- Ten temat ma 13 odpowiedzi, 2 głosy, a ostatnio został zaktualizowany 14 lat, 7 miesięcy temu przez
Redakcja.
-
AutorWpisy
-
2010-06-23 o 00:23 #124972
RedakcjaModerator[color=#000080][i]22.06.2010 Skardu
Pierwszy raz udalo mi sie poleciec samolotem do Skardu. Zarówno jak i przy Broad Peak, jak i przy Nandze musiałam drałować w każdą stronę rozklekotanym busem. Niektórzy z nas pokonywali tę trasę wielokrotnie (np. Anka, Darek), niektórzy są tu po raz pierwszy. Przy obecnych temperaturach jakie tu panują i na które narzekają nawet miejscowi, to 30 godzin jazdy non stop po Karakorum Highway dałoby się nam ostro we znaki. Wczoraj temperatura w Islamabadzie doszła do 51 stopni. Tak więc perpektrywa lotu poprawiła humor wszystkich uczestnikom wyprawy.
Tu w Skardu jest już o wiele lepiej. Po pierwsze jesteśmy wyżej (około 2400 m n.p.m.), po drugie klimat zmienia się z powodu bliskości gór. Lecąc tu samolotem widzieliśmy z daleka Nanga Parbat. Przepiękny szczyt, z którym mam bardzo miłe wspomnienia, a na którym obecnie działa inna polska ekipa pod przewodnictwem Artura Hajzera. [/i][/color]http://www.kingabaranowska.com/expeditions/expeditions.html
powodzenia wszystkim uczestnikom :laugh:
2010-07-30 o 02:52 #125261
RedakcjaModerator26.07.2010 Obóz III – IV
Po kilku dniach niepogody Kinga wraz z Fabrizio Zangrelli zdecydowali się wykorzystać zbliżające się okno pogodowe i 24 wyruszyli w drogę na szczyt. Na wyjście w górę zdecydowali się również Gerlinde Kaltenbrunner z Ralfem Dujmovitsem oraz Darek Załuski i Tamara Stys. Dziś spali w obozie III i – choć wieje bardzo – wychodzą wyżej do IV. Na 27 lipca planują atak szczytowy.
Trzymajcie kciuki. Mocno.Trzymamy kciuki za powodzenie wyprawy i 8. ośmiotysięcznik Kingi w drodze do Korony Himalajów.
Być może w tym momencie zdobywają szczyt?…2010-07-30 o 19:42 #125269
RedakcjaModerator29.07.2010 Obóz IV – baza
Nie udało nam się tym razem wejść na szczyt. Założyliśmy obóz IV pod ramieniem na wysokości ok 7800m, ale z tej racji, że trzeba było na tym odcinku wykonać mnóstwo pracy, przyszliśmy tam bardzo późno. Następny dzień był niestety bardzo wietrzny i zdecydowaliśmy się zejść do bazy. Nie mniej jednak to wyjście było cenne gdyż pozwoliło nam założyć obóz IV, założyć drogę praktycznie do ramienia a także zyskać niezbędną aklimatyzację. Dla mnie jest to o tyle ważne, bo nie chcę tu używać tlenu z butli. Podczas ostatniego wyjścia działaliśmy w kilka osób: Gerlinde Kaltenbruner z mężem Ralfem, Frederick Ericsson z partnerem Tre, Fabrizio Zangrili oraz ja. Dotarli później jeszcze Darek Załuski i Tamara Stys. Teraz wszyscy odpoczywają w bazie i czekają na jakąś lepszą pogodę.
2010-08-05 o 17:39 #125318
RedakcjaModerator04.08.2010 Obóz III
Dotarlismy bezpiecznie do trojki, mimo spadajacych zewszad kamieni.Trzeba bylo bardzo uwazac.Niestety kamienie spadaja z gory rowniez na nasz oboz trzeci,podziurawily kilka namiotow.Jutro startujemy o 5 rano do obozu czwartego,to bardzo dluga droga,zamierzamy tez przeniesc czworke wyzej,na ramie K2,na wys. 8 tys metrow. Myslcie prosze..
