Klub Podróżników – Śródziemie – portal podróżniczy | Polska, Europa, Świat
  • Slajdowiska
    • Spotkania autorskie
  • Relacje
    • Europa
      • Albania
      • Austria
      • Bułgaria
      • Chorwacja
      • Czarnogóra
      • Czechy
      • Dania
      • Francja
      • Hiszpania
      • Holandia
      • Kosowo
      • Litwa
      • Luksemburg
      • Macedonia
      • Malta
      • Niemcy
      • Norwegia
      • Portugalia
      • Rosja
      • Rumunia
      • Serbia
      • Slowacja
      • Slowenia
      • Szwajcaria
      • Ukraina
      • Wegry
      • Wielka Brytania
      • Włochy
    • Polska informacje i fotorelacje
      • Forty i twierdze
      • Góry
      • Kolej
        • Parowozownie
      • Miasta
      • Miejsca wyjątkowe
      • Muzea
      • Podziemia
      • Polska na weekend
      • Skanseny w Polsce
      • Woda
      • Województwa
        • Dolny Śląsk
        • Kujawsko-pomorskie
        • Łódzkie
        • Lubelskie
        • Lubuskie
        • Małopolskie
        • Mazowieckie
        • Opolskie
        • Podkarpackie
        • Podlaskie
        • Pomorskie
        • Śląskie
        • Świętokrzyskie
        • Warmińsko-mazurskie
        • Wielkopolskie
        • Zachodniopomorskie
      • Zabytki sakralne
      • Zamki i pałace
    • Świat
      • Afryka
      • Ameryka Południowa
      • Ameryka Północna
      • Ameryka Środkowa i Karaiby
      • Antarktyda
      • Australia i Oceania
      • Azja
    • Schroniska Górskie
  • Filmy
  • Sprzęt
    • Polecamy
    • Recenzje sprzętu
    • Testy sprzętu
  • Autorzy
    • Albin Marciniak
    • Karolina Zięba-Kulawik
    • Redakcja
  • Forum
  • Fundacja Aleja Podróżników
  • Kontakt
poniedziałek, 23 marca, 2026
Klub Podróżników – Śródziemie – portal podróżniczy | Polska, Europa, Świat
  • Slajdowiska
    • Spotkania autorskie
  • Relacje
    • Europa
      • Albania
      • Austria
      • Bułgaria
      • Chorwacja
      • Czarnogóra
      • Czechy
      • Dania
      • Francja
      • Hiszpania
      • Holandia
      • Kosowo
      • Litwa
      • Luksemburg
      • Macedonia
      • Malta
      • Niemcy
      • Norwegia
      • Portugalia
      • Rosja
      • Rumunia
      • Serbia
      • Slowacja
      • Slowenia
      • Szwajcaria
      • Ukraina
      • Wegry
      • Wielka Brytania
      • Włochy
    • Polska informacje i fotorelacje
      • Forty i twierdze
      • Góry
      • Kolej
        • Parowozownie
      • Miasta
      • Miejsca wyjątkowe
      • Muzea
      • Podziemia
      • Polska na weekend
      • Skanseny w Polsce
      • Woda
      • Województwa
        • Dolny Śląsk
        • Kujawsko-pomorskie
        • Łódzkie
        • Lubelskie
        • Lubuskie
        • Małopolskie
        • Mazowieckie
        • Opolskie
        • Podkarpackie
        • Podlaskie
        • Pomorskie
        • Śląskie
        • Świętokrzyskie
        • Warmińsko-mazurskie
        • Wielkopolskie
        • Zachodniopomorskie
      • Zabytki sakralne
      • Zamki i pałace
    • Świat
      • Afryka
      • Ameryka Południowa
      • Ameryka Północna
      • Ameryka Środkowa i Karaiby
      • Antarktyda
      • Australia i Oceania
      • Azja
    • Schroniska Górskie
  • Filmy
  • Sprzęt
    • Polecamy
    • Recenzje sprzętu
    • Testy sprzętu
  • Autorzy
    • Albin Marciniak
    • Karolina Zięba-Kulawik
    • Redakcja
  • Forum
  • Fundacja Aleja Podróżników
  • Kontakt
Klub Podróżników – Śródziemie – portal podróżniczy | Polska, Europa, Świat
Klub Podróżników – Śródziemie – portal podróżniczy | Polska, Europa, Świat
  • Klub Podróżników – Śródziemie – portal podróżniczy | Polska, Europa, Świat
  • Fundacja Aleja Podróżników
  • Forum
  • Relacje
    • Europa
    • Polska
    • Świat
  • Sprzęt
    • Recenzje sprzętu
    • Testy sprzętu
  • Książka
  • Kontakt
Copyright 2025 - All Right Reserved
Robocze inne

Piszą dla nas

przez Albin Marciniak 2010-08-16
Napisane przez Albin Marciniak
Piszą dla nas

Klub Podróżników Śródziemie to portal ludzi aktywnych a podróże są dla nas  sensem życia.


Nasza działalność to nie tylko cykliczne spotkania Miłośników Podróży i relacje z bliższych wyjazdów czy dalszych wypraw, ale także:
# patronujemy wyprawy sympatyków Klubu Podróżników Śródziemie,
# promujemy wyprawy i ekspedycje,
# organizujemy po wyprawowe wystawy zdjęć,
# organizujemy wspólne wyjazdy i wyprawy,
# pomagamy w nawiązywaniu kontaktów ze sponsorami i patronami dla osób, które mają fajny pomysł na wyprawę,
# służymy poradami i wskazówkami dla planujących podróże i wyprawy nawet w najdalsze zakątki świata,

Ty także możesz być autorem poniedziałkowego slajdowiska.
Napisz do nas i prześlij propozycję swojej prezentacji. Opisz w kilku zdaniach cel i przebieg wyjazdu/wyprawy i dołącz kilka zdjęć.
Możesz zostać redaktorem naszego serwisu pisząc o podróżach własnych i nie tylko. Inni już do nas dołączyli.

[email protected]


 

http://images41.fotosik.pl/282/5a314c18f3fd9222.jpg
Michał Parwa
 
O mnie

Michał Parwa – z wykształcenia geograf i pilot wycieczek. Dziennikarz na stałe związany z Magazynem Turystyki Górskiej „n.p.m.”. Fotografie i reportaże ze swoich podróży publikuje także na łamach ”Rowertouru”, „Gazety Wyborczej” i „Onet.pl”. Amator fotografii, podróży dalekich i bliskich, który dzieli swoje serce między góry i rower.

„Najlepsza jest noc w obcym kraju. O zmierzchu porzuca się jakąś okolicę, ponieważ okazała się beznadziejnie nudna.(…) Bo jechać to jest nic. Najważniejsze zaczyna się potem(…)”
Tymi słowami Andrzej Stasiuk rozpoczyna swoje „Fado” a ja, całkiem bezpretensjonalnie, traktuje je jak motto.
Urodziłem się kiedy podpisywano układ w luksemburskim Schengen. Pierwsze kroki stawiałem na zboczach Diablaka. Dzieciństwo pochłonęły góry i obecność na pokładach dalekobieżnych autobusów. Temu wszystkiemu zawdzięczam wizyty w większości krajów naszego kontynentu.
Od dłuższego czasu w podróży towarzyszy mi fotografia, której dopiero się uczę. Chwile spędzone w kraju najczęściej poświęcam ukochanym Beskidom. Staram się odwiedzać zapomniane miejsca i szlaki, które popularyzuje dzięki zdjęciom i słowom. Relacje ze swoich wedrówek po świecie publikuje m.in. na łamach „Gazety Wyborczej”, Magazynu Turystyki Górskiej „n.p.m”, „Rowertouru” czy „Manko”. Często można mnie spotkać w Klubie Podróżnikow „Środziemie” na krakowskim Placu Wszystkich Świetych, gdzie zdarza mi się prowadzić prelekcje ale przede wszystkim uczestniczyć w fantastycznych spotkaniach globtroterów. Mam nadzieję, że przez swoje fotografie, artykuły i slajdowiska pomogam ludziom znaleźć swoje miejsce na Ziemi, którego ja wciąż szukam.

obecnie kierownik w zumi.pl

zkarola
 
http://www.klubpodroznikow.com/https://www.klubpodroznikow.com/wp-content/uploads/2010/08/2718_4dab4f57bd088-b4c.jpg
Karolina Zięba

Studentka architektury krajobrazu czynnie ingerująca w otaczającą przestrzeń. Miejscem działań są krakowskie zakamarki i tak do skutku doszła m.in. akcja „Czerwona Huśtawka” – czerpiąc i rozpowszechniając projekt zainicjowany w Teksasie. Żywo zainteresowana Land Artem. Również wolontariat nie jest mi obcy, działałam w projekcie instalacji artystycznych „ogrody tymczasowe, mobilne, nomadyczne” na terenie Krakowa, by urozmaicić przestrzeń, spróbować oswoić brzydotę, z którą spotykamy się na co dzień w niektórych miejscach.

Od zawsze bliski był mi naturalny krajobraz, cisza i zmiany… już w dzieciństwie zaszczepiono we mnie ducha podróżnika wyciągając na szczyty, czy przypinając w siodełku na dłuższe wyprawy. Potem był młodzieżowy klub turystyczny PTTK i wreszcie samodzielne wyjazdy,  teraz studenckie i inne małe wypady. W górach ogarnia mnie to nieuchwytne coś, czego nie czuję nigdzie indziej, a co napełnia mnie nieuzasadnionym (a może przeciwnie?), wewnętrznym optymizmem. Nie lubię stagnacji, schematyczności… Z każdego wyjazdu zostawiam wiele w swojej pamięci, a resztę zapisuję, publikuję obecnie na stronie Klubu Podróżników „Śródziemie”. Nie może obejść się oczywiście bez zdjęć, a w fotografię powoli się wgryzam.  W poniedziałki można mnie spotkać w Piwnicy pod Baranami,  na i po slajdowiskach 🙂

Z innych rzeczy.. uwielbiam transowość bębnów zasadniczo z każdej kultury: bębny afrykańskie, bębenki z Indii, ze Środkowego Wschodu, bębny celtyckie…  Lubię trud, burzę, tęczę, słoneczniki, gwiazdy, noc w śpiworze


nick: pioggerella
 
Karolina Gołda

Studentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej. Uwielbia mówić, mówić i mówić, lecz kiedy trzeba, zamyka usta na kłódkę i słucha.
Kocha siatkówkę, piłkę nożną i piłkę ręczną. Miłością do sportu zaraził ją tata, z którym na mecze jeździła od dziecka. Już jako mała dziewczynka wiedziała m.in. co oznacza termin „spalony”. 🙂
– Świat poznaję poprzez wyjazdy na mecze. Niestraszna mi nocna podróż autostopem czy nocleg na dworcu z bezdomnymi. W obcych miastach nigdy nie pytam ludzi dokąd pójść – jeśli się zgubię, chcę sama odnaleźć drogę. Mała mapka z Internetu wystarczy.
Między jednym gwizdkiem a drugim, odkrywam piękne, często niedoceniane, miejsca. Kiedy wyjeżdżam, nie rozstaję się z aparatem. Drzewo, strumyk, kamyk, most, kamienica, drewniana chata – we wszystkim potrafię odnaleźć piękno i staram się je uwiecznić.
W życiu najważniejsze jest dla mnie spełnianie marzeń. Wychodzę z założenia, że nie ma rzeczy niemożliwych i chcę przekonać do tego innych ludzi. Kiedyś myślałam, że po klasie matematyczno-informatycznej będę na studiach liczyć, liczyć i liczyć, dziś – piszę, nagrywam, montuję. Robię to, co naprawdę mnie kręci. Jeśli ktoś mówi: chcieć nie znaczy móc. Odpowiadam krótko: zmień myślenie!
obecnie pracuje już w redakcji onet.pl



Piszesz ? podróżujesz ? a może piszesz „do szuflady” ?
Dołącz do nich, dziel się pasją podróżowania i swoim doświadczeniem. To dobry sposób by rozpocząć karierę dziennikarską.
Podziel się swoimi tekstami czy zdjęciami tworząc fotorelacje. Tutaj każdy ma szansę być zauważony.
[email protected]
2010-08-16 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Robocze inne

Piszą dla nas

przez Albin Marciniak 2010-08-16
Napisane przez Albin Marciniak
Piszą dla nas

Klub Podróżników Śródziemie to portal ludzi aktywnych a podróże są dla nas  sensem życia.


