Klub Podróżników – Śródziemie – portal podróżniczy | Polska, Europa, Świat
  • Slajdowiska
    • Spotkania autorskie
  • Relacje
    • Europa
      • Albania
      • Austria
      • Bułgaria
      • Chorwacja
      • Czarnogóra
      • Czechy
      • Dania
      • Francja
      • Hiszpania
      • Holandia
      • Kosowo
      • Litwa
      • Luksemburg
      • Macedonia
      • Malta
      • Niemcy
      • Norwegia
      • Portugalia
      • Rosja
      • Rumunia
      • Serbia
      • Slowacja
      • Slowenia
      • Szwajcaria
      • Ukraina
      • Wegry
      • Wielka Brytania
      • Włochy
    • Polska informacje i fotorelacje
      • Forty i twierdze
      • Góry
      • Kolej
        • Parowozownie
      • Miasta
      • Miejsca wyjątkowe
      • Muzea
      • Podziemia
      • Polska na weekend
      • Skanseny w Polsce
      • Woda
      • Województwa
        • Dolny Śląsk
        • Kujawsko-pomorskie
        • Łódzkie
        • Lubelskie
        • Lubuskie
        • Małopolskie
        • Mazowieckie
        • Opolskie
        • Podkarpackie
        • Podlaskie
        • Pomorskie
        • Śląskie
        • Świętokrzyskie
        • Warmińsko-mazurskie
        • Wielkopolskie
        • Zachodniopomorskie
      • Zabytki sakralne
      • Zamki i pałace
    • Świat
      • Afryka
      • Ameryka Południowa
      • Ameryka Północna
      • Ameryka Środkowa i Karaiby
      • Antarktyda
      • Australia i Oceania
      • Azja
    • Schroniska Górskie
  • Filmy
  • Sprzęt
    • Polecamy
    • Recenzje sprzętu
    • Testy sprzętu
  • Autorzy
    • Albin Marciniak
    • Karolina Zięba-Kulawik
    • Redakcja
  • Forum
  • Fundacja Aleja Podróżników
  • Kontakt
czwartek, 26 marca, 2026
Klub Podróżników – Śródziemie – portal podróżniczy | Polska, Europa, Świat
  • Slajdowiska
    • Spotkania autorskie
  • Relacje
    • Europa
      • Albania
      • Austria
      • Bułgaria
      • Chorwacja
      • Czarnogóra
      • Czechy
      • Dania
      • Francja
      • Hiszpania
      • Holandia
      • Kosowo
      • Litwa
      • Luksemburg
      • Macedonia
      • Malta
      • Niemcy
      • Norwegia
      • Portugalia
      • Rosja
      • Rumunia
      • Serbia
      • Slowacja
      • Slowenia
      • Szwajcaria
      • Ukraina
      • Wegry
      • Wielka Brytania
      • Włochy
    • Polska informacje i fotorelacje
      • Forty i twierdze
      • Góry
      • Kolej
        • Parowozownie
      • Miasta
      • Miejsca wyjątkowe
      • Muzea
      • Podziemia
      • Polska na weekend
      • Skanseny w Polsce
      • Woda
      • Województwa
        • Dolny Śląsk
        • Kujawsko-pomorskie
        • Łódzkie
        • Lubelskie
        • Lubuskie
        • Małopolskie
        • Mazowieckie
        • Opolskie
        • Podkarpackie
        • Podlaskie
        • Pomorskie
        • Śląskie
        • Świętokrzyskie
        • Warmińsko-mazurskie
        • Wielkopolskie
        • Zachodniopomorskie
      • Zabytki sakralne
      • Zamki i pałace
    • Świat
      • Afryka
      • Ameryka Południowa
      • Ameryka Północna
      • Ameryka Środkowa i Karaiby
      • Antarktyda
      • Australia i Oceania
      • Azja
    • Schroniska Górskie
  • Filmy
  • Sprzęt
    • Polecamy
    • Recenzje sprzętu
    • Testy sprzętu
  • Autorzy
    • Albin Marciniak
    • Karolina Zięba-Kulawik
    • Redakcja
  • Forum
  • Fundacja Aleja Podróżników
  • Kontakt
Klub Podróżników – Śródziemie – portal podróżniczy | Polska, Europa, Świat
Klub Podróżników – Śródziemie – portal podróżniczy | Polska, Europa, Świat
  • Klub Podróżników – Śródziemie – portal podróżniczy | Polska, Europa, Świat
  • Fundacja Aleja Podróżników
  • Forum
  • Relacje
    • Europa
    • Polska
    • Świat
  • Sprzęt
    • Recenzje sprzętu
    • Testy sprzętu
  • Książka
  • Kontakt
Copyright 2025 - All Right Reserved
Miasta

Jamna – miejsce przesiąknięte historią

przez Albin Marciniak 2011-07-21
Napisane przez Albin Marciniak

Jamna to maleńka wioska, położona w głębokich lasach Ciężkowicko – Rożnowskiego Parku Krajobrazowego (województwo małopolskie), wśród jarów i parowów. Liczy obecnie około 90 mieszkańców, których domostwa porozrzucane są na terenie ponad 25 km kw.

Jamna to też miejsce przesiąknięte historią, pamiętające pacyfikację wsi we wrześniu ’44 roku i bitwę stoczoną tu przez Armię Krajową.

Jamna (530 m n.p.m.) to także góra, której rozległy masyw, w 3/4 zalesiony, jest ozdobą Parku Krajobrazowego.

Lesiste wzgórza pomiędzy Białą a Dunajcem są poprzecinane gęstymi parowami i wąwozami. Takie ukształtowanie terenu szczególnie sprzyjało prowadzeniu tu bardzo aktywnej działalności partyzanckiej. Tu własnie od końca lipca do końca października 1944 roku działał I batalion 16 pułku piechoty Armii Krajowej pod dowództwem kpt. Eugeniusza Borowskiego „Leliwy” – batalion „Barbara” przeprowadzając wypady i organizując zasadzki na oddziały Wehrmachtu, SS i policji niemieckiej, w ramach planu „Burza”.

Niemcy wielokrotnie próbowali wytropić i otoczyć partyzantów ale bez powodzenia.

12 września 1944 roku dwa bataliony niemieckiej policji, SS i żandarmerii w sile przez różne źródła podawanej od 2000 do 4000 żołnierzy otoczyły batalion „Barbara” na Suchej Górze. Siły partyzanckie w liczbie około 600 osób wyszły z zasadzki obronną ręką przebijając się przez okrążenie, nie ponosząc przy tym żadnych strat. Batalion „Barbara” zatrzymał się następnie w Jamnej w małym budynku wiejskiej szkoły, położonej na wzgórzu, skąd dobrze widać było okolice.

25 września 1944 roku, tuż przed świtem, oddziały niemieckie, których trzon stanowił 5 pułk strzelców ukraińskiej dywizji SS „Galizien” otoczyły obozowisko partyzanckie w Jamnej. Partyzanci obserwowali ruchy wojsk niemieckich i aby uniknąć otwartej walki z przeważającymi siłami niemieckimi, wycofali się na sąsiednie zalesione wzgórza, stwarzające dogodniejsze warunki do obrony. Po zaciętej walce, partyzantom udało się znaleźć luki w nieprzyjacielskim pierścieniu. Tędy wyprowadzono prawie pół tysiąca ludzi, między dwoma stanowiskami karabinów maszynowych. Rano hitlerowski kocioł okazał się pusty, a na pobojowisku było według różnych szacunków od 20 do 60 zabitych oraz od 20 nawet do 100 rannych esesmanów. Bolesne i dotkliwe były również straty partyzantów, ale niewspółmiernie mniejsze (4 zabitych i kilku rannych). Mimo znacznej dysproporcji sił, partyzanci wyszli z groźnego okrążenia, odnosząc zdecydowane zwycięstwo i zachowując nadal siły oraz wolę walki z niemieckim najeźdźcą.

Podczas walk hitlerowcy, w odwecie za pomoc okazaną partyzantom przez mieszkańców, spacyfikowali Jamną. Wieś płonęła przez całą noc z 25 na 26 września. Zginęło w tym czasie 27 osób. Przeżycia mieszkańców Jamnej z tamtych okrutnych dni zebrał i opublikował Maciej Kozłowski: „W piwnicy u Potoka ze dwudziestu ludzi siedziało. Więc jak przyszli i zobaczyli, to zaraz zaczęli krzyczeć: Wychodzić! Wychodzić! Pierwsza wyszło Potokowa z rocznym synkiem na ręku. położyli ją zaraz na progu, serią z automatu. Tak samo Marię Stanuch, która też wyszła z małym dzieckiem. Dwaj chłopcy od Potoka myśleli, że uda im się przeskoczyć do lasu; nie przebiegli nawet dziesięciu metrów. Ale Niemcy bali się wejść na dół do piwnicy. Jak zobaczyli, że nikt więcej nie wychodzi, to podpalili chlewiki, co stały dookoła. Na dole zrobił się żar nie do wytrzymania, dym gryzł w oczy, jednak stary Potok nie pozwolił nikomu więcej wyjść. Leżeli na podłodze odmawiając litanię. Kiedy i chałupa stanęła w ogniu, Niemcy w końcu odeszli. Wtedy stary kazał wychodzić po jednemu, skakać przez płomienie i biec na dół lasu. Poparzeni, na wpół uduszeni, dotarli do zbawczych zarośli. Byli uratowani. Tymczasem Niemcy szaleli już w całej wsi. Mszcząc się za przegraną bitwę podpalali dom za domem. Gdy ktoś nie chciał wyjść, płonął żywcem, tak jak stara Brończykowa.”

W miejscu tych dramatycznych zajść z 1944 r., nawiązując do wspomnianej piwnicy na ziemniaki, w której schronili się mieszkańcy i w której większość z nich dosięgła wściekłość esesmanów, stoi obecnie kaplica-piwnica, bedąca miejscem upamiętnienia męczeństwa mieszkańców Jamnej, pomordowanych przez hitlerowców. Znajduje się w niej olbrzymia kotwica – symbol nadziei – a w izbie pamięci ponad kaplicą umieszczono Panoramę Jamneńską – cykl obrazów obrazujących historię Jamnej. Stojące dokoła kaplicy symboliczne postacie mieszkańców i partyzantów oraz otaczające dolinkę drewniane krzyże dopełniają refleksyjnego klimatu tego miejsca pamięci.

Po wojnie, kiedy władze komunistyczne zabraniały wspominać nawet o samej Armii Krajowej, zdziesiątkowana przez wojnę wieś zaczęła wyludniać się jeszcze bardziej. Ludowa Polska skazała Jamną na zarośnięcie lasami i całkowite zapomnienie. Opuszczone chałupy pustoszały i popadały w ruinę, a las coraz śmielej wchodził na dawne podwórza gospodarstw.

Dopiero na początku lat 90 „na Jamną wróciła nadzieja” jak mówi ojciec Jan Góra, dominikanin, który rozpoczął tam budowę Republiki Dominikana – centrum Duszpasterstwa Akademickiego. W 1992 r. opuszczone tereny wzgórza, łącznie z dawną szkołą, zostały przekazane przez gminę Zakliczyn ojcom dominikanom z Poznania, którzy rozpoczęli tu budowę ośrodka. Od tej pory wieś coraz bardziej się rozwija – głównie dzięki spotkaniom młodzieży akademickiej.

Nieco poniżej szczytu postawiono we wsi Bacówkę w Jamnej – Akademicką Bazę Noclegową Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu. Obiekt ten jest częścią większego projektu budowy szeregu małych schronisk zaprojektowanych przez miłośnika gór i turystyki Edwarda Moskałę – stąd też ich potoczna nazwa: moskałówki – a wybudowanych w latach 70 i 80 XX w. Baza ta dysponuje 30 miejscami noclegowymi i zapleczem gastronomicznym, a w sezonie letnim także polem namiotowym.

Na samym szczycie wzgórza, tuż obok wybudowanego w góralskim stylu, a poświęconego w 2001 r. sanktuarium pod wezwaniem Matki Bożej Niezawodnej Nadziei postawiono (w miejscu wcześniejszego kopca pamieci) piaskowcowy obelisk z tablicą upamiętniającą Bitwę pod Jamną oraz poległych w niej partyzantów i zamordowanych mieszkańców. W pobliżu znajduje się tablica informacyjna z mapą szczegółowo opisującą bitwę.

autor: Rafał Zięba
(opis Bitwy pod Jamną zaczerpnięty z portalu Dom św. Jacka na Jamnej)

jamna01
jamna01 relacje/pogorza/jamna/jamna01
jamna02
jamna02 relacje/pogorza/jamna/jamna02
jamna03
jamna03 relacje/pogorza/jamna/jamna03
jamna04
jamna04 relacje/pogorza/jamna/jamna04
jamna05
jamna05 relacje/pogorza/jamna/jamna05
jamna06
jamna06 relacje/pogorza/jamna/jamna06
jamna07
jamna07 relacje/pogorza/jamna/jamna07
jamna08
jamna08 relacje/pogorza/jamna/jamna08
jamna09
jamna09 relacje/pogorza/jamna/jamna09
jamna10
jamna10 relacje/pogorza/jamna/jamna10
jamna11
jamna11 relacje/pogorza/jamna/jamna11
jamna12
jamna12 relacje/pogorza/jamna/jamna12
2011-07-21 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Kościoły i obiekty sakralneunescoZabytki sakralne

Kościół św Michała Archanioła w Binarowej

przez Redakcja 2011-07-21
Napisane przez Redakcja

Kościół p.w. św. Michała Archanioła w Binarowej

Wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO

 

   Parafia i wieś Binarowa jest położona w powiecie gorlickim, w odległości ok. 4 km na północny zachód od Biecza i należy do najstarszych w diecezji rzeszowskiej.

23 czerwca 1348 roku kancelaria króla Kazimierza Wielkiego wydała przywilej lokacyjny tej miejscowości na prawie niemieckim. Na mocy tego dokumentu, jeden łan ziemi przeznaczono na uposażenie parafii. W czasach staropolskich wieś wchodziła w skład dóbr królewskich, należących do starostwa libuskiego.

Pierwsza wzmianka o funkcjonującym w Binarowej kościele pochodzi jednak dopiero z 1415 roku. Obecna świątynia parafialna jest drugą z kolei po pożarze pierwszego kościoła pod koniec XV w., a powstała około 1500 roku. Nie wiadomo dokładnie kiedy odbyło się jej poświęcenie i konsekracja.

Kościół p.w. św. Michała Archanioła to jednonawowa budowla gotycka z drewna jodłowego, o konstrukcji zrębowej, obita gontem i podbita blachą, z najstarszą znaną drewnianą wieżą przykościelną o konstrukcji słupowo-ramowej. Przed świątynią stoi murowana, neogotycka dzwonnica z 1901 r. z dzwonami, z których najstarszy pochodzi z XV w.

W trakcie upływających lat wielokrotnie dokonywano konserwacji utrzymujących świątynię w jak najlepszym stanie: w 1641 r., na początku XIX w. oraz w latach 1953-1956. W 1908 r. poważnie zniekształcono jej bryłę między innymi przez zmianę pokrycia dachu z gontowego na miedzianą blachę, a także wymianę szalunku gontowego ścian na deskowanie.

