Przejdź do treści
Klub Podróżników – Śródziemie – portal podróżniczy | Polska, Europa, Świat
  • Slajdowiska
    • Spotkania autorskie
  • Relacje
    • Europa
      • Albania
      • Austria
      • Bułgaria
      • Chorwacja
      • Czarnogóra
      • Czechy
      • Dania
      • Francja
      • Hiszpania
      • Holandia
      • Kosowo
      • Litwa
      • Luksemburg
      • Macedonia
      • Malta
      • Niemcy
      • Norwegia
      • Portugalia
      • Rosja
      • Rumunia
      • Serbia
      • Slowacja
      • Slowenia
      • Szwajcaria
      • Ukraina
      • Wegry
      • Wielka Brytania
      • Włochy
    • Polska informacje i fotorelacje
      • Forty i twierdze
      • Góry
      • Kolej
        • Parowozownie
      • Miasta
      • Miejsca wyjątkowe
      • Muzea
      • Podziemia
      • Polska na weekend
      • Skanseny w Polsce
      • Woda
      • Województwa
        • Dolny Śląsk
        • Kujawsko-pomorskie
        • Łódzkie
        • Lubelskie
        • Lubuskie
        • Małopolskie
        • Mazowieckie
        • Opolskie
        • Podkarpackie
        • Podlaskie
        • Pomorskie
        • Śląskie
        • Świętokrzyskie
        • Warmińsko-mazurskie
        • Wielkopolskie
        • Zachodniopomorskie
      • Zabytki sakralne
      • Zamki i pałace
    • Świat
      • Afryka
      • Ameryka Południowa
      • Ameryka Północna
      • Ameryka Środkowa i Karaiby
      • Antarktyda
      • Australia i Oceania
      • Azja
    • Schroniska Górskie
  • Filmy
  • Sprzęt
    • Polecamy
    • Recenzje sprzętu
    • Testy sprzętu
  • Autorzy
    • Albin Marciniak
    • Karolina Zięba-Kulawik
    • Redakcja
  • Forum
  • Fundacja Aleja Podróżników
  • Kontakt
sobota, 9 maja, 2026
Klub Podróżników – Śródziemie – portal podróżniczy | Polska, Europa, Świat
  • Slajdowiska
    • Spotkania autorskie
  • Relacje
    • Europa
      • Albania
      • Austria
      • Bułgaria
      • Chorwacja
      • Czarnogóra
      • Czechy
      • Dania
      • Francja
      • Hiszpania
      • Holandia
      • Kosowo
      • Litwa
      • Luksemburg
      • Macedonia
      • Malta
      • Niemcy
      • Norwegia
      • Portugalia
      • Rosja
      • Rumunia
      • Serbia
      • Slowacja
      • Slowenia
      • Szwajcaria
      • Ukraina
      • Wegry
      • Wielka Brytania
      • Włochy
    • Polska informacje i fotorelacje
      • Forty i twierdze
      • Góry
      • Kolej
        • Parowozownie
      • Miasta
      • Miejsca wyjątkowe
      • Muzea
      • Podziemia
      • Polska na weekend
      • Skanseny w Polsce
      • Woda
      • Województwa
        • Dolny Śląsk
        • Kujawsko-pomorskie
        • Łódzkie
        • Lubelskie
        • Lubuskie
        • Małopolskie
        • Mazowieckie
        • Opolskie
        • Podkarpackie
        • Podlaskie
        • Pomorskie
        • Śląskie
        • Świętokrzyskie
        • Warmińsko-mazurskie
        • Wielkopolskie
        • Zachodniopomorskie
      • Zabytki sakralne
      • Zamki i pałace
    • Świat
      • Afryka
      • Ameryka Południowa
      • Ameryka Północna
      • Ameryka Środkowa i Karaiby
      • Antarktyda
      • Australia i Oceania
      • Azja
    • Schroniska Górskie
  • Filmy
  • Sprzęt
    • Polecamy
    • Recenzje sprzętu
    • Testy sprzętu
  • Autorzy
    • Albin Marciniak
    • Karolina Zięba-Kulawik
    • Redakcja
  • Forum
  • Fundacja Aleja Podróżników
  • Kontakt
Klub Podróżników – Śródziemie – portal podróżniczy | Polska, Europa, Świat
Klub Podróżników – Śródziemie – portal podróżniczy | Polska, Europa, Świat
  • Klub Podróżników – Śródziemie – portal podróżniczy | Polska, Europa, Świat
  • Fundacja Aleja Podróżników
  • Forum
  • Relacje
    • Europa
    • Polska
    • Świat
  • Sprzęt
    • Recenzje sprzętu
    • Testy sprzętu
  • Książka
  • Kontakt
Copyright 2025 - All Right Reserved
Cykliczne Spotkania Podróżników

wyprawa do Bhutanu

przez Albin Marciniak 2010-11-23
Napisane przez Albin Marciniak
13.12. godz. 19.00
Klub Podróżników „Śródziemie”
Kraków Piwnica Pod Baranami
Jen i Peri – wyprawa do Bhutanu


Jen i Peri – wyprawa do Bhutanu
(w ramach Festiwalu Buddyjskiego)

„Sto pięćdziesiąt kilometrów pokonuje się w dziewięć godzin, cały czas na krawędzi.
Na początku wielka radości – mimo wysokiej gorączki, która na szczęście zbliżała się ku
końcowi.
W dole niekończąca się przepaść, a wokół najpiękniejsze góry świata – Himalaje…

Po piątej godzinie w umyśle pojawiło się poczucie braku komfortu , świadomość kolejnych
czterech godzin była mało inspirująca . Nagle wokół już przestało być tak pięknie …
Wtedy Megi z jej niezwykłą intuicyjną mądrością powiedziała :
” To samą drogę przebył konno XVI Karmapa , kiedy miał siedemnaście lat , zajęło mu to
kilka tygodni.”….

XVI Karmapa Rangdziung Rigpe Dordże (1924-1981) był jednym z największych mistrzów
medytacji zeszłego stulecia. W 1952 roku opuścił on Tybet z powodu chińskiej agresji.
Kilkakrotnie odwiedzał Zachód udzielając nauk w wielu krajach.
W 1944 roku na zaproszenie króla Bhutanu Karmapa odwiedził rejon Bumtang na północy
kraju.
Aby przejechać przez Bhutan, trzeba wykazać się nie lada mocnymi nerwami. „Niebiański
trakt stu tysięcy zakrętów” to 600 km nieustannych, ostrych zakrętów, nawrotów, przez cały
czas na krawędzi głębokich przepaści….
Warunki geograficzne a także polityka władców Bhutanu sprawiła że długo nie był on
poddany wpływom innych kultur, dlatego zachował swoją wyjątkową kulturę w nietkniętym od
wieków stanie.
Zainspirowani osobą XVI Karmapy i tajemniczym górzystym krajem prawie odciętym od
cywilizacji Jen oraz Peri odbyli podróż śladami tybetańskich mistrzów medytacji i kilkusetletniej historii buddyzmu.


Jen Sheroky – reżyser filmowy i telewizyjny, autor zdjęć i scenariuszy, absolwent Wydziału Operatorskiego Łódzkiej Szkoły Filmowej.

2001 – autor zdjęć filmu dokumentalnego “Geronimo”, reż. Leszek Dawid, Grand Prix na Międzynarodowym Festiwalu Filmów Górskich w Graz w Austrii

2001 – Nagroda w kategorii “Największe Odkrycie i Nadzieje” festiwalu Slamdance Poland

2001 – nagroda druga i nagroda specjalna na studenckim Festiwalu Filmów Reklamowych KODAK za film reklamowy „W domu bywa różnie” dla Commercial Union

2002 – nagroda druga główna i pierwsza za scenariusz za film pt: ”Plac Konstytucji”, Festiwal Filmów Reklamowych KODAK

2002 – 2010 – realizacja filmów reklamowych dla takich marek jak :

McDonlad’s, Pepsi, Snickers, Lays, Burn, Eurobank, Citroen

Za filmy dokumentalne
z serii „Polskie Himalaje” dostał w 2009 i 2010 roku aż pięć nagród:

  • 4 International Mountain Film Festival
    Domzale, Slovenia 2010
    Jury Award

  • 58 Trento Film Festival

Trento , Italy  2010
Award University of Trento and Innsbruck Student’s Prize

  • 9 International Film Festival for Mountains,

Extreme Sports and Adventures
Bansko, Bulgaria  2009
Best film in Alpinism Exploration and Adventure  category

  • 5 Inkafest Mountain Film
    Huaraz, Peru 2009

    Best film in Alpinism category

  • 26 International Mountaineering Film Festival
    Teplice , Czech Republic  – 2009

 


Peri – Sebastian Perchel – operator filmowy, pracuje przy filmach, reklamach, wideoklipach.

http://perifilms.com/

Filmy Jen’a:

http://www.facebook.com/video/video.php?v=461547570597&oid=162550190427806&comments

http://www.facebook.com/video/video.php?v=435783700597&oid=162550190427806&comments

http://www.facebook.com/video/video.php?v=434219475597&oid=162550190427806&comments


[11.JPG]

http://4.bp.blogspot.com/_E2ZdUaqFHUg/RkJPx9DU3ZI/AAAAAAAAAJY/Z6JRSz27Yc4/s1600/83.JPG

http://2.bp.blogspot.com/_E2ZdUaqFHUg/Rgp6ZaSMtJI/AAAAAAAAAEA/9aiRrKBM4cs/s1600/22.JPG

http://4.bp.blogspot.com/_E2ZdUaqFHUg/Rj_DdtDU3EI/AAAAAAAAAGw/TP8R0JAbEso/s1600/50.JPG

http://2.bp.blogspot.com/_E2ZdUaqFHUg/Rj_J_NDU3MI/AAAAAAAAAHw/fEObPPxMWlc/s1600/61.JPG

http://3.bp.blogspot.com/_E2ZdUaqFHUg/Rj_KPdDU3NI/AAAAAAAAAH4/HxH09kFB7H0/s1600/62.JPG

[70.JPG]

filmy Jen’a
{youtube}DcEy7m3Z1CA{/youtube}
„Polish Himalayas – Ice Warriors” Trailer
{youtube}trMXhf3zx_M{/youtube}

2010-11-23 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Cykliczne Spotkania Podróżników

100 slajdowisko

przez Albin Marciniak 2010-11-23
Napisane przez Albin Marciniak
6.12. godz. 19.00
Klub Podróżników „Śródziemie”
Kraków Piwnica Pod Baranami
impreza urodzinowa 100 slajdowisko
6 grudnia przypada nasze 100 spotkanie w ramach cyklicznych poniedziałkowych slajdowisk.

wieczór – niespodzianka 🙂  a że to przy okazji Mikołaj ….

to już było
http://www.klubpodroznikow.com/slajdy

Naszymi gośćmi byli m.in. Leszek Cichy, Marek Kamiński, Tomek Michniewicz, Jasiek Mela i wielu innych
a w przyszłości będzie  Beata Pawlikowska, Martyna Wojciechowska, Kinga Baranowska i …
czekamy na Wasze sugestie i propozycje kogo chcielibyście zobaczyć i wysłuchać w naszym klubie.


po godz. 20.00
gościnnie

Zbych Gałęza
„Afryka Nowaka”

Stalowy pokład nie pozwala na wygodny sen. Coś nie gra, bo nie słychać dźwięku silników. Krzyżujemy wzrok. Kto bardziej się boi? Nastoletni żołnierz z przewieszonym karabinem, dla którego talata haładzia kompletnie nie pasują do znanego obrazu towarowej barki czy My, którzy zrozumieli, że wpływają na obszar Sudanu Południowego, gdzie ze wspomnieniami wojny dalej się nie oswojono.
Takiego dylematu nie miał Kazimierz Nowak, który płynął tędy w latach 30-tych XX wieku podczas swojej pięcioletniej samotnej podróży rowerem i pieszo przez Czarny Ląd.
Sztafeta rowerowa śladami Kazimierza Nowaka wystartowała ponad rok temu. 2 lata, 24 etapy i około setka zaangażowanych osób podąża trasą niezwykłego zapomnianego polskiego podróżnika. Od zwrotnika do równika pchaliśmy rowery przez piachy Sahary, odganialiśmy się od komarów i much Tse-tse oraz błądziliśmy po lesie tropikalnym.

2010-11-23 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Miejsca wyjątkowe

Harpagan

przez Ania Piechowska 2010-11-19
Napisane przez Ania Piechowska

Harpagan 15-17 października 2010

Od dawna chciałam wziąć udział w kolejnym biegu na orientację. Miałam za
sobą niezbyt fortunny udział w Kieracie, gdzie zgubiliśmy się „na amen” i nie dotarliśmy
przed wyznaczonym czasem do kolejnego punktu kontrolnego. Zrobiliśmy wtedy niemalże
połowę trasy, a faktycznie ponad 60km. Chciałam więc dowiedzieć się, czy przez ostatnie pół
roku coś się zmieniło. I wtedy zobaczyłam go. 40sty Harpagan w Kościerzynie.

Nie pamiętam czy wieczór jest ładny, czy też leje jak z cebra. Wiem tylko, że po
pracy nerwowo dopakowuję ostatnie ciuchy, usiłuję wypić wrzącą, miętową herbatę i już lecę
na dworzec stresując się, że może kolejka będzie za długa, a może pociąg się spóźni. Myśląc o
Harpaganie odczuwam niepokojące ssanie w żołądku i podniecenie. Co tam 100km! Przecież
przejdę to w „trymiga”. Byle utrzymywać się w dobrym nastroju i nie łamać psychicznie! Psycha to
podstawa.

Kiedyś, w trakcie wycieczki rowerowej dookoła Tczewa moja przyjaciółka Colleen
powiedziała, że oprócz Kieratu istnieją inne maratony ekstremalne i to nawet tu, na Pomorzu. Z
tą też myślą przeszukiwałam internet. Kiedy wreszcie znalazłam Harpa, chwyciłam za telefon i w
chwilę później wiedziałam już, że nie będę „drzeć” przez kaszubskie lasy sama.