03.08.2010 Obóz II
Dotarlismy dzis szczesliwie do dwojki.Szlo nam sie 100 razy lepiej niz ostatnio bo nie bylo wiatru i sniegu po pas, za to bylo potwornie goraco i spadaly kamienie,trzeba bylo bardzo uwazac.Jutro zamierzamy isc do trojki,wstajemy bardzo wczesnie by isc bezpieczniej.Relacje glosowe mozna tez odsluchiwac na stronie Fabrizio: http://www.fieldtouring.com
2010-08-05 o 20:29 #125319
RedakcjaModerator05.08.2010 Obóz IV wysunięty
Dziś o 14.00 (17.00 czasu pakistańskiego) Kinga i Fabrizio dotarli do obozu wysuniętego – IV na wysokości 8000m. Pogoda jest świetna. Jeszcze dziś po północy rusza atak szczytowy. trzymajcie kciuki!
2010-08-06 o 14:44 #125330
RedakcjaModerator06.08.2010 Obóz IV wysunięty
Jestem ciagle w obozie IV na 8 tys.Wstalismy o polnocy ale pogoda byla fatalna: zero widocznosci,sypalo sniegiem i wialo.Na szczyt zdecydowali sie pojsc Gerlinde,Frederick oraz Tre (Tre zawrocil po paru godz), reszta jest w obozie IV (ja,Fabrizio,Darek,Tamara,Tre,Jura,Tomek).
2010-08-07 o 03:56 #125338
RedakcjaModerator06.08.2010 Obóz IV wysunięty
Ciezko mi sie to pisze..
Dzis zginal Frederick. Spadl z butelki.Byla z nim razem Gerlinde,pisze o tym na swojej stronie. My jestesmy przybici ta informacja,mimo ze czesc z nas zamierzala jutro wyjsc do szczytu,zrezygnowalismy i wszyscy schodzimy do bazy. Jest bardzo krucho w scianie i schodzimy bardzo ostroznie. Ponadto jestesmy bardzo przybici,wszyscy bardzo lubilismy Fredericka..2010-08-07 o 04:14 #125339Anonimowy
GośćCiężko cokolwiek napisać…
Schodźcie ostrożnie i wróćcie cało do domu.
2010-08-19 o 12:17 #125483
RedakcjaModerator„Jet Stream na górze i lawiny na dole zmusiły nas do wycofania się i definitywnej rezygnacji z próby zdobycia szczytu. Załamani zeszliśmy do bazy, zamówiliśmy już tragarzy” – poinformował Bogusław Ogrodnik kierownik wyprawy.
Polacy szykowali się do ataku z początkiem sierpnia, jednak po wypadku, gdy śmierć poniósł Fredrik Ericsson, a przede wszystkim z uwagi na fatalne warunki, zrezygnowali z dalszej wspinaczki.2010-08-21 o 11:43 #125500
RedakcjaModerator20.08.2010 Skardu
Utknelam w Skardu, na polnocy Pakistanu. Sytuacja w Pakistanie z powodu powodzi jest dramatyczna. Karakorum Highway nieprzejezdne i nie moge sie stad wydostac. W calym Skardu praktycznie brak jedzenia. Sa podstawiane wojskowe samoloty by ewakuowac ludnosc ale pogoda nie sprzyja ich czestemu lataniu. Dzis spedzilam jakies 10 godz na wojskowym lotnisku w polowych warunkach ale znow samolot odwolano. Musialam przelozyc moj samolot do Polski, mam nadzieje ze na niego zdaze. Takie te moje gory wysokie z przygodami…
16.08.2010 Trekking do Skardu
Dzis po paru dniach wedrowki mam nadzieje dotrzec do Askole, a stamtad do Skardu.Wiemy ze droga do Skardu jest w bardzo kiepskim stanie i czesto nieprzejezdna.Karakorum highway zamkniete,jest podstawiany dodatkowy wojskowy samolot.Wiecej napisze jak uda mi sie w koncu stad wydostac.Do uslyszenia!
2010-08-25 o 22:27 #125550
RedakcjaModeratorKinga jest już w kraju. Kinga wylądowała 25.08.2010 na lotnisku w Warszawie o godzinie 16.15.