Wnętrze świątyni zdobi piękna, zabytkowa polichromia nieznanego autorstwa z XVI i XVII w. ukazująca między innymi sceny z Nowego Testamentu oraz widoki ówczesnego Biecza. W ramach podjętych w 1992 roku prac, m. in. wymieniono poszycie deskowe na gont i przywrócono wieży pierwotny kształt.

Pod względem wartości artystycznej kościół w Binarowej należy do najcenniejszych i najlepiej wyposażonych budowli tego typu zachowanych w Europie środkowej.

W 2003 roku kościół w Binarowej wraz z innymi kościołami Małopolski i Podkarpacia został zapisany na liście światowego dziedzictwa UNESCO, znajduje się też na szlaku architektury drewnianej.

 

 

Uzasadnienie wpisu na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO: harmonijne połączenie walorów historycznych, architektonicznych i artystycznych, najcenniejsza polichromia spośród wszystkich drewnianych kościołów Małopolski.

Kościół w Binarowej bardzo ucierpiał podczas ubiegłorocznej, czerwcowej powodzi. Woda naruszyła jego konstrukcję i konieczne było jej ustabilizowanie. W pierwszej kolejności zabezpieczano cenne malowidła ścienne z XVII wieku, dopiero potem przystąpiono do stabilizacji podłoża. W tym celu sprowadzono wiertnicę, dzięki której pracownicy umieścili w podłożu ponad 100 betonowych pali. Prace idą pełną parą, ale nie wiadomo kiedy się zakończą. Wciąż trzeba olbrzymich sum na kolejne etapy remontu. Mimo robót, kościół wciąż odwiedzają turyści.

– Informuję, że nie ma wejścia do środka, ale i tak przyjeżdżają – mówi przewodniczka Małgorzata Nalepa.

Dzieki odsłonięciu – w celu zabezpieczenia i renowacji – ścian świątyni mieliśmy wyjątkową okazję podziwiania fragmentów polichromii, które normalnie nie są widoczne ponieważ zasłonięte są amboną, ołtarzami, rzeźbami i obrazami. A jest co oglądać bo wnętrze kościoła pokryte jest malowidłami tak, że niemożliwe jest znalezienie choćby jednego pustego fragmentu. Od sufitowych, patronowych (wykonywanych przy użyciu patronów czyli szablonów) arcydzieł, po wizerunki apostołów, świętych, aniołów, średniowieczne przedstawienia Nieba i Piekła (z diabłami przypominającymi wyglądem świnie) oraz wypisane na belkach teksty modlitw.

W kościele została zerwana cała dawna posadzka, wybrano ziemię na głębokość 70 centymetrów. Odkrywka ujawniła nieznane dzieje świątyni w Binarowej. W narożnikach kościoła – zgodnie z przewidywaniami – natrafiono na ludzkie szczątki. Tam kiedyś chowano ludzi. Najstarsze pochówki pochodzą z XV wieku więc pamiętają czasy sprzed powstania obecnego kościoła. Po zakończeniu remontu pozostaną w dotychczasowym miejscu.

Istnienie pierwszej, drewnianej budowli sakralnej potwierdzają wykopane naczynia ceramiczne. Ich kształt i rodzaj wskazuje, że powstały w pierwszej połowie XIV wieku.

Największe jednak zaskoczenie wzbudził murowany schowek odkryty pod głównym ołtarzem. Tajemnicza skrytka o wymiarach 40 na 50 centymetrów miała metr głębokości. Jakież było zdziwienie, kiedy w końcu udało się ją otworzyć. W środku leżał rozbity kieliszek, ludzkie szczątki i… kość kurczaka. Jak tam się znalazła, nie wiadomo. Prawdopodobnie zostawili ją ludzie, którzy układali ostatnią warstwę posadzki w XIX wieku. Później bowiem skrytka pozostawał zamknięta.

Pod ołtarzem znaleziono także XVII-wieczną monetę. To kolejny pieniądz odkryty w czasie prac. Dwa są miedziane – jeden srebrny. Wszystkie trafią, zapewne do binarowskiego muzeum.

Obecnie w kościele, w miejsce poprzedniej betonowej, układana jest nowa posadzka ceramiczna, wykonana ręcznie i nawiązująca swoim wyglądem do pierwotnej z czasów powstania świątyni.

 

autor: Rafał Zięba

Bibliografia:

Wikipedia
Strona parafii św.Michałą Archanioła w Binarowej

Gazeta Krakowska

Zdjęcia zostały wykonane przez uczestników wyprawy Klubu Podróżników „Śródziemie” na Pogórze Ciężkowicko-Rożnowskie.

 

binarowa01
binarowa01 relacje/pogorza/binarowa/binarowa01
binarowa02
binarowa02 relacje/pogorza/binarowa/binarowa02
binarowa03
binarowa03 relacje/pogorza/binarowa/binarowa03
binarowa04
binarowa04 relacje/pogorza/binarowa/binarowa04
binarowa05
binarowa05 relacje/pogorza/binarowa/binarowa05
binarowa06
binarowa06 relacje/pogorza/binarowa/binarowa06
binarowa07
binarowa07 relacje/pogorza/binarowa/binarowa07
binarowa08
binarowa08 relacje/pogorza/binarowa/binarowa08
binarowa09
binarowa09 relacje/pogorza/binarowa/binarowa09
binarowa10
binarowa10 relacje/pogorza/binarowa/binarowa10
binarowa11
binarowa11 relacje/pogorza/binarowa/binarowa11
binarowa12
binarowa12 relacje/pogorza/binarowa/binarowa12
binarowa13
binarowa13 relacje/pogorza/binarowa/binarowa13
binarowa14
binarowa14 relacje/pogorza/binarowa/binarowa14
binarowa15
binarowa15 relacje/pogorza/binarowa/binarowa15
binarowa16
binarowa16 relacje/pogorza/binarowa/binarowa16
binarowa17
binarowa17 relacje/pogorza/binarowa/binarowa17
binarowa18
binarowa18 relacje/pogorza/binarowa/binarowa18
binarowa19
binarowa19 relacje/pogorza/binarowa/binarowa19
binarowa20
binarowa20 relacje/pogorza/binarowa/binarowa20
binarowa21
binarowa21 relacje/pogorza/binarowa/binarowa21
binarowa22
binarowa22 relacje/pogorza/binarowa/binarowa22
binarowa23
binarowa23 relacje/pogorza/binarowa/binarowa23
binarowa24
binarowa24 relacje/pogorza/binarowa/binarowa24
binarowa25
binarowa25 relacje/pogorza/binarowa/binarowa25
binarowa26
binarowa26 relacje/pogorza/binarowa/binarowa26
binarowa27
binarowa27 relacje/pogorza/binarowa/binarowa27
binarowa28
binarowa28 relacje/pogorza/binarowa/binarowa28
binarowa29
binarowa29 relacje/pogorza/binarowa/binarowa29
binarowa30
binarowa30 relacje/pogorza/binarowa/binarowa30

{jcomments on}

2011-07-21 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Miasta

Pogórze

przez Draconn 2011-07-21
Napisane przez Draconn
pogorze
pogorze

Pogórze

Kolejny – po Bieszczadach – zapomniany obszar na terenie Polski.
Na słowa „Wybieram się na weekend na Pogórze Ciężkowicko-Rożnowskie” większość osób ze zdziwieniem zadaje mi pytanie: A gdzie to jest?
Świadczy to o naszej nikłej znajomości kraju, w którym jest mnóstwo niezwykłych miejsc, będących na wyciągnięcie ręki. Wszak Pogórze jest zaledwie o dwie godziny drogi samochodem od Krakowa. Jednak, jeżeli już zdecydujemy się wybrać w ten „dziki”, zapomniany przez cywilizację region, nie będziemy żałować nawet przez chwilę wyboru miejsca na weekendowy odpoczynek. Pogórze zachwyci nas walorami krajobrazowymi, licznymi atrakcjami (chociażby Karpacka Troja czy Skamieniałe Miasto), bogatą historią, a przede wszystkim ciszą i spokojem, którego brakuje nam w tętniących życiem miastach.

 

Binarowa

Niewielka wioska położona wzdłuż drogi do Biecza. Jednak w tej sennej miejscowości odnajdziemy zabytek wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO – Kościół p.w. św. Michała Archanioła. Obecny drewniany kościół powstał około 1500 roku. Największym walorem kościoła są znajdujące się na ścianach XVI i XVII-wieczne polichromie. Pod względem wartości historyczno-artystycznej kościół w Binarowej należy do najcenniejszych i najlepiej wyposażonych budowli tego typu w Europie.

binarowa

Biecz

Prastara miejscowość położona w połowie drogi między Gorlicami a Jasłem, emanuje atmosferą rodem z bajek braci Grimm. Zwiedzanie zabytków i muzeów zajmuje kilka godzin, jednak warto zapomnieć o pośpiechu i pospacerować wąziutkimi uliczkami.

Godnymi uwagi są kościół parafialny Bożego Ciała, pozostałości dawnych murów miejskich, wieża ratuszowa (ozdobiona renesansowym sgraffiti). Największą atrakcją jest z pewnością Muzeum Ziemi Bieckiej. Na parterze mamy okazję obejrzeć interesującą ekspozycję związaną z dawną farmacją. W odtworzonym z pietyzmem wnętrzu staropolskiej apteki zgromadzono bogatą kolekcję flaszek, ampułek, alembików i retort.

Ciężkowice

Największą atrakcją miasteczka jest rezerwat przyrody „Skamieniałe miasto”. Na jego obszarze znajdują się liczne skałki piaskowcowe o osobliwych kształtach. W czasie kilkugodzinnej wędrówki będziemy mieli okazję  zobaczyć skały przypominające zwierzęta (np. borsuka, orła), postacie (np. czarownica), grzyby, maczugi czy ambony.

W pobliżu znajduje się  bardzo dobra restauracja „u MARTUSIOWEJ” serwująca  pyszne i tanie obiady.

Cmentarz Łużna

Największy cmentarz wojenny z okresu I wojny światowej na terenie Małopolski Zachodniej. Na cmentarzu pochowanych jest ponad 1200 żołnierzy. Układ cmentarza nawiązuje do pola bitwy. Pochowano tutaj głównie Polaków walczących zarówno w armii austrowęgierskiej, jak i rosyjskiej.

Jezioro Rożnowskie

Sztuczny zbiornik powstały w wyniku spiętrzenia wód Dunajca. Jezioro jest niezwykle atrakcyjnym turystycznie zbiornikiem wodnym. Rozwinięta linia brzegowa, liczne plaże oraz strome, zalesione brzegi sprawiają, że jest to miejsce o zróżnicowanym krajobrazie. Nad jeziorem znajduje się kilka miejscowości letniskowych, w tym najsłynniejsza: Gródek nad Dunajcem.

roznow

Na środku zbiornika znajduje się symbol Jeziora Rożnowskiego – „Małpia Wyspa”. Miejsce szczególnej ochrony krajobrazu i rezerwat ptaków oraz doskonałe miejsce na wyprawę łódką, bądź kajakiem.

Jamna

Ten niewielki szczyt był świadkiem jednej z największych, zwycięskich bitew partyzanckich w czasie II Wojny Światowej. Na szczycie znajduje się Sanktuarium Matki Bożej Niezawodnej Nadziei oraz Ośrodek Duszpasterstwa Akademickiego oo. Dominikanów w Poznaniu. Tuż poniżej możemy odpocząć w bacówce, serwującej przepyszny żurek w chlebie.

Kąśna Dolna

Nierozłącznie z nią związanym symbolem tej miejscowości stał się słynny polski kompozytor i patriota – Ignacy Jan Paderewski. Wszystko to za sprawą klasycystycznego dworu, którego był on właścicielem w latach 1897 – 1903. Mistrz często przyjeżdżał do rezydencji, gdzie komponował i odpoczywał. Mieszkańcy zapamiętali go jako życzliwego dobroczyńcę, wspierającego rozwój regionu. Jednakże ze względu na niegospodarność kolejnych zarządców, zmuszony był sprzedać zrujnowany dwór.

kasna

Obecnie w zaadaptowanych wnętrzach znajduję się muzeum poświęcone dawnemu właścicielowi, będące jedną z największych atrakcji Pogórza. Opiekę na dworem sprawuje Centrum Paderewskiego Tarnów–Kąśna, które organizuje  liczne koncerty, przyciągające melomanów nie tylko z Polski, ale również z zagranicy.

Rzepiennik Biskupi

Niewielki drewniany kościółek z XVI w. będący dziełem ludowego cieśli. Obecnie nie jest użytkowany. Klucze do kościoła znajdują się na plebani.

Tropie

W pobliżu przystani promowej położony jest romański kościół p.w. śś. Andrzeja i Benedykta Pustelnika. Należy on do jednych z najstarszych w Małopolsce.

Niedaleko znajduję się źródło z wodą, podobno skuteczną w leczeniu chorób oczu.

Trzcinica – Karpacka Troja

Miejsce w którym powstał ten skansen należy do najważniejszych stanowisk archeologicznych w Polsce i o wyjątkowym znaczeniu dla poznania pradziejów całej Europy środkowo wschodniej.

Na terenie parku archeologicznego zlokalizowane są rekonstrukcje wioski otomańskiej z początków epoki brązu oraz słowiańskiej z wczesnego średniowiecza. Znajduje się tu także nowoczesny pawilon wystawowy z przestrzenną salą ekspozycyjną, funkcjonalną salą konferencyjną, multimedialną salą edukacyjną dla dzieci, przytulną „Salką Małego Odkrywcy” przeznaczoną dla przedszkolaków oraz zapleczem gastronomicznym, w którym serwowane są potrawy, przygotowane w oparciu o sztukę kulinarną naszych przodków. Wszystko to wzbogacone o atrakcyjny program kulturalny oraz niezwykłą atmosferę gwarantującą niezapomniane wrażenia.

Wytrzyszczka

Maleńka wioska nad zbiornikiem Czchowskim. Znajdziemy tutaj trzynastowieczny zamek Tropsztyn. Stanowił on ogniwo łańcucha warowni średniowiecznych, powstałych wzdłuż prastarego szlaku handlowego z Węgier. Pod koniec XVIII wieku zamek został zniszczony i opuszczony. W połowie lat 90, po przejęciu zamku przez jednego z rodzimych milionerów, rozpoczęła się jego odbudowa. Obecnie pozostały do wykonania prace wykończeniowe, dzięki czemu możemy w pełni podziwiać jeden z piękniejszych, średniowiecznych zamków.

Według legendy w podziemiach warowni ukryty został skarb Inków

tropsztyn

Teren Pogórza to oczywiście, nie tylko kościoły, zamki i inne atrakcje turystyczne, ale przede wszystkim doskonałe miejsce na aktywne spędzenie wolnego czasu. Liczne szlaki konne i rowerowe zadowolą nawet najbardziej wybrednych amatorów jeździectwa i rowerów.

Pogórze to również idealne miejsce to poznania dawnych zwyczajów polskiej wsi. Podążając Szlakiem Tradycyjnego Rzemiosła będziemy mieli okazje zobaczyć od kuchni życie na wsi, wziąć udział w żniwach, nauczyć się haftować czy spróbować lokalnej kuchni.

Przedstawione powyżej atrakcje, jakie czekają na nas w tym zapomnianym regionie, to zaledwie niewielka część. Zachęcam do samodzielnych podróży z mapą, przewodnikiem, miejscową ludnością i odkrywanie kolejnych perełek, ukrytych w licznych lasach, wzgórzach i dolinach Pogórza Rożnowskiego i Ciężkowickiego.