Siedzimy z kolegą Mateuszem w pociągu. Po cichu liczyłam na to, że w środku
tygodnia niewielu ludzi będzie podróżować koleją. Niestety nadzieje okazują się płonne i jedziemy
w prawie pełnym przedziale. No świetnie po prostu. Jak mamy się chociaż trochę przespać, żeby na
rajdzie być w pełni sił? Nie jest zbyt dobrze, ale trzeba zrobić dobrą minę do złej gry. Kimamy w
dziwnych pozycjach. Tak też mijają kolejne godziny w przecudownym przedziale marki Intercity,
które ceni szybkość i do Tczewa dojeżdża w minimum dwanaście godzin.

Zapisaliśmy się na rajd, na stronie Harpa już we wrześniu. Bardzo podobało mi
się miejsce, w którym maraton miał się odbyć. Kościerzyna jest nie dość, że sercem Kaszub, to
jeszcze naokoło niej można znaleźć mnóstwo pięknych jezior. Dodatkowym jej atutem jest to, że leży
zaledwie 60km od Tczewa, mojego rodzinnego miasta.

W końcu o dziesiątej dnia następnego docieramy na Pomorze. Wytoczamy się z
pociągu i „dziarskim” krokiem maszerujemy do mojego domu, żeby zjeść śniadanie, wykąpać się
i przespać. Autobus do Kościerzyny, jedyny zresztą z Tczewa w ciągu doby mamy po szesnastej.
Dobre śniadanie, krótki prysznic i już leżymy w śpiworach. Tylko jakoś sen nie chce do mnie
przyjść. Wiercę się, zmieniam pozycje, kulę się, robię poduszkę z mojego kota i nic. WTF? Dopiero
koło trzynastej udaje mi się zamknąć oczy, ale o drugiej trzeba wstać, zrobić obiad, przepakować
się.

Niemałym problemem było dla nas wybrać nazwę zespołu. Propozycje były przeróżne,
a oglądając stronę Harpagana i twórczość innych teamów, zrywaliśmy boki ze śmiechu. W końcu
stanęło na Sznurówkach Włóczykija.

Stoimy na dworcu autobusowym w Tczewie. Coś ten PKS relacji Olsztyn- Bytów
nie nadjeżdża. Pytamy okolicznych kierowców. Dlaczego nikt nic nie wie o tym połączeniu?
Czyżbyśmy wtopili i ono nie istnieje? Dzwonię do Bytowa. Okazuje się, że autobus jest dopiero w
Malborku. No to stoimy i marzniemy.

Skoro byliśmy zapisani to trzeba było też coś poćwiczyć przed Harpem. No to
biegałam, biegaliśmy, biegałam na Błoniach. W swojej głupocie postanowiłam też przebiec
półmaraton, ot tak dla siebie, co skończyło się zapaleniem ścięgna Achillesa i tygodniową przerwą
w bieganiu.

Jesteśmy wreszcie w Kościerzynie. Znajdujemy szkołę, w której mamy bazę.
Bierzemy nasz bloczek startowy, szybki przepak, wrzucam multiwitaminę do mineralnej i już
jesteśmy ubrani i gotowi do drogi. Mamy jeszcze trochę czasu, więc rozgrzewam się trochę –
jakieś przysiady, skłony, czytam regulamin rajdu i nie uszczęśliwia mnie fakt, że mapy dostaniemy
dosłownie na dwie minuty przed startem, bo moja nędzna orientacja w terenie z pewnością nie
poradzi sobie z tym wyzwaniem. Zwalam więc prowadzenie i orientowanie się na kolegę Mateusza.
Kontempluję jeszcze czy dobrze robię, że biorę adidasy zamiast treków, ale ostatecznie decyduję, że
im lżej tym lepiej.

W ramach treningu pojechałam także łazić po Tatrach, a raczej użyłam Harpagana
jako pretekstu, żeby trochę posiedzieć w moich górach. No bo przecież jak się ma wędrówka po
lekko pagórkowatym terenie, do pokonywania przewyższeń rzędu tysiąca metrów. Przeziębiłam się
też trochę, ale to nic. Wiedziałam, że mogę się czołgać, ale nie powstrzyma mnie to przed wyjazdem
na Harpa.

Stoimy na kościerzyńskim Rynku. Jest nas około sześciuset. Ktoś coś mówi, ktoś
objaśnia, przed zebranymi pojawiają się kolejne osoby. Szczerze mówiąc kompletnie nie słucham
tego co , bo jestem zbyt podekscytowana. Wyłapuję tylko coś o mapach i zaraz stoję w kolejce
po swoją. Przypominam też sobie o tym, że muszę mieć mocną psychę, nie zniszczyć karty z
zapisanymi punktami kontrolnymi i że nie powinnam używać swoich umiejętności nawigacyjnych.

Przeglądałam przedharpagańskie prognozy pogody. Przeraziły mnie obfitością
deszczu jaką niosły. Dlatego też, na przekór wszystkiemu oświadczyłam, że skoro jadę na Pomorze,
to pogoda musi być ładna! Ot co!

Ruszamy wreszcie, wszyscy przebierają nóżkami, by znaleźć się jak najbardziej
z przodu. Biegacze od razu wyrywają się do przodu. Maszerujemy żwawo, zbiegamy z górki.
Szczerze mówiąc odczuwam głęboką niechęć do tego, żeby iść gdziekolwiek. Po prostu chce mi
się spać i chwilowo jestem bardzo znużona. Pierwszy punkt osiągamy po 49minutach. Wszędzie
dookoła tłum. Sześć kilometrów za nami. No to z górki?

Do punktu drugiego idziemy przez drogi boczne i polne, obok jakiegoś gospodarstwa,
przez chwilę medytujemy w którą stronę skręcić, ale ostatecznie znajdujemy pośród nocy właściwą
ścieżkę. W końcu dochodzimy do asfaltu. Mijają nas ludzie, którzy odhaczyli już punkt drugi
i kierują się na trójkę. Troszkę mnie to stresuje, bo chciałabym już być dalej! W 1h14minut
przemierzamy osiem kilometrów. No nie jest źle, a nawet jest super jak dla mnie.

Za plecami mamy mnóstwo ludzi. Czołówki tak pięknie świecą w zmroku. Idziemy
i idziemy aż nagle znajdujemy się w PK3. Jest mi troszkę zimno, więc na dosłownie pięć minut
siadamy przy ognisku i zaraz ruszamy, żeby nie marnować czasu. Póki mamy dobre tempo nic nas
nie boli warto drzeć do przodu. Podbiegamy też trochę, by pozwolić na chwilę odpocząć innym
partiom mięśni. Mateusz w międzyczasie mówi, że nie bardzo można ufać mojemu kompasowi, bo
różnie wskazuje. Taka troszkę kicha.

Potem właściwie zdaję się na prowadzenie Mateusza, przed trzydziestym kilometrem
wyciągam tylko kije trekkingowe, bo mimo, że mój plecak do najcięższych nie należy, wyraźnie
czuję prądy biegające pomiędzy kręgosłupem, a nogami. Stresuję się nieco, bo wychodzi na to że
nie potrafię chodzić, skoro już mi kręgosłup włazi w nogi. Gdy tylko biorę kije do ręki i prostuje
plecy, czuję, że moje wszystkie wątpliwości związane z plecami znikną. Mateusz gna do przodu. Jak
dla mnie to za szybkie tempo, ale nie uskarżam się na nie, bo im szybciej przejdziemy Harpa, tym
szybciej będziemy odpoczywać. Dopiero potem dowiem się, że jest to optymalne dla mnie tempo,
przy którym nie męczę się zbytnio. Szybko przechodzimy przez czwarty punkt. Po drodze zajadamy
się chipsami bananowymi, tak na uzupełnienie energii.

Szybko też znajdujemy niedaleko PK5. Jeszcze kawałek obok torów i już schodzimy

w dół. Niełatwo jest zejść ze śliskiej górki, by odhaczyć się. Nie robimy postoju i idziemy dalej.
Trochę dezorientujemy się w lesie, więc postanawiamy iść za jakąś grupą. Robimy przecinkę
prosto przez las. Nie cieszy mnie to zbytnio, bo ściółka jest wilgotna przez co moje buty też szybko
nabierają wilgoci. Najbardziej przeraża mnie jednak moment, gdy nagle wpadam w jakąś dziurę i
zębami zahaczam o gałąź. Dzięki. Nie chcę już więcej przecinek, bo kto drogi skraca, ten do domu
nie wraca. Na Kieracie tak sobie drogi skracaliśmy, że zgubiliśmy się na amen. Docieramy do
szóstki i wtedy zaczyna się nasz dramat.

Przyłączają się tam do nas dwaj goście, z którymi konsultujemy możliwości przejścia
do siódemki. Widzimy w świetle lampek drogę przeznaczoną dla ruchu kołowego. Idziemy
nią, tylko, że jakimś dziwnym niewiadomym sposobem poszliśmy w drugą stronę i zamiast w
pobliżu Sycowej Huty znajdujemy się w miejscowości Płocice. Błogo nieświadomi swojego błędu
próbujemy zorientować się po mapie i kapliczce, ale nic z tego. Coś ciągle nie zgadza się! I na
dodatek wydaje mi się, że leciutko prószy śnieg. A kogo zapytać o drogę o czwartej nad ranem?!
Jakaś masakra.

Mamy niewątpliwe szczęście. Nagle widzimy, że ktoś biegnie. To jeden z
zawodników. Zatrzymujemy go i pytamy o drogę. Dowiadujemy się, że zamiast w drodze do
PK7 znajdujemy się bardzo blisko PK10. I na dodatek, co za gość! Jest około 4nad ranem, a on
jest już prawie na dziesiątce! Szacun! Poinstruowani ruszamy, by za następnym zakrętem znowu
mieć wątpliwości. Chłopaki chcą iść na Grzybowo, ja uważam, że bez sensu nadrabiać drogi i
proponuję ruszyć od razu na Sycową Hutę przez ścieżynkę w lesie. Pomysł zostaje kupiony i za
chwile maszerujemy przez las pogrążony w ciszy. W końcu też wychodzimy pod krzyż skąd szosą
mkniemy w pobliżu jezior i za chwilę jesteśmy już na punkcie. 6km plus oczywisty dodatek szliśmy
2h08min. Toż to jakaś masakra!

Na szczęście idziemy teraz już na przepak prostą, krajową drogą aż do samej
Kościerzyny, więc nie ma się gdzie zgubić. Tylko tak trochę twardo mam pod stopami. Wyraźnie
czuję pierwsze oznaki zmęczenia. Po drodze robi się całkiem jasno. W głowie rodzi mi się
też „wystukiwanka”, którą będę powtarzać aż do końca rajdu. Tup,tup, drep, drep. I tak w kółko.

Wreszcie doczłapujemy się do szkoły. Jest już siódma. Tam pakuję, wypakowuję,
wygodnie moszczę się na swoim śpiworze. Zjadam lekki posiłek i nagle okazuje się, że minęło
już pół godziny. Zdecydowanie czas się zbierać. To nie jest dobra wiadomość i nie budzi
mojego wyraźnego szczęścia. Zaczyna mi się włączać czarny humor w stylu: „A może już mi
starczy?”, „Mateusz idź, ja zostaję”. W końcu jednak biorę nogi za pas, zarzucam plecak i czuję, że
moje mięśnie całkowicie już zesztywniały. No nic. Robię dobrą minę do złej gry.

Do punktu dziewiątego idziemy ta samą drogą krajową, co z PK7 do Kościerzyny.
Uśmiecham się promiennie do mijających nas zawodników. Jeden z nich niesie małego czarnego
kotka, którego widziałam wcześniej na punkcie. Ach! Ja też chcę. Skręcamy w leśną drogę w
poszukiwaniu dziewiątki. Tyle, że jest już jasno i w lesie nie widać ani dymu, ani ognia, więc
mijamy punkt nie zauważywszy go. Tylko dzięki jakiemuś dziwnemu przeczuciu odwracam się i
widzę, że za nami w krzakach siedzą sędziny Harpa. Podbijamy karty i teraz czeka nas długa droga
do dziesiątki.

Początkowo planujemy nadkładać trasy i iść szosą, by nie zgubić się, jednak
ostatecznie przecinamy las, spotykamy ludzi szukających siódemki i już z Sycowej Huty pędzimy
na Płocice. O ile to co dzieje się ze mną można nazwać pędzeniem. Chce mi się spać i las mieni
mi się przed oczami. Robię się też nieco marudna. Nie jest zbyt dobrze. W końcu jednak osiągamy
PK10 i ruszamy dalej. Wyraźnie też tracimy tempo. Z PK11 pamiętam tyle, że było, jednakże od
tego momentu kryzys już mnie nie opuszcza. Robi mi się zimno, zakładam więc na siebie wszystko
co mam, poprawiając rękawiczkami. Zaczynam też kaszleć coraz mocniej. Nie pomaga nawet
czekolada w ilościach hurtowych.

Na PK12 idziemy przecinką. Droga przez las tak dłuży mi się, że w końcu nie

wytrzymuję i zaczynam płakać. Chwilami mam wrażenie, że mój Harpagan już się kończy i tylko
przypominanie sobie, że jestem bardzo uparta, pomaga mi w poruszaniu się do przodu. W końcu
osiągamy dwunastkę. Punkt jest całkiem dobrze ukryty nad jeziorem.

Teraz czeka nas największy killer – czyli droga z PK12 do PK 13 – czyli 12km
po drogach polnych i lasach. Teraz zostajemy już tylko we dwie. Moja psychika i ja. Mateusz to
jakiś odrębny, nieznany świat dla mnie. Biorę zatem psychę pod ramię i wędrujemy. Raz po raz
powtarzam sobie, że muszę być twarda, że ten chłopak za mną przecież kuśtyka, podczas gdy mi
tak naprawdę nic nie jest. Staram się nie mazać, jednak średnio mi to wychodzi. Śpiewam różne
piosenki pod nosem, byle tylko nie myśleć o tym, że ciągle idę. Słońce świeci, a ja jestem cała
zmarznięta. A droga ciągnie się i dłuży i punkt nie chce się pojawić. To jakiś koszmar chyba. Po
co ja w ogóle tu jestem. Znowu chwytam psychikę pod rękę i łagodnie staram się z nią rozmawiać.
W końcu skręcamy i nareszcie dochodzimy do trzynastki. Ładuję w siebie chipsy bananowe w
ilościach znacznych, czekoladę, trochę wody i pora ruszać dalej. No way po prostu. Teraz już nic nie
może stanąć nam na przeszkodzie, by ukończyć Harpagana. Nagle wszyscy, z którymi wędrujemy,
tracą tempo i wszyscy zgodnie wleczemy się.

