Klub Podróżników – Śródziemie – portal podróżniczy | Polska, Europa, Świat
  • Slajdowiska
    • Spotkania autorskie
  • Relacje
    • Europa
      • Albania
      • Austria
      • Bułgaria
      • Chorwacja
      • Czarnogóra
      • Czechy
      • Dania
      • Francja
      • Hiszpania
      • Holandia
      • Kosowo
      • Litwa
      • Luksemburg
      • Macedonia
      • Malta
      • Niemcy
      • Norwegia
      • Portugalia
      • Rosja
      • Rumunia
      • Serbia
      • Slowacja
      • Slowenia
      • Szwajcaria
      • Ukraina
      • Wegry
      • Wielka Brytania
      • Włochy
    • Polska informacje i fotorelacje
      • Forty i twierdze
      • Góry
      • Kolej
        • Parowozownie
      • Miasta
      • Miejsca wyjątkowe
      • Muzea
      • Podziemia
      • Polska na weekend
      • Skanseny w Polsce
      • Woda
      • Województwa
        • Dolny Śląsk
        • Kujawsko-pomorskie
        • Łódzkie
        • Lubelskie
        • Lubuskie
        • Małopolskie
        • Mazowieckie
        • Opolskie
        • Podkarpackie
        • Podlaskie
        • Pomorskie
        • Śląskie
        • Świętokrzyskie
        • Warmińsko-mazurskie
        • Wielkopolskie
        • Zachodniopomorskie
      • Zabytki sakralne
      • Zamki i pałace
    • Świat
      • Afryka
      • Ameryka Południowa
      • Ameryka Północna
      • Ameryka Środkowa i Karaiby
      • Antarktyda
      • Australia i Oceania
      • Azja
    • Schroniska Górskie
  • Filmy
  • Sprzęt
    • Polecamy
    • Recenzje sprzętu
    • Testy sprzętu
  • Autorzy
    • Albin Marciniak
    • Karolina Zięba-Kulawik
    • Redakcja
  • Forum
  • Fundacja Aleja Podróżników
  • Kontakt
poniedziałek, 23 marca, 2026
Klub Podróżników – Śródziemie – portal podróżniczy | Polska, Europa, Świat
  • Slajdowiska
    • Spotkania autorskie
  • Relacje
    • Europa
      • Albania
      • Austria
      • Bułgaria
      • Chorwacja
      • Czarnogóra
      • Czechy
      • Dania
      • Francja
      • Hiszpania
      • Holandia
      • Kosowo
      • Litwa
      • Luksemburg
      • Macedonia
      • Malta
      • Niemcy
      • Norwegia
      • Portugalia
      • Rosja
      • Rumunia
      • Serbia
      • Slowacja
      • Slowenia
      • Szwajcaria
      • Ukraina
      • Wegry
      • Wielka Brytania
      • Włochy
    • Polska informacje i fotorelacje
      • Forty i twierdze
      • Góry
      • Kolej
        • Parowozownie
      • Miasta
      • Miejsca wyjątkowe
      • Muzea
      • Podziemia
      • Polska na weekend
      • Skanseny w Polsce
      • Woda
      • Województwa
        • Dolny Śląsk
        • Kujawsko-pomorskie
        • Łódzkie
        • Lubelskie
        • Lubuskie
        • Małopolskie
        • Mazowieckie
        • Opolskie
        • Podkarpackie
        • Podlaskie
        • Pomorskie
        • Śląskie
        • Świętokrzyskie
        • Warmińsko-mazurskie
        • Wielkopolskie
        • Zachodniopomorskie
      • Zabytki sakralne
      • Zamki i pałace
    • Świat
      • Afryka
      • Ameryka Południowa
      • Ameryka Północna
      • Ameryka Środkowa i Karaiby
      • Antarktyda
      • Australia i Oceania
      • Azja
    • Schroniska Górskie
  • Filmy
  • Sprzęt
    • Polecamy
    • Recenzje sprzętu
    • Testy sprzętu
  • Autorzy
    • Albin Marciniak
    • Karolina Zięba-Kulawik
    • Redakcja
  • Forum
  • Fundacja Aleja Podróżników
  • Kontakt
Klub Podróżników – Śródziemie – portal podróżniczy | Polska, Europa, Świat
Klub Podróżników – Śródziemie – portal podróżniczy | Polska, Europa, Świat
  • Klub Podróżników – Śródziemie – portal podróżniczy | Polska, Europa, Świat
  • Fundacja Aleja Podróżników
  • Forum
  • Relacje
    • Europa
    • Polska
    • Świat
  • Sprzęt
    • Recenzje sprzętu
    • Testy sprzętu
  • Książka
  • Kontakt
Copyright 2025 - All Right Reserved
Azja

Indie

przez Albin Marciniak 2010-08-25
Napisane przez Albin Marciniak

Przeprowadzka, czyli Magda i Przemek w podróży
„Tak więc sprzedaliśmy wszystko co mieliśmy, rzuciliśmy pracę i ruszyliśmy w drogę”

Indie północne – informacje praktyczne

Posted on 24 Sierpień 2010 by Magda

Informacje zebrane na trasie Varanasi-Agra-Jaipur-Pushkar-Bundi-Udaipur-Jodhpur-Jaisalmer-Amritsar-Dharamsala-Manali-Srinagar-Ladakh-Manali-Chandigar-Haridwar-Delhi

Wiza

Niezbędna. Nie ma możliwości jej uzyskania na granicy czy lotnisku. Koniecznie trzeba o nią wystąpić wcześniej. My ubiegaliśmy się o wizę w indyjskiej placówce dyplomatycznej w Kathmandu, co wszystkim szczerze odradzamy. Zabiera to jakieś 2 tygodnie i wymaga trzech długich wizyt w konsulacie, gdzie efektywność pracy jest żadna.

Pieniądze i koszty

Walutą Indii jest rupia. W czasie naszego pobytu w Indiach US$1 = około 47 rupii. Indie są bardzo tanie. Nasze średnie dzienne wydatki wyniosły po 1000 rupii ($21) na osobę w Ladakh i po 750 rupii ($15) na osobę w pozostałej części kraju. Przy czym w Ladakh kilkakrotnie wypożyczaliśmy samochód z kierowcą, co nie jest tam tanie, a w reszcie Indii większość nocy spędzaliśmy w klimatyzowanych pokojach (z powodu nieopisanych upałów), co podniosło koszty. Więc da się taniej.

Bankomaty są powszechne i nie ma z nimi problemu (może poza Indusami, którzy namiętnie zaglądają przez ramię jak się wyciąga kasę – trzeba ich po prostu stanowczo przegonić to się odsuną ;))

Przykładowe ceny:
– dwójka z łazienką, z wiatrakiem – od 200r za norę. Coś miłego od 300r
– dwójka z łazienką, z klimą – od 500r
– masala dosa – od 35r
– thali – od 40r w podłej knajpie, od 60r w miłej, czystej restauracji
– internet – od 20r/h w Delhi do 90r/h w Leh
– woda 1l – 10-12r
– napoje gazowane 0.5l – 12r
– piwo w sklepie – 70r

Na praktycznie każdym towarze sprzedawanym w jakimś opakowaniu nadrukowana jest maksymalna cena tego towaru. Czasem sprzedawca żąda ceny wyższej niż ta sugerowana i wtedy trzeba się targować. Faktem jest, że turyści prawie zawsze muszą zapłacić tą maksymalną cenę narzuconą przez producenta, podczas gdy lokalsi płacą mniej.

Transport

Na długich trasach zdecydowanie warto wybrać pociąg. Dokładne informacje o kolei w Indiach, o klasach pociągów itp można znaleźć tutaj. Bilety można kupić na miejscu w kasie lub przez internet. Na większych stacjach są osobne kasy dla turystów. Jeśli takich kas nie ma trzeba się przygotować na sporo czekania i przepychania. Rozkład pociągów i orientacyjne ceny można sprawdzić na stronie ClearTrip. Można też przez nią kupić bilet. Trzecia opcja zakupu to wizyta w jednym z wielu lokalnych biur podróży, które za niewielką prowizję kupią bilet. Jeśli na Clear Trip dostajemy info, że biletu na daną trasę nie ma, warto wybrać się na dworzec albo do biura podróży. Tam kasjerzy mają dostęp do tzw. tourist quota, czyli biletów zarezerwowanych specjalnie dla turystów, które nie pokazują się na Clear trip.

Na krótkich trasach warto wybrać autobus, bo z naszego doświadczenia autobusy są w miarę punktualne (czego nie można powiedzieć o pociągach). Autobusy są państwowe i prywatne. Państwowe są niesamowicie tanie, ale zazwyczaj w bardzo kiepskim stanie i brudne. Prywatne ciut droższe, ale nadal tanio. Lepszy stan techniczny i komfort niż w państwowych. W Radżastanie powszeche są autobusy sypialne.

Na bardzo krótkie trasy typu dworzec – hostel najlepsze są riksze. Rowerowe są bardzo tanie, motorowe ciut droższe. Trzeba się mocno targować, bo kierowcy mają tendencję do rzucania cenami w kosmosu.

Varanasi

  • riksha motorwa z dworca kolejowego nad rzekę – około 50r
  • guest housy nad Gangesem w okolicach głównego ghatu – od 250r za dwójkę z łazienką
  • wynajęcie łodzi rano – cena wywoławcza to około 50r za osobę za godzinę. Rejsy w ciągu dnia są tańsze
  • codziennie o zachodzie słońca przy głównym ghacie zaczyna się ceremonia, którą koniecznie trzeba zobaczyć. Warto przyjść godzinę wcześniej, żeby zając dobre miejsce
  • internet 20r/h
  • dobre i niedrogie jedzenie w backpackerskiej knajpie Mona Lisa

Agra

  • riksha motorowa z dworca Agra Fort pod Taj Mahal – 40r
  • Hotel Raj 150m od południowej bramy Taj Mahal, 450r za dwójkę z klimą
  • riksha na punkt widokowy po drugiej stronie rzeki – 150r w dwie strony
  • wejście na ten punkt widokowy – 100r, ale wystarczy iść jakieś 150m wzdłuż płotu okalającego to miejsce, żeby dojść do punktu z identycznym widokiem, tyle że darmowego
  • autobus prywatny delux do Jaipur odjeżdża z miejsca jakieś 100m od dworca autobusowego. 211r za non-AC, co godzinę. O 6.30 i 14.30 AC za 324r
  • Wejście do Taj Mahal kosztuje 750r. W cenie mała butelka wody i ochraniacze na buty

Delhi

  • dziesiątki hosteli i hoteli w dzielnicy Paharganj
  • zatrzymaliśmy się w hotelu Raj. 650r za dwójkę z klimą. Elegancko
  • przejazd metrem kosztuje od 10r (drożej na dłuższe dystanse)
  • internet 20r/h

Radżastan

  • Jaipur – bardzo dużo hoteli w okolicach dworca autobusowego. Dwójka z klimą od 500r; wejście do pałacu – 300r; autobusy do większości miast w Radżastanie z dworca autobusowego
  • Pushkar – Milkman Guesthouse, dwójka z klimą za 500r; częste autobusy do Ajmer. Tam można przesiąść się na wiele różnych kierunków
  • Bundi – dwójki z wiatrakiem od 200r; wejście do fortu 60r + 50r pozwolenie na aparat
  • Udaipur – wiele guesthousów w okolicach jeziora. Dwójki z klimą od 500r, bez klimy od 300r; wejście do pałacu – 300r; wejście na pokaz tradycyjnych tańców – 110r w tym pozwolenie na aparat
  • Jodhpur – dwójka z klimą od 500r; wejście do fortu 300r; riksza z centrum do fortu 50r; riksza z centrum do dworca kolejowego – 30r
  • Jaisalemer – dwójka z klimą od 500r; wejście do fortu bezpłatnie, poza muzeum