Nasza działalność to nie tylko cykliczne spotkania Miłośników Podróży i relacje z bliższych wyjazdów czy dalszych wypraw, ale także:
# patronujemy wyprawy sympatyków Klubu Podróżników Śródziemie,
# promujemy wyprawy i ekspedycje,
# organizujemy po wyprawowe wystawy zdjęć,
# organizujemy wspólne wyjazdy i wyprawy,
# pomagamy w nawiązywaniu kontaktów ze sponsorami i patronami dla osób, które mają fajny pomysł na wyprawę,
# służymy poradami i wskazówkami dla planujących podróże i wyprawy nawet w najdalsze zakątki świata,

Ty także możesz być autorem poniedziałkowego slajdowiska.
Napisz do nas i prześlij propozycję swojej prezentacji. Opisz w kilku zdaniach cel i przebieg wyjazdu/wyprawy i dołącz kilka zdjęć.
Możesz zostać redaktorem naszego serwisu pisząc o podróżach własnych i nie tylko. Inni już do nas dołączyli.

[email protected]


 

http://images41.fotosik.pl/282/5a314c18f3fd9222.jpg
Michał Parwa
 
O mnie

Michał Parwa – z wykształcenia geograf i pilot wycieczek. Dziennikarz na stałe związany z Magazynem Turystyki Górskiej „n.p.m.”. Fotografie i reportaże ze swoich podróży publikuje także na łamach ”Rowertouru”, „Gazety Wyborczej” i „Onet.pl”. Amator fotografii, podróży dalekich i bliskich, który dzieli swoje serce między góry i rower.

„Najlepsza jest noc w obcym kraju. O zmierzchu porzuca się jakąś okolicę, ponieważ okazała się beznadziejnie nudna.(…) Bo jechać to jest nic. Najważniejsze zaczyna się potem(…)”
Tymi słowami Andrzej Stasiuk rozpoczyna swoje „Fado” a ja, całkiem bezpretensjonalnie, traktuje je jak motto.
Urodziłem się kiedy podpisywano układ w luksemburskim Schengen. Pierwsze kroki stawiałem na zboczach Diablaka. Dzieciństwo pochłonęły góry i obecność na pokładach dalekobieżnych autobusów. Temu wszystkiemu zawdzięczam wizyty w większości krajów naszego kontynentu.
Od dłuższego czasu w podróży towarzyszy mi fotografia, której dopiero się uczę. Chwile spędzone w kraju najczęściej poświęcam ukochanym Beskidom. Staram się odwiedzać zapomniane miejsca i szlaki, które popularyzuje dzięki zdjęciom i słowom. Relacje ze swoich wedrówek po świecie publikuje m.in. na łamach „Gazety Wyborczej”, Magazynu Turystyki Górskiej „n.p.m”, „Rowertouru” czy „Manko”. Często można mnie spotkać w Klubie Podróżnikow „Środziemie” na krakowskim Placu Wszystkich Świetych, gdzie zdarza mi się prowadzić prelekcje ale przede wszystkim uczestniczyć w fantastycznych spotkaniach globtroterów. Mam nadzieję, że przez swoje fotografie, artykuły i slajdowiska pomogam ludziom znaleźć swoje miejsce na Ziemi, którego ja wciąż szukam.

obecnie kierownik w zumi.pl

zkarola
 
http://www.klubpodroznikow.com/https://www.klubpodroznikow.com/wp-content/uploads/2010/08/2718_4dab4f57bd088-b4c.jpg
Karolina Zięba

Studentka architektury krajobrazu czynnie ingerująca w otaczającą przestrzeń. Miejscem działań są krakowskie zakamarki i tak do skutku doszła m.in. akcja „Czerwona Huśtawka” – czerpiąc i rozpowszechniając projekt zainicjowany w Teksasie. Żywo zainteresowana Land Artem. Również wolontariat nie jest mi obcy, działałam w projekcie instalacji artystycznych „ogrody tymczasowe, mobilne, nomadyczne” na terenie Krakowa, by urozmaicić przestrzeń, spróbować oswoić brzydotę, z którą spotykamy się na co dzień w niektórych miejscach.

Od zawsze bliski był mi naturalny krajobraz, cisza i zmiany… już w dzieciństwie zaszczepiono we mnie ducha podróżnika wyciągając na szczyty, czy przypinając w siodełku na dłuższe wyprawy. Potem był młodzieżowy klub turystyczny PTTK i wreszcie samodzielne wyjazdy,  teraz studenckie i inne małe wypady. W górach ogarnia mnie to nieuchwytne coś, czego nie czuję nigdzie indziej, a co napełnia mnie nieuzasadnionym (a może przeciwnie?), wewnętrznym optymizmem. Nie lubię stagnacji, schematyczności… Z każdego wyjazdu zostawiam wiele w swojej pamięci, a resztę zapisuję, publikuję obecnie na stronie Klubu Podróżników „Śródziemie”. Nie może obejść się oczywiście bez zdjęć, a w fotografię powoli się wgryzam.  W poniedziałki można mnie spotkać w Piwnicy pod Baranami,  na i po slajdowiskach 🙂

Z innych rzeczy.. uwielbiam transowość bębnów zasadniczo z każdej kultury: bębny afrykańskie, bębenki z Indii, ze Środkowego Wschodu, bębny celtyckie…  Lubię trud, burzę, tęczę, słoneczniki, gwiazdy, noc w śpiworze


nick: pioggerella
 
Karolina Gołda

Studentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej. Uwielbia mówić, mówić i mówić, lecz kiedy trzeba, zamyka usta na kłódkę i słucha.
Kocha siatkówkę, piłkę nożną i piłkę ręczną. Miłością do sportu zaraził ją tata, z którym na mecze jeździła od dziecka. Już jako mała dziewczynka wiedziała m.in. co oznacza termin „spalony”. 🙂
– Świat poznaję poprzez wyjazdy na mecze. Niestraszna mi nocna podróż autostopem czy nocleg na dworcu z bezdomnymi. W obcych miastach nigdy nie pytam ludzi dokąd pójść – jeśli się zgubię, chcę sama odnaleźć drogę. Mała mapka z Internetu wystarczy.
Między jednym gwizdkiem a drugim, odkrywam piękne, często niedoceniane, miejsca. Kiedy wyjeżdżam, nie rozstaję się z aparatem. Drzewo, strumyk, kamyk, most, kamienica, drewniana chata – we wszystkim potrafię odnaleźć piękno i staram się je uwiecznić.
W życiu najważniejsze jest dla mnie spełnianie marzeń. Wychodzę z założenia, że nie ma rzeczy niemożliwych i chcę przekonać do tego innych ludzi. Kiedyś myślałam, że po klasie matematyczno-informatycznej będę na studiach liczyć, liczyć i liczyć, dziś – piszę, nagrywam, montuję. Robię to, co naprawdę mnie kręci. Jeśli ktoś mówi: chcieć nie znaczy móc. Odpowiadam krótko: zmień myślenie!
obecnie pracuje już w redakcji onet.pl



Piszesz ? podróżujesz ? a może piszesz „do szuflady” ?
Dołącz do nich, dziel się pasją podróżowania i swoim doświadczeniem. To dobry sposób by rozpocząć karierę dziennikarską.
Podziel się swoimi tekstami czy zdjęciami tworząc fotorelacje. Tutaj każdy ma szansę być zauważony.
[email protected]
2010-08-16 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Azja

Wrota do Darvaza Hell

przez Albin Marciniak 2010-08-16
Napisane przez Albin Marciniak

Wrota do Darvaza Hell (Derweze)

Derweze (język turkmeński: The Gate, znana także jako Darvaza) to wieś w Turkmenistanie, około 350 mieszkańców, znajduje się w środku pustyni Kara-Kum, około 260 km na północ od Aszchabad.
Mieszkańcami Darvaza są głównie Turkmeni z plemienia tekiński, zachowali on pół-koczowniczy tryb życia.
Obszar Derweze jest bogaty w gaz ziemny.
Zjawisko to rozpoczęło się jeszcze w czasach sowieckich, 35 lat temu. Podczas wierceń geologicznych, przypadkowo znaleźli pod ziemią komory wypełnione gazem ziemnym. W 1971 r. odwierty spowodowały zapadnięcie podziemnej jamy, a odsłonięcie ziejącej dziury spowodowało ulatnianie się ogromnej ilości gazu.W kopalni ilość nagromadzonych gazów uniemożliwiła dalszej działalności. Zespół naukowców zaplanował pożar i kontrolowane spalenie gazu i powrotu do wydobycia, kiedy gaz zostanie całkowicie spalony. Ogromny wybuch gazu utworzył 30 metrowej szerokości krater. Ogromna dziura pochłonęła z całego terenu wierceń sprzęt i obozy osób tam pracujących. Mieszkańcy nazwali jaskinię Drzwi do piekła.

Oficjalne rząd utrzymuje, że krater został spowodowany przez meteor.

Plik:Darvaza.PNG

http://farm2.static.flickr.com/1295/4669354921_6af2585084.jpg

{youtube}9QytDpZnZec&feature=player_embedded{/youtube}

{youtube}SnKqMQgV1vg&feature=related{/youtube}

{youtube}F3-XCs_ZMZE&feature=related{/youtube}

2010-08-16 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Azja

Wrota do Darvaza Hell

przez Albin Marciniak 2010-08-16
Napisane przez Albin Marciniak

Wrota do Darvaza Hell (Derweze)

Derweze (język turkmeński: The Gate, znana także jako Darvaza) to wieś w Turkmenistanie, około 350 mieszkańców, znajduje się w środku pustyni Kara-Kum, około 260 km na północ od Aszchabad.
Mieszkańcami Darvaza są głównie Turkmeni z plemienia tekiński, zachowali on pół-koczowniczy tryb życia.
Obszar Derweze jest bogaty w gaz ziemny.
Zjawisko to rozpoczęło się jeszcze w czasach sowieckich, 35 lat temu. Podczas wierceń geologicznych, przypadkowo znaleźli pod ziemią komory wypełnione gazem ziemnym. W 1971 r. odwierty spowodowały zapadnięcie podziemnej jamy, a odsłonięcie ziejącej dziury spowodowało ulatnianie się ogromnej ilości gazu.W kopalni ilość nagromadzonych gazów uniemożliwiła dalszej działalności. Zespół naukowców zaplanował pożar i kontrolowane spalenie gazu i powrotu do wydobycia, kiedy gaz zostanie całkowicie spalony. Ogromny wybuch gazu utworzył 30 metrowej szerokości krater. Ogromna dziura pochłonęła z całego terenu wierceń sprzęt i obozy osób tam pracujących. Mieszkańcy nazwali jaskinię Drzwi do piekła.

Oficjalne rząd utrzymuje, że krater został spowodowany przez meteor.

Plik:Darvaza.PNG

http://farm2.static.flickr.com/1295/4669354921_6af2585084.jpg

{youtube}9QytDpZnZec&feature=player_embedded{/youtube}

{youtube}SnKqMQgV1vg&feature=related{/youtube}

{youtube}F3-XCs_ZMZE&feature=related{/youtube}

2010-08-16 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Azja

Dhaulagiri

przez Albin Marciniak 2010-08-11
Napisane przez Albin Marciniak
alt


Trekking dookoła Dhaulagiri 8167 m n.p.m

     

„I wtedy ją zobaczyłem. Po prostu nie do opisania, górę potężną i niewypowiedzianie piękną –

Dhaulagiri”

Kurt Diemberger

http://marek1524.republika.pl/images/1-dhaulagiritrekking.jpg

Dhaulagiri

Nazwa szczytu, oznaczonego przez Indyjską Służbę Topograficzną numerem XLII, wywodzi się z dwóch sankryckich wyrazów Dhavala Giri i oznacza Białą Górę. Kiedy pierwsi podróżnicy docierający w Himalaje pytali miejscową ludność o nazwę dominującego nad okolicą szczytu, otrzymywali odpowiedź – Dhaulagiri. Prawdopodobnie zaskoczeni tym pytaniem, podawali pierwsze oczywiste określenie, jakie im przychodziło do głowy. Przecież większość szczytów w Himalajach jest białych.

Dhaulagiri znajduje się z środkowo-zachodnich Himalajach, oddzielony od pobliskiej Annapurny głęboko wciętą doliną rzeki Kali Gandaki. Wznosi się na wysokość 8167 m n.p.m. Jest siódmym co do wysokości szczytem Ziemi. Przez pewien czas, od pomiarów dokonanych w 1818 roku , aż do połowy XIX wieku, uważany za najwyższą górę świata. Pierwszą próbę wejścia podjęła wyprawa francuska w 1950 roku. W obliczu trudności orientacyjnych, spowodowanych brakiem map i nieznajomością terenu, Francuzi zrezygnowali. Góra poddała się 13 maja 1960 roku wyprawie szwajcarskiej kierowanej przez Maxa Eiselina. Na szczycie stanęli wówczas: Kurt Diemberger, Peter Diener , Ernest Forrer, Albin Schelbert oraz szerpowie: Nawang Dorje i Nyima Dorje. Pierwszego wejścia zimowego dokonali w 1985 roku Andrzej Chok i Jerzy Kukuczka. 8 kwietnia 2009 roku podczas wejścia na Dhaulagiri zginął wybitny polski himalaista Piotr Morawski.

