Odpowiedź forum utworzona
-
AutorWpisy
-
RedakcjaModeratorWładze Wałbrzycha zgodzą się na odwierty lub wykopy w miejscu, gdzie ma być ukryty złoty pociąg. Miasto nie zdecydowało się do tej pory na takie prace, bo są one kosztowne i niebezpieczne. Ewentualne badania inwazyjne mają prowadzić odkrywcy składu. Powinni oni sfinansować prace i uzyskać odpowiednie zgody…
.. Dwa sprzeczne raporty miały trafić do ponownej analizy. Ma się tym zająć specjalny zespół powołany przez prezydenta Wałbrzycha. Być może do współpracy zaproszeni zostaną naukowcy. Tydzień po konferencji, na której ogłoszono wyniki badań odkrywców i naukowców z AGH, raportów wciąż nikt nie przejrzał.
RedakcjaModeratorUrzędnicy mają zbadać możliwości unieważnienia sprzedaży Polskich Kolei Linowych, do których należy kolejka na Kasprowy Wierch.
„kwestia sprzedaży PKL oraz możliwość ewentualnego unieważnienia transakcji” będzie tematem, którym wkrótce zajmie się resort. Informację potwierdził teraz w rozmowie z dziennikiem minister Adamczyk. – Stoimy na stanowisku, że państwo nie powinno się wyzbywać tak znaczących firm – informowało ministerstwo…
…PKL we wrześniu 2013 r. kupiła spółka Polskie Koleje Górskie (PKG) powołana przez cztery podhalańskie samorządy na czele z Zakopanem, ale pieniądze na transakcję, czyli 215 mln zł wyłożył fundusz inwestycyjny Mid Europa Partners. Następnie fundusz przekazał swoje akcje specjalnie powołanej do tego celu spółce Altura zarejestrowanej w Luksemburgu. Altura posiada 99,77 proc. akcji, pozostałe udziały należą do czterech podhalańskich samorządów: Zakopanego, Poronina, Kościeliska i Bukowiny Tatrzańskiej….
http://wiadomosci.onet.pl/krakow/repolonizacja-kolejki-na-kasprowy-wierch-w-ministerstwie-trwaja-prace/t9yg2rCzyli Polskie Koleje Górskie mają całe … 0.23% …
i zero do powiedzenia.…zarząd spółki podtrzymuje swoje wcześniejsze deklaracje przeprowadzenia wielomilionowych inwestycji na Kasprowym Wierchu i Gubałówce.
czyli nadal podtrzymują chęć wybudowania zbiornika na Kasprowym, do naśnieżania stoków ?
czy może do wybudowania hotelu i Mc`donalda ?Narazie to zima robi wszystkich udziałowców w dudusia, bo brak śniegu i brak narciarzy :laugh:
RedakcjaModeratorPrzez całe święta pogoda jesienna. Temperatura cały czas na plusie. Kto ma więcej wolnego i został także w niedzielny wieczór, dostał taki magiczny zachód słońca.
Takie kolory zwiastują zmianę pogody.
Jak widać na wykresie, nadciągają mrozy a na początku stycznia śnieżyce. Zacznie się prawdziwa zima …
RedakcjaModeratorZ chłopakami z Azji Centralnej rozmowy bez zbędnych komentarzy
Rozmowa 1.
Pierwszy raz obuchem w łeb dostałam od pewnego, skądinąd całkiem sympatycznego, Tadżyka, w pociągu z Xining do Urumczi. Był to dość inteligentny, sensowny facet, który kilka lat temu uznał, że większe pieniądze można zrobić w Chinach niż w Tadżykistanie, więc przeniósł się na studia do Szanghaju. Pochodzący z dość konserwatywnej rodziny przykładny Muzułmanin, pierwszy raz napił się alkoholu dopiero w Chinach na studiach, wtedy też był pierwszy papieros, no i dziewczyny. Z tymi ostatnimi wiązała się pewna historia, którą nas uraczył gdzieś między miastem Gaotai a Hami.