Amritsar

  • dziesiątki hosteli i hoteli w okolicach świątyni. Dwójka z klimą od 500r
  • można bezpłatnie spać w dormitorium na terenie świątyni. Osobne dormitorium dla obcokrajowców. Dotacja mile widziana
  • wejście do świątyni jest bezpłatne
  • bezpośredni autobus do Dharamsali, 11.15 rano, 160r za osobę

Daramshala

  • dojazd z dolej Dharamsali do górnej (McLeod ganj) – 10r autobusem
  • dziesiątki guesthousów w McLeod Ganj, dwójka bez łazienki od 150r, z łazienką od 300r
  • lokalne agencje organizują trekingi po okolicach (np. Kullu Valley)
  • autobusy do Manali – lokalny o 6.00 z głównego placu w McLaod Ganj, 10-12h, 290r, nocny turystyczny – około 600r

Manali

  • najtańsze guest housy są w Old Manali. To jakieś 30min pieszo pod górkę od dworca autobusowego. Dwójka z łazienką od 150r (podły i brudny pokój). Coś lepszego od 300r
  • najtańsze jedzenie w lokalnych restauracje w okolicach dworca autobusowego. Restauracje w Old Manali są drogie

Chandigarh

  • nie ma tanich guest housów. Najtańszy hotel jaki udało nam się znaleźć kosztował 800r za dwójkę z klimą. Niestety nie pamiętamy nazwy, ale było to jakieś 10min spacerek od głównego dworca autobusowego, przy ulicy Himalaya Marg, bardzo blisko Hostelu Piccadily

Haridwar

  • dużo guest housów, czysta dwójka bez klimty od 300r

Ladakh

  • Dotrzeć można drogą lądową lub powietrzną. Loty są przez cały rok tylko do Delhi i do Srinagar. Lądem można dojechać na dwa sposoby. Pierwsza, najkrótsza trasa wiedzie przez Manali do Leh. Ta droga otwarta jest tylko kilka miesięcy w roku (zazwyczaj od połowy czerwca do końca wrzesnia). Trasa ma 473km i jej pokonanie zajmuje co najmniej 20h (jeep), a nawet 2 dni (zwykły autobus). Druga opcja to trasa przez Jammu i Srinagar. Zajmuje więcej czasu, ale ta droga jest otwarta przez dłuższy czas (Jammu-Srinagar w zasadzie przez cały rok, Srinagar-Leh przez co najmniej 6 miesięcy w roku).
  • Koszt przejazdu na trasie Manali-Leh to jakieś 15tys rupii za jeep (do 6 osób). Można też jechać autobusem lub minibusem. Minibus kosztuje około 1500-1800r za osobę, jedzie co najmniej 20h. Autobus zwykły (dla lokalsów) kosztuje około 900r i jedzie 2 dni (z noclegiem na trasie). Jest jeszcze luksusowy autobus klimatyzowany. 1800r, dwa dni.
  • Koszt przejazdu na trasie przez Jammu i Srinagar. Z Jammu do Srinagar można pojechać autobusem (200r), minibusem (300r) albo jeepem (400r). Dojazd zajmuje od 7 do 12h w zależności od pojazdu. Z Jammu do Srinagar jest wybór pomiędzy autobusem (2 dni, z noclegiem w Kargil, około 500r) albo jeepem (3tys za osobę, jakieś 12h jazdy). Wybierając tą trasę warto wcześniej na bieżąco obserwować sytuację w okolicach Srinagar (częste strajki i zamieszki)
  • Stolicą Ladakh jest Leh. Większość guest housów znajduje się w dzielnicy Changspa. Przyzwoitą dwójkę z łazienką można znaleźć od 300r.
  • W Changspa jest kilkadziesiąt agencji organizujących treki, wycieczki itp itd.
  • W wiele popularnych miejsc wokół Leh można dojechać lokalnym autobusem. To może być jednak dosyć czasochłonne. Wtedy warto wynająć samochód. Nie jest to tanie, więc najlepiej znaleźć kilka dodatkowych osób. Wszystkie samochody wożące turystów po Ladakh mają jednakowe ceny. Każdy kierowca ma książeczkę z listą wszystkich możliwych tras i z cenami. Ceny są za samochód. Do typowego samochodu wchodzi zazwyczaj max 6 pasażerów. Można uzyskać zniżkę (5-10%) po prostu o nią pytając. Przykładowe ceny: 3-dniowa wycieczka do Nubra Valley 5000r, 1-dniowa wycieczka do Pangong Lake – 5000r; 3-dniowa wycieczke do Tso Moriri – 8000r; 3-dniowy przejazd z Leh do Manali przez Tso Moriri i Tso Kar – 18000r, 1-dniowa wycieczka do monasterów wzdłuż drogi do Srinagar (Lamayuru, Alachi itd) – 3500r. Na wycieczki do pewnych miejsc potrzebne są pozwolenia. Można je załatwić przez każdą agencję. Pozwolenie kosztuje zazwyczaj 100-150r, jest ważne 5 dni i może być ważne na kilka miejsc (trzeba to zaznaczyć wypełniając formularz).

http://careerbreak.wordpress.com/

2010-08-25 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Azja

Indie

przez Albin Marciniak 2010-08-25
Napisane przez Albin Marciniak

Przeprowadzka, czyli Magda i Przemek w podróży
„Tak więc sprzedaliśmy wszystko co mieliśmy, rzuciliśmy pracę i ruszyliśmy w drogę”

Indie północne – informacje praktyczne

Posted on 24 Sierpień 2010 by Magda

Informacje zebrane na trasie Varanasi-Agra-Jaipur-Pushkar-Bundi-Udaipur-Jodhpur-Jaisalmer-Amritsar-Dharamsala-Manali-Srinagar-Ladakh-Manali-Chandigar-Haridwar-Delhi

Wiza

Niezbędna. Nie ma możliwości jej uzyskania na granicy czy lotnisku. Koniecznie trzeba o nią wystąpić wcześniej. My ubiegaliśmy się o wizę w indyjskiej placówce dyplomatycznej w Kathmandu, co wszystkim szczerze odradzamy. Zabiera to jakieś 2 tygodnie i wymaga trzech długich wizyt w konsulacie, gdzie efektywność pracy jest żadna.

Pieniądze i koszty

Walutą Indii jest rupia. W czasie naszego pobytu w Indiach US$1 = około 47 rupii. Indie są bardzo tanie. Nasze średnie dzienne wydatki wyniosły po 1000 rupii ($21) na osobę w Ladakh i po 750 rupii ($15) na osobę w pozostałej części kraju. Przy czym w Ladakh kilkakrotnie wypożyczaliśmy samochód z kierowcą, co nie jest tam tanie, a w reszcie Indii większość nocy spędzaliśmy w klimatyzowanych pokojach (z powodu nieopisanych upałów), co podniosło koszty. Więc da się taniej.

Bankomaty są powszechne i nie ma z nimi problemu (może poza Indusami, którzy namiętnie zaglądają przez ramię jak się wyciąga kasę – trzeba ich po prostu stanowczo przegonić to się odsuną ;))

Przykładowe ceny:
– dwójka z łazienką, z wiatrakiem – od 200r za norę. Coś miłego od 300r
– dwójka z łazienką, z klimą – od 500r
– masala dosa – od 35r
– thali – od 40r w podłej knajpie, od 60r w miłej, czystej restauracji
– internet – od 20r/h w Delhi do 90r/h w Leh
– woda 1l – 10-12r
– napoje gazowane 0.5l – 12r
– piwo w sklepie – 70r

Na praktycznie każdym towarze sprzedawanym w jakimś opakowaniu nadrukowana jest maksymalna cena tego towaru. Czasem sprzedawca żąda ceny wyższej niż ta sugerowana i wtedy trzeba się targować. Faktem jest, że turyści prawie zawsze muszą zapłacić tą maksymalną cenę narzuconą przez producenta, podczas gdy lokalsi płacą mniej.

Transport

Na długich trasach zdecydowanie warto wybrać pociąg. Dokładne informacje o kolei w Indiach, o klasach pociągów itp można znaleźć tutaj. Bilety można kupić na miejscu w kasie lub przez internet. Na większych stacjach są osobne kasy dla turystów. Jeśli takich kas nie ma trzeba się przygotować na sporo czekania i przepychania. Rozkład pociągów i orientacyjne ceny można sprawdzić na stronie ClearTrip. Można też przez nią kupić bilet. Trzecia opcja zakupu to wizyta w jednym z wielu lokalnych biur podróży, które za niewielką prowizję kupią bilet. Jeśli na Clear Trip dostajemy info, że biletu na daną trasę nie ma, warto wybrać się na dworzec albo do biura podróży. Tam kasjerzy mają dostęp do tzw. tourist quota, czyli biletów zarezerwowanych specjalnie dla turystów, które nie pokazują się na Clear trip.

Na krótkich trasach warto wybrać autobus, bo z naszego doświadczenia autobusy są w miarę punktualne (czego nie można powiedzieć o pociągach). Autobusy są państwowe i prywatne. Państwowe są niesamowicie tanie, ale zazwyczaj w bardzo kiepskim stanie i brudne. Prywatne ciut droższe, ale nadal tanio. Lepszy stan techniczny i komfort niż w państwowych. W Radżastanie powszeche są autobusy sypialne.

Na bardzo krótkie trasy typu dworzec – hostel najlepsze są riksze. Rowerowe są bardzo tanie, motorowe ciut droższe. Trzeba się mocno targować, bo kierowcy mają tendencję do rzucania cenami w kosmosu.

Varanasi

  • riksha motorwa z dworca kolejowego nad rzekę – około 50r
  • guest housy nad Gangesem w okolicach głównego ghatu – od 250r za dwójkę z łazienką
  • wynajęcie łodzi rano – cena wywoławcza to około 50r za osobę za godzinę. Rejsy w ciągu dnia są tańsze
  • codziennie o zachodzie słońca przy głównym ghacie zaczyna się ceremonia, którą koniecznie trzeba zobaczyć. Warto przyjść godzinę wcześniej, żeby zając dobre miejsce
  • internet 20r/h
  • dobre i niedrogie jedzenie w backpackerskiej knajpie Mona Lisa

Agra

  • riksha motorowa z dworca Agra Fort pod Taj Mahal – 40r
  • Hotel Raj 150m od południowej bramy Taj Mahal, 450r za dwójkę z klimą
  • riksha na punkt widokowy po drugiej stronie rzeki – 150r w dwie strony
  • wejście na ten punkt widokowy – 100r, ale wystarczy iść jakieś 150m wzdłuż płotu okalającego to miejsce, żeby dojść do punktu z identycznym widokiem, tyle że darmowego
  • autobus prywatny delux do Jaipur odjeżdża z miejsca jakieś 100m od dworca autobusowego. 211r za non-AC, co godzinę. O 6.30 i 14.30 AC za 324r
  • Wejście do Taj Mahal kosztuje 750r. W cenie mała butelka wody i ochraniacze na buty

Delhi

  • dziesiątki hosteli i hoteli w dzielnicy Paharganj
  • zatrzymaliśmy się w hotelu Raj. 650r za dwójkę z klimą. Elegancko
  • przejazd metrem kosztuje od 10r (drożej na dłuższe dystanse)
  • internet 20r/h