Autor:  Łukasz Bejster

2011-07-21 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Spotkania, zloty, imprezy podróżników

Łemkowskie „Made in Ждиня”

przez Albin Marciniak 2011-07-17
Napisane przez Albin Marciniak
Łemkowskie „Made in Ждиня”

http://www.watrazdynia.pl/images/phocagallery/watra2010/thumbs/phoca_thumb_l__DSF5891.JPG

Start imprezy: 22 lipca 2011 r.
Uroczyste otwarcie XXIX. „ŁEMKOWSKIEJ WATRY”: sobota 23 lipca 2011 r., godz.10.30
Program ramowy imprezy-SCENA GŁÓWNA

Piątek 22 lipca

13.45 Uroczyste rozpalenie XXIX Łemkowskiej Watry
Otwarcie XVII Łemkowskiej Spartakiady

14.00 – 16.30
Występy zespołów:
Łemkowyna – Lwiw
Radocyna – Pustomyty
Riasziwian – Reszow
Wesnianka – Riwne
Roztoka – Rudna
Połunyczka – Lwiw
Riasziwianka – Reszow
Czeremcha – Wałcz

16.30 – 17.00
Dziecięcy konkurs śpiewu i recytacji

17.00 – 19.00
Występy zespołów:
Beskyd – Iwano-Frankiwsk
Łemczatko – Kałusz
Poticzok – Kałusz
Bojkiwczanka – Kałusz
Ruczaj – Gorlice
Nadija Kułyk – Ternopil
Połunyczka – Lwiw
Wesnianka – Riwne
Łesia Horłycka – Buczacz

19.00 – 20.30
Występy zespołów:
Burian – Pantna
Widymo – Sanok

20.30
Występy zespołów młodzieżowych:
Etno XL – Riwne
Dollars Brothers – Gorlice
Banda Arkan – Kyjiw
Hanna Naronina – Kyjiw

 

Sobota 23 lipca

10.30 Upamiętnienie ofiar operacji „Wisła”
11.00 Oficjalne powitanie gości XXIX Łemkowskiej Watry

12.30 – 16.00
Występy zespołów:
Łemkowyna – Lwiw
Hanna Servicka – Gerlachov
Zoria – Uście Gorlickie
Czardasie – Czarna Góra
Rusnaky – Mukaczewe
Połunyczka – Lwiw
Horycwit – Legnica
Tychopoticzan – Tichy Potik
Taras Szewczenko – Durdiov
Chemlon – Humenne
Dyki Bdżoły – Legnica
Wesnianka – Riwne
Berehynia – Kyjiw

16.00 – 17.00
Występy zespołów:
Bojkiwczanka – Kałusz
Łemczatko – Kałusz
Poticzok – Kałusz
Wereteno – Łosia
Skałka – Tichy Potik

17.00 – 19.00
Występy zespołów:
Lelija – Humenne
Czardasie – Czarna Góra
Studeńka – Kałusz
Roztoka – Kliszów
Horycwit – Legnica
Mykoła Prybyło – Borysław
Rosa – Uście Gorlickie
Czeremcha – Wałcz
Berehynia – Kyjiw

19.30 – 21.00
Występy zespołów:
Hudacy+DosBajka – Kolbuszowa+Małastiw
Lemko-Tower – Strzelce Krajeńskie

21.00
Występy zespołów młodzieżowych:
Ludy Dobri – Lwiw
Energy Stars – Odesa
Sonceklosz – Kyjiw
Hucuł Disco – Kyjiw

 

Niedziela 24 lipca

13.00 – 15.00
Występy zespołów:
Łemkiwska Studenka – Borysław
Mykoła Prybyło – Borysław
Taras Szewczenko – Durdiov
Czeremcha – Wałcz
Połunyczka – Lwiw
Berehynia – Kyjiw

14.30 – 15.00
Moja Rodyna
Dziecięcy konkurs śpiewu i recytacji

15.00 – 16.00
Występy zespołów:
Łemkiwska Studenka – Borysław
Mykoła Prybyło – Borysław
Wilsznia – Polany
Horycwit – Legnica
Dyki Bdżoły – Legnica

16.00 – 18.45
Występy zespołów:
Zoria – Uście Gorlickie
Nadija Kułyk – Ternopil
Stebnyczanka – Huta Stebnicka
Rosa – Uście Gorlickie
Swiatkiwiane – Światkowa
Łesia Horłycka – Buczacz
Berehynia – Kyjiw
Rusnaky – Mukaczewe

http://www.watrazdynia.pl/images/phocagallery/watra2010/thumbs/phoca_thumb_l__DSF6163.JPG

Zapraszamy do muzycznej weryfikacji zespołów, które wystąpią na zdyńskich deskach w wieczornym programie Watry – zakładka Wykonawcy 2011

 

„Łemkowska Watra” w Zdyni to również czas spotkań z ludźmi ze świata kultury, nauki, polityki.

W programie „Sjesta poetycko-literacka i nie tylko” przygotowaliśmy ucztę intelektualną dla spragnionych wiedzy. W menu:

Piątek 22 lipca

15.30-16.30. „Językowy obraz świata w kolędach ludowych z Łemkowszczyzny” spotkanie autorskie z Wiktorią Hojsak poprowadzi Andrzej Ksenicz.

17.00-18.00. „Tożsamość kulturowa Łemków w zachodniej Polsce i na Ukrainie” – spotkanie autorskie z Mirosławem Pecuchem poprowadzi Natalia Hładyk.

19.00-20.00. O tożsamości kulturowej w rozmowie z Kazimierzem Kutzem Joanna Zemanek oraz  Jan Kawiorski.

20.30. Projekcja filmu „Śmierć jak kromka chleba, film fabularny, scenariusz i reżyseria: Kazimierz Kutz, produkcja: Polska; rok produkcji: 1994 r.

http://www.watrazdynia.pl/images/phocagallery/watra2010/thumbs/phoca_thumb_l__DSF6242.JPG
Sobota 23 lipca

14.00-14.30. O Łemkach z obwodu połtawskiego w historyczno-etnograficznym aspekcie

opowie Larysa Szapowal. Prezentacja multimedialna 9. Łemkowskiej Watry w Połtawie.

15.00-16.00. Spotkanie Redaktora naczelnego Jarosława Prystasza oraz Aleksandera Masleja
dziennikarza „Lemkiwskoj storinky” z czytelnikami „Naszego Słowa”.

17.00-18.00. „Na wschód od zachodu” Partnerstwo polsko-ukraińskie z perspektywy dwudziestolecia niezależności Ukrainy. Goście specjalni debaty Myron Sycz, Jan Pisuliński, Piotr Andrusieczko, spotkanie poprowadzi Bogumiła Berdychowska.

19.00-20.00. „Buty Mesjasza. Traktat o podniesieniu rzeczy zdegradowanej”.
Spotkanie autorskie z Pawłem Lauferem, poprowadzi Joanna Zemanek. Projekcja
krótkich filmów z muzyką SEBASTIANA MACA (Lublin, Kr39), ilustrujących fragmenty traktatu.

http://www.watrazdynia.pl/images/phocagallery/watra2010/thumbs/phoca_thumb_l__DSF6260.JPG

Imprezy towarzyszące 22-24 lipca

Wystawy: Łemkowska chyża

Malarstwo – Stefan Telep

Wystawa ikon – Wasyl Karpiv, Olga Hnatiuk, Wiktor Manko

Wystawa ikon –Warsztaty Ikonopisów Nowica 2009-2010

Na obiekcie watry

Działania uczestników pleneru XI. „Łemkowskiego Jeruzalem

XVII Łemkowska Spartakiada skierowana głównie do dzieci i młodzieży będzie popularyzować i upowszechniać kulturę fizyczną, sport i rekreację aktywizując uczestników „Watry” udziałem w zawodach.

Scena Watroczki

Dla najmłodszych uczestników Watry specjalnie przygotowany program IV Watroczki czyli konkursy, warsztaty plastyczne i dobra zabawa dla dzieci.

Pokaz mody „Moksza”.

Pokazy, prezentacje, warsztaty na Łemko strit

Małopolskie Gotowanie – degustacja tradycyjnych potraw łemkowskich. Partnerem przedsięwzięcia jest Województwo Małopolskie- Koło Gospodyń Wiejskich z Kunkowej

Prezentacja karpackich tradycji naftowych czyli przejazd wozu maziarskiego- Zjednoczenie Łemków

Warsztaty lalki ludowej-Natalia Swyrydjuk z Połtawy

Modna biżuteria łemkowska – warsztaty krywulki

 

W tym roku Patronat Honorowy nad imprezą objął Przewodniczący Parlamentu Europejskiego – Jerzy Buzek.
Zrealizowano dzięki dotacji Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji.

 

Święto Kultury Łemkowskiej Łemkowska Watra w Zdyni (łem.- Żdynia) to czas corocznych, niezwykle ważnych dla Łemków spotkań: pokoleniowych, rodzinnych, przyjacielskich. Spotkań, które jednoczą nas wspólną pieśnią, gromadzą wokół spraw ważnych. To również czas wzajemnego dialogu międzykulturowego o wymiarze transgranicznym w trójkącie Polska-Słowacja-Ukraina. Wszystko to stwarza okazję do wymiany myśli na rzecz dobrosąsiedzkich relacji, a przede wszystkim zrozumienia specyfiki naszej kultury oraz historii.

W tym roku, kolejna 29 Watra będzie płonąć od 22 do 24 lipca niezmiennie w Zdyni, koło Gorlic.

Organizowane przez Zjednoczenie Łemków Święto Kultury Łemkowskiej „Łemkowska Watra” jest największą łemkowską imprezą masową na świecie. Wypracowana przez lata marka festiwalu ugruntowała znaczenie przedsięwzięcia jako jednej z największych międzynarodowych imprez artystycznych Regionu Karpat, Małopolski. Trwająca trzy dni impreza posiada charakter cykliczny i jest to swoistego rodzaju połączenie tradycji kulturowych ze współczesną formą rekreacji. Watrze towarzyszą obchody rocznicowe, Łemkowska Spartakiada, wystawy, konkursy, pokazy tradycyjnych rzemiosł.

Watra co roku gromadzi od 6-10 tysięcy osób, mieszkańców Beskidu Niskiego, gości i turystów z kraju oraz z zagranicy m.in. z: Kanady, Ukrainy, Słowacji, USA, Chorwacji, Serbii, Węgier, Austrii. Na scenie zdyńskiego amfiteatru występuje kilkuset wykonawców muzyki ludowej, rockowej, folkowej, jazzowej oraz różnych teatralizowanych form scenicznych. Jednym ze stałych elementów imprezy jest prezentacja karpackich tradycji naftowych w oparciu o doświadczenia maziarzy rodem ze wsi Łosie. Przejazd wozu maziarskiego oraz pokaz wydobywania produktów naftowych zawsze cieszy się dużym zainteresowaniem watrowiczów. Co równie ważne, unikalny wymiar naszego święta podkreśliły i podkreślają wizyty osobistości świata kultury i polityki.

Łemkowska Watra w Żdyni została w 2007 r. wyróżniona przez Kapitułę Konkursu Pro Publico Bono za Najlepsze dzieło Obywatelskie.

http://www.watrazdynia.pl/images/phocagallery/watra2010/thumbs/phoca_thumb_l__DSF6477.JPG

Łemkowska Watra niesie z sobą przede wszystkim, pewną…bardzo ważną misję. Integruje nas, potomków akcji Wisła rozsypanych po całej Polsce, po świecie właśnie tu na skrawku Ziemi naszych Pradziadów.

Płomień, który jest rozpalony w lipcu powinien przetrwać w sercach, aż do następnego roku. To swoisty kalendarz w życiu każdego Łemka – Rok liczony od lipca do lipca, od Watry do Watry.

I jesteśmy niemal święcie przekonani, że każdy z Was znajdzie podczas Watry coś dla siebie;)

Serdecznie zapraszamy do Żdyni, pomimo wszystko i tylko czasem niepogody, to Wasza Watra.

Sprawy programowe 29. Łemkowskiej Watry w telegraficznym skrócie.

Oczywiście robimy wszystko, aby tegoroczny program był ciekawy i atrakcyjny. Jesteśmy w trakcie formowania bloków programowych imprezy, a w szczególności sceny wieczornej.

Po raz trzeci wystartuje program Sjesty poetycko-literackiej i nie tylko… zapraszamy do biało-zielonego namiotu na uczty intelektualne, wszystkich i nie tylko watrowych intelektualistów.

Pamiętamy również o najmłodszych uczestnikach Watry, drodzy rodzice swoje pociechy możecie nam podrzucić na 4. Watroczkę, podczas której Wasze pociechy na pewno nie będą się nudzić. W programie konkursy plastyczne, muzyczne, gry i zabawy.

Stałym elementem watrowego pejzażu są również wystawy: pokazy tradycyjnych łemkowskich rzemiosł, warsztaty plastyczne, warsztaty: rzeźby w drewnie, koralikowe, pokaz wyrobu ozdób z filcu czy stoisko z łemkowską pisanką.

A dla ochłody, co również ujmujemy w program – moczenie nóg w poticzku.

 

Zapraszamy wszystkich młodych duchem do współpracy i wspólnego tworzenia imprezy. Szczególnie mile widziani są ludzie idei 😉 i z pomysłem, którzy później wdrożą je w życie.

Reklama

Baza noclegowa

Na obiekcie Łemkowskiej Watry znajduje się  pole namiotowe, na którym można rozłożyć swój „pałac”- namiot.

Możliwość noclegu w bazie namiotowej prowadzonej przez harcerzy -płatne, wcześniejsza rezerwacja nie jest prowadzona.

Proponujemy również usługi okolicznych gospodarstw agroturystycznych:

wyszukiwarka noclegów (www.beskid-niski.pl)

agroturystyka (www.powiatgorlicki.pl)

Jedzonko. Smacznie zjecie Państwo na obiekcie Watry, w tym celu zorganizowaliśmy bazę gastronomiczną, zachęcamy do skorzystania.

info :
http://www.watrazdynia.pl/

2011-07-17 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Newsy

ranking schronisk

przez Albin Marciniak 2011-07-15
Napisane przez Albin Marciniak
„n.p.m.” – sierpień 2011 r.
Hala Lipowska najlepszym schroniskiem PTTK w Polsce!


Ranking „n.p.m.” magazynu turystyki górskiej to nie klikanie w internecie. To sumiennie przygotowywane zestawienie, nad którym pracowaliśmy przez 12 miesięcy. Nasi redaktorzy i współpracownicy co najmniej dwa razy odwiedzili każdy obiekt. Zawsze była to wizyta incognito, dzięki temu byli traktowani jak zwyczajni turyści. Na ocenę każdego schroniska złożyły się cztery główne kryteria: wyżywienie (cena, jakość, wybór), warunki noclegowe (czystość i standard pokoi, cena) i sanitarne (czystość i jakość sanitariatów i łazienek) oraz atmosfera (nastawienie obsługi, gotowość do niesienia pomocy czy bezpośrednie otoczenie schroniska). Na podstawie punktów wyliczyliśmy średnią ważoną, która pozwoliła nam szczegółowo skategoryzować każde schronisko.

