Przejdź do treści
Klub Podróżników – Śródziemie – portal podróżniczy | Polska, Europa, Świat
  • Slajdowiska
    • Spotkania autorskie
  • Relacje
    • Europa
      • Albania
      • Austria
      • Bułgaria
      • Chorwacja
      • Czarnogóra
      • Czechy
      • Dania
      • Francja
      • Hiszpania
      • Holandia
      • Kosowo
      • Litwa
      • Luksemburg
      • Macedonia
      • Malta
      • Niemcy
      • Norwegia
      • Portugalia
      • Rosja
      • Rumunia
      • Serbia
      • Slowacja
      • Slowenia
      • Szwajcaria
      • Ukraina
      • Wegry
      • Wielka Brytania
      • Włochy
    • Polska informacje i fotorelacje
      • Forty i twierdze
      • Góry
      • Kolej
        • Parowozownie
      • Miasta
      • Miejsca wyjątkowe
      • Muzea
      • Podziemia turystyczne w Polsce
      • Polska na weekend
      • Skanseny w Polsce
      • Woda
      • Województwa
        • Dolny Śląsk
        • Kujawsko-pomorskie
        • Łódzkie
        • Lubelskie
        • Lubuskie
        • Małopolskie
        • Mazowieckie
        • Opolskie
        • Podkarpackie
        • Podlaskie
        • Pomorskie
        • Śląskie
        • Świętokrzyskie
        • Warmińsko-mazurskie
        • Wielkopolskie
        • Zachodniopomorskie
      • Zabytki sakralne
      • Zamki i pałace
    • Świat
      • Afryka
      • Ameryka Południowa
      • Ameryka Północna
      • Ameryka Środkowa i Karaiby
      • Antarktyda
      • Australia i Oceania
      • Azja
    • Schroniska Górskie
  • Filmy
  • Sprzęt
    • Polecamy
    • Recenzje sprzętu
    • Testy sprzętu
  • Autorzy
    • Albin Marciniak
    • Karolina Zięba-Kulawik
    • Redakcja
  • Forum
  • Fundacja Aleja Podróżników
  • Kontakt Klub Podróżników Śródziemie
czwartek, 6 sierpnia, 2026
Klub Podróżników – Śródziemie – portal podróżniczy | Polska, Europa, Świat
  • Slajdowiska
    • Spotkania autorskie
  • Relacje
    • Europa
      • Albania
      • Austria
      • Bułgaria
      • Chorwacja
      • Czarnogóra
      • Czechy
      • Dania
      • Francja
      • Hiszpania
      • Holandia
      • Kosowo
      • Litwa
      • Luksemburg
      • Macedonia
      • Malta
      • Niemcy
      • Norwegia
      • Portugalia
      • Rosja
      • Rumunia
      • Serbia
      • Slowacja
      • Slowenia
      • Szwajcaria
      • Ukraina
      • Wegry
      • Wielka Brytania
      • Włochy
    • Polska informacje i fotorelacje
      • Forty i twierdze
      • Góry
      • Kolej
        • Parowozownie
      • Miasta
      • Miejsca wyjątkowe
      • Muzea
      • Podziemia turystyczne w Polsce
      • Polska na weekend
      • Skanseny w Polsce
      • Woda
      • Województwa
        • Dolny Śląsk
        • Kujawsko-pomorskie
        • Łódzkie
        • Lubelskie
        • Lubuskie
        • Małopolskie
        • Mazowieckie
        • Opolskie
        • Podkarpackie
        • Podlaskie
        • Pomorskie
        • Śląskie
        • Świętokrzyskie
        • Warmińsko-mazurskie
        • Wielkopolskie
        • Zachodniopomorskie
      • Zabytki sakralne
      • Zamki i pałace
    • Świat
      • Afryka
      • Ameryka Południowa
      • Ameryka Północna
      • Ameryka Środkowa i Karaiby
      • Antarktyda
      • Australia i Oceania
      • Azja
    • Schroniska Górskie
  • Filmy
  • Sprzęt
    • Polecamy
    • Recenzje sprzętu
    • Testy sprzętu
  • Autorzy
    • Albin Marciniak
    • Karolina Zięba-Kulawik
    • Redakcja
  • Forum
  • Fundacja Aleja Podróżników
  • Kontakt Klub Podróżników Śródziemie
Klub Podróżników – Śródziemie – portal podróżniczy | Polska, Europa, Świat
Klub Podróżników – Śródziemie – portal podróżniczy | Polska, Europa, Świat
  • Klub Podróżników – Śródziemie – portal podróżniczy | Polska, Europa, Świat
  • Fundacja Aleja Podróżników
  • Forum
  • Relacje
    • Europa
    • Polska
    • Świat
  • Sprzęt
    • Recenzje sprzętu
    • Testy sprzętu
  • Książka
  • Kontakt Klub Podróżników Śródziemie
Copyright 2025 - All Right Reserved
Azja

Droga do Shangri-la

przez Redakcja 2012-02-13
Napisane przez Redakcja

Niesamowita wyprawa Oli i Lukasza po Azji  pod patronatem Klubu Podróżników Śródziemie


kolejny etap podróży:

Światła nad Bangkokiem

Dotarliśmy więc do stolicy.

Bangkok opisywano już miliony razy, każda kolejna opowieść o nim będzie więc powtórzeniem już istniejącej. Spodziewaliśmy się tutaj turystycznego zagłębia i znaleźliśmy je. Pięknych świątyń szukać nie trzeba, są właściwie wszędzie. W każdy wieczór otoczona hotelami ulica Khao San zamienia się w dyskotekę dla turystów. Widzieliśmy już takie miejsca zamienione w wielkie imprezownie w Katmandu czy Siem Reap, ale cały czas nie mogę się do nich przyzwyczaić. To też jest jednak część Tajlandii czy się to komuś podoba, czy nie.
Aby zwiedzić to niesamowite miasto wystarczy kupić w dobrej cenie bilet do Bangkoku – spakowac walizkę i lecieć
Stolica jest miastem potężnym, w porównaniu z którym laotańskie Vientiane czy khmerskie Phnom Penh prezentują się skromnie. Ogrom miasta, zamieszkiwanego przez 10 milionów ludzi poznaliśmy, próbując wydostać się na peryferia – czekały nas dwie godziny jazdy przez zakorkowane drogi i zatłoczone dzielnice. Miasto wydaje się nie mieć końca. Nawet spacer po historycznym centrum wokół pałacu królewskiego zamienia się w godzinny marsz. Komunikacja autobusowa jest dość sprawna, ale co z tego, jeśli nie wiadomo jaki autobus zatrzymuje się w którym miejscu? W europejskim mieście numery autobusów zatrzymujących się na przystanku są na nim zazwyczaj wyraźnie podane. W Bangkoku musieliśmy pytać się lub zgadywać, rozkładu jazdy i spisu zatrzymujących się autobusów bowiem brak. Na szczęście kierowcy i ich sprzedający bilety pomocnicy są zazwyczaj uczynni. Od chwili przyjazdu dziwi nas, jak przyjaźnie traktują nas w kraju, gdzie turystów powinni mieć wszyscy dość.
Okolice Khao San pełne są takich jakich jak my, turystów, coraz częściej widzimy jednak inną kategorię ludzi. Są to Europejczycy, Amerykanie bądź Australijczycy, którzy zostawiwszy w ojczyźnie swoje domy zdecydowali się resztę życia spędzić w tropikalnym raju. Polityka imigracyjna Tajlandii jest dość luźna, wystarczy więc, że co miesiąc odnowią swoja wizę wyjeżdżając na pół dnia do któregoś z sąsiednich państw i mogą wrócić na kolejnych kilka  tygodni. To jeden ze sposobów na niekończące się wakacje. Niektórzy rozwiązują kwestię pobytu inaczej, ale jak – nie wiemy. Turystyczne zagłębie wokół Khao San pełne jest jednak facetów, na oko 50-letnich, całe dnie spędzających przy knajpianych stolikach. Ich śmiechy i głośne dyskusje słychać z daleka. Towarzyszą im czasem dwie – trzy Tajki. Wraz z nimi śmieją się i popijają piwo. W normalnych okolicznościach taki widok nie byłby codziennością. Ale co to znaczy: „w normalnych okolicznościach”? Khao San rządzi się swoimi prawami.
Tego samego dnia, w kafejce internetowej, zajrzałem przez ramię siedzącej obok dziewczynie. Zastanowiła mnie w pierwszej chwili Tajka pisząca po angielsku. Dopiero po chwili niedyskretnego podglądania zobaczyłem, że konwersuje przez Skype ze sporo starszym od siebie Europejczykiem. Z drugiej strony globu napływały obietnice szybkiego przyjazdu do Tajlandii i bycia razem. Dziewczyna zbywała je krótkimi komentarzami i łamanym angielskim zapewniała o niegasnącym uczuciu.
Zjawiliśmy się w Tajlandii akurat teraz, gdy potężne powodzie pustoszą wiele miejsc w kraju. Stolica żyje swoim rytmem i trzeba opuścić centrum miasta by zdać sobie sprawę z katastrofy. Północne dzielnice zalane są wodą, zamiast pojazdów, które przewidujący właściciele zaparkowali na okolicznych wiaduktach, między domami krążą łódki. Obowiązującym dodatkiem mieszkańców stały się kalosze. W dzielnicach położonych nad rzeką niemal wszystkie sklepy i warsztaty ogrodziły swoje wejścia estetycznymi murkami ze schludnie otynkowanych pustaków, które klienci muszą pokonać dużym susem. Lotnisko krajowe przypomina basen, do którego ktoś, dla zabawy, powtykał samoloty. Pozostawione w miejscu maszyny leżą brzuchami na wodzie. Przerwana jest też linia kolejowa na północ, o czym przekonaliśmy się, próbując odwiedzić słynne ruiny w Ayutthaya. „Pociągu nie ma”. „A kiedy będzie?”. „Nie będzie”. Nie pozostawało więc nic innego jak zostać w mieście.
Wezbrane wody rzeki Chao Phraya, przepływającej przez stolicę, pokrzyżowały nie tylko nasze plany. Właśnie podczas naszego pobytu, w pełnię ostatniego miesiąca tajskiego kalendarza księżycowego, wypadło Loi Krathong, Święto Światła. Tego dnia Tajowie oddają cześć duchom żyjącym w rzekach oraz celebrują zakończenie pory suchej i nadejście monsunu, który obiecuje przyszłe plony. Na wodę puszczane są lampiony wykonane z kwiatów i liści bananowca, a w powietrze lecą papierowe lampiony unoszone powietrzem rozgrzanym przez palący się w nich płomień.
Najpiękniejsze obchody Loi Krathong mają miejsce w Chiang Mai, które już opuściliśmy. Szkoda. Liczyliśmy na to, że także w Bangkoku unosić się będą w powietrze tysiące świateł, zamieniając całe niebo w jeden wielki fajerwerk. Poważnie – jeśli wierzyć setkom fotografii zrobionym w czasie tego święta, a potem wrzuconym w internet, niebo w Chiang Mai, pokryte jest tysiącami frunących lampionów. Stolica zawiodła nas nieco. Tłumy mieszkańców spędzały wolny wieczór w wypełnionych po brzegi restauracjach, w niebo strzelały fajerwerki, ale na głównym moście miasta lecących ku niebu świateł było jak na lekarstwo. Ot, pojedynczy lampion wzbijał się co pół minuty do góry, na niebie wisiało kilkanaście innych, nie było to jednak to, czego się spodziewaliśmy. Siedzieliśmy jednak pod pylonem mostu, oglądając bawiących się świetnie ludzi, a pomarańczowe światła wznosiły się wysoko ponad miasto. Nad brzegiem wezbranej rzeki dziesiątki par i rodzin puszczały na wodę świeczki i kwiaty. Kilku mężczyzn, po kolana brodzących w wodzie, długimi kijami spychało je w główny nurt.
Tajska stolica może przytłaczać, ma jednak wiele uroku. Zwłaszcza gdy w któreś wczesne popołudnie, gdy przezorni mieszkańcy chowają się przed upałem we wnętrzach domów i na ulicach robi się pusto. Kolory świątyń i pałacu królewskiego są wtedy najbardziej intensywne. Spacer przez miasto będzie męczący, ale warto. Zdecydowanie warto!

Trasa wyprawy
“Droga do Shangri-la” – nazwa tej podróży nawiązuje do mitycznej krainy, położonej w jednej z dolin Himalajów Tybetu. Jak głosi legenda kraj ów, rządzony przez sprawiedliwych lamów buddyjskich, jest ostoją pokoju i sprawiedliwości,  a jego mieszkańcy żyją w harmonii ze sobą i otaczającymi ich górami. Nikt nie wie, gdzie owo miejsce leży, a wędrowiec, który przypadkiem tam zawita już nigdy nie może go opuścić. Wyruszamy w tę drogę szukając naszego Shangri-la, miejsca pokoju i równowagi.
Naszym celem jest okrążenie w ciągu osiemnastu miesięcy kontynentu azjatyckiego.
Wyruszając z Polski obierzemy kierunek południowo-wschodni, by znaleźć się w Turcji. Następnym celem będą Syria i Liban. Wczesną zimą dotrzemy do Iranu, stamtąd zaś do Indii.
Wiosnę poświęcimy na treking w Himalajach Indii i Nepalu oraz pakistańskim Karakorum. Kolejnym etapem będą Chiny i Azja Południowo-Wschodnia, skąd przedostaniemy się do Mongolii. Po spenetrowaniu gór Ałtaj udamy się do Rosji, następnie do Kazachstanu i sąsiednich  republik: Kirgistanu, Tadżykistanu, Uzbekistanu i Turkmenistanu. Ostatnim etapem naszej podróży będzie pokonanie Morza Kaspijskiego oraz krajów Kaukazu, skąd przez Morze Czarne wrócimy do Europy.
 
2012-02-13 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Australia i Oceania

W krainie gorących strumieni

przez Redakcja 2012-02-10
Napisane przez Redakcja
https://lh4.googleusercontent.com/-U7NPJN7vqW4/TzS9PVEqk7I/AAAAAAAALhc/1P3vyPKKdEQ/w721-h216-k/ban.jpg

W krainie gorących strumieni

Siedząc nad talerzem pełnym baraniego mięsa, opieczonego jak nasza golonka, z ziemniakami i gęstym sosem, zastanawiamy się co dalej. Zmęczenie daje się we znaki, a my z jednej strony chcemy jeszcze sporo zobaczyć, ale znajdujemy się po środku gór. Gdziekolwiek nie chcielibyśmy dojechać, to musimy wjechać. Pani w informacji niestety nie okazuje się zbytnio pomocna, wskazując nam kilka atrakcyjnych miejsc nie na naszej drodze, lub też wskazując nocleg w środku miasta, na czym nam nie zależy.  Zdecydowaliśmy się na wieczorne opuszczenie miasta i podjechanie kilka kilometrów nad brzegi jeziora Niebieskiego. Droga oczywiście pnie się do góry, a na naszych licznikach stukają kolejne kilometry powyżej 60km. W końcu wczesnym wieczorem lądujemy nad jeziorem. Niewielkie, dookoła osłonięte górami, wydaje się być jednym z planów filmowych Władcy Pierścieni. Siedzimy nad brzegiem przy namiotach wpatrujemy się w jego taflę, zmąconą niewielką bryzą delikatnego wiatru. Z każdą minutą robi się coraz ciemniej, a w około nas ani jednego namiotu czy campera. Jesteśmy sami i możemy spokojnie udać się spać.

I tym razem w nocy pada, jednak jest cieplej. Zaraz nad ranem śniadoskóry mężczyzna z psem Hasky, patrząc na nas zwijających swoje manatki, rzuca lekko roześmiany.

–         Wariaci. Skąd jesteście?

–         Z Polski.

–         Ale przyjechaliście tutaj z Polski?

–         Nie. Jedziemy od Auckland. A potem dalej na południe.

–         To sporo drogi przed wami. Polska, hmm to kraj na który pierwszy napadł Hitler.

–         Tak dokładnie.

–         Cóż, to powodzenia! Idę pobiegać z psem.

I znika w gęstym lesie przylegającym do plaży. My spokojnie dalej pakujemy się, kiedy po kilkunastu minutach widzimy wracającego mężczyznę.

–         A gdzie teraz jedziecie?

–         Do Rotorua, obejrzeć wiosnę Maoryską, a potem do Wai-o-tapu.

