Fundacja Klubu Podróżników Śródziemie
Aleja Podróżników
Piwnica Pod Baranami,
11.04.2016 godzina 19:00
W poszukiwaniu narciarskiego eldorado
Wojciech Szatkowski & Jan Krzeptowski
Tatrzański Park Narodowy


I warto aby pamiętali o tym wszyscy:

Fundacja Klubu Podróżników Śródziemie
Aleja Podróżników
Piwnica Pod Baranami,
11.04.2016 godzina 19:00
W poszukiwaniu narciarskiego eldorado
Wojciech Szatkowski & Jan Krzeptowski
Tatrzański Park Narodowy


I warto aby pamiętali o tym wszyscy:

Zwierzyniec (obecnie Salwator) to jeden z najstarszych ośrodków osadniczych na terenie Krakowa. Ok. 6 tys. lat p.n.e. przybyli tu pierwsi neolityczni osadnicy (pasterze, rolnicy). Pierwsze udokumentowane ślady osady ludzkiej pochodzą z V w. p.n.e. (kultura wschodniograwecka). W okresie wczesnochrześcijańskim (IX-X w.) Zwierzyniec stanowił silny ośrodek osadniczy państwa Wiślan (według legendy panońskiej, tu miał miejsce początek chrystianizacji Polski). Zwierzyniec jako wieś wzmiankowana jest po raz pierwszy w 1224 r. Nazwa okolicy Zwierzyniec zmieniła się w związku z powstaniem na tym terenie urzędniczej dzielnicy willowej nazwanej Salwator (proj. R. Bandurski – ok. 1908 r.).
W oparciu o wybudowany kościół Najświętszego Salwatora powstała najprawdopodobniej Parafia Najświętszego Salwatora. Kiedy rycerz Jaksa Gryfita ufundował opactwo norbertańskie, losy Zwierzyńca związały się z dziejami Panien Norbertanek (pomiędzy 1166 a 1185 r.). Nastąpiło wówczas wcielenie parafii Najświętszego Salwatora do kościoła klasztornego Norbertanek. Od tej pory tj. od XIII do XIX w. proboszczami na Zwierzyńcu byli Norbertanie. Po kasacie zakonu przez zaborcę, pracę w parafii kontynuowali księża diecezjalni. Pierwszym proboszczem został ks. Wawrzyniec Oprzędek (1881 – 1896).
Romański kompleks klasztorny Panien Norbertanek ufundował w 1162 r. rycerz Jaksa Gryfita z Miechowa oraz sprowadził zakonników i zakonnice reguły św. Norberta (zakon męski istniał do XVI w.). W tym kompleksie wybudowano kościół pod wezwaniem Św. Augustyna i Jana Chrzciciela (konsekrowany w 1181 r. przez bpa Gedkę). Romańskie zabudowania klasztorne zostały kolejno niszczone i odbudowywane: najpierw przez Tatarów w 1241 r., potem przez pożary i powodzie, aż do tragicznego 1587 r., gdy prawie doszczętnie spłonął cały klasztor. W XVII w. przebudowano najpierw w stylu późnorenesansowym (proj. J. Trevano), potem zbarokizowano a w końcu odrestaurowane w XIX i XX w. z klasycystycznym i neogotyckim wyposażeniem. Zabytki: romański portal z XIII w., klasycystyczna kolumnada z 2 poł. XVIII w. (wg proj. S. Sierakowski) zamknięta absydą z wizerunkiem św. Jana Chrzciciela (mal. W. Łuszczkiewicz w 1876 r.), barokowe ołtarze, malowidła (mal. F. Matzke w 1877 r.), trumienka ze szczątkami bł. Bronisławy na ołtarzu z obrazem Wizja Bł. Bronisławy (mal. W. Eljasz w 1849 r.).
ekstremalne atrakcje turystyczne