W II Rankingu schronisk górskich „n.p.m.” zwyciężył obiekt na Hali Lipowskiej w Beskidzie Żywieckim, od ponad 40 lat prowadzony przez Marię Gowin. Na drugim miejscu znalazła się Andrzejówka w Górach Kamiennych, na trzecim tatrzańska „Stara Roztoka”, na czwartym Pasterka w Górach Stołowych, a na piątym schronisko pod Łabskim Szczytem w Karkonoszach. Zwycięzca poprzedniej edycji z 2009 r. trzyma wysoki poziom, bo schronisko na przełęczy Przegibek zajęło wysokie, szóste miejsce.

Najgorzej ocenione zostało karkonoskie schronisko na Hali Szrenickiej. Bardzo niskie oceny dostały także: Chatka Puchatka na Połoninie Wetlińskiej w Bieszczadach, Orlica w Szczawnicy, Kremenaros w Ustrzykach Górnych i Magura Małastowska w Beskidzie Niskim.
Pełen zestaw 65 obiektów w sierpniowym numerze „n.p.m.”. Warto sprawdzić, których miejsc unikać (bo w toaletach można znaleźć grzyb na ścianie, w pokojach stare i śmierdzące koce czy nawet… sopel lodu wiszący na kranie), a do których warto zawitać w trakcie wakacyjnych wojaży. Bo są też w naszych górach schroniska, gdzie gościa nie traktuje się jak zło konieczne.

W sierpniowym numerze znajdziecie także zaproszenie na Łomnicę w Tatrach Słowackich. A oprócz tego – m.in. trekking wokół Annapurny i Wysokie Taury, a w Polsce – wędrówka po Beskidzie Śląskim, Bieszczadach i Pieninach. Na deser dawnych wspomnień czar, czyli sudeckie koleje, które już nie kursują.

Królowej się nie odmawia – W żadnych górach kolorowe szlaki nie są miarą ludzkich możliwości. Dlatego warto wyjść na Łomnicę w Tatrach Słowackich. Nawet jeśli szczyt szpeci betonowe straszydło i ma to być pierwsza tatrzańska wspinaczka bez znakowanej trasy. Dlaczego Łomnica? Bo głośniej o niej niż o najwyższym w całych Karpatach Gerlachu. Głównie za sprawą kolejki wywożącej na szczyt nizinnych zdobywców i polemice na temat betonowej kawiarni upiększającej górę. Poza tym przez wiele stuleci to właśnie Łomnica (2634 m n.p.m.) dzierżyła tytuł tatrzańskiego „naj”.
Na szczyt można wejść tylko z przewodnikiem. My zdobyliśmy Łomnicę z sympatycznym Jaro Michalkiem.

Zakamuflowana opcja alpejska – Wysoka Łąka, Wielki Zdun, Katowicka Chata… Podczas wycieczki na najdalej wysunięty na wschód alpejski trzytysięcznik, Grosser Hafner (3076 m n.p.m.) można się poczuć bardzo swojsko. W końcu Wysokie Taury i Tatry Wysokie dzieli różnica tylko jednej literki. Grosser Hafner to idealna alternatywa dla najbardziej popularnych gór tego rejonu Alp, jak choćby słynnego Grossglocknera. I przede wszystkim szczyt jest w zasięgu przeciętnego turysty górskiego, który ma już dość Tatr.

Jej wysokość Annapurna – Do wejścia na szlak wokół tego ośmiotysięcznika kuszą widoki, z jakich on słynie, wysokie partie Himalajów pokonywane w kulminacyjnym punkcie wędrówki, wreszcie – wieść, że już niedługo najsłynniejszy trekking świata może przestać istnieć.

A ponadto:
Emerytura garbusa – Beskid Śląski potrafi zaleźć za skórę tłokiem na szlaku i korkiem przy wjeździe do Wisły. To jednak jeszcze nie powód, żeby rezygnować z odwiedzin tego skrawka Karpat. Tu każda dolina ma swój klimat, a pod względem widoków mało które nasze góry mogą się z nim równać. Tym razem proponujemy przejście z Brennej przez Horzelicę na Przełęcz Salmopolską i powrót przez Trzy Kopce Wiślańskie i Orłową.

Krzemieniec to nie wioska – Na Krzemieńcu stykają się granice trzech państw: Polski, Słowacji i Ukrainy. A z Rawek roztacza się jeden z najpiękniejszych widoków w Bieszczadach. To wystarczający doping, żeby ruszyć w ten rejon popularnych wśród turystów gór. Bieszczady to kultowe miejsce dla starszych i młodszych pokoleń.

Sokolą Percią o świcie – Wielu z nas Pieniny kojarzy z tłumem wycieczek szkolnych, kolejkami turystów na wybitnych szczytach oraz gwarem położonych w sąsiedztwie pasma miejscowości. Jeżeli jednak chcielibyście w spokoju i bez pośpiechu poznać jeden z najefektowniejszych krajobrazowo szlaków w Polsce, wstańcie wcześniej i wyruszcie na Sokolą Perć. Nie będziecie żałować! Zapraszamy na Sokolicę i Trzy Korony.

Czar Śląskiej Kolei Górskiej – Sudety były niegdyś jednym z najlepiej skomunikowanych kolejowo pasm górskich w tej części Europy. Dzięki Śląskiej Kolei Górskiej pociągiem można było dojechać do Kowar, Jakuszyc, Świerzawy czy Karpacza – miejscowości, które dziś znikły z kolejowej mapy regionu. Dla miłośników gór i kolei to dawnych wspomnień czar.

2011-07-15 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Testy sprzętu

Zegarki z wysokościomierzami

przez Albin Marciniak 2011-07-09
Napisane przez Albin Marciniak
{jcomments on}

Test zegarków wielofunkcyjnych

Dzięki nawiazaniu współpracy z Timex Polska  mamy możliwosć przeprowadzenia dla Was testów zegarków wielofunkcyjnych m.in. z wysokościomierzami, GPS, itp.

Na początek prezentujemy 3 modele, a nasze spostrzeżenia i opinie zamieszczać będziemy poniżej każdego z nich.

Jeżeli macie już jakieś doswiadczenia z tymi konkretnymi modelami to oczywiście czekamy na Wasze opinie i chętnie je zamieścimy.


Expedition E-Altimeter

E-Altimeter, łączącym w sobie klasyczyny, analogowy styl z zaawansowaną funkcjonalnością umożliwiającą wyświetlanie bieżącej wysokości i przywoływanie z pamięci rekordów wysokości minimalnej i maksymalnej. Nie ważne, co robisz – czy przedzierasz się przez zalesione wzgórza, czy też wspominasz swoje przygody na szlaku – zegarek E-Altimeter zawsze podkreśli Twoją wyjątkowość, wszędzie tam gdzie pokażesz go na ręce.

Właściwości produktu

  • Zaawansowany 6 wskazówkowy mechanizm
  • Precyzyjny cyfrowy sensor wysokości z analogowym wskazaniem
  • Pamięć wysokości minimalnej i maksymalnej
  • Zakres działania wysokościomierza od -120 do 7600 metrów
  • Wskazanie wysokości w 2 rodzajach jednostek miary(metry lub stopy)
  • Łatwa kalibracja zapewniająca precyzje wskazań
  • Koperta ze stali nierdzewnej o średnicy 50 mm
  • Gumowy pasek
  • Podświetlenie tarczy Indiglo® z trybem nocnym Night-Mode®
  • Klasa wodoszczelności 100M

http://www.timex.pl/kolekcja.aspx?categoryID=5&collectionID=102


http://sportbiznes.pl/files2/Image/nowosci/Timex_Expedition_WS4.jpg

Expedition WS4

Unikalny wyswietlacz WS4™wyświetla wszystkie istotne wskazania jednocześnie. Intuicyjny interfejs użytkownika umożliwi Ci błyskawiczne korzystanie z wysokościomierza, barometru, kompasu i termometru. Obowiązkowy w terenie.

Właściwości produktu

  • Duży wyświetlacz wyświetlający wiele wskazań jednocześnie
  • Koperta z lekkich tworzyw sztucznych ze stalowym pierścieniem wokół
  • wysokościomierz/barometr/termometr i kompas
  • Tryb Activity Review (graniczne i średnie wartości wskazań)
  • 100 godzinny chronograf, 2 strefy czasowe i rozbudowany alarm
  • Podświetlenie Indiglo®
  • Gumowy pasek
  • Wodoszczelność w klasie 50M
  • Wysokościomierz: Zakres -400m do 9000m (-1312 do 29520 stóp)
  • Wskazania w 2 jednostkach metry/stopy
  • Wskazanie bieżącej, najwyższej i skumulowanej wysokości
  • Alarm dźwiękowy wskazujący określoną wysokość
  • Graficzne wskazanie różnic wysokości
  • 4 konfigurowalne punkty odniesienia wysokości
  • Barometr: Zakres od 300 do 1100 mbar (8.85 do 32.48 cali Hg).
  • Śledzi bieżące oraz ciśnienie na poziomie morza
  • Graficzne wskazanie zmian w ciśnieniu atmosferycznym
  • Wskazanie prognozy pogody na najbliższe 4 do 6 godzin
  • Termometr: zakres wskazań temperatury od -10C do 50C (14-122F). Kompas: Wskazanie kierunków w stopniach i punktach kardynalnych
  • Możliwość wprowadzenia deklinacji.

http://www.timex.pl/kolekcja.aspx?categoryID=5&collectionID=101
http://gadgets.boingboing.net/gimages/timex_ws4colors.jpg


Ironman Global Triathlon GPS

Timex® Ironman® Global Trainer™ z zintegrowaną technologią GPS SiRFstarIII™ mierzy prędkość, dystans i trasę w czasie rzeczywistym, umożliwiajając sportowcom pełen wgląd w ich osiągnięcia. Konfigurowalny ekran wyświetla do 4 informacji jednocześnie, a dostępne online oprogramowanie analizuje zebrane dane na wielu płaszczyznach treningu. Wodoszczelna koperta, wydajny akumulator oraz kompatybilność z bezprzewodową technologią ANT+ udawadnają przydatność zegarka GPS Global Trainer na każdym poziomie zaawansowania sportowego. W zestawie z cyfrowym monitorem serca.

Właściwości produktu

  • Dzięki technologii GPS SIRFstarIII(TM ) nie jest wymagana kalibracja zegarka
  • Obliczanie tempa, prędkości i odległości w czasie rzeczywistym
  • Lokalizacja położenia wraz z pomiarem wysokości, tempem wznoszenia i schodzenia
  • Zapis do 100 lokalizacji pośrednich w celu tworzenia tras
  • Odtwarzanie z pamięci do 50 tras
  • Pamięć 20 treningów i zapis do 1000 okrążeń
  • Rozbudowany chronograf
  • Oprogramowanie treningowe Training Peaks™ oraz oprogramowanie do modyfikacji ustawień zegarka z poziomu klawiatury komputera
  • Monitor serca Timex® i kompatybilny z czujnikami rowerowymi w technologii ANT+™
  • Wodoszczelność w klasie 50M
  • Podświetlenie tarczy Indiglo® z funkcją Night-Mode®

http://www.timex.pl/kolekcja.aspx?categoryID=4&collectionID=113


2011-07-09 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Ameryka Południowa

El Caminito del Rey – Ścieżka Króla – szlaki tylko dla twardzieli

przez Albin Marciniak 2011-07-09
Napisane przez Albin Marciniak

El Caminito del Rey – Ścieżka Króla – szlaki tylko dla twardzieli

Na całym świecie jest wiele niesamowitych miejsc, górskich szlaków, krętych dróg nad przepaściami, szalone kolejki górskie czy inne niebezpieczne przejścia. Jednym z takich miejsc jest El Caminito del Rey – Ścieżka Króla – szlaki tylko dla twardzieli.
Click here to enlarge

El Caminito del Rey to obecnie nieczynny szlak pieszy ciągnący się wzdłuż stromych ścian wapiennego wąwozu w parku narodowym Desfiladero de los Gaitanes, nieopodal miejscowości El Chorro, w hiszpańskiej prowincji Málaga. Dnem wąwozu płynie rzeka Guadalhorce, zaś obie ściany wąwozu stanowią pionowe urwiska skalne osiągające wysokość ponad 100 metrów. Ścieżka Króla prowadzi w większości prawą ścianą wąwozu (prawy brzeg rzeki), po betonowych platformach przytwierdzonych stalowymi wysięgnikami do skały, często na wysokości kilkudziesięciu metrów ponad dnem wąwozu. Przeciwległa (lewa) ściana wąwozu jest w kilku miejscach przecięta mostami i wykutymi w skale tunelami, którymi wiedzie linia kolejowa. Zarówno Ścieżka Króla, jak i torowisko kolejowe są obecnie miejscami niedostępnymi dla turystów; przechodzenie tunelami kolejowymi grozi wysokim mandatem, zaś stan techniczny El Caminito w ogóle nie pozwala na przejście osobom nie dysponującym podstawowym sprzętem alpinistycznym.

Click here to enlarge

W roku 1901 było oczywiste, że pracownicy firmy Salto del Chorro i Salto del Gaitanejo (budujących zaporę wodną) potrzebują drogi łączącej wlot i wylot wąwozu, aby zapewnić transport materiałów. Prace przy budowie trwały 4 lata i zostały ukończone w roku 1905. W roku 1921 król Alfonso XIII miał przebyć tę niebezpieczną drogę w czasie uroczystości otwarcia zapory wodnej Conde del Guadalhorce. Od tego czasu szlak ten jest nazywany Ścieżką Króla. Z powodu zastosowania niskiej jakości materiałów, droga ta jest obecnie w dużym stopniu zniszczona. Część betonowych platform i większość oryginalnych barierek zapadła się w przepaść, brakuje również siatek ochraniających przed spadającymi z góry odłamkami skały. Dla przeciętnego turysty próba przejścia szlaku bez odpowiedniej asekuracji byłaby obarczona dużym ryzykiem, znacznie przewyższającym najtrudniejsze szlaki turystyczne w górach takich jak Tatry. Po czterech śmiertelnych wypadkach w latach 1999 i 2000 lokalne władze zamknęły wejścia na El Caminito – na obu końcach szlaku rozmontowano część platform. Niemniej, pomimo teoretycznie obowiązującego zakazu wstępu, Ścieżka Królów jest nadal często przechodzona przez dysponujących odpowiednią wiedzą i sprzętem wspinaczy. Dolna część wąwozu (niemal połowa długości El Caminito) jest ubezpieczona via ferratą. Ściany wąwozu poprzecinane są wieloma drogami wspinaczkowymi, do części z nich można się dostać jedynie Ścieżką Króla.

Click here to enlarge

Lokalne władze (Junta de Andalucía) przygotowały opiewający na kwotę 7 mln EURO plan kompleksowego remontu tej zabytkowej trasy o wybitnych walorach widokowych – będzie to, obok stromych skał, jaskiń, ruin arabskiej świątyni i pozostałości rzymskiego akweduktu, jedna z wielu atrakcji turystycznych okolic El Chorro.

Click here to enlarge

Click here to enlarge

El camino del rey 2010

{youtube}y1Nd1qtk1Go&feature=player_embedded{/youtube}

Innym szlakiem dla ludzi o mocnych nerwach i bez lęku wysokości jest  Hua Shan w prowincji Shaanxi, w Chinach, leżąca ok. 100 km na wschód od miasta Xi’an, w pobliżu miasta Huayin. Zaliczana jest do pięciu wielkich gór taoizmu i od wieków ma duże znaczenie religijne. Góra ma pięć głównych szczytów, z których największy – Szczyt Południowy – osiąga wysokość 2160 m n.p.m.

