Pierwsza na świecie wystawa Ruchomej Szopki z klocków Lego

























Uzupełnienie termosu na szlaku, przy mocnym wietrze. Całość sprzętu do zagotowania wody zajmuje w plecaku niewiele miejsca.

































Koszulki podczas podróży, kiedy przez wiele tygodni jest się z dala od pralki, są pierwszą warstwą na ciele. Chronią przez słońcem, brudem i wiatrem. My testowaliśmy różne koszulki damskie, męskie i dziecięce zarówno w codziennym użytku jak podczas dwumiesięcznej wyprawy na Kaukaz 2016. Jak spisały się koszulki Regatta Great Outdoors?

Kilka miesięcy w warunkach wiosenno-letnich-jesiennych. Produkt był używany wielokrotnie podczas weekendowych wycieczek górskich, wyjazdów rowerowych, wspinaczek skalnych oraz dwumiesięcznej wyprawy na Kaukaz w górach powyżej 3000 m n.p.m.
Koszulki Regatta – testowane produkty
Womens Luray – Beata
Kiedy pierwszy raz ubrałam koszulkę Womens Luray, zwróciłam uwagę na jej delikatność. Generalnie nie lubię sztucznych koszulek, bo wydają mi się nieprzyjemne dla skóry. Testowana przeze mnie koszulka Regatta, choć zrobiona jest z tkaniny poliestrowej (ISOVENT), daje mi komfort i poczucie naturalnego przylegania do mojej skóry. Tkanina, delikatna w dotyku, okazuje się być również bardzo wytrzymała podczas podróży. Womens Luray szybko odprowadza pot i nie łapie brzydkiego zapachu. Podoba mi się też kobiecy krój oraz stonowana kolorystyka modelu (do wyboru 3 kolory). Jako „kobieta piorąca w podróży” wysoko oceniam też szybkie wysychanie testowanych produktów.
Jenolan – Konrad
W mojej szafie koszulki do wszelakiej aktywności fizycznej to ponad połowa ciuchów. Na co dzień najczęściej używam koszulek sportowych i technicznych, zarówno w dojeździe do pracy (rowerem przez cały rok) oraz w samej pracy. Koszulki Regatta bardzo dobrze odprowadzają pot i co najważniejsze w warunkach podróży pozytywnie zdały „mój test trzech dni bez prania”. Mimo wysokiej aktywności fizycznej i braku możliwości jakiejkolwiek kąpieli (o praniu nie wspominam), koszulki Regatta po prostu nie śmierdzą. Poliester, z którego są zrobione, również nie „łapie” brudu. Na plus zaliczam wygodny krój. Jedyny minus to zbyt łatwe zaciąganie się materiału w tym modelu.
Alvarado – Mikołaj
Koszulki Alvarado są kolorowe (aż 6 różnych kolorów) i podobają mi się ich nadruki. Kiedy je ubieram, nie czuję, że się pocę. Są przewiewne, co doceniam szczególnie podczas kaukaskich upałów na przykład nad Morzem Czarnym. Jak dla mnie są to fajne koszulki i oceniam je „na maksa”.
Podsumowanie
Testowane modele oceniamy bardzo wysoko i z pewnością spełniają wymagania stawiane koszulkom do codziennej aktywności fizycznej, a także w trudnych warunkach podczas podróży. Na koniec nie możemy zapomnieć o cenie. W jesiennej wyprzedaży testowane koszulki można nabyć w cenach od 20 do 30 złotych. Można zaopatrzyć się w kilka sztuk. Naprawdę warto.
Zalety
+ miłe w dotyku (szczególnie model Womens Luray)
+ dobrze odprowadzają wilgoć od ciała
+ szybko schną
+ materiał nie „łapie” brudu
+ brak brzydkiego zapachu
+ nowoczesny wygląd
+ bardzo dobra relacja jakości do ceny
Wady
– model męski łatwo się zaciągał
Więcej na stronie: http://5kierunek.pl
Zestaw Halulite Minimalist to drugi produkt GSI, który mieliśmy okazję testować. Wcześniej opisywany GSI Infinity Backpacker Mug stał się naszym najładniejszym naczyniem wyjazdowym. Doceniliśmy prostotę zastosowanych rozwiązań przy jednocześnie wysokiej użyteczności.
Halulite Minimalist wydaje się być jeszcze lepiej dopracowany w każdym szczególe. Tylko pozornie jest zwykłym naczyniem do podgrzewania wody. Wykonany jest z anodowanego aluminium, odpornego na zarysowania. Jak podaje producent, w przeciwieństwie do naczyń konkurencji garnki są formowane na zimno i dopiero później poddawane procesowi anodyzacji, dzięki czemu tworzy się odporna na zadrapania struktura. Naczynia sygnowane znakiem Halulite to gwarancja dystrybucji ciepła lepszej nawet od naczyń tytanowych! Ten stop aluminium jest zastrzeżony tylko dla firmy GSI i używany jedynie w jej produktach.