On – młody student w wyższej szkole biznesu i ona – siedemnastoletnia dziewczyna z Ameryki, która, Bóg wie jak, znalazła się tutaj, tzn. w Chinach, sama, bez szkoły i pracy. On ją zauważył, jak jechał na motorze. Uśmiechnął się. Uśmiechnęła się i ona. On ją gestem zaprosił na skuterową przejażdżkę, a ona się zgodziła, mówiąc „OK”. To było jedno z tych kilka słów, za pomocą których porozumiewali się przez pierwsze dni i tygodnie, szlifując w tym czasie angielski (on) i rosyjski (ona).
Jak brali ślub to już mniej więcej potrafili się dogadać. Ona przeszła na islam. On mówi, że chciała. Tym lepiej, bo i tak na pewno nie miała innego wyjścia. Rodzice z łatwością zaakceptowali synową zza oceanu – w końcu była już muzułmanką, nie pracowała, była z 10 lat młodsza od męża i we wszystkim go słuchała. Ale był mały problem: rodzice wybranka nie znali żadnego języka poza tadżyckim. Jest to zrozumiałe – w końcu całe życie spędzili w spokojnej wsi na pograniczu z Tadżykistanu z Afganistanem. Dziewuszka więc musiała jeszcze podszkolić się w tadżyckim – mówi nam nasz współpasażer – w końcu z rodzicami jakoś trzeba się dogadać.
– Niecodziennie ma się synową z Ameryki – mówię – więc rodzice z pewnością są ciekawi i jej i całej tej zachodniej otoczki wokół.
– Nie – mówi nam on – chodzi o to, że jak mój ojciec chciał czaju albo czegoś do jedzenia, to ona nie była w stanie im usługiwać. Ale teraz, spoko. Już umie trochę po tadżycku.
– A gotuje po amerykańsku czy po tadżycku?
– No co ty! Jak się pobraliśmy, to ja od razu mówię do niej, że ja nie będę z nią, jak mi nie będzie gotować po naszemu. No to się nauczyła. Dałem jej strony internetowe po angielsku z przepisami.– A twoja żona pracuje?
– Nie, siedzi w domu, bo teraz jest w ciąży.
– O, to gratuluję, pewnie się cieszysz?
– No jasne! A wy, ile macie dzieci?
– Jeszcze żadnego?
– Żadnego dziecka???
– A Ty – pytam, zmieniając szybko temat – wolałbyś chłopca czy dziewczynkę?
– No wiesz, co Allah da, to będzie dobrze – powiedział i zamilkł na dłuższą chwilę. Choć jednak fajniejszy byłby chłopak.
– A jeśli urodzi się dziewczynka?
– Wtedy będziemy próbować dalej, aż wreszcie urodzi się chłopiec.– A Twoja żona, jak się czuje na tej tadżyckiej wsi? Dobrze jej tam jest?
– Chyba tak – odpowiada jakby w ogóle nie miało to większego znaczenia i jakby nigdy się nad tym nie zastanawiał – ubiera się nawet w miejscowe ubrania. Zresztą musi, bo jakby się ubierała po zachodniemu, to źle by było.
– Dlaczego źle?
Bo to znaczy, że szmata, wiesz, że dziewczyna się nie szanuje. I wtedy musiałbym ją „odesłać”. (czyli po prostu wywalić na zbity pysk – dnb).– A jak tam dziewczyny w Tadżykistanie? One wszystkie w tradycyjnych strojach chodzą? Mężczyźni też?
– Mężczyźni tylko czasem. A kobiety wcale nie muszą się tak zakrywać jak w Arabii Saudyjskiej. U nas nie ma takich surowych zakazów. Chusta na głowie wystarczy. No i nie można chodzić w obcisłych spodniach, legginsach, bluzkach na ramiączkach, bluzkach z dekoltem. Tak, ramiona, dekolt i nogi muszą być zakryte i nie można nosić obcisłych rzeczy. Bo jeśli odkryte, to znaczy, że dziewczyna jest k…ą i można z nią zrobić wszystko. Moi koledzy nie raz tam je wyzywali albo klepnęli po pupie.
– A w Duszanbe też tak jest?
– Nie, w Duszanbe to wszystko można, tam dziewczyny chodzą w mini, szpilkach i nikt się nie przejmuje. Ale na wsi to inny świat jest. Tam dziewczyna musi być porządna.