Czytelna pozostała dawna platforma, a w jej narożnikach (północno-wschodnim i południowo-wschodnim) zarysowują się nikłe pozostałości dawnych pawilonów – po jednym zachowały się mury z kamienia. Na miejscu drugiego znajduje się pagórek kryjący gruzowisko. Większość budynków w obrębie zespołu pałacowego zawaliła się i popadła w ruinę.
Zdjęcia przedstawiają stan z 2014r.
We wnętrzu pałacu pozostały jedynie relikty polichromii z XVIII i XIX wieku. Na trzeciej kondygnacji (w południowo-zachodnim narożniku pałacu) są widoczne tylko fragmenty barokowych malowideł, pochodzące być może z około 1855 roku. We wnętrzu natomiast na pierwszym piętrze (w północno-zachodnim narożniku pałacu) widnieje polichromia ścian w stylu neoklasycyzmu z lat 50. lub 60. XIX wieku.
http://www.mapakultury.pl/art,pl,mapa-kultury,102699.html
Bazylika katedralna we Włocławku
We Włocławku, w czasie gdy stał się on stolicą biskupstwa, mogły znajdować się już dwie świątynie. Jedną z nich była zapewne kaplica grodowa, drugą natomiast kościół św. Jana Chrzciciela, przy którym funkcjonowała parafia włocławska, zarządzana wówczas przez benedyktynów. Rola pierwszej katedry we Włocławku przypadła kaplicy grodowej będącej pod patronatem książęcym. Świadectwo Jana Długosza, przypisujące biskupowi Świdgerowi (ok. 1133) wyposażenie nowej katedry we Włocławku, zapewne dotyczy prac adaptacyjnych przeprowadzonych przy kościele grodowym, który wówczas otrzymał nowe wezwanie – Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Pierwsza pisana wiadomość o istnieniu katedry we Włocławku pochodzi dopiero z 1185 r., w którym nastąpiły nadania na jej uposażenie.
Pewnie ze względu na swe usytuowanie była ona często niszczona i podtapiana w czasie wylewów rzeki, zagrażały jej także pożary czy też inne zdarzenia, które mogły spowodować konieczność budowy nowej katedry. Tego zadania podjął się biskup Michał Godziemba (1222––1252), który postanowił wznieść ją na miejscu pierwszej świątyni katedralnej. Nie wiadomo dokładnie, kiedy została wzniesiona ta druga katedra we Włocławku. Była to prawdopodobnie trójnawowa budowla kamienna, wzniesiona z bloków granitu polnego, w stylu romańskim z drewnianym stropem. Dotrwała do 1329 r., kiedy to została zniszczona podczas najazdu Krzyżaków.
Resztki zgliszczy romańskiej katedry zostały usunięte dopiero w połowie XV w. W jej miejscu od 1474 do 1816 r. istniała drewniana świątynia pod wezwaniem św. Stanisława. Lokalizację katedry romańskiej potwierdzają znaleziska dokonane w 1902 r. podczas prac ziemnych pomiędzy ulicą Gdańską i Bednarską. Natrafiono wówczas na resztki murów romańskich, których użyto jako materiału rozbiórkowego przy wznoszeniu nowej kamienicy. W czasie kopania rowów fundamentowych natrafiono tam także na krypty ze szkieletami ludzkimi, przy których znaleziono kilkanaście monet pochodzących nawet z XII w. W latach 1957–1961 w czasie prac archeologicznych pomiędzy ulicami Gdańską i Bednarską odnaleziono pokłady odłupków granitu, które pochodziły zapewne od obróbki głazów użytych do wzniesienia włocławskiej katedry. Pod nimi natrafiono na warstwy kulturowe, które oszacowano na okres IX–XII w. W 2009 r. prowadzono kolejne prace archeologiczne w tym kompleksie kamienic. Na głębokości 3,5 m pod powierzchnią gruntu odnaleziono dwa fragmenty fundamentów budowli romańskich. Zinterpretowano to odkrycie jako fundamenty romańskiej katedry we Włocławku.
Dzieje pierwszych katedr we Włocławku osnute są licznymi hipotezami i domysłami wymagającymi szczegółowych badań, do których materiałów dostarczyć dziś mogą jedynie wykopaliska archeologiczne. Zapewne pojawić się mogą całkiem nowe przypuszczenia i hipotezy co do czasu budowy i lokalizacji, ale przede wszystkim – co do struktury i wyglądu pierwszych świątyń katedralnych we Włocławku. W lepszej sytuacji jesteśmy, gdy chodzi o trzecią, istniejącą do dziś, włocławską bazylikę katedralną, której dzieje sięgają pierwszej połowy XIV w.
Historia gotyckiej katedry pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny we Włocławku rozpoczyna się za pontyfikatu biskupa Macieja z Gołańczy (1323–1364). Był on kanonikiem włocławskim, gnieźnieńskim, poznańskim, płockim, krakowskim i wrocławskim oraz bliskim współpracownikiem swego wuja biskupa kujawsko-pomorskiego Gerwarda (1300–1323). Sakrę biskupią przyjął w Awinionie 8 stycznia 1324 r. Biskup Maciej był nie tylko inicjatorem i pierwszym budowniczym katedry, ale także zagorzałym zwolennikiem zjednoczenia pod jednym berłem, podzielonego wówczas na dzielnice, państwa polskiego, a zarazem zdecydowanym przeciwnikiem zaborczej działalności zakonu krzyżackiego, który pustoszył terytorium diecezji kujawsko-pomorskiej.
W dniu 7 maja 1329 r. wojska krzyżackie wspierane przez oddziały czeskie zdobyły Włocławek. Najeźdźcy spustoszyli gród, szczególnie koncentrując się na niszczeniu własności biskupiej. Wówczas spalona została także romańska katedra. Krzyżacy pod groźbą śmierci zabronili odbudowy biskupiego miasta i katedry, mając w zamiarze doprowadzić do oderwania od diecezji kujawsko-pomorskiej archidiakonatu pomorskiego i utworzenia tam odrębnej diecezji podległej zakonowi. Zamiary te nie znalazły jednak nigdy akceptacji Stolicy Apostolskiej.
Mając świadomość lekceważenia przez zakon postanowienia Stolicy Apostolskiej, biskup Maciej z Gołańczy zdecydował się 24 sierpnia 1330 r. na zawarcie niezbyt korzystnego układu z mistrzem krzyżackim, Wernerem von Orlsenem, który jednak umożliwił mu zorganizowanie na nowo życia religijnego w zniszczonym Włocławku i diecezji. W tym celu został wzniesiony, poza obrębem zniszczonego miasta, niewielki kościół dedykowany św. Witalisowi, który pełnił rolę tymczasowej katedry jako jedyna świątynia włocławska.
http://www.katedrawloclawek.pl
Fundacja Klubu Podróżników Śródziemie
Aleja Podróżników
Piwnica Pod Baranami,
04.04.2016 godzina 19:00
Artur Urbański,
„Ziemia,planeta Mars.
Ennedi, Ounianga, plemię Toubou. Północny Czad”.
slajdowisko 345
W styczniu 2012 roku dotarła w rejon Ennedi i Ouniaga w północnej, saharyjskiej części Czadu pierwsza czysto polska ekspedycja zorganizowana przez https://www.torre.pl...
Jeśli byliście w USA, to proszę wyobrazić sobie Bryce Canyon, Monument Valley i PN Arches w jednym – to jest Ennedi. Różnica jest taka, że Ennedi zajmuje 60 tys km kwadratowych, czyli bez mała ćwierć Polski….
Fotograficzny zapis 4 polskich wypraw na krańce znanego świata. Północny Czad, środek Sahary, terra incognita…. Obszar księżycowych krajobrazów, naznaczony dziesiątkami lat wojen. Centrum saharyjskiego szmuglu i największe na świecie złoża uranu
Krajobrazy Ennedi są niewiarygodne. Najsłynniejszym miejscem Ennedi jest guelta Archei. Guelta znajduje się w wielkim kanionie, od którego ścian odbija się niesamowitym echem ryk pojonych wielbłądów. Niesamowite są najwyższy na świecie naturalny łuk – d’Aloba, guelta Bachikele, las skalny Kerchevi z jego „Cytadelą”, labirynt skalny d’Oyo, skalne iglice Tokou…. Wszystkie te nazwy są nieznane, ale tylko dlatego, że mało kto do Ennedi docierał. Z Polski jak dotąd tylko 4 nasze grupy.
Plemię Toubou – liczące ok. 400 tys osób najbardziej wojownicze i niezależne plemię Sahary. Ich przywódca – derdre, jest de facto władcą Tibesti i Ennedi. Słyną z tego, że ich kobiety są również wojownikami.
Ounianga – największe pojezierze (sic!) na Saharze. Niegdyś było to jedno wielkie jezioro, ciągnące się na przestrzeni dziesiątek kilometrów. Jezioro wyparowało, ale zostało po nim kilkanaście mniejszych, nieustannie zaopatrywanych w wodę z podziemnych źródeł. Jezior jest około 20-u, a największe (Ouniaga Serir i Ouniaga Kebir) mają powierzchnię po około20 km kw.
Zdjęcia:
Artur Urbański https://www.torre.pl
Dominik Kruk http://www.dominik.it.pl/
Paweł Ziaja http://www.ziajafoto.pl/
autor:
Artur Urbański, szef firmy ekspedycyjnej https://www.torre.pl