Plik:Thousand feet.jpg

Istnieją trzy sposoby, aby dostać się na Szczyt Północny (1613 m n.p.m.), najniższy z głównych szczytów Hua Shan. Najpopularniejszym szlakiem jest trasa, rozciągająca się na długości 6 km z wioski Hua Shan do Szczytu Północnego. Możliwy jest również wjazd kolejką linową na Szczyt Północny, gdzie znajdują się ścieżki prowadzące do czterech pozostałych szczytów – Szczytu Zachodniego (2038 m n.p.m.), Szczytu Środkowego (2042 m n.p.m.), Szczytu Wschodniego (2100 m n.p.m.) oraz Szczytu Południowego (2160 m n.p.m.).

W przeszłości Hua Shan była miejscem odosobnienia dla buddyjskich i taoistycznych pustelników, ze względu na wymagające szlaki, z powodu których góra uważana była za niebezpieczną. Wraz ze wzrostem popularności góry wśród turystów, w latach 90. XX w. zamontowano tam kolejkę liniową, która znacznie ułatwiła zwiedzającym dostęp do szczytów. Ponadto wprowadzono wiele ułatwień dla wspinających, np. żłobione schody, łańcuchy czy barierki. Najbardziej strome trasy zostały zamknięte.

Na zboczach i szczytach Hua Shan znajduje się obecnie wiele świątyń i obiektów religijnych. U podnóża góry mieści się Klasztor Jadeitowego Źródła poświęcony Chen Tuanowi.

{youtube}2AFLDVXxyAs{/youtube}

Takich miejsc jest wiele …

20 World most beautiful places


{youtube}Wv7rgMtX9I0&feature=related{/youtube}

Most beautiful place in the world: Prekestolen (Pulpit Rock)

{youtube}J6OtiTrPk80&feature=related{/youtube}

The World’s Most Dangerous Hike

{youtube}72rN5zO2T7A&feature=related{/youtube}

Unbelievable mountain cliff Path

{youtube}zrJizok2Nrs&feature=related{/youtube}

opracowanie: Albin Marciniak

2011-07-09 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Cykliczne Spotkania Podróżników

South Africa Journey 2011 by A380

przez Albin Marciniak 2011-07-06
Napisane przez Albin Marciniak
„South Africa Journey 2011 by A380”

Michał Apollo & Marek Żołądek

Slajdowisko z najświeższej wyprawy Marka i Michała, która odbyła się w czerwcu 2011 roku. Tym razem
zobaczymy jak wygląda życie „dwie dekady po apartheidzie” w tym zróżnicowanym afrykańskim
kraju. Przemierzymy prawie 5000 km od Johannesburga po Kapsztad oraz Przylądek Dobrej Nadziei.

 
w drodze na przylądek Igielny, fot. Żolądek M.

 

 
after climbing, Cape Town, fot. Apollo M.
 
palinesberg np, fot. Apollo M.
 

 
boulders beach oraz pingwiny jackass, fot. Apollo M.
 

 
Przylądek Dobrej Nadziei, fot. Żolądek M.
 
Wspinaczka skałkowa w rejonie Kapsztadu, fot. Żolądek M.
 
 

W strone Przylądka Dobrej Nadziei, fot. Apollo M.

Klub Podróżników „Śródziemie”

www.klubpodroznikow.com

2011-07-06 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Góry

Noc w Tatrach, Dolina 5 Stawów Polskich

przez Albin Marciniak 2011-07-04
Napisane przez Albin Marciniak

Tatry, Dolina 5 Stawów Polskich , księżycowa noc…

Bywają takie miejsca do których zawsze się wraca, gdzie nie ważna jest pora roku czy temperatura. Nie ważne jaki wysiłek trzeba włożyć by tam dotrzeć. Są takie miejsca do których ciągnie nas ta niewidzialna moc,… magia …

 

Za każdym razem gdy schodzę z Tatr w doliny, już chcę tam wracać…by po prostu tam być i czuć, czuć tą magię. To nic że nie są najwyższe… one są po prostu najpiękniejsze. Nawet w nocy są magiczne i kuszące…

Ta gwiaździsta noc nie zapowiadała tego co nastąpiło następnego dnia, a działo się wiele i to mocno. Wiatr wiał z siłą dochodzącą do 130 km/h

{youtube}Os_D_CUts94{/youtube}

Ktoś wykorzystał moje zdjęcia i z muzyką Budki Suflera wyszła taka kompilacja:

{youtube}_1GkKZ89leM{/youtube}

 


foto Albin Marciniak

 

alt

 
zachód słońca zwiastujący następnego dnia wiatr dochodzący do 130 km/h

alt

 
a przed Halnym pogodna księżycowa noc z temperaturą do minus 26
 
alt

Zdjęcia bez ingerencji programów do obróbki. Po prostu statyw, pilot, ISO 100 i długie czasy naświetlania dochodzące do 40 sek.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

foto:Albin Marciniak

2011-07-04 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Austria

Grossglockner Relacja z wyprawy

przez Albin Marciniak 2011-07-03
Napisane przez Albin Marciniak

Grossglockner  – Relacja z wyprawy

 
Grossglockner 2:1

Wstęp
Grossglockner (3798 m n.p.m) to szczyt położony w paśmie górskim Wysokich Taurów. Góra wznosi się na wysokość 3798m n.p.m. co czyni ją najwyższym szczytem Austrii (od I wojny światowej) i tym samym umieszcza wzniesienie na liście Korony Europy. Dosłowne tłumaczenie nazwy oznacza wielki dzwon, choć szczyt swoim charakterystycznym kształtem bardziej przypomina piramidę. Składają się na niego dwa wierzchołki: właściwy Grossglockner oraz niższy Kleinglockner (3770m n.p.m. – o 28m niższy od Grosa). Choć położone są bardzo blisko siebie i dziś nikt nie zdobywa tylko niższego wierzchołka, to jednak dzielą różną historię i datę pierwszego zdobycia.
Wyjazd nie był szybką spontaniczną wyprawą na telefon, ale długo planowaną akcją. Dwóch Krzysztofów i Rafałów, Piotrek, Przemek, Grzesiek, trzy Kaśki, dwaj Wiktorzy, Anna – to wszyscy uczestnicy wyjazdu. Na dwie próby ataku, powiodła się druga. Pierwszą akcję zmuszeni byliśmy przerwać ze względu na …trudno powiedzieć na co, trudne warunki? W zasadzie nie wiedzieliśmy gdzie iść. Niestety taka sama pogoda powtórzyła się następnego dnia. Widoczność spadła do 20m ale mimo to jedna z ekip dotarła na szczyt.

 
Pakowanie i przygotowanie do drogi w Lucknerhause.

Dzień 1 – 1 czerwca 2011 (środa) – Kals am Grossglockner
Chyba wszystkie alpejskie miasteczka są do siebie podobne. Malownicze, na wpół drewniane domki pięknie przyozdobione kwiatami. Ładne, czyste, posprzątane i udekorowane, szczególnie w sezonie ulice. Jakiś zabytkowy kościółek, skwer z ławeczkami oraz mały market, ale wyposażony lepiej i z większym wyborem niż nie jeden polski moloch. Całość skupiona wokół jednej głównej ulicy miasta z liczbą ludności nie więcej niż parę tysięcy. Takie właśnie jest Kals (Kals am Großglockner, Österreich) w Austrii. Właściwie przez Kals tylko przejeżdżamy, zwiedzimy je później. Stromymi serpentynami kierujemy się na północny wschód od Kals do Lucknerhause gdzie zaczynamy swoją wędrówkę. Za przejazd alpejską drogą trzeba zapłacić 9€, ale opłata pobierana jest jedynie w sezonie oraz w weekendy poza sezonem. Początkiem czerwca wszystkie schroniska wyżej w górach są jeszcze zamknięte, turystów jest bardzo mało i dzięki temu jesteśmy zwolnieni z tej opłaty. Lucknerhaus to w zasadzie nazwa schroniska położonego na 1920m n.p.m. Bardzo dobrze wyposażony sklepik z pamiątkami, budka telefoniczna, prysznic za 3€ lub zimny za darmo i możliwość całorocznego noclegu (rezerwacja pod telefonem +43 4876 8555). Dla nas jest to przede wszystkim darmowy i bardzo duży parking. Parkują tutaj wszyscy alpiniści chcący zdobyć najwyższy szczyt Austrii.

 
Cel naszej wspinaczki – Grossglockner 3798m n.p.m.

Szybkie przepakowanie bardzo ciężkiego plecaka i malowniczą doliną Kodnitztal ruszamy powoli w górę. W oddali horyzont przysłania chwilami zachmurzony masyw Grossglocknera, widoczny z tego miejsca w pełnej okazałości. Polną drogą przejezdną dla samochodu, po 2 godzinach szczególnie się nie spiesząc docieramy do Lucknerhutte na wysokości 2241m n.p.m. Schronisko otwierane jest wcześniej niż inne, bo od pierwszego czerwca czyli od dziś. Miejsc noclegowych nie ma dużo bo tylko 45, ale za to mają bardzo dobrze wyposażoną restaurację. Krzysztof z okazji swoich 50-tych urodzin oraz zaręczyn jego córki (również uczestniczki wyprawy), stawia wszystkim piwo.
Po kolejnej godzinie docieramy na miejsce dzisiejszego noclegu – schronisko Studlhutte położone na 2803m n.p.m. Sezon turystyczny w Austrii na tej wysokości zaczyna się dopiero od lipca, dlatego budynek jest jeszcze zamknięty. Na szczęście w okresie zimowym otwarty jest mały, 14 osobowy schron obok schroniska, tzw. winterraum. Nocleg tam jest płatny 14€ od osoby, choć płatność zależy od naszej dobrej woli, wpisania się do książki gości i wrzucenia opłaty w podpisanej kopercie do skrzynki w kuchni. Zdarzają się kontrole, choć przez czas naszego pobytu nie było takiej. Tak czy inaczej korzystaliśmy jedynie z bezpłatnej ogrzewanej drewnem kuchni w schronie, śpiąc w namiotach. Czasami korzystaliśmy również z toalety, ale ten kto choć raz był w Alpach i widział tamtejsze toalety woli wybierać okoliczne kamienie. Ta w schronie jeszcze nie była zła, chociaż zapach obudziłby każdego nieprzytomnego. Każdy zmuszony z niej skorzystać swoje potrzeby załatwiał tak szybko ile tylko wytrzymał na bezdechu. Mimo to smród nawet tych gryzł w oczy.
Namioty rozkładamy na drewnianym podeście przy schronisku, w sezonie byłoby to niemożliwe, jednak obecnie bardzo mały ruch turystyczny i fakt, że nikt nie mógł nam za to zwrócić uwagi spowodował, że nie rozbijamy się na lodowcu. Wieczór upływa nam na rozmowie i planach na jutro. Prognozy pogody nie rokują najlepiej ale dostaliśmy informację od jakiejś średnio zorientowanej pani ze schroniska na dole, że jeśli wchodzić na szczyt to tylko jutro. Przekładamy więc decyzję ataku z piątku na czwartek.
Całość drogi z dzisiejszego dnia to 4,97km w czasie 3:14min, średnia prędkość 1,5km/h. Suma podejść 878m, suma obniżeń 26m.


I droga jak na giewont, tylko w uprzężach i zamiast łańcuchów liny poręczowe.

Dzień 2 – 2 czerwca 2011 (czwartek) – Atak szczytowy
Punktualnie o 4:10 w chwile, po moim budziku podobne dźwięki usłyszałem z sąsiednich namiotów. Jednak pierwsze osoby dopiero 20 minut później wyszły z namiotów. Przy śniadaniu spotykamy się prawie wszyscy, tylko Piotrek nie ma chęci iść, mówi, że za bardzo zmęczył się wczoraj i musi jeszcze odpocząć. Dziś już przy wyjściu ubieramy uprzęże, bierzemy liny do plecaków i sprawdzamy lonże. O godzinie 5:30 wszystkie zespoły są już w drodze, wspinamy się ścieżką po kamieniach i śniegu. Ślady są bardzo zatarte i widać jak niewielu ludzi chodzi tędy przed sezonem. Po godzinie podejścia, gdy kończą się ostatnie kamienie, ubieramy raki i wchodzimy na śnieżną połać lodowca Kodnitzkees, chociaż typowym lodowcem trudno to nazwać. To tutaj, to jednolite, płaskie pole śnieżne i tylko w oddali widać większe lub mniejsze rozstępy śnieżne, tam gdzie teren pod śniegiem gwałtownie opada. Powoli zbliżamy się do skalnej grani Burgwartscharte (3104m n.p.m.), im bliżej tym śnieg jest bardziej stromy. W oddali widać już pierwsze liny poręczowe do wpinania się, ale umyślnie je omijamy. Wykorzystując raki podchodzimy stromym śniegiem powyżej skalnej grani, obchodząc ją naokoło i dopiero gdy kończy się śnieg, wchodzimy na grań. Na kamieniach robimy chwilę przerwy. Gdzie teraz iść? Chyba dalej do góry, ale sami nie wiemy. Przy dobrej pogodzie i widoczności znalezienie trasy nie powinno stanowić trudności, ale teraz? Pogoda od samego rana nie wróżyła najlepiej, ciemne chmury zasłaniały dużą część nieba a teraz gęsta mgła zupełnie wszystko przykryła. Widoczność mamy na kilkanaście metrów i dobrze nie widać gdzie się wspinać.
Zostawiamy grupę i razem z Rafałem i Grześkiem podchodzimy trochę wyżej zbadać drogę. Grań nie wygląda obiecująco, dość wąska i stroma. Od samego rana, z braku słońca kamienie pokryte są dodatkowo cienkim, bardzo śliskim lodem. Z prawej strony grani stroma przepaść, z lewej nie mniej stromy lodowiec z którego przed chwilą przyszliśmy. Jednak nie dalej niż 15 metrów od miejsca gdzie się zatrzymaliśmy, odkrywamy liny poręczowe, znak, że jednak dobrze idziemy. Wracam po resztę grupy, a tu właśnie trwa głosowanie czy schodzimy na dół. Tak jak przypuszczałem, dziewczyny zobaczywszy grań trochę się obawiają, ale obietnica bliskiego ubezpieczenia drogi dodaje im trochę otuchy. Poręczówkę stanowi gruba stalowa lina w dość dobrym stanie, zaczepiona do skały solidnymi punktami. Powoli przepinając się i podchodząc coraz wyżej po 3,5h od wyruszenia, dochodzimy wreszcie do schroniska Erzherzog-Johann-Hutte na wysokości 3454m n.p.m. Do szczytu zostało już tylko 347m. Schronisko podobnie jak Studlhutte jest również czynne dopiero od lipca, ale zimową porą udostępniony jest schron. Czytałem, że jest powyżej schroniska ale po wyjściu na grań nic nie znalazłem. Z drugiej strony też brak jakiegokolwiek wejścia, wszystko przykryte białą, zmrożoną warstwą. Dopiero Kaśka po chwili znalazła z tyłu schroniska niepozorne drzwi. Może dlatego nie zwróciły mojej uwagi bo do połowy były przysypane śniegiem. Otwierają się jednak dwuczęściowo i górną częścią, po paru akrobacjach schodzimy na podstawione wewnątrz krzesło i na podłogę w schronie. Schron stanowi kilka pomieszczeń. Jeden przedsionek, główna sala z czterema łóżkami na których wyłożone są stare koce i schody do toalety w piwnicy. Chwilę tutaj wykorzystujemy na uzupełnienie zapasów energii i po 20 minutach znowu zakładamy raki przy schronisku.
Początkowo idziemy płaskim skalno-lodowym terenem, śledząc ślady pozostawione przez poprzednie ekipy. Te jednak są tak stare i wymiecione przez wiatr, że giną niemal zupełnie w białym dywanie. Robi się coraz bardziej stromo. Dla bezpieczeństwa wiążemy się liną, dalej będziemy szli z lotną asekuracją. Widoczność jest jednak tak zła, że będąc pierwszy w grupie widzę tylko dwie osoby za mną, dalej lina ginie we mgle. Wołam Rafała, idziemy równolegle dwoma zespołami próbując wyszukać jakieś ślady raków i wbijamy się coraz wyżej w coraz bardziej stromy śniegowy teren. W końcu śniegowa ściana jest już tak stroma, że trzeba wspinać się na kolanach z wbitym czekanem i rakami. Błądzimy, moim zdaniem odbiliśmy trochę za bardzo na prawo w stosunku do Grossglocknera i w zasadzie nie wiadomo, co to jest to „wielkie, białe” na co się wspinamy. Po krótkiej naradzie, ze względów bezpieczeństwa postanawiamy się wycofać. Góra poczeka! Musi, bo w zasadzie nie wiemy nawet, gdzie teraz jest. Sprawdzam wysokościomierz, wyszliśmy ledwo 100m powyżej schroniska – zawracamy 250m przed szczytem. Schodzimy z powrotem na płaski teren, robimy sobie wspólne zdjęcie i w grupkach wracamy. Rafał jedynie nie może odpuścić i wychodzi jeszcze kawałek wyżej na zwiad. Po chwili przez mgłę woła, że mu się udało i znalazł grań lodowca, okrzyknęliśmy ją granią Tokarra. Niestety cały nasz sprzęt zespołowy poszedł już w innych plecakach niżej, tego dnia nie zdobędziemy już szczytu. Wracamy trochę przybici, bo w zasadzie to tylko widoczność nas zawróciła. Nie było burzy ani nie wiał żaden orkan i gdybyśmy tylko znali drogę, znaleźli jakieś ślady lub chociaż kupili mapę, to dalibyśmy radę. Całkowity dystans, łącznie z kluczeniem po grani: 3,39km w czasie 5:45min, średnia prędkość 0,5km/h. Suma podejść 735m, suma obniżeń 74m.
W obozie dowiadujemy się prognozy pogody od nowo przybyłych Niemców. Mówią, że jutro ma być okienko pogodowe i jeśli zdobywać szczyt to właśnie jutro. Przekonujemy się, nie warto wierzyć ludziom ze schronisk, ale sprawdzonym prognozom pogody. Oryginalnie chcieliśmy właśnie jutro wchodzić na górę. Pada pomysł drugiego ataku, jednak zdania przy kolacji są podzielone. Część chce próbować drugi raz, jak najwcześniej rano, część chce się wyspać i próbować później, a jeszcze inne osoby nie mają chęci i siły na drugą próbę. Upieram się przy jak najwcześniejszym wstawaniu, chciałbym nawet o drugiej rano, ale w grupie to nie będzie możliwe. Ostatecznie dzielimy się. Mój pomysł popiera Rafał, Anka i dwie Kaśki. Jako pierwsza grupa wstaniemy tak jak dziś – o 4:10. Druga grupa się wyśpi i pójdzie za nami.

