najwspanialszym doznaniu, jakim jest obcowanie z nienaruszoną naturą i przede wszystkim ze zwierzętami, które nie obawiają się człowieka, a co do gatunków to wiele z nich endemicznie występuje jedynie tutaj na naszym globie. Największe wrażenie robią na nas wielkie żółwie morskie i błotne zwane słoniowatymi, morskie i lądowe iguany, oraz całe mnóstwo przeróżnych ptaków z tymi najciekawszymi; niebieskonogimi głuptakami, oraz nadymającymi wielkie czerwone wole fregatami (samce). Jesteśmy z całym tym środowiskiem dosłownie na wysunięcie dłoni. Świat podwodny widziany podczas nurkowych seansów to fantazja kolorów i niezwykłość wielu gatunków ryb, krabów i innych morskich zwierząt. Żal opuszczać ten wspaniały region, lecz szybko mijają chwile podczas tej morskiej wyprawy, gdzie nie dano nam czasu na odrobinę nudy. Czwartego dnia po południu lecimy z powrotem tym razem z wyspy San Cristobal do stolicy Ekwadoru Quito.

http://www.wojtektravel.pl/wp-content/gallery/galapagos-1/img_2047.jpg

http://www.wojtektravel.pl/wp-content/gallery/galapagos-1/img_2081.jpg

Jeszcze tego dnia wieczorem spotykamy się w mieszkaniu konsula Tomka Morawskiego z jego dziećmi oraz polonijną grupą i jak przy takich okazjach bywa „rozmowy Polaków w świecie” trwały do późnej nocy. Wiele ciekawych nowych informacji, gdyż w spotkaniu uczestniczyli również księża werbiści pełniący obecnie działalność misyjną w tym państwie.

http://www.wojtektravel.pl/wp-content/gallery/galapagos-3/img_2347.jpg

http://www.wojtektravel.pl/wp-content/gallery/galapagos-3/img_2350.jpg

http://www.wojtektravel.pl/wp-content/gallery/galapagos-3/img_2366.jpg

17 sierpień 2010r

Następnego dnia ruszamy już naszą Toyotą spod drzwi konsulatu (Consulado de Polonia Leonidas Plaza No. 24-423 y Luis Cordero, Casilla 9461, Quito, Ecuador, tel. (00-593-2) 2229-293, 254-62-96, fax. (00-593-2) 2566-787, tel. komórkowy: (00-593) 985 04 761, e-mail: [email protected], [email protected] ) do miejscowości Same. Najpierw na północ drogą w kierunku na „Mitad del Mundo”, aby odwiedzić punkt wyznaczający środek świata znajdujący się na równiku – tam też go przekroczyliśmy! Dalej na zachód przez górzyste tereny porośnięte bujną roślinnością tropikalną do miejscowości La Independencia. Zjeżdżając z wysokości oscylującej w granicach 3000m.n.p.m prawie do zera. Następnie dr. Nr 25 na północ do portowego, dużego miasta Esmeraldas. Ostatni odcinek ponownie na zachód wybrzeżem Pacyfiku. Późnym wieczorem meldujemy się w posiadłości Tomka w Same nad Oceanem Spokojnym, gdzie spotykamy Arka, kapelana wojskowego armii kanadyjskiej, który od 25 lat mieszka w Kanadzie, a pochodzi ze Stalowej Woli. Przyjechał tu na wakacyjny odpoczynek po trudach misji wojskowych, również tych w Afganistanie. Mamy wiele tematów porównawczych gdyż ja również brałem niegdyś udział w takiej misji na Bliskim Wschodzie, będąc żołnierzem VIII zmiany polskiego kontyngentu wojskowego ONZ stacjonującego w tamtych czasach w Ismailii (Egipt) i na Wzgórzach Golan (Syria), gdzie właśnie wspólnie również z Kanadyjczykami uczestniczyliśmy przez pół roku w takiej misji. Po ponad 30 latach z rozmów wynika, że wiele się nie zmieniło, kiedyś wylatywały w powietrze pojazdy wojskowe na minach i nadal jest to największe zagrożenie śmiercią żołnierzy na tych terenach.

http://www.wojtektravel.pl/wp-content/gallery/galapagos-4/img_2589.jpg

http://www.wojtektravel.pl/wp-content/gallery/galapagos-4/img_2573.jpg

http://www.wojtektravel.pl/wp-content/gallery/galapagos-4/img_2583.jpg

18÷20 sierpień 2010r

Rankiem razem z Arkiem jedziemy na południe w okolice Mompiche do posiadłości Cabanias del Mar należącej również do Tomka a usytuowanej nad Pacyfikiem na porośniętej palmami kokosowymi piaszczystej, szerokiej plaży. Ostatnie kilkadziesiąt kilometrów błotnistym traktem w dżungli, a później plażą, pokonując wpływające do oceanu rzeki. Jeśli ktoś sobie może wyobrazić „raj”, to właśnie tak on chyba powinien wyglądać. Tu przez te dni oddajemy się wszystkim czynnościom, które są przypisane do atrybutów takiego miejsca. Plażowanie, kąpiele w ciepłej wodzie oceanu, wspaniały klimat i choć to równik, to temperatury w okolicy 26ºC i wieje cudowny wietrzyk od morza.

Jak to w raju bywa, również miejscowe kulinaria w postaci owoców morza były z pierwszej półki; langusty, kraby, krewetki i inne oceaniczne cuda, a do tego nowo poznane tropikalne owoce i naturalne soki z nich wytwarzane. Między innymi poznaliśmy owoc który wygląda jak małe, żółte bananki, a smakuje jak porzeczka oraz największy owoc na świecie o nazwie yafri, podawany jest tu w postaci koktajlu z mlekiem, wanilią, cukrem i lodem. Lodu nie polecamy, gdyż może być różnie, woda do jego wytworzenia może pochodzić np. z kałuży, a nie przewidujemy pozostania tutaj dłużej niż to konieczne. Nad całością czuwa murzyn z Kolumbii o imieniu Jorge i to on zdobywał dla nas kokosy z palmy, by rozprawić się z nimi maczetą i podać nam do konsumpcji. Był czas również na bardziej przyziemne czynności i wysprzątaliśmy dokładnie nasze autko. Aż żal opuszczać ten raj, ale mamy jeszcze dużo ciekawych miejsc przed sobą. Wieczorem ponownie tą samą drogą, jak trzy dni temu wracamy do Same.

http://www.wojtektravel.pl/wp-content/gallery/mompiche-1/img_2765.jpg

21 sierpień 2010r

Rano ruszamy wzdłuż brzegu Pacyfiku na wschód, aż do miejscowości San Lorenzo, przedzierając się najpierw przez zatłoczone i bardzo nieciekawe, wielkie portowe miasto Esmeraldas. Natomiast San Lorenzo, wciśnięty w sam róg pomiędzy oceanem i Kolumbią, to mała mieścina bez wyraźnego charakteru. Dalej kierujemy się wzdłuż granicy z Kolumbią na południe, gdzie pierwszy fragment trasy przebiega przez regularną tropikalną dżunglę. Mamy szczęście, gdyż przemieszczamy się świeżo co wyremontowaną, niegdyś bardzo kiepską drogę. Krajobrazy zmieniają się w im wyższe partie Andów wjeżdżamy, tym bardziej surowe zbocza, porośnięte skąpą niskopienną roślinnością. Parokrotnie nasz GPS pokazuje, że przekraczamy wysokość 3000m.n.p.m. Ile razy już przekroczyliśmy podczas tej podróży to pasmo górskie?, już straciłem rachubę , ale chyba około piętnastu. Późnym wieczorem docieramy do granicznego miasta Tulcan, gdzie wynajmujemy pokój w hostelu. Tu też kończymy naszą przygodę z Ekwadorem.

http://www.wojtektravel.pl/wp-content/gallery/mompiche-2/img_2837.jpg

Podsumowanie:

…w zamęcie idei i dróg…zastępczych recept na wszystko…doświadczyliśmy obcych w oku widzeń…na wycieczce z treściami i obrazami…od których, aż nas dreszcze przeszywają…spanoszone tym wszystkim głowy…ogłaszają dopełnienie źrenic…naraz wszystko takie zagęszczone pięknem…poza granicą dotyku…/…powracamy w inną rzeczywistość…gdzie wielu lęka się redukcji do zera…z powodu diety portfela…muszą przejrzeć się w czystce i udawać sabotaż…czasem muszą to wszystko podzielić przez zero…i obnosić się z tym wynikiem siedząc…no cóż…życie dokonuje się w kieszeniach świata…a nikt nigdy nie obiecał, że będzie sprawiedliwe…ale nie powinno tak być…że bogactwo graniczące ze skrajnym ubóstwem…stało się normą…gdzie równiejsi usankcjonowali patologię równych…to szatańska podnieta…to jak oglądanie filmu z precyzją aparatu rentgenowskiego…który sępiąc swoje zdjęcia…kończy się tragicznie…jak to już w historii świata bywało…

http://www.wojtektravel.pl/wp-content/gallery/ekwadorii/img_2944.jpg

http://www.wojtektravel.pl/index.php/wyprawy/4-ameryka-pd-etapii/1-ekwador-wraz-z-galapagos/

https://www.wojtektravel.pl

 

Views: 391
2010-08-25 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Wystawy

Kolory Mojego Świata

przez Redakcja 2010-08-24
Napisane przez Redakcja
„Kolory Mojego Świata” Arnold Ochman
29 sierpień · 18:00
Plaża Kraków – pod Hotelem Forum, w zakolu Wisły
ul. Ludwinowska 2   Kraków, Poland

Zapraszamy na wernisaż wystawy
29 sierpień godz. 18:00


„Kolory Mojego Świata”