Przed utratą ciepła chroni również neoprenowy rękaw, który ściąga się, gdy z kubka zamieniamy naczynie w menażkę. Trzeba o tym koniecznie pamiętać, jeśli nie chcemy tego pokrowca spalić! Z początku wydawało nam się owo ściąganie niepraktycznie. Nie bardzo wiedzieliśmy, jak uchwycić kubek, by działo się to szybko i łatwo. Trzeba sobie ten ruch wypracować i teraz udaje się to nam błyskawicznie!
Podczas gotowania należy pamiętać, że garnek nagrzewa się bardzo mocno i w zasadzie niemożliwe jest uchwycenie go gołymi rękoma, stąd pomysł z neoprenowym kołnierzem (można go prać!), który to ułatwia. W zestawie mamy również silikonowy chwytak.
Do zestawu Halulite Minimalist dołączono również składany łyżko-widelec. Jest lekki, po złożeniu mały, ale wydaje mi się najsłabszym ogniwem w komplecie. Plastikowe elementy nie wzbudzają zaufania. Nie wróżę mu długiej żywotności, ale może się mylę?
Halulite Minimalist cenimy bardzo za kompaktowość. Ma opływowe kształty i nie zajmuje dużo miejsca w bagażu. Dodatkowo do środka można zapakować mały kartusz (najmniejszy z najmniejszych o poj. 110 g) oraz mały palnik (polecamy Crux Optimusa). Czegóż potrzeba więcej? No, może jeszcze parę torebek herbaty.
Jeśli szukacie naprawdę minimalistycznego zestawu na wyjazdy, to Halulite Minimalist będzie strzałem w dziesiątkę! To menażka i kubek w jednym, a do tego dzieło sztuki! Niezwykle przemyślane rozwiązania podane w estetycznym opakowaniu. Kolejny rewelacyjny produkt marki GSI!
Testowała Kamila Gruszka, autorka bloga https://www.barswiat.pl
Wymiary: 10,7 x 10,7 x 11,7 cm
Pojemność garnka: 0,6 L
Materiał: aluminium, polipropylen
Waga: 179 g








Iwona Dziura — wesoły pasibrzuch znudzony prozą życia — wykluwa się ze swojej strefy komfortu. Z dnia na dzień zwalnia się z pracy, sprzedaje cały swój dobytek i wyrusza w samotną, brawurową wyprawę po bezdrożach Rumunii i Mołdawii.
Pełna niespodzianek, barwnych postaci oraz wesołych perypetii podróż doświadcza bohaterkę na różne sposoby, często stawiając w nieoczekiwanych, komicznych sytuacjach. Wrodzona pogoda ducha oraz niekonwencjonalne metody pomagają jej wybrnąć z jednych absurdalnych tarapatów, by zaraz pchnąć w kolejne.
Studium przypadków Iwony Dziury w trasie to kopalnia wiedzy dla początkujących podróżników i jaskinia śmiechu dla wszystkich innych.
Książka, pod płaszczykiem opisu beztroskiej przygody, przemyca wiele cennych wskazówek dla tych, którzy niekoniecznie mają sześć zer na koncie, a śnią im się długie, ekscytujące wojaże. Niewtajemniczonym lekko i przystępnie wyjaśnia ideę backpackingu sprawiając, że od razu łapią bakcyla. A tym, którzy jeszcze ociągają się z realizacją własnych marzeń, daje porządnego kopa w wyobraźnię!