–         Do wioski nie warto jechać. A Wai-o-tapu jest niesamowite. Tak naprawdę nie ma już Maorysów. Sam jestem jednym z nich, ale przebieranie się i tańczenie haka, to nie dala mnie – mówiąc to ustawił swoje ciało tak jak robili to wojownicy, a obecnie zawodnicy rugby, kiedy to przed każdym meczem odtwarzają dawny taniec. – Wymachują językami i tańczą dla turystów. – widać, iż parodiuje taniec idealnie, z ironią w głosie. – ta wioska to tylko dla turystów.

–         Właśnie, a może znasz tutaj kilka ciekawych miejsc w okolicy.

–         Tak, jest tutaj niedaleko mała rzeczka, gdzie często jeżdżę jak chcę odpocząć i rozmasować swoje mięśnie. Jest tam wodospad i gorąca woda.

–         Gdzie dokładnie? – miejsce było położone na naszej drodze zaraz przed Wai-o-tapu, do którego chcemy jechać. Może odpocząć dzisiaj, obejrzeć Rotorua, i zatrzymać się na zasłużony odpoczynek? To jest myśl, i tak też zrobimy.

–         Pewnie nie wiecie, ale jestem sławnym aktorem z Hollywood.

–         Naprawdę? A w jakich filmach grałeś?

–         Ostatnio w Gwiezdnych Wojnach, wcześniej w Speed 2, w Zielonej Latarni. Zawsze gram złe charaktery.

–         A tutaj co robisz?

–         Tutaj żyję, a pracuje tam.

I kto by pomyślał, że nad brzegiem Blue Lake spotkamy sławnego aktora. Chodź nikt z nas nie kojarzy go.

W Rotorua, prócz restauracji, moteli, hoteli i sklepów jedyne co zasługuje na uwagę to parujący brzeg jeziora. Szara i parująca woda, niedostępna jest dla zwiedzających, którzy oglądają ją tylko z brzegu. Za to setki ptaków wygrzewa się na niej, czy też przesiaduje nad brzegiem, nie bacząc na tabliczki. Wysuszone drzewa i krzewy załamują się nad siarczystymi błotami, a ziemia aż parzy jak dotknie się jej ręką.

I rzeczywiście wioska Maoryska, to typowa atrakcja dla turystów. Relikt, niby zachowany oryginalnie, z domami i żyjącymi tu jeszcze ludźmi. Przewodnik oprowadza Cię po miasteczku pokazując jak kiedyś żyli i jak oswajali gorące źródła. Jak dotowali kukurydze, czy jak w garnkach przyrządzają jedzenie wstawiając je do niewielkich kraterów z gorącą parą. Część domów, jednak rozpada się, a reszta to sklepiki z pamiątkami.  Na koniec możesz obejrzeć „performace”, gdzie jedna rodzina w niewielkiej sali śpiewa i tańczy dla widowni w tradycyjnych strojach. A zaraz po spektaklu można zrobić sobie zdjęcie z Morysami. I wszystko było by pięknie gdyby nie to, że po chwili jednego z wielkich umięśnionych wojowników z tatuażami, spotykamy na parkingu w luźnej koszulce, klapkach i modnych okularach, ledwo poznając że to właśnie on przed chwilą odgrywał taniec Haka.

Droga do gorącej rzeki dłuży się, i pnie do góry. Cały czas nie możemy przyzwyczaić się do pędzących koło nas samochodów. Na szczęście, przed dobre 10km zaraz obok drogi wiedzie ścieżka rowerowa i możemy spokojnie wspinać się w stronę Wai-o-tapu. W końcu jest nasza droga w lewo, którą rekomendował nam nasz aktor. Zaraz za zakrętem, za kępą krzaków ukrywa się niewielkie jezioro, którego zielona tafla wody paruje, unosząc się do góry. Schowane, widać ze za często nie odwiedzane, spokojnie paruje sobie. Dosłownie 2 kilometry dalej, natrafiamy na parking i niewielką ścieżkę w głąb lasu. Prowadząc rowery, przedzieramy się przed krzaki i niewielkie błota, by dotrzeć do miejsce, z oddali szumiącego i parującego charakterystycznym zapachem. Niewielka, bo może trzy metrowej szerokości rzeczka, spada metr niżej do wielkiej wanny. Pod wodospadem siedzą ludzie, spokojnie wygrzewając się w wielkim kipiącym jakuzi. Zaraz obok, niewielka polana na kilka namiotów, a dookoła gęsty las iglasty z bujnie wypełniającymi go paprociami i niewielkimi tropikalnymi palmami. Zieleń jest tak soczysta, że nie chce się uwierzyć, że tutaj nie ma tłumu turystów. Widać, iż zaglądają tutaj tylko miejscowi. Przy wodzie pod niewielkim nawisem, dziesiątki małych świeczek porozstawianych i wypalonych. Klimatyczne miejsce, w środku niczego. Rzucamy rowery i wskakujemy do wody. Woda aż parzy, ale nie wiele trzeba żeby przyzwyczaić się do niej. W końcu zasłużyliśmy sobie na dobry odpoczynek.

 

Wai-o-tapu, park setek gejzerów, gorących strumyków i jezior. Miejsce, do którego zagląda każdy, kto pokazuje się na północnej wyspie. Wąskie alejki, wiodą pomiędzy kolejnymi zapadlinami, z których wydobywa się siarka. A na zboczach każdego krateru, widać różnokolorowe minerały. Pomarańczowe, żółte, zielone i brunatne kolory pokazują jakie związki wydobywaj się akurat w tym miejscu. Jedne uzdrowicielskie, inne zabójcze, tworzą piękne struktury. Wielkie jezioro o głębokości ponad 100 metrów z temperaturą na dnie ponad 170 stopni schładza się na powierzchni do ponad 100 stopni Celsjusza. Pomiędzy lazurowym środkiem jeziora, a szarym brzegiem wije się żółto-pomarańczowy stopień z minerałów odkładających się od setek lat. Linia ta odcina tak wyraźnie jezioro od brzegu, iż ma się wrażenie że została przez kogoś namalowana. Aż chce się jej dotknąć jednak temperatura wody nie pozwala na to. Chwilę dalej, przed nami rozciąga się kolejne zielone jezioro, gdzie brzeg kipi aż od gotującego się szarego błota i co chwilę wybucha rozlewając dookoła siebie swoją zawartość.

Siarczyste gorące środowisko wydawałoby się, że bez życia, co jakiś czas odkrywa iż tak niedostępne nie jest. Wszędzie gdzie tylko mogą wdzierają się zielone rośliny, a w strumykach można dostrzec niewielkie rośliny i małe stworzenia pływające jak gdyby nigdy nic.

Główną atrakcją każdego poranka jest gejzer Lady Knox. Strzelający na kilkanaście metrów w górę przyciąga tłumy.  Jeden ze strażników wychodzi z mikrofonem przed zgromadzony tłum siedzący na ławkach jak w amfiteatrze i opowiada historię słynnego gejzera. Jak to więźniowie zatrudnieni do budowania dróg, pewnego dnia piorąc swoje ubrania przy małym gorącym oczku wodnym niechcący wrzucili mydło do środka. Woda zaczęła pienić się i strzelać w górę. By uzyskać lepszy efekt, ułożyli w około niego kamienie by zmniejszyć otwór i tym samym zwiększyć zasięg wystrzału.

Po chwili od wrzucenia przez naszego strażnika mydła, podobno ekologicznego, gejzer też zaczął kipieć, a po paru minutach wystrzelił w górę. Ilość nagranego materiału i zdjęć zrobionych w tym momencie, mógłby równać się bibliotece youtube i facebook-a. Przed dobre kilka minut gejzer wyrzucił z siebie przeszło 25 000 litrów wody.

 

Opuszczamy krainę gorących źródeł udając się w stronę jeziora Taupo i góry Ruapehu w rezerwacie Tongariro. Z map wynika, iż mamy do pokonania 90km. By zaoszczędzić czas i wspiąć się na górę, przyciskamy na pedały, a naszym celem staje się niewielka turystyczna mieścina Turangi.

Zjeżdżamy też z głównej drogi i spokojną boczna szosą gnamy do Taupo, a potem nad brzegiem wielkiego jeziora Taupo do naszego celu. Kilometry stukają na licznikach. Wydawałoby się, że jesteśmy w połowie drogi na liczniku mamy już 67km. Do Turangi jeszcze 43, jak wynika z mapy, jednak przy wyjeździe z miasta na drogowskazie pokazuje się 50. Teraz już trudno wycofać się, mamy opłacony nocleg w Turangi i musimy dzisiaj dojechać.

Każdy kolejny kilometr staje się coraz trudniejszy, a walka z czasem i wyczerpaniem, coraz trudniejsza. Niespodziewanie na naszej drodze pokazuje się długi mozolny podjazd, odbijający do jeziora. Na szczęście kilka kilometrów dalej zjazd rekompensuje nam wysiłek wcześniej poniesiony. Słońce powoli chowa się za górami okalającymi jezioro. W ostatnim momencie, w szarości końcówki dnia docieramy do celu. Sami nie możemy uwierzyć, że zdecydowaliśmy się na takie coś. 120km, tyle pokazuje licznik przy recepcji Motelu.

 

 

https://lh3.googleusercontent.com/-O-k0jUmyI5c/TzS9XjP1s3I/AAAAAAAALhs/MqlXmP2EtYU/s1024/1.JPG

https://lh5.googleusercontent.com/-_6ji5VZdUGg/TzS9Ys2HFSI/AAAAAAAALh0/iWhBm8N56I4/s1024/2.JPG

https://lh5.googleusercontent.com/-y1nnUnbmRxw/TzS9Y26r-DI/AAAAAAAALh4/IZgHXfSyD94/s720/3.JPG

https://lh4.googleusercontent.com/-D71vslBnpkI/TzS9f8pBmnI/AAAAAAAALiM/bBG0XKSa1JY/s1024/4.JPG

https://lh5.googleusercontent.com/-4N0YjtyMsMY/TzS9faknywI/AAAAAAAALiE/7w6Zgj1_Zhg/s1024/5.JPG

https://lh5.googleusercontent.com/-KMQbTDId68s/TzS9flL1AFI/AAAAAAAALiI/NFt2Lsy2bDY/s1024/6.JPG

https://lh4.googleusercontent.com/-1wmYi4Pxxzg/TzS9o66K0mI/AAAAAAAALik/eh40JryIobI/s1024/7.JPG

https://lh5.googleusercontent.com/-9pm9AELbCS4/TzS9oFRDgjI/AAAAAAAALic/dgE6lg_ZaWA/s1024/8.JPG

https://lh5.googleusercontent.com/-MlFFDSL_47o/TzS9qwWWmjI/AAAAAAAALis/V_66Yvuoon0/s1024/9.JPG

2012-02-10 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Miasta

Nysa

przez Redakcja 2012-02-09
Napisane przez Redakcja
alt


Nysa

WALORY TURYSTYCZNO – REKREACYJNE
REGIONU NYSKO – JESENICKIEGO

Region nysko – jesenicki jest jedynym w swoim rodzaju w całej Polsce. Ziemia nyska mająca charakter łagodnego, nieomal równinnego pogórza z ogromnym zbiornikiem wodnym, graniczy od południa z typowo górską krainą ziemi jesenickiej. Zaledwie trzydziestopięciokilometrowa odległość pomiędzy centrami turystycznymi tych krain o tak różnym charakterze czyni z tego regionu wyjątkową atrakcję turystyczną.

https://klubpodroznikow.com/https://www.klubpodroznikow.com/wp-content/uploads/2012/02/34082692DSC_9420-474.JPG
foto:Albin Marciniak

To zróżnicowanie sąsiadujących krain – nie tylko pod względem geograficznym ale i kulturowym – oferuje odwiedzającym ogromną ilość atrakcji. Trudno znaleźć drugie takie miejsce by tak wiele atrakcji było skupionych na tak niedużym obszarze. Niewielkie odległości pozwalają na odwiedzenie wielu ciekawych miejsc nawet podczas krótkiego pobytu i skorzystania z rozlicznych ofert tak turystycznych jak i rekreacyjnych.

Równinna, lekko pofałdowana ziemia nyska stwarza doskonałe warunki dla turystyki

oraz wypoczynku dla wszelkich grup wiekowych a więc, a może przede wszystkim, dla turystyki i rekreacji rodzinnej. Liczne dodatkowe oferty, uatrakcyjniające pobyt nad jeziorem, zapewniają rozrywkę gdy w czasie deszczu dzieci się nudzą.

Baza noclegowa położona nad Jeziorem Nyskim to ośrodki wypoczynkowe ze standardem bungalowów i domków campingowych, pola namiotowe z zapleczem sanitarnym, oraz gospodarstwa agroturystyczne. Praktycznie przez okrągły rok można znaleźć miejsca noclegowe. Oprócz bazy nad jeziorem funkcjonują hotele a w sezonie wakacyjnym także schronisko młodzieżowe. Po stronie czeskiej noclegi zapewniają przede wszystkim prywatne kwatery i pensjonaty. Jest ich dużo, o różnym standardzie i tak jak polskie ogłaszają się w Internecie (także w języku polskim). Niezła komunikacja publiczna pozwala niezmotoryzowanym na swobodne poruszanie się po całym regionie, a zmotoryzowanym pozwala zostawić samochód, aby bezstresowo korzystać z uciech gastronomicznych.

Duża ilość w standardzie europejskim wytyczonych tras rowerowych, pokrywa gęstą siecią cały region nysko – jesenicki i gwarantuje wspaniałe wyprawy rowerowe zarówno dla dzieci z rodzicami jak i dla wymagających pogromców górskich tras. Prowadzą one przez wyjątkowo urocze i malownicze zakątki, starannie unikając dróg o większym natężeniu ruchu.

alt
foto:Remigiusz Kamiński

Dla miłośników jeździectwa (i to w każdym wieku) funkcjonuje kilka ośrodków tej formy rekreacji, tak po polskiej, jak i po czeskiej stronie. Można uczyć się podstaw tego sportu, próbować sił w skokach, pobawić się w Dziki Zachód, jak również wybierać się z przewodnikiem na wspaniałe konne wycieczki w teren. Ośrodki te usytuowane są w sąsiedztwie lasów i rzek co czyni jazdę w terenie niesłychanie atrakcyjną i pełną wrażeń.

alt
foto:Remigiusz Kamiński

Pasjonaci historii znajdą tu mnóstwo zabytków architektury. Od gotyckich świątyń poprzez renesansowe czy barokowe rezydencje szlacheckie i kościoły do secesyjnej i historyzującej zabudowy miast i miasteczek. Mury obronne Paczkowa. Dodatkowo muzea: W Nysie i Jeseniku – klasyczne. W Javorniku –zamkowe. W Paczkowie – gazownictwa. W Zlatych Horach – muzeum miejskie i kopalnictwa złota a w Pisečnej -motoryzacji. No i Twierdza Nysa z jej kazamatami.

alt
foto:Remigiusz Kamiński

Miłośnicy przyrody zapewne chętnie odwiedzą rezerwat leśny „Przyłęk” na terenie leśnictwa Markowice oraz opuszczone kamieniołomy w rejonie Sławniowic. Po czeskiej stronie czeka na nich cały masyw górski Hrubego Jeseniku z jego wysokogórską przyrodą.

Kto uwielbia mocniejsze wrażenia, może pokonywać pontonem rzekę Białą, a kajakiem – rzekę Nysę aż do jej ujścia Odry.

Paralotniarzom polecić można dobre noszenia w czeskich górach.

Miasto
Nysa, liczy 45.738 mieszkańców (stan na dzień 31.12.2009r.), sołectwa gminy Nysa to 12.941. Łącznie w gminie mieszka 58.679 osób. Nysa leży w południowo-zachodniej części Opolszczyzny, nad rzeką Nysą Kłodzką, u podnóża Sudetów.
Przez kilkaset lat miasto było stolicą Księstwa Biskupiego oraz jednym z najważniejszych ośrodków kulturalnych i gospodarczych ówczesnej Europy. Do dzisiaj można tutaj podziwiać wiele cennych zabytków z różnych epok historycznych.
Z myślą o turystach na obrzeżach miasta nad Jeziorem Nyskim zlokalizowano rozległy kompleks rekreacyjno-wypoczynkowy, który stanowi centrum uprawiania sportów wodnych oraz jest punktem wypadowym dla turystyki pieszej i rowerowej.

jezioro_nyskie.jpg
Niezdegradowane środowisko, dogodne położenie komunikacyjne pomiędzy Górnym i Dolnym Śląskiem, bliskość Republiki Czeskiej oraz dobrze rozwinięta infrastruktura komunalna, telekomunikacyjna, energetyczna i gazowa są atutem atutami miasta.
IMPREZY PLENEROWE

Dni Twierdzy Nysa.