Teraz czekamy na obszerniejszą relację z przygód pod K2 .2010-09-14 o 04:06 #125686
RedakcjaModerator12.9.2010 Warszawa
Zakończyła się moja wyprawa na K2 – drugi szczyt świata. Jestem w domu i udało mi się odespać trudy wyprawy, a w szczególności długiego powrotu.
K2 to niezwykle ważna dla mnie góra. Niełatwa. Ale tak naprawdę niczego innego się nie spodziewałam. Wejścia na szczyt K2 zdarzają się raz na kilka lat, a jeśli udaje się to komuś przy pierwszym podejściu, to można mówić o niezwykłym szczęściu. Ja w tym roku stanęłam szczęśliwie na Annapurnie, tak więc nie mogę narzekać. Annapurna ma przecież najmniejszą ilość wejść na szczyt ze wszystkich ośmiotysięczników.
Kiedy jest się pod K2 z ludźmi, którzy po raz piąty walczą o to, by stanąć wreszcie na wierzchołku, to czuje się ogromny respekt. Wielu z nich ma ponad 20-letnie doświadczenie w górach najwyższych. Ja również przez długi czas przed wyprawą zadawałam sobie pytanie, czy to już ten odpowiedni moment, by – zmierzyć się – z Górą Gór. Fakt, to moja kilkunasta wyprawa na ośmiotysięcznik, ale K2 jest z nich przecież natrudniejsze…
Teraz mogę śmiało powiedzieć, że było to dla mnie bardzo cenne doświadczenie. Dwukrotnie wspięłam się i nocowałam na ramieniu K2 na wysokości 8 tysięcy metrów i poznałam gruntownie drogę Basków (Cesena). Wiem już czego się na tej górze spodziewać, gdy pojadę tam po raz kolejny.To, co pozostaje i jest dla mnie najważniejsze, to świadomość, że ludzie z którymi się wspinam to prawdziwi ludzie gór. To właśnie emocje, przyjaźnie, piękne wspomnienia i cenne doświadczenia pozostają po takiej wyprawie w naszej głowie. Uważam za niezwykłe szczęście móc wspinać się na K2 z fantastycznymi ludźmi. Cudownie było poznać bliżej himalaistki, które w tym roku zmagały się na K2: Gerlinde, Anię, Tamarę czy też naszą nieodzowną Kaję – lekarza wyprawy. Wreszcie cały nasz zespół, który ubezpieczył drogę Basków, aż do wysokości 8 tysięcy metrów i który włóżył sporo pracy w przygotowanie tej ekspedycji. Na zawsze w mojej pamięci pozostanie Fredrik i myślę, że wszystkim wspinaczom, którzy go poznali będzie go brakować. To był niezwykły człowiek.
W tym roku K2 nikomu nie pozwoliło stanąć na swym wierzchołku. Ale tak już jest w górach – to one decydują, czy staniemy na szczycie. Trzeba się nie poddawać i spróbować ponownie.
Dziękuję wszystkim Partnerom wyprawy, bez których ta espedycja by się nie odbyła.
Dziękuję Wszystkim, którzy nam kibicowali i o nas myśleli.
Dziękuję moim Przyjaciołom, że są ze mną, również w trudnych chwilach.
Kinga
2011-08-07 o 03:44 #128199
RedakcjaModeratorRelacja z kolejnej wyprawy na K2
najnowszy komunikat od KIngi:
[i]
Dotarliśmy do czwórki.
Data:
5.08.2011Dotarliśmy do czwórki. Jestesmy padnięci 🙁 bardzo ciężki odcinek.
Wieje i przeraźliwie zimno.
[/i]2011-08-11 o 02:55 #128244
RedakcjaModeratorParę słów o tym co działo się w ostatnich dniach.