Trekking wokół Dhaulagiri

http://marek1524.republika.pl/images/2-dhaulagiritrekking.jpg

Długa, dość trudna technicznie i orientacyjnie trasa pozwala poznać dziką, wysokogórską dolinę Myagdi Khola, otaczającą od południa i zachodu jeden z najwyższych szczytów Nepalu – Dhaulagiri (8167 m n.p.m.). W trakcie trekkingu przekraczamy dwie wysokie przełęcze: Francuzów (5360 m n.p.m.) i Dapa Col (5200 m n.p.m.). W najwyższych partiach trasy często zalega gruba warstwa śniegu. Wymagane jest odpowiednie przygotowanie kondycyjne oraz obycie z dużą ekspozycją.

Po ubiegłorocznym trekkingu dookoła Manaslu w mojej głowie zaczął pojawiać się pomysł kolejnej wyprawy w Himalaje. Jako że większość znanych i standardowych tras mam już za sobą, zacząłem szukać czegoś nowego. W sumie długo nie musiałem się zastanawiać. Wybór był oczywisty – trekking dookoła ośmiotysięcznego szczytu Dhaulagiri. Z zebraniem ekipy też nie było problemu, większość jej stanowili uczestnicy poprzednich trekkingów. W tak doborowym towarzystwie wylecieliśmy z Polski do stolicy Nepalu – Kathmandu. Miasto za każdym razem robi na mnie olbrzymie wrażenie. Zgiełk, hałas, naciągacze. Wszędzie czuć palone kadzidełka. Z lotniska szybko udaliśmy się do turystycznej części miasta – dzielnicy Thamel. Od mojego poprzedniego pobytu tutaj niewiele się zmieniło. Może tylko to, że Nepal z każdym rokiem staje się coraz droższy. Jako że cała grupa w Kathamndu jest już nie po raz pierwszy, nie zwiedzamy już zabytków. Skupiamy się na formalnościach związanych z czekającym nas trekkingiem, dokupujemy potrzebny sprzęt i jedzenie. Po tak pracowicie spędzonych dwóch dniach, już na spokojnie zasiadamy do wynajętego buika. Przed nami kilkugodzinna podróż do wioski Beni, skąd rozpoczniemy naszą nową himalajską przygodę.

Etapy trekkingu


http://marek1524.republika.pl/images/3-dhaulagiritrekking.jpg

    1. Beni (830 m n.p.m.) – Darbang – Dharapani (1560 m n.p.m.)

Z samego rana pakujemy się do wynajętego busa i jedziemy w dalszą drogę. Jazda takim małym samochodem dostarcza wielu emocji. Po trzech godzinach podróży docieramy do końca drogi – wioski Darbang. Osada ta leży po obydwu stronach rzeki Myagdi Khola. W 1988 roku podczas intensywnych opadów deszczu potężne masy ziemi zasypały wieś zabijając 110 osób W miejscowej chacie zjadamy dal-bata (ryż z warzywami i soczewicą). Najedzeni i napojeni udajemy się na szlak. Pierwszy odcinek nie jest długi. Prowadzi częsciowo wykutą w skale ścieżką, która wije się wysoko ponad całą doliną. Późnym wieczorem dochodzimy do wioski Dharapani. Na nocleg zatrzymujemy się w jednej z miejscowych chat, a na kolacje zajadamy się ryżem.

http://marek1524.republika.pl/images/4-dhaulagiritrekking.jpg

    2. Dharapani (1560 m n.p.m.) – Muri (1850 m n.p.m.)

Dzień rozpoczynamy skromnym śniadaniem składającym się z tybetańskich chlebów, jajek i dżemu. Rejon Dhaulagiri jest ubogi i inne jedzenie jest tu rzadkością. Z wioski możemy podziwiać piramidę Dhaulagiri. Trasa naszego trekkingu wiedzie przez rozległe pola ryżowe. Pogoda jest piękna, ale upał daje się we znaki. Napotykana ludność z podziwem patrzy na nasze duże plecaki i ostrzega nas, że w dalszej części trasy jest trudno. My jednak jesteśmy dobrej myśli. Wieczorem dochodzimy do Muri, wioski zamieszkałej przez lud Mogarów. W samym jej środku, na boisku szkolnym rozbijamy namioty. W osadzie odbywa się festiwal oraz turniej siatkówki. Dla nas to nowe doświadczenie i z chęcią udajemy się pokibicować miejscowym drużynom, a przy okazji zajadamy się pysznymi pierożkami momo.

http://marek1524.republika.pl/images/5-dhaulagiritrekking.jpg

 

    3. Muri (1850 m n.p.m.) – Boghara (2080 m n.p.m.)

Dziś długi etap przed nami. Z wioski obniżamy się do koryta rzeki, by przekroczyć ją po wiszącym moście. Dalej już wędrujemy dnem doliny wśród bujnej roślinności. W jednym z biwakowych miejsc spotykamy sporą grupę wojska. Z rozmów z nepalskim żołnierzem dowiadujemy się, że oddział został tu skierowany do naprawy szlaku wokół Dhaulagiri, aby był bardziej bezpieczny. Szef brygady wojskowej zatrzymuje nas na dobre dwie godziny. Wykorzystujemy ten czas na relaks oraz na zjedzenie nepalskiej zupy. Gdy tylko dostajemy pozwolenie na dalszą drogę zakładamy plecki i ruszamy. Początkowo szlak trawersuje strome zbocza. W dużej ekspozycji pokonujemy kolejne zakręty. W pewnym momencie dochodzimy do miejsca, gdzie ścieżka urywa się w przepaść. Okazało się że wojskowi trochę przedobrzyli z poprawą drogi i wysadzili całą ścieżkę w powietrze. Teraz na szybko wykuwają stopnie w skale i zakładają poręczówkę. Miejsce to przechodzimy ze sporą obawą. Jest bardzo niebezpiecznie, ale jakoś wszyscy szczęśliwie pokonują przeszkodę. Później, już bez większych emocji dochodzimy do małej wioski Boghara, gdzie zatrzymujemy się na nocleg.

http://marek1524.republika.pl/images/6-dhaulagiritrekking.jpg

4-6. Boghara (2080 m n.p.m.) – Doban (2450 m n.p.m.) – Baza Włoska (3650 m n.p.m.)

Kolejne trzy dni to żmudne zdobywanie wysokości oraz przedzieranie się przez nepalską dżunglę. Co chwilę przekraczamy potoki po prowizorycznych mostkach. Szlak czasami zanika w bujnej roślinności. Już czuć bliskość Dhaulagiri. Nie spotykamy żadnych turystów. Trzeciego dnia dochodzimy do dużej łąki, na której stoją dwa kamienne szałasy. Jest to baza włoska. Nad całą okolicą góruje potężna zachodnia ściana Dhaulagiri I.

alt

7. Baza włoska – dzień aklimatyzacyjny (3650 m n.p.m.)

Fajnie jest być w górach i nie musieć nic robić. Można leżeć w namiocie, gotować i podziwiać piękne widoki na zewnątrz. Taki relaksacyjny dzień jest bardzo potrzebny, żeby dobrze się zaaklimatyzować. Jedyną czynnością wymagającą większego wysiłku jest zejście kilkadziesiąt metrów niżej po wodę do gotowania. Po południu do bazy przychodzą miejscowi ze świeżą dostawą jajek. Zatem zamiast tradycyjnego dal-bata, na kolację zjadamy po omlecie z sześciu jaj.

alt

8. Baza włoska (3650 m n.p.m.) – baza szwajcarska (3730 m n.p.m.)

Dopiero popołudniu wyruszamy w dalszą drogę. Dziś przed nami tylko trzy godziny marszu do kolejnego miejsca biwakowego. Etap krótki, ale wymagający szczególnej uwagi. Zaraz po opuszczeniu bazy czeka nas wymagające i bardzo nieprzyjemne zejście na lodowiec. Dobrze , że mamy linę i podstawowy sprzęt by założyć poręczówkę. Komin, który musimy pokonac , ma ze dwadzieścia metrów. Po osypujących się piargach i kamieniach wszyscy docieramy do podstawy lodowca. Pokonujemy strome moreny i w końcu naszym oczom ukazuje się cel dzisiejszej wędrówki – mały kamienny szałas. Jest to ostatnie miejsce na trasie, gdzie można kupić coś do jedzenia. Nie zastanawiając się długo, po rozbiciu namiotów rozkoszujemy się pysznym dal-batem. Gdy tylko słońce zachodzi za szczytami, chowamy się do namiotów. Robi się coraz zimniej.

alt

9. Baza szwajcarska (3730 m n.p.m.) – baza japońska (4200 m n.p.m.)

Wstajemy bardzo wcześnie. Choć dziś też mamy tylko parę godzin marszu przed sobą, to etap jest niebezpieczny. Szlak do kolejnego miejsca biwakowego wije się w bardzo wąskim kanionie. Z otaczających go ścian grożą nam lawiny kamieni oraz lodu. Dlatego etap ten chcemy pokonać zanim słońce przyświeci na okoliczne szczyty. Udaje się nam to i w pierwszych promieniach dochodzimy do naszego dzisiejszego celu – bazy japońskiej. Rozbijamy namioty, a podczas przygotowywania posiłku obserwujemy małe lawiny, które schodzą z otaczających bazę szczytów.

alt

10. Baza japońska (4200 m n.p.m.) – baza Dhaulagiri (4750 m n.p.m.)

Dalsza droga biegnie w górę lodowca. Co chwilę spod zwałów piargu ukazuje się nam szklisty lód. Klucząc wśród szczelin, po pięciu godzinach marszu, dochodzimy do miejsca, gdzie wyprawy zazwyczaj zakładają bazę przed atakiem na Dhaulagiri. W głębi doliny ukazuje się nam szczyt Tukuche z charakterystycznymi fałdami skalnymi. Nad całą bazą dominuje potężna sylwetka 3,5 kilometrowej ściany ośmiotysięcznika, której najbardziej charakterystyczną formacją jest ogromne urwisko zwane Eiger. Sama baza nas trochę odstraszyła. Wszędzie pełno pozostałości po wiosennych wyprawach, do tego unosi się nieprzyjemny zapach bazowej toalety. Nie zostało nam nic innego jak pójść dalej i poszukać innego, przyjemniejszego obozowiska. Znaleźliśmy odpowiednie miejsce po następnej godzinie marszu.

alt

11. Baza Dhaulagiri (4750 m n.p.m.) – Przełęcz Francuzów (5360 m n.p.m.) – Hidden Valley (5100 m n.p.m.)

Pobudka o szóstej rano. Szybkie pakowanie namiotów i całego dobytku. Jest przeraźliwie zimno. Tego dnia każdy swoim tempem podąża w kierunku najwyższego punktu na trasie – Przełęczy Francuzów. Z miejsca obozowiska droga wiedzie łatwym lodowcem bez szczelin. Pierwsze promienie słońca dopadają nas dopiero po czterech godzinach marszu. Droga do przełęczy dłuży się niesamowicie. Po pokonaniu stromych piargów i długiej moreny ukazuje się nam duże wypłaszczenie. Na jego końcu znajduje się cel naszej wędrówki – Przełęcz Francuzów (5360 m n.p.m.). W ciągu pół godziny meldują się tu wszyscy uczestnicy trekkingu. Robimy pamiątkowe zdjęcie, odwiedzamy czorten ku pamięci naszego wielkiego himalaisty młodego pokolenia, Piotra Morawskiego, który zginął niespełna pół roku wcześniej, podczas próby zdobycia Dhaulagiri. Gdy zaczyna mocno wiać schodzimy w dół w kierunku nieznanej doliny. Na ogromnym wypłaszczeniu rozbijamy namioty. Szybkie gotowanie posiłku i każdy wskakuje do swojego śpiwora. Jest bardzo zimno.

alt

12. Hidden Valey (5100 m n.p.m.) – Dapa Col (5244 m n.p.m.) – Yak Kharka (4100 m n.p.m.)

Poranek równie mroźny jak i cała noc. Z namiotu kolegów dobiegają krzyki, u nich w nocy w środku było minus dwadzieścia pięć stopni. Moja herbata, przygotowana poprzedniego wieczoru , zamieniła się w bryłę lodu. Nawet z termosu wylewa się tylko zimna ciecz, ale w końcu jesteśmy w wysokich górach. Śniadanie jakoś za bardzo też nie wchodzi. Udało się zjeść trochę zupy zagryzanej kabanosem. Czas zacząć pakowanie zlodowaciałego namiotu i reszty sprzętu, by wyruszyć w dalszą drogę. Przed nami kolejna przełęcz do pokonania. Osiągamy ją bardzo szybko, bo już po dwóch godzinach możemy podziwiać roztaczające się z niej piękne widoki na całą grupę Annapurny. Po krótkim odpoczynku na przełęczy Dhampus schodzimy w dół. Droga ciągnie się w nieskończoność. Zamiast wytracać wysokość, ciągle trawersujemy kolejne zbocza. Zajmuje nam to dużo czasu. Po drodze nie ma żadnego dogodnego miejsca biwakowego z wodą. W ciemnościach dochodzimy do obozowiska Yak Kharaka.