Coroczna dwudniowa, historyczna impreza w miesiącu sierpniu będąca inscenizacją historycznych wydarzeń z okresu wojen śląskich, wojny siedmioletniej czy wojen napoleońskich, której kulminacyjnym punktem jest przedstawienie bitwy z udziałem kilkuset uczestników wyekwipowanych zgodnie z duchem epoki. Ponadto przemarsz wojsk ulicami miasta i uroczyste ich powitanie przez władze miasta, pokaz życia obozowego i imprezy towarzyszące. Patronem imprezy jest Urząd Miejski.

Metalowa Twierdza

Festiwal muzyki metalowej jak co roku odbywający się w scenerii obwarowań nyskiej twierdzy. Dla młodzieży i dorosłych! Dobra atmosfera i dobry poziom dotychczasowych edycji festiwalu sprawia, że impreza cieszy się wielkim powodzeniem.

Dni Nysy.

W ostatni weekend maja obchody święta miasta. Szereg imprez kulturalnych oraz sportowych odbywających się w większości na miejskim stadionie. Każdorazowo zapraszane są gwiazdy rozrywki co dodatkowo uświetnia i tak znakomity program miejskiego święta.

Jarmark Jakubowy.

Nawiązujący bezpośrednio do średniowiecznego dorocznego targu. ( z niemieckiego; Jahr – markt – roczny targ) w dzień świętego Jakuba. Miła impreza o charakterze historyczno handlowym w miesiącu lipcu odbywająca się -a jakże – u stóp kościoła pw. Św.Jakuba.

Ładne widowisko historyczne z udziałem współczesnych rycerzy.

Noc świętojańska

Powitanie lata w zabytkowym parku w Białej Nyskiej. Wianki na wodzie, ognisko i wiele innych atrakcji. Słowiańskie święto lata. Czerwiec.

Turnieje siatkówki plażowej i żeglarstwo

W sierpniu na plaży Jeziora Nyskiego eliminacje do Mistrzostw Polski. Także w sierpniu regaty o „Błękitną wstęgę Jeziora Nyskiego.

Warto zobaczyć

Ocalałe fortyfikacje nyskiej twierdzy. Dostępne od wiosny do jesieni. Zimą schronienie dla nietoperzy w tym skrajnie zagrożonych gatunków.

Zabytki architektury sakralnej i świeckiej Nysy. Dostępne cały rok.

Skarbiec Jakubowy w dzwonnicy. Imponujący zbiór arcydzieł sakralnego złotnictwa nyskich mistrzów w futurystycznej oprawie; stalowo – szklanej konstrukcji skarbca.

Polskie Carcasonne. Mury obronne i obronny kościół w Paczkowie.

Rozległy widok jaki roztacza się z wieży widokowej na szczycie Kopy Biskupiej na całą ziemię nyską i jesenicką. Okazja do wspaniałych zdjęć panoramicznych.

Jezioro Nyskie

Retencyjny zbiornik wodny napełniony w roku 1972. Powierzchnia około 20 km2. Dobre warunki do sportów wodnych. Wiatry przeważające zachodnie. Brak przeszkód nawigacyjnych. Przy wyższych stanach wody można dopłynąć prawie do Otmuchowa. Południowy brzeg obfituje w płycizny. Na terenie Nyskiego Ośrodka Rekreacji slip z wózkiem na szynach i wyciągarką. Plaże piaszczyste i żwirowe.

W NOR strzeżone kąpielisko. Jezioro rybne. Dzierżawione przez Polski Związek Wędkarski. Dopływająca do jeziora rzeka Biała ma statut wody górskiej.

W sezonie letnim gdy poziom wody opada (retencja Odry) odsłania się wielokilometrowa, szeroka piaszczysta plaża na północnym, a więc nasłonecznionym brzegu jeziora. Świetne warunki do plażowania i organizowania pikników. W ośrodkach wypoczynkowych możliwość wypożyczenia sprzętu pływającego. W sezonie po jeziorze kursuje stateczek białej floty i naprawdę warto skorzystać z tej atrakcji. Bezpieczeństwa strzeże Wodne Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe oraz sezonowy posterunek Policji.


wirtualny spacer
http://um.nysa.pl/spacer.php
http://um.nysa.pl/_portal

http://www.dni.twierdzanysa.pl/2010/dni_tw.htm

https://klubpodroznikow.com/https://www.klubpodroznikow.com/wp-content/uploads/2012/02/DSC_9461-ef1.jpg
foto: Albin Marciniak



foto: Albin Marciniak

33662650DSC_9293
33662650DSC_9293 relacje/nysa/33662650DSC_9293
33672651DSC_9297
33672651DSC_9297 relacje/nysa/33672651DSC_9297
33682652DSC_9301
33682652DSC_9301 relacje/nysa/33682652DSC_9301
33702654DSCF7079
33702654DSCF7079 relacje/nysa/33702654DSCF7079
33712655DSCF7083
33712655DSCF7083 relacje/nysa/33712655DSCF7083
33722656DSCF7086
33722656DSCF7086 relacje/nysa/33722656DSCF7086
33732657DSCF7087
33732657DSCF7087 relacje/nysa/33732657DSCF7087
33742658DSCF7088
33742658DSCF7088 relacje/nysa/33742658DSCF7088
33752659DSCF7097
33752659DSCF7097 relacje/nysa/33752659DSCF7097
33762660DSCF7098
33762660DSCF7098 relacje/nysa/33762660DSCF7098
33772661DSCF7099
33772661DSCF7099 relacje/nysa/33772661DSCF7099
33782662DSCF7100
33782662DSCF7100 relacje/nysa/33782662DSCF7100
33792663DSCF7101
33792663DSCF7101 relacje/nysa/33792663DSCF7101
33802664DSCF7102
33802664DSCF7102 relacje/nysa/33802664DSCF7102
33822666DSCF7170
33822666DSCF7170 relacje/nysa/33822666DSCF7170
33832667DSCF7037
33832667DSCF7037 relacje/nysa/33832667DSCF7037
33842668DSCF7040
33842668DSCF7040 relacje/nysa/33842668DSCF7040
33852669DSCF7041
33852669DSCF7041 relacje/nysa/33852669DSCF7041
33862670DSCF7029
33862670DSCF7029 relacje/nysa/33862670DSCF7029
33872671DSCF7030
33872671DSCF7030 relacje/nysa/33872671DSCF7030
33882672DSCF7031
33882672DSCF7031 relacje/nysa/33882672DSCF7031
33892673DSCF7032
33892673DSCF7032 relacje/nysa/33892673DSCF7032
33902674DSCF7033
33902674DSCF7033 relacje/nysa/33902674DSCF7033
33912675DSCF7022
33912675DSCF7022 relacje/nysa/33912675DSCF7022
33922676DSCF7023
33922676DSCF7023 relacje/nysa/33922676DSCF7023
33932677DSCF7026
33932677DSCF7026 relacje/nysa/33932677DSCF7026
33942678DSCF7010
33942678DSCF7010 relacje/nysa/33942678DSCF7010
33952679DSCF7021
33952679DSCF7021 relacje/nysa/33952679DSCF7021
33962680DSCF6994
33962680DSCF6994 relacje/nysa/33962680DSCF6994
33972681DSCF7005
33972681DSCF7005 relacje/nysa/33972681DSCF7005
33982682DSC_9548
33982682DSC_9548 relacje/nysa/33982682DSC_9548
33992683DSCF6987
33992683DSCF6987 relacje/nysa/33992683DSCF6987
34012685DSCF6990
34012685DSCF6990 relacje/nysa/34012685DSCF6990
34022686DSCF6991
34022686DSCF6991 relacje/nysa/34022686DSCF6991
34032687DSCF6992
34032687DSCF6992 relacje/nysa/34032687DSCF6992
34042688DSC_9443
34042688DSC_9443 relacje/nysa/34042688DSC_9443
34052689DSCF6988
34052689DSCF6988 relacje/nysa/34052689DSCF6988
34062690DSC_9426
34062690DSC_9426 relacje/nysa/34062690DSC_9426
34072691DSC_9429
34072691DSC_9429 relacje/nysa/34072691DSC_9429
https://klubpodroznikow.com/images/stories/relacje/nysa/34082692DSC_9420.JPG
34092693DSC_9424
34092693DSC_9424 relacje/nysa/34092693DSC_9424
34102694DSC_9425
34102694DSC_9425 relacje/nysa/34102694DSC_9425
34122696DSC_9413
34122696DSC_9413 relacje/nysa/34122696DSC_9413
34132697DSC_9427
34132697DSC_9427 relacje/nysa/34132697DSC_9427
34142698DSC_9401
34142698DSC_9401 relacje/nysa/34142698DSC_9401
34162700DSC_9409
34162700DSC_9409 relacje/nysa/34162700DSC_9409
34172701DSC_9411
34172701DSC_9411 relacje/nysa/34172701DSC_9411
34182702DSC_9391
34182702DSC_9391 relacje/nysa/34182702DSC_9391
34202704DSC_9399
34202704DSC_9399 relacje/nysa/34202704DSC_9399
34222706DSC_9385
34222706DSC_9385 relacje/nysa/34222706DSC_9385
34232707DSC_9376
34232707DSC_9376 relacje/nysa/34232707DSC_9376
34242708DSC_9377
34242708DSC_9377 relacje/nysa/34242708DSC_9377
34252709DSC_9378
34252709DSC_9378 relacje/nysa/34252709DSC_9378
34262710DSC_9379
34262710DSC_9379 relacje/nysa/34262710DSC_9379
34272711DSC_9365
34272711DSC_9365 relacje/nysa/34272711DSC_9365
34282712DSC_9367
34282712DSC_9367 relacje/nysa/34282712DSC_9367
34292713DSC_9369
34292713DSC_9369 relacje/nysa/34292713DSC_9369
34302714DSC_9373
34302714DSC_9373 relacje/nysa/34302714DSC_9373
34312715DSC_9360
34312715DSC_9360 relacje/nysa/34312715DSC_9360
34322716DSC_9361
34322716DSC_9361 relacje/nysa/34322716DSC_9361
34332717DSC_9363
34332717DSC_9363 relacje/nysa/34332717DSC_9363
34342718DSC_9364
34342718DSC_9364 relacje/nysa/34342718DSC_9364
34352719DSC_9351
34352719DSC_9351 relacje/nysa/34352719DSC_9351
34362720DSC_9357
34362720DSC_9357 relacje/nysa/34362720DSC_9357
34372721DSC_9329
34372721DSC_9329 relacje/nysa/34372721DSC_9329
34382722DSC_9330
34382722DSC_9330 relacje/nysa/34382722DSC_9330
34392723DSC_9331
34392723DSC_9331 relacje/nysa/34392723DSC_9331
34402724DSC_9332
34402724DSC_9332 relacje/nysa/34402724DSC_9332
34412725DSC_9334
34412725DSC_9334 relacje/nysa/34412725DSC_9334
34422726DSC_9336
34422726DSC_9336 relacje/nysa/34422726DSC_9336
34432727DSC_9339
34432727DSC_9339 relacje/nysa/34432727DSC_9339
34442728DSC_9308
34442728DSC_9308 relacje/nysa/34442728DSC_9308
34452729DSC_9311
34452729DSC_9311 relacje/nysa/34452729DSC_9311
34462730DSC_9280
34462730DSC_9280 relacje/nysa/34462730DSC_9280
34472732DSCF7170
34472732DSCF7170 relacje/nysa/34472732DSCF7170
2012-02-09 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Wywiady

Drugie oblicze Krainy Uśmiechu

przez Redakcja 2012-02-03
Napisane przez Redakcja
https://lh6.googleusercontent.com/-fakDu8f_rSY/TyurBtvwyqI/AAAAAAAALfc/gfWfubwt-Pg/w500-h150-k/pauli.jpg

Drugie oblicze Krainy Uśmiechu

Przez długi czas walczył o odzyskanie wolności wyboru. W nieludzkich warunkach przyszło
mu dbać o to, by nie zatracić siebie. Ponad dwa lata temu wyrwał się z piekła, do którego
trafił na własne życzenie. Wtedy za swoje cierpienie winił nie tylko siebie, ale wielu innych
ludzi. Dziś
, artysta plastyk – Michał Pauli patrzy na historię pobytu w tajskim więzieniu nieco inaczej…

 


Michał Pauli w Piwnicy pod Baranami

Rozmawiają: Karolina Gołda i Michał Pauli

 

Karolina Gołda: Dlaczego to właśnie Azja Południowo-Wschodnia była krainą, która pociągała Cię w
każdy możliwy sposób?

Michał Pauli: Pociągała mnie jej odmienność. Do Polski, zwłaszcza takiej jesiennej, smutnej,
szarej, wręcz depresyjnej, porównywałem tę gorącą krainę, w której żyją przyjacielsko
nastawieni ludzie, wytwarzający pozytywną atmosferę. W to wszystko wplątane było
jeszcze coś, co mnie zawsze fascynowało. Buddyzm. To stanowiło ten odmienny świat, w
którym można poczuć się niezwykle dobrze. Z punktu widzenia Europejczyka, który żyje w
chłodnym i nieco ponurym kraju, Tajlandia była niczym raj na ziemi.

A z punktu widzenia Europejczyka, który trafił tam do więzienia?
Wszystko diametralnie się zmieniło. Nagle raj stał piekłem. Trzymano nas w strasznych
warunkach. Kiedy patrzyłem, jak traktują tam ludzi, tęskniłem za naszym systemem
prawnym, który wydawał się wręcz idylliczny w stosunku do tajskiego. Do tego wszystkiego
dochodziło tak zwane przemęczenie materiału.

Co przez to rozumiesz?
Świadomość, że ten ich, na pozór fajny, uśmiech, tak naprawdę nic nie znaczy, albo znaczy,
tylko coś odwrotnego niż powinien. Jako turysta czujesz się pewnie i miło w środowisku,
w którym, gdy idziesz ulicą, wszyscy uśmiechają się do ciebie i kłaniają w pas. Natomiast
trafiając do więzienia, gdzie każdy walczy o wszystko, a nadal ma gdzieś zachowawczo ten
uśmiech, zdajesz sobie sprawę z tego, jak przewartościowuje się znaczenie samego gestu.
Uśmiech to zachowanie, którego Tajowie uczą się od dziecka. To pewnego rodzaju maska,
za którą kryją się prawdziwe uczucia.

Gdybyś wiedział, że przekraczając granicę Tajlandii, nie zamkną Cię z powrotem,
pojechałbyś tam jeszcze?

Pojechałbym. Powrót na pewno wywołałby we mnie jakiś ból, ponieważ ten tajski system
za bardzo się nie zmienia. Wiem jak to wygląda i że ci ludzie ciągle tam są. Z drugiej strony
poznałem tę kulturę i ludzi tak dobrze, że zacząłem się z nimi asymilować. Po sześciu latach
w jakimś miejscu, nawet złym, człowiek w pewnym sensie zaczyna się identyfikować z tym
innym światem. Dawniej nie wiedziałem jak tych ludzi się je, a teraz z każdym Tajem mogę
znaleźć wspólny język.

Niektórzy ludzie krytykowali Cię za to, że nazywałeś Tajów zwierzętami. Dlaczego to
robiłeś?

To była sytuacja, w której wszyscy byliśmy uzwierzęceni. Poza tym ta masa ludzka różniła
się ode mnie nie tylko językiem, ale też podejściem do świata, więc odbierałem ją trochę jako
taką złowrogą kulturę. Przede wszystkim za dużo rzeczy winiłem Tajów. Za to, co się stało i
za to, że mnie namówili. Oczywiście mogłem nie przyjeżdżać do Tajlandii i nie dać się skusić
na pieniądze, ale stało się. Może w książce przesadziłem w pewnych kwestiach, ale tak to
czułem wtedy, kiedy ją pisałem. To jak odbierałem tych ludzi, wiązało się z tym, że moje
przeżycia były świeże i musiałem je odreagować. Poza tym widziałem dużo rzeczy, których
nie widzi turysta, który patrzy na uśmiechających się Tajów…

Normalny turysta pewnie nie zna też głębszego znaczenia słów „This is Thailand”? Tej,
jak to napisałeś, prostej odpowiedzi, wyjaśniającej przyczynę wszelkich przeciwności
losu…

Po tajsku mówiło się „prate Taj” – to inaczej „kraj Tajlandia”. W moim przypadku miało to
taki oddźwięk nacjonalistyczny – „Ty, biały, co ty sobie myślisz? Tutaj jest Tajlandia. Teraz
ty się masz do wszystkiego dostosować”. Patrząc na te dziwne, głupie, często nieprzemyślane
zjawiska, które miały tam miejsce, śmialiśmy się, mówiąc: „prate Taj”. Nie rozumiesz?
Nie musisz – to jest Tajlandia. Używaliśmy też hasła reklamowego „Amazing Thailand”,
które często można znaleźć m.in. w folderach turystycznych. „Amazing” w znaczeniu
cudowny kraj, który cię zachwyci i zauroczy. My mówiliśmy to słowo w troszeczkę innym,
sarkastycznym znaczeniu, określając coś, co było dla nas niezrozumiałe. Dobitnie opisując,
jednym epitetem, smutniejszą stronę Krainy Uśmiechu.