Radżastan

  • Jaipur – bardzo dużo hoteli w okolicach dworca autobusowego. Dwójka z klimą od 500r; wejście do pałacu – 300r; autobusy do większości miast w Radżastanie z dworca autobusowego
  • Pushkar – Milkman Guesthouse, dwójka z klimą za 500r; częste autobusy do Ajmer. Tam można przesiąść się na wiele różnych kierunków
  • Bundi – dwójki z wiatrakiem od 200r; wejście do fortu 60r + 50r pozwolenie na aparat
  • Udaipur – wiele guesthousów w okolicach jeziora. Dwójki z klimą od 500r, bez klimy od 300r; wejście do pałacu – 300r; wejście na pokaz tradycyjnych tańców – 110r w tym pozwolenie na aparat
  • Jodhpur – dwójka z klimą od 500r; wejście do fortu 300r; riksza z centrum do fortu 50r; riksza z centrum do dworca kolejowego – 30r
  • Jaisalemer – dwójka z klimą od 500r; wejście do fortu bezpłatnie, poza muzeum

Amritsar

  • dziesiątki hosteli i hoteli w okolicach świątyni. Dwójka z klimą od 500r
  • można bezpłatnie spać w dormitorium na terenie świątyni. Osobne dormitorium dla obcokrajowców. Dotacja mile widziana
  • wejście do świątyni jest bezpłatne
  • bezpośredni autobus do Dharamsali, 11.15 rano, 160r za osobę

Daramshala

  • dojazd z dolej Dharamsali do górnej (McLeod ganj) – 10r autobusem
  • dziesiątki guesthousów w McLeod Ganj, dwójka bez łazienki od 150r, z łazienką od 300r
  • lokalne agencje organizują trekingi po okolicach (np. Kullu Valley)
  • autobusy do Manali – lokalny o 6.00 z głównego placu w McLaod Ganj, 10-12h, 290r, nocny turystyczny – około 600r

Manali

  • najtańsze guest housy są w Old Manali. To jakieś 30min pieszo pod górkę od dworca autobusowego. Dwójka z łazienką od 150r (podły i brudny pokój). Coś lepszego od 300r
  • najtańsze jedzenie w lokalnych restauracje w okolicach dworca autobusowego. Restauracje w Old Manali są drogie

Chandigarh

  • nie ma tanich guest housów. Najtańszy hotel jaki udało nam się znaleźć kosztował 800r za dwójkę z klimą. Niestety nie pamiętamy nazwy, ale było to jakieś 10min spacerek od głównego dworca autobusowego, przy ulicy Himalaya Marg, bardzo blisko Hostelu Piccadily

Haridwar

  • dużo guest housów, czysta dwójka bez klimty od 300r

Ladakh

  • Dotrzeć można drogą lądową lub powietrzną. Loty są przez cały rok tylko do Delhi i do Srinagar. Lądem można dojechać na dwa sposoby. Pierwsza, najkrótsza trasa wiedzie przez Manali do Leh. Ta droga otwarta jest tylko kilka miesięcy w roku (zazwyczaj od połowy czerwca do końca wrzesnia). Trasa ma 473km i jej pokonanie zajmuje co najmniej 20h (jeep), a nawet 2 dni (zwykły autobus). Druga opcja to trasa przez Jammu i Srinagar. Zajmuje więcej czasu, ale ta droga jest otwarta przez dłuższy czas (Jammu-Srinagar w zasadzie przez cały rok, Srinagar-Leh przez co najmniej 6 miesięcy w roku).
  • Koszt przejazdu na trasie Manali-Leh to jakieś 15tys rupii za jeep (do 6 osób). Można też jechać autobusem lub minibusem. Minibus kosztuje około 1500-1800r za osobę, jedzie co najmniej 20h. Autobus zwykły (dla lokalsów) kosztuje około 900r i jedzie 2 dni (z noclegiem na trasie). Jest jeszcze luksusowy autobus klimatyzowany. 1800r, dwa dni.
  • Koszt przejazdu na trasie przez Jammu i Srinagar. Z Jammu do Srinagar można pojechać autobusem (200r), minibusem (300r) albo jeepem (400r). Dojazd zajmuje od 7 do 12h w zależności od pojazdu. Z Jammu do Srinagar jest wybór pomiędzy autobusem (2 dni, z noclegiem w Kargil, około 500r) albo jeepem (3tys za osobę, jakieś 12h jazdy). Wybierając tą trasę warto wcześniej na bieżąco obserwować sytuację w okolicach Srinagar (częste strajki i zamieszki)
  • Stolicą Ladakh jest Leh. Większość guest housów znajduje się w dzielnicy Changspa. Przyzwoitą dwójkę z łazienką można znaleźć od 300r.
  • W Changspa jest kilkadziesiąt agencji organizujących treki, wycieczki itp itd.
  • W wiele popularnych miejsc wokół Leh można dojechać lokalnym autobusem. To może być jednak dosyć czasochłonne. Wtedy warto wynająć samochód. Nie jest to tanie, więc najlepiej znaleźć kilka dodatkowych osób. Wszystkie samochody wożące turystów po Ladakh mają jednakowe ceny. Każdy kierowca ma książeczkę z listą wszystkich możliwych tras i z cenami. Ceny są za samochód. Do typowego samochodu wchodzi zazwyczaj max 6 pasażerów. Można uzyskać zniżkę (5-10%) po prostu o nią pytając. Przykładowe ceny: 3-dniowa wycieczka do Nubra Valley 5000r, 1-dniowa wycieczka do Pangong Lake – 5000r; 3-dniowa wycieczke do Tso Moriri – 8000r; 3-dniowy przejazd z Leh do Manali przez Tso Moriri i Tso Kar – 18000r, 1-dniowa wycieczka do monasterów wzdłuż drogi do Srinagar (Lamayuru, Alachi itd) – 3500r. Na wycieczki do pewnych miejsc potrzebne są pozwolenia. Można je załatwić przez każdą agencję. Pozwolenie kosztuje zazwyczaj 100-150r, jest ważne 5 dni i może być ważne na kilka miejsc (trzeba to zaznaczyć wypełniając formularz).

http://careerbreak.wordpress.com/

2010-08-25 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Ameryka Środkowa i Karaiby

Ekwador i Galapagos

przez Albin Marciniak 2010-08-25
Napisane przez Albin Marciniak

Po wielu perypetiach meldujemy się po raz pierwszy z drugiego etapu podróży po Ameryce Południowej. Rozpoczęliśmy go wyprawą na Galapagos, a później nad Ocean Spokojny na wybrzeże Ekwadoru.
Wojtek i Wiola

Relacje z tej części podróży:

1-Ekwador i Galapagos

11÷12 sierpień 2010r

Rozpoczynamy II etap podróży po Ameryce Południowej przelotem liniami KLM (4900zł od os.w obie strony) z Warszawy do Quito, powrót z Caenne _ Gujana Francuska. Długi lot z dwoma międzylądowaniami, jedno na holenderskiej wyspie Bonaire (czyt. Boner – wyspa na Morzu Karaibskim u wybrzeży Wenezueli, wchodząca w skład Antyli Holenderskich), drugie w Guayaquil już na terytorium Ekwadoru. Prosto z samolotu meldujemy się w Polskim Konsulacie, aby po prawie pół rocznej przerwie przygotować nasza Toyotę do dalszej podróży. Na szczęście skrzynka z narzędziami dotarła wraz z nami i od tej pory mam już pod ręką cały potrzebny warsztat, jak wiecie tą pierwszą ukradli nam w porcie w Buenos Aires podczas wyładunku auta ze statku. Samochód w jak najlepszym porządku wymagał jedynie zabiegów kosmetycznych i sporego przepakowania bagaży. Przejmujemy dokumentację związaną z przedłużeniem pobytu naszej Toyoty od Tomka, pracownika konsulatu i dość wcześnie udajemy się na spoczynek zmożeni pięciogodzinną różnicą czasu pomiędzy Polską a Ekwadorem.

http://www.wojtektravel.pl/wp-content/gallery/galapagos-1/img_2051.jpg

13 ÷16 sierpień 2010r

Już o 8.00 ruszamy ponownie na lotnisko, tym razem na krajowe, aby odbyć lot na wyspy Galapagos. Dosłownie na cztery dni przed wylotem do Ekwadoru wykupiliśmy wycieczkę po tym archipelagu w opcji „last minute”, w tamtejszym biurze podróży „Columbus Travel”(czterodniowy rejs szesnastomiejscowym katamaranem kosztował tylko 720$ (!?) do tego jeszcze przelot w obie strony 400$ – analizując ceny już od dawna, ta wersja okazała się niezwykle atrakcyjną ofertą, gdyż normalnie koszt takiej podróży wahał się od 1700 do 2200$ za jedną osobę).Wyprawa na wyspy wiąże się z poważnymi kosztami. Odwiedzają je zatem głównie zapaleni miłośnicy przyrody, a nie przeciętni turyści. W skład archipelagu wchodzi 13 większych wysp i wiele małych wysepek. Najsłynniejszym gościem był niewątpliwie Karol Darwin, który przebywał tam w 1835 roku, co do chwili obecnej pamiętają jeszcze niektóre żółwie. Po dwóch godzinach lądujemy na naturalnym lotnisku na wyspie Santa Cruz, płacimy 100$ od osoby za wstęp do Narodowego Parku Galapagos i już po kilku chwilach pracownik biura wiezie nas do portu, gdzie kwaterujemy się w wygodnej, dwuosobowej kajucie z łazienką, na pokładzie katamaranu o nazwie Archipell II.

http://www.wojtektravel.pl/wp-content/gallery/galapagos-1/img_2142.jpg

Nie będziemy opisywali wszystkich wysp i wysepek odwiedzonych na trasie, przekażemy jedynie, że dłuższe płynięcia podczas tej czterodniowej podróży odbywały się nocą, do dyspozycji mieliśmy ponadto dwie motorówki, które dowoziły nas na ląd i umożliwiały pływanie oraz nurkowanie wzdłuż rafy, aby podziwiać świat podwodny tego archipelagu. Podczas lądowych eskapad, cały czas obsługiwał nas przewodnik mówiący również płynnie w języku angielskim. Mauricio Hurtado okazał się fascynatem i profesjonalistą w tym co robi, gdyż oprowadzając nas po wyspach wykazał się niesamowitą wiedzą, nie zapominając o przywoływaniu nas do porządku. Turysta na Galapagos ma silnie ograniczone prawa do swobodnego poruszania się jak i dotykania czegokolwiek. Kilka przykładów, już w samolocie nasze bagaże były popryskane nieznaną substancją, obowiązek otrzepywania się z piasku po opuszczeniu danego miejsca, zachować odległość metra od każdego zwierzątka, zakaz używania lampy błyskowej i na koniec zakaz zabierania ze sobą nawet najmniejszego kamyczka. Obsługa w ilości siedmiu osób dwoiła się i troiła, by zapewnić wysoki komfort podróżowania.

http://www.wojtektravel.pl/wp-content/gallery/galapagos-1/img_2105.jpg

William nasz bezpośredni dostawca cudów na stół, ze stałym uśmiechem na ustach przynosił z uporem maniaka co raz to nowe smakołyki. W przerwach od wkładania w nas tej masy kolorowych pyszności, obsługiwał bar. Kulinaria przerosły nasze najśmielsze oczekiwania, po dłuższym rejsie musieliby nas wynieść lub wyrzucić za burtę, gdyż z przejedzenia sami już nie bylibyśmy w stanie się poruszać, jak wiemy kula jest kształtem doskonałym, lecz mocno ograniczyło by nam to podróżowanie, zwłaszcza na motocyklu w późniejszym czasie.