Arnold Ochman
http://user.img.digart.pl/data/users/f/zdjecie/76488.jpg

Laureat licznych konkursów fotograficznych, realizowanych m.in. przez: TV planete.pl, onet.pl, wp.pl, dziennik.pl, klubpodroznikow.com, obiezyswiat.com, national-geographic.pl. Zdobywca pierwszego miejsca w konkursie Świat Obrazu, nagrody specjalnej konkursu fotograficznego NORTH. Karl Tailor uhonorował go wyróżnieniem. Szkoleniowiec w ramach projektu PHOTO-MAGIA 2010. Fotografie Arnolda Ochmana ukazały się w kilkunastu gazetach w Polsce i Wielkiej Brytanii. Jedna z nich zdobi kalendarz TV Planete na rok 2010. Zaprezentowane zostały także podczas Travel Show 2010 w Londynie, w ramach którego TNT Magazine uhonorowało ich Autora nagrodą w konkursie fotograficznym „Love Britain”. Laureat konkursu „Artysta to też lekarz” pod patronatem Fundacji tak dla zdrowia i Kiwi ART. Od 2005 roku mieszka w Szkocji.
„Szkocja jest dla mnie rajem fotograficznym. Luksusem Szkocji jest możliwość fotografowania w jednym dniu morza, gór, lasów i jezior, bez konieczności pokonywanie dużej ilości kilometrów”.
„Jako fotograf nie lubię się spieszyć. Krajobraz daje mi ten komfort, że przed wykonaniem fotografii mogę przysiąść i patrzeć na niego bez ograniczenia, wrócić do danego miejsca w bardziej sprzyjającej do fotografowania porze. Kocham wyjazdy w plener, planowanie miejsc, wędrówkę”.

https://www.arnoldochman.pl

przykładowe prace autora

http://www.obcasy.pl/pic/image/Nowa_Zelandia_Arnold%20Ochman-Szkocja%202.jpg

http://www.photographers.com/gallery/Arnold_Ochman/b3cac11cb2e96ef3a37797bdd73096ad_full.jpg

http://www.boingo.com/blog/wp-content/uploads/2010/06/Arnold-Ochman-Szkocja-4.jpg

http://media.picfor.me/00115D67/by-Arnold-Ochman-uploaded-by-GOTINHA-category-tags-woman-red-sunset-landscape-woman-red-landscape-sunset-lighting_large.jpg

http://media.oferty.onet.eu/files/instance-02/main_photo/2009/12/05/00/37/e5bd7d65ca618d2f5c2b595a6c37a1db-311x233.jpg
http://media.oferty.onet.eu/files/instance-01/main_photo/2009/12/05/01/04/c9bcda8faabacacd6819714d92a1727e-520x520.jpg

Views: 237
2010-08-24 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Cykliczne Spotkania Podróżników

Magdalena Sawkiewicz „.ch  .li” 2 punkty na mapie Europy

przez Redakcja 2010-08-21
Napisane przez Redakcja
30.VIII godz.19.00
Klub Podróżników „Śródziemie”
Kraków pl. Wszystkich Świętych 8
Magdalena Sawkiewicz
„.ch  .li” 2 punkty na mapie Europy

Czy deszcz i brak zaplanowanej trasy oznaczają nieudany wyjazd wakacyjny?
Czy krótki choćby pobyt we wnętrzu lodowca pozwala skutecznie zapomnieć o uciążliwych upałach?
Gdzie można zobaczyć pociąg duchów i dlaczego lepiej nie mieć z nim do czynienia?

O tym i owym, w kilku słowach (i zdjęciach) opowiem na poniedziałkowym spotkaniu w Śródziemiu. Zapraszam do odwiedzenia Szwajcarii i Liechtensteinu – dwóch niewielkich, malowniczych punktów na mapie Europy.

Views: 251
2010-08-21 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Cykliczne Spotkania Podróżników

Eiger i Finster

przez Redakcja 2010-08-19
Napisane przez Redakcja
23.VIII godz.19.00
Klub Podróżników „Śródziemie”
Kraków pl. Wszystkich Świętych 8
Grzegorz Stodolny
„alpejscy bracia Eiger i Finster”

 

„Alpejscy bracia Eiger i Finster” lub „helikopter, trzy lodowce i Alpy”
to  opowieść Grzegorza o niesamowitych przygodach w Alpach.
Na pewno będzie „straszno i śmieszno”

 

Eiger – jeden z najbardziej znanych szczytów alpejskich, którego północną
ścianę obserwowały wszystkie europejskie media w latach trzydziestych XX
wieku, zasłynął ze swej niedostępności. Mimo, że nie jest
czterotysięcznikiem, w jego okolice co roku ściągają tłumy turystów, aby
przejechać koleją przez środek góry oraz podziwiać najwyższą ścianę w
Europie. Finsteraarhorn to natomiast najwyższy szczyt Alp Berneńskich
liczący sobie 4274m n.p.m. położony pośród górskich lodowców jest oddalony
od najbliższej cywilizacji o ok 1 dzień drogi, a brak zasięgu sprawia, że
całkowicie możemy odetchnąć od jakiegokolwiek kontaktu z cywilizacją. Te
dwie góry południowej Szwajcarii stały się celem trzech krakowskich
studentów, którzy wyruszyli na swoją pierwszą alpejską wyprawę.

Grzegorz Stodolny – student Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, absolwent
Akademii Fotografii, dziennikarz magazynu turystki górskiej NPM

https://www.stodolny.com.pl

Views: 269
2010-08-19 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Miasta

Rowerem

przez Redakcja 2010-08-18
Napisane przez Redakcja

Autor: Sebastian Redziak

 

Trzech śmiałków: Sebastian Redziak, Piotr Simka i Paweł Matejski postanowiło spędzić nietypowo wakacyjny czas. 17 lipca 2010 roku to dzień, w którym rozpoczęliśmy wyprawę rowerową z Sosnowca na zachodni kraniec Polski. Był to już drugi etap podróży do najdalej wysuniętych punktów w Polsce (w 2009 roku – Przylądek Rozewie). Trasa przebiegała przez duże miasta naszego kraju. Podczas wyprawy zwiedziliśmy Opole, Wrocław czy Poznań oraz wiele małych i urokliwych miasteczek i wsi, których nie sposób wymienić. Nie straszna nam była ulewa, wiatr czy żar z nieba. W pełni przygotowani do „niespodzianek” aury pędziliśmy na swoich dwukołowych maszynach aby dotrzeć do celu – Osinów Dolny. Dzięki znajomym w różnych miastach Polski mogliśmy skorzystać z ich pomocy podczas odpoczynku, czy wysuszeniu i ogrzaniu się w trakcie ulewy w Opolu. Również podczas noclegów znajomi nas nie zawiedli, jak np. Marysia w Gliwicach czy znajomi Pawła we Wrocławiu. Naszym „nocnym” domem był również namiot. Rozbijaliśmy go w różnych miastach Polski. W trakcie wyprawy nasza trasa jak zwykle uległa lekkiej modyfikacji. W Kostrzynie nad Odrą przekroczyliśmy granicę Polsko – Niemiecką i kierowaliśmy się w stronę Berlina. Pierwszy nocleg „na obczyźnie” mieliśmy w urokliwym niemieckim miasteczku Falkenhagen, nad ciepłym i czystym jeziorkiem. Kolejny dzień jazdy był niezwykle przyjemny, ponieważ wjeżdżaliśmy do stolicy Niemiec – Berlina. Tutaj na pochwałę zasługują piękne i w wyśmienitym stanie ścieżki dla rowerzystów. Każda ulica jest przeznaczona dla bicyklów. Rowerzysta na niemieckiej drodze traktowany jest z szacunkiem – nie to, co na polskich drogach… Po dojechaniu do Berlina obowiązkowe zwiedzanie i zdjęcia wśród wspaniałych atrakcji tego miasta, tj.: Fernsehturm (Wieża Telewizyjna), Reichstag (budynek parlamentu), Berliner Dom (ewangelicka katedra), Brandenburger Tor (Brama Brandenburska), słynna ulica Unter den Linden czy pozostałości Muru berlińskiego oraz wiele innych. Miło zwiedzało się niemiecką stolicę, ale „wszystko co dobre, szybko się kończy”, a słońce chyliło się ku zachodowi więc był najwyższy czas na wyjechanie z centrum miasta i szukanie noclegu. Ta noc okazała się jedną z najgorszych. W nocy rozszalała się burza i strasznie padał deszcz. O 5 rano musieliśmy uciekać z namiotu bo cały przemakał. Schronienie znaleźliśmy przy okolicznym sklepie ogrodniczym, pod jedną z wiat. Cali przemoczeni zjedliśmy małe śniadanie, przebraliśmy się i w pełnym przygotowaniu „przeciwdeszczowym” ruszyliśmy dalej aby dojechać do celu wyprawy – Osinów Dolny. Było tam już całkiem niedaleko, ale ciągle padający deszcz utrudniał podróż rowerem. W końcu około południa wyprawa dotarła do swojego celu – najdalej na zachód wysunięty punkt Polski czyli Osinów Dolny 14°07´ E został zdobyty.
Po przejechaniu prawie 800 km w 7 dni, w różnych warunkach pogodowych – od upałów po silne deszcze i wiatr, wyjazd oficjalne dobiegł końca. Pozostały po nim niezatarte wspomnienia, które na pewno na długo utkwią w naszych pamięciach. W pamięciach, w których rodzą się kolejne pomysły na równie ciekawe i wspaniałe wyprawy. Może już za rok…
Wyprawa udała się dzięki dobrym ludziom spotkanym na naszej drodze, którzy ugościli nas na noc, wskazywali dobre kierunki jazdy. Nie możemy zapomnieć o naszych sponsorach, z którymi było o wiele lżej pokonać tę trasę.
Więcej zdjęć na stronie wypraw https://www.wyprawy.zafriko.pl

Views: 326
2010-08-18 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Robocze inne

Piszą dla nas

przez Redakcja 2010-08-16
Napisane przez Redakcja
Piszą dla nas

Klub Podróżników Śródziemie to portal ludzi aktywnych a podróże są dla nas  sensem życia.