Po drodze mijamy PK14, a potem od razu kierujemy się na tory. Nie będziemy
przecież nadrabiali drogi idąc szosą. Długi sznur zawodników ciągnie się na torach, wszędzie
kamienie, obolałe stopy nie mogą zaznać odpoczynku. Ze dwa razy musimy zejść do rowu, by
pociąg mógł przejechać.

Jesteśmy już blisko piętnastki, ale jakoś nigdzie jej nie widać. Snujemy się po
krzakach, czuć gdzieś dymem, ale punkt jest dobrze ukryty w lesie. W końcu po wspólnych
poszukiwaniach trafiamy na PK15, odhaczamy się i niewiele myśląc udajemy się w ostatni odcinek
trasy. Moim jedynym marzeniem jest wyjść wreszcie z tego lasu. Po drodze zaczyna się ściemniać.
A ja zaczynam mieć halucynacje. Widzę budynki w lesie, których nie ma, słyszę ludzi, którzy tak
naprawdę nie idą i mam wrażenie jakby cały czas ktoś świecił mi czołówką za plecami. Wyjść z
lasu! Wszystko za wyjście z niego! Tak!

Trafiamy na szosę. Dostaję ogromnego przyśpieszenia, jakbym nagle odzyskała
utracone siły, ale ja po prostu chcę dojść, chcę już to skończyć. Natychmiast! I chcę do domu, do
Tczewa, do ciepłego łóżka.

Gnamy i gnamy, a mety jak nie było tak nie ma. Ogarnia mnie zniecierpliwienie, a
wulgaryzmy same cisną się na usta. Ja cię kręcę!

W końcu wchodzimy na kościerzyński rynek i oddajemy nasze karty. 21godzin 56
minut. Jesteśmy Harpaganami! Udało się!

A teraz szybkie pakowanie i do domu! Kuśtykamy i człapiemy do szkoły, skąd
taksówką podjeżdżamy na dworzec PKS. Potem jest już tylko spanie w autobusie do Gdańska
i podróż do Tczewa. Czeka tam na nas mój tata, który na widok naszych nieporadnych ruchów
wybucha śmiechem. Nie dziwię mu się. Czuję się jakbym miała co najmniej sześćdziesiąt lat
więcej. A potem tylko kolacja, myć i spać. A rano budzę się jak nowo narodzona! I nareszcie w
pełni zadowolona, że udało mi się zrobić Harpagana! 100 km plus niewątpliwy dodatek jest nasz! I
znalazłam się w tej trzynastce kobiet, które osiągnęły metę J

Ania Piechowska

więcej zdjęć
http://rwm.org.pl/relacje/?&mode=galeria&id=2171&uid=1370

organizator
http://www.harpagan.pl/rajd/

2010-11-19 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Cykliczne Spotkania Podróżników

Tajemnice Gór Sowich

przez Albin Marciniak 2010-11-18
Napisane przez Albin Marciniak
29.11. godz. 19.00
Klub Podróżników „Śródziemie”
Kraków Piwnica Pod Baranami
Jerzy Cera
Tajemnice Gór Sowich

Hit jesieni !!!
Poznaj tajemnice Gór Sowich owjane legendami z II Wojny Światowej.
Jedyne takie slajdowisko w Krakowie.

29.11. godz. 19.00
Klub Podróżników „Śródziemie”
Kraków Piwnica Pod Baranami
Jerzy Cera
Tajemnice Gór Sowich
„Góry Sowie są bez wątpienia Polską Mekką dla tropicieli tajemnic i badaczy historii. Niemieckie budowle z końca II wojny światowej są popularne dzięki badaniom Jerzego Cery. Jest on bezsprzecznym pionierem prac badawczych w tym rejonie Sudetów. Wobec zalewu mniej lub bardziej rzetelnych publikacji, warto poznać bezsprzecznego klasyka i odkrywcę tematu.
Regionowi Sowiogórskiemu można pozazdorścić  popularyzatora wiedzy o tych terenach, jakim jest Jerzy Cera   oraz pogratulować wykorzystania szansy, jakim były jego prace poszukiwawcze – dla rozwoju turystyki”

Autor książki, zawodowy żołnierz i uczestnik oficjalnych badań podziemnych kompleksów Gór Sowich przedstawia efekty swoich prac w terenie, rozmów ze świadkami i poszukiwań w archiwach. Poważne potraktowanie tematu i naukowe podejście autora umożliwiło powstanie solidnego źródła wiedzy na temat tego, co naprawdę kryją tajemnicze podziemia i które z hipotez znajdują naukowe potwierdzenie.

Nakład wyczerpany!

Tajemnice Gór Sowich

Cera J
Rok wydania: 2000

zapraszamy także na fotorelacje z naszych klubowych wyjazdów

alt

alt
2010-11-18 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Cykliczne Spotkania Podróżników

Ural Polarny

przez Albin Marciniak 2010-11-18
Napisane przez Albin Marciniak
22.11. godz. 19.00
Klub Podróżników „Śródziemie”
Kraków Piwnica Pod Baranami
Jerzy Bogusław Nowak- Ural Polarny
Kajetan Domagała – Rolewicz ABC zimowych wędrówek

Syberyjska przygoda przy przechodzeniu  „Ural Polarny” oraz ABC zimowych wędrówek
to tematy poniedziałkowego slajdowiska Klubu Podróżników Śródziemie w Piwnicy pod Baranami  z udziałem
Jerzego Bogusława Nowaka i Kajetana Domagały – Rolewicza

Jerzy Bogusław Nowak
„Wraz ze Zbigniewem Bieniem dotarliśmy do rzeki Ob na Syberii za kołem Polarnym i przeszliśmy ją na rakietach śnieżnych w pobliżu ujścia do Oceanu Arktycznego.
Byłem w górach Chamar-Daban na Syberii. Odwiedziłem polską wioskę Wierszyna w syberyjskiej tajdze oraz miejsca zsyłki na Syberii m.in. J.Piłsudskiego, R.Kalinowskiego, E.Dybowskiego, J.Czerskiego i A.Czekanowskiego. Wybrałem się na największą wyspę Bajkału – Olchonie.”

Europejski przewodnik górski. Podróżnik, fotograf, autor wystaw i prelegent. Uczestnik wypraw górskich w Himalaje, Andy, Taurus, Dolomity, Dachstein, Riłę Gorgany, Czarnohorę, Olimp, Synaj, Chamar-Daban, Golce Tunkijskie, Maramorosze, Alpy Rodniańskie, Fogarasze, Ałtaj Gobijski, Changaj, Atlas, Ural Polarny. Nauczyciel kultury fizycznej w gimnazjum nr 27 w Krakowie.

http://www.ski.ru/imgs/reports/27472_16.jpg

http://www.photohost.ru/pictures/572316.jpg

Kajetan Domagała – Rolewicz – Propagator zimowych wędrówek na rakietach śnieżnych. Dziennikarz, organizator śnieżnych eventów i rajdów extremalnych. Twórca znanych i popularnych szlaków rakietowych, których ciągle przybywa w polskich górach. Pasjonat, który od wielu lat zaraża rodaków wędrówkami zimowa porą. Opowie o tym, dlaczego rakiety są najlepszym sposobem na poruszanie się po śniegu, przedstawi ich historię, dokonania pierwszych traperów i udowodni, że to wynalazek starszy niż koło. W trakcie prelekcji będzie można przymierzyć i przetestować najnowsze modele rakiet śnieżnych, dowiedzieć się więcej o miejscach, które warto odwiedzić właśnie na rakietach a także…wejść do 6 metrowego Tipi, które stanie w Piwnicy pod Baranami! Po pokazie Kajetan zaprosi wszystkich na jedyną w swoim rodzaju przygodę w górach: www.tipievent.pl

Zapraszamy na pokaz slajdów i porady dotyczące wypraw zimowych na rakietach śnieżnych.
Prezentacja rakiet śnieżnych oraz prawdziwe „Tipi”

Przyślij fotę i wygraj rakiety śnieżne

2010-11-18 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Spotkania, zloty, imprezy podróżników

AVENTUREROS

przez Albin Marciniak 2010-11-17
Napisane przez Albin Marciniak
 

Gdański Festiwal Przygody AVENTUREROS

Gdański Festiwal Przygody AVENTUREROS jest okazją do spotkania i bezpośredniej rozmowy z najbardziej znanymi ludźmi, dla których przygoda jest pasją życia. Z tymi, którzy większość swego życia spędzają w podróży, odkrywaniu świata, pokonywaniu ludzkich ograniczeń. Ich doświadczenie, wiedza i praktyczne wskazówki mogą być dla wielu inspiracją do nowych wyzwań, ale też chwilą refleksji nad bezpiecznym powrotem do domu.

Nasi goście chętnie opowiedzą o swoich wyczynach i przygodach. O chwilach radosnego triumfu, ale i gorzkim smaku porażki. Będą zachęcać do życia pełnego przygód, ale także przestrzegać przed brawurą i nonszalancją.

Festiwal Przygody jest miejscem dla wszystkich miłośników przygody przez małe i duże „p”. Doceniamy bowiem ich wysiłek i konsekwencję w dążeniu do realizacji własnych pasji. I to niezależnie od tego czy są uczestnikami wielkich i spektakularnych wyzwań, czy też amatorami, którzy ze starym plecakiem i garścią dolarów poznają zakamarki świata.

Dlaczego AVENTUREROS? To w języku hiszpańskim, języku wielkich odkrywców i żeglarzy, których znakomita część odkrywała świat pod banderą hiszpańską, oznacza poszukiwaczy przygód.

Pomysł na Festiwal Przygody powstał już dawno. Jednak liczne obowiązki zawodowe skutecznie przesuwały jego narodziny. Wreszcie w jednym miejscu i czasie udało się połączyć wszystkie elementy i efektem tego stał się 1. Gdański Festiwal Przygody AVENTUREROS.

Festiwal Przygody nie wyczerpuje wszystkich naszych pomysłów. Rozpoczyna także większy projekt – comiesięcznych spotkań z ludźmi przygody i sportu, którzy w każdą drugą środę miesiąca będą opowiadać o swojej profesji i jej tajemnicach. Ale o tym już wkrótce…

Zapraszamy na 1. Gdański Festiwal Przygody AVENTUREROS!

Goście festiwalu

Piotr Pustelnik
himalaista, podróżnik
zdobywca
Korony Himalajów

Romuald Koperski
podróżnik, pisarz, dziennikarz
pianista
rekordzista Guinnessa

Michał Kochańczyk
podróżnik, afrykanista
polarnik, alpinista
żeglarz, fotograf

Piotr Opacian
podróżnik, kajakarz
fotograf

program

dzień 1 – piątek, 26 listopada 2010 r.

17.00 – rozpoczęcie festiwalu

17.10 – Małgorzata Pryśko
Indie i Sri Lanka dla początkujących

18.00 – Michał Kochańczyk
Barwy Ziemi

19.15 – konferencja prasowa z udziałem Romualda Koperskiego i Michała Kochańczyka
(tylko dla prasy)

19.00 – Artur Niewiadomy, Paweł Baszanowski
No Experience Expedition

20.00 – Romuald Koperski
Syberia wzdłuż i wszerz

dzień 2 – sobota, 27 listopada 2010 r.

13.00 – rozpoczęcie festiwalu

13.10 – pokaz filmów Dariusza Załuskiego
Bieg Kukuczki (2009)
Shisha in winter (2005)
Annapurna na lekko (2008)

14.00 – konferencja prasowa z udziałem Piotra Pustelnika i Piotra Opaciana
(tylko dla prasy)

15.00 – Łukasz Szolc-Nartowski
Pakistan – śladem Jedwabnego Szlaku

16.00 – Marcin Mironiuk
Perły południowej Azji

17.00 – Michał Witkiewicz
Haiti – dwa światy

18.00 – Piotr Opacian
Xingu – rzeka wolnych Indian

19.00 – Robert Szymczak
Moja przygoda z górami wysokimi, medycyną i nauką

20.00 – Piotr Pustelnik
Góry: pasja, przygoda, wyzwanie

 

http://festiwalprzygody.pl/index.html

2010-11-17 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Europa

Sierra Nevada Expedition

przez Albin Marciniak 2010-11-17
Napisane przez Albin Marciniak


Po ostatnim slajdowisku Michała Parwy w Klubie Podróżników Śródziemie, warto przypomnieć także i tą wyprawę
w jego wykonaniu.

Idea wyprawy zrodziła się, podobnie jak większość innych tego typu projektów, od podróży palcem po mapie. Dalej sprawy potoczyły się zgodnie z dewizą mówiącą, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Wraz ze wzrostem naszego zainteresowania pasmem Sierra Nevada rosła niepewność związana z brakiem jakichkolwiek rzetelnych informacji na temat tego regionu. Ograniczona liczba map, przewodników, materiałów prasowych dostępnych w kraju, opowieści podróżników, mogłaby niejednego odstraszyć. Dla nas była to przysłowiowa woda na młyn i niech to zdanie nie będzie dowodem naszej pychy, a jedynie wyrazem charakteru i pasji. Niewiadome nakreśliły kształt podróży i przypieczętowały decyzję o zorganizowaniu wyprawy
Sierra Nevada Expedition 2009.

O co tak naprawdę chodzi?