alt

13. Yak Kharka (4100 m n.p.m.) – Marpha (2670 m n.p.m.)

Śpimy do oporu, wychodzimy z namiotów, kiedy słońce dobrze już ogrzewa ich ścianki. Po wczorajszej, długiej trasie należało nam się trochę odpoczynku. Bardzo leniwie zjadamy śniadanie. Na deser ktoś z ekipy wyszukał w plecaku puszkę szynki krakowskiej. Smakowała wyśmienicie. Leniwie pakujemy cały nasz dobytek i schodzimy, do widocznej gdzieś w dole , wioski Marpha. Z miejsca naszego biwaku podziwiać możemy przepiękną panoramę. Jak na dłoni widać krainę Mustang, przełęcz Thorong La i szczyty Nilgiri. Po trzech godzinach schodzenia jesteśmy w cywilizacji. Od razu swoje kroki kieruję do najbliższej lodży, gdzie podają zimne piwo. Ależ smakuje po takiej trasie ! Reszta grupy także rozkoszuje się tym szlachetnym trunkiem. Później oczywiście zajadamy się specjałami miejscowej kuchni. Jako że wioska słynie z jabłkowych sadów, w naszym menu nie mogło zabraknąć momo z nadzieniem jabłkowym oraz Aple Paia – ciasta w rodzaju naszej szarlotki. Później już tylko wygodne łóżko w miejscowym schronisku i pierwsza kąpiel po dwóch tygodniach. W Marpha zostajemy dwa dni, by trzeciego, małym samolotem wylecieć z Jomson do Pokhara. Taki lot dostarcza wielu wrażeń. Z okien samolotu podziwiać możemy ogromną ścianę Dhaulagiri, Annapurnę oraz strzelisty Machhapuchhre. Po dwudziestu minutach lądujemy w skąpanej w słońcu Pokhara. Część grupy udaje się do Parku Narodowego Chitwan, ja natomiast odpoczywam przed czekającym mnie kolejnym wyzwaniem – trekkingiem pod południową ścianę Lhotse, ale o tym w następnej relacji…

alt

Informacje praktyczne

  1. Przygotowanie do wyjazdu

Trasa wokół Dhaulagiri jest trudnym trekkingiem. Przed wyjazdem należy być w dobrej kondycji fizycznej i posiadać obycie z dużą ekspozycją oraz znaczną wysokością. Nie polecam tej trasy, jako pierwszego trekkingu w Nepalu. Jest to dobra trasa dla osób szukających czegoś nowego w Himalajach, gdy już mają większość łatwych trekkingów za sobą.

 

alt
  1. Odzież i ekwipunek

Do bezpiecznego przejścia trasy konieczny jest podstawowy sprzęt górski. Należy zabrać kije teleskopowe i raki. W niektórych zalodzonych miejscach oraz gdy cześć szlaku pokryje warstwa śniegu przydatny jest czekan. Na strome zejście z bazy włoskiej do podstawy lodowca warto mieć linę. Należy być przygotowanym na częste zmiany pogody. Koniecznie trzeba zabrać dobry, ciepły śpiwór puchowy. Noce powyżej 4000 m n.p.m. są bardzo zimne. W Hidden Valey nasze termometry wskazywały minus 25 stopni. Konieczne zabieramy namiot – większość noclegów spędza się pod własnym dachem. Trzeba wziąć też palnik, najlepiej na gwint typu coleman. Nie polecam zabierania palnika typu campig gaz, bo są trudności z zakupem do nich butli z gazem. Palnik, jak i gaz, sa do kupienia w sklepach w Kathmandu.

alt

 

  1. Podróż

Wybór opcji połączenia zależy głównie od czasu trwania naszej wyprawy. Najtaniej polecieć z Polski do Delhi , a dalszą drogę pokonać lądem , choć wowczas podróż wydłuży się o kilka dni. Najtańsze połączenia z Warszawy do Delhi proponują linie Aeroflot, Aerosvit lub Finnair. Cena biletu waha się od 1750 zł do 2600 zł. Trzeba szukać promocyjnych lotów. Można też lecieć z Europy omijając Delhi. Najtańsze połączenia dostępne są z Londynu. Za lot z lotniska Heathrow do Kathmandu zapłacimy ok. 2400 zł – 3000 zł. Polecić tutaj mogę linie Qatar Airways. Od ubiegłego roku z Londynu lata także indyjski przewoźnik Jet Airways. Za taki lot z międzylądowaniem w Delhi zapłacimy od 2300 zł.

Połączenia z Delhi do Kathmandu – miejscowymi liniami. Za lot tam i z powrotem zapłacimy od 500 zł do 1300 zł. Bilety można kupić kartą kredytową za pośrednictwem indyjskiej strony internetowej http://www.makemytrip.com

Przesiadając się na inne linie lotnicze w Delhi należy posiadać wizę indyjską.

 

  1. Wizy, kursy walut

Aby wjechać do Nepalu potrzebujemy wizy. Bez problemu otrzymamy ją na lotnisku w Kathmandu. Wypełniamy wniosek, dołączamy jedną fotografie, płacimy w dolarach. Warto mieć odliczoną gotówkę. Po wyjściu z terminala dopadnie nas tłum taksówkarzy. Należy się targować – cena 300-450 rupii to maksimum za transport do centrum miasta.

Ceny wiz

40 dolarów – ważna 30 dni

100 dolarów – ważna 90 dni

Kurs walut

1 dolar to 73 rupii

1 euro to 91 rupii

1 funt to 106 rupii

Dane z wiosny 2010 r.

  1. Opłaty, pozwolenia i transport

Aby wyruszyć na trasę wokół Dhaulagiri nie potrzebujemy specjalnych pozwoleń. Musimy jedynie wykupić bilet wstępu do obszaru chronionego Annapurna oraz posiadać kartę trekkingową Tims. Za taki bilecik zapłacimy 2000 rupii. Należy posiadać 2 zdjęcia. Fotografia jest także potrzebna do wyrobienia karty trekkingowej. Te formalności załatwimy zarówno w Kathmandu, jak i w Pokhara. Trekking rozpoczynamy z wioski Beni, do której docieramy autobusem z Kathmandu lub Pokhara. Aby skrócić sobie pierwszy etap wędrówki możemy z Bei podjechać busem do wioski Darbag. Ostatni etap trekkingu, po zejściu do Marpha, pokonać możemy w dwojaki sposób. Pierwszy to całodniowa jazda autobusem po krętej i niebezpiecznej drodze do Beni. Szybszy i o wiele wygodniejszy sposób zakończenia naszej wędrówki, to dwudziestominutowy lot z Jomson do Pokhara. Cena biletu to około 70 dolarów.

  1. Na szlaku

Trekkingu dookoła Dhaulagiri nie musimy organizować go przez miejscową agencję turystyczną. Na trasę możemy udać się indywidualnie, lecz samotne przejście, bez osoby znającej drogę, jest ryzykowne. Warto wynająć przewodnika na cała trasę, zalecane jest posiadanie porterów (tragarzy). Strome odcinki mogą być trudne do pokonania przy dużym obciążeniu.

W Kathmandu działa wiele biur specjalizujących się w organizacji wypraw. Ceny są różne, w zależności od żądanych wygód i zasobności portfela uczestników. Polecam nie brać całego pakietu, a tylko ograniczyć się do wynajęcia przewodnika na trasę oraz do zabrania jednego tragarza na dwie osoby. Przewodnik to koszt 20-25 dolarów za dzień, tragarz to wydatek ok. 18-20 dolarów. Trzeba też opłacić im wyżywienie podczas całego trekkingu.

Jak wspomniałem wcześniej, większość nocy spedzimy we własnym namiocie. W wioskach można kupić kilka produktów żywnościowych. Prawie wszędzie możemy zjeść da-bata (ryż z warzywami i soczewicą), czasem też można się załapać na makaron oraz ziemniaki. Na śniadanie dostaniemy jajka i tybetański chleb. Bez problemu kupimy coca-colę oraz piwo. Ostatni dal-bat na trasie można zjeść powyżej bazy włoskiej – w tzw. Swiss Camp. Na resztę dni, aż do zejścia do Marpha, musimy posiadać własne jedzenie. Warto zabrać trochę kalorycznej żywności z kraju. Nie ma nic lepszego w górach, niż kawałek polskiej kiełbasy czy boczku. Aby zminimalizować nasze jedzenie pod względem wagi, dobrym rozwiązaniem będzie żywność liofilizowana. Podczas trekkingu należy pić bardzo dużo płynów. W górach trzeba posiadać nepalskie pieniądze, dolary przyjmowane są niechętne.

  1. Kathmandu

Z lotniska udajemy się do turystycznej części miasta – do dzielnicy Thamel. Jest tam dużo hoteli o różnym standardzie. Polecić mogę hotelik Ecoo 2000 – spałem już w nim podczas czterech pobytów. Cena za osobę w granicach 300 rupii. Przy samym hotelu jest kafejka internetowa oraz bar z dobrym jedzeniem. Na Tamelu jest wiele knajpek, w których można dobrze zjeść i napić się piwa. Z lokali gastronomicznych polecam restauracje Yak oraz Himali Kitchen – zjemy tam bardzo smacznie i sporo taniej niż w pozostałych miejscach. Dla osób spragnionych mięsa – polecam restaurację Everest Stek Haus, gdzie solidne mięsne danie można zjeść za ok. 400 rupii. Na Thamleu można kupić praktycznie wszystko. Nie warto zaopatrywać się w mapy w Polsce, w Katmandu jest bardzo szeroki wybór. Każdą cene należy targować.

W stolicy Nepalu warto zatrzymać się na dłużej. Obowiązkowo należy odwiedzić:

– Durbar Sguare – centralny plac miasta, na którym zgrupowana jest większość zabytków,

– Swayambunath – zespół świątyń i stup położony na szczycie wzgórza,

– Pashupatinath – hinduistyczna świątynia, gdzie odbywa się kremacja zwłok,

– Bodhnath – największa w Nepalu stupa buddyjska

Polecam też odwiedzenie sąsiednich miasteczek – Patan oraz Bhaktapur.

Ceny biletów wstępu :

Durbar Sguare, Patan – 250 rupii

Swayambunath, Bodhnath – 100 rupii

Pashupatinath – 500 rupii

Wstęp do pięknego miasta Bhaktapur to wydatek 10 dolarów

  1. Pokhara

Po trekkingu polecam pojechać na dwa dni do Pokhary. O ile Kathmandu zachwyca turystów wspaniałymi zabytkami stworzonymi ręką ludzką , o tyle Pokhara jest rajem dla wielbicieli piękna stworzonego przez naturę. Horyzont zamyka jedna z najwspanialszych panoram Himalajów. Widać Dhaulagiri (8167 m n.p.m.), niemal wszystkie szczyty Annapurna Himal, w tym Annapurnę I (8081 m n.p.m.), strzelisty Machhapuchhare, Manaslu, Peak 29 oraz Himalchuli. Najlepiej tę wspaniałą, górską scenerię podziwiać z punktu widokowego Sarangot. Można tam wejść pieszo wprost z miasta lub podjechać taksówką i ostatnie metry podejść na piechotę. Polecam wybrać się tam na wschód słońca. Wrażenia są niesamowite. Tego samego dnia po południu można odwiedzić drugi punkt widokowy ze Stupą Światowego Pokoju na szczycie. W miasteczku można miło odpocząć po trudach trekkingu. Jest tutaj mnóstwo wygodnych i przyjemnych hoteli. Miejscowe restauracyjki oferują pyszne potrawy, a wieczorem z wielu klubów rozbrzmiewa muzyka na żywo.