Nasza działalność to nie tylko cykliczne spotkania Miłośników Podróży i relacje z bliższych wyjazdów czy dalszych wypraw, ale także:
# patronujemy wyprawy sympatyków Klubu Podróżników Śródziemie,
# promujemy wyprawy i ekspedycje,
# organizujemy po wyprawowe wystawy zdjęć,
# organizujemy wspólne wyjazdy i wyprawy,
# pomagamy w nawiązywaniu kontaktów ze sponsorami i patronami dla osób, które mają fajny pomysł na wyprawę,
# służymy poradami i wskazówkami dla planujących podróże i wyprawy nawet w najdalsze zakątki świata,

Ty także możesz być autorem poniedziałkowego slajdowiska.
Napisz do nas i prześlij propozycję swojej prezentacji. Opisz w kilku zdaniach cel i przebieg wyjazdu/wyprawy i dołącz kilka zdjęć.
Możesz zostać redaktorem naszego serwisu pisząc o podróżach własnych i nie tylko. Inni już do nas dołączyli.

[email protected]


 

http://images41.fotosik.pl/282/5a314c18f3fd9222.jpg
Michał Parwa
 
O mnie

Michał Parwa – z wykształcenia geograf i pilot wycieczek. Dziennikarz na stałe związany z Magazynem Turystyki Górskiej „n.p.m.”. Fotografie i reportaże ze swoich podróży publikuje także na łamach ”Rowertouru”, „Gazety Wyborczej” i „Onet.pl”. Amator fotografii, podróży dalekich i bliskich, który dzieli swoje serce między góry i rower.

„Najlepsza jest noc w obcym kraju. O zmierzchu porzuca się jakąś okolicę, ponieważ okazała się beznadziejnie nudna.(…) Bo jechać to jest nic. Najważniejsze zaczyna się potem(…)”
Tymi słowami Andrzej Stasiuk rozpoczyna swoje „Fado” a ja, całkiem bezpretensjonalnie, traktuje je jak motto.
Urodziłem się kiedy podpisywano układ w luksemburskim Schengen. Pierwsze kroki stawiałem na zboczach Diablaka. Dzieciństwo pochłonęły góry i obecność na pokładach dalekobieżnych autobusów. Temu wszystkiemu zawdzięczam wizyty w większości krajów naszego kontynentu.
Od dłuższego czasu w podróży towarzyszy mi fotografia, której dopiero się uczę. Chwile spędzone w kraju najczęściej poświęcam ukochanym Beskidom. Staram się odwiedzać zapomniane miejsca i szlaki, które popularyzuje dzięki zdjęciom i słowom. Relacje ze swoich wedrówek po świecie publikuje m.in. na łamach „Gazety Wyborczej”, Magazynu Turystyki Górskiej „n.p.m”, „Rowertouru” czy „Manko”. Często można mnie spotkać w Klubie Podróżnikow „Środziemie” na krakowskim Placu Wszystkich Świetych, gdzie zdarza mi się prowadzić prelekcje ale przede wszystkim uczestniczyć w fantastycznych spotkaniach globtroterów. Mam nadzieję, że przez swoje fotografie, artykuły i slajdowiska pomogam ludziom znaleźć swoje miejsce na Ziemi, którego ja wciąż szukam.

obecnie kierownik w zumi.pl

zkarola
 
https://www.klubpodroznikow.com/wp-content/uploads/2010/08/2718_4dab4f57bd088-b4c.jpg
Karolina Zięba

Studentka architektury krajobrazu czynnie ingerująca w otaczającą przestrzeń. Miejscem działań są krakowskie zakamarki i tak do skutku doszła m.in. akcja „Czerwona Huśtawka” – czerpiąc i rozpowszechniając projekt zainicjowany w Teksasie. Żywo zainteresowana Land Artem. Również wolontariat nie jest mi obcy, działałam w projekcie instalacji artystycznych „ogrody tymczasowe, mobilne, nomadyczne” na terenie Krakowa, by urozmaicić przestrzeń, spróbować oswoić brzydotę, z którą spotykamy się na co dzień w niektórych miejscach.

Od zawsze bliski był mi naturalny krajobraz, cisza i zmiany… już w dzieciństwie zaszczepiono we mnie ducha podróżnika wyciągając na szczyty, czy przypinając w siodełku na dłuższe wyprawy. Potem był młodzieżowy klub turystyczny PTTK i wreszcie samodzielne wyjazdy,  teraz studenckie i inne małe wypady. W górach ogarnia mnie to nieuchwytne coś, czego nie czuję nigdzie indziej, a co napełnia mnie nieuzasadnionym (a może przeciwnie?), wewnętrznym optymizmem. Nie lubię stagnacji, schematyczności… Z każdego wyjazdu zostawiam wiele w swojej pamięci, a resztę zapisuję, publikuję obecnie na stronie Klubu Podróżników „Śródziemie”. Nie może obejść się oczywiście bez zdjęć, a w fotografię powoli się wgryzam.  W poniedziałki można mnie spotkać w Piwnicy pod Baranami,  na i po slajdowiskach 🙂

Z innych rzeczy.. uwielbiam transowość bębnów zasadniczo z każdej kultury: bębny afrykańskie, bębenki z Indii, ze Środkowego Wschodu, bębny celtyckie…  Lubię trud, burzę, tęczę, słoneczniki, gwiazdy, noc w śpiworze


nick: pioggerella
 
Karolina Gołda

Studentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej. Uwielbia mówić, mówić i mówić, lecz kiedy trzeba, zamyka usta na kłódkę i słucha.
Kocha siatkówkę, piłkę nożną i piłkę ręczną. Miłością do sportu zaraził ją tata, z którym na mecze jeździła od dziecka. Już jako mała dziewczynka wiedziała m.in. co oznacza termin „spalony”. 🙂
– Świat poznaję poprzez wyjazdy na mecze. Niestraszna mi nocna podróż autostopem czy nocleg na dworcu z bezdomnymi. W obcych miastach nigdy nie pytam ludzi dokąd pójść – jeśli się zgubię, chcę sama odnaleźć drogę. Mała mapka z Internetu wystarczy.
Między jednym gwizdkiem a drugim, odkrywam piękne, często niedoceniane, miejsca. Kiedy wyjeżdżam, nie rozstaję się z aparatem. Drzewo, strumyk, kamyk, most, kamienica, drewniana chata – we wszystkim potrafię odnaleźć piękno i staram się je uwiecznić.
W życiu najważniejsze jest dla mnie spełnianie marzeń. Wychodzę z założenia, że nie ma rzeczy niemożliwych i chcę przekonać do tego innych ludzi. Kiedyś myślałam, że po klasie matematyczno-informatycznej będę na studiach liczyć, liczyć i liczyć, dziś – piszę, nagrywam, montuję. Robię to, co naprawdę mnie kręci. Jeśli ktoś mówi: chcieć nie znaczy móc. Odpowiadam krótko: zmień myślenie!
obecnie pracuje już w redakcji onet.pl



Piszesz ? podróżujesz ? a może piszesz „do szuflady” ?
Dołącz do nich, dziel się pasją podróżowania i swoim doświadczeniem. To dobry sposób by rozpocząć karierę dziennikarską.
Podziel się swoimi tekstami czy zdjęciami tworząc fotorelacje. Tutaj każdy ma szansę być zauważony.
[email protected]
Views: 318
2010-08-16 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Azja

Wrota do Darvaza Hell

przez Redakcja 2010-08-16
Napisane przez Redakcja

Wrota do Darvaza Hell (Derweze)

Derweze (język turkmeński: The Gate, znana także jako Darvaza) to wieś w Turkmenistanie, około 350 mieszkańców, znajduje się w środku pustyni Kara-Kum, około 260 km na północ od Aszchabad.
Mieszkańcami Darvaza są głównie Turkmeni z plemienia tekiński, zachowali on pół-koczowniczy tryb życia.
Obszar Derweze jest bogaty w gaz ziemny.
Zjawisko to rozpoczęło się jeszcze w czasach sowieckich, 35 lat temu. Podczas wierceń geologicznych, przypadkowo znaleźli pod ziemią komory wypełnione gazem ziemnym. W 1971 r. odwierty spowodowały zapadnięcie podziemnej jamy, a odsłonięcie ziejącej dziury spowodowało ulatnianie się ogromnej ilości gazu.W kopalni ilość nagromadzonych gazów uniemożliwiła dalszej działalności. Zespół naukowców zaplanował pożar i kontrolowane spalenie gazu i powrotu do wydobycia, kiedy gaz zostanie całkowicie spalony. Ogromny wybuch gazu utworzył 30 metrowej szerokości krater. Ogromna dziura pochłonęła z całego terenu wierceń sprzęt i obozy osób tam pracujących. Mieszkańcy nazwali jaskinię Drzwi do piekła.

Oficjalne rząd utrzymuje, że krater został spowodowany przez meteor.

Plik:Darvaza.PNG

http://farm2.static.flickr.com/1295/4669354921_6af2585084.jpg

{youtube}9QytDpZnZec&feature=player_embedded{/youtube}

{youtube}SnKqMQgV1vg&feature=related{/youtube}

{youtube}F3-XCs_ZMZE&feature=related{/youtube}

Views: 470
2010-08-16 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Azja

Dhaulagiri

przez Redakcja 2010-08-11
Napisane przez Redakcja
alt


Trekking dookoła Dhaulagiri 8167 m n.p.m

     

„I wtedy ją zobaczyłem. Po prostu nie do opisania, górę potężną i niewypowiedzianie piękną –

Dhaulagiri”

Kurt Diemberger

http://marek1524.republika.pl/images/1-dhaulagiritrekking.jpg

Dhaulagiri

Nazwa szczytu, oznaczonego przez Indyjską Służbę Topograficzną numerem XLII, wywodzi się z dwóch sankryckich wyrazów Dhavala Giri i oznacza Białą Górę. Kiedy pierwsi podróżnicy docierający w Himalaje pytali miejscową ludność o nazwę dominującego nad okolicą szczytu, otrzymywali odpowiedź – Dhaulagiri. Prawdopodobnie zaskoczeni tym pytaniem, podawali pierwsze oczywiste określenie, jakie im przychodziło do głowy. Przecież większość szczytów w Himalajach jest białych.