slajdowisko 344
Birma zaskakuje i fascynuje. Tu, gdzie tak wiele ludzi nie ma prawie nic, każdego stać na szczery uśmiech. To tutaj, wśród biednych bambusowych chatek, bądź zgiełku zakurzonych i brudnych ulic, Budda uśmiecha się z każdego rogu. I właśnie teraz, na naszych oczach, ten kraj, o którym świat zapomniał na tak długo, podnosi się z dyktatury swoich generałów i z wielkimi nadziejami otwiera się na zewnątrz oraz zmienia z każdym dniem. Jaka dziś jest Birma, czy jeszcze opiera się masowej turystyce i czym oczarowuje – opowiedzą Monika z Grzegorzem.
Monika – odwiedziła ponad 40 krajów, odbyła 13-miesięczną samodzielną podróż dookoła świata. Mieszkała we Francji, Irlandii, Nowej Zelandii, a ostatnio w Australii. W podróżach najbardziej ceni doświadczanie i odkrywanie, dlatego najmilej wspomina swoje pobyty w Indiach, na Kubie, Gwatemali, czy Laosie… Wędruje po górach, biega, fotografuje… albo sporadycznie skacze ze spadochronem.
Grzegorz – uczył angielskiego w Polsce i w Australii. Poza tym dużo biega, a przede wszystkim kocha góry i tam chciałby spędzać jak najwięcej czasu. Gdy ma okazję realizuje takie szalone pomysły jak skok ze spadochronem – mimo lęku wysokości, czy przeprowadzka na Antypody. Kocha świat zwierząt i wszystko to, co pozwala mu odkrywać siebie.
Oboje od 2014 mieszkali w Sydney, gdzie pracowali, pomagali studentom i zwiedzali Down Under.
Prowadzą bloga https://www.smokiikangury.pl, na którym dzielą się swoimi spostrzeżeniami z podróży i życia w Australii.