Dlaczego tę historię, o ciemnej stronie medalu tego pięknego państwa, opowiadasz na
wesoło?

Opowiadam o tym z uśmiechem, bo to naprawdę szczęśliwa historia. To opowieść o trudzie
życia, głupocie, złym systemie, ludzkiej ignorancji i złych rzeczach. Takie jest życie, takie
są nawet bajki, które kończą się happy endem. I tutaj też jest ten happy end. Patrzę na siebie
nie tylko jak na faceta, który wpakował się w dealerstwo, zmarnował kawałek swojego życia
i przeżył 12 kar śmierci, ale też jak na człowieka, z którego w pewnym sensie mogę być
dumny. Chciałbym aby moja książka, „12 x śmierć. Opowieść z Krainy Uśmiechu”, była
przestrogą dla ludzi, którzy dziś myślą podobnie, jak ja kiedyś.

Tę ciekawą lekturę rzeczywiście można traktować jako ostrzeżenie. Brakuje w niej
jednak paru rzeczy. Co jest tego powodem?

Kiedy ją pisałem, miałem blokadę psychiczną. Później dostałem mnóstwo listów, z których
wynikało, że niektóre historie w tej książce, są dla ludzi nie do końca jasne.

Kończysz pisać jej rozszerzenie. Jakie nowe elementy pojawią się w niej?
W rozszerzeniu fabuła rozwinie się w formie listów. Z Tajlandii udało mi się zabrać ich
mnóstwo, dlatego stwierdziłem, że fajnie byłoby dać czytelnikowi możliwość spojrzenia na
tę całą sytuację z perspektywy dwóch światów. Mam na myśli przede wszystkim Ewę, czyli
ten romans, którego zabrakło w pierwszej wersji książki. Postanowiłem też napisać więcej o
samej Tajlandii, a tematem przewodnim stał się dla mnie świat spirytystyczny Tajów. Dużo
ludzi zarzucało mi, że za mało stron poświęciłem rodzinie, więc w tej książce znajdą się
również listy od mojej córki.

A jaką rolę w Twoim więziennym życiu odegrała córka?
Miałem wiele momentów załamań, w których twierdziłem, że nie chcę tam żyć i wolę
popełnić samobójstwo. Jednak nagle zdawałem sobie sprawę, że gdzieś tam daleko jest moja
córka. Tu rodziło się pytanie: cóż jej po ojcu, który nie żyje? A skoro żyje, nawet w jakiejś
odległej krainie, to przynajmniej może napisać do niej list i w jakiś sposób pomóc jej w życiu,
dzieląc się swoimi przemyśleniami. Moja córka była osobą, dla której naprawdę chciałem
walczyć.

Walczyć i kierować się radą, którą dał Ci pewien Hindus, byś „idąc w tłumie, zawsze
szukał własnej ścieżki”?

Tak. Gdy wszystkie rzeczy wydawały się nie do przeskoczenia, więźniowie szybko
rezygnowali z własnej drogi i poddawali się z góry narzuconemu systemowi. Ja wymyśliłem
sobie, że będę pisał listy do prezydentów i z uporem kroczyłem tą ścieżką. Wiele razy
brakowało mi przekonania, że to co robię, ma sens. Jednak to zwątpienie miało przebłyski
nadziei. Nadziei, która zaprowadziła mnie do domu.

Dlaczego, odkąd znalazłeś się w tym normalnym świecie, w swojej hierarchii wartości
stawiasz na wolność wyboru?

W momencie, w którym wyszedłem z więzienia, nabrałem bardzo dużego szacunku do
możliwości wyboru. Zacząłem doceniać wiele rzeczy. Przez lata żyłem w miejscu, w którym
mówiono mi dokąd iść i co robić. Dziś mogę stanąć na ulicy i powiedzieć „pójdę tą drogą” –
to taki mój synonim tej wolności wyboru.

Pewnie niewiele osób wie, że ta druga strona Tajlandii, spleciona z Twoim kawałkiem
życia, doczeka się ekranizacji…

Cieszy mnie fakt, że ta historia spodobała się pewnym ludziom i postanowili ją sfilmować.
Filip Bajon, scenarzysta i reżyser takich filmów jak „Śluby Panieńskie”, „Przedwiośnie”
czy „Magnat”, właśnie pisze scenariusz. Produkcją zajmie się Wiesław Łysakowski, który
wyprodukował np. „Prostą historię o miłości”, „Lejdis” i „Wenecji” oraz Wojciech Pałys,
koproducent m.in. „Róży” i „Wojny żeńsko męskiej”. Jeszcze nie wiem, kto zagra w filmie,
ale mogę zdradzić, że będzie to koprodukcja polsko-angielska.

Podczas pobytu w jednym z najgorszych więzień świata, pewnie nawet przez myśl Ci
nie przeszło, że kiedyś ta Twoja historia znajdzie odzwierciedlenie na dużym ekranie.
Zastanawiam się czy po tym wszystkim co przeżyłeś, planujesz życie na przód?

Po tym wszystkim co się stało, nauczyłem się, że planowanie nic nie daje. Jak to mówią na
wschodzie: „opowiedz Buddzie o swoich planach, a będzie się śmiał”. To prawda, bo plany
bardzo rzadko się sprawdzają. Z drugiej strony nauczyłem się wtedy, że warto marzyć i
mieć w życiu jakieś cele. Mam ich bardzo wiele. Przede wszystkim chciałbym, żeby moja
córka była szczęśliwa, żeby ten film powstał, a moje malarstwo dobrze się sprzedawało. Nie
planuję, że w tym roku będzie tak, a w przyszłym przeniosę się do Krakowa, zamieszkam tu
czy tam. To tylko takie moje marzenia – po prostu chciałbym, żeby było dobrze.

Wstajesz rano, patrzysz w lustro i kogo widzisz?
Widzę na pewno inną osobę, niż kiedyś. Zanim napisałem tę książkę, byłem zahukanym
człowiekiem, bojącym się jak odbierze go społeczeństwo. Teraz mogę sobie powiedzieć
jedno. Jestem facetem, który potrafił przyznać się kim jest i co złego w życiu zrobił w życiu.
A co ludzie o mnie myślą to już nie ma znaczenia. Myśleć będą zawsze, czy wyjedziesz na
ulicę czerwonym samochodem, czy założysz żółte kozaki. Możesz się tym przejmować albo
nie zwracać na to uwagi i żyć tak, jak żyjesz. Bo przecież to jest twoje życie…

klatki -szkic z książki 12*śmierć opowieść z krainy uśmiechu
Tam rozciągał się długi korytarz z umieszczonymi po bokach klatkami.…

Michał Pauli był gościem Klubu Podróżników Śródziemie w ramach slajdowisk w Piwnicy pod Baranami.
Zdjęcia z wieczoru:
https://www.klubpodroznikow.com/forum/3-slajdowiska/4708-slajdowisko-12xmier-micha-pauli#4708

strona Michała
http://www.michalpauli.pl/

http://ecsmedia.pl/c/12-x-smierc-b-iext3665713.jpg

http://www.michalpauli.pl/components/com_gk3_photoslide/thumbs_big/857805book.jpg
2012-02-03 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Newsy

Bez Granic

przez Redakcja 2012-02-02
Napisane przez Redakcja
Mielec zaprasza na festiwal
11-12 luty 2012
Budynek Sokolni (dawne kino Bajka)

PROGRAM FESTIWALU

SOBOTA 11.02.2012

BLOK IMPREZ TOWARZYSZĄCYCH – udział BEZPŁATNY
8.30 – 12.00
„BIAŁYM ŚLADEM – narciarskie wędrówki festiwalowe”
Mielecki Klub Górski CARPATIA

13.30
Oficjalne rozpoczęcie II Festiwalu Podróżniczego BEZ GRANIC
i rostrzygnięcie konkursu „Fotograficzne Wędrówki”

BLOK WARSZTATOWY – udział BEZPŁATNY
13.40
Od Beskidów po Alpy – góry zimą
Justyna Markiewicz
14.20
Podróżuj bezpiecznie czyli medycyna w podróży
Travelbit
15.00
Fotografia w podróży
Aleksander Gładysz

BLOK POKAZÓW I PRELEKCJI – wejścia BILETOWANE
16.00
Niewolnictwo we współczesnej Mauretanii
Tomasz Błoński
16.40
Królestwo OCTOPUSA i nie tylko
Marek Strzelichowski
17.20
Przerwa
17.40
KARAKORUM
Jakub Gałka, Piotr Picheta, Maciek Chmielecki,
Mikołaj Pudo
18.20
Motorem przez Himalaje – opowieści żółtodziobów
Bartek Tofel i Justyna Leszczuk
19.00
Przerwa
19.20
SMAK ORIENTU – od Jordanii do Libanu
Kinga Wierucka
21.00
„Wieczór ORIENTALNY” – spotkanie z podróżnikami w Resturacji Te Quiero

 

NIEDZIELA 12.02.2012


BLOK IMPREZ TOWARZYSZĄCYCH – udział BEZPŁATNY
9.00 – 10.45
Pierwszy KROK pod WODĄ
Mielecki Klub Płetwonurków CHIMERA
11.00 – 12.00
Pierwsze kroki w żeglowaniu
Klub Żeglarski ORKAN

BLOK WARSZTATOWY – udział BEZPŁATNY
12.00
POKAZ SPECJALNY – projekcja filmu Beskid Niski 2011 Survival Expedition
Fundacja Jaśka Meli Poza Horyzonty
13.00
Wyprawa, Ekspedycja, Tramping – etapy przygotowań
Tomasz Błoński
13.40
Z DZIECKIEM w podróży
lek med. Elżbieta Krakowska
14.20
Trekbuddy – system nawigacji turystycznej
Mariusz Maryniak

BLOK POKAZÓW I PRELEKCJI – wejścia BILETOWANE
15.20
Bieszczadzkie Centrum Nordic Walking
ks. Bogdan Janik
16.00
Cztery pory roku w Bieszczadach
Stanisław Orłowski
16.40
Przerwa
17.00
4 x 4000 m n.p.m.
Justyna Markiewicz
17.40
Nie tylko KILIMANDŻARO – Kenia, Tanzania, Zanzibar
Bożena Mazur
18.30
Przerwa
18.40
Colorado, Utah, Arizona trzy stany w trzy tygodnie
Jadwiga i Aleksander Gładysz
19.20
„Tańce wśród Piratów” – 3 miesiące w Ameryce Centralnej
Magdalena Moll-Musiał
Marcin Musiał
20.10
Gala zakończenia II Festiwalu Podróżniczego BEZ GRANIC

BILETY WSTĘPU

Udział w warsztatach edukacyjnych i imprezach towarzyszących jest BEZPŁATNY!!!

Bilety obowiązywać będą na wszystkie prelekcje i pokazy oraz na sobotni WIECZÓR ORIENTALNY

JEDNODNIOWY: 8 zł
(upoważnia do wejścia na wszystkie pokazy jednego  dowolnie wybranego dnia festiwalu)

Wieczór ORIENTALNY – 10 zł

KARNET: 20 zł
(to dwa dni festiwalowych pokazów i sobotnia impreza – Wieczór ORIENTALNY)

Bilety sprzedawane będą do zapełnienia się sali, w przypadku przekroczenia jej pojemności – nie będzie możliwy zakup biletu!!!

 

PRZEDSPRZEDAŻ BILETÓW:

NA PRELEKCJE I POKAZYod 23.01.2012 prowadzi:
ALPMAR SKLEP GÓRSKI
przy ul. Pułaskiego 1
(I piętro)

TYLKO na WIECZÓR ORIENTALNY od 1.02.2012 prowadzi:
Restauracja Te Quiero
Al. Niepodległości 7
(budynek SCK wejście od strony parku)

 

Możliwa jest również rezerwacja biletów i karnetów drogą elektroniczną.

Zamówienia (liczba biletów/karnetów,
imię i nazwisko zamawiającego i telefon kontaktowy)
prosimy przesyłać na adres: [email protected]

najpóźniej do dnia  7 luty 2012.

 


gdyby jeszcze nie atakowały te pływające reklamy na stronie festiwalu…..

2012-02-02 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Cykliczne Spotkania Podróżników

Iran Perła Orientu

przez Redakcja 2012-02-01
Napisane przez Redakcja
27.02.2012 godz. 19:00
Klub Podróżników „Śródziemie”
Kraków Piwnica pod Baranami
„Iran Perła Orientu”
Paweł Kozłowski

27.02.2012 godz. 19:00
Klub Podróżników „Śródziemie”
Kraków Piwnica pod Baranami
„Iran Perła Orientu”
Paweł Kozłowski

„Chcesz jechać do Iranu?- zwariowałeś, zabiją Cię” ; to najczęstsza reakcja ludzi kiedy mówisz im, gdzie się wybierasz. Kraj ten ma wyjątkowo złą prasę i już to jest dobrym powodem by się tam wybrać. Uczestnicy wyprawy to dwaj przyjaciele, którzy bardzo chcieli spełnić dziecięce marzenia, a przy okazji skonfrontować rzeczywisty obraz kraju z tym kreowanym przez media. Wsiadając do pociągu nie wiedzieli jak wiele ta podróż zmieni w ich dotychczasowym życiu. ..

UWAGA
W trakcie slajdowiska rozlosujemy 2 osobowy bilet  na balon !
Niesamowite widoki z powietrza funduje
http://hiflyer.pl/

2012-02-01 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Newsy

zimowa Wisła tętni życiem

przez Redakcja 2012-01-31
Napisane przez Redakcja
Mroźno, coraz mroźniej…
Kiedy całkiem niedawno temperatury wzrosły nagle do plus kilkunastu stopni, nikt nie podejrzewał zapewne, że czeka nas aż tak potężne ochłodzenie. Od kilku dni na termometrach mamy rano -15′C. Niskie temperatury zimą nie są co prawda niczym niezwykłym, ale wychodząc na spacery w te mroźne, słoneczne dni warto pomyśleć o ptakach. Dokarmianie to jedna z najpopularniejszych form ochrony ptaków.

Nie od dziś wiadomo, że wędrówki ptaków wiążą się ze zmianami atmosferycznymi i poszukiwaniem pokarmu. Ptaki zimujące w Polsce przylatują do nas jesienią, a wiosną odlatują z powrotem na lęgowiska (np. myszołów włochaty, gęś zbożowa, jer, czeczotka). Ponadto w okresie zimowym wiele gatunków ptaków lęgowych może występować bardziej licznie, gdyż dodatkowo zlatują się osobniki z północy i wschodu Europy. Na zimę opuszczają nasz kraj takie ptaki jak: wilga, kukułka, słowik, jaskółka, dudek, kraska i oczywiście poczciwy bocian.
Natomiast do ptaków zimujących w Polsce należą następujące gatunki:

gołębie,


wróble,


sikorki,


jemiołuszki,


puszczyki,


myszołowy,


kawki,


gawrony,


czyżyki, gile,


zimorodki,


kosy,
niektóre dzięcioły, dzwońce
oraz szpaki

Powszechnie znaną i lubianą formą pomocy ptakom jest dokarmianie ich w ogrodowym karmniku lub na parapecie okna. Dzięki temu mieszkańcy miast mają możliwość obcowania z dziką przyrodą bez wychodzenia z domu. Jednak, aby dokarmiać ptaki w sposób właściwy i nie zaszkodzić im, warto pamiętać o kilku zasadach.