http://www.wojtektravel.pl/wp-content/gallery/galapagos-1/img_2079.jpg

Ponownie po kilku miesiącach przerwy, jesteśmy na podobnym skrawku świata, co do geologicznej struktury, jak niedawno zwiedzana przez nas z motocykla europejska, wulkaniczna wyspa Islandia. Tu proces tworzenia niektórych wysp zakończył się dopiero 120 lat temu, a raczej jeszcze tak naprawdę dalej trwa. Nie będziemy zanudzać tymi informacjami, więc skupimy się jedynie na najwspanialszym doznaniu, jakim jest obcowanie z nienaruszoną naturą i przede wszystkim ze zwierzętami, które nie obawiają się człowieka, a co do gatunków to wiele z nich endemicznie występuje jedynie tutaj na naszym globie. Największe wrażenie robią na nas wielkie żółwie morskie i błotne zwane słoniowatymi, morskie i lądowe iguany, oraz całe mnóstwo przeróżnych ptaków z tymi najciekawszymi; niebieskonogimi głuptakami, oraz nadymającymi wielkie czerwone wole fregatami (samce). Jesteśmy z całym tym środowiskiem dosłownie na wysunięcie dłoni. Świat podwodny widziany podczas nurkowych seansów to fantazja kolorów i niezwykłość wielu gatunków ryb, krabów i innych morskich zwierząt. Żal opuszczać ten wspaniały region, lecz szybko mijają chwile podczas tej morskiej wyprawy, gdzie nie dano nam czasu na odrobinę nudy. Czwartego dnia po południu lecimy z powrotem tym razem z wyspy San Cristobal do stolicy Ekwadoru Quito.

http://www.wojtektravel.pl/wp-content/gallery/galapagos-1/img_2047.jpg

http://www.wojtektravel.pl/wp-content/gallery/galapagos-1/img_2081.jpg

Jeszcze tego dnia wieczorem spotykamy się w mieszkaniu konsula Tomka Morawskiego z jego dziećmi oraz polonijną grupą i jak przy takich okazjach bywa „rozmowy Polaków w świecie” trwały do późnej nocy. Wiele ciekawych nowych informacji, gdyż w spotkaniu uczestniczyli również księża werbiści pełniący obecnie działalność misyjną w tym państwie.

http://www.wojtektravel.pl/wp-content/gallery/galapagos-3/img_2347.jpg

http://www.wojtektravel.pl/wp-content/gallery/galapagos-3/img_2350.jpg

http://www.wojtektravel.pl/wp-content/gallery/galapagos-3/img_2366.jpg

17 sierpień 2010r

Następnego dnia ruszamy już naszą Toyotą spod drzwi konsulatu (Consulado de Polonia Leonidas Plaza No. 24-423 y Luis Cordero, Casilla 9461, Quito, Ecuador, tel. (00-593-2) 2229-293, 254-62-96, fax. (00-593-2) 2566-787, tel. komórkowy: (00-593) 985 04 761, e-mail: [email protected], [email protected] ) do miejscowości Same. Najpierw na północ drogą w kierunku na „Mitad del Mundo”, aby odwiedzić punkt wyznaczający środek świata znajdujący się na równiku – tam też go przekroczyliśmy! Dalej na zachód przez górzyste tereny porośnięte bujną roślinnością tropikalną do miejscowości La Independencia. Zjeżdżając z wysokości oscylującej w granicach 3000m.n.p.m prawie do zera. Następnie dr. Nr 25 na północ do portowego, dużego miasta Esmeraldas. Ostatni odcinek ponownie na zachód wybrzeżem Pacyfiku. Późnym wieczorem meldujemy się w posiadłości Tomka w Same nad Oceanem Spokojnym, gdzie spotykamy Arka, kapelana wojskowego armii kanadyjskiej, który od 25 lat mieszka w Kanadzie, a pochodzi ze Stalowej Woli. Przyjechał tu na wakacyjny odpoczynek po trudach misji wojskowych, również tych w Afganistanie. Mamy wiele tematów porównawczych gdyż ja również brałem niegdyś udział w takiej misji na Bliskim Wschodzie, będąc żołnierzem VIII zmiany polskiego kontyngentu wojskowego ONZ stacjonującego w tamtych czasach w Ismailii (Egipt) i na Wzgórzach Golan (Syria), gdzie właśnie wspólnie również z Kanadyjczykami uczestniczyliśmy przez pół roku w takiej misji. Po ponad 30 latach z rozmów wynika, że wiele się nie zmieniło, kiedyś wylatywały w powietrze pojazdy wojskowe na minach i nadal jest to największe zagrożenie śmiercią żołnierzy na tych terenach.

http://www.wojtektravel.pl/wp-content/gallery/galapagos-4/img_2589.jpg

http://www.wojtektravel.pl/wp-content/gallery/galapagos-4/img_2573.jpg

http://www.wojtektravel.pl/wp-content/gallery/galapagos-4/img_2583.jpg

18÷20 sierpień 2010r

Rankiem razem z Arkiem jedziemy na południe w okolice Mompiche do posiadłości Cabanias del Mar należącej również do Tomka a usytuowanej nad Pacyfikiem na porośniętej palmami kokosowymi piaszczystej, szerokiej plaży. Ostatnie kilkadziesiąt kilometrów błotnistym traktem w dżungli, a później plażą, pokonując wpływające do oceanu rzeki. Jeśli ktoś sobie może wyobrazić „raj”, to właśnie tak on chyba powinien wyglądać. Tu przez te dni oddajemy się wszystkim czynnościom, które są przypisane do atrybutów takiego miejsca. Plażowanie, kąpiele w ciepłej wodzie oceanu, wspaniały klimat i choć to równik, to temperatury w okolicy 26ºC i wieje cudowny wietrzyk od morza.

Jak to w raju bywa, również miejscowe kulinaria w postaci owoców morza były z pierwszej półki; langusty, kraby, krewetki i inne oceaniczne cuda, a do tego nowo poznane tropikalne owoce i naturalne soki z nich wytwarzane. Między innymi poznaliśmy owoc który wygląda jak małe, żółte bananki, a smakuje jak porzeczka oraz największy owoc na świecie o nazwie yafri, podawany jest tu w postaci koktajlu z mlekiem, wanilią, cukrem i lodem. Lodu nie polecamy, gdyż może być różnie, woda do jego wytworzenia może pochodzić np. z kałuży, a nie przewidujemy pozostania tutaj dłużej niż to konieczne. Nad całością czuwa murzyn z Kolumbii o imieniu Jorge i to on zdobywał dla nas kokosy z palmy, by rozprawić się z nimi maczetą i podać nam do konsumpcji. Był czas również na bardziej przyziemne czynności i wysprzątaliśmy dokładnie nasze autko. Aż żal opuszczać ten raj, ale mamy jeszcze dużo ciekawych miejsc przed sobą. Wieczorem ponownie tą samą drogą, jak trzy dni temu wracamy do Same.

http://www.wojtektravel.pl/wp-content/gallery/mompiche-1/img_2765.jpg

21 sierpień 2010r

Rano ruszamy wzdłuż brzegu Pacyfiku na wschód, aż do miejscowości San Lorenzo, przedzierając się najpierw przez zatłoczone i bardzo nieciekawe, wielkie portowe miasto Esmeraldas. Natomiast San Lorenzo, wciśnięty w sam róg pomiędzy oceanem i Kolumbią, to mała mieścina bez wyraźnego charakteru. Dalej kierujemy się wzdłuż granicy z Kolumbią na południe, gdzie pierwszy fragment trasy przebiega przez regularną tropikalną dżunglę. Mamy szczęście, gdyż przemieszczamy się świeżo co wyremontowaną, niegdyś bardzo kiepską drogę. Krajobrazy zmieniają się w im wyższe partie Andów wjeżdżamy, tym bardziej surowe zbocza, porośnięte skąpą niskopienną roślinnością. Parokrotnie nasz GPS pokazuje, że przekraczamy wysokość 3000m.n.p.m. Ile razy już przekroczyliśmy podczas tej podróży to pasmo górskie?, już straciłem rachubę , ale chyba około piętnastu. Późnym wieczorem docieramy do granicznego miasta Tulcan, gdzie wynajmujemy pokój w hostelu. Tu też kończymy naszą przygodę z Ekwadorem.

http://www.wojtektravel.pl/wp-content/gallery/mompiche-2/img_2837.jpg

Podsumowanie:

…w zamęcie idei i dróg…zastępczych recept na wszystko…doświadczyliśmy obcych w oku widzeń…na wycieczce z treściami i obrazami…od których, aż nas dreszcze przeszywają…spanoszone tym wszystkim głowy…ogłaszają dopełnienie źrenic…naraz wszystko takie zagęszczone pięknem…poza granicą dotyku…/…powracamy w inną rzeczywistość…gdzie wielu lęka się redukcji do zera…z powodu diety portfela…muszą przejrzeć się w czystce i udawać sabotaż…czasem muszą to wszystko podzielić przez zero…i obnosić się z tym wynikiem siedząc…no cóż…życie dokonuje się w kieszeniach świata…a nikt nigdy nie obiecał, że będzie sprawiedliwe…ale nie powinno tak być…że bogactwo graniczące ze skrajnym ubóstwem…stało się normą…gdzie równiejsi usankcjonowali patologię równych…to szatańska podnieta…to jak oglądanie filmu z precyzją aparatu rentgenowskiego…który sępiąc swoje zdjęcia…kończy się tragicznie…jak to już w historii świata bywało…

http://www.wojtektravel.pl/wp-content/gallery/ekwadorii/img_2944.jpg

http://www.wojtektravel.pl/index.php/wyprawy/4-ameryka-pd-etapii/1-ekwador-wraz-z-galapagos/

www.wojtektravel.pl

 

2010-08-25 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Ameryka Środkowa i Karaiby

Ekwador i Galapagos

przez Albin Marciniak 2010-08-25
Napisane przez Albin Marciniak

Po wielu perypetiach meldujemy się po raz pierwszy z drugiego etapu podróży po Ameryce Południowej. Rozpoczęliśmy go wyprawą na Galapagos, a później nad Ocean Spokojny na wybrzeże Ekwadoru.
Wojtek i Wiola

Relacje z tej części podróży:

1-Ekwador i Galapagos

11÷12 sierpień 2010r

Rozpoczynamy II etap podróży po Ameryce Południowej przelotem liniami KLM (4900zł od os.w obie strony) z Warszawy do Quito, powrót z Caenne _ Gujana Francuska. Długi lot z dwoma międzylądowaniami, jedno na holenderskiej wyspie Bonaire (czyt. Boner – wyspa na Morzu Karaibskim u wybrzeży Wenezueli, wchodząca w skład Antyli Holenderskich), drugie w Guayaquil już na terytorium Ekwadoru. Prosto z samolotu meldujemy się w Polskim Konsulacie, aby po prawie pół rocznej przerwie przygotować nasza Toyotę do dalszej podróży. Na szczęście skrzynka z narzędziami dotarła wraz z nami i od tej pory mam już pod ręką cały potrzebny warsztat, jak wiecie tą pierwszą ukradli nam w porcie w Buenos Aires podczas wyładunku auta ze statku. Samochód w jak najlepszym porządku wymagał jedynie zabiegów kosmetycznych i sporego przepakowania bagaży. Przejmujemy dokumentację związaną z przedłużeniem pobytu naszej Toyoty od Tomka, pracownika konsulatu i dość wcześnie udajemy się na spoczynek zmożeni pięciogodzinną różnicą czasu pomiędzy Polską a Ekwadorem.

