- Ten temat ma 15 odpowiedzi, 2 głosy, a ostatnio został zaktualizowany 15 lat, 12 miesięcy temu przez
Anonimowy.
-
AutorWpisy
-
2010-03-13 o 04:08 #123996
RedakcjaModeratorKolejna edycja 3 Żywiołów rozpoczęta. Jak zwykle tłumnie i ciekawie a jak Wasze odczucia i wrażenia ?
2010-03-13 o 16:47 #124000Anonimowy
GośćFajna atmosfera, jak zwykle ciekawie. Tylko po wczorajszym maratonie troszkę dzisiaj zaspałam i warsztaty fotograficzne już mi uciekły 🙁
2010-03-14 o 20:21 #124003Anonimowy
GośćWg mnie – największy atut tego typu spotkań, to możliwość poznania hierarchii wartości podróżniczej. Inaczej na świat patrzy entomolog Janusz Kasza a inaczej znany absolwent historii UJ – Robert Makłowicz.
Nie sposób tu podać dziedzin w których specjalizują się podróżnicy ale można co nieco uogólnić:
1. Rekordziści: dążą do zaliczenia jak najwięcej państw świata, ilości najwyższych gór, najdłuższych rzek – byle by wszystko było wymierne w ;liczbach.
2. Łowcy zjawisk – to ciekawa i bardzo specjalistyczna grupa. Mamy tu łowców zaćmień, tornad.. itp. Starają się brać udział w zjawiskach przewidywalnych albo być najszybciej po zjawiskach nieprzewidywalnych. Najbliższy przykład to Maciek Cybulski.
3. Przyrodnicy ożywieni – wysoko wyspecjalizowani miłośnicy fauny i flory. To dla nich organizowane są foto-safari w Afryce lub w Laponii. Szacunek przed osobami które przemierzają tysiące km, aby popatrzyć na Filipinach w oczy tarsjusza.
4. Przyrodnicy nieożywieni – dla nich najważniejsze jest to co nie widzialne dla innych. Rozumieją genezę powstania form skalnych, gór i kanionów. Cechuje ich detektywistyczny – odwrotny o przeciętnego tok myślenia.
5. „Homo homini” to specyficzna grupa nastawiona na poznawanie ludzi. Uczą się języków i zachowań, poznają kultury i człowiek jest podmiotem ich poznania. Ola, referująca w sobotę jest tu znakomitym przykładem lub Ela podróżująca teraz po Afryce.
6. Specyficzna grupa „toolsowców” dla których najważniejszy jest środek transportu. Tu więc zaliczę miłośników podróży traktorem, fiatem 126p, żukiem, rowerem. Cel jest jakby drugorzędny, ważne jest aby wspólnym mianownikiem był środek transportu. Tu zalicza się np gwiazda soboty – Natasza Caban. Ale i rajd lajkonika, Bradziaga-team itp.Największym jednak szacunkiem darzę dwoje – nieżyjących już podróżników – Katię i Maurice’a Krafftów. Małżeństwo Alzatczyków, którzy swojej pasji – poznawaniu wulkanów oddali ofiarę największą – własne życie.
Mam nadzieję, że któraś edycja 3Ż będzie im właśnie poświęcona…
.
Attachments:2010-03-15 o 00:00 #124004
RedakcjaModeratorWojtek Jagielski jeszcze prezentował swoje slajdy a już wszyscy „wystawcy” musieli zwijać swoje stoiska bo BOR-owcy z Policją musieli sprawdzić teren przed skrzętnie skrywanym w tajemnicy spotkaniem społeczności żydowskiej natychmiast po zakończeniu festiwalu…. trochę dziwne zakończenie w pośpiechu …
2010-03-15 o 02:32 #124005Anonimowy
GośćEmocji dużo, więc słów też dużo.
Dzień pierwszy: maraton. Był termos z kawą i zieloną herbatą. Tym razem w zasadzie zbędny. Czas do 5.00 upłynął w mgnieniu oka, przy kilku tylko ziewnięciach i dwukrotnym przecieraniu oczu.