Przez długi czas (jakieś 3 tygodnie) pracowaliśmy na drodze Basków zupełnie sami. Dostaliśmy liny poręczowe od FTA (kilkaset metrów mieliśmy swoich), tak więc kiedy prawie wszystkie zespoły, a także pojedyncze osoby przyszły z Gasherbrumów oraz Broad Peak’a droga była przygotowana do niższego obozu III (prawie 7 tys. m). Nie potrzebowaliśmy więcej lin, które niektorzy nam oferowali w zamian za naszą pracę i sprzęt FTA, gdyż musielibyśmy mówiąc krótko jeszcze zapłacić za portera by zabrać je z powrotem do Skardu. To czego potrzebowaliśmy, to umiejętności w prowadzeniu drogi, a także chęci do pracy. Z tym niestety było gorzej. Większość osób zawitała do bazy tylko na tydzień (ew. 10 dni), dość zmęczona, licząc na przygotowaną drogę i szybkie „zaliczenie” szczytu.
Po otwartym pytaniu ze strony Fabrizio: kto może pójść z nim poręczować Butelkę, nie zgłosił się nikt. Nikt po prostu nie chciał ponosić ryzyka, albo nikt nie umiał poręczować takiego terenu. Ale po kolei.
Pod koniec lipca mieliśmy w bazie „wielkie obrady”, a wręcz głosowanie. Moja prognoza pogody (a także Christiana), czyli Meteoexploration.com wskazywała jednoznacznie na 3-4 sierpnia jako najbardziej optymalny dzień szczytowy, jeśli chodzi o prędkość wiatru. Niestety wspinacze, którzy wspinali się z tlenem nie byli gotowi na 4-tego, gdyż chcieli, by wcześniej ich porterzy wysokościowi wynieśli im do góry tlen, a także ekwipunek. Faktycznie: 3 i 4 sierpnia okazały się potem dobrymi dniami.3 sierpnia gdy dotarliśmy do niższego obozu III, Fabrizio zaporęczował 200 metrów do właściwego obozu III, a następnie, gdy wszyscy położyli się do namiotów poszedł poręczować dość nieprzyjemne skalne partie powyżej obozu III (około 200 metrów), by następnego dnia wcześniej wyruszyć do góry. Wrócił po 18.00 do namiotu, umawiając się, że następnego dnia, śnieżne odcinki w stronę obozu IV, zacznie torować inny zespół.
4 sierpnia dowodzenie przejął Luis Stizsinger, który zaporęczował niezbyt łatwy śnieżny trawers. Powyżej zostały znalezione stare liny z poprzednich lat (niezbyt dobre), jednakże akcja górska szła bardzo bardzo wolno. Tak jak się umawialiśmy, wyszliśmy tego dnia na końcu, z racji włożonej pracy dnia poprzedniego. W okolicach południa stwierdziliśmy, że w takim tempie dotrzemy do ramienia po zmroku, czyli nie zdążymy wypocząć do ataku szczytowego, który miałby nastąpić za parę godzin. Zdecydowaliśmy się zejść z powrotem do obozu III, tam spędzić noc i ruszyć ponownie następnego dnia do góry.
Tak jak przypuszczaliśmy, tylko jeden zespół dotarł do ramienia K2 kiedy już było ciemno: Alex, Gerfried oraz jego klient (na tlenie) + jego porter wysokościowy, który niósł dla niego tlen. Nie zdecydowali się na akcję górską dnia następnego, czekając na resztę zespołów.
Reszta zespołów ulokowała się pomiędzy obozem III i IV: uczestniczka agencji FTA Sophi wraz z Szerpą Lakpką + dwoma porterami wysokościowymi, którzy nieśli dla nich tlen oraz zespół Bruno i Christian.
5 sierpnia nie okazał się dniem szczytowym. Padał śnieg, a następnie przeraźliwie wiało. Wszyscy dotarli do ramienia: my z trójki, reszta z „obozów pośrednich”.
6 sierpnia niestety powitał nas silnym wiatrem i trzeba było schodzić w dół. Jeszcze tego samego dnia wieczorem dotarliśmy z Fabrizio do bazy. Niektórzy również dotarli do bazy, niektórzy nocowali w obozie II.Po dwóch dniach zostaliśmy w bazie znów zupełnie sami, tak jak na początku. Sprawdzamy prognozy pogody, które w tej chwili niestety wydają się fatalne i możliwość ponownego wyjścia do góry.
Kinga, my trzymamy kciuki za powodzenie i Twoją 8 górę z korony :laugh:
-
AutorWpisy
- Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.