Okres dokarmiania
Dokarmianie ptaków powinno odbywać się tylko zimą, ponieważ ma na celu wsparcie ich w czasie mrozów i obfitych opadów śniegu. Dlatego nie powinno się ptaków uzależniać od kapryśnej, ludzkiej pomocy w pozostałym okresie, kiedy dostępność pokarmu jest duża. Raz rozpoczęte dokarmianie należy kontynuować przez całą zimę, ponieważ ptaki przyzwyczajają się do miejsca żerowania. Zazwyczaj do karmników przylatują przedstawiciele gatunków pospolitych i niezagrożonych, np. sikory: bogatka i modraszka, dzwońce, wróble, gile czy pospolite gołębie.
Karmniki i karmidełka
Niezwykle ważne jest, aby karmnik umieścić wysoko, w miejscu niedostępnym dla kotów, kun czy ptaków drapieżnych. W przeciwnym razie stołujący się w karmniku ptak sam może się stać potencjalna ofiarą. Trzeba też uważać na przeszklone werandy, bowiem spłoszone ptaki mogą rozbijać się o szyby, z czego szybko skorzystają drapieżne krogulce. Do karmnika należy wkładać słoninę, a także nasiona słonecznika i konopie. Wszelkie tłuszcze muszą być surowe, bez przypraw i nie mogą wisieć przy temperaturze powyżej zera, gdyż wtedy szybko jełczeją. Dla wróbli i mazurków odpowiednie są ziarna prosa, drobne kasze i łuskany słonecznik, a tam gdzie żerują sierpówki, gołębie, kawki i gawrony, można podawać grube kasze, pszenicę, a także pokrojone czerstwe pieczywo. Świetnie sprawdzą się zatem gotowe karmy zbożowe do karmników oraz kolby ogrodowe do zawieszenia na drzewie. Jeśli pojawią się dzwońce, to wysypmy im nieco konopi i słonecznika, a gdy odwiedzą nas trznadle, serwujmy proso, łuskany owies lub płatki owsiane. Kosy i kwiczoły preferują pokrojone rodzynki, daktyle, morele i jabłka. Można też podawać mrożone owoce czarnego bzu, jarzębiny, ligustru, porzeczek, jagód albo aronii. Lepsze i łatwiejsze do strawienia są owoce mrożone, gdyż suszone pęcznieją w wolu i powiększają objętość.
NIE WOLNO dawać pokarmów solonych (warzyw, słoniny itp.), ziemniaków, pieczywa na kwasie chlebowym, potraw zepsutych czy zjełczałych.
Dokarmianie ptaków w parkach
Ostatnio atrakcją zimowych spacerów nad rzekę lub staw w parku stało się dokarmianie ptaków wodnych. Utrata lęku przed człowiekiem sprawiła, że ptaki te mogą gniazdować w bezpośrednim otoczeniu człowieka. Dokarmianie łabędzi w okresie wiosenno-jesiennym powoduje utratę instynktu wędrówki, co na dłuższą metę szkodzi ptakom. Zimą zaskoczone nagłymi mrozami, kiedy mniej jest spacerujących, skazane są na śmierć. Ptaki wodne (łabędzie, kaczki i gęsi) należy dokarmiać wyłącznie zimą, gdy zbiorniki wody są zamarznięte. Miejsca dokarmiania powinny być bezpieczne (z dala od psów i dzieci). Pokarm nie może mieć kontaktu z wodą, aby nie zamarzł i nie spleśniał. Odpowiednie są pokrojone, surowe lub gotowane (bez soli) warzywa, otręby czy ziarna kukurydzy. Chleb może stanowić jedynie dodatek do diety.

A w centrum Krakowa…
Ulice się wyludniły, stragany opustoszały. W ich miejsce stanęły koksowniki.

Krakowska straż miejska przez cały weekend, próbowała ratować przed tragedią bezdomnych. Kolejny raz strażnicy przekonali się, jak trudno nakłonić ludzi mieszkających na ulicy do schronienia się w noclegowni. Tylko pięć osób udało im się namówić i przetransportować do noclegowni. Aż 250 bezdomnych odmówiło pomocy. To ludzie, którzy chronią się w kanałach, w altankach na ogródkach działkowych, w okolicach Dworca Głównego czy w pustostanach.  Mają swoje sposoby, by chronić się przed odmrożeniami…

2012-01-31 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Cykliczne Spotkania Podróżników

Egipt

przez Redakcja 2012-01-29
Napisane przez Redakcja
20.02.2012 godz. 19:00
Klub Podróżników „Śródziemie”
Kraków Piwnica pod Baranami
Egipt – z perspektywy Placu Tahrir
Łukasz Bejster


Egipt – z perspektywy Placu Tahrir

Wyprawa, dzięki której poznałem całkowicie inny Egipt, niż ten jaki większość z nas ma okazję zobaczyć będąc w Sharm-el-Szejk lub Hurghadzie.

Kilkudniowa wizyta u egipskiej rodziny, jazda na motorach po Dolinie Królów, godziny spędzone na feluce podczas rejsów po Nilu, udział w egipskim weselu…

To jedne z niewielu atrakcji jakich doświadczyłem w tym kraju…

No i najważniejsze – dwa dni na Placu Tahrir w czasie zamieszek.

Prawdziwy obraz rewolucji w Egipcie, widziany oczami demonstrantów.

Łukasz Bejster
Pilot wycieczek, barman, trener piłki nożnej, student AWF-u w Krakowie, amator fotografii.
https://www.lukasz-bejster.eu

fotorelacja

2012-01-29 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Cykliczne Spotkania Podróżników

Żeglowanie w raju

przez Redakcja 2012-01-29
Napisane przez Redakcja
13.02.2012 godz. 19:00
Klub Podróżników „Śródziemie”
Kraków Piwnica pod Baranami
Żeglowanie w raju
Łukasz Bandzarewicz


13.02.2012 godz. 19:00
Klub Podróżników „Śródziemie”
Kraków Piwnica pod Baranami
Żeglowanie w raju
Łukasz Bandzarewicz

Opowieść o żeglowaniu w raju.
Rejs rozpoczął się 1-go listopada 2011 w Yacht Haven Marina na wyspie Phuket i trwał 10 dni.
W trakcie wyprawy zwiedziliśmy wyspy Kho Phi Phi, Krabi, James Bond Island, Ko Lanta i wiele innych malowniczych miejsc.
Zmęczeni żeglowaniem, spaleni słońcem i ranni spędziliśmy jeszcze tydzień w kipiącym życiem Bangkoku.

Zdjęcia: Łukasz Bandzarewicz, Krystian Meyer-Szary

https://lh6.googleusercontent.com/-7YUaPpg56uU/TyAjMXMAjZI/AAAAAAAACDM/P2lxtc2OEgs/w500-h333-k/DSC01019.JPG
https://lh6.googleusercontent.com/-nD_ZANDBiX8/TyAf1-OG5rI/AAAAAAAAB6M/yW57hGP6ohw/w477-h359-k/0070.JPG

https://lh3.googleusercontent.com/-9qgshr-VFWs/TyAjtbIJaJI/AAAAAAAACEk/BkBOsqWIsnk/w500-h335-k/DSC_2042.jpg

https://lh6.googleusercontent.com/-nGQkr89useI/TyAkTbFQGNI/AAAAAAAACF0/LELepq7-DKs/w500-h375-k/P1020680.JPG

https://lh3.googleusercontent.com/-VCLjFgVYMKc/TyAknkK4h6I/AAAAAAAACGk/b8BUNFADxSg/w500-h334-k/DSC_2248.jpg

https://lh3.googleusercontent.com/-0X6BoL-3Fhk/TyAmbvdE0DI/AAAAAAAACKk/L7k3_moFAQI/w500-h375-k/P1020752.JPG

2012-01-29 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Newsy

ile za Everest

przez Redakcja 2012-01-28
Napisane przez Redakcja
https://lh3.googleusercontent.com/-FOXjJCabZuo/TyRIvPNmy1I/AAAAAAAALb8/YtD_v95oSk0/w599-h180-k/everest.jpg

Himalaje dla każdego

czy aby na pewno ?

Zaczyna się całkiem niewinnie. Niedzielny wypad za miasto, weekendowy wypad w Bieszczady. Przychodzi moment na pierwsze przełamanie i wejście na Babią Górę z wieloma jej późniejszymi wariantami.
Wschód słońca pod wierzchołkiem „Diablaka” to zazwyczaj wzdychanie do Tatr znad których wyłania się tarcza słońca. 
Wyjazd w Tatry i noclegi w schronisku z nieustającymi opowieściami o wyprawach w góry wysokie …
Dla wielu to dopiero początek…
Początek dużych wydatków na niekończące się wyprawy

https://lh6.googleusercontent.com/-ORtGgeQrbwU/TyRIt9lSL_I/AAAAAAAALbk/tZYL9OqG-_c/w500-h248-k/climb22.JPG

https://lh3.googleusercontent.com/-7Xoq7Nl9_K8/TyRIkhMUXvI/AAAAAAAALZM/DNPb78dMCUI/w500-h252-k/climb3.JPG

https://lh3.googleusercontent.com/-Caw4zAw0kSw/TyRIkbDdbHI/AAAAAAAALZI/1kHp8-gOjVw/w500-h247-k/climb5.JPG

Przykładowe ceny za jakie oferowane były wyjazdy w 2011 podawane przez biuro Dana Mazura:
EVEREST TYBET  w kwietniu i maju. Podstawowe koszt 12.750 dolarów. Full Service 27.450 dolarów;
EVEREST NEPAL  w kwietniu i maju,  Podstawowe 19.850 dolarów. Full Service 35.450 dolarów;
EVEREST SZKOLENIA  w kwietniu i maju. Wejście do 7000 metrów  28 dni. Full Service 7850 dolarów;
EVEREST NEPAL  w kwietniu i maju. 31 dni. Full Service 8650 dolarów. 16 dni: 6350 dolarów;
Cho Oyu w maju i wrześniu 38 dni. Najlepsze przygotowanie do Everestu . Podstawowe: 7.150 dolarów. Full Service: 11.850 dolarów;
Lhotse  w kwietniu i maju. Podstawowe Koszt: 6850 dolarów. Full Service: 14.850 dolarów;
MUSTAGATA. 24 dni w lipcu.  Podstawowe: 2750 dolary. Full: 5450 dolarów;
Ama Dablam :. 29 dni w październiku i listopadzie  Podstawowe: 3250 dolarów. Full: 6850 dolarów;
BARUNTSE. 34 dni październik,  listopad szczyty w jednym, wielkim torze w regionie Everestu. Full Service: 7.650 dolarów;
SHISHAPANGMA  we wrześniu – październiku 38 dni. Od  Tybetu. Podstawowe: 7.150 dolarów. Full Service: 11.850 dolarów.
ACONCAGUA  w styczniu + lutym 20 dni  Cena: 2950 dolary;
http://www.summitclimb.com

https://lh5.googleusercontent.com/-w_6OtssqVmA/TyRImWM3nVI/AAAAAAAALZo/S3I4KuvjN6U/w500-h248-k/climb8.JPG

To jednak nie wszystko bo pozostaje jeszcze długa lista sprzętu jaki potrzebny jest na takiej wyprawie.
Jeden z najbardziej doświadczonych himalaistów świata Ryszard Pawłowski na swojej stronie http://www.patagonia.com.pl
przedstawia długą listę niezbędnego wyposażenia potrzebnego na 8 tysięcznik:

  1. śpiwór puchowy gruby (akcja powyżej bazy)
  2. śpiwór cienki (karawana baza)
  3. kurtka puchowa
  4. botki puchowe
  5. wór transportowy (80-100 L) – na karawanę
  6. plecak (60-80 L)
  7. Czekan lodowy
  8. buty plastikowe
  9. uprząż alpinistyczna
  10. przyrząd samozaciskowy (Jumar) – 1 szt.
  11. rękawice ciepłe (łapawice)
  12. rękawiczki polar albo wind stopper
  13. rękawiczki cienkie (od słońca)
  14. bluza z polara (lub wind stopper)
  15. spodnie z polara
  16. bluza przeciwwiatrowa
  17. spodnie przeciwwiatrowe
  18. termos
  19. butelka na napoje
  20. raki
  21. kijki narciarskie
  22. czapka ciepła
  23. czapka przeciwsłoneczna
  24. okulary przeciwsłoneczne (lodowcowe)
  25. ochraniacze przeciwśniegowe
  26. bielizna przeciwpotliwa (koszulki-2 szt., kalesony 2-szt.)
  27. koszulki bawełniane – 2 szt.
  28. gogle narciarskie
  29. termorest lub karimat – 2 szt.
  30. krem oraz pomadka z filtrem UV
  31. przybory kuchenne osobiste (kubek, łyżka, miska)
  32. czołówka i zapasowe baterie
  33. przyrząd zjazdowy (ósemka)
  34. karabinki osobiste – 6 szt.
  35. pętle i taśmy osobiste

nie licząc namiotu i innego sprzętu jaki zapewnia agencja.

Sumując to wszystko, wyjdzie kwota ok 10  tys pln bo tutaj nie da sie zastąpić sprzętem z bazaru .

Na rynku Polskim jest także wiele ofert wyjazdów w Himalaje.

Można skorzystać z propozycji Gaudeamusa i za 8500 zł polecieć na treking wokół  Annapurny,

Najlepsze widoki na  Everest proponuje biuro Pamir
22 dni trekkingu do EVEREST Base Camp – Kala Patthar + Gokyo 6199,-PLN + 1200,-USD*

Inny wariant i inne ceny trekingu wokół Dhaulagiri opisuje marek Bytom na stronie  e-gory.pl
Posługując się wyliczeniami Marka możemy z grubsza podliczyć koszt takiego trekingu.
Przelot. Cena biletu waha się od 1750 zł do 2600 zł. Trzeba szukać promocyjnych lotów. Można też lecieć z Europy omijając Delhi. Najtańsze połączenia dostępne są z Londynu. Za lot z lotniska Heathrow do Kathmandu zapłacimy ok. 2400 zł – 3000 zł. Polecić tutaj mogę linie Qatar Airways. Od ubiegłego roku z Londynu lata także indyjski przewoźnik Jet Airways. Za taki lot z międzylądowaniem w Delhi zapłacimy od 2300 zł.

Połączenia z Delhi do Kathmandu – miejscowymi liniami. Za lot tam i z powrotem zapłacimy od 500 zł do 1300 zł. Bilety można kupić kartą kredytową za pośrednictwem indyjskiej strony internetowej https://www.makemytrip.com. Przesiadając się na inne linie lotnicze w Delhi należy posiadać wizę indyjską.

Aby wjechać do Nepalu potrzebujemy wizy. Bez problemu otrzymamy ją na lotnisku w Kathmandu. Wypełniamy wniosek, dołączamy jedną fotografie, płacimy w dolarach. Warto mieć odliczoną gotówkę. Po wyjściu z terminala dopadnie nas tłum taksówkarzy. Należy się targować – cena 300-450 rupii to maksimum za transport do centrum miasta.
Ceny wiz:

40 dolarów – ważna 30 dni;
100 dolarów – ważna 90 dni.Aby wyruszyć na trasę wokół Dhaulagiri nie potrzebujemy specjalnych pozwoleń. Musimy jedynie wykupić bilet wstępu do obszaru chronionego Annapurna oraz posiadać kartę trekkingową Tims. Za taki bilecik zapłacimy 2000 rupii. Należy posiadać 2 zdjęcia. Fotografia jest także potrzebna do wyrobienia karty trekkingowej.  Lot z Jomson do Pokhara. Cena biletu to około 70 dolarów.
Przewodnik to koszt 20–25 dolarów za dzień, tragarz to wydatek ok. 18–20 dolarów. Trzeba też opłacić im wyżywienie podczas całego trekkingu.
Oczywiście należy pamiętać o jedzeniu a liofilizaty to także znaczący wydatek.
Porcja dla jednej osoby to koszt od 19 do 28 pln


Aby to zalać wrzątkiem należy wząć palnik kardridże  z gazem.

Warto pamiętać także o elektronice czyli aparat fotograficzny, telefon satelitarny i gps.

Jakby nie patrzac i licząc to zawsze pod górę…..

 

na podstawie cen z przełomu 2011/2012 r

2012-01-28 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Spotkania, zloty, imprezy podróżników

Włóczykij 2012

przez Redakcja 2012-01-25
Napisane przez Redakcja
Włóczykij 2012

informacje ogólne

Najbliższa, szósta edycja festiwalu podróżniczego Włóczykij odbędzie się w terminie 23 lutego – 4 marca 2012 tradycyjnie w Gryfinie i okolicach. W trakcie Włóczykija miasto odwiedzi ponad 100 podróżników z całej Polski, a także z zagranicy.

Na festiwalu przecinają się szlaki alpinistów, miłośników sportów ekstremalnych, pasjonatów wypraw rowerowych, autostopowiczów, a także etnografów, reportażystów, regionalistów oraz historyków. Główne punkty programu to spotkania z podróżnikami połączone z pokazami filmów, slajdów oraz fotografii, a także przegląd profesjonalnych długometrażowych filmów z odległych i egzotycznych zakątków świata.