O Pasma Sierra Nevada do kurortu Pradollano, a następnie najwyżej położoną drogą w Europie na szczyt Veleta 3394 m n.p.m. – drugi co do wielkości w paśmie Sierra Nevada i czwarty na ziemiach hiszpańskich. Kolejnym i w zasadzie głównym etapem podróży jest dalsze przejście granią pasma w celu zdobycia najwyższego szczytu kontynentalnej części Hiszpanii – Mulhacén (3479 m n.p.m.). Następnym krokiem będzie konsekwentny trawers grani i zdobycie w trakcie wyprawy co najmniej dziesięciu trzytysięczników.

Czynnikami utrudniającymi osiągnięcie wyżej wymienionych założeń będą na pewno dobowe amplitudy temperatur sięgające 20°, palące słońce, brak wyznaczonych szlaków, mocno ograniczony, a może nawet całkowity brak wody oraz porywisty wiatr szalejący na bezkresnej górskiej pustyni.


Wyjazd w najwyższe pasmo Gór Betyckich rozpoczął się od lądowania na lotnisku El Prat w słonecznej Barcelonie. Projekt jaki założyliśmy, obejmował długi trekking grzbietem masywu wraz z realizacją celu głównego – zdobycia jak największej ilości trzytysięczników. Dzięki budowie gór umożliwiającej przejście grani bez użycia sprzętu wspinaczkowego i wydawać by się mogło stabilnej wrześniowej pogodzie ? było to zadanie absolutnie wykonalne. Niestety pech zaczął nam towarzyszyć od samego początku.

W stolicy Katalonii okazało się, że nie ma miejsc na pociąg do Granady, co zmusza nas do przymusowego noclegu. Niedaleko dworca Barcelona ? Nord odnajdujemy przyjemny hostel w kolonialnym stylu a wieczór upływa nam na spacerze po nabrzeżu oraz kultowym deptaku Las Ramblas. Podziwiamy m.in. Plaça de Catalunya oraz kolumnę Krzysztofa Kolumba.

Następnego dnia decydujemy się na całodniową podróż autobusem na południe. W tym przypadku nie ma kłopotów z biletami, chociaż rzekomo kupujemy ostatnie. Podróż umilamy znajomością z japonką z miasta Toyota i szwajcarem z polskimi korzeniami. W trakcie godzinnej przerwy w Walencji, niestety udaje nam się zobaczyć jedynie okolice dworca. Kiedy docieramy na miejsce dowiadujemy się o nadciągającym froncie i załamaniu pogody. Tego dnia po raz pierwszy widzimy ośnieżone szczyty Sierra Nevady, co jest swoistym ewenementem o tej porze roku. Z mediów dowiadujemy się iż zamiast oczekiwanych dodatnich temperatur, na grani i w dolinach dominują zamiecie śnieżne i absolutny brak widoczności. W konsekwencji przewodnicy górscy decydują się na zawracanie grup z trasy. Wisienką na torcie jest informacja o trąbie powietrznej i lawinach błotnych. Nad Granadą królują chmury a do tego zaczyna grzmieć. Pozostaje czekanie na lepsze warunki pogodowe, które umilamy sobie zwiedzaniem Alhambry czyli słynnego zespołu pałacowego ? pozostałości po dynastii Nasrydów. Miejsce to jest swoistym mostem pomiędzy Europą i Afryką, gdzie dwie, wydawać by się mogło odmienne kultury i religie, po dziś dzień żyją w idealnej symbiozie. Wszędzie wokoło czuć atmosferę orientu i mauretańskich wpływów. Wędrujemy po malowniczych ogrodach Generalife i po potężnych murach Alcazaby, z niepokojem wpatrując się w okryty czarnymi kłębami masyw.

Kolejny dzień przynosi chorobę w zespole, która objawia się kaszlem, katarem i wysoką temperaturą. Mimo wszystko zapada decyzja o wyjeździe w góry. Wedle prognoz na najbliższe okno pogodowe musimy poczekać co końca tygodnia. Wiemy już, że czeka nas zmiana planów z racji bardzo niskich temperatur uniemożliwiających nocleg w górach. Kiedy próbujemy zasięgnąć języka w tej sprawie u miejscowych, wszyscy odpowiadają zgodnie, iż nigdy doświadczyli takich warunków o tej porze roku. Cóż, średnie wieloletnie, na których bazowaliśmy sugerują zupełnie co innego. Pierwszy śnieg pojawia się w późnym listopadzie a we wrześniu występuje do 6 dni deszczowych. Tego lata zanosi się na solidną weryfikacje prognoz. Warto w tym miejscu dodać iż w ciągu 16 dni ekspedycji, 14 stanowiły właśnie deszczowe.

Na pierwszy obóz obieramy malownicze pueblo o nazwie Güejar Sierra, położone około 1200 m n.p.m. Mała miejscowość urzeka swoim pięknem i spokojnym trybem życia mieszkańców. Przy domostwach suszą się papryczki i mięso. Psy bezpańsko monitorują każdy zakamarek. Poprzez uliczki wiję się zapach skał, traw i koni. W pobliżu sklepu, lokalnego centrum życia towarzyskiego, słychać nieustające krzyki dyskutujących kobiet. Mężczyźni w spokoju delektują się cygarami odpoczywając na przykościelnych ławach. Cała energia okolicy ulatnia się przez dzieci, z pasją kopiące piłkę pod górę. Ręcznie zdobione skrzynki pocztowe, drewniane drzwi chałup i niebieskie donice nadają kolorytu wąskim uliczkom. To jedno z tych miejsc gdzie klisza nie zatrzymuje czasu lecz wprawia w ruch otaczającą materię.

Mimo wciąż niesprzyjających warunków pogodowych decydujemy się na wyjścia na okoliczne szczyty oraz trekkingi w dolinach. Poznajemy między innymi ponad 20 kilometrową trasę ?Vereda de la Estrella?, która uważana jest za najbardziej malowniczą w całym masywie. Początkowo prowadzi wzdłuż starych torów tramwajowych, które niegdyś obsługiwały nieczynne już kopalnie. Po paru kilometrach ścieżka wdziera się w góry prowadząc zboczem doliny rzeki Genil. W trakcie wędrówki towarzyszą nam konie ? prawdziwe bogactwo tej ziemi a wraz z nimi jeźdźcy, którzy na rumakach dostojnie pilnują swojego bydła. Przyodziani niczym kowboje, zawsze ze strzelbami, sprawiają wrażenie prawdziwych strażników tych gór. Trasa zaczyna trawersować strome zbocza, wyprowadzając nas pod strome ściany Alcazaby (3371 m n.p.m.) trzeciego co do wysokości szczytu Sierra Nevady. Od tej strony jej nie zdobędziemy. Jak zwykle po południu pojawiają się grzmoty, wiatr i deszcz. Szkoda widoków, szkoda gór i szkoda warunków. Zdanie to powoli staje się naszym mottem przewodnim. Gdyby były one lepsze, pech po raz kolejny przypomniałby o sobie. Przed nami pojawia się tabliczka informująca o zamknięciu szlaku w związku z trwającymi pracami na zboczach. Na pogodę wpływać potrafią jedynie Chińczycy, a na rozmiary nieszczęścia, póki co chyba nikt. Pokornie więc wracamy do namiotu, który za sprawą trwającej kilka godzin ulewy, wymaga naprawy. Cała prowincja zmaga się z falą powodziową a w górach niezmienne pada śnieg.

Wieczorem ulewy chwilowo ustają a wioska gości nas plenerowym festynem gdzie mamy okazję obcować z nieodzownym elementem andaluzyjskiej kultury. Oryginalne flamenco, zmysłowy kolaż tańca i śpiewu okraszony wprawiającymi w trans dźwiękami gitary. Wszystko naturalne i prawdziwe, płynące prosto z serca. Nic pod turystów, nic na pokaz, zjawiskowa uczta dla duszy. Stukot kopyt i oklaski nie pozwalają nam zasnąć. Rodząca się bezsenność wywołana przez flamenco, to jedno z tych małych szczęść, które doświadczamy w Hiszpanii.

Kolejny poranek, do czego zdążyliśmy się przyzwyczaić, znów weryfikuje nasze plany. Podczas wyjścia w góry Łukasz łamie rękę. Niestety prawą, lewa jest stłuczona. Dla niego wyprawa kończy się w tym miejscu. Hospitalizacja trwa blisko dwie doby, podczas których załatwiamy niezbędne formalności, raz po raz dojeżdżając do Granady.

Następne dni spędzamy trawersując dzikie zbocza okolicznych szczytów. Odnajdujemy m.in. opustoszałe bunkry z czasów wojny domowej zlokalizowane na szczycie Los Parapetos. Bydło swobodnie przemierza przełęcze, położone 2 tyś. metrów n.p.m. W około spalone sierpniowym słońcem rośliny, jałowa gleba i skały przyodziane w krzyże dobrze widoczne z wiosek. Okazjonalnie natrafiamy na wąskie ścieżki, które w trakcie opadów zamieniają się w rwące kanały wodne. Przy odrobinie szczęścia ukazuje się nam otaczające Granadę od północy, pasmo Sierra de Huétor. W podziwianiu majestatu trzytysięczników po raz kolejny przeszkadzają chmury.

Razem z Piotrem, osłabieni chorobą decydujemy się na wyjście powyżej 3000 m n.p.m. w sobotę. Monitorując kilka serwisów pogodowych dochodzimy do wniosku, że jest to jedyny dzień, który gwarantuje kilka godzin bezchmurnego nieba. W tym celu udajemy się do miejscowości Pradollano. Znajduje się tu ogromny kompleks narciarski, o zagospodarowaniu którego niechaj świadczy fakt, iż w 1996 roku rozegrano tu Mistrzostwa Świata w Alpejskim Narciarstwie Zjazdowym. Na nasze szczęście, o tej porze roku i o tak wczesnej godzinie miejscowość świeci pustkami. Autokar z Granady dzielnie radzi sobie z serpentynami wywożąc nas na niespełna 2500 metrów n.p.m. W ciągu 45 minut osiągnęliśmy poziom najwyższego szczytu w Polsce. Profilaktycznie zażywamy polopirynę, która rozrzedzając krew uchroni nas przed chorobą wysokościową. Miejsce to figuruje na mapie jako Hoya de la Mora, stanowiąc jednocześnie najwyższy punkt dostępny prywatnym samochodem. O dziwo, w budynku położonym na takiej wysokości, dostępne są wszystkie znane cywilizacji udogodnienia. Dla chętnych zimne piwo, telewizja, wygodne kanapy i schludna toaleta. Towarzystwo międzynarodowe, raczej z gatunku zamożnych, od rana delektuje się widokami. Po chmurach ani śladu, dzięki czemu wdzięcznie pręży się przed naszymi oczyma stromy Pico del Veleta (3396 m n.p.m.). Aby go zdobyć potrzebujemy dwóch godzin na podejście. W związku z naszym stanem (i tak podrasowanym polopiryną) tym razem korzystamy z usług komunikacji zbiorowej. Wehikuł w barwach Parku Narodowego wywozi nas najwyżej położoną drogą Europy (asfalt !) na Posiciones del Veleta (3100 m n.p.m.). Nasi współpodróżni z zawrotami głowy odpoczywają na skałach, a my smagani promieniami słońca ruszamy w kierunku szczytu. Serce pracuje niepewnie ale w ciągu godziny meldujemy się na drugiej co do wysokości górze w paśmie Sierra Nevada. Głazy na północnym stoku, sowicie oblodzone, szklą się pod stopami. Dookoła rumosz skalny aż po horyzont. Doprawdy trudno uwierzyć, że to wciąż ta sama planeta. Za sprawą potężnych podmuchów wiatru na szczycie spędzamy jedynie kilka minut. Odczuwalna temperatura oscyluje wokół ? 20°C. Widoki niesamowite. Mulhacén (3478 m n.p.m.) ? najwyższy szczyt pasma jest dosłownie na wyciągnięcie ręki. Tym razem pozostanie dla nas niezdobyty. W takich warunkach potrzebowalibyśmy drugiego dnia. Na południu pojawiają się ogromne chmury zwiastujące zbliżający się znad morza ogromny front. Wracamy obok pozostałości po nieczynnej stacji narciarskiej. Obiekt całkowicie skuty lodem grozi zawaleniem. Szybko docieramy do schronu ? Refugio La Carihuela (3229 m n.p.m.), w którym zastajemy łopatkę, zmiotkę i puste drewniane ławy przeznaczone na nocleg, z którego jak widać w takich warunkach nikt nie korzysta. Schodzimy zatem w na południe, osłonięci od porywistego wiatru, w kierunku oświetlonej słońcem tafli jeziorka Laguna de Aguas Verdes. Tuż obok spotykamy kozicę górską, której najwyraźniej przeszkodziliśmy w piciu. Po krótkim odpoczynku kierujemy się po skalach wprost na Pico del Sabinal (2966 m n.p.m.). Przed nami miejsce poza ubitymi szlakami. Oto podziwiamy przedgórza – La Alpujarra ? rozległy teren, który łączy Sierra Nevadę z morzem. Poprzez tradycyjne tarasy rolne, specyficzną architekturę po legendarną górską szynkę Jamon Serrano, kraina ta stanowi prawdziwe serce Andaluzji. Nasza wyobraźnia pracuje by dostrzec jesienne barwy pokrywające ogrom wszechobecnych zagłębień. W końcu nie na darmo nazwa Alpujarra wywodzi się od arabskiego al Busherat oznaczającego ?trawiastą krainę?.

Późne popołudnie zmusza nas do powrotu na stronę północną. Kiedy wracamy na grań główną, dogania nas ogromna masa powietrza ograniczając widoczność do niespełna metra. Dzięki ubitej drodze, pewnie wracamy do Posiciones. Góry wysokie rozbudziły nasze zmysły, broniąc skutecznie dostępu do swojego wnętrza. Z pokorą musimy przyjąć ich wybór czekając na drugą szansę w przyszłości. Wiemy, że na pewno tu wrócimy, kiedy nasze zdrowie, i warunki wrócą do prawowitego porządku. Tymczasem, być morze dzięki losowi, cało i bezpiecznie wrócimy do Polski.

