No i po ostatniej w tym sezonie akcji Czyste Góry Czyste Szlaki.
Niestety aura niespecjalnie nam sprzyjała: deszczowo, wietrznie i dość zimno. W kameralnym gronie zaglądneliśmy na bieszczadzkie szlaki i pozbieraliśmy to, co „turyści” zostawili po sobie. Choć muszę przyznać, że pod względem śmieci nie było aż tak tragicznie – tak trzymać!
Trafiliśmy akurat w apogeum jelenich ryków, które klimat mroczny wprowadziły (zwłaszcza, gdy szlakiem idzie się nocą). Jeden ryczący nawet spał w Bacówce 😉 Choć nie jesteśmy pewni, czy nie był to przypadkiem niedźwiedź 🙂
Dziękujemy Bacówce pod Mała Rawką, która nas miło ugościła, Kubie, który suche drewno wymodził na wspólne piątkowe ognicho i Mirkowi, ogniowemu McGyverowi, który niemal w każdych warunkach ognisko jest w stanie rozpalić (choć w sobotni wieczór, gdy już naprawdę mocno padało i wiało nawet i on poległ).
No i rzecz jasna wszystkim pozostałym uczestnikom akcji, których deszcze prognozowane (no i niestety też zastane) nie zniechęciły do wyjazdu w krainę Biesów i Czadów.
Miejmy nadzieję, że wiosną, gdy znowu powrócimy z akcją Czyste Góry Czyste Szlaki pogoda nas powita słoneczna!
Do zobaczenia w Czystych Górach na Czystych Szlakach!

. 
.

.
Rawki

.

.
no takie znalezisko na krzaczku nas powaliło :laugh:
pewnie miło wypić wino Bieszczady na Rawce, ale może by tak jednak pustą butlę ze sobą znieść? Waży ona więcej niż pełna, czy jak?

. 
.
Pożegnanie z Bacówką pod Małą Rawką