– A Twoja dziewczyna jest porządna?
– No jasne, przecież inaczej nie byłbym z nią. Jej się w Tadżykistanie podoba. Ona jest taka zwykła, prostolinijna, jej wiele do szczęścia nie trzeba. Nawet jak zdarza nam się nie jeść czasami, to ona nie narzeka.
– A zdarza Wam się nie jeść?
– Wiesz, czasem pracy nie ma za dużo, to wtedy zdarza się, że nie jemy.
– A Twoja żona pracuje? Może ona także chciałaby popracować? Wtedy byłyby dwie pensje. Może lżej by było…
– A kto się domem zajmie? Dziećmi? Nie, tak nie może być. Ja nie chcę, żeby moja żona pracowała.
– Nawet jak Twoje dziecko nie będzie jadło?
– No, przecież to kobieta. Musi zająć się domem i w ogóle.
– A jeśli ty jesteś zmęczony? Wtedy zawsze, jeżeli ty byś nie pracował, to wtedy mogłaby pracować żona.
– Jak to zmęczony? Przecież jestem mężczyzną, ja nie mogę być zmęczony.
– A Ty czasem też coś robisz w domu?
– No jasne, że tak. Trzeba pomóc żonie – czasem zmyć naczynia, śmieci wynieść. Ale nie żeby od razu nie wiadomo co. Trzeba pomagać, ale ciut ciut.Rozmowa 2.
W Kazachstanie pierwsze dni spędziliśmy w Ałmaty – największym mieście i byłej stolicy tego kraju, która wtedy nazywała się Ałma-Aty. Pokoje hostelowe dzieliliśmy z pracującymi tu młodymi Kazachami – wykształconymi, pracującymi, przed 30-tką. Z jednym z nich, w kuchni przy zupie, pogadaliśmy trochę dłużej:
– A jak wy bierzecie ślub, to dziewczyna musi przyjąć nazwisko męża? – pytamy.
Nasz nowy kolega zdaje się nie rozumieć pytania – no jasne.
– No bo wiesz – ciągniemy – u nas kiedyś kobieta zawsze przyjmowała nazwisko męża, a teraz nie. Kobieta może mieć dwa nazwiska, mąż może mieć dwa nazwiska i mąż może mieć po ślubie nazwisko żony. A może być też tak, że każdy zostaje przy swoim.
Z jego strony długa cisza niedowierzania.
Dalsza rozmowa jakoś zeszła na religię.
– Jak tam jest u Was w Kazachstanie, są i cerkwie, i meczety, i kościoły?
– Tak, jasne. Ale jak się żenisz to musi być ta sama religia. Bo tutaj są i Żydówki, i Chrześcijanki i Muzułmanki i Buddyjki, ale, ja cię bardzo przepraszam, przecież ja nie będę zmieniał wiary dla swojej żony.
– Dlaczego nie? Dlaczego nie Ty?
– No bo przecież jestem mężczyzną.
W dniu Święta Niepodległości mężczyźni modlą się na placu RepublikiRozmowa 3.
Drugiego dnia zmieniliśmy hostel, ale trafiliśmy na podobną klientelę. Nie żeby nam to przeszkadzało – hostel zmieniliśmy z powodów czysto ekonomicznych. Oprócz nas byli w nim miejscowi nuworysze na nartach i kilka osób, które mieszka tu na stałe i pracuje w Ałmaty. Kto czy się zajmuje, choć pytaliśmy, nadal nie wiemy. Wszyscy chcą znać szczegóły naszej pracy, ale jakoś nikt nie opowiada o swojej. Za to na inne tematy rozmowa się klei. Na początek pytanie-gwóźdź:
– No jak tam u Was, w Polsce, jaki jest stosunek do muzułmanów?
My odpowiadamy ogólnikami, bo przecież nie da się generalizować. Na szczęście chłopaka bardziej interesuje stawianie pytań niż uzyskiwanie odpowiedzi, więc szybko przerywa, pytając:
– A w Dubaju byliście? A gdzie dalej jedziecie? A jakie kraje zwiedziliście? O, to chyba macie dużo kasy? Jak to? Tak tanio? I wiele, wiele innych.Rozmowa nieuchronnie schodzi na tematy damsko-męskie, ilość dzieci (i dlaczego jeszcze żadnego) i inne, temu podobne.