Ostatnie trzy dni postanawiamy spędzić w miejscu gdzie potężny masyw styka się z wodami śródziemnomorza. U podnóży strzelistych gór rozpościera się malownicze wybrzeże Costa Tropical. Perspektywa palm, temperatur wyższych niż dotychczasowe nastraja nas niezwykle optymistycznie. Los po raz kolejny daj o sobie znać. Kiedy wysiadamy w wydawać by się mogło sporym kurorcie Castell de Ferro, zaskakuje nas absolutna pustka, deszczowe chmury (a jakże!), powybijane szyby w zamkniętych sklepach oraz wszechobecni Romowie. Jest jeszcze jedna kwestia. Gdyby wcześniej ktoś powiedział mi, że na takiej szerokości geograficznej nie wejdę do wody bo będzie za zimna, postawiłbym każde pieniądze. Cóż, człowiek uczy się całe życie. Od przyjezdnych Romów ciężko uzyskać jakąkolwiek informację o polu namiotowym. Co więcej po spojrzeniach wnioskuje, że mają nas za konkurencję we wszechbranży imigranckiej. To nie rokuje dobrze jeżeli chodzi o nasze bezpieczeństwo. Kiedy odnajdujemy kemping, na skorodowanej bramie zastajemy kłódkę. Paradoksalnie, dzięki temu, że jest zardzewiała dostajemy się do środka. Na ogrodzonym terenie mnóstwo roślin, kotów i?kombi na krakowskich rejestracjach. Już nas nic nie zdziwi. Rodacy tłumaczą nam zaistniała sytuację kryzysem i napływem sezonowych pracowników z Rumunii. Nie ubolewamy nad taką sytuacją, gdyż dzięki temu mamy skrawek morza śródziemnego niemal na wyłączność.

Poranki spędzamy na plaży delektując się wschodami słońca, chłonąc zapach płynący z kutrów rybackich. W ciągu dnia wędrujemy po pobliskich wzgórzach zwiedzając ruiny romańskiego zamku. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie kolejne spotkania z górskimi kozicami, tym razem nad morzem, około 200 m n.p.m. Doprawdy podróże kształcą! Burze w dalszym ciągu dają znać o sobie, tym razem jednak parędziesiąt km na wschód tuż nad miejscowością Adra.

Powrót to całonocna podróż pociągiem z powrotem do Barcelony. Na miejscu przez cały dzień podziwiamy dzieła Gaudiego a także fenomenalną wystawę fotografii Roberta Capy w Narodowym Muzeum Sztuki Katalońskiej. Samolotem wracamy do ojczyzny, która wita nas (o naturo złośliwa!) polską złotą jesienią. Co by było gdyby nie choroba, złamana ręka, lawiny błotne, śnieżno-deszczowa jesień, którą Hiszpanie będą wspominać przez dekady i drobnostki takie jak brak miejsc w pociągu? Bez wątpienia byłyby to przewidywalne, sztampowe i zaplanowane wakacje do miejsca, w którym zobaczyliśmy wszystko co można zobaczyć. Dzięki przewrotnemu losowi wróciliśmy cali i zdrowi z bagażem doświadczeń i wspomnień, ze wspaniałej ekspedycji, snując kolejne plany na przyszły rok.

 

http://images41.fotosik.pl/282/5a314c18f3fd9222.jpg

http://www.michalparwa.webs.com/

Loty do Barcelony odbywają sie z kilku największych miast w Polsce a ich ceny są coraz niższe.

Biel i czerwień Alpuharry
Biel i czerwień Alpuharry relacje/sierra_nevada/Biel i czerwień Alpuharry
Castell de Ferro
Castell de Ferro relacje/sierra_nevada/Castell de Ferro
Codzienność Castell de Ferro
Codzienność Castell de Ferro relacje/sierra_nevada/Codzienność Castell de Ferro
Dolina rzeki Genil
Dolina rzeki Genil relacje/sierra_nevada/Dolina rzeki Genil
Front nadmorski
Front nadmorski relacje/sierra_nevada/Front nadmorski
Generalife
Generalife relacje/sierra_nevada/Generalife
Guejar Sierra
Guejar Sierra relacje/sierra_nevada/Guejar Sierra
Guejar Sierra w całej okazałości
Guejar Sierra w całej okazałości relacje/sierra_nevada/Guejar Sierra w całej okazałości
Górna część doliny rzeki Genil
Górna część doliny rzeki Genil relacje/sierra_nevada/Górna część doliny rzeki Genil
Hoya de la Mora
Hoya de la Mora relacje/sierra_nevada/Hoya de la Mora
Jedna z uliczek w Guejar Sierra
Jedna z uliczek w Guejar Sierra relacje/sierra_nevada/Jedna z uliczek w Guejar Sierra
Krajobrazy Guejar Sierra
Krajobrazy Guejar Sierra relacje/sierra_nevada/Krajobrazy Guejar Sierra
La Alpujarra.
La Alpujarra. relacje/sierra_nevada/La Alpujarra.
La Alpujarra
La Alpujarra relacje/sierra_nevada/La Alpujarra
Ogrody Generalife
Ogrody Generalife relacje/sierra_nevada/Ogrody Generalife
Ogrody Generalife w Granadzie
Ogrody Generalife w Granadzie relacje/sierra_nevada/Ogrody Generalife w Granadzie
Okolice Refugio La Carihuela
Okolice Refugio La Carihuela relacje/sierra_nevada/Okolice Refugio La Carihuela
Około 3000 m n.p.m.
Około 3000 m n.p.m. relacje/sierra_nevada/Około 3000 m n.p.m.
Panorama północnej ściany Alcazaby
Panorama północnej ściany Alcazaby relacje/sierra_nevada/Panorama północnej ściany Alcazaby
Panorama ze wzgórza pałacowego - Granada
Panorama ze wzgórza pałacowego – Granada relacje/sierra_nevada/Panorama ze wzgórza pałacowego – Granada
Pałac w Alhambrze
Pałac w Alhambrze relacje/sierra_nevada/Pałac w Alhambrze
Pico del Cuervo
Pico del Cuervo relacje/sierra_nevada/Pico del Cuervo
Pierwsze poranne chmury
Pierwsze poranne chmury relacje/sierra_nevada/Pierwsze poranne chmury
Pierwsze śniegi po południowej stronie
Pierwsze śniegi po południowej stronie relacje/sierra_nevada/Pierwsze śniegi po południowej stronie
Pochmurny szczyt Velety
Pochmurny szczyt Velety relacje/sierra_nevada/Pochmurny szczyt Velety
Podejście na Veletę
Podejście na Veletę relacje/sierra_nevada/Podejście na Veletę
Pozostałości wyciągów narciarskich
Pozostałości wyciągów narciarskich relacje/sierra_nevada/Pozostałości wyciągów narciarskich
Południowe stoki Mulhacena
Południowe stoki Mulhacena relacje/sierra_nevada/Południowe stoki Mulhacena
Północne stoki
Północne stoki relacje/sierra_nevada/Północne stoki
Rdzenni mieszkańcy
Rdzenni mieszkańcy relacje/sierra_nevada/Rdzenni mieszkańcy
Refugio La Carihuela pod szczytem Velety
Refugio La Carihuela pod szczytem Velety relacje/sierra_nevada/Refugio La Carihuela pod szczytem Velety
Spojrzenie na trzytysięczniki
Spojrzenie na trzytysięczniki relacje/sierra_nevada/Spojrzenie na trzytysięczniki
Stawik Aguas Verdes
Stawik Aguas Verdes relacje/sierra_nevada/Stawik Aguas Verdes
Szlakiem Vereda de la Estrella
Szlakiem Vereda de la Estrella relacje/sierra_nevada/Szlakiem Vereda de la Estrella
Tajos Del Nevero
Tajos Del Nevero relacje/sierra_nevada/Tajos Del Nevero
Tarasy rolne
Tarasy rolne relacje/sierra_nevada/Tarasy rolne
Trzytysięczniki
Trzytysięczniki relacje/sierra_nevada/Trzytysięczniki
Tutaj kończy się Sierra Nevada
Tutaj kończy się Sierra Nevada relacje/sierra_nevada/Tutaj kończy się Sierra Nevada
Typowy krajobraz Sierra Nevada
Typowy krajobraz Sierra Nevada relacje/sierra_nevada/Typowy krajobraz Sierra Nevada
Typowy scenariusz południowy
Typowy scenariusz południowy relacje/sierra_nevada/Typowy scenariusz południowy
Ulice Granady
Ulice Granady relacje/sierra_nevada/Ulice Granady
Wiadukt w dolinie rzeki Genil
Wiadukt w dolinie rzeki Genil relacje/sierra_nevada/Wiadukt w dolinie rzeki Genil
Widok ze szczytu Velety
Widok ze szczytu Velety relacje/sierra_nevada/Widok ze szczytu Velety
W poszukiwaniu słońca
W poszukiwaniu słońca relacje/sierra_nevada/W poszukiwaniu słońca
W tle Mulhacen i Alcazaba
W tle Mulhacen i Alcazaba relacje/sierra_nevada/W tle Mulhacen i Alcazaba
Wystrój Guejar Sierra
Wystrój Guejar Sierra relacje/sierra_nevada/Wystrój Guejar Sierra
Wąwóz Velety
Wąwóz Velety relacje/sierra_nevada/Wąwóz Velety
Zamknięta stacja wyciągu
Zamknięta stacja wyciągu relacje/sierra_nevada/Zamknięta stacja wyciągu
Zdobienia Nasrydzkie
Zdobienia Nasrydzkie relacje/sierra_nevada/Zdobienia Nasrydzkie
Świeży letni śnieg
Świeży letni śnieg relacje/sierra_nevada/Świeży letni śnieg

2010-11-17 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Aktualności inne

Publikuj swój artykuł

przez Albin Marciniak 2010-11-16
Napisane przez Albin Marciniak
Byłeś/łaś na wycieczce w Bieszczady, wyprawie w Himalaje czy podróży dookoła świata ? A może stopem przez Niemcy ?
Masz ciekawy reportaż opisujący tą podróż ? Masz notatki mogące być cennymi wskazówkami dla innych osób chcących wybrać się właśnie tam ?
Prześlij do nas jak zrobili to już inni. 

[email protected]

alt

alt

alt

Klub Podróżników Śródziemie to portal ludzi aktywnych a podróże są dla nas  sensem życia.
Nasza działalność to nie tylko cykliczne spotkania Miłośników Podróży i relacje z bliższych wyjazdów czy dalszych wypraw, ale także:

# patronujemy wyprawy sympatyków Klubu Podróżników Śródziemie,
# promujemy wyprawy i ekspedycje,
# organizujemy po wyprawowe wystawy zdjęć,
# organizujemy wspólne wyjazdy i wyprawy,
# pomagamy w nawiązywaniu kontaktów ze sponsorami i patronami dla osób, które mają fajny pomysł na wyprawę,
# służymy poradami i wskazówkami dla planujących podróże i wyprawy nawet w najdalsze zakątki świata,

Ty także możesz być autorem poniedziałkowego slajdowiska.
Napisz do nas i prześlij propozycję swojej prezentacji. Opisz w kilku zdaniach cel i przebieg wyjazdu/wyprawy i dołącz kilka zdjęć.
Możesz zostać redaktorem naszego serwisu pisząc o podróżach. Inni już do nas dołączyli.

[email protected]

2010-11-16 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Tatromaniak

Szlaki i mapy

przez Albin Marciniak 2010-11-14
Napisane przez Albin Marciniak


Mapy Tatr w dużej rozdzielczości

http://www.klubpodroznikow.com/aktualnosci/61-inne/1644-mapy-tatr-

oznaczenia i przebieg szlaków oraz orientacyjne czasy przejść

Szlaki oznaczone kolorem czerwonym 

Wodogrzmoty Mickiewicza (1099 m) – Schronisko nad Morskim Okiem (1401 m) 1 h 30
Wodogrzmoty Mickiewicza (1099 m) – Polana pod Wołoszynem – Rówień Waksmundzka 1 h 45
Morskie Oko (1395 m) – Czarny Staw (1583 m) – Rysy (2503 m) 4 h 10
Morskie Oko (1395 m) – Dolinka za Mnichem – Wrota Chałubińskiego (2022 m) 2 h
„Orla Perć” Świnica (2301 m) – Zawrat – Krzyżne (2112 m) 8 h
Dolina Kościeliska – Twardy Upłaz – Ciemniak (2096 m) 4 h
Dolina Kościeliska – Jaskinia Mylna 30′
Kasprowy Wierch (1987 m) – Kopa Kondracka – Małołączniak (2096 m) – Krzesanica (2122 m) – Ciemniak (2096 m) 3 h
Kasprowy Wierch (1987 m) – Świnica (2301 m) 2 h
Toporowa Cyrhla – Psia Trawka – Rówień Waksmundzka 2 h 15
Dolina Strążyska – Przełęcz w Grzybowcu – Giewont (1894 m) 3 h
Nędzówka – Staników Żleb – Przysłop Miętusi (1187 m) 1 h 30
Schronisko na Polanie Chochołowskiej (1376 m) – Dolina Jarząbcza – Trzydniowiański Wierch (1758 m) 2 h 30
Dolina Chochołowska – Polana Trzydniówka – Kulawiec – Trzydniowiański Wierch (1758 m) 2 h 15
Kończysty Wierch (2002 m) – Starorobociański Wierch (2176 m) – Raczkowa Przełęcz (1959 m) 1 h 05
Wołowiec (2064 m) – Jarząbczy Wierch (2157 m) – Kończysty Wierch (2002 m) 2 h 30
Szlaki oznaczone kolorem żółtym 
32. Schronisko na Polanie Chochołowskiej (1376 m) – Grześ (1653 m) 1 h 45
Zmarzły Staw (1787 m) – Kozia Przełęcz (2137 m) 1 h
Dolina Jaworzynka – Przeł. między Kopami (1501 m) – Schronisko na Hali Gąsienicowej (1505 m) 2 h 10
Schronisko na Hali Gąsienicowej (1505 m) – Kasprowy Wierch (1987 m) 1 h 30
Schronisko na Hali Gąsienicowej (1505 m) – Dolina Pańszczyca – Czerwony Staw (1654 m) – Przełęcz Krzyżne (2112 m) 2 h 45
Schronisko na Hali Gąsienicowej (1505 m) – Czerwony Staw  (1654 m) 1 h
Schronisko w Dol. Pięciu Stawów Polskich (1671 m)- Szpiglasowa Przeł.(2110 m)- Schronisko nad Morskim Okiem 3 h 55
Schronisko w Dolinie Pięciu Stawów Polskich (1671 m) – Przełęcz Krzyżne (2112 m) 2 h 10
Schronisko w Dolinie Pięciu Stawów Polskich (1671 m) – Dolinka Pusta – Kozia Przełęcz (2137 m) 1 h 55
Czarny Staw Gąsienicowy (1622 m) – Skrajny Granat (2225 m) 1 h 45
Dolina Chochołowska – Przeł. Iwaniacka (1459 m) – Schronisko na Hali Ornak (1108 m) 2 h 30
Dolina Białego – „Ścieżka nad Reglami” 1 h 15
Dolina Małej Łąki – Przeł. Kondracka (1725 m) – Kopa Kondracka (2005 m) 3 h 45
Dolina Kościeliska – Wąwóz Kraków – Smocza Jama – Hala Pisana 50′
Polana Strążyska – Wodospad Siklawica 10′
Dolina Lejowa – Niżnia Kominiarska Polana („Ścieżka nad Reglami”) 1 h 10