http://www.wojtektravel.pl/wp-content/gallery/galapagos-1/img_2051.jpg

13 ÷16 sierpień 2010r

Już o 8.00 ruszamy ponownie na lotnisko, tym razem na krajowe, aby odbyć lot na wyspy Galapagos. Dosłownie na cztery dni przed wylotem do Ekwadoru wykupiliśmy wycieczkę po tym archipelagu w opcji „last minute”, w tamtejszym biurze podróży „Columbus Travel”(czterodniowy rejs szesnastomiejscowym katamaranem kosztował tylko 720$ (!?) do tego jeszcze przelot w obie strony 400$ – analizując ceny już od dawna, ta wersja okazała się niezwykle atrakcyjną ofertą, gdyż normalnie koszt takiej podróży wahał się od 1700 do 2200$ za jedną osobę).Wyprawa na wyspy wiąże się z poważnymi kosztami. Odwiedzają je zatem głównie zapaleni miłośnicy przyrody, a nie przeciętni turyści. W skład archipelagu wchodzi 13 większych wysp i wiele małych wysepek. Najsłynniejszym gościem był niewątpliwie Karol Darwin, który przebywał tam w 1835 roku, co do chwili obecnej pamiętają jeszcze niektóre żółwie. Po dwóch godzinach lądujemy na naturalnym lotnisku na wyspie Santa Cruz, płacimy 100$ od osoby za wstęp do Narodowego Parku Galapagos i już po kilku chwilach pracownik biura wiezie nas do portu, gdzie kwaterujemy się w wygodnej, dwuosobowej kajucie z łazienką, na pokładzie katamaranu o nazwie Archipell II.

http://www.wojtektravel.pl/wp-content/gallery/galapagos-1/img_2142.jpg

Nie będziemy opisywali wszystkich wysp i wysepek odwiedzonych na trasie, przekażemy jedynie, że dłuższe płynięcia podczas tej czterodniowej podróży odbywały się nocą, do dyspozycji mieliśmy ponadto dwie motorówki, które dowoziły nas na ląd i umożliwiały pływanie oraz nurkowanie wzdłuż rafy, aby podziwiać świat podwodny tego archipelagu. Podczas lądowych eskapad, cały czas obsługiwał nas przewodnik mówiący również płynnie w języku angielskim. Mauricio Hurtado okazał się fascynatem i profesjonalistą w tym co robi, gdyż oprowadzając nas po wyspach wykazał się niesamowitą wiedzą, nie zapominając o przywoływaniu nas do porządku. Turysta na Galapagos ma silnie ograniczone prawa do swobodnego poruszania się jak i dotykania czegokolwiek. Kilka przykładów, już w samolocie nasze bagaże były popryskane nieznaną substancją, obowiązek otrzepywania się z piasku po opuszczeniu danego miejsca, zachować odległość metra od każdego zwierzątka, zakaz używania lampy błyskowej i na koniec zakaz zabierania ze sobą nawet najmniejszego kamyczka. Obsługa w ilości siedmiu osób dwoiła się i troiła, by zapewnić wysoki komfort podróżowania.

http://www.wojtektravel.pl/wp-content/gallery/galapagos-1/img_2105.jpg

William nasz bezpośredni dostawca cudów na stół, ze stałym uśmiechem na ustach przynosił z uporem maniaka co raz to nowe smakołyki. W przerwach od wkładania w nas tej masy kolorowych pyszności, obsługiwał bar. Kulinaria przerosły nasze najśmielsze oczekiwania, po dłuższym rejsie musieliby nas wynieść lub wyrzucić za burtę, gdyż z przejedzenia sami już nie bylibyśmy w stanie się poruszać, jak wiemy kula jest kształtem doskonałym, lecz mocno ograniczyło by nam to podróżowanie, zwłaszcza na motocyklu w późniejszym czasie.

http://www.wojtektravel.pl/wp-content/gallery/galapagos-1/img_2079.jpg

Ponownie po kilku miesiącach przerwy, jesteśmy na podobnym skrawku świata, co do geologicznej struktury, jak niedawno zwiedzana przez nas z motocykla europejska, wulkaniczna wyspa Islandia. Tu proces tworzenia niektórych wysp zakończył się dopiero 120 lat temu, a raczej jeszcze tak naprawdę dalej trwa. Nie będziemy zanudzać tymi informacjami, więc skupimy się jedynie na najwspanialszym doznaniu, jakim jest obcowanie z nienaruszoną naturą i przede wszystkim ze zwierzętami, które nie obawiają się człowieka, a co do gatunków to wiele z nich endemicznie występuje jedynie tutaj na naszym globie. Największe wrażenie robią na nas wielkie żółwie morskie i błotne zwane słoniowatymi, morskie i lądowe iguany, oraz całe mnóstwo przeróżnych ptaków z tymi najciekawszymi; niebieskonogimi głuptakami, oraz nadymającymi wielkie czerwone wole fregatami (samce). Jesteśmy z całym tym środowiskiem dosłownie na wysunięcie dłoni. Świat podwodny widziany podczas nurkowych seansów to fantazja kolorów i niezwykłość wielu gatunków ryb, krabów i innych morskich zwierząt. Żal opuszczać ten wspaniały region, lecz szybko mijają chwile podczas tej morskiej wyprawy, gdzie nie dano nam czasu na odrobinę nudy. Czwartego dnia po południu lecimy z powrotem tym razem z wyspy San Cristobal do stolicy Ekwadoru Quito.

http://www.wojtektravel.pl/wp-content/gallery/galapagos-1/img_2047.jpg

http://www.wojtektravel.pl/wp-content/gallery/galapagos-1/img_2081.jpg

Jeszcze tego dnia wieczorem spotykamy się w mieszkaniu konsula Tomka Morawskiego z jego dziećmi oraz polonijną grupą i jak przy takich okazjach bywa „rozmowy Polaków w świecie” trwały do późnej nocy. Wiele ciekawych nowych informacji, gdyż w spotkaniu uczestniczyli również księża werbiści pełniący obecnie działalność misyjną w tym państwie.

http://www.wojtektravel.pl/wp-content/gallery/galapagos-3/img_2347.jpg

http://www.wojtektravel.pl/wp-content/gallery/galapagos-3/img_2350.jpg

http://www.wojtektravel.pl/wp-content/gallery/galapagos-3/img_2366.jpg

17 sierpień 2010r

Następnego dnia ruszamy już naszą Toyotą spod drzwi konsulatu (Consulado de Polonia Leonidas Plaza No. 24-423 y Luis Cordero, Casilla 9461, Quito, Ecuador, tel. (00-593-2) 2229-293, 254-62-96, fax. (00-593-2) 2566-787, tel. komórkowy: (00-593) 985 04 761, e-mail: [email protected], [email protected] ) do miejscowości Same. Najpierw na północ drogą w kierunku na „Mitad del Mundo”, aby odwiedzić punkt wyznaczający środek świata znajdujący się na równiku – tam też go przekroczyliśmy! Dalej na zachód przez górzyste tereny porośnięte bujną roślinnością tropikalną do miejscowości La Independencia. Zjeżdżając z wysokości oscylującej w granicach 3000m.n.p.m prawie do zera. Następnie dr. Nr 25 na północ do portowego, dużego miasta Esmeraldas. Ostatni odcinek ponownie na zachód wybrzeżem Pacyfiku. Późnym wieczorem meldujemy się w posiadłości Tomka w Same nad Oceanem Spokojnym, gdzie spotykamy Arka, kapelana wojskowego armii kanadyjskiej, który od 25 lat mieszka w Kanadzie, a pochodzi ze Stalowej Woli. Przyjechał tu na wakacyjny odpoczynek po trudach misji wojskowych, również tych w Afganistanie. Mamy wiele tematów porównawczych gdyż ja również brałem niegdyś udział w takiej misji na Bliskim Wschodzie, będąc żołnierzem VIII zmiany polskiego kontyngentu wojskowego ONZ stacjonującego w tamtych czasach w Ismailii (Egipt) i na Wzgórzach Golan (Syria), gdzie właśnie wspólnie również z Kanadyjczykami uczestniczyliśmy przez pół roku w takiej misji. Po ponad 30 latach z rozmów wynika, że wiele się nie zmieniło, kiedyś wylatywały w powietrze pojazdy wojskowe na minach i nadal jest to największe zagrożenie śmiercią żołnierzy na tych terenach.

http://www.wojtektravel.pl/wp-content/gallery/galapagos-4/img_2589.jpg

http://www.wojtektravel.pl/wp-content/gallery/galapagos-4/img_2573.jpg

http://www.wojtektravel.pl/wp-content/gallery/galapagos-4/img_2583.jpg

18÷20 sierpień 2010r

Rankiem razem z Arkiem jedziemy na południe w okolice Mompiche do posiadłości Cabanias del Mar należącej również do Tomka a usytuowanej nad Pacyfikiem na porośniętej palmami kokosowymi piaszczystej, szerokiej plaży. Ostatnie kilkadziesiąt kilometrów błotnistym traktem w dżungli, a później plażą, pokonując wpływające do oceanu rzeki. Jeśli ktoś sobie może wyobrazić „raj”, to właśnie tak on chyba powinien wyglądać. Tu przez te dni oddajemy się wszystkim czynnościom, które są przypisane do atrybutów takiego miejsca. Plażowanie, kąpiele w ciepłej wodzie oceanu, wspaniały klimat i choć to równik, to temperatury w okolicy 26ºC i wieje cudowny wietrzyk od morza.

Jak to w raju bywa, również miejscowe kulinaria w postaci owoców morza były z pierwszej półki; langusty, kraby, krewetki i inne oceaniczne cuda, a do tego nowo poznane tropikalne owoce i naturalne soki z nich wytwarzane. Między innymi poznaliśmy owoc który wygląda jak małe, żółte bananki, a smakuje jak porzeczka oraz największy owoc na świecie o nazwie yafri, podawany jest tu w postaci koktajlu z mlekiem, wanilią, cukrem i lodem. Lodu nie polecamy, gdyż może być różnie, woda do jego wytworzenia może pochodzić np. z kałuży, a nie przewidujemy pozostania tutaj dłużej niż to konieczne. Nad całością czuwa murzyn z Kolumbii o imieniu Jorge i to on zdobywał dla nas kokosy z palmy, by rozprawić się z nimi maczetą i podać nam do konsumpcji. Był czas również na bardziej przyziemne czynności i wysprzątaliśmy dokładnie nasze autko. Aż żal opuszczać ten raj, ale mamy jeszcze dużo ciekawych miejsc przed sobą. Wieczorem ponownie tą samą drogą, jak trzy dni temu wracamy do Same.

http://www.wojtektravel.pl/wp-content/gallery/mompiche-1/img_2765.jpg

21 sierpień 2010r

Rano ruszamy wzdłuż brzegu Pacyfiku na wschód, aż do miejscowości San Lorenzo, przedzierając się najpierw przez zatłoczone i bardzo nieciekawe, wielkie portowe miasto Esmeraldas. Natomiast San Lorenzo, wciśnięty w sam róg pomiędzy oceanem i Kolumbią, to mała mieścina bez wyraźnego charakteru. Dalej kierujemy się wzdłuż granicy z Kolumbią na południe, gdzie pierwszy fragment trasy przebiega przez regularną tropikalną dżunglę. Mamy szczęście, gdyż przemieszczamy się świeżo co wyremontowaną, niegdyś bardzo kiepską drogę. Krajobrazy zmieniają się w im wyższe partie Andów wjeżdżamy, tym bardziej surowe zbocza, porośnięte skąpą niskopienną roślinnością. Parokrotnie nasz GPS pokazuje, że przekraczamy wysokość 3000m.n.p.m. Ile razy już przekroczyliśmy podczas tej podróży to pasmo górskie?, już straciłem rachubę , ale chyba około piętnastu. Późnym wieczorem docieramy do granicznego miasta Tulcan, gdzie wynajmujemy pokój w hostelu. Tu też kończymy naszą przygodę z Ekwadorem.