 
Odwrót z pierwszej akcji na wysokości ~3500m n.p.m. Powód mgła i zgubienie drogi.

Dzień 3 – 3 czerwca 2011 (piątek) – Druga próba ataku
Tym razem na budzik o 4:10, czekałem już od 2 rano. Nikogo nie musiałem budzić, wszyscy którzy chcieli wyruszyć o świcie, zaczęli się pakować. Znowu szybkie śniadanie i podobnie jak poprzedniego dnia wyruszamy dopiero 22 minuty po piątej. Jest już całkiem jasno, choć do pierwszych promieni słońca zostało jeszcze parę minut. Wspinamy się szybko i w małym zespole, po czterdziestu minutach mijamy ostatnie skały i wbijamy się prosto w śnieg, tym razem już bez raków. Szkoda czasu na ich zakładanie, śnieg po zimnej nocy jest dobrze zmrożony a ścieżka, po przejściu całej naszej wczorajszej grupy mocno ubita i wyraźna. Wraz z początkiem pierwszych poręczówek wbijamy się prosto na skały, żeby zaoszczędzić chodzenia po stromym śniegu. Okrążamy skalną granią całą połać lodowca Kodnitzkees i po 2:40min od wyjścia zatrzymujemy się na chwilę w schronie pod schroniskiem Erzherzog-Johann-Hutte.
Niebo jest idealnie czyste, nie ma nawet najmniejszej chmurki. Cała droga jest doskonale widoczna i wychodząc przed EJB widzimy gdzie wczoraj dotarliśmy i co to jest, to wielkie, białe na co się wspinaliśmy. Poza tym, że odbiliśmy za bardzo na prawo to jeślibyśmy doszli wszyscy do grani, ta doprowadziłaby nas w końcu do szczytu. Wychodzimy po 30 minutach przerwy i tym razem, zaraz zakładamy raki i wiążemy się liną. Słońce podnosi się coraz wyżej i wraz z coraz intensywniejszymi promieniami podnosi się coraz więcej chmur. My mamy jeszcze dobrą widoczność, ale ze wschodu coraz szybciej nadciąga biały dywan jasnych obłoków. Wraz z naszą drogą do góry widoczność staje się coraz gorsza, aż znowu jesteśmy w sytuacji jak wczoraj. Tym razem jednak nie odpuścimy, poza kiepską widocznością warunki pogodowe nie są złe, teraz wiemy gdzie iść i jesteśmy przygotowani. Teren stopniowo przechodzi w coraz bardziej stromą połać i momentami bardziej przypomina to już wspinaczkę w zmrożonym śniegu niż pieszą drogę. Szybko mijamy miejsce gdzie wczoraj zawróciliśmy i po paru minutach wychodzimy na grań Kleinglocknerkees. Skalno-lodowa grań następnie rozszerza się i zbliża coraz bardziej do masywu, tym samym stając się coraz bardziej stromą i trudniejszą do pokonania. Grań po kilkunastu metrach lodowo-śniegowej wspinaczki kończy się, zakręca w prawo i przechodzi finalnie w grań niższego szczytu – Kleinglocknera (3770m n.p.m.). Stąd zaczyna się ponowne ubezpieczenie drogi i tylko kilkadziesiąt metrów w pionie dzieli nas od pierwszego wierzchołka góry. Miejsce to łatwo rozpoznać. W wystającej skale osadzony jest stały punkt asekuracyjny (batinox) i przykręcona jest tabliczka upamiętniająca kilka ofiar, które zginęły w tym miejscu porwane przez lawinę.
Ubezpieczenie samej grani stanowią stalowe trasery. W praktyce, są to pręty różnej wielkości wbite pionowo w skałę. Część z nich nie za bardzo trzyma się już skały i prosi o wymianę, jednak póki co zapewniają jeszcze wystarczającą asekurację dla całego zespołu. Do asekuracji z użyciem traserów teoretycznie potrzebne są taśmy lub repsznury z karabinkami. W rzeczywistości jednak wiele ekip z braku sprzętu (lub innych powodów), po prostu „okręca” linę wokół stalowego słupka idąc dalej w górę. My pierwszych kilka punktów zabezpieczyliśmy taśmami, a później żeby nie tracić czasu, przeplataliśmy linę przez punkty idąc powoli dalej. Pogoda nie jest najlepsza, widoczność może na 20 metrów, ale i tak na grani musieliśmy czekać aż miną nas w drodze na dół trzy ekipy, z czego jedna komercyjna.
Po pół godziny wolnej wspinaczki, monotonnie pokonując kolejne punkty, w końcu docieramy do szczytu Kleinglockenra (3770m n.p.m. – o 28m niższy od Grosa). Widoczność bardzo mała, do tego wieje 30-40km/h, ale przynajmniej trochę się ociepliło, jest całe 6ºC. Z każdym mocniejszym podmuchem wiatru, drobne kryształki lodu wbijają się boleśnie w twarz. Niestety, teraz trzeba zejść kawałek w dół, na przełęcz zwaną Obere Glocknerscharte z dużą ekspozycją, na wysokości 3766m n.p.m. i wspiąć się ostatnim skalnym odcinkiem (32m w pionie), na najwyższy szczyt Austrii. Mozolnie pokonujemy ostatnie skały, uważając na mniej doświadczone dziewczyny z ekipy, aż nareszcie po 15 metrach teren nareszcie przechodzi w mniej stromy. Dla osób sprawnych we wspinaczce odcinek ten jest bardzo prosty i wycenić go można zaledwie na łatwe wspinaczkowe II, jednak osobom mało wprawionym może zająć sporo czasu. Tym bardziej, że miejscami zalega śnieg a sama wspinaczka odbywa się najczęściej w rakach, rękawiczkach i na sporej wysokości n.p.m. Tutaj już na samych nogach wchodzimy na małą, usianą wystającymi skałami połać śniegu i po chwili przez gęstą, nieustannie przelatującą mgłę widzimy kontur krzyża przytwierdzonego do skał za pomocą wyciągów. Ostatnie kroki i przypinamy się bezpiecznie do stalowej konstrukcji. O 10:53 po 5:31h od wyjścia z dolnego schroniska piątka zdobywców staje na najwyższym szczycie Austrii. Nie jest bardzo zimno, całe 3ºC, ale silnie wiejący wiatr sprawia, że odczuwamy dużo mniej i na wszystkim osiada szron. Warstwa chmur nie może być duża, bo jest bardzo jasno jak na takie zachmurzenie. Nie zabawiamy tu długo, wyciągam z plecaka resztę niedopitej wiśniówki z poprzedniego dnia. Wystarcza w sam raz dla każdego po łyku, na rozgrzanie. Robimy sobie wspólne zdjęcie i klarujemy linę do zejścia. Anka i Kaśka pójdą pierwsze, potem ja, druga Kaśka i Rafał na końcu. W momencie gdy opuszczamy szczyt, gęsty dywan na chwilę się rozstępuje i przez parę sekund widać ciemnobłękitne niebo.

 

Zejście zajmuje nam więcej czasu niż wejście na górę, głównie dlatego, że prędkość całego zespołu wyznacza najwolniejsza osoba. W końcu, po prawie siedmiu godzinach od momentu stanięcia na szczycie wracamy do schronu. Jeszcze podczas zejścia na grani zaskoczyły nas opady śniegu, poniżej EJB był to już śnieg z deszczem a już przed samym schroniskiem Studlhutte pada intensywny deszcz. Zupełnie przemoczeni docieramy do namiotów, wyłączam stoper, mamy za sobą 12 godzin akcji. Teraz doceniam zimowy schron i piec z brykietami w środku, będzie gdzie się wysuszyć.

Zakończenie
Grossglockner będzie ogólnie prostą górą dla ludzi doświadczonych. Dla amatorów może być śmiertelnie niebezpieczna, chyba, że idą z przewodnikiem. Wystarczy popatrzeć na statystyki wypadków z samej tylko Polski. Sierpień 2007r. – szczelina śnieżna, dwóch Polaków ginie, trzy osoby ciężko ranne. Szli „prostą” połacią śnieżną powyżej schroniska EJB. Listopad 2010r. – Pogorszenie warunków pogodowych i zgubienie drogi, jeden z Polaków znaleziony tego samego dnia, kolejna dwójka po kilku kolejnych dobach poszukiwań zamarznięta. Ogólnie: „nieprzygotowani do wspinaczki ryzykanci, którzy na własne życzenie pakują się w kłopoty” – tak o Polakach mówią alpejscy ratownicy. Nie pogarszajmy tych statystyk i opinii, zanim wybierzemy się do Austrii dobrze sprawdźmy warunki pogodowe i realnie oceńmy nasze możliwości.

Praktycznie nie ma innej opcji dla Polaków, jak dojazd własnym środkiem transportu. Do Kals można się dostać komunikacją publiczną ale pozostaje jeszcze jakoś dotrzeć do Lucknerhause. Zajmuje to tyle czasu i pochłania tyle kosztów (w €), że najoszczędniej i najpraktyczniej jest dojechać samochodem. Można też odpowiednio wcześniej zarezerwować bilety lotnicze do Monachium i dopiero tam wypożyczyć samochód, jednak wychodzi to drożej niż transport samochodem od początku.

Uwaga, na przejazd austriackimi autostradami wymagana jest winieta, kontrole są automatyczne (monitoring przez kamery). Winieta do 2,5T na 10 dni kosztuje w 2011r. 7,9€. Przyklejamy ją na środku lub po lewej stronie szyby. Zakup możliwy jest na stacjach benzynowych przy granicy niemiecko – austriackiej.

Celem większości wypraw jest miasteczko Kals (Kals am Großglockner, Österreich – 47º01m21,98”N 12º41.24.09”E) a dalej droga na północny wschód od Kals do Lucknerhause, gdzie znajduje się duży i bezpłatny parking u stup góry.

 

Za ostatni odcinek, krótkiej alpejskiej trasy pobierana jest opłata w wysokości 10€ (2015r.) ale tylko podczas sezonu, a poza sezonem tylko w weekendy.

Jeśli wybieramy nocleg w schroniskach, wymagana jest wcześniejsza rezerwacja. W drodze na Grossglockner drogą klasyczną spotkamy:

  • Schronisko i parking na dole – Lu ckenrhaus – 200miejsc, otwarte cały rok,
    tel: +43 4876 8555, http://www.lucknerhaus.at/
  • Lücknerhütte – 45 miejsc, otwarte od VI do połowy X,
    tel: +43 4876 8455, http://www.lucknerhuette.at/
  • Stüdlhütte – 110 miejsc, otwarte od VII do połowy IX,
    tel: +43 4876 8209 lub +43 4876 22144, http://www.stuedlhuette.at/
  • Erzherzog-Johann Hütte – 150 miejsc, otwarte od VII do IX,
    tel: +43 4876 8500 lub komórkowy: +43 664 9237030, http://www.erzherzog-johann-huette.at/

 

Prowiant i ostatnie zakupy żywnościowe możemy z powodzeniem zrobić na miejscu. W centrum Kals jest bardzo dobrze wyposażony market z bardzo dużym wyborem towarów i w przystępnych cenach. Dobre wino w butelce z korkiem kupimy już za 1€.