Dhaulagiri znajduje się z środkowo-zachodnich Himalajach, oddzielony od pobliskiej Annapurny głęboko wciętą doliną rzeki Kali Gandaki. Wznosi się na wysokość 8167 m n.p.m. Jest siódmym co do wysokości szczytem Ziemi. Przez pewien czas, od pomiarów dokonanych w 1818 roku , aż do połowy XIX wieku, uważany za najwyższą górę świata. Pierwszą próbę wejścia podjęła wyprawa francuska w 1950 roku. W obliczu trudności orientacyjnych, spowodowanych brakiem map i nieznajomością terenu, Francuzi zrezygnowali. Góra poddała się 13 maja 1960 roku wyprawie szwajcarskiej kierowanej przez Maxa Eiselina. Na szczycie stanęli wówczas: Kurt Diemberger, Peter Diener , Ernest Forrer, Albin Schelbert oraz szerpowie: Nawang Dorje i Nyima Dorje. Pierwszego wejścia zimowego dokonali w 1985 roku Andrzej Chok i Jerzy Kukuczka. 8 kwietnia 2009 roku podczas wejścia na Dhaulagiri zginął wybitny polski himalaista Piotr Morawski.

Trekking wokół Dhaulagiri

http://marek1524.republika.pl/images/2-dhaulagiritrekking.jpg

Długa, dość trudna technicznie i orientacyjnie trasa pozwala poznać dziką, wysokogórską dolinę Myagdi Khola, otaczającą od południa i zachodu jeden z najwyższych szczytów Nepalu – Dhaulagiri (8167 m n.p.m.). W trakcie trekkingu przekraczamy dwie wysokie przełęcze: Francuzów (5360 m n.p.m.) i Dapa Col (5200 m n.p.m.). W najwyższych partiach trasy często zalega gruba warstwa śniegu. Wymagane jest odpowiednie przygotowanie kondycyjne oraz obycie z dużą ekspozycją.

Po ubiegłorocznym trekkingu dookoła Manaslu w mojej głowie zaczął pojawiać się pomysł kolejnej wyprawy w Himalaje. Jako że większość znanych i standardowych tras mam już za sobą, zacząłem szukać czegoś nowego. W sumie długo nie musiałem się zastanawiać. Wybór był oczywisty – trekking dookoła ośmiotysięcznego szczytu Dhaulagiri. Z zebraniem ekipy też nie było problemu, większość jej stanowili uczestnicy poprzednich trekkingów. W tak doborowym towarzystwie wylecieliśmy z Polski do stolicy Nepalu – Kathmandu. Miasto za każdym razem robi na mnie olbrzymie wrażenie. Zgiełk, hałas, naciągacze. Wszędzie czuć palone kadzidełka. Z lotniska szybko udaliśmy się do turystycznej części miasta – dzielnicy Thamel. Od mojego poprzedniego pobytu tutaj niewiele się zmieniło. Może tylko to, że Nepal z każdym rokiem staje się coraz droższy. Jako że cała grupa w Kathamndu jest już nie po raz pierwszy, nie zwiedzamy już zabytków. Skupiamy się na formalnościach związanych z czekającym nas trekkingiem, dokupujemy potrzebny sprzęt i jedzenie. Po tak pracowicie spędzonych dwóch dniach, już na spokojnie zasiadamy do wynajętego buika. Przed nami kilkugodzinna podróż do wioski Beni, skąd rozpoczniemy naszą nową himalajską przygodę.

Etapy trekkingu


http://marek1524.republika.pl/images/3-dhaulagiritrekking.jpg

    1. Beni (830 m n.p.m.) – Darbang – Dharapani (1560 m n.p.m.)

Z samego rana pakujemy się do wynajętego busa i jedziemy w dalszą drogę. Jazda takim małym samochodem dostarcza wielu emocji. Po trzech godzinach podróży docieramy do końca drogi – wioski Darbang. Osada ta leży po obydwu stronach rzeki Myagdi Khola. W 1988 roku podczas intensywnych opadów deszczu potężne masy ziemi zasypały wieś zabijając 110 osób W miejscowej chacie zjadamy dal-bata (ryż z warzywami i soczewicą). Najedzeni i napojeni udajemy się na szlak. Pierwszy odcinek nie jest długi. Prowadzi częsciowo wykutą w skale ścieżką, która wije się wysoko ponad całą doliną. Późnym wieczorem dochodzimy do wioski Dharapani. Na nocleg zatrzymujemy się w jednej z miejscowych chat, a na kolacje zajadamy się ryżem.

http://marek1524.republika.pl/images/4-dhaulagiritrekking.jpg

    2. Dharapani (1560 m n.p.m.) – Muri (1850 m n.p.m.)

Dzień rozpoczynamy skromnym śniadaniem składającym się z tybetańskich chlebów, jajek i dżemu. Rejon Dhaulagiri jest ubogi i inne jedzenie jest tu rzadkością. Z wioski możemy podziwiać piramidę Dhaulagiri. Trasa naszego trekkingu wiedzie przez rozległe pola ryżowe. Pogoda jest piękna, ale upał daje się we znaki. Napotykana ludność z podziwem patrzy na nasze duże plecaki i ostrzega nas, że w dalszej części trasy jest trudno. My jednak jesteśmy dobrej myśli. Wieczorem dochodzimy do Muri, wioski zamieszkałej przez lud Mogarów. W samym jej środku, na boisku szkolnym rozbijamy namioty. W osadzie odbywa się festiwal oraz turniej siatkówki. Dla nas to nowe doświadczenie i z chęcią udajemy się pokibicować miejscowym drużynom, a przy okazji zajadamy się pysznymi pierożkami momo.

http://marek1524.republika.pl/images/5-dhaulagiritrekking.jpg

 

    3. Muri (1850 m n.p.m.) – Boghara (2080 m n.p.m.)

Dziś długi etap przed nami. Z wioski obniżamy się do koryta rzeki, by przekroczyć ją po wiszącym moście. Dalej już wędrujemy dnem doliny wśród bujnej roślinności. W jednym z biwakowych miejsc spotykamy sporą grupę wojska. Z rozmów z nepalskim żołnierzem dowiadujemy się, że oddział został tu skierowany do naprawy szlaku wokół Dhaulagiri, aby był bardziej bezpieczny. Szef brygady wojskowej zatrzymuje nas na dobre dwie godziny. Wykorzystujemy ten czas na relaks oraz na zjedzenie nepalskiej zupy. Gdy tylko dostajemy pozwolenie na dalszą drogę zakładamy plecki i ruszamy. Początkowo szlak trawersuje strome zbocza. W dużej ekspozycji pokonujemy kolejne zakręty. W pewnym momencie dochodzimy do miejsca, gdzie ścieżka urywa się w przepaść. Okazało się że wojskowi trochę przedobrzyli z poprawą drogi i wysadzili całą ścieżkę w powietrze. Teraz na szybko wykuwają stopnie w skale i zakładają poręczówkę. Miejsce to przechodzimy ze sporą obawą. Jest bardzo niebezpiecznie, ale jakoś wszyscy szczęśliwie pokonują przeszkodę. Później, już bez większych emocji dochodzimy do małej wioski Boghara, gdzie zatrzymujemy się na nocleg.

http://marek1524.republika.pl/images/6-dhaulagiritrekking.jpg

4-6. Boghara (2080 m n.p.m.) – Doban (2450 m n.p.m.) – Baza Włoska (3650 m n.p.m.)

Kolejne trzy dni to żmudne zdobywanie wysokości oraz przedzieranie się przez nepalską dżunglę. Co chwilę przekraczamy potoki po prowizorycznych mostkach. Szlak czasami zanika w bujnej roślinności. Już czuć bliskość Dhaulagiri. Nie spotykamy żadnych turystów. Trzeciego dnia dochodzimy do dużej łąki, na której stoją dwa kamienne szałasy. Jest to baza włoska. Nad całą okolicą góruje potężna zachodnia ściana Dhaulagiri I.

alt

7. Baza włoska – dzień aklimatyzacyjny (3650 m n.p.m.)

Fajnie jest być w górach i nie musieć nic robić. Można leżeć w namiocie, gotować i podziwiać piękne widoki na zewnątrz. Taki relaksacyjny dzień jest bardzo potrzebny, żeby dobrze się zaaklimatyzować. Jedyną czynnością wymagającą większego wysiłku jest zejście kilkadziesiąt metrów niżej po wodę do gotowania. Po południu do bazy przychodzą miejscowi ze świeżą dostawą jajek. Zatem zamiast tradycyjnego dal-bata, na kolację zjadamy po omlecie z sześciu jaj.

alt

8. Baza włoska (3650 m n.p.m.) – baza szwajcarska (3730 m n.p.m.)

Dopiero popołudniu wyruszamy w dalszą drogę. Dziś przed nami tylko trzy godziny marszu do kolejnego miejsca biwakowego. Etap krótki, ale wymagający szczególnej uwagi. Zaraz po opuszczeniu bazy czeka nas wymagające i bardzo nieprzyjemne zejście na lodowiec. Dobrze , że mamy linę i podstawowy sprzęt by założyć poręczówkę. Komin, który musimy pokonac , ma ze dwadzieścia metrów. Po osypujących się piargach i kamieniach wszyscy docieramy do podstawy lodowca. Pokonujemy strome moreny i w końcu naszym oczom ukazuje się cel dzisiejszej wędrówki – mały kamienny szałas. Jest to ostatnie miejsce na trasie, gdzie można kupić coś do jedzenia. Nie zastanawiając się długo, po rozbiciu namiotów rozkoszujemy się pysznym dal-batem. Gdy tylko słońce zachodzi za szczytami, chowamy się do namiotów. Robi się coraz zimniej.

alt

9. Baza szwajcarska (3730 m n.p.m.) – baza japońska (4200 m n.p.m.)

Wstajemy bardzo wcześnie. Choć dziś też mamy tylko parę godzin marszu przed sobą, to etap jest niebezpieczny. Szlak do kolejnego miejsca biwakowego wije się w bardzo wąskim kanionie. Z otaczających go ścian grożą nam lawiny kamieni oraz lodu. Dlatego etap ten chcemy pokonać zanim słońce przyświeci na okoliczne szczyty. Udaje się nam to i w pierwszych promieniach dochodzimy do naszego dzisiejszego celu – bazy japońskiej. Rozbijamy namioty, a podczas przygotowywania posiłku obserwujemy małe lawiny, które schodzą z otaczających bazę szczytów.