http://www.wojtektravel.pl/wp-content/gallery/mompiche-2/img_2837.jpg

Podsumowanie:

…w zamęcie idei i dróg…zastępczych recept na wszystko…doświadczyliśmy obcych w oku widzeń…na wycieczce z treściami i obrazami…od których, aż nas dreszcze przeszywają…spanoszone tym wszystkim głowy…ogłaszają dopełnienie źrenic…naraz wszystko takie zagęszczone pięknem…poza granicą dotyku…/…powracamy w inną rzeczywistość…gdzie wielu lęka się redukcji do zera…z powodu diety portfela…muszą przejrzeć się w czystce i udawać sabotaż…czasem muszą to wszystko podzielić przez zero…i obnosić się z tym wynikiem siedząc…no cóż…życie dokonuje się w kieszeniach świata…a nikt nigdy nie obiecał, że będzie sprawiedliwe…ale nie powinno tak być…że bogactwo graniczące ze skrajnym ubóstwem…stało się normą…gdzie równiejsi usankcjonowali patologię równych…to szatańska podnieta…to jak oglądanie filmu z precyzją aparatu rentgenowskiego…który sępiąc swoje zdjęcia…kończy się tragicznie…jak to już w historii świata bywało…

http://www.wojtektravel.pl/wp-content/gallery/ekwadorii/img_2944.jpg

http://www.wojtektravel.pl/index.php/wyprawy/4-ameryka-pd-etapii/1-ekwador-wraz-z-galapagos/

www.wojtektravel.pl

 

2010-08-25 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Wystawy

Kolory Mojego Świata

przez Albin Marciniak 2010-08-24
Napisane przez Albin Marciniak
„Kolory Mojego Świata” Arnold Ochman
29 sierpień · 18:00
Plaża Kraków – pod Hotelem Forum, w zakolu Wisły
ul. Ludwinowska 2   Kraków, Poland

Zapraszamy na wernisaż wystawy
29 sierpień godz. 18:00


„Kolory Mojego Świata”

Arnold Ochman
http://user.img.digart.pl/data/users/f/zdjecie/76488.jpg

Laureat licznych konkursów fotograficznych, realizowanych m.in. przez: TV planete.pl, onet.pl, wp.pl, dziennik.pl, klubpodroznikow.com, obiezyswiat.com, national-geographic.pl. Zdobywca pierwszego miejsca w konkursie Świat Obrazu, nagrody specjalnej konkursu fotograficznego NORTH. Karl Tailor uhonorował go wyróżnieniem. Szkoleniowiec w ramach projektu PHOTO-MAGIA 2010. Fotografie Arnolda Ochmana ukazały się w kilkunastu gazetach w Polsce i Wielkiej Brytanii. Jedna z nich zdobi kalendarz TV Planete na rok 2010. Zaprezentowane zostały także podczas Travel Show 2010 w Londynie, w ramach którego TNT Magazine uhonorowało ich Autora nagrodą w konkursie fotograficznym „Love Britain”. Laureat konkursu „Artysta to też lekarz” pod patronatem Fundacji tak dla zdrowia i Kiwi ART. Od 2005 roku mieszka w Szkocji.
„Szkocja jest dla mnie rajem fotograficznym. Luksusem Szkocji jest możliwość fotografowania w jednym dniu morza, gór, lasów i jezior, bez konieczności pokonywanie dużej ilości kilometrów”.
„Jako fotograf nie lubię się spieszyć. Krajobraz daje mi ten komfort, że przed wykonaniem fotografii mogę przysiąść i patrzeć na niego bez ograniczenia, wrócić do danego miejsca w bardziej sprzyjającej do fotografowania porze. Kocham wyjazdy w plener, planowanie miejsc, wędrówkę”.

www.arnoldochman.pl

przykładowe prace autora

http://www.obcasy.pl/pic/image/Nowa_Zelandia_Arnold%20Ochman-Szkocja%202.jpg

http://www.photographers.com/gallery/Arnold_Ochman/b3cac11cb2e96ef3a37797bdd73096ad_full.jpg

http://www.boingo.com/blog/wp-content/uploads/2010/06/Arnold-Ochman-Szkocja-4.jpg

http://media.picfor.me/00115D67/by-Arnold-Ochman-uploaded-by-GOTINHA-category-tags-woman-red-sunset-landscape-woman-red-landscape-sunset-lighting_large.jpg

http://media.oferty.onet.eu/files/instance-02/main_photo/2009/12/05/00/37/e5bd7d65ca618d2f5c2b595a6c37a1db-311x233.jpg
http://media.oferty.onet.eu/files/instance-01/main_photo/2009/12/05/01/04/c9bcda8faabacacd6819714d92a1727e-520x520.jpg

2010-08-24 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Wystawy

Kolory Mojego Świata

przez Albin Marciniak 2010-08-24
Napisane przez Albin Marciniak
„Kolory Mojego Świata” Arnold Ochman
29 sierpień · 18:00
Plaża Kraków – pod Hotelem Forum, w zakolu Wisły
ul. Ludwinowska 2   Kraków, Poland

Zapraszamy na wernisaż wystawy
29 sierpień godz. 18:00


„Kolory Mojego Świata”

Arnold Ochman
http://user.img.digart.pl/data/users/f/zdjecie/76488.jpg

Laureat licznych konkursów fotograficznych, realizowanych m.in. przez: TV planete.pl, onet.pl, wp.pl, dziennik.pl, klubpodroznikow.com, obiezyswiat.com, national-geographic.pl. Zdobywca pierwszego miejsca w konkursie Świat Obrazu, nagrody specjalnej konkursu fotograficznego NORTH. Karl Tailor uhonorował go wyróżnieniem. Szkoleniowiec w ramach projektu PHOTO-MAGIA 2010. Fotografie Arnolda Ochmana ukazały się w kilkunastu gazetach w Polsce i Wielkiej Brytanii. Jedna z nich zdobi kalendarz TV Planete na rok 2010. Zaprezentowane zostały także podczas Travel Show 2010 w Londynie, w ramach którego TNT Magazine uhonorowało ich Autora nagrodą w konkursie fotograficznym „Love Britain”. Laureat konkursu „Artysta to też lekarz” pod patronatem Fundacji tak dla zdrowia i Kiwi ART. Od 2005 roku mieszka w Szkocji.
„Szkocja jest dla mnie rajem fotograficznym. Luksusem Szkocji jest możliwość fotografowania w jednym dniu morza, gór, lasów i jezior, bez konieczności pokonywanie dużej ilości kilometrów”.
„Jako fotograf nie lubię się spieszyć. Krajobraz daje mi ten komfort, że przed wykonaniem fotografii mogę przysiąść i patrzeć na niego bez ograniczenia, wrócić do danego miejsca w bardziej sprzyjającej do fotografowania porze. Kocham wyjazdy w plener, planowanie miejsc, wędrówkę”.

www.arnoldochman.pl

przykładowe prace autora

http://www.obcasy.pl/pic/image/Nowa_Zelandia_Arnold%20Ochman-Szkocja%202.jpg

http://www.photographers.com/gallery/Arnold_Ochman/b3cac11cb2e96ef3a37797bdd73096ad_full.jpg

http://www.boingo.com/blog/wp-content/uploads/2010/06/Arnold-Ochman-Szkocja-4.jpg

http://media.picfor.me/00115D67/by-Arnold-Ochman-uploaded-by-GOTINHA-category-tags-woman-red-sunset-landscape-woman-red-landscape-sunset-lighting_large.jpg

http://media.oferty.onet.eu/files/instance-02/main_photo/2009/12/05/00/37/e5bd7d65ca618d2f5c2b595a6c37a1db-311x233.jpg
http://media.oferty.onet.eu/files/instance-01/main_photo/2009/12/05/01/04/c9bcda8faabacacd6819714d92a1727e-520x520.jpg

2010-08-24 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Cykliczne Spotkania Podróżników

Magdalena Sawkiewicz „.ch  .li” 2 punkty na mapie Europy

przez Albin Marciniak 2010-08-21
Napisane przez Albin Marciniak
30.VIII godz.19.00
Klub Podróżników „Śródziemie”
Kraków pl. Wszystkich Świętych 8
Magdalena Sawkiewicz
„.ch  .li” 2 punkty na mapie Europy

Czy deszcz i brak zaplanowanej trasy oznaczają nieudany wyjazd wakacyjny?
Czy krótki choćby pobyt we wnętrzu lodowca pozwala skutecznie zapomnieć o uciążliwych upałach?
Gdzie można zobaczyć pociąg duchów i dlaczego lepiej nie mieć z nim do czynienia?

O tym i owym, w kilku słowach (i zdjęciach) opowiem na poniedziałkowym spotkaniu w Śródziemiu. Zapraszam do odwiedzenia Szwajcarii i Liechtensteinu – dwóch niewielkich, malowniczych punktów na mapie Europy.

2010-08-21 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Cykliczne Spotkania Podróżników

Magdalena Sawkiewicz „.ch  .li” 2 punkty na mapie Europy

przez Albin Marciniak 2010-08-21
Napisane przez Albin Marciniak
30.VIII godz.19.00
Klub Podróżników „Śródziemie”
Kraków pl. Wszystkich Świętych 8
Magdalena Sawkiewicz
„.ch  .li” 2 punkty na mapie Europy

Czy deszcz i brak zaplanowanej trasy oznaczają nieudany wyjazd wakacyjny?
Czy krótki choćby pobyt we wnętrzu lodowca pozwala skutecznie zapomnieć o uciążliwych upałach?
Gdzie można zobaczyć pociąg duchów i dlaczego lepiej nie mieć z nim do czynienia?

O tym i owym, w kilku słowach (i zdjęciach) opowiem na poniedziałkowym spotkaniu w Śródziemiu. Zapraszam do odwiedzenia Szwajcarii i Liechtensteinu – dwóch niewielkich, malowniczych punktów na mapie Europy.

2010-08-21 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Cykliczne Spotkania Podróżników

Eiger i Finster

przez Albin Marciniak 2010-08-19
Napisane przez Albin Marciniak
23.VIII godz.19.00
Klub Podróżników „Śródziemie”
Kraków pl. Wszystkich Świętych 8
Grzegorz Stodolny
„alpejscy bracia Eiger i Finster”

 

„Alpejscy bracia Eiger i Finster” lub „helikopter, trzy lodowce i Alpy”
to  opowieść Grzegorza o niesamowitych przygodach w Alpach.
Na pewno będzie „straszno i śmieszno”

 

Eiger – jeden z najbardziej znanych szczytów alpejskich, którego północną
ścianę obserwowały wszystkie europejskie media w latach trzydziestych XX
wieku, zasłynął ze swej niedostępności. Mimo, że nie jest
czterotysięcznikiem, w jego okolice co roku ściągają tłumy turystów, aby
przejechać koleją przez środek góry oraz podziwiać najwyższą ścianę w
Europie. Finsteraarhorn to natomiast najwyższy szczyt Alp Berneńskich
liczący sobie 4274m n.p.m. położony pośród górskich lodowców jest oddalony
od najbliższej cywilizacji o ok 1 dzień drogi, a brak zasięgu sprawia, że
całkowicie możemy odetchnąć od jakiegokolwiek kontaktu z cywilizacją. Te
dwie góry południowej Szwajcarii stały się celem trzech krakowskich
studentów, którzy wyruszyli na swoją pierwszą alpejską wyprawę.