HOME – S.O.S. Ziemia zobaczyć trzeba, nawet kilka razy. Zobaczyć i opowiadać – rodzinie przy obiedzie i znajomym przy piwie.
Moja perełka to Preety Dyana – ta romska fantazja!
Ślepy los – ktoś mówił. że ckliwe, inny, że takie „amerykańskie”, ale tu było pierwsze przecieranie oczu. Drugie – tym razem ze zdziwienia – przy okazji ostatniego filmu o ludzie Surma. Zadziwiająca świetna jakość obrazu i dziwny rytuał. Panowie w namalowanych spodniach okładają się kijami. Sport, zabawa, ćwiczenia, walka? Nie. To jest Inny Świat i inny sposób myślenia. Historia Malaiki i jej sprowadzenia do Polski wpisuję się w ten nurt. Na Afrykę nie można patrzeć przez nasze okulary. Nie można przenieść tak po prostu Afryki na nasz grunt i odwrotnie.
Najmniej punktów dostaje Rastaman – kręcony chyba pod wpływem jamajskiego dobra narodowego. Nie zrozumiałam przekazu. Chaos.Dzień drugi: pokazy. Warsztaty foto i pokaz pierwszy odpuszczone na rzecz zupy szpinakowej.
Chiny – cenne, bo autentyczne, spontaniczne, z poczuciem humoru i z rowerem.
Afryka – profesjonalnie, zgrabnie, z muzyką (!).
Fotokasty dały trochę luzu widzom i czas na kanapkę, ale na Pasterzach patrzyłam
i słuchałam bez przeżuwania.
Yanomami – dość zaskakująco. Trochę się wkradło szowinizmu, ale wybaczamy za całość i dedykację w książce kolegi. Nie da się opisać ani opowiedzieć.
Tanasza i Natasza – faceci mówili, że sztuczność i nieautentyczność (mimo, że wrażenia estetyczne mieli zapewnione ;)), kobiety odwrotnie. Jestem kobietą i jestem pod wrażeniem. Zabrakło mi trochę podkładu dźwiękowego, ale nie o to tu lotto.Dla otworzenia oczu, inspiracji, refleksji i przeżycia bardzo warto było być.
Dzień trzeci: ?
2010-03-15 o 15:48 #124007Anonimowy
Gośćadmin napisał:
Wojtek Jagielski jeszcze prezentował swoje slajdy a już wszyscy „wystawcy” musieli zwijać swoje stoiska bo BOR-owcy z Policją musieli sprawdzić teren przed skrzętnie skrywanym w tajemnicy spotkaniem społeczności żydowskiej natychmiast po zakończeniu festiwalu…. trochę dziwne zakończenie w pośpiechu …
czy ci funkcjonariusze mieli może nieco ubrudzone mundury czerwonym sprawyem, po tym jak „przygotowali” pomnik w Płaszowie na przyjęcie gości?
2010-03-16 o 14:58 #124018Anonimowy
GośćZ perspektywy czasu najważniejszą informacją, jaką wyniosłem z przezentacji „3 ż” było kilka zdań Oli:
Podaczas 250 dniowej podróży po Afryce i to nie po utartych szlakach turystycznych, nie spotkała ani jednego umierającego z głodu.
Wniosek dla mnie jest oczywisty:
Media karmią nas papką pokazującą jak to „Afryka umiera z głodu i AIDS”. Każdy, kto żyw powinien pomagać Adryce itp.
Czy nie jest przypadkiem tak, że ludzi pokoroju Oli jest bardzo bardzo mało, a media liczą na to, że jak mawiał Kurski „ciemny lud wszysko kupi” i co najważniejsze – da kasę.
Od miesięcy w najlepszym czasie antenowym idzie spot krasnoludzki (salezjanie) apelujący o wysyłanie sms i wpłacanie kasy na Afrykę. Janina Ochojska z miną cierpiętnicy opowiada „sierdceszczipatielnyje” historie niczym z wyzwolenia obozów koncentracyjnych.
To samo robią Włosi I Niemcy bo ich dzienniki w TV oglądam.
Czy ktoś zastanowił się, że zebrana kasa idzie tylko w 30% na pomoc a cała reszta jest przejadana przez biurokratyczne machiny?