alt

10. Baza japońska (4200 m n.p.m.) – baza Dhaulagiri (4750 m n.p.m.)

Dalsza droga biegnie w górę lodowca. Co chwilę spod zwałów piargu ukazuje się nam szklisty lód. Klucząc wśród szczelin, po pięciu godzinach marszu, dochodzimy do miejsca, gdzie wyprawy zazwyczaj zakładają bazę przed atakiem na Dhaulagiri. W głębi doliny ukazuje się nam szczyt Tukuche z charakterystycznymi fałdami skalnymi. Nad całą bazą dominuje potężna sylwetka 3,5 kilometrowej ściany ośmiotysięcznika, której najbardziej charakterystyczną formacją jest ogromne urwisko zwane Eiger. Sama baza nas trochę odstraszyła. Wszędzie pełno pozostałości po wiosennych wyprawach, do tego unosi się nieprzyjemny zapach bazowej toalety. Nie zostało nam nic innego jak pójść dalej i poszukać innego, przyjemniejszego obozowiska. Znaleźliśmy odpowiednie miejsce po następnej godzinie marszu.

alt

11. Baza Dhaulagiri (4750 m n.p.m.) – Przełęcz Francuzów (5360 m n.p.m.) – Hidden Valley (5100 m n.p.m.)

Pobudka o szóstej rano. Szybkie pakowanie namiotów i całego dobytku. Jest przeraźliwie zimno. Tego dnia każdy swoim tempem podąża w kierunku najwyższego punktu na trasie – Przełęczy Francuzów. Z miejsca obozowiska droga wiedzie łatwym lodowcem bez szczelin. Pierwsze promienie słońca dopadają nas dopiero po czterech godzinach marszu. Droga do przełęczy dłuży się niesamowicie. Po pokonaniu stromych piargów i długiej moreny ukazuje się nam duże wypłaszczenie. Na jego końcu znajduje się cel naszej wędrówki – Przełęcz Francuzów (5360 m n.p.m.). W ciągu pół godziny meldują się tu wszyscy uczestnicy trekkingu. Robimy pamiątkowe zdjęcie, odwiedzamy czorten ku pamięci naszego wielkiego himalaisty młodego pokolenia, Piotra Morawskiego, który zginął niespełna pół roku wcześniej, podczas próby zdobycia Dhaulagiri. Gdy zaczyna mocno wiać schodzimy w dół w kierunku nieznanej doliny. Na ogromnym wypłaszczeniu rozbijamy namioty. Szybkie gotowanie posiłku i każdy wskakuje do swojego śpiwora. Jest bardzo zimno.

alt

12. Hidden Valey (5100 m n.p.m.) – Dapa Col (5244 m n.p.m.) – Yak Kharka (4100 m n.p.m.)

Poranek równie mroźny jak i cała noc. Z namiotu kolegów dobiegają krzyki, u nich w nocy w środku było minus dwadzieścia pięć stopni. Moja herbata, przygotowana poprzedniego wieczoru , zamieniła się w bryłę lodu. Nawet z termosu wylewa się tylko zimna ciecz, ale w końcu jesteśmy w wysokich górach. Śniadanie jakoś za bardzo też nie wchodzi. Udało się zjeść trochę zupy zagryzanej kabanosem. Czas zacząć pakowanie zlodowaciałego namiotu i reszty sprzętu, by wyruszyć w dalszą drogę. Przed nami kolejna przełęcz do pokonania. Osiągamy ją bardzo szybko, bo już po dwóch godzinach możemy podziwiać roztaczające się z niej piękne widoki na całą grupę Annapurny. Po krótkim odpoczynku na przełęczy Dhampus schodzimy w dół. Droga ciągnie się w nieskończoność. Zamiast wytracać wysokość, ciągle trawersujemy kolejne zbocza. Zajmuje nam to dużo czasu. Po drodze nie ma żadnego dogodnego miejsca biwakowego z wodą. W ciemnościach dochodzimy do obozowiska Yak Kharaka.

alt

13. Yak Kharka (4100 m n.p.m.) – Marpha (2670 m n.p.m.)

Śpimy do oporu, wychodzimy z namiotów, kiedy słońce dobrze już ogrzewa ich ścianki. Po wczorajszej, długiej trasie należało nam się trochę odpoczynku. Bardzo leniwie zjadamy śniadanie. Na deser ktoś z ekipy wyszukał w plecaku puszkę szynki krakowskiej. Smakowała wyśmienicie. Leniwie pakujemy cały nasz dobytek i schodzimy, do widocznej gdzieś w dole , wioski Marpha. Z miejsca naszego biwaku podziwiać możemy przepiękną panoramę. Jak na dłoni widać krainę Mustang, przełęcz Thorong La i szczyty Nilgiri. Po trzech godzinach schodzenia jesteśmy w cywilizacji. Od razu swoje kroki kieruję do najbliższej lodży, gdzie podają zimne piwo. Ależ smakuje po takiej trasie ! Reszta grupy także rozkoszuje się tym szlachetnym trunkiem. Później oczywiście zajadamy się specjałami miejscowej kuchni. Jako że wioska słynie z jabłkowych sadów, w naszym menu nie mogło zabraknąć momo z nadzieniem jabłkowym oraz Aple Paia – ciasta w rodzaju naszej szarlotki. Później już tylko wygodne łóżko w miejscowym schronisku i pierwsza kąpiel po dwóch tygodniach. W Marpha zostajemy dwa dni, by trzeciego, małym samolotem wylecieć z Jomson do Pokhara. Taki lot dostarcza wielu wrażeń. Z okien samolotu podziwiać możemy ogromną ścianę Dhaulagiri, Annapurnę oraz strzelisty Machhapuchhre. Po dwudziestu minutach lądujemy w skąpanej w słońcu Pokhara. Część grupy udaje się do Parku Narodowego Chitwan, ja natomiast odpoczywam przed czekającym mnie kolejnym wyzwaniem – trekkingiem pod południową ścianę Lhotse, ale o tym w następnej relacji…

alt

Informacje praktyczne

  1. Przygotowanie do wyjazdu

Trasa wokół Dhaulagiri jest trudnym trekkingiem. Przed wyjazdem należy być w dobrej kondycji fizycznej i posiadać obycie z dużą ekspozycją oraz znaczną wysokością. Nie polecam tej trasy, jako pierwszego trekkingu w Nepalu. Jest to dobra trasa dla osób szukających czegoś nowego w Himalajach, gdy już mają większość łatwych trekkingów za sobą.

 

alt
  1. Odzież i ekwipunek

Do bezpiecznego przejścia trasy konieczny jest podstawowy sprzęt górski. Należy zabrać kije teleskopowe i raki. W niektórych zalodzonych miejscach oraz gdy cześć szlaku pokryje warstwa śniegu przydatny jest czekan. Na strome zejście z bazy włoskiej do podstawy lodowca warto mieć linę. Należy być przygotowanym na częste zmiany pogody. Koniecznie trzeba zabrać dobry, ciepły śpiwór puchowy. Noce powyżej 4000 m n.p.m. są bardzo zimne. W Hidden Valey nasze termometry wskazywały minus 25 stopni. Konieczne zabieramy namiot – większość noclegów spędza się pod własnym dachem. Trzeba wziąć też palnik, najlepiej na gwint typu coleman. Nie polecam zabierania palnika typu campig gaz, bo są trudności z zakupem do nich butli z gazem. Palnik, jak i gaz, sa do kupienia w sklepach w Kathmandu.

alt

 

  1. Podróż

Wybór opcji połączenia zależy głównie od czasu trwania naszej wyprawy. Najtaniej polecieć z Polski do Delhi , a dalszą drogę pokonać lądem , choć wowczas podróż wydłuży się o kilka dni. Najtańsze połączenia z Warszawy do Delhi proponują linie Aeroflot, Aerosvit lub Finnair. Cena biletu waha się od 1750 zł do 2600 zł. Trzeba szukać promocyjnych lotów. Można też lecieć z Europy omijając Delhi. Najtańsze połączenia dostępne są z Londynu. Za lot z lotniska Heathrow do Kathmandu zapłacimy ok. 2400 zł – 3000 zł. Polecić tutaj mogę linie Qatar Airways. Od ubiegłego roku z Londynu lata także indyjski przewoźnik Jet Airways. Za taki lot z międzylądowaniem w Delhi zapłacimy od 2300 zł.

Połączenia z Delhi do Kathmandu – miejscowymi liniami. Za lot tam i z powrotem zapłacimy od 500 zł do 1300 zł. Bilety można kupić kartą kredytową za pośrednictwem indyjskiej strony internetowej http://www.makemytrip.com

Przesiadając się na inne linie lotnicze w Delhi należy posiadać wizę indyjską.

 

  1. Wizy, kursy walut

Aby wjechać do Nepalu potrzebujemy wizy. Bez problemu otrzymamy ją na lotnisku w Kathmandu. Wypełniamy wniosek, dołączamy jedną fotografie, płacimy w dolarach. Warto mieć odliczoną gotówkę. Po wyjściu z terminala dopadnie nas tłum taksówkarzy. Należy się targować – cena 300-450 rupii to maksimum za transport do centrum miasta.

Ceny wiz

40 dolarów – ważna 30 dni

100 dolarów – ważna 90 dni

Kurs walut

1 dolar to 73 rupii

1 euro to 91 rupii

1 funt to 106 rupii

Dane z wiosny 2010 r.

  1. Opłaty, pozwolenia i transport

Aby wyruszyć na trasę wokół Dhaulagiri nie potrzebujemy specjalnych pozwoleń. Musimy jedynie wykupić bilet wstępu do obszaru chronionego Annapurna oraz posiadać kartę trekkingową Tims. Za taki bilecik zapłacimy 2000 rupii. Należy posiadać 2 zdjęcia. Fotografia jest także potrzebna do wyrobienia karty trekkingowej. Te formalności załatwimy zarówno w Kathmandu, jak i w Pokhara. Trekking rozpoczynamy z wioski Beni, do której docieramy autobusem z Kathmandu lub Pokhara. Aby skrócić sobie pierwszy etap wędrówki możemy z Bei podjechać busem do wioski Darbag. Ostatni etap trekkingu, po zejściu do Marpha, pokonać możemy w dwojaki sposób. Pierwszy to całodniowa jazda autobusem po krętej i niebezpiecznej drodze do Beni. Szybszy i o wiele wygodniejszy sposób zakończenia naszej wędrówki, to dwudziestominutowy lot z Jomson do Pokhara. Cena biletu to około 70 dolarów.