Na czas tej prelekcji oderwiecie się od codzienności i wyruszycie do niezwykłej krainy, którą ciężko sobie wyobrazić! Położona jest ona najdalej od Polski, znajdziecie ją na globusie praktycznie pod naszą ojczyzną. Wyspy na środku Pacyfiku to nie tylko Tahiti i Bora-Bora (przereklamowana sztuczna wyspa). Występuje tam ponad 150 przeróżnych wysp, na których mieszka ćwierć miliona ludzi. Powulkaniczne Markizy, atole na Tuamotu oraz rajskie Wyspy Towarzystwa z wielkimi lagunami i górami. Spotkacie tam zupełnie inny świat, w którym można się zakochać, zatracić i pozostać. Zamiast zakupów w sklepie spożywczym, poluje się tam na ryby, zamiast wizyt w pubach, odwiedza się specjalne wyspy „Motu” lub rajskie plaże. Spacerując po lesie i podziwiając kolorowe kwiaty, poczujecie zapachy lepsze niż w kwiaciarni. Podczas tej wędrówki będą czekać na Was też słodkie papaje, mango, czerwone banany lub najlepsze na świecie awokado. Po eksplorowaniu lądu warto wskoczyć do laguny, w której poczujecie się jak hipek lego wrzucony do najlepszego akwarium na świecie! Temperatura wody i powietrza są prawie takie same, dlatego w wodzie można spędzić cały dzień. W błękitnej lagunie minuta staje się godziną! Na Polinezji Francuskiej nie ma Domów Dziecka, bo nie są potrzebne. Nie ma napadów, wypadków samochodowych, nie zamyka się też domów, bo nikt nie widzi w tym potrzeby! Wyspiarze mają olbrzymie serca, większe od tych naszych „cywilizowanych”. Od samego początku znajomości traktują przybysza jak przyjaciela. Celebrują posiłki, uwielbiają spędzać czas z rodziną i przyjaciółmi. Pachną kwiatami, mają olbrzymie uśmiechy, a ich szczere i ciepłe spojrzenie powoduje, że człowiek chce przebywać w ich towarzystwie do końca swojego życia! Uwielbiają śpiew i taniec, szanują naturę, a większość dnia spędzają aktywnie, poza domem. Można wiele się od nich nauczyć, ponieważ posiadają cechy „wymarłe” w naszym świecie wartości. To właśnie ludzie generują wyjątkowość tych wysp i sprawiają, że są uznawane są za najlepsze na świecie. Błękitne laguny, łagodny klimat, kolorowe rafy i ryby, pachnące jak kwiaciarnie lasy, wodospady, wanilie, czarne perły, papaje, mango, kokosy, kwiaty to rzeczy, które schodzą w tym przypadku na drugi plan! Zakochałem się w Polinezji, poznałem tam wielu przyjaciół do których na pewno wrócę! Było mi dane odwiedzić ten raj podczas mojej 15-miesięcznej wyprawy przez Pacyfik. Rozpocząłem ją w Panamie, gdzie jako żółtodziób żeglarski zaokrętowałem się na jachcie „Czarny Diament” (1978 rok). Następnie przepłynąłem kanał Panamski i odwiedziłem: Wyspy Perłowe, Kostarykę, Cocos Island, Galapago$ i po 25 dniach żeglugi dotarłem na Polinezję Francuską. Spędziłem tam 3 miesiące po czym odwiedziłem Królestwo Tonga, Fidżi i zakończyłem pierwszy etap rejsu w Nowej Zelandii. W tym jednym z najdroższych państw na świecie spędziłem pół roku, bez pieniędzy. Remontowałem jacht, pracowałem w hostelu za nocleg i wyżywienie. Polowałem także na króliki, łowiłem węgorze, sadziłem drzewka i nawet doiłem krowy. Udało mi się tym sposobem zwiedzić obie nowozelandzkie wyspy. Następnie z nową załogą odwiedziłem Nową Kaledonię (jamajka pacyfiku), dzikie Wyspy Lojalności i zakończyłem rejs w Brisbane w Australii. Po opuszczeniu jachtu wraz ze znajomymi udało nam się wynająć za darmo kampera na 4 dni (a nawet zarobiliśmy 100AUD) i dzięki temu zwiedzić kultowe miejsca na wschodnim wybrzeżu. Po miesięcznej wizycie w Australii, na wieść o ciąży mojej siostry postanowiłem wrócić do Polski. W Sydney zakończyła się podróż, którą zapamiętam do końca swojego życia.
Serdecznie zapraszam na prelekcję, na której opowiem o przygodach, których nie zabrakło podczas 465 dniach na 26 wyspach : )!
Ahoj!
Wojciech Mura