Grzegorz Stodolny – student Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, absolwent
Akademii Fotografii, dziennikarz magazynu turystki górskiej NPM

www.stodolny.com.pl

2010-08-19 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Cykliczne Spotkania Podróżników

Eiger i Finster

przez Albin Marciniak 2010-08-19
Napisane przez Albin Marciniak
23.VIII godz.19.00
Klub Podróżników „Śródziemie”
Kraków pl. Wszystkich Świętych 8
Grzegorz Stodolny
„alpejscy bracia Eiger i Finster”

 

„Alpejscy bracia Eiger i Finster” lub „helikopter, trzy lodowce i Alpy”
to  opowieść Grzegorza o niesamowitych przygodach w Alpach.
Na pewno będzie „straszno i śmieszno”

 

Eiger – jeden z najbardziej znanych szczytów alpejskich, którego północną
ścianę obserwowały wszystkie europejskie media w latach trzydziestych XX
wieku, zasłynął ze swej niedostępności. Mimo, że nie jest
czterotysięcznikiem, w jego okolice co roku ściągają tłumy turystów, aby
przejechać koleją przez środek góry oraz podziwiać najwyższą ścianę w
Europie. Finsteraarhorn to natomiast najwyższy szczyt Alp Berneńskich
liczący sobie 4274m n.p.m. położony pośród górskich lodowców jest oddalony
od najbliższej cywilizacji o ok 1 dzień drogi, a brak zasięgu sprawia, że
całkowicie możemy odetchnąć od jakiegokolwiek kontaktu z cywilizacją. Te
dwie góry południowej Szwajcarii stały się celem trzech krakowskich
studentów, którzy wyruszyli na swoją pierwszą alpejską wyprawę.

Grzegorz Stodolny – student Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, absolwent
Akademii Fotografii, dziennikarz magazynu turystki górskiej NPM

www.stodolny.com.pl

2010-08-19 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Miasta

Rowerem

przez Albin Marciniak 2010-08-18
Napisane przez Albin Marciniak

Autor: Sebastian Redziak

 

Trzech śmiałków: Sebastian Redziak, Piotr Simka i Paweł Matejski postanowiło spędzić nietypowo wakacyjny czas. 17 lipca 2010 roku to dzień, w którym rozpoczęliśmy wyprawę rowerową z Sosnowca na zachodni kraniec Polski. Był to już drugi etap podróży do najdalej wysuniętych punktów w Polsce (w 2009 roku – Przylądek Rozewie). Trasa przebiegała przez duże miasta naszego kraju. Podczas wyprawy zwiedziliśmy Opole, Wrocław czy Poznań oraz wiele małych i urokliwych miasteczek i wsi, których nie sposób wymienić. Nie straszna nam była ulewa, wiatr czy żar z nieba. W pełni przygotowani do „niespodzianek” aury pędziliśmy na swoich dwukołowych maszynach aby dotrzeć do celu – Osinów Dolny. Dzięki znajomym w różnych miastach Polski mogliśmy skorzystać z ich pomocy podczas odpoczynku, czy wysuszeniu i ogrzaniu się w trakcie ulewy w Opolu. Również podczas noclegów znajomi nas nie zawiedli, jak np. Marysia w Gliwicach czy znajomi Pawła we Wrocławiu. Naszym „nocnym” domem był również namiot. Rozbijaliśmy go w różnych miastach Polski. W trakcie wyprawy nasza trasa jak zwykle uległa lekkiej modyfikacji. W Kostrzynie nad Odrą przekroczyliśmy granicę Polsko – Niemiecką i kierowaliśmy się w stronę Berlina. Pierwszy nocleg „na obczyźnie” mieliśmy w urokliwym niemieckim miasteczku Falkenhagen, nad ciepłym i czystym jeziorkiem. Kolejny dzień jazdy był niezwykle przyjemny, ponieważ wjeżdżaliśmy do stolicy Niemiec – Berlina. Tutaj na pochwałę zasługują piękne i w wyśmienitym stanie ścieżki dla rowerzystów. Każda ulica jest przeznaczona dla bicyklów. Rowerzysta na niemieckiej drodze traktowany jest z szacunkiem – nie to, co na polskich drogach… Po dojechaniu do Berlina obowiązkowe zwiedzanie i zdjęcia wśród wspaniałych atrakcji tego miasta, tj.: Fernsehturm (Wieża Telewizyjna), Reichstag (budynek parlamentu), Berliner Dom (ewangelicka katedra), Brandenburger Tor (Brama Brandenburska), słynna ulica Unter den Linden czy pozostałości Muru berlińskiego oraz wiele innych. Miło zwiedzało się niemiecką stolicę, ale „wszystko co dobre, szybko się kończy”, a słońce chyliło się ku zachodowi więc był najwyższy czas na wyjechanie z centrum miasta i szukanie noclegu. Ta noc okazała się jedną z najgorszych. W nocy rozszalała się burza i strasznie padał deszcz. O 5 rano musieliśmy uciekać z namiotu bo cały przemakał. Schronienie znaleźliśmy przy okolicznym sklepie ogrodniczym, pod jedną z wiat. Cali przemoczeni zjedliśmy małe śniadanie, przebraliśmy się i w pełnym przygotowaniu „przeciwdeszczowym” ruszyliśmy dalej aby dojechać do celu wyprawy – Osinów Dolny. Było tam już całkiem niedaleko, ale ciągle padający deszcz utrudniał podróż rowerem. W końcu około południa wyprawa dotarła do swojego celu – najdalej na zachód wysunięty punkt Polski czyli Osinów Dolny 14°07´ E został zdobyty.
Po przejechaniu prawie 800 km w 7 dni, w różnych warunkach pogodowych – od upałów po silne deszcze i wiatr, wyjazd oficjalne dobiegł końca. Pozostały po nim niezatarte wspomnienia, które na pewno na długo utkwią w naszych pamięciach. W pamięciach, w których rodzą się kolejne pomysły na równie ciekawe i wspaniałe wyprawy. Może już za rok…
Wyprawa udała się dzięki dobrym ludziom spotkanym na naszej drodze, którzy ugościli nas na noc, wskazywali dobre kierunki jazdy. Nie możemy zapomnieć o naszych sponsorach, z którymi było o wiele lżej pokonać tę trasę.
Więcej zdjęć na stronie wypraw www.wyprawy.zafriko.pl

2010-08-18 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Miasta

Rowerem

przez Albin Marciniak 2010-08-18
Napisane przez Albin Marciniak

Autor: Sebastian Redziak

 

Trzech śmiałków: Sebastian Redziak, Piotr Simka i Paweł Matejski postanowiło spędzić nietypowo wakacyjny czas. 17 lipca 2010 roku to dzień, w którym rozpoczęliśmy wyprawę rowerową z Sosnowca na zachodni kraniec Polski. Był to już drugi etap podróży do najdalej wysuniętych punktów w Polsce (w 2009 roku – Przylądek Rozewie). Trasa przebiegała przez duże miasta naszego kraju. Podczas wyprawy zwiedziliśmy Opole, Wrocław czy Poznań oraz wiele małych i urokliwych miasteczek i wsi, których nie sposób wymienić. Nie straszna nam była ulewa, wiatr czy żar z nieba. W pełni przygotowani do „niespodzianek” aury pędziliśmy na swoich dwukołowych maszynach aby dotrzeć do celu – Osinów Dolny. Dzięki znajomym w różnych miastach Polski mogliśmy skorzystać z ich pomocy podczas odpoczynku, czy wysuszeniu i ogrzaniu się w trakcie ulewy w Opolu. Również podczas noclegów znajomi nas nie zawiedli, jak np. Marysia w Gliwicach czy znajomi Pawła we Wrocławiu. Naszym „nocnym” domem był również namiot. Rozbijaliśmy go w różnych miastach Polski. W trakcie wyprawy nasza trasa jak zwykle uległa lekkiej modyfikacji. W Kostrzynie nad Odrą przekroczyliśmy granicę Polsko – Niemiecką i kierowaliśmy się w stronę Berlina. Pierwszy nocleg „na obczyźnie” mieliśmy w urokliwym niemieckim miasteczku Falkenhagen, nad ciepłym i czystym jeziorkiem. Kolejny dzień jazdy był niezwykle przyjemny, ponieważ wjeżdżaliśmy do stolicy Niemiec – Berlina. Tutaj na pochwałę zasługują piękne i w wyśmienitym stanie ścieżki dla rowerzystów. Każda ulica jest przeznaczona dla bicyklów. Rowerzysta na niemieckiej drodze traktowany jest z szacunkiem – nie to, co na polskich drogach… Po dojechaniu do Berlina obowiązkowe zwiedzanie i zdjęcia wśród wspaniałych atrakcji tego miasta, tj.: Fernsehturm (Wieża Telewizyjna), Reichstag (budynek parlamentu), Berliner Dom (ewangelicka katedra), Brandenburger Tor (Brama Brandenburska), słynna ulica Unter den Linden czy pozostałości Muru berlińskiego oraz wiele innych. Miło zwiedzało się niemiecką stolicę, ale „wszystko co dobre, szybko się kończy”, a słońce chyliło się ku zachodowi więc był najwyższy czas na wyjechanie z centrum miasta i szukanie noclegu. Ta noc okazała się jedną z najgorszych. W nocy rozszalała się burza i strasznie padał deszcz. O 5 rano musieliśmy uciekać z namiotu bo cały przemakał. Schronienie znaleźliśmy przy okolicznym sklepie ogrodniczym, pod jedną z wiat. Cali przemoczeni zjedliśmy małe śniadanie, przebraliśmy się i w pełnym przygotowaniu „przeciwdeszczowym” ruszyliśmy dalej aby dojechać do celu wyprawy – Osinów Dolny. Było tam już całkiem niedaleko, ale ciągle padający deszcz utrudniał podróż rowerem. W końcu około południa wyprawa dotarła do swojego celu – najdalej na zachód wysunięty punkt Polski czyli Osinów Dolny 14°07´ E został zdobyty.
Po przejechaniu prawie 800 km w 7 dni, w różnych warunkach pogodowych – od upałów po silne deszcze i wiatr, wyjazd oficjalne dobiegł końca. Pozostały po nim niezatarte wspomnienia, które na pewno na długo utkwią w naszych pamięciach. W pamięciach, w których rodzą się kolejne pomysły na równie ciekawe i wspaniałe wyprawy. Może już za rok…
Wyprawa udała się dzięki dobrym ludziom spotkanym na naszej drodze, którzy ugościli nas na noc, wskazywali dobre kierunki jazdy. Nie możemy zapomnieć o naszych sponsorach, z którymi było o wiele lżej pokonać tę trasę.
Więcej zdjęć na stronie wypraw www.wyprawy.zafriko.pl

2010-08-18 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
  • 1
  • …
  • 279
  • 280
  • 281
  • 282
  • 283
  • …
  • 299