  1. Na szlaku

Trekkingu dookoła Dhaulagiri nie musimy organizować go przez miejscową agencję turystyczną. Na trasę możemy udać się indywidualnie, lecz samotne przejście, bez osoby znającej drogę, jest ryzykowne. Warto wynająć przewodnika na cała trasę, zalecane jest posiadanie porterów (tragarzy). Strome odcinki mogą być trudne do pokonania przy dużym obciążeniu.

W Kathmandu działa wiele biur specjalizujących się w organizacji wypraw. Ceny są różne, w zależności od żądanych wygód i zasobności portfela uczestników. Polecam nie brać całego pakietu, a tylko ograniczyć się do wynajęcia przewodnika na trasę oraz do zabrania jednego tragarza na dwie osoby. Przewodnik to koszt 20-25 dolarów za dzień, tragarz to wydatek ok. 18-20 dolarów. Trzeba też opłacić im wyżywienie podczas całego trekkingu.

Jak wspomniałem wcześniej, większość nocy spedzimy we własnym namiocie. W wioskach można kupić kilka produktów żywnościowych. Prawie wszędzie możemy zjeść da-bata (ryż z warzywami i soczewicą), czasem też można się załapać na makaron oraz ziemniaki. Na śniadanie dostaniemy jajka i tybetański chleb. Bez problemu kupimy coca-colę oraz piwo. Ostatni dal-bat na trasie można zjeść powyżej bazy włoskiej – w tzw. Swiss Camp. Na resztę dni, aż do zejścia do Marpha, musimy posiadać własne jedzenie. Warto zabrać trochę kalorycznej żywności z kraju. Nie ma nic lepszego w górach, niż kawałek polskiej kiełbasy czy boczku. Aby zminimalizować nasze jedzenie pod względem wagi, dobrym rozwiązaniem będzie żywność liofilizowana. Podczas trekkingu należy pić bardzo dużo płynów. W górach trzeba posiadać nepalskie pieniądze, dolary przyjmowane są niechętne.

  1. Kathmandu

Z lotniska udajemy się do turystycznej części miasta – do dzielnicy Thamel. Jest tam dużo hoteli o różnym standardzie. Polecić mogę hotelik Ecoo 2000 – spałem już w nim podczas czterech pobytów. Cena za osobę w granicach 300 rupii. Przy samym hotelu jest kafejka internetowa oraz bar z dobrym jedzeniem. Na Tamelu jest wiele knajpek, w których można dobrze zjeść i napić się piwa. Z lokali gastronomicznych polecam restauracje Yak oraz Himali Kitchen – zjemy tam bardzo smacznie i sporo taniej niż w pozostałych miejscach. Dla osób spragnionych mięsa – polecam restaurację Everest Stek Haus, gdzie solidne mięsne danie można zjeść za ok. 400 rupii. Na Thamleu można kupić praktycznie wszystko. Nie warto zaopatrywać się w mapy w Polsce, w Katmandu jest bardzo szeroki wybór. Każdą cene należy targować.

W stolicy Nepalu warto zatrzymać się na dłużej. Obowiązkowo należy odwiedzić:

– Durbar Sguare – centralny plac miasta, na którym zgrupowana jest większość zabytków,

– Swayambunath – zespół świątyń i stup położony na szczycie wzgórza,

– Pashupatinath – hinduistyczna świątynia, gdzie odbywa się kremacja zwłok,

– Bodhnath – największa w Nepalu stupa buddyjska

Polecam też odwiedzenie sąsiednich miasteczek – Patan oraz Bhaktapur.

Ceny biletów wstępu :

Durbar Sguare, Patan – 250 rupii

Swayambunath, Bodhnath – 100 rupii

Pashupatinath – 500 rupii

Wstęp do pięknego miasta Bhaktapur to wydatek 10 dolarów

  1. Pokhara

Po trekkingu polecam pojechać na dwa dni do Pokhary. O ile Kathmandu zachwyca turystów wspaniałymi zabytkami stworzonymi ręką ludzką , o tyle Pokhara jest rajem dla wielbicieli piękna stworzonego przez naturę. Horyzont zamyka jedna z najwspanialszych panoram Himalajów. Widać Dhaulagiri (8167 m n.p.m.), niemal wszystkie szczyty Annapurna Himal, w tym Annapurnę I (8081 m n.p.m.), strzelisty Machhapuchhare, Manaslu, Peak 29 oraz Himalchuli. Najlepiej tę wspaniałą, górską scenerię podziwiać z punktu widokowego Sarangot. Można tam wejść pieszo wprost z miasta lub podjechać taksówką i ostatnie metry podejść na piechotę. Polecam wybrać się tam na wschód słońca. Wrażenia są niesamowite. Tego samego dnia po południu można odwiedzić drugi punkt widokowy ze Stupą Światowego Pokoju na szczycie. W miasteczku można miło odpocząć po trudach trekkingu. Jest tutaj mnóstwo wygodnych i przyjemnych hoteli. Miejscowe restauracyjki oferują pyszne potrawy, a wieczorem z wielu klubów rozbrzmiewa muzyka na żywo.

Marek Bytom

Wszelkie dodatkowe informacje na http://www.marek.bytom.pl

http://marek1524.republika.pl/images/xx-marek-osobie1.jpg
Kontakt :
[email protected]
gg 44 88 346

spacerem po Himalajach :

22-8000
22-8000 relacje/dhaulagiri/22-8000
23-8000
23-8000 relacje/dhaulagiri/23-8000
annapurna
annapurna relacje/dhaulagiri/annapurna
baza1
baza1 relacje/dhaulagiri/baza1
baza5
baza5 relacje/dhaulagiri/baza5
cho oyu
cho oyu relacje/dhaulagiri/cho oyu
dhaulagiri
dhaulagiri relacje/dhaulagiri/dhaulagiri
everest
everest relacje/dhaulagiri/everest
kangdzendzonga
kangdzendzonga relacje/dhaulagiri/kangdzendzonga
lhotse
lhotse relacje/dhaulagiri/lhotse
makalu
makalu relacje/dhaulagiri/makalu
manaslu
manaslu relacje/dhaulagiri/manaslu
t14
t14 relacje/dhaulagiri/t14
t37
t37 relacje/dhaulagiri/t37
t41
t41 relacje/dhaulagiri/t41

 


Ludzie gór wiedzą…

 

alt
Views: 517
2010-08-11 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Wystawy

Portret Kobiety

przez Redakcja 2010-08-10
Napisane przez Redakcja
http://www.klubpodroznikow.com/images/fbfiles/images/plakat_wystawaMoniki.jpg
Portret Kobiety – Monika Oleksy

Portret Kobiety – Monika Oleksy

8 sierpień · 18:00 – 21:00
Plaża Kraków – pod Hotelem Forum, w zakolu Wisły
ul. Ludwinowska 2
Kraków, Poland

Wystawa Moniki Oleksy, absolwentki studium fotografii w PWSFTiT w Łodzi przedstawia portrety kobiet.

Zdjęcia wydobyły z modelek to co najpiękniejsze, to co zachwyca, dlatego przy każdym zdjęciu zatrzymujemy się i zastanawiamy…

Jest to jednak rzeczywistość całkowicie wykreowana przez autorkę, która pokazuje obraz kobiety doskonałej, spokojnej, znakomicie spełnionej w swoich różnorakich rolach, obdarzonej subtelnym pięknem nieza…leżnie od wieku i powołania.

Zapraszamy na wernisaż wystawy.

https://www.klubpodroznikow.com/wp-content/uploads/2010/08/plakat_wystawaMoniki-16d.jpg

zdjęcia z wernisażu

alt

alt

alt

alt

alt

alt

alt

alt

alt

alt

alt

alt

alt

alt

alt

alt
Views: 245
2010-08-10 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Newsy

Krakowskie noce

przez Redakcja 2010-08-10
Napisane przez Redakcja
alt

Krakowskie Noce 14 – 16 sierpnia 2010

Noc Cracovia Sacra

Pierwsza edycja Nocy Sakralnej odbyła się w 2008 roku, w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny (15 sierpnia). Zaplanowana jako kolejne przedsięwzięcie z cyklu nocnego odkrywania Krakowa, tym razem ukazuje nam fenomen religijny miasta. Na tę noc najpiękniejsze świątynie, wraz z obiektami klasztornymi Krakowa i okolic, umożliwiają zwiedzającym odkrywanie kościelnych zabytków, poznawanie tajników życia mnichów oraz klasztornych skarbców, które na co dzień pozostają zamknięte dla przybyszów.

Program Nocy Sakralnej obejmuje wystawy oraz liczne koncerty o tematyce sakralnej. Wydarzeniem roku 2008 było zaprezentowanie po raz pierwszy w Polsce cyklu Sonat Różańcowych Heinricha Ignaza Franza von Bibera w wykonaniu Johna Hollowaya (skrzypce) i Marieke Spaans (klawesyn). Ponadto, uczestnicy Cracovia Sacra mogli zwiedzić „Wielką Ruinę” i zabytkowe krużganki w Opactwie OO. Benedyktynów w Tyńcu. Wydarzeniem było też spotkanie w katedrze Wawelskiej z oryginalnym cudownym obrazem Matki Bożej Łaskawej, wystawionym tam po raz pierwszy. To właśnie przed tym obrazem, w katedrze we Lwowie, śluby składał król Jan Kazimierz.