Albania i jej sąsiedzi czyli nie takie dzikie Bałkany
Albania szturmem wdarła się na listy najpopularniejszych kierunków wakacyjnych wśród Polaków, ale nadal pozostaje krajem ciekawym i mało odkrytym. Iza – autorka bloga Moja Albania – pracuje w Albanii od 2011 roku i mieszkając tam odkrywała ten kraj oraz najbliższego sąsiada czyli Kosowo. O tych miejscach usłyszycie na spotkaniu – zarówno o atrakcjach, jak i o tym jak żyje się na „dzikich” Bałkanach.
Izabela Nowek-Tomczyk. Od 2011 roku pracuje w Albanii jako rezydent, pilot, przewodnik, tłumacz.
Współpracowała z wieloma biurami podróży (RAINBOW, Funclub, Selva tour, Pax), ale mam w swoim CV również współpracę z TVP, Tomaszem Sekielskim.
Zajmuje się organizacją pobytu oraz wycieczek objazdowych i fakultatywnych na miejscu w Albanii oraz w Kosowie.


Rodzina Łopacińskich spędziła rok w nieustannej podróży (łącznie 114 tys. przebytych km) korzystając przede wszystkim z ludzkiej gościnności, objechali świat i odwiedzili przy tym 40 krajów.
Za życzliwość i dobrą wolę rewanżowali się swoim gospodarzom tym samym, zaś ich dzieci, 11-letnia Łucja i 14-letni Wojtek, prowadziły w szkołach na całym świecie prezentacje, opowiadając swoim rówieśnikom o Polsce (po angielsku oraz hiszpańsku).
Mało tego – cała czwórka zdobyła w Gwatemali wulkanu San Pedro, dwa 6-tysięczniki wulkan Chachani w Peru i Huyana Potosi w Boliwii, stanęła na wierzchołku Kilimandżaro. Byli na środku świata w Quito i w chilijskim Puerto Williams, najdalej wysuniętym mieście świata. Na sławną Ushuaia, patrzyliśmy od południa, będąc tylko 960 kilometrów od Antarktyki.
Nie obyło się też bez niespodzianek, w szczególności gastronomicznych – w Chinach Wojtek zjadł mięso z psa, jego tata zaś świnkę morską, a w Wietnamie wszyscy spróbowali ruszającego się jeszcze serca kobry.
Wiele przygód przeżyliśmy pierwszy raz w życiu. W Chile w Valparaiso, karmiliśmy w nocy bezdomnych na ulicach. W Puno tańczyliśmy 1 listopada na cmentarzu z peruwiańską rodziną a w La Paz, uczestniczyliśmy w święcie czaszki. W Panamie odwiedziliśmy prawdziwego króla Indian NASO i przeżyliśmy atak termitów. W Nasca dotykaliśmy mumii na pustyni i lataliśmy nad tajemniczymi liniami płaskowyżu. Zjechaliśmy rowerem “Carretera de la muerte”. W Nikaragui odbyliśmy lekcje surfowania a w Hondurasie każdej nocy słyszeliśmy strzały i pojechaliśmy do najniebezpieczniejszego miasta świata, San Pedro Sula. W Afryce przyglądaliśmy się posiłkowi lwów, pożerających świeżo upolowaną antylopę i odwiedziliśmy wioskę Masajów. W starej stolicy Laosu, Luang Prabang częstowaliśmy o 5 rano buddyjskich mnichów ryżem a potem mieliśmy spotkanie z 30 absolwentami polskich uczelni.