Marek Bytom

Wszelkie dodatkowe informacje na http://www.marek.bytom.pl

http://marek1524.republika.pl/images/xx-marek-osobie1.jpg
Kontakt :
[email protected]
gg 44 88 346

spacerem po Himalajach :

22-8000
22-8000 relacje/dhaulagiri/22-8000
23-8000
23-8000 relacje/dhaulagiri/23-8000
annapurna
annapurna relacje/dhaulagiri/annapurna
baza1
baza1 relacje/dhaulagiri/baza1
baza5
baza5 relacje/dhaulagiri/baza5
cho oyu
cho oyu relacje/dhaulagiri/cho oyu
dhaulagiri
dhaulagiri relacje/dhaulagiri/dhaulagiri
everest
everest relacje/dhaulagiri/everest
kangdzendzonga
kangdzendzonga relacje/dhaulagiri/kangdzendzonga
lhotse
lhotse relacje/dhaulagiri/lhotse
makalu
makalu relacje/dhaulagiri/makalu
manaslu
manaslu relacje/dhaulagiri/manaslu
t14
t14 relacje/dhaulagiri/t14
t37
t37 relacje/dhaulagiri/t37
t41
t41 relacje/dhaulagiri/t41

 


Ludzie gór wiedzą…

 

alt
2010-08-11 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Azja

Dhaulagiri

przez Albin Marciniak 2010-08-11
Napisane przez Albin Marciniak
alt


Trekking dookoła Dhaulagiri 8167 m n.p.m

     

„I wtedy ją zobaczyłem. Po prostu nie do opisania, górę potężną i niewypowiedzianie piękną –

Dhaulagiri”

Kurt Diemberger

http://marek1524.republika.pl/images/1-dhaulagiritrekking.jpg

Dhaulagiri

Nazwa szczytu, oznaczonego przez Indyjską Służbę Topograficzną numerem XLII, wywodzi się z dwóch sankryckich wyrazów Dhavala Giri i oznacza Białą Górę. Kiedy pierwsi podróżnicy docierający w Himalaje pytali miejscową ludność o nazwę dominującego nad okolicą szczytu, otrzymywali odpowiedź – Dhaulagiri. Prawdopodobnie zaskoczeni tym pytaniem, podawali pierwsze oczywiste określenie, jakie im przychodziło do głowy. Przecież większość szczytów w Himalajach jest białych.

Dhaulagiri znajduje się z środkowo-zachodnich Himalajach, oddzielony od pobliskiej Annapurny głęboko wciętą doliną rzeki Kali Gandaki. Wznosi się na wysokość 8167 m n.p.m. Jest siódmym co do wysokości szczytem Ziemi. Przez pewien czas, od pomiarów dokonanych w 1818 roku , aż do połowy XIX wieku, uważany za najwyższą górę świata. Pierwszą próbę wejścia podjęła wyprawa francuska w 1950 roku. W obliczu trudności orientacyjnych, spowodowanych brakiem map i nieznajomością terenu, Francuzi zrezygnowali. Góra poddała się 13 maja 1960 roku wyprawie szwajcarskiej kierowanej przez Maxa Eiselina. Na szczycie stanęli wówczas: Kurt Diemberger, Peter Diener , Ernest Forrer, Albin Schelbert oraz szerpowie: Nawang Dorje i Nyima Dorje. Pierwszego wejścia zimowego dokonali w 1985 roku Andrzej Chok i Jerzy Kukuczka. 8 kwietnia 2009 roku podczas wejścia na Dhaulagiri zginął wybitny polski himalaista Piotr Morawski.

Trekking wokół Dhaulagiri

http://marek1524.republika.pl/images/2-dhaulagiritrekking.jpg

Długa, dość trudna technicznie i orientacyjnie trasa pozwala poznać dziką, wysokogórską dolinę Myagdi Khola, otaczającą od południa i zachodu jeden z najwyższych szczytów Nepalu – Dhaulagiri (8167 m n.p.m.). W trakcie trekkingu przekraczamy dwie wysokie przełęcze: Francuzów (5360 m n.p.m.) i Dapa Col (5200 m n.p.m.). W najwyższych partiach trasy często zalega gruba warstwa śniegu. Wymagane jest odpowiednie przygotowanie kondycyjne oraz obycie z dużą ekspozycją.

Po ubiegłorocznym trekkingu dookoła Manaslu w mojej głowie zaczął pojawiać się pomysł kolejnej wyprawy w Himalaje. Jako że większość znanych i standardowych tras mam już za sobą, zacząłem szukać czegoś nowego. W sumie długo nie musiałem się zastanawiać. Wybór był oczywisty – trekking dookoła ośmiotysięcznego szczytu Dhaulagiri. Z zebraniem ekipy też nie było problemu, większość jej stanowili uczestnicy poprzednich trekkingów. W tak doborowym towarzystwie wylecieliśmy z Polski do stolicy Nepalu – Kathmandu. Miasto za każdym razem robi na mnie olbrzymie wrażenie. Zgiełk, hałas, naciągacze. Wszędzie czuć palone kadzidełka. Z lotniska szybko udaliśmy się do turystycznej części miasta – dzielnicy Thamel. Od mojego poprzedniego pobytu tutaj niewiele się zmieniło. Może tylko to, że Nepal z każdym rokiem staje się coraz droższy. Jako że cała grupa w Kathamndu jest już nie po raz pierwszy, nie zwiedzamy już zabytków. Skupiamy się na formalnościach związanych z czekającym nas trekkingiem, dokupujemy potrzebny sprzęt i jedzenie. Po tak pracowicie spędzonych dwóch dniach, już na spokojnie zasiadamy do wynajętego buika. Przed nami kilkugodzinna podróż do wioski Beni, skąd rozpoczniemy naszą nową himalajską przygodę.

Etapy trekkingu


http://marek1524.republika.pl/images/3-dhaulagiritrekking.jpg

    1. Beni (830 m n.p.m.) – Darbang – Dharapani (1560 m n.p.m.)

Z samego rana pakujemy się do wynajętego busa i jedziemy w dalszą drogę. Jazda takim małym samochodem dostarcza wielu emocji. Po trzech godzinach podróży docieramy do końca drogi – wioski Darbang. Osada ta leży po obydwu stronach rzeki Myagdi Khola. W 1988 roku podczas intensywnych opadów deszczu potężne masy ziemi zasypały wieś zabijając 110 osób W miejscowej chacie zjadamy dal-bata (ryż z warzywami i soczewicą). Najedzeni i napojeni udajemy się na szlak. Pierwszy odcinek nie jest długi. Prowadzi częsciowo wykutą w skale ścieżką, która wije się wysoko ponad całą doliną. Późnym wieczorem dochodzimy do wioski Dharapani. Na nocleg zatrzymujemy się w jednej z miejscowych chat, a na kolacje zajadamy się ryżem.

http://marek1524.republika.pl/images/4-dhaulagiritrekking.jpg

    2. Dharapani (1560 m n.p.m.) – Muri (1850 m n.p.m.)

Dzień rozpoczynamy skromnym śniadaniem składającym się z tybetańskich chlebów, jajek i dżemu. Rejon Dhaulagiri jest ubogi i inne jedzenie jest tu rzadkością. Z wioski możemy podziwiać piramidę Dhaulagiri. Trasa naszego trekkingu wiedzie przez rozległe pola ryżowe. Pogoda jest piękna, ale upał daje się we znaki. Napotykana ludność z podziwem patrzy na nasze duże plecaki i ostrzega nas, że w dalszej części trasy jest trudno. My jednak jesteśmy dobrej myśli. Wieczorem dochodzimy do Muri, wioski zamieszkałej przez lud Mogarów. W samym jej środku, na boisku szkolnym rozbijamy namioty. W osadzie odbywa się festiwal oraz turniej siatkówki. Dla nas to nowe doświadczenie i z chęcią udajemy się pokibicować miejscowym drużynom, a przy okazji zajadamy się pysznymi pierożkami momo.

http://marek1524.republika.pl/images/5-dhaulagiritrekking.jpg

 

    3. Muri (1850 m n.p.m.) – Boghara (2080 m n.p.m.)

Dziś długi etap przed nami. Z wioski obniżamy się do koryta rzeki, by przekroczyć ją po wiszącym moście. Dalej już wędrujemy dnem doliny wśród bujnej roślinności. W jednym z biwakowych miejsc spotykamy sporą grupę wojska. Z rozmów z nepalskim żołnierzem dowiadujemy się, że oddział został tu skierowany do naprawy szlaku wokół Dhaulagiri, aby był bardziej bezpieczny. Szef brygady wojskowej zatrzymuje nas na dobre dwie godziny. Wykorzystujemy ten czas na relaks oraz na zjedzenie nepalskiej zupy. Gdy tylko dostajemy pozwolenie na dalszą drogę zakładamy plecki i ruszamy. Początkowo szlak trawersuje strome zbocza. W dużej ekspozycji pokonujemy kolejne zakręty. W pewnym momencie dochodzimy do miejsca, gdzie ścieżka urywa się w przepaść. Okazało się że wojskowi trochę przedobrzyli z poprawą drogi i wysadzili całą ścieżkę w powietrze. Teraz na szybko wykuwają stopnie w skale i zakładają poręczówkę. Miejsce to przechodzimy ze sporą obawą. Jest bardzo niebezpiecznie, ale jakoś wszyscy szczęśliwie pokonują przeszkodę. Później, już bez większych emocji dochodzimy do małej wioski Boghara, gdzie zatrzymujemy się na nocleg.

http://marek1524.republika.pl/images/6-dhaulagiritrekking.jpg

4-6. Boghara (2080 m n.p.m.) – Doban (2450 m n.p.m.) – Baza Włoska (3650 m n.p.m.)

Kolejne trzy dni to żmudne zdobywanie wysokości oraz przedzieranie się przez nepalską dżunglę. Co chwilę przekraczamy potoki po prowizorycznych mostkach. Szlak czasami zanika w bujnej roślinności. Już czuć bliskość Dhaulagiri. Nie spotykamy żadnych turystów. Trzeciego dnia dochodzimy do dużej łąki, na której stoją dwa kamienne szałasy. Jest to baza włoska. Nad całą okolicą góruje potężna zachodnia ściana Dhaulagiri I.

alt

7. Baza włoska – dzień aklimatyzacyjny (3650 m n.p.m.)

Fajnie jest być w górach i nie musieć nic robić. Można leżeć w namiocie, gotować i podziwiać piękne widoki na zewnątrz. Taki relaksacyjny dzień jest bardzo potrzebny, żeby dobrze się zaaklimatyzować. Jedyną czynnością wymagającą większego wysiłku jest zejście kilkadziesiąt metrów niżej po wodę do gotowania. Po południu do bazy przychodzą miejscowi ze świeżą dostawą jajek. Zatem zamiast tradycyjnego dal-bata, na kolację zjadamy po omlecie z sześciu jaj.

alt

8. Baza włoska (3650 m n.p.m.) – baza szwajcarska (3730 m n.p.m.)

Dopiero popołudniu wyruszamy w dalszą drogę. Dziś przed nami tylko trzy godziny marszu do kolejnego miejsca biwakowego. Etap krótki, ale wymagający szczególnej uwagi. Zaraz po opuszczeniu bazy czeka nas wymagające i bardzo nieprzyjemne zejście na lodowiec. Dobrze , że mamy linę i podstawowy sprzęt by założyć poręczówkę. Komin, który musimy pokonac , ma ze dwadzieścia metrów. Po osypujących się piargach i kamieniach wszyscy docieramy do podstawy lodowca. Pokonujemy strome moreny i w końcu naszym oczom ukazuje się cel dzisiejszej wędrówki – mały kamienny szałas. Jest to ostatnie miejsce na trasie, gdzie można kupić coś do jedzenia. Nie zastanawiając się długo, po rozbiciu namiotów rozkoszujemy się pysznym dal-batem. Gdy tylko słońce zachodzi za szczytami, chowamy się do namiotów. Robi się coraz zimniej.

alt

9. Baza szwajcarska (3730 m n.p.m.) – baza japońska (4200 m n.p.m.)

Wstajemy bardzo wcześnie. Choć dziś też mamy tylko parę godzin marszu przed sobą, to etap jest niebezpieczny. Szlak do kolejnego miejsca biwakowego wije się w bardzo wąskim kanionie. Z otaczających go ścian grożą nam lawiny kamieni oraz lodu. Dlatego etap ten chcemy pokonać zanim słońce przyświeci na okoliczne szczyty. Udaje się nam to i w pierwszych promieniach dochodzimy do naszego dzisiejszego celu – bazy japońskiej. Rozbijamy namioty, a podczas przygotowywania posiłku obserwujemy małe lawiny, które schodzą z otaczających bazę szczytów.

alt

10. Baza japońska (4200 m n.p.m.) – baza Dhaulagiri (4750 m n.p.m.)

Dalsza droga biegnie w górę lodowca. Co chwilę spod zwałów piargu ukazuje się nam szklisty lód. Klucząc wśród szczelin, po pięciu godzinach marszu, dochodzimy do miejsca, gdzie wyprawy zazwyczaj zakładają bazę przed atakiem na Dhaulagiri. W głębi doliny ukazuje się nam szczyt Tukuche z charakterystycznymi fałdami skalnymi. Nad całą bazą dominuje potężna sylwetka 3,5 kilometrowej ściany ośmiotysięcznika, której najbardziej charakterystyczną formacją jest ogromne urwisko zwane Eiger. Sama baza nas trochę odstraszyła. Wszędzie pełno pozostałości po wiosennych wyprawach, do tego unosi się nieprzyjemny zapach bazowej toalety. Nie zostało nam nic innego jak pójść dalej i poszukać innego, przyjemniejszego obozowiska. Znaleźliśmy odpowiednie miejsce po następnej godzinie marszu.