Fundacja Klubu Podróżników Śródziemie
Aleja Podróżników
Piwnica Pod Baranami,
14.03.2016 godzina 19:00
Maria Hawranek i Szymon Opryszek
Ameryka Łacińskia
slajdowisko nr 343
W 2014 podróżowaliśmy po Ameryce Łacińskiej w poszukiwaniu ciekawych ludzi i ich historii. Opisywaliśmy je na blogu, w największych polskich mediach, w końcu – w książce „Tańczymy już tylko w Zaduszki”, która ma premierę na początku marca (i będzie dostępna na spotkaniu). W pierwszej części prezentacji opowiemy o najważniejszych z nich – m.in. o tym, jak żyją poza czasem boliwijscy menonici, jak widzą świat mieszkańcy najbardziej zaludnionej wyspy świata w Kolumbii i jak pracuje się w nielegalnych kopalniach złota w peruwiańskiej dżungli. Opowiemy o tym, co znaczy śmierć w umierającej wiosce w Ekwadorze i jak żyje się w fawelach Rio de Janeiro.
Druga część spotkania to będzie opowieść o kulisach, czyli o tym, jak podróżować rok po Ameryce Łacińskiej i nie zbankrutować. Podpowiemy gdzie tanio kupić bilet samolotowy, jak poszukać alternatywnych, bezpłatnych form noclegu i przemieszczać się po kontynencie nie wydając zbyt wiele. Przy okazji zahaczymy o najciekawsze miejsca i ludzi, których spotkaliśmy na drodze.
Maria Hawranek i Szymon Opryszek – para niezależnych reporterów, piszą m.in. dla Dużego Formatu, Wysokich Obcasów, Tygodnika Powszechnego, czy Newsweeka. W 2015 roku byli nominowani do nagrody im. Teresy Torańskiej. Prowadzą też bloga Intoamericas.com, wyróżnionego w konkursie Blog Roku 2014 w kategorii „Podróże”. Po Ameryce Łacińskiej poruszają się tropem nieoczywistych historii i nietypowych miejsc. Najciekawsze z nich zebrali w swojej debiutancką książkę „Tańczymy już tylko w Zaduszki. Reportaże z Ameryki Łacińskiej” (Znak 2016).
Maria Hawranek
Szymon Opryszek
https://www.intoamericas.com