Wszystkie wydarzenia Nocy Sakralnej są bezpłatne. Na zwiedzanie niektórych obiektów i udział w wybranych koncertach wydawane są bezpłatne wejściówki. (MD)

http://www.krakowskienoce.pl/noc-sakralna/

nocny spacer po Krakowie
https://www.klubpodroznikow.com/relacje/polska-inne-miejsca/530-nocny-krakow

Views: 287
2010-08-10 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Zamki i pałace

Zamek Mirów na szlaku Orlich Gniazd

przez Redakcja 2010-08-10
Napisane przez Redakcja

 Zamek Mirów na szlaku Orlich Gniazd

  Zamek stał się ruiną w XVIII w. i odtąd pozostaje w tej formie ale jest nadzieja na jego odbudowę pozwalającą na zwiedzanie. Obecny właściciel zamku, podobnie jak zamku Bobolice, jest Senator Jarosław W. Lasecki a widząc duże zmiany w rekonstrukcji Zamku w Bobolicach, jest duża szansa że i Mirów nabierze dawnego kształtu.

 
 
Pierwsze wzmianki o miejscowości datowane są na XIII wiek. W tymże wieku Mirów jako osada obronna został zniszczony przez Tatarów. W późniejszym okresie zbudowany został w niej murowany zamek przez Kazimierza Wielkiego. Został on rozbudowany przez rodzinę Myszkowskich, którzy otrzymali go od Kazimierza Jagiellończyka pod koniec XV wieku.

 
 
Wspinanie
Między zamkiem w Mirowie a zamkiem w Bobolicach znajduje się pasmo skał wapiennych, stanowiące atrakcyjny rejon wspinaczki sportowej. Znajduje się tu ponad 150 dróg wspinaczkowych, w większości ubezpieczonych ringami, o trudnościach od III do VI.5+. Wysokość skał waha się od 5 do 30 metrów. Ponieważ skały znajdują się na terenie prywatnym, wspinać się można tylko pod warunkiem akceptacji regulaminu, poświadczonej podpisem złożonym w „książce wyjść” dostępnej na terenie posesji sołtysa wsi Mirów.
 
http://www.zamekmirow.pl/
 
W odległości ok. 2 km znajduje się odrestaurowany Zamek Bobolice
 
 
 

 
 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Views: 365
2010-08-10 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
  • 1
  • …
  • 275
  • 276
  • 277
  • 278
  • 279
  • …
  • 291

Archiwa

  • listopad 2026
  • październik 2026
  • wrzesień 2026
  • sierpień 2026
  • lipiec 2026
  • czerwiec 2026
  • maj 2026
  • kwiecień 2026
  • marzec 2026
  • luty 2026
  • styczeń 2026
  • grudzień 2025
  • listopad 2025
  • październik 2025
  • wrzesień 2025
  • sierpień 2025
  • lipiec 2025
  • czerwiec 2025
  • maj 2025
  • kwiecień 2025
  • marzec 2025
  • luty 2025
  • styczeń 2025
  • grudzień 2024
  • listopad 2024
  • październik 2024
  • wrzesień 2024
  • sierpień 2024
  • lipiec 2024
  • czerwiec 2024
  • maj 2024
  • kwiecień 2024
  • marzec 2024
  • luty 2024
  • styczeń 2024
  • grudzień 2023
  • listopad 2023
  • październik 2023
  • wrzesień 2023
  • sierpień 2023
  • lipiec 2023
  • czerwiec 2023
  • maj 2023
  • kwiecień 2023
  • marzec 2023
  • luty 2023
  • styczeń 2023
  • grudzień 2022
  • listopad 2022
  • październik 2022
  • wrzesień 2022
  • sierpień 2022
  • lipiec 2022
  • czerwiec 2022
  • maj 2022
  • kwiecień 2022
  • marzec 2022
  • luty 2022
  • styczeń 2022
  • grudzień 2021
  • listopad 2021
  • październik 2021
  • wrzesień 2021
  • sierpień 2021
  • lipiec 2021
  • czerwiec 2021
  • maj 2021
  • kwiecień 2021
  • marzec 2021
  • luty 2021
  • styczeń 2021
  • grudzień 2020
  • listopad 2020
  • październik 2020
  • wrzesień 2020
  • sierpień 2020
  • lipiec 2020
  • czerwiec 2020
  • maj 2020
  • kwiecień 2020
  • marzec 2020
  • luty 2020
  • styczeń 2020
  • grudzień 2019
  • listopad 2019
  • październik 2019
  • wrzesień 2019
  • sierpień 2019
  • lipiec 2019
  • czerwiec 2019
  • maj 2019
  • kwiecień 2019
  • marzec 2019
  • luty 2019
  • styczeń 2019
  • grudzień 2018
  • listopad 2018
  • październik 2018
  • wrzesień 2018
  • sierpień 2018
  • lipiec 2018
  • czerwiec 2018
  • maj 2018
  • kwiecień 2018
  • marzec 2018
  • luty 2018
  • styczeń 2018
  • grudzień 2017
  • listopad 2017
  • październik 2017
  • wrzesień 2017
  • sierpień 2017
  • lipiec 2017
  • czerwiec 2017
  • maj 2017
  • kwiecień 2017
  • marzec 2017
  • luty 2017
  • styczeń 2017
  • grudzień 2016
  • listopad 2016
  • październik 2016
  • wrzesień 2016
  • sierpień 2016
  • lipiec 2016
  • czerwiec 2016
  • maj 2016
  • kwiecień 2016
  • marzec 2016
  • luty 2016
  • styczeń 2016
  • grudzień 2015
  • listopad 2015
  • październik 2015
  • wrzesień 2015
  • sierpień 2015
  • lipiec 2015
  • czerwiec 2015
  • maj 2015
  • kwiecień 2015
  • marzec 2015
  • luty 2015
  • styczeń 2015
  • grudzień 2014
  • listopad 2014
  • październik 2014
  • wrzesień 2014
  • sierpień 2014
  • lipiec 2014
  • czerwiec 2014
  • maj 2014
  • kwiecień 2014
  • marzec 2014
  • luty 2014
  • styczeń 2014
  • grudzień 2013
  • listopad 2013
  • październik 2013
  • wrzesień 2013
  • sierpień 2013
  • lipiec 2013
  • czerwiec 2013
  • maj 2013
  • kwiecień 2013
  • marzec 2013
  • luty 2013
  • styczeń 2013
  • grudzień 2012
  • listopad 2012
  • październik 2012
  • wrzesień 2012
  • sierpień 2012
  • lipiec 2012
  • czerwiec 2012
  • maj 2012
  • kwiecień 2012
  • marzec 2012
  • luty 2012
  • styczeń 2012
  • grudzień 2011
  • listopad 2011
  • październik 2011
  • wrzesień 2011
  • sierpień 2011
  • lipiec 2011
  • czerwiec 2011
  • maj 2011
  • kwiecień 2011
  • marzec 2011
  • luty 2011
  • styczeń 2011
  • grudzień 2010
  • listopad 2010
  • październik 2010
  • wrzesień 2010
  • sierpień 2010
  • lipiec 2010
  • czerwiec 2010
  • maj 2010
  • kwiecień 2010
  • marzec 2010
  • luty 2010
  • styczeń 2010
  • grudzień 2009
  • listopad 2009
  • październik 2009
  • wrzesień 2009
  • sierpień 2009
  • lipiec 2009
  • czerwiec 2009
  • maj 2009
  • kwiecień 2009
  • styczeń 2009
  • listopad 2008
  • październik 2008

Kategorie

  • Administracyjna
  • Afryka
  • Akcje eko
  • Aktualności
  • Aktualności inne
  • Albania
  • Aleja Podróżników
  • alejapodroznikow
  • Ameryka Północna
  • Ameryka Południowa
  • Ameryka Środkowa i Karaiby
  • Artykuły testowe
  • Australia i Oceania
  • Austria
  • Azja
  • Bez kategorii
  • Biegi
  • BUŁGARIA
  • Chorwacja
  • Ciekawostki
  • Cykliczne Spotkania Podróżników
  • CZARNOGÓRA
  • Czechy
  • Czyste Góry Czyste Szlaki
  • Czyste Tatry
  • Czyste Tatry
  • Dania
  • Dolny Śląsk
  • Europa
  • Festiwale
  • Filmy
  • Francja
  • Fundacja Aleja Podróżników
  • Góry
  • HISZPANIA
  • HOLANDIA
  • jarmarki bożonarodzeniowe w Europie
  • Kolej
  • Konkurs Fotograficzny
  • Konkursy
  • Konkursy inne
  • Korona
  • Kościoły i obiekty sakralne
  • KOSOWO
  • Książka
  • Kuchnia
  • Kuchnie świata
  • Kujawsko-pomorskie
  • LITWA
  • Łódzkie
  • Lotniska i powietrze
  • Lubelskie
  • Lubuskie
  • LUKSEMBURG
  • MACEDONIA
  • Małopolskie
  • Malta
  • Materiał zewnętrzny
  • Miasta
  • Miejsca wyjątkowe
  • Muzea
  • Najciekawsze szlaki piesze i rowerowe w Europie
  • Newsy
  • NIEMCY
  • noclegi
  • NORWEGIA
  • Opolskie
  • Parowozownie
  • Podkarpackie
  • Podlaskie
  • Podziemia turystyczne w Europie Underground in Europe
  • Podziemia turystyczne w Polsce
  • Podziemia w Europie i na świecie
  • Polecamy
  • Polska
  • Pomorskie
  • Portugalia
  • PRACE KONKURSOWE POLSKA
  • PRACE KONKURSOWE ŚWIAT
  • Projekt 4 Pory Roku
  • Projekt Mali Melomani
  • Projekt Mali Melomani II
  • Recenzje sprzętu
  • Reklama
  • Robocze inne
  • ROSJA
  • Rower
  • Różne media
  • Rumunia
  • Schroniska górskie w Polsce
  • SERBIA
  • Skanseny w Polsce
  • Śląskie
  • Slowacja
  • Slowenia
  • Spływy kajakowe
  • Spotkania autorskie
  • Spotkania, zloty, imprezy podróżników
  • Sprzęt
  • Świat
  • Świętokrzyskie
  • SZWAJCARIA
  • Tanie loty
  • Tatromaniak
  • Testy sprzętu
  • Twierdze i Forty
  • Ukraina
  • unesco
  • Via Adriatica Trail
  • Warmińsko-mazurskie
  • Warsztaty i plenery fotograficzne
  • WĘGRY
  • WIELKA BRYTANIA
  • Wielkopolskie
  • WŁOCHY
  • Woda
  • Wspomnienia z podróży
  • Wystawy
  • Wywiady
  • Zabytki sakralne
  • Zachodniopomorskie
  • zamki i palace
  • Zamki i pałace
  • Zostań w domu nie odwołuj