Oprócz prezentacji slajdów, zdjęć, spotkań i filmów, w programie Włóczykija znajdą się degustacje potraw „kuchni świata”, koncerty alternatywnych zespołów, warsztaty, wystawy, a także dwa rajdy na orientację – zimowy ekstremalny pieszy rajd „Włóczykij Trip Extreme” (50 i 100 km) zaliczany do Pucharu Polski Maratonów na Orientację oraz Gra Miejska „Zakrzywienie Czasoprzestrzeni”. Odbędzie się również konkurs filmowy „Odkrywanie świata” (celem konkursu jest promocja filmów zrealizowanych w miejscach wyjątkowych kulturowo, oraz takich, które w oryginalny sposób ukazują pozornie znane nam lądy).

Festiwal odbędzie się w kilku miejscach jednocześnie. Włóczykij stwarza również wyjątkową okazję do wędrowania po nieznanych obszarach Polski zachodniej. Jednym z punktów programu będą wycieczki po regionie i dodatkowe historyczno-krajoznawcze prezentacje w pobliskich miejscowościach.

NA CHWILĘ OBECNĄ POTWIERDZONE ZOSTAŁY:

WŁÓCZYKIJ 2012 – PREZENTACJE:
Konrad Tulej, Beata Rudnik-Tulej, Mikołaj Tulej „Południowy Kaukaz z dzieckiem w plecaku”
Agata Sowińska, Małgorzata Spiczko „Autostradą do nieba, czyli Georgia maybe [next] time”
Wanda Nowatorska, Tomasz Kuna „Tandemem wzdłuż Dunaju”
Tomek Raczynski „Peru inaczej”
Łukasz Wierzbicki „Do Mongolii… czyli wyprawa niesłychana Benedykta i Jana”
Marcin Zmaczyński, Krzysztof Jankowski, Sebastian Wołosz, Weronika Piszczek „Na dachu Afryki Północnej – Maroko 2011”
Piotr Dul, Bodek Macal „Wyprawa rowerowa Enkon TransAlp 2011”
Marcin Niedziółka „Nepal – Himalaje: Wczoraj, dziś, jutro…”
Magdalena Jarocka „Zimowa wyprawa na Ural Subpolarny 2011”
Andrzej Piotrowski „Przeprawa mamutów w Bielinku”
Piotr Strzeżysz „Rowerem przez Kordyliery”
Bartek Tofel, Justyna Leszczuk „Motorem przez Himalaje – opowieści żółtodziobów”
Mamcia i spółka „Żywcem w Afryce”
Karolina Marcinkowska „Historie „Po-polskich” z Brazylii Południowej”
Jacek Hugo-Bader „Dzienniki kołymskie”
Paweł Bartnik, Aleksander Adamus „Autostopem ku Wolności”
Dariusz Rosiak „Żar. Oddech Afryki”
Piotr Ganczarski „Wyprawa motocyklowa – Na Jedwabnym Szlaku 2011”
Monika Witkowska „Kurs Czukotka czyli jachtem na Czukotkę”
Krzysztof Kolski „Podróż (prawie) bez pieniędzy”
Łukasz Wierzbicki „Motorem do Chin”
Monika Witkowska „Przez bagna na lodowce czyli wyprawa w góry Ruwenzori”
Dorota Łajło „Na ścieżkach Afryki”
Michał Rembas „Fascynujący świat cmentarzy”
Monika Maniecka, Sebastian Gleich, Sławomir Pela „Nyską na Elbrus 2010”
Jarek Rochowicz, Paweł Ceranka „Dr Who zjada haggis. W Szkocji”
Artur Labudda, Robert Pasecki „Z prądem pod prąd”
Mieczysław Bieniek „Hajer jedzie do Dalajlamy”
Aleksander Doba „Atlantyk kajakiem? Dlaczego?”
Bartolomeo Koczenas „Uśmiech jest siłą w podróży, czyli inspirująca opowieść na temat podróżowania, ludzi, świata i uśmiechu”
Wojciech Górecki „Planeta Kaukaz”
Marek Przedmojski „Moje małe i wielkie podróże – przygoda z kajakiem”
Tomek Łukaszewski, Andrzej Maziakowski „Autostopem z Japonii”
Bartek Malinowski „Podróż za jeden uśmiech – Ladakh & Zanskar 2011”
Mariusz Barwiński „Narodziny pustyni”
Dominik Szmajda „Po prostu Czad”
Paweł Kilen „Chcieć to móc, czyli w pięć lat po świecie”
Mieczysław Bieniek „Z Hajerem na kraj Indii”
Tomek Kaznocha „Afryka Nowaka XIX. Republika Środkowej Afryki”
Michał Pauli „12 x śmierć. Opowieść z Krainy Uśmiechu”
Zbigniew Borys „Burkina Faso – tak, jak w kinie…”
Agnieszka Stryczek, Paweł Chudzicki „Hanami kontra Tsunami”
Anna Moszko „Szaman, przemytnicy i skarby Majów w gwatemalskiej dżungli”
Tomasz Noga „Nigeria”
Jurek Arsoba „Niezwykła AUSTRALIA czyli 7 tysięcy zachwytów do góry nogami”
Bartek Malinowski „Syberyjski lód & lud – czyli Bajkalska Zima…”
Anna i Jakub Urbańscy „Korowai Batu. Ostatni kontakt”
Marta Sziłajtis Obiegło „Zimowa wyprawa jachtem do Murmańska”
Maciek 'Tumba’ Tumulec „Libia, której już nie ma”

WŁÓCZYKIJ 2012 – KONCERTY:
Lipali
Konopians
Kwadratowi
Power of Trinity
Low-Cut
Tabu
Braty z Rakemna
Thiele

WŁÓCZYKIJ 2012 – WYCIECZKI PO REGIONIE:
Wycieczka do Criewen
Zachodniopomorskie tajemnice – wycieczka z Michałem Rembasem

WŁÓCZYKIJ 2012 – PROJEKCJE FILMOWE:
„Sen o Afryce”
„Kołysanka z Phnom Penh” – film konkursowy
„Koniec Rosji” – film konkursowy
„Syberia. Monamour”
„Daleko od miasta” – film konkursowy
„Lapońska odyseja”
„Powrót do domu”
„Elena”

WŁÓCZYKIJ 2012 – DEGUSTACJE POTRAW:
Kuchnia ukraińska

WŁÓCZYKIJ 2012 – WYSTAWY:
Wystawa fotografii Magdaleny Michalskiej „Uzbekistan, Tadżykistan”
Wystawa fotografii Marcina Zaborowskiego „Tybet”

 

 

Bilety / Karnety

Cena karnetu uprawniającego do wejścia na wszystkie imprezy (z wyjątkiem Balu Włóczykija, wycieczek, koncertu 3 marca 2012 (GDK) oraz Uroczystości Zamknięcia Festiwalu) wynosi 80,00 zł. Na Bal Włóczykija, wycieczki, koncert 3 marca 2012 (GDK) oraz Uroczystość Zamknięcia Festiwalu posiadacze karnetu otrzymają 50% zniżki na bilet. Rezerwacji można dokonywać również na stronie internetowej: https://www.wloczykij.com/index.php?plik=bilet&bilety_ID=2.

Bilety uprawniające do wejścia na cały jeden dzień prezentacji i filmów, dostępne będą w cenach: 15,00 zł (w tygodniu) i 20 zł (sobota i niedziela).

Wprowadzone zostaną one do przedsprzedaży w limitowanych ilościach w gryfińskim Centrum Informacji Turystycznej od 15 lutego.

Dodatkowa pula biletów będzie uruchamiana również w poszczególne dni festiwalu.

Bilety na Bal Włóczykija, koncerty oraz wycieczki dostępne będą od 1 lutego w centrum informacji turystycznej oraz w systemie rezerwacji internetowej.

Ceny biletów na wycieczkę do Cedyni, Czachowa i Bielinka – 10,00 zł.
Cena biletu na wycieczkę „Zachodniopomorskie tajemnice – wycieczka z Michałem Rembasem” – 30 zł
Cena biletu na wycieczkę do Parku Narodowego Doliny Dolnej Odry w Criewen – 30 zł.
Podczas wycieczek przewidziane są posiłki (obiady) dla uczestników.

Cena biletu na Bal Włóczykija w Centrum Wodnym Laguna – 30,00 zł.

Ceny biletów na koncerty:
Koncerty BRATY Z RAKEMNA, KWADRATOWI – 20,00 zł
Koncerty TABU, KONOPIANS – 25,00 zł.
Koncerty LIPALI, POWER OF TRINITY, LOW-CUT – 28 zł
Koncert KRÓL BABU (Budyń + Bajzel) – 10 zł
Koncert PRZEMYSŁAW THIELE – wstęp wolny

http://wloczykij.com/
2012-01-25 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Newsy

Eko miasta

przez Redakcja 2012-01-24
Napisane przez Redakcja

Eko miasta- zielone utopie

opracowanie: Karolina Zięba

Zaczęło się od ogrodu rajskiego. Utopijnej wizji szczęśliwego życia w harmonii z naturą. Ideału, do którego ludzkość dąży od momentu, kiedy zaczęła tę naturę podbijać w imię lepszego, bardziej komfortowego i łatwiejszego życia. Przez wieki życie w ogrodzie było prawdziwym luksusem, na który mogli sobie pozwolić jedynie przedstawiciele najbogatszych warstw społecznych. Letnie, wiejskie rezydencje magnackie, podmiejskie wille i pałace z rozbudowanymi założeniami ogrodowymi czy kurorty popularne wśród bogatej burżuazji w XIX w. – wszystko to miało być odskocznią od codziennych niewygód. Kulminacją miejskiej gehenny była epoka rewolucji przemysłowej. Miasta wyrastały wówczas jak grzyby po deszczu, przyciągając ludzi obietnicą pracy. Życie w nich, choć konieczne, stało się dla wielu prawdziwą udręką. Z coraz większą tęsknotą i nadzieją zaczęto spoglądać w stronę natury…
Zjawiskiem, które od jakiegoś czasu dotyka niemalże każdej sfery życia jest… ekologia. Nikogo już nie dziwią eko produkty żywnościowe, czy eko siatki, nikogo również nie powinien dziwić fakt, iż ekologia zaczęła oddziaływać również na architekturę. Architektura jako nieodzowny element krajobrazu ludzkich siedzib, w pewnym sensie, przez lata stała w sprzeczności do naturalnego środowiska. Budynki były jak elementy doklejane do przyrody, a nie jak elementy dopasowywane do krajobrazu. Obecnie ludzie zaczynają dążyć do tworzenia obiektów, które nie tylko nie są antagonistyczne w stosunku do środowiska, ale są jemu przyjazne. Co to dokładnie oznacza? Otóż są różne sposoby na tworzenie ekologicznej architektury, a jednym z nich jest szukanie rozwiązań dla całkowicie ekologicznych miast przyszłości.
W ostatnich dekadach XX wieku wraz z ogromnym przyrostem ludności, rozwojem miast i olbrzymim wzrostem zanieczyszczeń zaczęto wieścić czarne scenariusze – że Ziemię zabiją wielkie miasta. Jednak coraz śmielsze projekty eko-miast dają nadzieję, że XXI wiek oczyści dobre imię (i powietrze) miast. Nie tylko przestaną zatruwać, ale będą równie kryniczne jak średniowieczne wioski. Wszystko dzięki najbardziej zaawansowanym technologiom oraz powrotowi do źródeł, czyli naturalnej wentylacji czy oświetlaniu jak największej liczby powierzchni w budynkach światłem słonecznym.
Jednym z najprostszych przejawów ekologicznego budownictwa jest stosowanie modułów fotowoltaicznych. Pozwalają one na przetwarzanie energii słonecznej i wykorzystywanie jej, na przykład do ogrzewania wody. Jest to rzecz coraz bardziej popularna, również w budownictwie jednorodzinnym. Jednak projektanci-wizjonerzy poczynili kolejny krok w przyszłość – pojawiły się pomysły na zaprojektowanie budynku, który nie tylko zmniejszy swój wydatek energetyczny dzięki wykorzystaniu energii słonecznej, ale sam zacznie energię produkować. Energia docelowo ma być wytwarzana w ilości większej niż potrzebna samemu budynkowi.


*Miasto ZERO-E

Pracownia Woods Bagot wraz z Buro Happold przedstawiła niedawno mające dużą szansę na realizację Zero Emisyjne Miasto, w skrócie ZERO-E, które wyznacza nowe kierunki dla zrównoważonego budownictwa. Pilotażowy projekt wykonano dla typowego miasta w Chinach, które dziś są jednym z największych eksperymentatorów w dziedzinie ekologii i urbanistyki.
 
 
 
 
Miasto nie tylko będzie tak zaprojektowane, by zmniejszyć niekorzystne wpływy budynków na środowisko, nie tylko ma nie wytwarzać dwutlenku węgla, ale ma produkować tyle energii elektrycznej, że wystarczy do jego funkcjonowania, a nawet będzie mogło ją dostarczać do innych odbiorców.
Wszystkie budynki to mini-elektrownie z ogniwami fotowoltaicznymi, czerpiące także energię z geotermalnych systemów. Do tego dochodzi takie rozplanowanie ulic, by sprzyjały poruszaniu się na nogach, rowerze oraz korzystaniu z czystej komunikacji publicznej. ZERO-E przetwarza wszystkie swoje śmieci, a woda jest w zamkniętym cyklu, to znaczy ścieki są oczyszczane i wykorzystywane ponownie do spłukiwania toalet, nawadniania roślin.

*Kwiat energetyczny

Eko-miasta przyszłości będą zbudowane z budynków mini-elektrowni, które będą dostarczać energię całym dzielnicom. To już naprawdę nie wizje na papierze, ale całkiem bliska przyszłość. Jeszcze w tym roku ma ruszyć budowa takiego budynku w chińskim mieście Wuhan. Tamtejszy uniwersytet chce zbudować najbardziej zrównoważony obiekt na świecie. Będzie co centrum badawcze, którego projekt wyłoniono w międzynarodowym konkursie.
 
 
 
 
Zwyciężyło holenderskie biuro Grontmij we współprac z Soeter Van Eldonk architects, razem pracują nad budynkiem, który ma połączyć wszystkie ekologiczne systemy w jednym biurowcu. Budynek Wuhan New Energy Center, nazywany też Kwiatem Energetycznym, będzie przypominał gigantyczną 140-metrową lilię. Wieża rozszerza się ku górze, tworząc rozłożyste zwieńczenie, na którego dachu powstanie olbrzymia elektrownia słoneczna. Nad tym „kwiatem” ma górować smukła wieża z wertykalnymi turbinami wiatrowymi, która wygląda jak pręcik lilii.
Biurowiec będzie więc produkował energię elektryczną ze słońca i wiatru. Jednak projektanci chcą też wykorzystać wodę. Cała deszczówka, która spadnie na dach spłynie do kolistego zbiornika znajdującego się w budynku, będzie się ją wykorzystywać m.in. do chłodzenia pomieszczeń w szklanej lilii. Przez budynek pobiegnie też 120 metrowy komin, który ma pomagać odsysać gorące powietrze na zewnątrz i wspomagać przepływ świeżego i chłodnego powietrza z kondygnacji podziemnych. Wszystko wskazuje na to, że Wuhan New Energy Center będzie najbardziej efektywnym energetycznie budynkiem kiedykolwiek wybudowanym na świecie.

*Masdar

W przeciągu 7 lat na pustyni pod Abu Dhabi ma wyrosnąć zeroemisyjne miasto, napędzane w całości energią odnawialną. Wszystko zapowiada, że to nie kolejna bajka Szeherezady, ale rzeczywiste zamierzenia rządu Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Inicjatorów nie odstraszają nawet kwoty, jakie są potrzebne na tę spektakularną inwestycję – 20 bilionów dolarów amerykańskich. Nad Masdarem pracują obecnie najwięksi architekci, masterplan przygotowała pracownia Foster and Partners, a za wielofunkcyjne centrum odpowiada LAVA
W sumie powstanie 6 milionów metrów kw. zabudowy w mieście opartym na tradycyjnym, antycznym planie miast arabskich, które były otoczone murem. W Masdarze będą podobne wąskie uliczki i gęsta zabudowa. To nie tylko ukłon w stronę pobliskiego Abu Dhabi i historii, ale po prostu najlepsza praktyka budowy w tym klimacie. Gęsta zabudowa oszczędza sporo terenów, a wąski uliczki łatwiej zacienić, co przy prażącym słońcu ma duże znaczenie.
Pracownia Foster and Partners połączyła wschodnią tradycję i zachodnie zaawansowane technologie. Miasto przyszłości będzie miastem bez samochodów! Zamiast nich uliczki oplecie sieć napowietrznych, magnetycznych kolejek, po których będą pędzić nieduże gondole. Podróżni nie będą ograniczeni trasami przejazdów, wsiadając sami określą cel przejażdżki. Dzięki temu systemowi w Masdarze będą wyłącznie deptaki i zero jakichkolwiek spalin.
 