– U was pracują i dziewczyny, i chłopaki czy tylko facet? – zadajemy pytanie.
– Oboje – wszyscy odpowiadają zgodnym chórkiem, tak jakby było to tak oczywiste, że aż wstyd poddawać to w wątpliwość.
– A domem kto się zajmuje?
– Kobieta – zgodny chórek się powtarza.
– A bywa tak – pyta Bartek – że pracuje tylko kobieta (na przykład jeśli ma wyższą pensję), a facet zajmuje się dzieckiem?
-Tak, jasne. U nas kobiety już od dawna zajmowały się handlem, głównie z Chinami i Turcją. Szło im to zawsze lepiej niż mężczyznom – mówi nam z dumą młoda Kirgizka.
Nie wiem, czy się zrozumiałyśmy, więc na wszelki wypadek powtarzam nasze pytanie: nam chodziło o to, czy bywa tak, że kobieta rodzi dziecko i wraca do pracy (bo na przykład ma wyższą pensję albo lepszą pozycję albo coś innego), a mąż bierze urlop tacierzyński.
Zdumienie u naszych towarzyszy sięgnęło zenitu. Przez następne 10 minut wyjaśnialiśmy pojęcie urlopu dla ojców.
– Mąż to może co najwyżej odebrać dziecko z przedszkola – odpowiada ta sama Kirgizka – a kobieta od świtu na nogach. Wraca po całym dniu z bazaru i zabiera się do gotowania, prania, sprzątania…
Chwila ciszy.
– U nas, teraz w podróży, to żona pracuje online – mówi Bartek. Ja sobie założyłem, że nie mam ochoty pracować (tu podejrzliwe spojrzenie młodego Kazacha). Ale to ja w takim razie, jak żona siedzi sobie z komputerem, gotuję, skarpetki upiorę, na zakupy pójdę.
Kazach zbiera szczękę z podłogi. Sprzątanie? Pranie???
– A w domu też tak robicie?
– W domu, jak oboje pracujemy, to jest tak, że wszystko robi ten, kto wraca pierwszy. Wszystkie prace domowe dzielimy po połowie. Nawet jeśli żona pracuje (tzn. zarobkowo) w domu.
Kolejny dysonans poznawczy, ciężka cisza, niedowierzanie i coś jakby lekka nutka pogardy z męskiej strony audytorium. Bo to zagrożenie dla męskości przecież. Ale – idąc tym tropem – męskości tutejszym chłopakom jakoś nie zbywa na tym, że żona zap…ala od świtu do nocy, podczas gdy mąż liczy kanały w telewizorze.Ciszę przerywa do tej pory milcząca dziewczyna (narzeczona rozmawiającego z nami chłopaka):
– To dlatego faceci z Zachodu wolą dziewczyny ze Wschodu – bo one wszystko umieją w domu zrobić.
Z tym się rzeczywiście zgadzam. Znam takie typy, które szukają raczej służącej niż partnerki. Ale dziewczyna zaskakuje nas kolejnym zdaniem:– A dziewczyny z Zachodu pewnie wolą z kolei naszych chłopaków. Bo taki to i krzyknie, i pięścią w stół uderzy, a ci na Zachodzie to już całkiem inni. Oni „takije miałkije”… Sprzątają, gotują, a jakby tego było mało, to jeszcze pracują.
Autor: Dorota i Bartek , blog: Agrafka i sznurek, czyli (etno)wyprawa , 12/26/2015 05:27:00 AM
RedakcjaModeratorW tych miejscach należy szczególnie uważać, a bez odpowiedniego sprzętu i doświadczenia, najlepiej odpuścić całkowicie.