Archiwa

  • marzec 2026
  • luty 2026
  • styczeń 2026
  • grudzień 2025
  • listopad 2025
  • październik 2025
  • wrzesień 2025
  • sierpień 2025
  • lipiec 2025
  • czerwiec 2025
  • maj 2025
  • kwiecień 2025
  • marzec 2025
  • luty 2025
  • styczeń 2025
  • grudzień 2024
  • listopad 2024
  • październik 2024
  • wrzesień 2024
  • sierpień 2024
  • lipiec 2024
  • czerwiec 2024
  • maj 2024
  • kwiecień 2024
  • marzec 2024
  • luty 2024
  • styczeń 2024
  • grudzień 2023
  • listopad 2023
  • październik 2023
  • wrzesień 2023
  • sierpień 2023
  • lipiec 2023
  • czerwiec 2023
  • maj 2023
  • kwiecień 2023
  • marzec 2023
  • luty 2023
  • styczeń 2023
  • grudzień 2022
  • listopad 2022
  • październik 2022
  • wrzesień 2022
  • sierpień 2022
  • lipiec 2022
  • czerwiec 2022
  • maj 2022
  • kwiecień 2022
  • marzec 2022
  • luty 2022
  • styczeń 2022
  • grudzień 2021
  • listopad 2021
  • październik 2021
  • wrzesień 2021
  • sierpień 2021
  • lipiec 2021
  • czerwiec 2021
  • maj 2021
  • kwiecień 2021
  • marzec 2021
  • luty 2021
  • styczeń 2021
  • grudzień 2020
  • listopad 2020
  • październik 2020
  • wrzesień 2020
  • sierpień 2020
  • lipiec 2020
  • czerwiec 2020
  • maj 2020
  • kwiecień 2020
  • marzec 2020
  • luty 2020
  • styczeń 2020
  • grudzień 2019
  • listopad 2019
  • październik 2019
  • wrzesień 2019
  • sierpień 2019
  • lipiec 2019
  • czerwiec 2019
  • maj 2019
  • kwiecień 2019
  • marzec 2019
  • luty 2019
  • styczeń 2019
  • grudzień 2018
  • listopad 2018
  • październik 2018
  • wrzesień 2018
  • sierpień 2018
  • lipiec 2018
  • czerwiec 2018
  • maj 2018
  • kwiecień 2018
  • marzec 2018
  • luty 2018
  • styczeń 2018
  • grudzień 2017
  • listopad 2017
  • październik 2017
  • wrzesień 2017
  • sierpień 2017
  • lipiec 2017
  • czerwiec 2017
  • maj 2017
  • kwiecień 2017
  • marzec 2017
  • luty 2017
  • styczeń 2017
  • grudzień 2016
  • listopad 2016
  • październik 2016
  • wrzesień 2016
  • sierpień 2016
  • lipiec 2016
  • czerwiec 2016
  • maj 2016
  • kwiecień 2016
  • marzec 2016
  • luty 2016
  • styczeń 2016
  • grudzień 2015
  • listopad 2015
  • październik 2015
  • wrzesień 2015
  • sierpień 2015
  • lipiec 2015
  • czerwiec 2015
  • maj 2015
  • kwiecień 2015
  • marzec 2015
  • luty 2015
  • styczeń 2015
  • grudzień 2014
  • listopad 2014
  • październik 2014
  • wrzesień 2014
  • sierpień 2014
  • lipiec 2014
  • czerwiec 2014
  • maj 2014
  • kwiecień 2014
  • marzec 2014
  • luty 2014
  • styczeń 2014
  • grudzień 2013
  • listopad 2013
  • październik 2013
  • wrzesień 2013
  • sierpień 2013
  • lipiec 2013
  • czerwiec 2013
  • maj 2013
  • kwiecień 2013
  • marzec 2013
  • luty 2013
  • styczeń 2013
  • grudzień 2012
  • listopad 2012
  • październik 2012
  • wrzesień 2012
  • sierpień 2012
  • lipiec 2012
  • czerwiec 2012
  • maj 2012
  • kwiecień 2012
  • marzec 2012
  • luty 2012
  • styczeń 2012
  • grudzień 2011
  • listopad 2011
  • październik 2011
  • wrzesień 2011
  • sierpień 2011
  • lipiec 2011
  • czerwiec 2011
  • maj 2011
  • kwiecień 2011
  • marzec 2011
  • luty 2011
  • styczeń 2011
  • grudzień 2010
  • listopad 2010
  • październik 2010
  • wrzesień 2010
  • sierpień 2010
  • lipiec 2010
  • czerwiec 2010
  • maj 2010
  • kwiecień 2010
  • marzec 2010
  • luty 2010
  • styczeń 2010
  • grudzień 2009
  • listopad 2009
  • październik 2009
  • wrzesień 2009
  • sierpień 2009
  • lipiec 2009
  • czerwiec 2009
  • maj 2009
  • kwiecień 2009
  • styczeń 2009
  • listopad 2008
  • październik 2008

Kategorie

  • Administracyjna
  • Afryka
  • Akcje eko
  • Aktualności
  • Aktualności inne
  • Albania
  • Aleja Podróżników
  • Ameryka Północna
  • Ameryka Południowa
  • Ameryka Środkowa i Karaiby
  • Artykuły testowe
  • Australia i Oceania
  • Austria
  • Azja
  • Bez kategorii
  • Biegi
  • BUŁGARIA
  • Chorwacja
  • Ciekawostki
  • Cykliczne Spotkania Podróżników
  • CZARNOGÓRA
  • Czechy
  • Czyste Góry Czyste Szlaki
  • Czyste Tatry
  • Czyste Tatry
  • Dania
  • Dolny Śląsk
  • Europa
  • Festiwale
  • Filmy
  • Francja
  • Góry
  • HISZPANIA
  • HOLANDIA
  • Konkurs Fotograficzny
  • Konkursy
  • Konkursy inne
  • Korona
  • Kościoły i obiekty sakralne
  • KOSOWO
  • Książka
  • Kuchnia
  • Kuchnie świata
  • Kujawsko-pomorskie
  • LITWA
  • Łódzkie
  • Lotniska i powietrze
  • Lubelskie
  • Lubuskie
  • LUKSEMBURG
  • MACEDONIA
  • Małopolskie
  • Malta
  • Materiał zewnętrzny
  • Miasta
  • Miejsca wyjątkowe
  • Muzea
  • Najciekawsze szlaki piesze i rowerowe w Europie
  • Newsy
  • NIEMCY
  • NORWEGIA
  • Opolskie
  • Parowozownie
  • Podkarpackie
  • Podlaskie
  • Podziemia
  • Podziemia
  • Podziemia turystyczne w Europie Underground in Europe
  • Polecamy
  • Polska
  • Pomorskie
  • Portugalia
  • PRACE KONKURSOWE POLSKA
  • PRACE KONKURSOWE ŚWIAT
  • Projekt 4 Pory Roku
  • Projekt Mali Melomani
  • Projekt Mali Melomani II
  • Recenzje sprzętu
  • Reklama
  • Robocze inne
  • ROSJA
  • Rower
  • Różne media
  • Rumunia
  • Schroniska
  • SERBIA
  • Skanseny w Polsce
  • Śląskie
  • Slowacja
  • Slowenia
  • Spływy kajakowe
  • Spotkania autorskie
  • Spotkania, zloty, imprezy podróżników
  • Sprzęt
  • Świat
  • Świętokrzyskie
  • SZWAJCARIA
  • Tanie loty
  • Tatromaniak
  • Testy sprzętu
  • Twierdze i Forty
  • Ukraina
  • unesco
  • Via Adriatica Trail
  • Warmińsko-mazurskie
  • Warsztaty i plenery fotograficzne
  • WĘGRY
  • WIELKA BRYTANIA
  • Wielkopolskie
  • WŁOCHY
  • Woda
  • Wspomnienia z podróży
  • Wystawy
  • Wywiady
  • Zabytki sakralne
  • Zachodniopomorskie
  • Zamki i pałace
  • Zostań w domu nie odwołuj

Obserwuj nas

Top Selling Multipurpose WP Theme

Ostatnie posty

  • Grota Mechowska – największa osobliwość przyrody na Niżu Europejskim

    2026-03-22
  • Jeziora Plitwickie – fenomen przyrodniczy w Chorwacji

    2026-03-22
  • krokusy w Tatrach – gdzie można podziwiać szafrany spiskie?

    2026-03-22
  • Park Gródek Polskie Malediwy w Jaworznie

    2026-03-21
  • Opole nie tylko na weekend – kameralne miasto otoczone zielenią.

    2026-03-21
  • Najpiękniejsze jaskinie Słowacji udostępnione turystycznie

    2026-03-21

Kanał społecznościowy

Kanał społecznościowy

Wybór redaktorów

zamek Drakuli w Poenari

2016-01-25

Rezerwat Groapa Ruginoasa, Góry Bihor w Rumunii

2022-08-06

Zamek – Twierdza Rupea w Rumunii

2022-08-09

Rezerwat Cheile Turzii – wąwóz Turda

2024-01-23

Zamek Drakuli w Hunedoarze w Rumunii

2024-03-03

Klub Podróżników Śródziemie

Ogólnopolski portal podróżniczy poświęcony odkrywaniu Polski i świata. Od znanych miast i zabytków, przez górskie szlaki i podziemia, po miejsca nieoczywiste i zapomniane.

Rzetelne relacje, autorskie przewodniki oraz praktyczne wskazówki dla turystów, pasjonatów historii i miłośników aktywnego podróżowania.

Odkrywaj świat z nami – świadomie, krok po kroku i z pasją.

Ciekawe w województwach

    • Dolnośląskie
    • Kujawsko-pomorskie
    • Lubelskie
    • Lubuskie
    • Łódzkie
    • Małopolskie
    • Mazowieckie
    • Opolskie
    • Podkarpackie
    • Podlaskie
    • Pomorskie
    • Śląskie
    • Świętokrzyskie
    • Warmińsko-mazurskie
    • Wielkopolskie
    • Zachodniopomorskie
dhosting

Polecane

Grota Mechowska – największa osobliwość przyrody na Niżu Europejskim
Jeziora Plitwickie – fenomen przyrodniczy w Chorwacji
krokusy w Tatrach – gdzie można podziwiać szafrany spiskie?
Park Gródek Polskie Malediwy w Jaworznie

Ostatnio dodane

Grota Mechowska – największa osobliwość przyrody na Niżu Europejskim
Jeziora Plitwickie – fenomen przyrodniczy w Chorwacji
krokusy w Tatrach – gdzie można podziwiać szafrany spiskie?
Park Gródek Polskie Malediwy w Jaworznie
Facebook Twitter Youtube Linkedin Envelope Rss

klubpodroznikow.com – Copyright & Copy 2025/26

Created by Konfig.Info

  • Klub Podróżników – Śródziemie – portal podróżniczy | Polska, Europa, Świat
  • Fundacja Aleja Podróżników
  • Forum
  • Relacje
    • Europa
    • Polska
    • Świat
  • Sprzęt
    • Recenzje sprzętu
    • Testy sprzętu
  • Książka
  • Kontakt
Klub Podróżników – Śródziemie – portal podróżniczy | Polska, Europa, Świat
  • Home
Klub Podróżników – Śródziemie – portal podróżniczy | Polska, Europa, Świat

Wybór redaktorów

  • Sighișoara miasto w środkowej Rumunii w Siedmiogrodzie

    2026-02-02
  • Góry solne w Rumunii – Muntele de sare

    2026-02-01
  • Droga Transfogaraska w Rumunii

    2025-09-17
  • Wulkany błotne w Rumunii, wyjątkowy rezerwat przyrody

    2024-08-20
  • Jaskinia Meziad, Peşteră

    2024-08-20
  • Kopalnia soli Salina Turda w Rumunii

    2024-08-17
@2021 - All Right Reserved. Designed and Developed by PenciDesign
Ta strona wykorzystuje pliki cookies w celu zapewnienia prawidłowego działania serwisu oraz analiz ruchu. Zobacz politykę prywatności .