 
 

Najbardziej spektakularnie zaprezentuje się centrum miasta projektu LAVA. Powstanie duży wielofunkcyjny zespół z wykrojonym w środku miękko placem. Dachy kompleksu w całości pokryją ogniwa fotowoltaiczne, przez co z powietrza obiekty będą sprawiać wrażenia olbrzymich zwierciadeł. Sercem założenia ma być plac, którego charakterystycznym elementem będą zacieniające go parasole. Mają być cudem techniki XXI wieku. Parasole, niczym słonecznik, w ciągu dnia otworzą się, zacieniając plac pod sobą, zarazem będą pobierać energię cieplną. W nocy parasole się zwiną, a zgromadzona przez nie energia cieplna może posłużyć do ogrzewania budynków w centrum Masdaru.

*Hiszpańskie eko-miasto
Nie tylko Chiny i bogate Emiraty planują budowę ekologicznych miast. Nieśmiałe próby pojawiają się też w Europie. Architekci z MVRDV wraz z biurem GRAS przygotowali wizjonerską eko-dzielnicę, która powstanie na dwóch niewielkich wzgórzach na północ od Logrono – stolicy autonomicznego regionu La Rioja w Hiszpanii. Projekt będzie realizowany na areale 56 hektarów i przewiduje wybudowanie 3 tys. mieszkań oraz obiektów sportowych, sklepów, restauracji, budynków użyteczności publicznej i kulturalnej.
Zabudowa zajmie jedynie 10% całości terenu przeznaczonego pod inwestycję. Resztę ma stanowić park – przestrzeń łącząca funkcje rekreacyjno-wypoczynkowe z produkcją energii. Na zboczach wzgórz otaczających miasto, mają być rozlokowane baterie ogniw fotowoltaicznych, zatapiając okolicę w złotej poświacie. Na szczycie wzniesień będą znajdować się farmy wiatrowe, będące charakterystycznym elementem lokalnego krajobrazu. Zdaniem projektantów z MVDRV i GRAS dzięki połączeniu obu źródeł pozyskania, inwestycja będzie wstanie osiągnąć neutralny poziom emisji CO2 przy najwyższej w Hiszpanii efektywności energetycznej.
 
 
 
 
By zapewnić miastu minimalny poziom oddziaływania na środowisko, projekt przewiduje także powstanie systemu oczyszczania ścieków i uzdatniania wody potnej. Zwieńczeniem inwestycji ma być lokalizacja wewnątrz jednego ze zboczy muzeum i centrum badawczego zajmującego się problematyką pozyskiwania ekologicznej energii. Całość przedsięwzięcia ma kosztować 388 mln euro, z czego aż 40 mln ma być zainwestowane w technologie energii odnawialnej.

*Zielone termitiery
Eko-miasta mogą wnieść nie tylko nowe rozwiązania technologiczne do urbanistyki przyszłości, ale również zupełnie odkrywczy wzornik wcześniej niespotykanych form. Tak zapowiada się nowe miasto projektu holenderskiej pracowni MVRDV, które powstanie 35 km od Seulu. Wszystkie budynki mają formy miękkich zielonych termitier.
 
 
 
 
Projekt powstanie w sąsiedztwie miasta Kwangju i będzie domem dla blisko 77 tys. mieszkańców. Samowystarczalne miasto oprócz budynków mieszkalnych pomieści biura, szkoły, urzędy oraz obiekty kulturalne, tym samym redukując potrzebę ruchu samochodowego. Znakiem rozpoznawczym projektu są żywopłoty znajdujące się tarasach otaczających każdą z kondygnacji budynków, dzięki czemu wyglądają one jak ułożone na sobie pierścienie. Wertykalny park ma zapewnić dobrą wentylację wewnątrz osiedla, oczyszczać powietrze, jak i zredukować zużycie energii i wody. Wszystkie budynki połączone będą niskim atrium, w którym znajdować się będą przestrzenie użyteczności publicznej. Całkowita powierzchnia projektu to 480 tys. m. kw.

*Pływające wyspy Lilypads

Belgijski architekt Vincent Callebaut, słynący ze skrajnie proekologicznych pomysłów, forsuje kolejny wizjonerski projekt. W dobie nadciągającego ocieplenia i grożącego nam na skutek topnienia lodowców podwyższenia poziomu mórz – jego propozycja wznoszenia sztucznych wysp wydaje się być jak najbardziej na czasie.
 
 
 
 
Callebaut proponuje tworzyć unoszące się na wodzie konstrukcje zainspirowane kształtem grzybieni wodnych, zwanych zwyczajowo liliami wodnym. Okrągłe platformy z wyrastającymi z ich powierzchni trzema wzniesieniami, które będą zapewniać miejsce do pracy, rozrywki oraz handlu (największa), obrośnięte będą bujną zielenią, oraz naszpikowane wszystkimi znanymi ludzkości systemami, mającymi zagwarantować wyspom miano najbardziej ekologicznych konstrukcji na Ziemi. Unoszącym się na wodach platformom towarzyszyć mają sztuczne laguny, których życie podglądać będzie można dzięki zanurzonym podwodnym piętrom budowli. Według ostrożnych obliczeń projektanta, dzięki niezliczonym źródłom alternatywnej energii, cały system generować ma jej więcej niż sam zużywa.

Vincent Callebaut, zadziwia świat swoimi pomysłami, mającymi uchronić ludzkość przed ekologiczną zagładą. Jego futurystyczne projekty budzą podziw, aczkolwiek i sceptycyzm. Czy ekologiczna katastrofa to najbliższa przyszłość i czy te wszystkie pływające Lilypady i Physalie będą miały szansę sprawdzić się w rzeczywistości, a jeśli tak, to czy się sprawdzą?


Zaprezentuję teraz kilka jego projektów:

*Physalia – z łaciny po prostu meduza. Gigantyczny parzydełkowiec ma być pokryty roślinami oraz panelami solarnymi, a jego siłą napędową będą hydro-turbiny. Physalia ma pływać po rzekach i je oczyszczać. Ale to nie całe zadanie meduzy. W jej wnętrzu bowiem przewidziano miejsce na sale wykładowe i ogrody, gdzie bywalcy będą zaznajamiać się z proekologicznym stylem życia.
 
 
*Dragonfly ma być niczym innym, jak po prostu gigantycznym ogrodem użytkowym, który będzie dostarczał zdrową i ekologiczną żywność. Mają tu rosnąć wysokiej jakości smaczne warzywa i owoce. Znalazłoby się także miejsce na wypas zwierząt, dostarczających mleka i mięsa. Fantazyjna farma bez pestycydów ma stanąć w sercu Nowego Jorku.
 
 
*Anti-Smog został zaprojektowany specjalnie dla francuskiej stolicy, gdzie powietrze, delikatnie mówiąc, do najczystszych nie należy. Budynek ma stanąć w jednej z przemysłowych dzielnic Paryża, a od innych architektonicznych cudów świata, ma różnić się między innymi tym, że jego fasada będzie pokryta warstwą dwutlenku tytanu, który zredukuje ilość smogu w powietrzu.
 
 
*The Perfumed Jungle – czy jest sposób na poprawienie warunków życia w Hongkongu, gdzie przeludnienie negatywnie wpływa na komfort życia w tej azjatyckiej metropolii? Odpowiedzią ma być właśnie dżungla usytuowana w porcie. Będzie to enklawa zieleni, służąca mieszkańcom Hongkongu do wypoczynku, relaksu i rozrywki. Niewykluczone, że będą się w niej znajdować biura i inne nieruchomości. W pełni ekologiczna, w przyszłości na pewno będzie stanowić atrakcyjny obiekt turystyczny, gdzie będzie można pooddychać naprawdę świeżym powietrzem. Takiej potędze gospodarczej, jaką jest Hongkong, przydadzą się zielone płuca…i dodatkowy teren na dalsze inwestycje.
 
 

 
 
inne projekty:

Projekt, który możecie zobaczyć poniżej to oryginalna wizja wieżowca przyszłości, którego nietypowość wynika z ażurowej konstrukcji i wykorzystanie dużej ilości roślin, które tworzą swoistą elewację. Wieża ma być zielona nie tylko z wyglądu, ale także jej działanie ma być jak najbardziej ekologiczne. Dlatego też energia do zasilania pomieszczeń w środku pochodzić będzie ze słońca i wiatru. Budynek ten miałby stanąć w Tajwanie.
 
 
Wioska dla Portu Au Prince, zniszczonej stolicy Haiti. Projekt nazwany Coral Reef jest ekologiczną wioską, której konstrukcja wytrzyma trzęsienia ziemi. Inspiracją dla autora była rafa koralowa, której faliste kształty odwzorowane zostały w bryle budynku. Projekt jest ekologiczny, zbudowany z prefabrykatów, wykorzystujący energię słoneczną i geotermalną.
 
 

Ecomic, Meksyk (Mexico City 2007)
 
 
Francja (Clermont- Ferrand 2007)
 
 
Genewa (Landscript 2020)
 
 
Bruksela (Nowa Siedziba Główna NATO, 2005)
 
 

Chiński projekt Habitat 2020 bazuje na stworzeniu budynków, które nie tylko wykorzystują energię słoneczną, ale i absorbują z otoczenia powietrze wraz z wodą. Habitat 2020 to projekt samowystarczalnego miasta, w którym fasady budynków przestają być przegrodą pomiędzy wnętrzem, a zewnętrzem, a stają się jakby żywą tkanką, która reguluje wpływ czynników atmosferycznych na mikroklimat pomieszczeń wewnątrz. W jaki sposób owe budynki będą wykorzystywać czynniki atmosferyczne? Fasady mają automatycznie zmieniać swoje położenie, zależnie od stopnia oświetlenia, w taki sposób aby jak najlepiej pochłonąć światło i potem przetworzyć je na energię. Zaabsorbowane przez powłoki budynku powietrze ma zostać wykorzystane jako naturalna klimatyzacja – powłoki budynku mają je przefiltrować, a następnie dostarczyć do wnętrza. Co więcej w projekcie przewidziano powtórne przefiltrowanie wykorzystanego powietrza – pozwoli to na oczyszczenie go z dwutlenku węgla i wypuszczenie czystego na zewnątrz. Budynki będą również samowystarczalne jeżeli chodzi o dostarczanie wody użytkowej. Poprzez pory w ścianach zewnętrznych budynki mają absorbować deszczówkę, oraz wilgoć z powietrza, które następnie mają być wykorzystane do celów użytkowych. Jest to mechanizm zaczerpnięty wprost z natury – rośliny wchłaniają wodę do porów, aby następnie ją wykorzystać. Odpady organiczne, jak przystało na ekologiczną architekturę, również znajdą swoje wykorzystanie – projektanci przewidują wykorzystanie ich, po przetworzeniu, jako biogazów służących np. do ogrzewania pomieszczeń mieszkalnych.
 
 
Kolejny projekt eko miasta ma zostać zrealizowany całkiem niedaleko Polski – w Estonii. Konkurs na przygotowanie koncepcji architektonicznej miasta ECOBAY wygrała pracownia SHL Architects, samo miasto ma zostać założone od podstaw nad zatoką Paljassaare, w niedużej odległości od stolicy państwa. Głównymi ideami ekologicznymi wprowadzonymi do projektu miasta są: próba zminimalizowania emisji dwutlenku węgla, użycie odnawialnych źródeł energii, oraz dokładne określenie odległości pomiędzy budynkami. Ostatnie wydaje się zgoła absurdalne, jednak przy bliższym przestudiowaniu okazuje się bardzo sensowne. Odpowiednio dobrane odległości na przykład pozwalają na zmaksymalizowanie zacienienia ulic przy zminimalizowaniu problemu nagrzewania się budynków, co automatycznie obniża zarówno pobór energii niezbędnej do klimatyzacji pomieszczeń, jak i koszty ich użytkowania. Co więcej dobrane odległości mają zmaksymalizować nasłonecznienie ogniw fotowoltaicznych i zapewnić najefektywniejsze wykorzystanie energii słonecznej. Ograniczenie emisji dwutlenku węgla osiągnięto poprzez zaprojektowanie najważniejszych punktów przestrzeni miejskiej jako miejsc dostępnych najłatwiej dla pieszych i rowerzystów, natomiast jeżeli chodzi o odnawialne źródła energii, to oprócz energii słonecznej przewidziano zarówno użycie energii geotermalnej jak i wiatrowej – zadbano o zaprojektowanie farm wiatrowych na terenie miasta. Projekt ekologicznego miasta dla 6tysięcy mieszkańców ma zostać zrealizowany w przeciągu 15-20 lat.
 
 
Wygląda na to, że ekologiczne budownictwo przyszłości to przede wszystkim budownictwo samowystarczalne w zakresie zapotrzebowania na energię, wodę użytkową czy nawet powietrze niezbędne do klimatyzacji pomieszczeń. Ekologia w architekturze skupia się na poszukiwaniu form i rozwiązać będących jak najmniejszym obciążeniem dla natury. Architekci w swoich projektach dążą do stworzenia samowystarczalnych obiektów oraz najefektywniejszych rozwiązań. Szuka się optymalnej ekspozycji modułów fotowoltaicznych, rozwiązań pozwalających nie tylko zmniejszyć zużycie energii, ale nawet ją produkować, sposobów na ograniczenie emisji szkodliwych gazów, czy, w końcu, możliwości ekologicznego, masowego produkowania żywności. W architekturze ekologicznej dostrzegam tendencje do szukania rozwiązań globalnych, a nie tylko lokalnych, być może dlatego, że tylko działania zakrojone na szeroką skalę mogą dać pożądany efekt. Dzięki temu ekologiczne miasta przyszłości, które mają urzeczywistnić idee ekologicznego życia, zaczynają powstawać w teraźniejszości.
Bio-miasto po polsku…?
Polscy architekci także udowodnili, że nie brak im geniuszu koncepcyjnego. Ich Bio-City to miasto żyjące, oplecione winoroślą i przerośnięte nią. Raj (nie tylko) dla winiarzy. Koncepcja Bio-City opiera się na założeniu, iż już za dwa lata połowa ludzkości będzie mieszkać w miastach. Nowoczesna urbanizacja powinna iść zaś w parze z zazielenianiem terenu – co zdecydowanie trudno osiągnąć w rejonie coraz częściej zakorkowanych ulic lub zalanych betonem czy wyłożonych kostką przestrzeni publicznych. Zadaniem zieleni w Bio-City jest zaś pochłanianie zanieczyszczeń.
 
 

 

Trzej architekci: Jakub Fiszer, Piotr Salamon oraz Tomasz Pyrtek wymyślili zatem, by wszystko, co się tylko da, obsadzić w mieście krzewami specjalnie modyfikowanej odmiany winorośli. Bynajmniej nie po to, aby na stałe mieć pod ręką świeżą dostawę bazy na aromatyczny trunek alkoholowy. Odmiana winorośli, roboczo nazwana „miejską”, byłaby dostosowana do typowo miejskich warunków – szczególnie zaś do panujących w miastach wysokich poziomów zanieczyszczeń. Winorośl neutralizowałaby cząstki szkodliwe, pochłaniała CO2 oraz służyła do produkcji biopaliwa.
Oczywiście, w projekcie Bio-City nie mogło zabraknąć futurystycznych budowli, nafaszerowanych eko-rozwiazaniami (np..:turbiny powietrzne, ogniwa fotowoltaiczne umocowane tam, gdzie się da, przemyślany sposób ekspozycji budynków na promienie słoneczne, „zielone” systemy kontrolowania wysokości temperatury w obiektach itp.).
 