alt

11. Baza Dhaulagiri (4750 m n.p.m.) – Przełęcz Francuzów (5360 m n.p.m.) – Hidden Valley (5100 m n.p.m.)

Pobudka o szóstej rano. Szybkie pakowanie namiotów i całego dobytku. Jest przeraźliwie zimno. Tego dnia każdy swoim tempem podąża w kierunku najwyższego punktu na trasie – Przełęczy Francuzów. Z miejsca obozowiska droga wiedzie łatwym lodowcem bez szczelin. Pierwsze promienie słońca dopadają nas dopiero po czterech godzinach marszu. Droga do przełęczy dłuży się niesamowicie. Po pokonaniu stromych piargów i długiej moreny ukazuje się nam duże wypłaszczenie. Na jego końcu znajduje się cel naszej wędrówki – Przełęcz Francuzów (5360 m n.p.m.). W ciągu pół godziny meldują się tu wszyscy uczestnicy trekkingu. Robimy pamiątkowe zdjęcie, odwiedzamy czorten ku pamięci naszego wielkiego himalaisty młodego pokolenia, Piotra Morawskiego, który zginął niespełna pół roku wcześniej, podczas próby zdobycia Dhaulagiri. Gdy zaczyna mocno wiać schodzimy w dół w kierunku nieznanej doliny. Na ogromnym wypłaszczeniu rozbijamy namioty. Szybkie gotowanie posiłku i każdy wskakuje do swojego śpiwora. Jest bardzo zimno.

alt

12. Hidden Valey (5100 m n.p.m.) – Dapa Col (5244 m n.p.m.) – Yak Kharka (4100 m n.p.m.)

Poranek równie mroźny jak i cała noc. Z namiotu kolegów dobiegają krzyki, u nich w nocy w środku było minus dwadzieścia pięć stopni. Moja herbata, przygotowana poprzedniego wieczoru , zamieniła się w bryłę lodu. Nawet z termosu wylewa się tylko zimna ciecz, ale w końcu jesteśmy w wysokich górach. Śniadanie jakoś za bardzo też nie wchodzi. Udało się zjeść trochę zupy zagryzanej kabanosem. Czas zacząć pakowanie zlodowaciałego namiotu i reszty sprzętu, by wyruszyć w dalszą drogę. Przed nami kolejna przełęcz do pokonania. Osiągamy ją bardzo szybko, bo już po dwóch godzinach możemy podziwiać roztaczające się z niej piękne widoki na całą grupę Annapurny. Po krótkim odpoczynku na przełęczy Dhampus schodzimy w dół. Droga ciągnie się w nieskończoność. Zamiast wytracać wysokość, ciągle trawersujemy kolejne zbocza. Zajmuje nam to dużo czasu. Po drodze nie ma żadnego dogodnego miejsca biwakowego z wodą. W ciemnościach dochodzimy do obozowiska Yak Kharaka.

alt

13. Yak Kharka (4100 m n.p.m.) – Marpha (2670 m n.p.m.)

Śpimy do oporu, wychodzimy z namiotów, kiedy słońce dobrze już ogrzewa ich ścianki. Po wczorajszej, długiej trasie należało nam się trochę odpoczynku. Bardzo leniwie zjadamy śniadanie. Na deser ktoś z ekipy wyszukał w plecaku puszkę szynki krakowskiej. Smakowała wyśmienicie. Leniwie pakujemy cały nasz dobytek i schodzimy, do widocznej gdzieś w dole , wioski Marpha. Z miejsca naszego biwaku podziwiać możemy przepiękną panoramę. Jak na dłoni widać krainę Mustang, przełęcz Thorong La i szczyty Nilgiri. Po trzech godzinach schodzenia jesteśmy w cywilizacji. Od razu swoje kroki kieruję do najbliższej lodży, gdzie podają zimne piwo. Ależ smakuje po takiej trasie ! Reszta grupy także rozkoszuje się tym szlachetnym trunkiem. Później oczywiście zajadamy się specjałami miejscowej kuchni. Jako że wioska słynie z jabłkowych sadów, w naszym menu nie mogło zabraknąć momo z nadzieniem jabłkowym oraz Aple Paia – ciasta w rodzaju naszej szarlotki. Później już tylko wygodne łóżko w miejscowym schronisku i pierwsza kąpiel po dwóch tygodniach. W Marpha zostajemy dwa dni, by trzeciego, małym samolotem wylecieć z Jomson do Pokhara. Taki lot dostarcza wielu wrażeń. Z okien samolotu podziwiać możemy ogromną ścianę Dhaulagiri, Annapurnę oraz strzelisty Machhapuchhre. Po dwudziestu minutach lądujemy w skąpanej w słońcu Pokhara. Część grupy udaje się do Parku Narodowego Chitwan, ja natomiast odpoczywam przed czekającym mnie kolejnym wyzwaniem – trekkingiem pod południową ścianę Lhotse, ale o tym w następnej relacji…

alt

Informacje praktyczne

  1. Przygotowanie do wyjazdu

Trasa wokół Dhaulagiri jest trudnym trekkingiem. Przed wyjazdem należy być w dobrej kondycji fizycznej i posiadać obycie z dużą ekspozycją oraz znaczną wysokością. Nie polecam tej trasy, jako pierwszego trekkingu w Nepalu. Jest to dobra trasa dla osób szukających czegoś nowego w Himalajach, gdy już mają większość łatwych trekkingów za sobą.

 

alt
  1. Odzież i ekwipunek

Do bezpiecznego przejścia trasy konieczny jest podstawowy sprzęt górski. Należy zabrać kije teleskopowe i raki. W niektórych zalodzonych miejscach oraz gdy cześć szlaku pokryje warstwa śniegu przydatny jest czekan. Na strome zejście z bazy włoskiej do podstawy lodowca warto mieć linę. Należy być przygotowanym na częste zmiany pogody. Koniecznie trzeba zabrać dobry, ciepły śpiwór puchowy. Noce powyżej 4000 m n.p.m. są bardzo zimne. W Hidden Valey nasze termometry wskazywały minus 25 stopni. Konieczne zabieramy namiot – większość noclegów spędza się pod własnym dachem. Trzeba wziąć też palnik, najlepiej na gwint typu coleman. Nie polecam zabierania palnika typu campig gaz, bo są trudności z zakupem do nich butli z gazem. Palnik, jak i gaz, sa do kupienia w sklepach w Kathmandu.

alt

 

  1. Podróż

Wybór opcji połączenia zależy głównie od czasu trwania naszej wyprawy. Najtaniej polecieć z Polski do Delhi , a dalszą drogę pokonać lądem , choć wowczas podróż wydłuży się o kilka dni. Najtańsze połączenia z Warszawy do Delhi proponują linie Aeroflot, Aerosvit lub Finnair. Cena biletu waha się od 1750 zł do 2600 zł. Trzeba szukać promocyjnych lotów. Można też lecieć z Europy omijając Delhi. Najtańsze połączenia dostępne są z Londynu. Za lot z lotniska Heathrow do Kathmandu zapłacimy ok. 2400 zł – 3000 zł. Polecić tutaj mogę linie Qatar Airways. Od ubiegłego roku z Londynu lata także indyjski przewoźnik Jet Airways. Za taki lot z międzylądowaniem w Delhi zapłacimy od 2300 zł.

Połączenia z Delhi do Kathmandu – miejscowymi liniami. Za lot tam i z powrotem zapłacimy od 500 zł do 1300 zł. Bilety można kupić kartą kredytową za pośrednictwem indyjskiej strony internetowej http://www.makemytrip.com

Przesiadając się na inne linie lotnicze w Delhi należy posiadać wizę indyjską.

 

  1. Wizy, kursy walut

Aby wjechać do Nepalu potrzebujemy wizy. Bez problemu otrzymamy ją na lotnisku w Kathmandu. Wypełniamy wniosek, dołączamy jedną fotografie, płacimy w dolarach. Warto mieć odliczoną gotówkę. Po wyjściu z terminala dopadnie nas tłum taksówkarzy. Należy się targować – cena 300-450 rupii to maksimum za transport do centrum miasta.

Ceny wiz

40 dolarów – ważna 30 dni

100 dolarów – ważna 90 dni

Kurs walut

1 dolar to 73 rupii

1 euro to 91 rupii

1 funt to 106 rupii

Dane z wiosny 2010 r.

  1. Opłaty, pozwolenia i transport

Aby wyruszyć na trasę wokół Dhaulagiri nie potrzebujemy specjalnych pozwoleń. Musimy jedynie wykupić bilet wstępu do obszaru chronionego Annapurna oraz posiadać kartę trekkingową Tims. Za taki bilecik zapłacimy 2000 rupii. Należy posiadać 2 zdjęcia. Fotografia jest także potrzebna do wyrobienia karty trekkingowej. Te formalności załatwimy zarówno w Kathmandu, jak i w Pokhara. Trekking rozpoczynamy z wioski Beni, do której docieramy autobusem z Kathmandu lub Pokhara. Aby skrócić sobie pierwszy etap wędrówki możemy z Bei podjechać busem do wioski Darbag. Ostatni etap trekkingu, po zejściu do Marpha, pokonać możemy w dwojaki sposób. Pierwszy to całodniowa jazda autobusem po krętej i niebezpiecznej drodze do Beni. Szybszy i o wiele wygodniejszy sposób zakończenia naszej wędrówki, to dwudziestominutowy lot z Jomson do Pokhara. Cena biletu to około 70 dolarów.

  1. Na szlaku

Trekkingu dookoła Dhaulagiri nie musimy organizować go przez miejscową agencję turystyczną. Na trasę możemy udać się indywidualnie, lecz samotne przejście, bez osoby znającej drogę, jest ryzykowne. Warto wynająć przewodnika na cała trasę, zalecane jest posiadanie porterów (tragarzy). Strome odcinki mogą być trudne do pokonania przy dużym obciążeniu.

W Kathmandu działa wiele biur specjalizujących się w organizacji wypraw. Ceny są różne, w zależności od żądanych wygód i zasobności portfela uczestników. Polecam nie brać całego pakietu, a tylko ograniczyć się do wynajęcia przewodnika na trasę oraz do zabrania jednego tragarza na dwie osoby. Przewodnik to koszt 20-25 dolarów za dzień, tragarz to wydatek ok. 18-20 dolarów. Trzeba też opłacić im wyżywienie podczas całego trekkingu.

Jak wspomniałem wcześniej, większość nocy spedzimy we własnym namiocie. W wioskach można kupić kilka produktów żywnościowych. Prawie wszędzie możemy zjeść da-bata (ryż z warzywami i soczewicą), czasem też można się załapać na makaron oraz ziemniaki. Na śniadanie dostaniemy jajka i tybetański chleb. Bez problemu kupimy coca-colę oraz piwo. Ostatni dal-bat na trasie można zjeść powyżej bazy włoskiej – w tzw. Swiss Camp. Na resztę dni, aż do zejścia do Marpha, musimy posiadać własne jedzenie. Warto zabrać trochę kalorycznej żywności z kraju. Nie ma nic lepszego w górach, niż kawałek polskiej kiełbasy czy boczku. Aby zminimalizować nasze jedzenie pod względem wagi, dobrym rozwiązaniem będzie żywność liofilizowana. Podczas trekkingu należy pić bardzo dużo płynów. W górach trzeba posiadać nepalskie pieniądze, dolary przyjmowane są niechętne.

  1. Kathmandu

Z lotniska udajemy się do turystycznej części miasta – do dzielnicy Thamel. Jest tam dużo hoteli o różnym standardzie. Polecić mogę hotelik Ecoo 2000 – spałem już w nim podczas czterech pobytów. Cena za osobę w granicach 300 rupii. Przy samym hotelu jest kafejka internetowa oraz bar z dobrym jedzeniem. Na Tamelu jest wiele knajpek, w których można dobrze zjeść i napić się piwa. Z lokali gastronomicznych polecam restauracje Yak oraz Himali Kitchen – zjemy tam bardzo smacznie i sporo taniej niż w pozostałych miejscach. Dla osób spragnionych mięsa – polecam restaurację Everest Stek Haus, gdzie solidne mięsne danie można zjeść za ok. 400 rupii. Na Thamleu można kupić praktycznie wszystko. Nie warto zaopatrywać się w mapy w Polsce, w Katmandu jest bardzo szeroki wybór. Każdą cene należy targować.