Szlaki oznaczone kolorem czarnym 

Kuźnice – Kalatówki – „Ścieżka nad Reglami” – Dolina Chochołowska 7 h 15
Schronisko na Hali Ornak (1108 m) – Smreczyński Staw (1226 m) 30′
Dolina Kościeliska – Jaskinia Raptawicka 30′
Dolina Kościeliska – Jaskinia Mroźna 50′
Dolina Chochołowska – Dolina Starorobociańska – Siwa Przełęcz (1812 m) 2 h 45
Schronisko na Hali Gąsienicowej (1505 m) – Świnicka Przełęcz  (2051 m) 2 h
Kozia Dolinka – Żleb Kulczyńskiego – Orla Perć 1 h
Przełęcz Karb (1853 m) – Kościelec (2155 m) 45′
Dolina Pięciu Stawów Polskich (1687 m) – Kozi Wierch (2291 m) 1 h 30
Dolina Roztoki – Schronisko w Dolinie Pięciu Stawów Polskich (1671 m) 40′
Polana pod Wołoszynem – Czerwone  Brzeżki 30′
„Ścieżka nad Reglami” Czerwona Przełęcz (1303 m) – Sarnia Skała (1377 m) 10′
Droga pod Reglami – Dolina ku Dziurze 25′
Brzeziny – Psia Trawka – Schronisko na Hali Gąsienicowej (1505 m)

 

Szlaki oznaczone kolorem zielonym 
Trzydniowiański Wierch (1758 m) – Kończysty Wierch (2002 m) 1 h
Wodogrzmoty Mickiewicza (1099 m) – Dolina Roztoki – Schronisko w Dolinie Pięciu Stawów Polskich (1671 m) 2 h 15
Wodogrzmoty Mickiewicza (1099 m)- Schronisko w Roztoce (1031 m) 10′
Czarny Staw nad Morskim Okiem (1583 m) – Mięguszowiecka Przełęcz pod Chłopkiem (2307 m) 2 h 45
Schronisko na Polanie Chochołowskiej (1376 m) – Dolina Wyżnia Chochołowska – Długi Upłaz 2 h 30
Schronisko na Hali Gąsienicowej (1505 m) – Przeł. Liliowe (1952 m) 1 h 40
Czarny Staw Gąsienicowy (1620 m) – Przeł. Karb (1853 m) 35′
Zmarzły Staw (1787 m) – Zadni Granat (2239 m) 1 h 05
Schronisko na Hali Gąsienicowej (1505 m) – Rówień Waksmundzka – Gęsia Szyja (1490 m) – Wierch Poroniec 3 h 25
Wielka Krokiew (1042 m) 15′
Przełęcz Iwaniacka – Ornak (1882 m) – Siwa Przełęcz (1812 m) – Raczkowa Przełęcz (1959 m) 2 h 35
Schronisko na Hali Ornak (1108 m) – Dolina Tomanowa – Chuda Przełączka (1853 m) 2 h 30
Butorowy Wierch – Kościelisko – Kiry – Schronisko na Hali Ornak (1108 m) 2 h 55
Hala Kondratowa – Przeł. Pod Kopą Kondracką (1863) 1 h 30
Kuźnice – Nosal (1206 m) – Bystre 1 h 05
Kuźnice – Myślenickie Turnie (1352 m) – Kasprowy Wierch (1987 m) 3 h 45
Jaszczurówka – Dolina Olczyska – Kopieniec Wielki (1328 m) – Toporowa Cyrhla 2 h 35
Droga pod Reglami – Schronisko na Polanie Chochołowskiej 2 h 15
Droga pod Reglami – Dolina za Bramką 25′

 

Szlaki oznaczone kolorem niebieskim 
Palenica Białczańska – Czerwone Brzeżki – Rusinowa Polana 50′
Dolina Kościeliska – Polana na Stołach (1320 m) 1 h 20
Droga pod Reglami – Przysłop Miętusi (1187 m) 1 h
Droga pod Reglami – Przysłop Miętusi (1187 m) – Kobylarz (1800 m) – Małołączniak (2096 m) 4 h
Grześ (1653 m) – Długi Upłaz – Rakoń (1879 m) – Wołowiec (2064 m) 1 h 45
Zielony Staw w Dolinie Gąsienicowej (1672 m) – Przeł. Karb (1853 m) 30′
Schronisko na Hali Gąsienicowej (1505 m) – Czarny Staw Gąsienicowy – Zawrat (2159 m) 2 h 40
Schronisko na Hali Gąsienicowej (1671 m) – Zmarzły Staw (1787 m) 1 h 25
Schronisko na Hali Gąsienicowej (1505 m) – Czarny Staw Gąsienicowy (1622 m) 35′
Kuźnice – Kalatówki – Hala Kondratowa – Przeł. Kondracka (1722 m) – Giewont (1894 m) 3 h 15
Kuźnice – Boczań – Skupniów Upłaz – Przeł. między Kopami – Schronisko na Hali Gąsienicowej (1505 m) 2 h 10
Schronisko w Dolinie Pięciu Stawów Polskich (1671 m) – Świstówka (1763 m) – schronisko nad Morskim Okiem (1401 m) 1 h 40
Zazadnia – Rusinowa Polana 1 h 15
Schronisko w Dolinie Pięciu Stawów Polskich (1671 m) – Zawrat (2159 m) 2 h
Bobrowiecki Żleb ( od szlaku żółtego ) – Bobrowiecka Przełęcz 5′
2010-11-14 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Azja

Shangri-la

przez Albin Marciniak 2010-11-12
Napisane przez Albin Marciniak
Zapraszamy do śledzenia relacji Oli i Łukasza z niesamowitej wyprawy
„Droga do Shangri-la”
Aleksandra Nikiel
O sobie mówi, że ma “jedno oko na Maroko, drugie na Kaukaz” (choć jedynie w przenośni : ). Absolwentka Romanistyki i Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego. Uwielbia język francuski i fascynuje się Wschodem. Podróżowała m.in. po Maroku, Ukrainie, Bułgarii, Gruzji i Wschodniej Syberii.

http://www.shangri.pl/wp-content/uploads/2010/03/ola_foto.jpg

Łukasz Supergan
Taternik i fotograf, członek Klubu Wysokogórskiego Warszawa. Podróżował po Europie Środkowo-Wschodniej, wspinał się w Tatrach i Alpach. W 2004 roku jako pierwszy człowiek samotnie przeszedł Łuk Karpat, pokonując terytoria pięciu krajów: Rumunii, Ukrainy, Polski, Czech i Słowacji. Zdobywca kilkunastu czterotysięcznych szczytów alpejskich. Autor artykułów w magazynach górskich i podróżniczych, relacje i zdjęcia publikuje na stronie www.lukaszsupergan.com.
http://www.shangri.pl/wp-content/uploads/2010/03/lukasz_foto.jpg

 

Trasa wyprawy
“Droga do Shangri-la” – nazwa tej podróży nawiązuje do mitycznej krainy, położonej w jednej z dolin Himalajów Tybetu. Jak głosi legenda kraj ów, rządzony przez sprawiedliwych lamów buddyjskich, jest ostoją pokoju i sprawiedliwości,  a jego mieszkańcy żyją w harmonii ze sobą i otaczającymi ich górami. Nikt nie wie, gdzie owo miejsce leży, a wędrowiec, który przypadkiem tam zawita już nigdy nie może go opuścić. Wyruszamy w tę drogę szukając naszego Shangri-la, miejsca pokoju i równowagi.
Naszym celem jest okrążenie w ciągu osiemnastu miesięcy kontynentu azjatyckiego.
Wyruszając z Polski obierzemy kierunek południowo-wschodni, by znaleźć się w Turcji. Następnym celem będą Syria i Liban. Wczesną zimą dotrzemy do Iranu, stamtąd zaś do Indii.
Wiosnę poświęcimy na treking w Himalajach Indii i Nepalu oraz pakistańskim Karakorum. Kolejnym etapem będą Chiny i Azja Południowo-Wschodnia, skąd przedostaniemy się do Mongolii. Po spenetrowaniu gór Ałtaj udamy się do Rosji, następnie do Kazachstanu i sąsiednich  republik: Kirgistanu, Tadżykistanu, Uzbekistanu i Turkmenistanu. Ostatnim etapem naszej podróży będzie pokonanie Morza Kaspijskiego oraz krajów Kaukazu, skąd przez Morze Czarne wrócimy do Europy.
Trasa wyprawy
Miejsca które zamierzamy odwiedzić w trakcie tej podróży to m.in.: sanktuarium Annapurny w Himalajach, Tybet, wysychające Morze Aralskie, góry i pustynie Iranu, region Kaszmiru i dzikie doliny Karakorum, Ałtaj Mongolski, azjatyckie republiki, gdzie wielowiekowa tradycja miesza się z postsowieckim industrialem. Długość naszej drogi to 50 tysięcy kilometrów.
Głównym celem tej wyprawy jest spotkanie z miejscami, które przeciętnemu mieszkańcowi Europy są obce i często nieznane. Schodząc z utartych szlaków chcemy poznać narody i plemiona, żyjące od wieków według tych samych obyczajów i wierzeń. Na Wschodzie poszukujemy tego, co w Europie bardzo często przestało istnieć – ludzi i kultur które nie straciły więzi ze swoim środowiskiem, tradycją, zwyczajami. Owocem podróży będą zdjęcia i relacje publikowane na stronie wyprawy, w portalach oraz magazynach turystycznych.
Całe przedsięwzięcie planujemy zamknąć w kilkunastu miesiącach, jednak zarówno trasa naszej podróży, jaki i data powrotu nie są ustalone z góry. Wiele pozostawiamy przypadkowi wierząc, że los i napotkani ludzie okażą się najlepszymi przewodnikami…

relacja z wyprawy dzień po dniu
http://www.shangri.pl/

http://www.shangri.pl/wp-content/uploads/2010/11/a32.jpg

a4

a7

2010-11-12 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Cykliczne Spotkania Podróżników

Apeniny

przez Albin Marciniak 2010-11-08
Napisane przez Albin Marciniak
15.XI godz.19.00
Klub Podróżników „Śródziemie”
Kraków Piwnica Pod Baranami
Apeniny
Michał Parwa i Andrzej Otrębski


uwaga uwaga !!!


Klub Podróżników Śródziemie przenosi się do nowego miejsca !!!

od 15 listopada 2010 zapraszamy do

Piwnicy Pod Baranami !!!

Dotychczasowe miejsce okazało się już za małe na ciągle rosnące zainteresowanie naszymi slajdowiskami a dzisiejszy wieczór (8.11.2010) potwierdził to gdy chętnych było kilkadziesiąt osób więcej mimo że na sali było już sporo ponad setka widzów.


na dobry początek w nowym miejscu zapraszamy na slajdowisko :
„Apeniny czyli włoski kręgosłup dla zuchwałych”

Widziałeś już wszystko w Tatrach?

Masz dość zatłoczonych szlaków?

Uwielbiasz przepaściste via ferraty lub ciągnące się w nieskończoność górskie łąki?

Ciągle wierzysz w półdzikie góry skaliste w środku Europy?

Nie masz pomysłu na urlop?

Nudzą Cię opowieści znajomych o plażach w Tunezji czy Egipcie?

Jeżeli chociaż na jedno z tych pytań odpowiadasz twierdząco, nie może Cie zabraknąć w 15.11.2010 w Klubie Podróżników Śródziemie. Dwóch krakowskich podróżników zaprasza na krótką i intensywną wyprawę w Apeniny. Góry niedoceniane przez Polaków, zawsze w cieniu alpejskich gigantów. W sezonie świecą pustkami, pozwalając w pełni obcować z przyrodą. Wybierz się z nami w głąb „włoskiego kręgosłupa”, gdzie odwiedzimy jeden z największych parków narodowych Europy, staniemy na szczycie króla Apeninów – Corno Grande (2912 m n.p.m.) i przejdziemy jedną z najpiękniejszych dolin. Czeka na nas kraina spokoju i zielonych przestrzeni, gdzie ludzka stopa to zwykły przypadek a nie codzienność. To dopiero początek, bo w planie mamy również wyniosłe szczyty dostępne dla zwykłych łazików, zapierającą dech w piersiach kolejkę górską oraz trudno dostępne schroniska powyżej 2500 m n.p.m. Nie zabraknie także miejsca dla największego sztucznego jeziora we Włoszech oraz najbardziej wysuniętego na południe Europy lodowca.