Fundacja Klubu Podróżników Śródziemie
Aleja Podróżników
Piwnica Pod Baranami,
07.03.2016 godzina 19:00
Ewa Swiderska
W drodze na Hokkaido – Japonia i Korea Południowa rowerem
slajdowisko nr 342
Ewa Swiderska
W drodze na Hokkaido – Japonia i Korea Południowa rowerem
Witam. Mam na imię Ewa i lubię jeździć na rowerze. Nawet bardzo, a może się wręcz wydawać, ze za bardzo, bo od kilku lat tak właśnie żyję – podróżując rowerem właśnie.
W 2013 roku pojechałam z tym rowerem do Azji, na początek do Japonii. Plan był prosty – przejechać Japonię wzdłuż, z południa na północ przez wszystkie cztery główne wyspy kraju – Kiusiu, Shikoku, Honsiu i Hokkaido. Określiłam azymut, miejsca które chciałabym odwiedzić (prowincja) bądź ominąć (duże miasta np. Tokio i Osaka), wyznaczyłam termin (trzy wiosenne miesiące tj. kwiecień – czerwiec) oraz start i metę. Co do reszty panowała ogólna dowolność. To miała być i była podróż a nie wyścig.
Zakochałam się w Japonii od pierwszego wejrzenia. Pokutująca opinia, że jest to kraj drogi, przeludniony a w krajobrazie dominują betonowe drapacze chmur odstręcza wielu amatorów podróży rowerem.
Chciałabym odczarować ten mit i opowiedzieć o japońskiej prowincji, świecie oszałamiającej przyrody, gorących źródeł i dymiących wulkanów, animistycznych wierzeń, nadzwyczaj uprzejmych, uśmiechniętych, choć wiecznie zapracowanych ludzi i o tym, że w Japonii można usłyszeć ciszę. I dodać trochę informacji praktycznych.
A na deser – Korea Południowa w barwach jesieni czyli rowerowy raj odnaleziony!