 

Inne niezbędne rzeczy do zabrania:

  • Czekan, raki, uprząż, lonż, przyrząd zjazdowo-asekuracyjny, kilka luźnych taśm i karabinków lub ekspresów i lina w sprzęcie zespołowym. Sprzęt taki stanowi absolutne minimum dla każdego. Mocno zalecany jest również sprzęt dodatkowy, przydatny podczas autoratownictwa.
  • Dwie pary rękawiczek – albo nawet trzy. Rękawiczki podczas wspinaczki szybko przemoczymy, gdy wejdziemy wyżej zaczną zamarzać na dłoniach. Warto je wtedy zmienić.
  • Krem z filtrem UV oraz okulary – poziom światła odbitego od słońca przez śnieg, oraz poziom promieniowania UV mogą szybko spowodować ślepotę śnieżną. Nawet gdy nad szczytem zalega cienka warstwa mgły, promieniowanie jest bardzo silne.
  • Stuptuty – niezbędne szczególnie podczas powrotu ze szczytu, rano niekoniecznie się przydają. Słońce i temperatura w ciągu dnia roztapia śnieg, idąc można zapaść się nawet po pas.
  • Prognoza pogody – sprawdzona i potwierdzona w kilku źródłach meteorologicznych.

Więcej informacji praktycznych, zdjęcia, mapki, zrzut ścieżki z GPS itd. dostępne na www.elbrusexpedition.wiktor.boo.pl

 
Widok na dolinę.

 
Po prawie 2h drogi – Luckenrhutte na wysokości 2241m n.p.m.

 
Spanie niestety w namiotach, tylko Niemcy się pytali czy my to na raz daliśmy radę wszystko wnieść?

 
I ruszyli …w oddali schronisko (zamknięte jeszcze o tej porze roku).

 
Pora ubrać raki, wkraczamy na lodowiec Kodnitzkees.

 
Znowu poręczówki.

 
Znowu 4:10, śniadanie i przygotowania do drugiego ataku szczytowego.

 
Czyste niebo – dobrze wróży.

 
ale do niego jeszcze daleko.

 
A do Grosa jeszcze daleko.

 
Druga ekipa w dole.

 
Grań Kleinglocknera

 
Cel nareszcie osiągnięty, na rozgrzanie wiśniówka.

 
Cała ekipa zdobywców pod szczytem.

 
Droga na dół.

 
Glossglockner expedition w całej okazałości.

 
wodospad w drodze powrotnej.

 

2011-07-03 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Azja

Teheran na wiosnę

przez Albin Marciniak 2011-07-01
Napisane przez Albin Marciniak

Teheran na wiosnę

Katarzyna Rodacka
Katarzyna Zajic

widok na Teheran

Podróż po Iranie to setki kilometrów poprzez nieznane, nieodkryte lub zapomniane. Nasza tegoroczna podróż po tym kraju wiodła głównie przez takie właśnie miejsca. Mimo że naszym głównym celem był kurs językowy w Teheranie (obie studiujemy iranistykę), to wszystkie irańskie weekendy, czyli czwartki i piątki, przeznaczałyśmy na odkrywanie północnego Iranu. Ponadto w ciągu tygodnia przemierzałyśmy kolejne dzielnice stolicy, co dało nam możliwość poznania przynajmniej części z dwunastu milionów teherańczyków, ich opinii oraz zobaczenia miejsc niezwykłych ze względu na swoją – głównie współczesną – historię. Sam Teheran jest miastem zatłoczonym, zanieczyszczonym i zakorkowanym. Jednak pośród tego całego tłoku i zniszczonych płytek chodnikowych odnajdziemy świetną kuchnię irańską (ze swoim przysmakiem: oczami barana), kolorowe graffiti, najczęściej z wydźwiękiem politycznym i piękne góry otaczające Teheran. To właśnie one dają możliwość wytchnięcia świeższym niż w Teheranie powietrzem i oferują to, co najlepsze: świetne stoki narciarskie na wysokości ponad 3000 metrów. Sezon trwa tu do połowy maja, a niezwykła atmosfera gór, atmosfera większej niż w mieście wolności i swobody oraz przepiękne widoki sprzyjają wędrówkom i jeździe na nartach.

 

Warto też co jakiś czas porzucić Teheran, by przenieść się chociażby do Qom – miasta oddalonego o około 2 godziny jazdy autobusem i zarazem najbardziej konserwatywnego miejsca w całym Iranie. Tam znajduje się największy ośrodek teologiczny w całym kraju i to właśnie tam w 1979 roku rozpoczęła się Islamska Rewolucja, która zmieniła całkowicie ustrój Iranu, tworząc go pierwszym na świecie państwem teokratycznym na życzenie samego społeczeństwa. Tam biała turystka jest w zasadzie jedyną kobietą ubraną w chustkę i zwykłą tunikę, gdyż wszystkie inne noszą czarny czador szczelnie okrywający całe ciało (czador jednak nie zasłania twarzy). Nie należy przy tym czuć się jednak zupełnie wyobcowaną – wszyscy się uśmiechają lub też skromnie spuszczają wzrok.

 

Gdyby pojechać natomiast w przeciwnym kierunku, na północ, dotrzemy nad Morze Kaspijskie. Niedaleko wybrzeża znajduje się słynna wioska Masuleh, gdzie domy budowane są jeden na drugim, w ten sposób, że dachy tworzą równocześnie ulice wioski. Na dachach parkują samochody, chłopcy grają w piłkę, na dachach też otwierane są herbaciarnie. Miejsce magiczne, otoczone pięknymi górami. Gdyby natomiast z Masuleh pojechać na wschód, w stronę granicy z Turkmenistanem, dotrzemy do Gorgan oraz do Bandar-e Torkaman czyli do Portu Turkmenów. Po drodze widok zza okna pociągu przypomina nasze Mazowsze. Jedyny wyjątek stanowi most zbudowany jeszcze podczas drugiej wojny światowej przez duńskich konstruktorów, którzy to musieli spać przez miesiąc wraz ze swoimi rodzinami pod zakończonym mostem, co miało być gwarancją rzetelnie wykonanej pracy.

 

Bandar-e Torkaman może zachwycić. Zachwycić swoją pustką, brakiem absolutnie jakichkolwiek atrakcji turystycznych, co czyni go tak naprawdę niezwykle atrakcyjnym miejscem. Bo czy znajdzie się coś ciekawszego niż wielbłąd koloru kasztanowego, turkmeński orszak weselny i spotkanie z grupą dziewczynek ze szkółki koranicznej? Mieszkańcy miasteczka posiadają zupełnie odmienne rysy twarzy, są to w większości Turkmeni o wysokich kościach policzkowych i niebieskich lekko skośnych oczach. Ponadto stroje kobiet stanowią długie kolorowe suknie i kwieciste chustki. To właśnie po to, żeby ich zobaczyć pojechałyśmy do Bandar-e Torkaman. Port Turkmenów, jak na dobry port przystało, leży nad Morzem Kaspijskim. Jak podaje Lonely Planet: przez błękitną lagunę Morza Kaspijskiego w Bandar-e Torkaman śmigają rozpędzone motorówki, ale być może ma to miejsce w innej części miasteczka, niż w tej, w której my byłyśmy.

 

Będąc w Iranie można udać się jeszcze bardziej na południe od Qom do regionu słynnego z wody różanej. Można wybrać się na słoną pustynię albo do najgorętszego miejsca na świecie, gdzie została odnotowana temperatura ponad 70 stopni Celcjusza. Można odwiedzić zwykłe turystyczne miasta jak Isfahan, Sziraz czy Maszhad. Można zapukać do zabytkowych drzwi w Abyaneh, przejść korytarzami podziemnego miasta w Nusz Abad, odkrytego 4 lata temu całkowicie przez przypadek. Można (należy!) zagłębić się w uliczki na bazarach, obserwować Irańczyków, pojechać nad całkowicie odmienne kulturowo i etnicznie wybrzeże Zatoki Perskiej czy do Beludżystanu. Można zostać na zachodzie Iranu i na wiosnę podziwiać stada flamingów nad jeziorem Urmia. Lub też odwiedzić grób trzech mędrców ze wschodu w miasteczku obok. Spotkać chrześcijan, muzułmanów, jak się uda to i zaratusztrian. Słuchać miejscowej muzyki, recytacji starych pieśni i poezji, wypić miejscowy zakazany koniak lub rodzynkówkę. Usłyszeć mnóstwo ta’arofów, czyli grzeczności i jedynie domyślać się, które z nich są szczere. Można poznać Irańczyków, podobno najbardziej gościnnych ludzi na świecie, ich opinie i przekonać się jak złudne są europejskie stereotypy na temat tego kraju, co mamy nadzieję, nastąpi jak najszybciej.

 


Qom – najbardziej konserwatywne irańskie miasto. Tu urodził się Chomeini, tu rozpoczęła się Rewolucja w 1979 i tu znajduje się najważniejszy ośrodek teologiczny w kraju, co mówi samo za siebie

„zewnętrzny hedżab ma swoje korzenie w wewnętrznej czystości”

Piekarnia sangiaku

zaginęła 🙂

Widok powiększony; kliknij i przeciągnij zdjęcie, aby je przesunąć.
Widok powiększony; kliknij i przeciągnij zdjęcie, aby je przesunąć.

po lewej sok z kijanek

kolejne śniadanie czyli śmietana z dżemem z dzikiej marchewki

Masuleh

chleb – tapeta + osz reszte!!

śniadanie: chleb berberi i tuńczyk

rodik i jej nowi przyjaciele

Bandar-e Torkaman

ponoć najpiękniejszy wodospad mchowy na świecie

jaskinie Ali Sadr

Hamadan

wieża wolności – postawiona z okazji 2500 lecia istnienia Imperium Perskiego w latach ’70

Karadż

Tama w Karadżu

świetne stoki!! (gwoli jasności to jest początek maja)

dizzy 🙂

Abyaneh

Abyaneh – wieś gdzie kobiety ciągle chodzą w lokalnych strojach, i gdzie mieszkańcy posługują się prawie wymarłą wersją języka perskiego

system podziemnych korytarzy – świątynia mitraistyczna

Twierdza Rudchane

czekamy sobie na nasz statek już nad Bosforem

no i czekamy dalej…

2011-07-01 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Książka

Przygody Kapitana Hatterasa

przez Albin Marciniak 2011-06-29
Napisane przez Albin Marciniak

Przygody Kapitana Hatterasa Przygody Kapitana Hatterasa Marek Kamiński

Przygody Kapitana Hatterasa

Marek Kamiński

Fundacja Marka Kamińskiego , Marzec 2011
Liczba stron: 468
Pierwsze pełne polskie wydanie książki Juliusza Verne’a „Przygody kapitana Hatterasa” (fr. „Voyages et aventures du capitaine Hatteras”).
Wyrusz do krainy marzeń o podróżach i zdobywaniu świata. Poczuj raz jeszcze dreszczyk emocji towarzyszący drodze w nieznane. Wsiądź na pokład statku Forward i dowiedz się, jaki jest finał wyprawy kapitana Hatterasa oraz jego załogi.


http://merlin.pl/Przygody-Kapitana-Hatterasa_Fundacja-Marka-Kaminskiego,images_big,9,978-83-929787-1-8.jpg

Czytając książkę Juliusza Verne’a, sam przeżywałam
na nowo swoje podróże. Nie mogłem nadziwić się,
jak dobrze opisana historia odwzorowuje moją drogę na biegun.
Wraz z lekturą granica między bohaterem a mną zatarła się,
przestałem odróżniać fikcję literacką od własnych przeżyć i przemyśleń.
Przygody kapitana Hatterasa to wspaniała inspiracja
do odkrywania własnych biegunów i ich zdobywania.

Marek Kamiński

Juliusz Verne „Przygody kapitana Hatterasa” już w Polsce

Już 25 marca w księgarniach ukaże się pierwsze pełne polskie wydanie

książki Juliusza Verne’a „Przygody kapitana Hatterasa” (fr. „Voyages

et aventures du capitaine Hatteras”). Powieść ta uważana jest przez

wielu znawców za jedną z najwybitniejszych w dorobku tego autora.

Termin jej publikacji pokrywa się z 106 rocznicą śmierci Juliusza

Verne’a. Książka należy do serii wydawniczej Biblioteka Marka

Kamińskiego.

Przygody kapitana Hatterasa to książka, na którą długo czekaliśmy.
Juliusz

Verne napisał tę dwutomową powieść w 1864 roku

Niezwykłe podróże . Polacy poznawali ją powoli, po raz pierwszy śledząc

odcinki w „Gazecie Polskiej” w latach 1865-1866. Od tego czasu powieść

należy do cyklu

nie została wydana po polsku w całości w formie książki. Upłynęło prawie 150 lat i oto znów możemy

wyruszyć na wyprawę arktyczną i zdobywać biegun północny.

Powieść ta uważana jest przez wielu znawców za jedną z najwybitniejszych w dorobku Verne’a. Dymitr

Mendelejew kazał sobie ją czytać, gdy leżał na łożu śmierci. Tą samą książką zafascynowany był admirał

Richard Byrd, który w 1929 roku jako pierwszy przeleciał samolotem nad biegunem południowym.
Powiedział później, że w tym przedsięwzięciu kierował nim Verne.

Akcja tej fascynującej książki rozpoczyna się w 1860 roku. Kapitan Hatteras postanawia dopłynąć na biegun

północny na statku „Forward”. Do dramatu dochodzi, kiedy Hatteras ze swą załogą rozpoczyna wyścig z

nadchodzącą zimą. Kiedy nie mogą posuwać się dalej, załoga przygotowuje do zimowania statek, tkwiący

już w okowach lodu. Wreszcie, przy sprzyjającej pogodzie, ruszają w drogę na psich zaprzęgach, a potem

kontynuują podróż drogą morską. Biegun w książce Verne’a okazuje się wulkaniczną wyspą. Hatteras nie

spocznie, dopóki nie postawi na niej stopy, wspina się pośród strumieni lawy, dymu i popiołów, by zatknąć

na szczycie swoją flagę. Wówczas ogarnia go szał radości, traci zmysły.

Zapraszamy do świata wielkiej przygody, barwnych ludzkich postaci i tajemniczych wydarzeń.

Warto wrócić do marzeń z dzieciństwa o wielkich podróżach, dzielnych zdobywcach, poczuć strach i

nadzieję, którą odczuwają bohaterowie książki, tak cudownie opisani przez Verne’a.