Miejsca gdzie dochodzi do największej liczby wypadków pomiędzy Świnicą a Przełęczą Krzyżne:
RedakcjaModeratorSzlak kajakowy Białej PrzemszyBiała Przemsza ma swoje źródła w centralnej części Jury Krakowsko – Częstochowskiej, na Wyżynie Olkuskiej, niedaleko Wolbromia. Wypływa z torfowisk położonych na wys. 376 m. n.p.m. Pierwotne źródła Białej Przemszy znajdujące się w pobliżu wsi Sucha, w pobliżu Suskiej Górki, już od wielu lat są pozbawione wody. W górnym biegu rzeka jest zasilana licznymi dopływami z wydajnych jurajskich źródlisk i wywierzysk, a większymi dopływami są Tarnówka, Centuria i Potok Błędowski. W górnym biegu Biała Przemsza przepływa przez unikatową na europejską skalę Pustynię Błędowską dzieląc ją na dwie części. Rzeka wyraźnie zmienia swój charakter (wielkość) poniżej swojego największego dopływu – rzeki Białej. Poniżej ujścia Białej rzeka gwałtownie zmienia kierunek na południowy i głęboką doliną przełamuje się przez Garb Ząbkowicki (tzw. Przełom Białej Przemszy) w Okradzionowie. Od Sławkowa rzeka zaczyna silnie meandrować, zmieniając kierunek na zachodni. Płynie z dala od terenów zurbanizowanych w gęstym i niedostępnym lesie. W miejscu znanym jako Trójkąt Trzech Cesarzy po przepłynięciu 64 km łączy się z Przemszą.
W Jaworznie szlak kajakowy rozpoczyna się przy moście na ul. Stefana Batorego. Dogodne wejście do wody znajduje się tuż za miejscem odpoczynkowym szlaku rowerowego. Stad do trójkąta Trzech Cesarzy (historycznej granicy trzech zaborców), miejsce w którym Biała i Czarna Przemsza łącza się ze sobą płynąc już wspólnie jako Przemsza, jest około 10 km – 3-4 godziny płynięcia. Na całym odcinku rzeka jest niezwykle malownicza. Dzieli się wyraźnie na dwa odcinki. Pierwszy od mostu przy ul. Stefana Batorego do elektrowni wodnej przebiega rzeką naturalną z licznymi meandrami, z dwoma wyraźnymi progami wodnymi. Nurt na tym odcinku jest zmienny – miejscami przyśpiesza upodobniając Białą Przemszę do rzeki górskiej by następnie zwolnić i leniwie pokonywać liczne zakręty. Wyraźna zmiana następuje po ominięciu elektrowni wodnej (w tym miejscu kajak należy niestety wyjąć z wody aby obejść tą przeszkodę) – tu rzeka płynie prostym odcinkiem, początkowo szybko lecz dalej wyraźnie zwalnia aby leniwie dopłynąć (po ponad 3,4 km) do kolejnej przeszkody – jazu przy ujęciu wody. Ta przeszkoda jest bardzo prosta do ominięcia – kajak przenosimy około 5 m pod kładką konstrukcji). Po przepłynięciu 1,2 km dopływamy do ul. Orląt Lwowskich w Sosnowcu (DK79) gdzie tuż przed dopływem cieku Bobrek istnieje dogodne miejsce do wyciągnięcia kajaka i powrotu do Jaworzna. Osoby, które popłyną dalej, po przepłynięciu dwóch bystrzy, dotrą do Trójkąta Trzech Cesarzy.
http://www.jaworzno.pl/pl/natura/szlak_kajakowy

RedakcjaModeratorAdam Bielecki i Jacek Czech w czwartek rozpoczęli wyprawę i są w drodze do bazy pod Nanga Parbat.
By przed wyprawą złapać aklimatyzację, udali się do Ameryki Płd. i zdobyli drugi co do wysokości szczyt półkuli południowej i najwyższy wulkan globu Ojos del Salado (6893 m n.p.m.)
Jacek Czech i Adam Bielecki po zdobyciu Ojos del Salado„Zakończyliśmy pierwszą część wyprawy 🙂 Wszystko poszło zgodnie z planem, mianowicie spędziliśmy łącznie 14 nocy na wysokości 4000m. lub więcej. 5 nocy na 5200m. 2 na 5800m i 3 noce na 6750m. Na szczycie wiało okrutnie i wszystkie wyprawy poza nami wstrzymały swoją działalność. My stwierdziliśmy że na Nandze i tak może być gorzej więc nie ma co się rozczulać nad sobą :). Teraz zegar zaczął tykać i według mojej teorii mamy trzy tygodnie aby wejść w stylu alpejskim na Nangę”.