 
2012-01-24 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
  • 1
  • …
  • 251
  • 252
  • 253
  • 254
  • 255
  • …
  • 288

Archiwa

  • sierpień 2026
  • lipiec 2026
  • czerwiec 2026
  • maj 2026
  • kwiecień 2026
  • marzec 2026
  • luty 2026
  • styczeń 2026
  • grudzień 2025
  • listopad 2025
  • październik 2025
  • wrzesień 2025
  • sierpień 2025
  • lipiec 2025
  • czerwiec 2025
  • maj 2025
  • kwiecień 2025
  • marzec 2025
  • luty 2025
  • styczeń 2025
  • grudzień 2024
  • listopad 2024
  • październik 2024
  • wrzesień 2024
  • sierpień 2024
  • lipiec 2024
  • czerwiec 2024
  • maj 2024
  • kwiecień 2024
  • marzec 2024
  • luty 2024
  • styczeń 2024
  • grudzień 2023
  • listopad 2023
  • październik 2023
  • wrzesień 2023
  • sierpień 2023
  • lipiec 2023
  • czerwiec 2023
  • maj 2023
  • kwiecień 2023
  • marzec 2023
  • luty 2023
  • styczeń 2023
  • grudzień 2022
  • listopad 2022
  • październik 2022
  • wrzesień 2022
  • sierpień 2022
  • lipiec 2022
  • czerwiec 2022
  • maj 2022
  • kwiecień 2022
  • marzec 2022
  • luty 2022
  • styczeń 2022
  • grudzień 2021
  • listopad 2021
  • październik 2021
  • wrzesień 2021
  • sierpień 2021
  • lipiec 2021
  • czerwiec 2021
  • maj 2021
  • kwiecień 2021
  • marzec 2021
  • luty 2021
  • styczeń 2021
  • grudzień 2020
  • listopad 2020
  • październik 2020
  • wrzesień 2020
  • sierpień 2020
  • lipiec 2020
  • czerwiec 2020
  • maj 2020
  • kwiecień 2020
  • marzec 2020
  • luty 2020
  • styczeń 2020
  • grudzień 2019
  • listopad 2019
  • październik 2019
  • wrzesień 2019
  • sierpień 2019
  • lipiec 2019
  • czerwiec 2019
  • maj 2019
  • kwiecień 2019
  • marzec 2019
  • luty 2019
  • styczeń 2019
  • grudzień 2018
  • listopad 2018
  • październik 2018
  • wrzesień 2018
  • sierpień 2018
  • lipiec 2018
  • czerwiec 2018
  • maj 2018
  • kwiecień 2018
  • marzec 2018
  • luty 2018
  • styczeń 2018
  • grudzień 2017
  • listopad 2017
  • październik 2017
  • wrzesień 2017
  • sierpień 2017
  • lipiec 2017
  • czerwiec 2017
  • maj 2017
  • kwiecień 2017
  • marzec 2017
  • luty 2017
  • styczeń 2017
  • grudzień 2016
  • listopad 2016
  • październik 2016
  • wrzesień 2016
  • sierpień 2016
  • lipiec 2016
  • czerwiec 2016
  • maj 2016
  • kwiecień 2016
  • marzec 2016
  • luty 2016
  • styczeń 2016
  • grudzień 2015
  • listopad 2015
  • październik 2015
  • wrzesień 2015
  • sierpień 2015
  • lipiec 2015
  • czerwiec 2015
  • maj 2015
  • kwiecień 2015
  • marzec 2015
  • luty 2015
  • styczeń 2015
  • grudzień 2014
  • listopad 2014
  • październik 2014
  • wrzesień 2014
  • sierpień 2014
  • lipiec 2014
  • czerwiec 2014
  • maj 2014
  • kwiecień 2014
  • marzec 2014
  • luty 2014
  • styczeń 2014
  • grudzień 2013
  • listopad 2013
  • październik 2013
  • wrzesień 2013
  • sierpień 2013
  • lipiec 2013
  • czerwiec 2013
  • maj 2013
  • kwiecień 2013
  • marzec 2013
  • luty 2013
  • styczeń 2013
  • grudzień 2012
  • listopad 2012
  • październik 2012
  • wrzesień 2012
  • sierpień 2012
  • lipiec 2012
  • czerwiec 2012
  • maj 2012
  • kwiecień 2012
  • marzec 2012
  • luty 2012
  • styczeń 2012
  • grudzień 2011
  • listopad 2011
  • październik 2011
  • wrzesień 2011
  • sierpień 2011
  • lipiec 2011
  • czerwiec 2011
  • maj 2011
  • kwiecień 2011
  • marzec 2011
  • luty 2011
  • styczeń 2011
  • grudzień 2010
  • listopad 2010
  • październik 2010
  • wrzesień 2010
  • sierpień 2010
  • lipiec 2010
  • czerwiec 2010
  • maj 2010
  • kwiecień 2010
  • marzec 2010
  • luty 2010
  • styczeń 2010
  • grudzień 2009
  • listopad 2009
  • październik 2009
  • wrzesień 2009
  • sierpień 2009
  • lipiec 2009
  • czerwiec 2009
  • maj 2009
  • kwiecień 2009
  • styczeń 2009
  • listopad 2008
  • październik 2008

Kategorie

  • Administracyjna
  • Afryka
  • Akcje eko
  • Aktualności
  • Aktualności inne
  • Albania
  • Aleja Podróżników
  • alejapodroznikow
  • Ameryka Północna
  • Ameryka Południowa
  • Ameryka Środkowa i Karaiby
  • Artykuły testowe
  • Australia i Oceania
  • Austria
  • Azja
  • Bez kategorii
  • Biegi
  • BUŁGARIA
  • Chorwacja
  • Ciekawostki
  • Cykliczne Spotkania Podróżników
  • CZARNOGÓRA
  • Czechy
  • Czyste Góry Czyste Szlaki
  • Czyste Tatry
  • Czyste Tatry
  • Dania
  • Dolny Śląsk
  • Europa
  • Festiwale
  • Filmy
  • Francja
  • Fundacja Aleja Podróżników
  • Góry
  • HISZPANIA
  • HOLANDIA
  • Kolej
  • Konkurs Fotograficzny
  • Konkursy
  • Konkursy inne
  • Korona
  • Kościoły i obiekty sakralne
  • KOSOWO
  • Książka
  • Kuchnia
  • Kuchnie świata
  • Kujawsko-pomorskie
  • LITWA
  • Łódzkie
  • Lotniska i powietrze
  • Lubelskie
  • Lubuskie
  • LUKSEMBURG
  • MACEDONIA
  • Małopolskie
  • Malta
  • Materiał zewnętrzny
  • Miasta
  • Miejsca wyjątkowe
  • Muzea
  • Najciekawsze szlaki piesze i rowerowe w Europie
  • Newsy
  • NIEMCY
  • noclegi
  • NORWEGIA
  • Opolskie
  • Parowozownie
  • Podkarpackie
  • Podlaskie
  • Podziemia turystyczne w Europie Underground in Europe
  • Podziemia turystyczne w Polsce
  • Podziemia w Europie i na świecie
  • Polecamy
  • Polska
  • Pomorskie
  • Portugalia
  • PRACE KONKURSOWE POLSKA
  • PRACE KONKURSOWE ŚWIAT
  • Projekt 4 Pory Roku
  • Projekt Mali Melomani
  • Projekt Mali Melomani II
  • Recenzje sprzętu
  • Reklama
  • Robocze inne
  • ROSJA
  • Rower
  • Różne media
  • Rumunia
  • Schroniska górskie w Polsce
  • SERBIA
  • Skanseny w Polsce
  • Śląskie
  • Slowacja
  • Slowenia
  • Spływy kajakowe
  • Spotkania autorskie
  • Spotkania, zloty, imprezy podróżników
  • Sprzęt
  • Świat
  • Świętokrzyskie
  • SZWAJCARIA
  • Tanie loty
  • Tatromaniak
  • Testy sprzętu
  • Twierdze i Forty
  • Ukraina
  • unesco
  • Via Adriatica Trail
  • Warmińsko-mazurskie
  • Warsztaty i plenery fotograficzne
  • WĘGRY
  • WIELKA BRYTANIA
  • Wielkopolskie
  • WŁOCHY
  • Woda
  • Wspomnienia z podróży
  • Wystawy
  • Wywiady
  • Zabytki sakralne
  • Zachodniopomorskie
  • Zamki i pałace
  • Zostań w domu nie odwołuj

Obserwuj nas

Top Selling Multipurpose WP Theme

Ostatnie posty

  • Czyste Góry Czyste Szlaki, Beskid Sądecki

    2026-08-06
  • Najpiękniejsze miejsca UNESCO w Tunezji

    2026-08-05
  • Ogólnopolski Zlot Podróżników, Piwniczna-Zdrój 2026

    2026-08-03
  • Sidi Bou Said niebiesko-białe miasto w Tunezji

    2026-08-03
  • Opactwo Mniszek Benedyktynek w Staniątkach

    2026-08-03
  • Nowy ILS w Kraków Airport

    2026-08-03

Kanał społecznościowy

Kanał społecznościowy

Wybór redaktorów

zamek Drakuli w Poenari

2016-01-25

Rezerwat Groapa Ruginoasa, Góry Bihor w Rumunii

2022-08-06

Zamek Drakuli w Hunedoarze w Rumunii

2024-03-03

Kopalnia złota Rosia Montana w Rumunii

2024-08-17

Kopalnia soli Salina Turda w Rumunii

2024-08-17

FIND US

[icon_bar icon="icon-facebook" link="https://www.facebook.com/groups/betheme" target="" size="small" social="facebook"][icon_bar icon="icon-gplus" link="#" target="" size="small" social="google"][icon_bar icon="icon-x-twitter" link="#" target="" size="small" social="twitter"][icon_bar icon="icon-vimeo" link="#" target="" size="small" social="vimeo"][icon_bar icon="icon-play" link="https://www.youtube.com/@MuffinGroup" target="" size="small" social="youtube"]

Najnowsze komentarze

  1. KlubowiczAdmin - Najpiękniejsze zamki i obiekty obronne w Polsce polecane do zwiedzania
  2. KlubowiczAdmin - Jak spać spokojnie w krainie niedźwiedzi – sprawdzony sposób z Via Adriatica
  3. Maciej - Jak spać spokojnie w krainie niedźwiedzi – sprawdzony sposób z Via Adriatica
  4. krzysiek - Jak spać spokojnie w krainie niedźwiedzi – sprawdzony sposób z Via Adriatica
  5. KlubowiczAdmin - Największe zabytkowe amfiteatry na świecie – TOP 10

Kategorie

  • Administracyjna
  • Afryka
  • Akcje eko
  • Aktualności
  • Aktualności inne
  • Albania
  • Aleja Podróżników
  • alejapodroznikow
  • Ameryka Północna
  • Ameryka Południowa
  • Ameryka Środkowa i Karaiby
  • Artykuły testowe
  • Australia i Oceania
  • Austria
  • Azja
  • Bez kategorii
  • Biegi
  • BUŁGARIA
  • Chorwacja
  • Ciekawostki
  • Cykliczne Spotkania Podróżników
  • CZARNOGÓRA
  • Czechy
  • Czyste Góry Czyste Szlaki
  • Czyste Tatry
  • Czyste Tatry
  • Dania
  • Dolny Śląsk
  • Europa
  • Festiwale
  • Filmy
  • Francja
  • Fundacja Aleja Podróżników
  • Góry
  • HISZPANIA
  • HOLANDIA
  • Kolej
  • Konkurs Fotograficzny
  • Konkursy
  • Konkursy inne
  • Korona
  • Kościoły i obiekty sakralne
  • KOSOWO
  • Książka
  • Kuchnia
  • Kuchnie świata
  • Kujawsko-pomorskie
  • LITWA
  • Łódzkie
  • Lotniska i powietrze
  • Lubelskie
  • Lubuskie
  • LUKSEMBURG
  • MACEDONIA
  • Małopolskie
  • Malta
  • Materiał zewnętrzny
  • Miasta
  • Miejsca wyjątkowe
  • Muzea
  • Najciekawsze szlaki piesze i rowerowe w Europie
  • Newsy
  • NIEMCY
  • noclegi
  • NORWEGIA
  • Opolskie
  • Parowozownie
  • Podkarpackie
  • Podlaskie
  • Podziemia turystyczne w Europie Underground in Europe
  • Podziemia turystyczne w Polsce
  • Podziemia w Europie i na świecie
  • Polecamy
  • Polska
  • Pomorskie
  • Portugalia
  • PRACE KONKURSOWE POLSKA
  • PRACE KONKURSOWE ŚWIAT
  • Projekt 4 Pory Roku
  • Projekt Mali Melomani
  • Projekt Mali Melomani II
  • Recenzje sprzętu
  • Reklama
  • Robocze inne
  • ROSJA
  • Rower
  • Różne media
  • Rumunia
  • Schroniska górskie w Polsce
  • SERBIA
  • Skanseny w Polsce
  • Śląskie
  • Slowacja
  • Slowenia
  • Spływy kajakowe
  • Spotkania autorskie
  • Spotkania, zloty, imprezy podróżników
  • Sprzęt
  • Świat
  • Świętokrzyskie
  • SZWAJCARIA
  • Tanie loty
  • Tatromaniak
  • Testy sprzętu
  • Twierdze i Forty
  • Ukraina
  • unesco
  • Via Adriatica Trail
  • Warmińsko-mazurskie
  • Warsztaty i plenery fotograficzne
  • WĘGRY
  • WIELKA BRYTANIA
  • Wielkopolskie
  • WŁOCHY
  • Woda
  • Wspomnienia z podróży
  • Wystawy
  • Wywiady
  • Zabytki sakralne
  • Zachodniopomorskie
  • Zamki i pałace
  • Zostań w domu nie odwołuj

Nasz magazyn

Vitae adipiscing turpis. Aenean ligula nibh in, molestie id viverra a, dapibus at dolor. Aenean ligula nibh in molestie id.

Reklama

SIGN UP FOR
NEWSLETTER

Aenean ligula nibh, mole stie id viverra a, dapibus ante lobortis

[button title="Subscribe" link="#"]

Tagi

afryka Albin Marciniak Albin Marciniak podróżnik azja Chorwacja Czyste Góry Czyste Szlaki Czyste Tatry foto: Albin Marciniak góry jaskinie katakumby Klub Podróżników Klub Podróżników Śródziemie konkurs Konkurs fotograficzny kopalnie Kościoły i obiekty sakralne Kraków Kraków Airport mapa zamków maroko military mine muzeum najpiękniejsze podziemia w Europie do zwiedzania Orla Perć Piwnica pod Baranami podziemia w Polsce podziemia świata polska polska na weekend RYANAIR schronisko skansen slajdowisko słowacja tatry The most beautiful underground in Europe to explore Underground cave w Krakowie w Polsce wyprawa zamek Zamki Polskie Zamki w Polsce

Klub Podróżników Śródziemie

Ogólnopolski portal podróżniczy poświęcony odkrywaniu Polski i świata. Od znanych miast i zabytków, przez górskie szlaki i podziemia, po miejsca nieoczywiste i zapomniane.

Rzetelne relacje, autorskie przewodniki oraz praktyczne wskazówki dla turystów, pasjonatów historii i miłośników aktywnego podróżowania.

Odkrywaj świat z nami – świadomie, krok po kroku i z pasją.

Ciekawe w województwach

    • Dolnośląskie
    • Kujawsko-pomorskie
    • Lubelskie
    • Lubuskie
    • Łódzkie
    • Małopolskie
    • Mazowieckie
    • Opolskie
    • Podkarpackie
    • Podlaskie
    • Pomorskie
    • Śląskie
    • Świętokrzyskie
    • Warmińsko-mazurskie
    • Wielkopolskie
    • Zachodniopomorskie

Polecane

Czyste Góry Czyste Szlaki, Beskid Sądecki
Najpiękniejsze miejsca UNESCO w Tunezji
Ogólnopolski Zlot Podróżników, Piwniczna-Zdrój 2026
Sidi Bou Said niebiesko-białe miasto w Tunezji

Ostatnio dodane

Czyste Góry Czyste Szlaki, Beskid Sądecki
Najpiękniejsze miejsca UNESCO w Tunezji
Ogólnopolski Zlot Podróżników, Piwniczna-Zdrój 2026
Sidi Bou Said niebiesko-białe miasto w Tunezji
Facebook Twitter Youtube Linkedin Envelope Rss

klubpodroznikow.com – Copyright & Copy 2025/26

Created by Konfig.Info

  • Klub Podróżników – Śródziemie – portal podróżniczy | Polska, Europa, Świat
  • Fundacja Aleja Podróżników
  • Forum
  • Relacje
    • Europa
    • Polska
    • Świat
  • Sprzęt
    • Recenzje sprzętu
    • Testy sprzętu
  • Książka
  • Kontakt Klub Podróżników Śródziemie
Klub Podróżników – Śródziemie – portal podróżniczy | Polska, Europa, Świat
  • Home
Klub Podróżników – Śródziemie – portal podróżniczy | Polska, Europa, Świat

Wybór redaktorów

  • Wulkany błotne w Rumunii, wyjątkowy rezerwat przyrody

    2026-06-22
  • Sighișoara miasto w środkowej Rumunii w Siedmiogrodzie

    2026-06-18
  • Rezerwat Cheile Turzii – wąwóz Turda

    2026-05-29
  • Góry solne w Rumunii – Muntele de sare

    2026-04-10
  • Droga Transfogaraska w Rumunii

    2025-09-17
  • Jaskinia Meziad, Peşteră

    2024-08-20
@2021 - All Right Reserved. Designed and Developed by PenciDesign