W stolicy Nepalu warto zatrzymać się na dłużej. Obowiązkowo należy odwiedzić:

– Durbar Sguare – centralny plac miasta, na którym zgrupowana jest większość zabytków,

– Swayambunath – zespół świątyń i stup położony na szczycie wzgórza,

– Pashupatinath – hinduistyczna świątynia, gdzie odbywa się kremacja zwłok,

– Bodhnath – największa w Nepalu stupa buddyjska

Polecam też odwiedzenie sąsiednich miasteczek – Patan oraz Bhaktapur.

Ceny biletów wstępu :

Durbar Sguare, Patan – 250 rupii

Swayambunath, Bodhnath – 100 rupii

Pashupatinath – 500 rupii

Wstęp do pięknego miasta Bhaktapur to wydatek 10 dolarów

  1. Pokhara

Po trekkingu polecam pojechać na dwa dni do Pokhary. O ile Kathmandu zachwyca turystów wspaniałymi zabytkami stworzonymi ręką ludzką , o tyle Pokhara jest rajem dla wielbicieli piękna stworzonego przez naturę. Horyzont zamyka jedna z najwspanialszych panoram Himalajów. Widać Dhaulagiri (8167 m n.p.m.), niemal wszystkie szczyty Annapurna Himal, w tym Annapurnę I (8081 m n.p.m.), strzelisty Machhapuchhare, Manaslu, Peak 29 oraz Himalchuli. Najlepiej tę wspaniałą, górską scenerię podziwiać z punktu widokowego Sarangot. Można tam wejść pieszo wprost z miasta lub podjechać taksówką i ostatnie metry podejść na piechotę. Polecam wybrać się tam na wschód słońca. Wrażenia są niesamowite. Tego samego dnia po południu można odwiedzić drugi punkt widokowy ze Stupą Światowego Pokoju na szczycie. W miasteczku można miło odpocząć po trudach trekkingu. Jest tutaj mnóstwo wygodnych i przyjemnych hoteli. Miejscowe restauracyjki oferują pyszne potrawy, a wieczorem z wielu klubów rozbrzmiewa muzyka na żywo.

Marek Bytom

Wszelkie dodatkowe informacje na http://www.marek.bytom.pl

http://marek1524.republika.pl/images/xx-marek-osobie1.jpg
Kontakt :
[email protected]
gg 44 88 346

spacerem po Himalajach :

22-8000
22-8000 relacje/dhaulagiri/22-8000
23-8000
23-8000 relacje/dhaulagiri/23-8000
annapurna
annapurna relacje/dhaulagiri/annapurna
baza1
baza1 relacje/dhaulagiri/baza1
baza5
baza5 relacje/dhaulagiri/baza5
cho oyu
cho oyu relacje/dhaulagiri/cho oyu
dhaulagiri
dhaulagiri relacje/dhaulagiri/dhaulagiri
everest
everest relacje/dhaulagiri/everest
kangdzendzonga
kangdzendzonga relacje/dhaulagiri/kangdzendzonga
lhotse
lhotse relacje/dhaulagiri/lhotse
makalu
makalu relacje/dhaulagiri/makalu
manaslu
manaslu relacje/dhaulagiri/manaslu
t14
t14 relacje/dhaulagiri/t14
t37
t37 relacje/dhaulagiri/t37
t41
t41 relacje/dhaulagiri/t41

 


Ludzie gór wiedzą…

 

alt
2010-08-11 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Wystawy

Portret Kobiety

przez Albin Marciniak 2010-08-10
Napisane przez Albin Marciniak
http://www.klubpodroznikow.com/images/fbfiles/images/plakat_wystawaMoniki.jpg
Portret Kobiety – Monika Oleksy

Portret Kobiety – Monika Oleksy

8 sierpień · 18:00 – 21:00
Plaża Kraków – pod Hotelem Forum, w zakolu Wisły
ul. Ludwinowska 2
Kraków, Poland

Wystawa Moniki Oleksy, absolwentki studium fotografii w PWSFTiT w Łodzi przedstawia portrety kobiet.

Zdjęcia wydobyły z modelek to co najpiękniejsze, to co zachwyca, dlatego przy każdym zdjęciu zatrzymujemy się i zastanawiamy…

Jest to jednak rzeczywistość całkowicie wykreowana przez autorkę, która pokazuje obraz kobiety doskonałej, spokojnej, znakomicie spełnionej w swoich różnorakich rolach, obdarzonej subtelnym pięknem nieza…leżnie od wieku i powołania.

Zapraszamy na wernisaż wystawy.

http://www.klubpodroznikow.com/https://www.klubpodroznikow.com/wp-content/uploads/2010/08/plakat_wystawaMoniki-16d.jpg

zdjęcia z wernisażu

alt

alt

alt

alt

alt

alt

alt

alt

alt

alt

alt

alt

alt

alt

alt

alt
2010-08-10 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Wystawy

Portret Kobiety

przez Albin Marciniak 2010-08-10
Napisane przez Albin Marciniak
http://www.klubpodroznikow.com/images/fbfiles/images/plakat_wystawaMoniki.jpg
Portret Kobiety – Monika Oleksy

Portret Kobiety – Monika Oleksy

8 sierpień · 18:00 – 21:00
Plaża Kraków – pod Hotelem Forum, w zakolu Wisły
ul. Ludwinowska 2
Kraków, Poland

Wystawa Moniki Oleksy, absolwentki studium fotografii w PWSFTiT w Łodzi przedstawia portrety kobiet.

Zdjęcia wydobyły z modelek to co najpiękniejsze, to co zachwyca, dlatego przy każdym zdjęciu zatrzymujemy się i zastanawiamy…

Jest to jednak rzeczywistość całkowicie wykreowana przez autorkę, która pokazuje obraz kobiety doskonałej, spokojnej, znakomicie spełnionej w swoich różnorakich rolach, obdarzonej subtelnym pięknem nieza…leżnie od wieku i powołania.

Zapraszamy na wernisaż wystawy.

http://www.klubpodroznikow.com/https://www.klubpodroznikow.com/wp-content/uploads/2010/08/plakat_wystawaMoniki-16d.jpg

zdjęcia z wernisażu

alt

alt

alt

alt

alt

alt

alt

alt

alt

alt

alt

alt

alt

alt

alt

alt
2010-08-10 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Wystawy

Portret Kobiety

przez Albin Marciniak 2010-08-10
Napisane przez Albin Marciniak
http://www.klubpodroznikow.com/images/fbfiles/images/plakat_wystawaMoniki.jpg
Portret Kobiety – Monika Oleksy

Portret Kobiety – Monika Oleksy

8 sierpień · 18:00 – 21:00
Plaża Kraków – pod Hotelem Forum, w zakolu Wisły
ul. Ludwinowska 2
Kraków, Poland

Wystawa Moniki Oleksy, absolwentki studium fotografii w PWSFTiT w Łodzi przedstawia portrety kobiet.

Zdjęcia wydobyły z modelek to co najpiękniejsze, to co zachwyca, dlatego przy każdym zdjęciu zatrzymujemy się i zastanawiamy…

Jest to jednak rzeczywistość całkowicie wykreowana przez autorkę, która pokazuje obraz kobiety doskonałej, spokojnej, znakomicie spełnionej w swoich różnorakich rolach, obdarzonej subtelnym pięknem nieza…leżnie od wieku i powołania.

Zapraszamy na wernisaż wystawy.

http://www.klubpodroznikow.com/https://www.klubpodroznikow.com/wp-content/uploads/2010/08/plakat_wystawaMoniki-16d.jpg

zdjęcia z wernisażu

alt

alt

alt

alt

alt

alt

alt

alt

alt

alt

alt

alt

alt

alt

alt

alt
2010-08-10 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Newsy

Krakowskie noce

przez Albin Marciniak 2010-08-10
Napisane przez Albin Marciniak
alt

Krakowskie Noce 14 – 16 sierpnia 2010

Noc Cracovia Sacra

Pierwsza edycja Nocy Sakralnej odbyła się w 2008 roku, w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny (15 sierpnia). Zaplanowana jako kolejne przedsięwzięcie z cyklu nocnego odkrywania Krakowa, tym razem ukazuje nam fenomen religijny miasta. Na tę noc najpiękniejsze świątynie, wraz z obiektami klasztornymi Krakowa i okolic, umożliwiają zwiedzającym odkrywanie kościelnych zabytków, poznawanie tajników życia mnichów oraz klasztornych skarbców, które na co dzień pozostają zamknięte dla przybyszów.

Program Nocy Sakralnej obejmuje wystawy oraz liczne koncerty o tematyce sakralnej. Wydarzeniem roku 2008 było zaprezentowanie po raz pierwszy w Polsce cyklu Sonat Różańcowych Heinricha Ignaza Franza von Bibera w wykonaniu Johna Hollowaya (skrzypce) i Marieke Spaans (klawesyn). Ponadto, uczestnicy Cracovia Sacra mogli zwiedzić „Wielką Ruinę” i zabytkowe krużganki w Opactwie OO. Benedyktynów w Tyńcu. Wydarzeniem było też spotkanie w katedrze Wawelskiej z oryginalnym cudownym obrazem Matki Bożej Łaskawej, wystawionym tam po raz pierwszy. To właśnie przed tym obrazem, w katedrze we Lwowie, śluby składał król Jan Kazimierz.

Wszystkie wydarzenia Nocy Sakralnej są bezpłatne. Na zwiedzanie niektórych obiektów i udział w wybranych koncertach wydawane są bezpłatne wejściówki. (MD)

http://www.krakowskienoce.pl/noc-sakralna/

nocny spacer po Krakowie
http://www.klubpodroznikow.com/relacje/polska-inne-miejsca/530-nocny-krakow

2010-08-10 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Newsy

Krakowskie noce

przez Albin Marciniak 2010-08-10
Napisane przez Albin Marciniak
alt

Krakowskie Noce 14 – 16 sierpnia 2010

Noc Cracovia Sacra

Pierwsza edycja Nocy Sakralnej odbyła się w 2008 roku, w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny (15 sierpnia). Zaplanowana jako kolejne przedsięwzięcie z cyklu nocnego odkrywania Krakowa, tym razem ukazuje nam fenomen religijny miasta. Na tę noc najpiękniejsze świątynie, wraz z obiektami klasztornymi Krakowa i okolic, umożliwiają zwiedzającym odkrywanie kościelnych zabytków, poznawanie tajników życia mnichów oraz klasztornych skarbców, które na co dzień pozostają zamknięte dla przybyszów.

Program Nocy Sakralnej obejmuje wystawy oraz liczne koncerty o tematyce sakralnej. Wydarzeniem roku 2008 było zaprezentowanie po raz pierwszy w Polsce cyklu Sonat Różańcowych Heinricha Ignaza Franza von Bibera w wykonaniu Johna Hollowaya (skrzypce) i Marieke Spaans (klawesyn). Ponadto, uczestnicy Cracovia Sacra mogli zwiedzić „Wielką Ruinę” i zabytkowe krużganki w Opactwie OO. Benedyktynów w Tyńcu. Wydarzeniem było też spotkanie w katedrze Wawelskiej z oryginalnym cudownym obrazem Matki Bożej Łaskawej, wystawionym tam po raz pierwszy. To właśnie przed tym obrazem, w katedrze we Lwowie, śluby składał król Jan Kazimierz.

Wszystkie wydarzenia Nocy Sakralnej są bezpłatne. Na zwiedzanie niektórych obiektów i udział w wybranych koncertach wydawane są bezpłatne wejściówki. (MD)

http://www.krakowskienoce.pl/noc-sakralna/

nocny spacer po Krakowie
http://www.klubpodroznikow.com/relacje/polska-inne-miejsca/530-nocny-krakow

2010-08-10 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Zamki i pałace

Zamek Mirów na szlaku Orlich Gniazd

przez Albin Marciniak 2010-08-10
Napisane przez Albin Marciniak

 Zamek Mirów na szlaku Orlich Gniazd

  Zamek stał się ruiną w XVIII w. i odtąd pozostaje w tej formie ale jest nadzieja na jego odbudowę pozwalającą na zwiedzanie. Obecny właściciel zamku, podobnie jak zamku Bobolice, jest Senator Jarosław W. Lasecki a widząc duże zmiany w rekonstrukcji Zamku w Bobolicach, jest duża szansa że i Mirów nabierze dawnego kształtu.

 
 
Pierwsze wzmianki o miejscowości datowane są na XIII wiek. W tymże wieku Mirów jako osada obronna został zniszczony przez Tatarów. W późniejszym okresie zbudowany został w niej murowany zamek przez Kazimierza Wielkiego. Został on rozbudowany przez rodzinę Myszkowskich, którzy otrzymali go od Kazimierza Jagiellończyka pod koniec XV wieku.