Follow Us

Top Selling Multipurpose WP Theme

Recent Posts

  • Jaskinia Twardowskiego w Krakowie

    2026-11-04
  • Karkonosze – szlak zimowy ze Szklarskiej Poręby do Karpacza – Główny Szlak Sudecki

    2026-11-04
  • Pałac Zamoyskich w Kozłówce – perła Lubelszczyzny. Historia i zwiedzanie

    2026-11-03
  • Dom Zdrojowy w Świeradowie-Zdroju – Hala Spacerowa i Pijalnia Wód

    2026-11-03
  • Zamek Wleń (Lenno) Najstarszy murowany zamek w Polsce – śladami Piastów Śląskich

    2026-11-02
  • Tragiczny bilans wypadków w Tatrach – blisko 1200 ofiar śmiertelnych

    2026-11-02

Social Feed

Social Feed

Editors’ Picks

zamek Drakuli w Poenari

2016-01-25

Rezerwat Groapa Ruginoasa, Góry Bihor w Rumunii

2022-08-06

Zamek Drakuli w Hunedoarze w Rumunii

2024-03-03

Kopalnia soli Salina Turda w Rumunii

2024-08-17

Jaskinia Meziad, Peşteră

2024-08-20

FIND US

[icon_bar icon="icon-facebook" link="https://www.facebook.com/groups/betheme" target="" size="small" social="facebook"][icon_bar icon="icon-gplus" link="#" target="" size="small" social="google"][icon_bar icon="icon-x-twitter" link="#" target="" size="small" social="twitter"][icon_bar icon="icon-vimeo" link="#" target="" size="small" social="vimeo"][icon_bar icon="icon-play" link="https://www.youtube.com/@MuffinGroup" target="" size="small" social="youtube"]

Najnowsze komentarze

  1. Veckio - Góry tęczowe
  2. KlubowiczAdmin - Czyste Góry Czyste Szlaki, Beskid Sądecki
  3. Barbara - Czyste Góry Czyste Szlaki, Beskid Sądecki
  4. odkryjnepal - Ferie zimowe z dziećmi – gdzie warto wyjechać?
  5. png2icon - Góry tęczowe

CATEGORIES

  • Administracyjna
  • Afryka
  • Akcje eko
  • Aktualności
  • Aktualności inne
  • Albania
  • Aleja Podróżników
  • alejapodroznikow
  • Ameryka Północna
  • Ameryka Południowa
  • Ameryka Środkowa i Karaiby
  • Artykuły testowe
  • Australia i Oceania
  • Austria
  • Azja
  • Bez kategorii
  • Biegi
  • BUŁGARIA
  • Chorwacja
  • Ciekawostki
  • Cykliczne Spotkania Podróżników
  • CZARNOGÓRA
  • Czechy
  • Czyste Góry Czyste Szlaki
  • Czyste Tatry
  • Czyste Tatry
  • Dania
  • Dolny Śląsk
  • Europa
  • Festiwale
  • Filmy
  • Francja
  • Fundacja Aleja Podróżników
  • Góry
  • HISZPANIA
  • HOLANDIA
  • jarmarki bożonarodzeniowe w Europie
  • Kolej
  • Konkurs Fotograficzny
  • Konkursy
  • Konkursy inne
  • Korona
  • Kościoły i obiekty sakralne
  • KOSOWO
  • Książka
  • Kuchnia
  • Kuchnie świata
  • Kujawsko-pomorskie
  • LITWA
  • Łódzkie
  • Lotniska i powietrze
  • Lubelskie
  • Lubuskie
  • LUKSEMBURG
  • MACEDONIA
  • Małopolskie
  • Malta
  • Materiał zewnętrzny
  • Miasta
  • Miejsca wyjątkowe
  • Muzea
  • Najciekawsze szlaki piesze i rowerowe w Europie
  • Newsy
  • NIEMCY
  • noclegi
  • NORWEGIA
  • Opolskie
  • Parowozownie
  • Podkarpackie
  • Podlaskie
  • Podziemia turystyczne w Europie Underground in Europe
  • Podziemia turystyczne w Polsce
  • Podziemia w Europie i na świecie
  • Polecamy
  • Polska
  • Pomorskie
  • Portugalia
  • PRACE KONKURSOWE POLSKA
  • PRACE KONKURSOWE ŚWIAT
  • Projekt 4 Pory Roku
  • Projekt Mali Melomani
  • Projekt Mali Melomani II
  • Recenzje sprzętu
  • Reklama
  • Robocze inne
  • ROSJA
  • Rower
  • Różne media
  • Rumunia
  • Schroniska górskie w Polsce
  • SERBIA
  • Skanseny w Polsce
  • Śląskie
  • Slowacja
  • Slowenia
  • Spływy kajakowe
  • Spotkania autorskie
  • Spotkania, zloty, imprezy podróżników
  • Sprzęt
  • Świat
  • Świętokrzyskie
  • SZWAJCARIA
  • Tanie loty
  • Tatromaniak
  • Testy sprzętu
  • Twierdze i Forty
  • Ukraina
  • unesco
  • Via Adriatica Trail
  • Warmińsko-mazurskie
  • Warsztaty i plenery fotograficzne
  • WĘGRY
  • WIELKA BRYTANIA
  • Wielkopolskie
  • WŁOCHY
  • Woda
  • Wspomnienia z podróży
  • Wystawy
  • Wywiady
  • Zabytki sakralne
  • Zachodniopomorskie
  • zamki i palace
  • Zamki i pałace
  • Zostań w domu nie odwołuj

OUR MAGAZINE

Vitae adipiscing turpis. Aenean ligula nibh in, molestie id viverra a, dapibus at dolor. Aenean ligula nibh in molestie id.

ADVERT

SIGN UP FOR
NEWSLETTER

Aenean ligula nibh, mole stie id viverra a, dapibus ante lobortis

[button title="Subscribe" link="#"]

TAGS

Albin Marciniak Albin Marciniak podróżnik Chorwacja Czyste Góry Czyste Szlaki Czyste Tatry Dolny Śląsk foto: Albin Marciniak góry jaskinie Karolina Zięba-Kulawik katakumby Klub Podróżników Klub Podróżników Śródziemie konkurs Konkurs fotograficzny kopalnie Kościoły i obiekty sakralne Kraków Kraków Airport mapa zamków maroko military mine muzeum najpiękniejsze podziemia w Europie do zwiedzania Orla Perć Piwnica pod Baranami podziemia w Polsce podziemia świata polska polska na weekend RYANAIR schronisko skansen slajdowisko słowacja tatry The most beautiful underground in Europe to explore Underground cave w Krakowie w Polsce wyprawa zamek Zamki Polskie Zamki w Polsce

Klub Podróżników Śródziemie

Ogólnopolski portal podróżniczy poświęcony odkrywaniu Polski i świata. Od znanych miast i zabytków, przez górskie szlaki i podziemia, po miejsca nieoczywiste i zapomniane.

Rzetelne relacje, autorskie przewodniki oraz praktyczne wskazówki dla turystów, pasjonatów historii i miłośników aktywnego podróżowania.

Odkrywaj świat z nami – świadomie, krok po kroku i z pasją.

Ciekawe w województwach

    • Dolnośląskie
    • Kujawsko-pomorskie
    • Lubelskie
    • Lubuskie
    • Łódzkie
    • Małopolskie
    • Mazowieckie
    • Opolskie
    • Podkarpackie
    • Podlaskie
    • Pomorskie
    • Śląskie
    • Świętokrzyskie
    • Warmińsko-mazurskie
    • Wielkopolskie
    • Zachodniopomorskie

Polecane

Jaskinia Twardowskiego w Krakowie
Karkonosze – szlak zimowy ze Szklarskiej Poręby do Karpacza – Główny Szlak Sudecki
Pałac Zamoyskich w Kozłówce – perła Lubelszczyzny. Historia i zwiedzanie
Dom Zdrojowy w Świeradowie-Zdroju – Hala Spacerowa i Pijalnia Wód

Ostatnio dodane

Jaskinia Twardowskiego w Krakowie
Karkonosze – szlak zimowy ze Szklarskiej Poręby do Karpacza – Główny Szlak Sudecki
Pałac Zamoyskich w Kozłówce – perła Lubelszczyzny. Historia i zwiedzanie
Dom Zdrojowy w Świeradowie-Zdroju – Hala Spacerowa i Pijalnia Wód
Facebook Twitter Youtube Linkedin Envelope Rss

klubpodroznikow.com – Copyright & Copy 2025/26

Created by Konfig.Info

  • Klub Podróżników – Śródziemie – portal podróżniczy | Polska, Europa, Świat
  • Fundacja Aleja Podróżników
  • Forum
  • Relacje
    • Europa
    • Polska
    • Świat
  • Sprzęt
    • Recenzje sprzętu
    • Testy sprzętu
  • Książka
  • Kontakt Klub Podróżników Śródziemie
Klub Podróżników – Śródziemie – portal podróżniczy | Polska, Europa, Świat
  • Home
Klub Podróżników – Śródziemie – portal podróżniczy | Polska, Europa, Świat

Editor’s Picks

  • Kopalnia złota Rosia Montana w Rumunii

    2026-09-18
  • Góry solne w Rumunii – Muntele de sare

    2026-08-24
  • Wulkany błotne w Rumunii, wyjątkowy rezerwat przyrody

    2026-06-22
  • Sighișoara miasto w środkowej Rumunii w Siedmiogrodzie

    2026-06-18
  • Rezerwat Cheile Turzii – wąwóz Turda

    2026-05-29
  • Droga Transfogaraska w Rumunii

    2025-09-17
@2021 - All Right Reserved. Designed and Developed by PenciDesign