Ale Apeniny to nie tylko skaliste granie. Zawitamy także do L`Aquili i sprawdzimy jak wygląda zrujnowane miasto w rok po tragicznym trzęsieniu ziemi. Znajdzie się także czas na rady. Dowiecie się m.in.:

– co robią konie na dużych wysokościach

– jak podróżować na stopa nie mogąc rozpoznać płci kierowcy

– co w pięć minut potrafi zrobić z namiotem trójka czeskich pięciolatków

– dlaczego włoskie harcerki śpiewają Beatlesów

– gdzie się znajdują najwyżej położone slipki w Apeninach

– jak spotkać golasa na dworcu w Rzymie

– czemu Holendrzy śpią dachach swoich samochodów

– dlaczego Włosi nie wiedzą co to Polska

– dlaczego Ci co wiedzą co to Polska ciągle mylą nas z Rumunami

– ile można załatwić we Włoszech na hasło „Zbigniew Boniek”

A także, poznamy innowacyjne włoskie toalety…

Na deser zapraszamy na najdziwniejszy film podróżniczy na świecie.

Zabawiać słowem i zdjęciami w trakcie poniedziałkowego wieczoru będą:

Michał Parwa – z wykształcenia geograf i pilot wycieczek. Dziennikarz na stałe związany z Magazynem Turystyki Górskiej „n.p.m.”. Fotografie i reportaże ze swoich podróży publikuje także na łamach ”Rowertouru”, „Gazety Wyborczej” i „Onet.pl”. Amator fotografii, podróży dalekich i bliskich, który swoje serce oddał górom i turystyce rowerowej.

www.michalparwa.webs.com

Andrzej Otrębski – magister geografii UJ. Góry, w których spędza każdą wolną chwilę, ma we krwi. Poza Małopolską nie widzi świata. Sporadycznie można go namówić na wyjazdy dalsze. Pasjonat podróżowania, reporter i zawodowy fotograf. Swoje prace publikuje na łamach regionalnych i ogólnopolskich portali i czasopism. Miłośnik herbaty, łakoci i wszelakich regionalnych przysmaków.

www.otrebski.carbonmade.com

2010-11-08 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Książka

Zew Ciszy

przez Albin Marciniak 2010-11-08
Napisane przez Albin Marciniak
http://sklep.mayfly.pl/dane/full/08f75f4b81904d2fbeac761053eb4c2a.jpg Eiger Wyśniony + Zew Ciszy
Jon Krakauer

Eiger Wyśniony + Zew Ciszy

Autor: Jon Krakauer
Stron: 228

http://sklep.mayfly.pl/dane/full/08f75f4b81904d2fbeac761053eb4c2a.jpg

12 górskich historii zebranych w debiut wydawniczy Jona Krakauera obejmuje tytułowy Eiger, K2, Denali i szereg amerykańskich ścianek, z których jedna – na Diabelskim Kciuku – ma wyryte znamię pierwszego przejścia i jest to przejście autora „Eigeru wyśnionego”. Każda z noweli daje przedsmak przejścia po raz pierwszy niedostępną granią – Krakauer odtwarza wyprawę z 1936 r. północną ścianą Eigeru, poznaje nas z Johnem Gillem, twórcą współczesnego boulderingu, wprowadza w arkana wspinaczki lodowej w Valdez, na Alasce i odtwarza tragedię na K2 latem 1986 r. Jeśli potraktować Eiger jako wstęp do wspinaczki, to w 4 lata później wiadomo było, którą z dróg zdecydował się pójść sam Krakauer, pisząc „Wszystko za Everest”, światowy bestseller o największej tragedii na Evereście. Jedną z historii opowiadamy ustami innej z legend alpinizmu Joe Simpsona, który idąc śladami Ediego Rainera, Willy’ego Angerera, Andreasa Hinterstoissera i Toniego Kurza relacjonuje godzina po godzinie tragedię z 1936 r. w nagrodzonym Emmy filmie „Zew ciszy”.

„Eiger wyśniony” to nie opowieść o historii zdobywania Eigeru, to luźno powiązane ciekawe historie z życia ludzi, dla ktorych pasją były i są góry oraz wspinanie.” KRZYSZTOF WIELICKI himalaista, zdobywca Korony Himalajów

„Trawers na północnej ścianie Eigeru 2000 m nad ziemią? Wspinaczka po zamarzniętym wodospadzie bez zabezpieczeń? A może haust rozrzedzonego powietrza na górze wyższej niż Everest? Ta książka – zastrzyk skoncentrowanej alpinistyki – pozwala czytelnikowi pokochać albo znienawidzić ten ekstremalnie trudny sport. Treść tak mocna i ekscytująca, że powinno się ją wydawać wyłącznie na receptę. ” KACPER AGNIESZCZAK Gazeta Co Jest Grane

„Tylko dziennikarz może tak fotograficznie, dokumentalnie i jednocześnie z pasją opisać, czym jest wspinaczka wysokogórska. Po lekturze jego książki łatwiej zrozumieć, dlaczego ten sport jest jak uzależnienie. Mało tego, ma się ochotę w taki nałóg wpaść…” MONIKA JANUSZ Rzeczpospolita

„Jak on to robi? Realizuje marzenia, zdobywa świat i jeszcze potrafi tak się tym podzielić, że stawia mnie w całkowitej bezradności. Po lekturze Krakauera mogę tylko z podziwem milczeć i kontemplować.” MARCIN KOWALSKI Gazeta Wyborcza

„Powstało wiele książek o wspinaczce i himalaizmie. Jednak tylko o nielicznych z nich da się powiedzieć, że są dziełem prawdziwie utalentowanego człowieka pióra. Jon Krakauer, amerykański alpinista, dziennikarz i pisarz, spełnia ten warunek z nawiązką. W jego reportażach znajdziemy nie tylko dynamiczne relacje z ekstremalnych zmagań człowieka z przyrodą i własną słabością, lecz także – fascynujący, tragiczny, często bardzo zabawny – portret całej społeczności zaangażowanej w wyczynowe zdobywanie gór, skał i wąwozów. Jeśli wspinaczka, nie tylko wysokogórska, wyszła z niszy i stała się współcześnie szczególnym stylem życia, zawdzięcza to w dużej mierze Krakauerowi, który zjadł zęby na lodowych zboczach Alp czy gór Alaski, a jednocześnie potrafił z dziecięcą ciekawością outsidera przypatrywać się temu osobliwemu światu rządzącemu się własnymi prawami.” PIOTR KOFTA Dziennik Gazeta Prawna

„To nie jest książka o mistyce wspinaczki, o bohaterach czy filozofach uciekających w odosobnienie samotnej walki ze ścianą. To raczej próba wyjaśnienia niewtajemniczonym, dlaczego ludzie w ogóle wspinają się i dlaczego góry zasłaniają wspinaczom świat… ” KRZYSZTOF RĄPAŁA Onet Podróże

„Wspinaczka, jako działanie cokolwiek nonsensowne, nie jest łatwa do ogarnięcia. Wiele jej aspektów praktycznie pozbawionych jest logiki, przez co wymyka się analizie zero-jedynkowej, tak lubianej przez umysły o typologii matematyczno-przyrodniczej. Coś jednak jest takiego we wspinaczce, że staje się nie tyle częścią życia, ile sposobem życia lub nawet samym życiem, spychając na dalszy plan działania, które mieszczą się o wiele bardziej w ramach zachowań społecznie pożądanych i logicznych… ” JACEK TRZEMŻALSKI Magazyn Górski

Zew Ciszy (Beckoning Silence)

Reż. Louise Osmond

Nagrodzony Emmy obraz Louis Osmond pokazuje tragedię, która rozegrała się na Eigerze w 1936 r. ze starannie dobranymi postaciami w tym narratora, Joe Simpsona kroczącego śladami Andreasa Hinterstoissera i Toniego Kurza po zboczach słynnej ściany Nordwand. Simpson, bohater innego dramatu z peruwiańskich Andów opowiedzianym w filmie „Czekając na Joe” skrupulatnie odtwarza drogę czterech wspinaczy, którzy wejście północną ścianą Eigeru przepłacili życiem. W tym wszystkim uderzająco wiarygodnie prezentuje się rekonstrukcja historyczna z udziałem aktorów, do złudzenia przypominających tytułowych alpinistów. Dla Osmonda jest to pierwsza z cyklu historia o prawdziwych ludziach w niezwykłych okolicznościach. Kolejna to nominowany do Oscara dokument „Na głęboką wodę” o feralnym uczestniku rejsu samotników dookoła świata Donaldzie Crowhurst.

„„Zew ciszy” to film z gatunku dokumentu fabularyzowanego, oparty na zdarzeniach, które stanowiły o historii zdobywania znanej z trudności i obiektywnych niebezpieczeństw północnej ściany Eigeru w szwajcarskim Oberlandzie. Film obejrzałem z przyjemnością i zainteresowaniem, choć historię tej czwórki alpinistów znam doskonale. Walorami niewątpliwymi filmu są: świetnie i z pietyzmem odtworzone postacie alpinistów lat trzydziestych oraz udział w charakterze narratora, samego Joego Simpsona. Zderzenie, w formie montażu równoległego, akcji alpinistycznej z tamtych lat i współczesnej, daje widzowi pojęcie, jak wielki krok zrobiła technika i technologia alpinistyczna w tym czasie. Nie zmienili się tylko ludzie uprawiający ten sport. Są tak samo odważni, zdeterminowani i uparci. Bardzo gorąco polecam ten film. Wart jest uważnego obejrzenia.” PIOTR PUSTELNIK

„Wstrząsający dokument o wyprawie na Eiger uczy pokory wobec natury i szacunku dla człowieka. Louise Osmond sportretował ludzi, którzy ryzykują życie, aby pokonując własny strach, pogodzić się z sobą i ze światem.” KRZYSZTOF KWIATKOWSKI Newsweek Polska

„Dla Joego Simpsona wspinaczka na Eiger śladami tragicznej wyprawy Toniego Kurza staje się okazją do opowieści o ludzkich obsesjach i marzeniach, słabościach i godności. Fascynujący dokument, nie tylko dla miłośników alpinizmu. ” KUBA DEMIAŃCZUK Dziennik

„Przepiękny film o alpinizmie! Sporcie, który od dziesięcioleci jak narkotyk uzależnia takich śmiałków, jak jego bohater – Toni Kurz. Co sprawia, że ruszają w górę, mimo że każdy kolejny krok równie często jak do celu przybliża ich do śmierci?” KAROLINA PASTERNAK Przekrój

„Wciągająca opowieść o mrocznej historii jednej z najniebezpieczniejszych gór świata. Dla miłośników alpinizmu – lektura obowiązkowa, dla przeciętnego widza – znakomita okazja, by zrozumieć mentalność alpinistów.” RAFAŁ ŚWIĄTEK Rzeczpospolita

Dodano: 29 września 2010

Cena: 69,99 zł

 

http://sklep.mayfly.pl/cat-4.aspx

2010-11-08 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
  • 1
  • …
  • 273
  • 274
  • 275
  • 276
  • 277
  • …
  • 300

Archiwa

  • maj 2026
  • kwiecień 2026
  • marzec 2026
  • luty 2026
  • styczeń 2026
  • grudzień 2025
  • listopad 2025
  • październik 2025
  • wrzesień 2025
  • sierpień 2025
  • lipiec 2025
  • czerwiec 2025
  • maj 2025
  • kwiecień 2025
  • marzec 2025
  • luty 2025
  • styczeń 2025
  • grudzień 2024
  • listopad 2024
  • październik 2024
  • wrzesień 2024
  • sierpień 2024
  • lipiec 2024
  • czerwiec 2024
  • maj 2024
  • kwiecień 2024
  • marzec 2024
  • luty 2024
  • styczeń 2024
  • grudzień 2023
  • listopad 2023
  • październik 2023
  • wrzesień 2023
  • sierpień 2023
  • lipiec 2023
  • czerwiec 2023
  • maj 2023
  • kwiecień 2023
  • marzec 2023
  • luty 2023
  • styczeń 2023
  • grudzień 2022
  • listopad 2022
  • październik 2022
  • wrzesień 2022
  • sierpień 2022
  • lipiec 2022
  • czerwiec 2022
  • maj 2022
  • kwiecień 2022
  • marzec 2022
  • luty 2022
  • styczeń 2022
  • grudzień 2021
  • listopad 2021
  • październik 2021
  • wrzesień 2021
  • sierpień 2021
  • lipiec 2021
  • czerwiec 2021
  • maj 2021
  • kwiecień 2021
  • marzec 2021
  • luty 2021
  • styczeń 2021
  • grudzień 2020
  • listopad 2020
  • październik 2020
  • wrzesień 2020
  • sierpień 2020
  • lipiec 2020
  • czerwiec 2020
  • maj 2020
  • kwiecień 2020
  • marzec 2020
  • luty 2020
  • styczeń 2020
  • grudzień 2019
  • listopad 2019
  • październik 2019
  • wrzesień 2019
  • sierpień 2019
  • lipiec 2019
  • czerwiec 2019
  • maj 2019
  • kwiecień 2019
  • marzec 2019
  • luty 2019
  • styczeń 2019
  • grudzień 2018
  • listopad 2018
  • październik 2018
  • wrzesień 2018
  • sierpień 2018
  • lipiec 2018
  • czerwiec 2018
  • maj 2018
  • kwiecień 2018
  • marzec 2018
  • luty 2018
  • styczeń 2018
  • grudzień 2017
  • listopad 2017
  • październik 2017
  • wrzesień 2017
  • sierpień 2017
  • lipiec 2017
  • czerwiec 2017
  • maj 2017
  • kwiecień 2017
  • marzec 2017
  • luty 2017
  • styczeń 2017
  • grudzień 2016
  • listopad 2016
  • październik 2016
  • wrzesień 2016
  • sierpień 2016
  • lipiec 2016
  • czerwiec 2016
  • maj 2016
  • kwiecień 2016
  • marzec 2016
  • luty 2016
  • styczeń 2016
  • grudzień 2015
  • listopad 2015
  • październik 2015
  • wrzesień 2015
  • sierpień 2015
  • lipiec 2015
  • czerwiec 2015
  • maj 2015
  • kwiecień 2015
  • marzec 2015
  • luty 2015
  • styczeń 2015
  • grudzień 2014
  • listopad 2014
  • październik 2014
  • wrzesień 2014
  • sierpień 2014
  • lipiec 2014
  • czerwiec 2014
  • maj 2014
  • kwiecień 2014
  • marzec 2014
  • luty 2014
  • styczeń 2014
  • grudzień 2013
  • listopad 2013
  • październik 2013
  • wrzesień 2013
  • sierpień 2013
  • lipiec 2013
  • czerwiec 2013
  • maj 2013
  • kwiecień 2013
  • marzec 2013
  • luty 2013
  • styczeń 2013
  • grudzień 2012
  • listopad 2012
  • październik 2012
  • wrzesień 2012
  • sierpień 2012
  • lipiec 2012
  • czerwiec 2012
  • maj 2012
  • kwiecień 2012
  • marzec 2012
  • luty 2012
  • styczeń 2012
  • grudzień 2011
  • listopad 2011
  • październik 2011
  • wrzesień 2011
  • sierpień 2011
  • lipiec 2011
  • czerwiec 2011
  • maj 2011
  • kwiecień 2011
  • marzec 2011
  • luty 2011
  • styczeń 2011
  • grudzień 2010
  • listopad 2010
  • październik 2010
  • wrzesień 2010
  • sierpień 2010
  • lipiec 2010
  • czerwiec 2010
  • maj 2010
  • kwiecień 2010
  • marzec 2010
  • luty 2010
  • styczeń 2010
  • grudzień 2009
  • listopad 2009
  • październik 2009
  • wrzesień 2009
  • sierpień 2009
  • lipiec 2009
  • czerwiec 2009
  • maj 2009
  • kwiecień 2009
  • styczeń 2009
  • listopad 2008
  • październik 2008