Przede wszystkim byliśmy przez rok czasu razem ze sobą. Wspólnie przeżyliśmy te przygody. To z nami dzieci zobaczyły pierwszy raz w życiu wulkan, wieloryba, lodowiec, lwa morskiego i pustynię. Zobaczyły też, że będąc otwartym na drugiego człowieka i mając odwagę poprosić obcą osobę o pomoc, można wiele uzyskać. Miały okazję nauczyć się tej otwartości i z niej korzystać. Teraz mają do spłacenia wielki dług.
Łopacińscy są organizatorami
https://www.extremetravelfestival.
4-7 sierpień 2017- Szczecin
1-2 kwiecień 2017 Toruń




















Fundacja Klubu Podróżników Śródziemie
Aleja Podróżników
Piwnica Pod Baranami,
19.12.2016 godzina 19:00
Adam Brzoza
Fotografia przyrody okiem zawodowca
Fotografie Adama Brzozy właśnie takie są: przyciągają, fascynują, zapraszają w inne światy…. Fotografią zajmuje się profesjonalnie od 8 lat. Dąży to tego aby zdjęcia wywoływały emocje i emanowały swoistą atmosferą. Ale zawsze pragnie aby te emocje były pozytywne. Najczęściej szuka innego-niż standardowy-klimatu do przedstawienia na zdjęciach: pragnę pokazać góry, krajobraz od strony tajemniczej, czasem mrocznej a czasem bajkowej, ale często sięgam po piękno codzienności-wypowiada się autor. Ostatnio pasjonują go ginące zawody (baca, kowal,)-pragnie zatrzymać wyjątkowość tych ludzi, prac, zajęć chociażby na zdjęciach. Doskonale czuje się w reportażu, dokumentując sytuacje, zatrzymując w kadrze chwile.
FOTOGRAF NATIONAL GEOGRAPHIC POLSKA
Współpracuje na stałe z Tatrzańskim Parkiem Narodowym
Publikuje zdjęcia w prasie lokalnej oraz magazynach krajowych i zagranicznych, zdjęcia zdobią także przewodniki oraz ksiązki i inne wydawnictwa.
zdjęcia ukazały sie m.i. : National Geographic , Traveler, TATRY, Newsweek, Zwierciadło, Kaleidoscope, Inspire,


Klub Podróżników Śródziemie
Ogólnopolski portal podróżniczy poświęcony odkrywaniu Polski i świata. Od znanych miast i zabytków, przez górskie szlaki i podziemia, po miejsca nieoczywiste i zapomniane.
Rzetelne relacje, autorskie przewodniki oraz praktyczne wskazówki dla turystów, pasjonatów historii i miłośników aktywnego podróżowania.
Odkrywaj świat z nami – świadomie, krok po kroku i z pasją.