 
 
Wspinanie
Między zamkiem w Mirowie a zamkiem w Bobolicach znajduje się pasmo skał wapiennych, stanowiące atrakcyjny rejon wspinaczki sportowej. Znajduje się tu ponad 150 dróg wspinaczkowych, w większości ubezpieczonych ringami, o trudnościach od III do VI.5+. Wysokość skał waha się od 5 do 30 metrów. Ponieważ skały znajdują się na terenie prywatnym, wspinać się można tylko pod warunkiem akceptacji regulaminu, poświadczonej podpisem złożonym w „książce wyjść” dostępnej na terenie posesji sołtysa wsi Mirów.
 
http://www.zamekmirow.pl/
 
W odległości ok. 2 km znajduje się odrestaurowany Zamek Bobolice
 
 
 

 
 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

2010-08-10 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
  • 1
  • …
  • 280
  • 281
  • 282
  • 283
  • 284
  • …
  • 299

Archiwa

  • marzec 2026
  • luty 2026
  • styczeń 2026
  • grudzień 2025
  • listopad 2025
  • październik 2025
  • wrzesień 2025
  • sierpień 2025
  • lipiec 2025
  • czerwiec 2025
  • maj 2025
  • kwiecień 2025
  • marzec 2025
  • luty 2025
  • styczeń 2025
  • grudzień 2024
  • listopad 2024
  • październik 2024
  • wrzesień 2024
  • sierpień 2024
  • lipiec 2024
  • czerwiec 2024
  • maj 2024
  • kwiecień 2024
  • marzec 2024
  • luty 2024
  • styczeń 2024
  • grudzień 2023
  • listopad 2023
  • październik 2023
  • wrzesień 2023
  • sierpień 2023
  • lipiec 2023
  • czerwiec 2023
  • maj 2023
  • kwiecień 2023
  • marzec 2023
  • luty 2023
  • styczeń 2023
  • grudzień 2022
  • listopad 2022
  • październik 2022
  • wrzesień 2022
  • sierpień 2022
  • lipiec 2022
  • czerwiec 2022
  • maj 2022
  • kwiecień 2022
  • marzec 2022
  • luty 2022
  • styczeń 2022
  • grudzień 2021
  • listopad 2021
  • październik 2021
  • wrzesień 2021
  • sierpień 2021
  • lipiec 2021
  • czerwiec 2021
  • maj 2021
  • kwiecień 2021
  • marzec 2021
  • luty 2021
  • styczeń 2021
  • grudzień 2020
  • listopad 2020
  • październik 2020
  • wrzesień 2020
  • sierpień 2020
  • lipiec 2020
  • czerwiec 2020
  • maj 2020
  • kwiecień 2020
  • marzec 2020
  • luty 2020
  • styczeń 2020
  • grudzień 2019
  • listopad 2019
  • październik 2019
  • wrzesień 2019
  • sierpień 2019
  • lipiec 2019
  • czerwiec 2019
  • maj 2019
  • kwiecień 2019
  • marzec 2019
  • luty 2019
  • styczeń 2019
  • grudzień 2018
  • listopad 2018
  • październik 2018
  • wrzesień 2018
  • sierpień 2018
  • lipiec 2018
  • czerwiec 2018
  • maj 2018
  • kwiecień 2018
  • marzec 2018
  • luty 2018
  • styczeń 2018
  • grudzień 2017
  • listopad 2017
  • październik 2017
  • wrzesień 2017
  • sierpień 2017
  • lipiec 2017
  • czerwiec 2017
  • maj 2017
  • kwiecień 2017
  • marzec 2017
  • luty 2017
  • styczeń 2017
  • grudzień 2016
  • listopad 2016
  • październik 2016
  • wrzesień 2016
  • sierpień 2016
  • lipiec 2016
  • czerwiec 2016
  • maj 2016
  • kwiecień 2016
  • marzec 2016
  • luty 2016
  • styczeń 2016
  • grudzień 2015
  • listopad 2015
  • październik 2015
  • wrzesień 2015
  • sierpień 2015
  • lipiec 2015
  • czerwiec 2015
  • maj 2015
  • kwiecień 2015
  • marzec 2015
  • luty 2015
  • styczeń 2015
  • grudzień 2014
  • listopad 2014
  • październik 2014
  • wrzesień 2014
  • sierpień 2014
  • lipiec 2014
  • czerwiec 2014
  • maj 2014
  • kwiecień 2014
  • marzec 2014
  • luty 2014
  • styczeń 2014
  • grudzień 2013
  • listopad 2013
  • październik 2013
  • wrzesień 2013
  • sierpień 2013
  • lipiec 2013
  • czerwiec 2013
  • maj 2013
  • kwiecień 2013
  • marzec 2013
  • luty 2013
  • styczeń 2013
  • grudzień 2012
  • listopad 2012
  • październik 2012
  • wrzesień 2012
  • sierpień 2012
  • lipiec 2012
  • czerwiec 2012
  • maj 2012
  • kwiecień 2012
  • marzec 2012
  • luty 2012
  • styczeń 2012
  • grudzień 2011
  • listopad 2011
  • październik 2011
  • wrzesień 2011
  • sierpień 2011
  • lipiec 2011
  • czerwiec 2011
  • maj 2011
  • kwiecień 2011
  • marzec 2011
  • luty 2011
  • styczeń 2011
  • grudzień 2010
  • listopad 2010
  • październik 2010
  • wrzesień 2010
  • sierpień 2010
  • lipiec 2010
  • czerwiec 2010
  • maj 2010
  • kwiecień 2010
  • marzec 2010
  • luty 2010
  • styczeń 2010
  • grudzień 2009
  • listopad 2009
  • październik 2009
  • wrzesień 2009
  • sierpień 2009
  • lipiec 2009
  • czerwiec 2009
  • maj 2009
  • kwiecień 2009
  • styczeń 2009
  • listopad 2008
  • październik 2008

Kategorie

  • Administracyjna
  • Afryka
  • Akcje eko
  • Aktualności
  • Aktualności inne
  • Albania
  • Aleja Podróżników
  • Ameryka Północna
  • Ameryka Południowa
  • Ameryka Środkowa i Karaiby
  • Artykuły testowe
  • Australia i Oceania
  • Austria
  • Azja
  • Bez kategorii
  • Biegi
  • BUŁGARIA
  • Chorwacja
  • Ciekawostki
  • Cykliczne Spotkania Podróżników
  • CZARNOGÓRA
  • Czechy
  • Czyste Góry Czyste Szlaki
  • Czyste Tatry
  • Czyste Tatry
  • Dania
  • Dolny Śląsk
  • Europa
  • Festiwale
  • Filmy
  • Francja
  • Góry
  • HISZPANIA
  • HOLANDIA
  • Konkurs Fotograficzny
  • Konkursy
  • Konkursy inne
  • Korona
  • Kościoły i obiekty sakralne
  • KOSOWO
  • Książka
  • Kuchnia
  • Kuchnie świata
  • Kujawsko-pomorskie
  • LITWA
  • Łódzkie
  • Lotniska i powietrze
  • Lubelskie
  • Lubuskie
  • LUKSEMBURG
  • MACEDONIA
  • Małopolskie
  • Malta
  • Materiał zewnętrzny
  • Miasta
  • Miejsca wyjątkowe
  • Muzea
  • Najciekawsze szlaki piesze i rowerowe w Europie
  • Newsy
  • NIEMCY
  • NORWEGIA
  • Opolskie
  • Parowozownie
  • Podkarpackie
  • Podlaskie
  • Podziemia
  • Podziemia
  • Podziemia turystyczne w Europie Underground in Europe
  • Polecamy
  • Polska
  • Pomorskie
  • Portugalia
  • PRACE KONKURSOWE POLSKA
  • PRACE KONKURSOWE ŚWIAT
  • Projekt 4 Pory Roku
  • Projekt Mali Melomani
  • Projekt Mali Melomani II
  • Recenzje sprzętu
  • Reklama
  • Robocze inne
  • ROSJA
  • Rower
  • Różne media
  • Rumunia
  • Schroniska
  • SERBIA
  • Skanseny w Polsce
  • Śląskie
  • Slowacja
  • Slowenia
  • Spływy kajakowe
  • Spotkania autorskie
  • Spotkania, zloty, imprezy podróżników
  • Sprzęt
  • Świat
  • Świętokrzyskie
  • SZWAJCARIA
  • Tanie loty
  • Tatromaniak
  • Testy sprzętu
  • Twierdze i Forty
  • Ukraina
  • unesco
  • Via Adriatica Trail
  • Warmińsko-mazurskie
  • Warsztaty i plenery fotograficzne
  • WĘGRY
  • WIELKA BRYTANIA
  • Wielkopolskie
  • WŁOCHY
  • Woda
  • Wspomnienia z podróży
  • Wystawy
  • Wywiady
  • Zabytki sakralne
  • Zachodniopomorskie
  • Zamki i pałace
  • Zostań w domu nie odwołuj

Obserwuj nas

Top Selling Multipurpose WP Theme

Ostatnie posty

  • Grota Mechowska – największa osobliwość przyrody na Niżu Europejskim

    2026-03-22
  • Jeziora Plitwickie – fenomen przyrodniczy w Chorwacji

    2026-03-22
  • krokusy w Tatrach – gdzie można podziwiać szafrany spiskie?

    2026-03-22
  • Park Gródek Polskie Malediwy w Jaworznie

    2026-03-21
  • Opole nie tylko na weekend – kameralne miasto otoczone zielenią.

    2026-03-21
  • Najpiękniejsze jaskinie Słowacji udostępnione turystycznie

    2026-03-21

Kanał społecznościowy

Kanał społecznościowy

Wybór redaktorów

zamek Drakuli w Poenari

2016-01-25

Rezerwat Groapa Ruginoasa, Góry Bihor w Rumunii

2022-08-06

Zamek – Twierdza Rupea w Rumunii

2022-08-09

Rezerwat Cheile Turzii – wąwóz Turda

2024-01-23

Zamek Drakuli w Hunedoarze w Rumunii

2024-03-03

Klub Podróżników Śródziemie

Ogólnopolski portal podróżniczy poświęcony odkrywaniu Polski i świata. Od znanych miast i zabytków, przez górskie szlaki i podziemia, po miejsca nieoczywiste i zapomniane.

Rzetelne relacje, autorskie przewodniki oraz praktyczne wskazówki dla turystów, pasjonatów historii i miłośników aktywnego podróżowania.

Odkrywaj świat z nami – świadomie, krok po kroku i z pasją.

Ciekawe w województwach

    • Dolnośląskie
    • Kujawsko-pomorskie
    • Lubelskie
    • Lubuskie
    • Łódzkie
    • Małopolskie
    • Mazowieckie
    • Opolskie
    • Podkarpackie
    • Podlaskie
    • Pomorskie
    • Śląskie
    • Świętokrzyskie
    • Warmińsko-mazurskie
    • Wielkopolskie
    • Zachodniopomorskie
dhosting

Polecane

Grota Mechowska – największa osobliwość przyrody na Niżu Europejskim
Jeziora Plitwickie – fenomen przyrodniczy w Chorwacji
krokusy w Tatrach – gdzie można podziwiać szafrany spiskie?
Park Gródek Polskie Malediwy w Jaworznie

Ostatnio dodane

Grota Mechowska – największa osobliwość przyrody na Niżu Europejskim
Jeziora Plitwickie – fenomen przyrodniczy w Chorwacji
krokusy w Tatrach – gdzie można podziwiać szafrany spiskie?
Park Gródek Polskie Malediwy w Jaworznie
Facebook Twitter Youtube Linkedin Envelope Rss

klubpodroznikow.com – Copyright & Copy 2025/26

Created by Konfig.Info

  • Klub Podróżników – Śródziemie – portal podróżniczy | Polska, Europa, Świat
  • Fundacja Aleja Podróżników
  • Forum
  • Relacje
    • Europa
    • Polska
    • Świat
  • Sprzęt
    • Recenzje sprzętu
    • Testy sprzętu
  • Książka
  • Kontakt
Klub Podróżników – Śródziemie – portal podróżniczy | Polska, Europa, Świat
  • Home
Klub Podróżników – Śródziemie – portal podróżniczy | Polska, Europa, Świat

Wybór redaktorów

  • Sighișoara miasto w środkowej Rumunii w Siedmiogrodzie

    2026-02-02
  • Góry solne w Rumunii – Muntele de sare

    2026-02-01
  • Droga Transfogaraska w Rumunii

    2025-09-17
  • Wulkany błotne w Rumunii, wyjątkowy rezerwat przyrody

    2024-08-20
  • Jaskinia Meziad, Peşteră

    2024-08-20
  • Kopalnia soli Salina Turda w Rumunii

    2024-08-17
@2021 - All Right Reserved. Designed and Developed by PenciDesign
Ta strona wykorzystuje pliki cookies w celu zapewnienia prawidłowego działania serwisu oraz analiz ruchu. Zobacz politykę prywatności .