Kategorie

  • Administracyjna
  • Afryka
  • Akcje eko
  • Aktualności
  • Aktualności inne
  • Albania
  • Aleja Podróżników
  • Ameryka Północna
  • Ameryka Południowa
  • Ameryka Środkowa i Karaiby
  • Artykuły testowe
  • Australia i Oceania
  • Austria
  • Azja
  • Bez kategorii
  • Biegi
  • BUŁGARIA
  • Chorwacja
  • Ciekawostki
  • Cykliczne Spotkania Podróżników
  • CZARNOGÓRA
  • Czechy
  • Czyste Góry Czyste Szlaki
  • Czyste Tatry
  • Czyste Tatry
  • Dania
  • Dolny Śląsk
  • Europa
  • Festiwale
  • Filmy
  • Francja
  • Góry
  • HISZPANIA
  • HOLANDIA
  • Konkurs Fotograficzny
  • Konkursy
  • Konkursy inne
  • Korona
  • Kościoły i obiekty sakralne
  • KOSOWO
  • Książka
  • Kuchnia
  • Kuchnie świata
  • Kujawsko-pomorskie
  • LITWA
  • Łódzkie
  • Lotniska i powietrze
  • Lubelskie
  • Lubuskie
  • LUKSEMBURG
  • MACEDONIA
  • Małopolskie
  • Malta
  • Materiał zewnętrzny
  • Miasta
  • Miejsca wyjątkowe
  • Muzea
  • Najciekawsze szlaki piesze i rowerowe w Europie
  • Newsy
  • NIEMCY
  • NORWEGIA
  • Opolskie
  • Parowozownie
  • Podkarpackie
  • Podlaskie
  • Podziemia
  • Podziemia
  • Podziemia turystyczne w Europie Underground in Europe
  • Polecamy
  • Polska
  • Pomorskie
  • Portugalia
  • PRACE KONKURSOWE POLSKA
  • PRACE KONKURSOWE ŚWIAT
  • Projekt 4 Pory Roku
  • Projekt Mali Melomani
  • Projekt Mali Melomani II
  • Recenzje sprzętu
  • Reklama
  • Robocze inne
  • ROSJA
  • Rower
  • Różne media
  • Rumunia
  • Schroniska
  • SERBIA
  • Skanseny w Polsce
  • Śląskie
  • Slowacja
  • Slowenia
  • Spływy kajakowe
  • Spotkania autorskie
  • Spotkania, zloty, imprezy podróżników
  • Sprzęt
  • Świat
  • Świętokrzyskie
  • SZWAJCARIA
  • Tanie loty
  • Tatromaniak
  • Testy sprzętu
  • Twierdze i Forty
  • Ukraina
  • unesco
  • Via Adriatica Trail
  • Warmińsko-mazurskie
  • Warsztaty i plenery fotograficzne
  • WĘGRY
  • WIELKA BRYTANIA
  • Wielkopolskie
  • WŁOCHY
  • Woda
  • Wspomnienia z podróży
  • Wystawy
  • Wywiady
  • Zabytki sakralne
  • Zachodniopomorskie
  • Zamki i pałace
  • Zostań w domu nie odwołuj

Obserwuj nas

Top Selling Multipurpose WP Theme

Ostatnie posty

  • III Edycja Konkursu Pamiątek Turystycznych „Pamiątka z Polski – Polish Souvenirs”

    2026-05-09
  • Cztery polskie kopalnie wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO

    2026-05-09
  • Gotyckie obiekty sakralne we Wrocławiu

    2026-05-09
  • Małopolski szlak rowerowy Zamki w Dolinie Dunajca

    2026-05-08
  • TOP kierunki turystyczne 2026 – gdzie jechać zamiast Dubaju i Bliskiego Wschodu

    2026-05-07
  • Trogir – perła Dalmacji i jedno z najpiękniejszych miast Chorwacji

    2026-05-07

Kanał społecznościowy

Kanał społecznościowy

Wybór redaktorów

zamek Drakuli w Poenari

2016-01-25

Rezerwat Groapa Ruginoasa, Góry Bihor w Rumunii

2022-08-06

Zamek – Twierdza Rupea w Rumunii

2022-08-09

Rezerwat Cheile Turzii – wąwóz Turda

2024-01-23

Zamek Drakuli w Hunedoarze w Rumunii

2024-03-03

FIND US

[icon_bar icon="icon-facebook" link="https://www.facebook.com/groups/betheme" target="" size="small" social="facebook"][icon_bar icon="icon-gplus" link="#" target="" size="small" social="google"][icon_bar icon="icon-x-twitter" link="#" target="" size="small" social="twitter"][icon_bar icon="icon-vimeo" link="#" target="" size="small" social="vimeo"][icon_bar icon="icon-play" link="https://www.youtube.com/@MuffinGroup" target="" size="small" social="youtube"]

Najnowsze komentarze

  1. KlubowiczAdmin - Największe zabytkowe amfiteatry na świecie – TOP 10
  2. Anonim - Największe zabytkowe amfiteatry na świecie – TOP 10
  3. KlubowiczAdmin - Jak spać spokojnie w krainie niedźwiedzi – sprawdzony sposób z Via Adriatica
  4. Artur - Jak spać spokojnie w krainie niedźwiedzi – sprawdzony sposób z Via Adriatica
  5. Marek - Najpiękniejsze zamki i obiekty obronne w Polsce polecane do zwiedzania

Kategorie

  • Administracyjna
  • Afryka
  • Akcje eko
  • Aktualności
  • Aktualności inne
  • Albania
  • Aleja Podróżników
  • Ameryka Północna
  • Ameryka Południowa
  • Ameryka Środkowa i Karaiby
  • Artykuły testowe
  • Australia i Oceania
  • Austria
  • Azja
  • Bez kategorii
  • Biegi
  • BUŁGARIA
  • Chorwacja
  • Ciekawostki
  • Cykliczne Spotkania Podróżników
  • CZARNOGÓRA
  • Czechy
  • Czyste Góry Czyste Szlaki
  • Czyste Tatry
  • Czyste Tatry
  • Dania
  • Dolny Śląsk
  • Europa
  • Festiwale
  • Filmy
  • Francja
  • Góry
  • HISZPANIA
  • HOLANDIA
  • Konkurs Fotograficzny
  • Konkursy
  • Konkursy inne
  • Korona
  • Kościoły i obiekty sakralne
  • KOSOWO
  • Książka
  • Kuchnia
  • Kuchnie świata
  • Kujawsko-pomorskie
  • LITWA
  • Łódzkie
  • Lotniska i powietrze
  • Lubelskie
  • Lubuskie
  • LUKSEMBURG
  • MACEDONIA
  • Małopolskie
  • Malta
  • Materiał zewnętrzny
  • Miasta
  • Miejsca wyjątkowe
  • Muzea
  • Najciekawsze szlaki piesze i rowerowe w Europie
  • Newsy
  • NIEMCY
  • NORWEGIA
  • Opolskie
  • Parowozownie
  • Podkarpackie
  • Podlaskie
  • Podziemia
  • Podziemia
  • Podziemia turystyczne w Europie Underground in Europe
  • Polecamy
  • Polska
  • Pomorskie
  • Portugalia
  • PRACE KONKURSOWE POLSKA
  • PRACE KONKURSOWE ŚWIAT
  • Projekt 4 Pory Roku
  • Projekt Mali Melomani
  • Projekt Mali Melomani II
  • Recenzje sprzętu
  • Reklama
  • Robocze inne
  • ROSJA
  • Rower
  • Różne media
  • Rumunia
  • Schroniska
  • SERBIA
  • Skanseny w Polsce
  • Śląskie
  • Slowacja
  • Slowenia
  • Spływy kajakowe
  • Spotkania autorskie
  • Spotkania, zloty, imprezy podróżników
  • Sprzęt
  • Świat
  • Świętokrzyskie
  • SZWAJCARIA
  • Tanie loty
  • Tatromaniak
  • Testy sprzętu
  • Twierdze i Forty
  • Ukraina
  • unesco
  • Via Adriatica Trail
  • Warmińsko-mazurskie
  • Warsztaty i plenery fotograficzne
  • WĘGRY
  • WIELKA BRYTANIA
  • Wielkopolskie
  • WŁOCHY
  • Woda
  • Wspomnienia z podróży
  • Wystawy
  • Wywiady
  • Zabytki sakralne
  • Zachodniopomorskie
  • Zamki i pałace
  • Zostań w domu nie odwołuj

Nasz magazyn

Vitae adipiscing turpis. Aenean ligula nibh in, molestie id viverra a, dapibus at dolor. Aenean ligula nibh in molestie id.

Reklama

SIGN UP FOR
NEWSLETTER

Aenean ligula nibh, mole stie id viverra a, dapibus ante lobortis

[button title="Subscribe" link="#"]

Tagi

Albin Marciniak Albin Marciniak podróżnik Chorwacja Czyste Góry Czyste Szlaki Czyste Tatry foto foto: Albin Marciniak góry jaskinie katakumby Klub Podróżników Klub Podróżników Śródziemie konkurs Konkurs fotograficzny kopalnie Kościoły i obiekty sakralne Kraków Kraków Airport mapa zamków maroko military mine muzeum najpiękniejsze podziemia w Europie do zwiedzania Orla Perć Piwnica pod Baranami podziemia podziemia w Polsce PODZIEMNA TRASA TURYSTYCZNA polska polska na weekend RYANAIR schronisko skansen slajdowisko szlaki w Tatrach słowacja tatry The Beauty Of This World The most beautiful underground in Europe to explore Underground cave UNESCO w Europie w Krakowie w Polsce

Klub Podróżników Śródziemie

Ogólnopolski portal podróżniczy poświęcony odkrywaniu Polski i świata. Od znanych miast i zabytków, przez górskie szlaki i podziemia, po miejsca nieoczywiste i zapomniane.

Rzetelne relacje, autorskie przewodniki oraz praktyczne wskazówki dla turystów, pasjonatów historii i miłośników aktywnego podróżowania.

Odkrywaj świat z nami – świadomie, krok po kroku i z pasją.

Ciekawe w województwach

    • Dolnośląskie
    • Kujawsko-pomorskie
    • Lubelskie
    • Lubuskie
    • Łódzkie
    • Małopolskie
    • Mazowieckie
    • Opolskie
    • Podkarpackie
    • Podlaskie
    • Pomorskie
    • Śląskie
    • Świętokrzyskie
    • Warmińsko-mazurskie
    • Wielkopolskie
    • Zachodniopomorskie
dhosting

Polecane

III Edycja Konkursu Pamiątek Turystycznych „Pamiątka z Polski – Polish Souvenirs”
Cztery polskie kopalnie wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO
Gotyckie obiekty sakralne we Wrocławiu
Małopolski szlak rowerowy Zamki w Dolinie Dunajca

Ostatnio dodane

III Edycja Konkursu Pamiątek Turystycznych „Pamiątka z Polski – Polish Souvenirs”
Cztery polskie kopalnie wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO
Gotyckie obiekty sakralne we Wrocławiu
Małopolski szlak rowerowy Zamki w Dolinie Dunajca
Facebook Twitter Youtube Linkedin Envelope Rss

klubpodroznikow.com – Copyright & Copy 2025/26

Created by Konfig.Info

  • Klub Podróżników – Śródziemie – portal podróżniczy | Polska, Europa, Świat
  • Fundacja Aleja Podróżników
  • Forum
  • Relacje
    • Europa
    • Polska
    • Świat
  • Sprzęt
    • Recenzje sprzętu
    • Testy sprzętu
  • Książka
  • Kontakt
Klub Podróżników – Śródziemie – portal podróżniczy | Polska, Europa, Świat
  • Home
Klub Podróżników – Śródziemie – portal podróżniczy | Polska, Europa, Świat

Wybór redaktorów

  • Góry solne w Rumunii – Muntele de sare

    2026-04-10
  • Sighișoara miasto w środkowej Rumunii w Siedmiogrodzie

    2026-02-02
  • Droga Transfogaraska w Rumunii

    2025-09-17
  • Wulkany błotne w Rumunii, wyjątkowy rezerwat przyrody

    2024-08-20
  • Jaskinia Meziad, Peşteră

    2024-08-20
  • Kopalnia soli Salina Turda w Rumunii

    2024-08-17
@2021 - All Right Reserved. Designed and Developed by PenciDesign