Rozmowa Jacka Majchrowskiego z Bartoszem Piłatem:
[i]Euro 2012 miało sens?
– To był sukces. Kraków nie miał w nim pełnego udziału, ale Polska skorzystała, pokazując, że umie znakomicie organizować takie wydarzenia. Przy okazji stało się to, co najważniejsze: zainwestowano ogromne środki w infrastrukturę w miastach, gdzie odbywały się mecze. Nie można dziś pytać wyłącznie o koszty utrzymania stadionów, zapominając o długości zbudowanych dróg, liczbie kupionych tramwajów i całej infrastrukturze, która powstała. A poza tym u nas deadline wciąż ma wyjątkowe znaczenie motywacyjne, bez tego wszystko trwa dłużej.[/i]
[…]
Warto wydawać na organizację samej imprezy[i](Igrzysk Olimpijskich) nawet 250 mln zł z budżetu Krakowa?
– Obiekty koniecznie potrzebne do igrzysk albo mamy, albo od lat zamierzaliśmy je zbudować i są wpisane do naszej wieloletniej prognozy finansowej. Jeśli dojdzie do igrzysk, powstaną szybciej. Jedyna rzecz, której nie planowaliśmy, to wioska olimpijska. Po imprezie ma pełnić funkcję osiedla komunalnego. Igrzyska przyspieszą inwestycje nawet o dziesięć lat, a w regionie doczekamy się rozbudowanego lotniska, dobrych połączeń do Zakopanego, być może kolei aglomeracyjnej. To chyba wystarczający powód.
Jest też kwestia wizerunku, promocji. Praga była oblegana przez turystów, ale osiadła na laurach i ruch zmalał. Kiedy zaczynałem urzędowanie, przyjeżdżało do Krakowa 4 mln turystów, dziś jest ich rocznie ponad 9 mln. Według GUS niemal 18 proc. mieszkańców Krakowa żyje z szeroko rozumianej turystyki, a ponieważ GUS nie bierze pod uwagę przedsiębiorstw zatrudniających mniej niż dziewięciu pracowników, szacujemy, że z turystyki żyje ok. 20 proc. krakowian. Jeśli zapomnimy o promocji, możemy mieć dołek. Na szczęście w 2016 r. odbędą się Światowe Dni Młodzieży. To przedłuży falę popularności na jakiś czas. Igrzyska są kolejną genialną okazją.
Irytują mnie naciski, by nie wydawać na igrzyska, ale budować przedszkola. Ja akurat jestem zwolennikiem rozwiązań socjalnych, tylko to w większości nie są pieniądze, które można przeznaczyć na przedszkola. A po drugie – budowanie samych przedszkoli i domów starców to za mało, by zapewnić miastu rozwój, a za coś te przedszkola potem trzeba utrzymywać. Bez rozwoju nie będzie pieniędzy na utrzymanie inwestycji o charakterze socjalnym.[/i]