Informacja z 25.12
„Po przylocie do Islamabadu wsiedliśmy w samochód i od razu ruszyliśmy do Chilas, gdzie właśnie dojechaliśmy. Jutro rozpoczynamy trek (dzień po ekipach Mackiewicza i Moro). Pojutrze będziemy już w bazie i rozpoczynamy najważniejszą fazę wyprawy. 3majcie kciuki za pogodę, o resztę zadbamy sami”Pozdrawiamy, Adam & Jacek
informacja godna uwagi.
Mamy pozwolenie na zdobywanie Nangi!
Po zaledwie dziesięciu dniach od złożenia wniosku otrzymaliśmy od pakistańskiego rządu pozwolenie na wyjście z bazy pod Nanga Parbat (Diamir) do ataku szczytowego. Nasz pakistański partner z agencji Adventure Pakistan twierdzi, że pobiliśmy tym samym rekord świata : ) Dla porównania – Simone Moro musiał czekać na podobne pozwolenie aż trzy miesiące.
Adam Bielecki
RedakcjaModeratorTak bawiliśmy się na poprzednich spływach w Borach Tucholskich
RedakcjaModeratorTo już są istne jaja pogodowe.
22 grudnia w najkrótszy dzień roku i początek astronomicznej zimy, w Tatrach nad Morskim Okiem jest ponad 10 stopni na plusie. Godzina także już dosyć późna, bo 5 h po zachodzie słońca.
Wschód słońca: 7:43
Zachód słońca: 15:25
Dzień trwa: 7 h 42 min
RedakcjaModeratorAleja Podróżników na antenie Radia Eska. Posłuchaj materiału Ewy Sas, reporterki Radia ESKA:
http://m.krakow.eska.pl/newsy/w-krakowie-powstanie-aleja-podroznikow-audio/93447
Reporterka przeprowadziła także sondę uliczną dot. alei i podróżników. Warto posłuchać.Dziennik Polski
RedakcjaModerator21 grudnia a w Tatrach wręcz gorąco. Poniedziałkowy poranek nad Morskim Okiem i 8.5 stopnia na plusie.
W Pięciu Stawach 6 a na Kasprowym 4 stopnie ciepła.
http://kamery.topr.pl/
RedakcjaModeratorObecnie czekamy na spotkanie z v-ce prezydent Krakowa P. Koterbą i wszystkimi urzędami zaangażowanymi w sprawę. Na spotkaniu będą także media.
Temat alei idzie do przodu…
RedakcjaModeratorNa Forcie 49a Dłubnia, pozostałości po kilku samochodach. Zapewne kilka/kilkanaście lat temu fort służył jako „dziupla” dla złodziei i to są pozostałości po rozebranych samochodach.
Gumy i plastyku jest dosyć sporo.
RedakcjaModeratorFort 48a Mistrzejowice.
Naokoło fortu wycięto zbędne krzewy i wszystko zostało zebrane. Widać jakieś pozytywne działania.
Wewnątrz fortu to już inna bajka. Dewastacja i ogromne ilości śmieci. Wśród nich walają się także zużyte strzykawki.
Przykre, że jest to teren odwiedzany przez dzieciaki z pobliskiej szkoły, a obok są ścieżki spacerowe. Dosłownie kilkanaście metrów dalej, spaceruje sporo osób.
Brak jakiegokolwiek oznaczenia, że jest to zabytkowy obiekt wchodzący w skład Twierdzy Kraków.
Porządki przed fortem
wewnątrz to już inny świat
RedakcjaModeratorTemat w mediach leci już lawinowo. W środę Dziennik Polski i Radio Kraków, czwartek Radio Zet Gold i Gazeta Wyborcza oraz Radio Eska i Plus, a kolejne media ustalają grafiki 🙂
Każdy z Was może się przyłączyć i przyczynić do powstania tego wyjątkowego projektu.
Dyskusja na forum
http://www.MojeOsiedle.pl
http://krakow-dabie-park.mojeosiedle.pl/viewtopic.php?t=138459&sid=d6747ca3bb8202512e3cbf37c0da6d77.
-
AutorWpisy