O autorze:
Juliusza Verne’a znają prawie wszyscy. Któż nie czytał w młodości Tajemniczej wyspy, Dzieci kapitana
Granta, Dwudziestu tysięcy mil podmorskiej żeglugi, Piętnastoletniego kapitana czy W osiemdziesiąt
dni dookoła świata? Autor tych powieści kojarzony jest powszechnie jako pisarz dla dzieci i młodzieży.
Rzeczywiście, taki osąd może wydać ten, kto przeczytał kilka najpopularniejszych utworów, w dodatku
w wersji „okrojonej” właśnie dla młodzieży. Tymczasem dla ludzi zajmujących się z wielką pasją
jego twórczością, dla tych, co z wielką uwagą, przypatrując się wszelkim szczególikom, czytają nie
tylko „sztandarowe” powieści, ale także te mniej znane, szczególnie z pierwszego okresu twórczości,
Verne jawi się jako pisarz, który pod pozorną przykrywką lekkiej opowieści, przy okazji dorzucając
pełnymi garściami wiadomości z różnych dziedzin nauki, pokazuje nam i głęboko analizuje charaktery
oraz zachowania bohaterów w różnych, najczęściej ekstremalnych okolicznościach, kiedy to wokół czai się
śmierć, ból i cierpienie.
Jedną z takich mało znanych książek są właśnie Przygody kapitana Hatterasa. Powieść ta uważana jest przez
wielu znawców za jedną z najwybitniejszych w dorobku Verne’a. Dymitr Mendelejew kazał sobie ją czytać,
gdy leżał na łożu śmierci. Tą samą książką zafascynowany był admirał Richard Byrd, który w 1929 roku
jako pierwszy przeleciał samolotem nad biegunem południowym. Powiedział później, że w tym
przedsięwzięciu kierował nim Verne.
Ponieważ Verne był zafascynowany mało poznanymi lub zupełnie jeszcze nietkniętymi ludzką stopą
rejonami świata, nic zatem dziwnego, że w jego dorobku pisarskim znajdują się także inne utwory, których
akcja rozgrywa się w okolicach podbiegunowych lub na samych biegunach. Należą do nich powieści:
Kraina futer, której akcja rozgrywa się w rejonach północnej Kanady i okolicach koła podbiegunowego;
Zimowanie w lodach, w której bohaterowie wyruszają na ratunek krewnych uwięzionych w lodowcach
Grenlandii; Sfinks lodowy, czyli opis wyprawy poszukiwawczej w celu odnalezienia zaginionego gdzieś w
okolicach bieguna południowego brata jednego z członków ekspedycji. Ta ostatnia powieść jest atrakcyjna i
ciekawa jeszcze z innego powodu, stanowi bowiem jakby kontynuację Przygód Gordona Pyma z Nantucket,
obszernego opowiadania Edgara Allana Poego, którego twórczością Verne był zafascynowany. W Sfinksie
lodowym umieścił on wiele elementów, a wręcz długie cytaty z utworu amerykańskiego pisarza. Dla tych,
którzy lubią i Verne’a i Poego, to nie lada gratka.
Być może polscy czytelnicy doczekają się kiedyś pełnych i krytycznych wydań tych i innych, nieznanych
powieści i opowiadań Juliusza Verne’a, autora powieści NIE TYLKO dla dzieci i młodzieży.

O wydawcy:

Instytut Marka Kamińskiego – założony w 2008 roku przez Marka Kamińskiego, polskiego podróżnika
i polarnika, który zdobył jako pierwszy człowiek na świecie oba bieguny w jednym roku.
Nasza misja:
Dzielimy się pasją, wiedzą i unikalnym doświadczeniem. Dajemy narzędzia do doskonalenia umiejętności
ludzi oraz organizacji. Wspieramy w harmonijnym rozwoju, osiąganiu celów i sukcesów.
Działalność Instytutu:
– Organizacja warsztatów i szkoleń biznesowych z zakresu motywacji, zarządzania kryzysem, planowania i
osiągania celów.
– Wydawnictwa.
– Projekty wielkoformatowe, np. Projekt BIEGUN.
We wszelkich swych działaniach Instytut Marka Kamińskiego stawia na rozwój człowieka, motywację i
inspirowanie do przełamywania barier oraz propagowanie efektywnego życia w harmonii z samym sobą.
Więcej informacji znajdą Państwo na stronie: www.instytutkaminski.

INSTYTUT MARKA KAMIŃSKIEGO Sp. z o.o.
ul. Grunwaldzka 212 80-266 Gdańsk, tel. 058 552 25 12 w. 108 fax 058 552 33 15

e-mail: [email protected]
221104547

NIP 584-27-04-856

KRS 0000365864

REGON

2011-06-29 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
  • 1
  • …
  • 262
  • 263
  • 264
  • 265
  • 266
  • …
  • 299

Archiwa

  • marzec 2026
  • luty 2026
  • styczeń 2026
  • grudzień 2025
  • listopad 2025
  • październik 2025
  • wrzesień 2025
  • sierpień 2025
  • lipiec 2025
  • czerwiec 2025
  • maj 2025
  • kwiecień 2025
  • marzec 2025
  • luty 2025
  • styczeń 2025
  • grudzień 2024
  • listopad 2024
  • październik 2024
  • wrzesień 2024
  • sierpień 2024
  • lipiec 2024
  • czerwiec 2024
  • maj 2024
  • kwiecień 2024
  • marzec 2024
  • luty 2024
  • styczeń 2024
  • grudzień 2023
  • listopad 2023
  • październik 2023
  • wrzesień 2023
  • sierpień 2023
  • lipiec 2023
  • czerwiec 2023
  • maj 2023
  • kwiecień 2023
  • marzec 2023
  • luty 2023
  • styczeń 2023
  • grudzień 2022
  • listopad 2022
  • październik 2022
  • wrzesień 2022
  • sierpień 2022
  • lipiec 2022
  • czerwiec 2022
  • maj 2022
  • kwiecień 2022
  • marzec 2022
  • luty 2022
  • styczeń 2022
  • grudzień 2021
  • listopad 2021
  • październik 2021
  • wrzesień 2021
  • sierpień 2021
  • lipiec 2021
  • czerwiec 2021
  • maj 2021
  • kwiecień 2021
  • marzec 2021
  • luty 2021
  • styczeń 2021
  • grudzień 2020
  • listopad 2020
  • październik 2020
  • wrzesień 2020
  • sierpień 2020
  • lipiec 2020
  • czerwiec 2020
  • maj 2020
  • kwiecień 2020
  • marzec 2020
  • luty 2020
  • styczeń 2020
  • grudzień 2019
  • listopad 2019
  • październik 2019
  • wrzesień 2019
  • sierpień 2019
  • lipiec 2019
  • czerwiec 2019
  • maj 2019
  • kwiecień 2019
  • marzec 2019
  • luty 2019
  • styczeń 2019
  • grudzień 2018
  • listopad 2018
  • październik 2018
  • wrzesień 2018
  • sierpień 2018
  • lipiec 2018
  • czerwiec 2018
  • maj 2018
  • kwiecień 2018
  • marzec 2018
  • luty 2018
  • styczeń 2018
  • grudzień 2017
  • listopad 2017
  • październik 2017
  • wrzesień 2017
  • sierpień 2017
  • lipiec 2017
  • czerwiec 2017
  • maj 2017
  • kwiecień 2017
  • marzec 2017
  • luty 2017
  • styczeń 2017
  • grudzień 2016
  • listopad 2016
  • październik 2016
  • wrzesień 2016
  • sierpień 2016
  • lipiec 2016
  • czerwiec 2016
  • maj 2016
  • kwiecień 2016
  • marzec 2016
  • luty 2016
  • styczeń 2016
  • grudzień 2015
  • listopad 2015
  • październik 2015
  • wrzesień 2015
  • sierpień 2015
  • lipiec 2015
  • czerwiec 2015
  • maj 2015
  • kwiecień 2015
  • marzec 2015
  • luty 2015
  • styczeń 2015
  • grudzień 2014
  • listopad 2014
  • październik 2014
  • wrzesień 2014
  • sierpień 2014
  • lipiec 2014
  • czerwiec 2014
  • maj 2014
  • kwiecień 2014
  • marzec 2014
  • luty 2014
  • styczeń 2014
  • grudzień 2013
  • listopad 2013
  • październik 2013
  • wrzesień 2013
  • sierpień 2013
  • lipiec 2013
  • czerwiec 2013
  • maj 2013
  • kwiecień 2013
  • marzec 2013
  • luty 2013
  • styczeń 2013
  • grudzień 2012
  • listopad 2012
  • październik 2012
  • wrzesień 2012
  • sierpień 2012
  • lipiec 2012
  • czerwiec 2012
  • maj 2012
  • kwiecień 2012
  • marzec 2012
  • luty 2012
  • styczeń 2012
  • grudzień 2011
  • listopad 2011
  • październik 2011
  • wrzesień 2011
  • sierpień 2011
  • lipiec 2011
  • czerwiec 2011
  • maj 2011
  • kwiecień 2011
  • marzec 2011
  • luty 2011
  • styczeń 2011
  • grudzień 2010
  • listopad 2010
  • październik 2010
  • wrzesień 2010
  • sierpień 2010
  • lipiec 2010
  • czerwiec 2010
  • maj 2010
  • kwiecień 2010
  • marzec 2010
  • luty 2010
  • styczeń 2010
  • grudzień 2009
  • listopad 2009
  • październik 2009
  • wrzesień 2009
  • sierpień 2009
  • lipiec 2009
  • czerwiec 2009
  • maj 2009
  • kwiecień 2009
  • styczeń 2009
  • listopad 2008
  • październik 2008

Kategorie

  • Administracyjna
  • Afryka
  • Akcje eko
  • Aktualności
  • Aktualności inne
  • Albania
  • Aleja Podróżników
  • Ameryka Północna
  • Ameryka Południowa
  • Ameryka Środkowa i Karaiby
  • Artykuły testowe
  • Australia i Oceania
  • Austria
  • Azja
  • Bez kategorii
  • Biegi
  • BUŁGARIA
  • Chorwacja
  • Ciekawostki
  • Cykliczne Spotkania Podróżników
  • CZARNOGÓRA
  • Czechy
  • Czyste Góry Czyste Szlaki
  • Czyste Tatry
  • Czyste Tatry
  • Dania
  • Dolny Śląsk
  • Europa
  • Festiwale
  • Filmy
  • Francja
  • Góry
  • HISZPANIA
  • HOLANDIA
  • Konkurs Fotograficzny
  • Konkursy
  • Konkursy inne
  • Korona
  • Kościoły i obiekty sakralne
  • KOSOWO
  • Książka
  • Kuchnia
  • Kuchnie świata
  • Kujawsko-pomorskie
  • LITWA
  • Łódzkie
  • Lotniska i powietrze
  • Lubelskie
  • Lubuskie
  • LUKSEMBURG
  • MACEDONIA
  • Małopolskie
  • Malta
  • Materiał zewnętrzny
  • Miasta
  • Miejsca wyjątkowe
  • Muzea
  • Najciekawsze szlaki piesze i rowerowe w Europie
  • Newsy
  • NIEMCY
  • NORWEGIA
  • Opolskie
  • Parowozownie
  • Podkarpackie
  • Podlaskie
  • Podziemia
  • Podziemia
  • Podziemia turystyczne w Europie Underground in Europe
  • Polecamy
  • Polska
  • Pomorskie
  • Portugalia
  • PRACE KONKURSOWE POLSKA
  • PRACE KONKURSOWE ŚWIAT
  • Projekt 4 Pory Roku
  • Projekt Mali Melomani
  • Projekt Mali Melomani II
  • Recenzje sprzętu
  • Reklama
  • Robocze inne
  • ROSJA
  • Rower
  • Różne media
  • Rumunia
  • Schroniska
  • SERBIA
  • Skanseny w Polsce
  • Śląskie
  • Slowacja
  • Slowenia
  • Spływy kajakowe
  • Spotkania autorskie
  • Spotkania, zloty, imprezy podróżników
  • Sprzęt
  • Świat
  • Świętokrzyskie
  • SZWAJCARIA
  • Tanie loty
  • Tatromaniak
  • Testy sprzętu
  • Twierdze i Forty
  • Ukraina
  • unesco
  • Via Adriatica Trail
  • Warmińsko-mazurskie
  • Warsztaty i plenery fotograficzne
  • WĘGRY
  • WIELKA BRYTANIA
  • Wielkopolskie
  • WŁOCHY
  • Woda
  • Wspomnienia z podróży
  • Wystawy
  • Wywiady
  • Zabytki sakralne
  • Zachodniopomorskie
  • Zamki i pałace
  • Zostań w domu nie odwołuj

Obserwuj nas

Top Selling Multipurpose WP Theme

Ostatnie posty

  • Skansen Przemysłu Naftowego Magdalena w Gorlicach

    2026-03-25
  • Skansen Józefa Chełmowskiego w Brusach – artysta z innego świata

    2026-03-24
  • Grota Mechowska – największa osobliwość przyrody na Niżu Europejskim

    2026-03-22
  • Jeziora Plitwickie – fenomen przyrodniczy w Chorwacji

    2026-03-22
  • krokusy w Tatrach – gdzie można podziwiać szafrany spiskie?

    2026-03-22
  • Park Gródek Polskie Malediwy w Jaworznie

    2026-03-21

Kanał społecznościowy

Kanał społecznościowy

Wybór redaktorów

zamek Drakuli w Poenari

2016-01-25

Rezerwat Groapa Ruginoasa, Góry Bihor w Rumunii

2022-08-06

Zamek – Twierdza Rupea w Rumunii

2022-08-09

Rezerwat Cheile Turzii – wąwóz Turda

2024-01-23

Zamek Drakuli w Hunedoarze w Rumunii

2024-03-03

Klub Podróżników Śródziemie

Ogólnopolski portal podróżniczy poświęcony odkrywaniu Polski i świata. Od znanych miast i zabytków, przez górskie szlaki i podziemia, po miejsca nieoczywiste i zapomniane.

Rzetelne relacje, autorskie przewodniki oraz praktyczne wskazówki dla turystów, pasjonatów historii i miłośników aktywnego podróżowania.

Odkrywaj świat z nami – świadomie, krok po kroku i z pasją.

Ciekawe w województwach

    • Dolnośląskie
    • Kujawsko-pomorskie
    • Lubelskie
    • Lubuskie
    • Łódzkie
    • Małopolskie
    • Mazowieckie
    • Opolskie
    • Podkarpackie
    • Podlaskie
    • Pomorskie
    • Śląskie
    • Świętokrzyskie
    • Warmińsko-mazurskie
    • Wielkopolskie
    • Zachodniopomorskie
dhosting

Polecane

Skansen Przemysłu Naftowego Magdalena w Gorlicach
Skansen Józefa Chełmowskiego w Brusach – artysta z innego świata
Grota Mechowska – największa osobliwość przyrody na Niżu Europejskim
Jeziora Plitwickie – fenomen przyrodniczy w Chorwacji

Ostatnio dodane

Skansen Przemysłu Naftowego Magdalena w Gorlicach
Skansen Józefa Chełmowskiego w Brusach – artysta z innego świata
Grota Mechowska – największa osobliwość przyrody na Niżu Europejskim
Jeziora Plitwickie – fenomen przyrodniczy w Chorwacji
Facebook Twitter Youtube Linkedin Envelope Rss

klubpodroznikow.com – Copyright & Copy 2025/26

Created by Konfig.Info

  • Klub Podróżników – Śródziemie – portal podróżniczy | Polska, Europa, Świat
  • Fundacja Aleja Podróżników
  • Forum
  • Relacje
    • Europa
    • Polska
    • Świat
  • Sprzęt
    • Recenzje sprzętu
    • Testy sprzętu
  • Książka
  • Kontakt
Klub Podróżników – Śródziemie – portal podróżniczy | Polska, Europa, Świat
  • Home
Klub Podróżników – Śródziemie – portal podróżniczy | Polska, Europa, Świat

Wybór redaktorów

  • Sighișoara miasto w środkowej Rumunii w Siedmiogrodzie

    2026-02-02
  • Góry solne w Rumunii – Muntele de sare

    2026-02-01
  • Droga Transfogaraska w Rumunii

    2025-09-17
  • Wulkany błotne w Rumunii, wyjątkowy rezerwat przyrody

    2024-08-20
  • Jaskinia Meziad, Peşteră

    2024-08-20
  • Kopalnia soli Salina Turda w Rumunii

    2024-08-17
@2021 - All Right Reserved. Designed and Developed by PenciDesign
Ta strona wykorzystuje pliki cookies w celu zapewnienia prawidłowego działania serwisu oraz analiz ruchu. Zobacz politykę prywatności .