Fundacja Klubu Podróżników Śródziemie
Aleja Podróżników
Piwnica Pod Baranami,
29.02.2016 godzina 19:00
Alina Markiewicz
BHUTAN – KRÓLESTWO SMOKA
Alina Markiewicz
BHUTAN – KRÓLESTWO SMOKA
Szwajcaria w samym sercu Himalajów – tak można opisać niewielki skrawek ziemi, który stanowi Królestwo Bhutanu.
Szczęście jako najwyższe dobro narodowe czyni z butańczyków najbardziej zadowolonych ludzi na świecie. Za takich uważa się aż 97% społeczeństwa w kraju, w którym do dziś nie przyjęły się dżinsy jako strój codzienny a telewizja dotarła tam zaledwie 15 lat temu.
Pierwsze drogi zbudowano w latach 60-tych a na widok samochodu mieszkańcy stolicy wylegli na ulicę z sianem żeby nakarmić pojazdy. Kraj harmonii, spokoju i braku konsumpcyjnych potrzeb obywateli. Turyści mogą zaznać tego szczęścia dopiero od niedawna, gdyż władze Bhutanu bardzo długo broniły Królestwa przed odwiedzinami gości z zachodu.
Przenieść się w czasie, zmienić życiowe priorytety , poczuć jak życie może być nieskomplikowane – takie doświadczenia daje nam podróż do Bhutanu.
Zapraszam.
Alina Markiewicz



Przy okazji slajdowiska i spotkania z Aliną Markiewicz, zapraszamy na mały kiermasz rękodzieła z Nepalu zorganizowanym przez Joannę Abramczyk.
Joanna napisała do nas taką informację:
„Staram się w ten sposób pomóc rodzinie poszkodowanej w wyniku trzęsienia ziemi w Nepalu. Cały dochód z kiermaszu zostanie przekazany dla konkretnej rodziny z Doliny Langhtang z Nepalu. W wyniku trzęsienia ziemi o sile 7,9 zginęło wiele osób z tej doliny, ci co przeżyli niejednokrotnie stracili wszystko: rodziny, dach nad głową, swoje dotychczasowe zajęcie, zwierzęta, które pozwalały im na proste przeżycie. W Dolinie Langhtang większość domów zniknęło z powierzchni ziemi, wiele osób zginęło. Wiele z osób ocalonych z wioski Langhtang koczuje w prowizorycznych domach z blachy.
W zeszłym roku byłam w Nepalu i poznałam tych ludzi osobiście.
Mieszkają tam ludzie niezwykle życzliwi, pogodni, wrażliwi. Z duszą i naiwnością dziecka. Jednocześnie nauczeni ciężkiej pracy, prości i dumni. Honorowo chcą zapracować na udzielaną im pomoc.
Rodzina, której chcę pomóc nie chce otrzymywać pieniędzy za darmo. Chcą mieć zajęcie, poczucie sprawstwa, chcą mieć poczucie, że mogą nadal być potrzebni, zarabiać pieniądze i cokolwiek od nich zależy.
W związku z tym wpadłam na pomysł zorganizowania sprzedaży przedmiotów, które sami robią.
Podczas mojej podróży poznałam Tsemaya. Jest to student księgowości, który zarabiał w ten sposób, że pomagał wujkowi w hostelu obsługiwać gości. Czasami najmował się jako przewodnik. Przed katastrofą pojechał do Katmandu na egzaminy. Być może to uratowało mu życie. 11 osób z jego najbliższej rodziny zginęło podczas zejścia lawiny. Stracił dom. Obecnie przebywa w Katmandu, natomiast jego rodzice powrócili do Doliny Langhdtang, gdzie próbują zorganizować swoje życie na nowo. Bez naszej pomocy mają bardzo małe szanse aby odbudować swój dom i móc godne żyć.”




























– zakład konserwacji zabytkowych mebli









Nocne klimaty
Mroźny poranek w obozie







Pobudka ! 7.15 obóz wstaje

schronisko także już na nogach



















Klub Podróżników Śródziemie
Ogólnopolski portal podróżniczy poświęcony odkrywaniu Polski i świata. Od znanych miast i zabytków, przez górskie szlaki i podziemia, po miejsca nieoczywiste i zapomniane.
Rzetelne relacje, autorskie przewodniki oraz praktyczne wskazówki dla turystów, pasjonatów historii i miłośników aktywnego podróżowania.
Odkrywaj świat z nami – świadomie, krok po kroku i z pasją.