Dobroczynnoć stała się szalenie lukratywnym zajeciem. Dość wiarygodny tygodnik informował, że pewna bardzo znana fundacja dostająca kilkanaście mln zł z 1% opiekuje się 26 (słownie dwudziestoma sześcioma) niepełnosprawnymi. Reszta zasila zapewne m. innymi lustracyjny obłęd pewnego brodacza chorego z nienawiści.
Mam nadzieję że Ela Wiejaczka i E, Muzawazi przywiozą nam wiarygodne informacja nt prawdziwego oblicza Afryki i można będzie przygotować materiał pokazujący hipokryzję mediów.2010-03-16 o 15:20 #124021Anonimowy
GośćZgadzam się z icelander’em.
Warto zwrócić tez uwagę na naiwność odbiorców. Przecież ilość fundacji ciągle rośnie i coraz więcej się słyszy haseł i kampanii wpływających na „ludzi dobrej woli”. Nie mowie, że nie warto pomagać, ale na pewno nie w ten sposób i trzeba wiedzieć komu się pomaga. Zawsze najłatwiej jest uspokoić sumienie w najprostszy sposób – robiąc przelew bankowy.
Jak to śpiewał Marek Piekarczyk: „Wychowały cie mass media, nie wysilał się Twój mózg” – najtrafniej określają populację wsłuchaną we wszystko co usłyszą bądź zobaczą w małym elektronicznym pudełeczku przekazującym audiowizualne treści.Do luna:
Pierwszy film HOME – S.O.S. Ziemia mimo, ze fajnie nakręcony bardzo mnie rozczarował i pozostawia wiele do życzenia. Rzeczywiście zwraca uwagę na ważne aspekty dotyczące ochrony środowiska a o tym warto rozmawiać, ale z kilkoma kwestiami poruszonymi w tym filmie się nie zgadzam.2010-03-17 o 02:12 #124025Anonimowy
GośćTak zgadzam się w zupełności – sos był piękny widokowo. Ale udowadniał z góry założoną tezę…
2010-03-17 o 02:43 #124028Anonimowy
GośćZbliża się czas rozliczeń, więc nie róbmy kampanii antyprocentowej ;). Łatwo wpłacić 1% procent i o to w tym chodzi właśnie!
Organizacje – jeśli ona jest duża to jest to w jakimś stopniu machina, która pochlania koszty i jest to naturalne. Myślę, ze każdy może sprawdzić efekty jej działania, poczytać raporty finansowe i poprzeć ją lub nie. Bardziej ufam sprawdzonej fundacji niż najbardziej wiarygodnym tygodnikom i mediom w każdym wymiarze, TV oglądam bardzo rzadko od jakiegoś czasu i polecam to wszystkim, każde informacje z wszelkich mediów trzeba filtrować kilkakrotnie. A najlepiej starać się dotrzeć do źródła lub w miarę wiarygodnych informacji. Festiwal typu watch docs lub spotkania z ludźmi typu żywioły, którzy gdzieś byli i czegoś doświadczyli.
Afryka – warto przeczytać książkę Kingi Choszcz, pogadać z ludźmi, którzy tam byli i z tego czerpać wiedze. Słyszałam kiedyś od dziewczyny, która jest z Afryki, ze mamy mylne pojecie o pomocy. To są właśnie te nasze okulary z innego świata. Pomoc wartościowa to nie kasa, która zaspokoi potrzebę na chwile, czy nawet żywność. Pomoc wartościowa to nauczenie ich, jak sobie radzić z głodem, gospodarką itp. Pomoc długofalowa i skuteczna.
Czy w Afryce nie ma głodu i AIDS? Myślę, ze tu nie ma jednoznacznej odpowiedzi. To tak jakby stwierdzić, ze w Europie wszyscy są bogaci i mają wszystko (tak biały jest postrzegany na tym kontynencie).
Kwestia rezerwatów przyrody, safari, hoteli w rezerwatach, prawdy, która ma wiele znaczeń dla Afrykańczyków to też tematy ciekawe i odpowiedzi na pojawiające się pytania nieoczywiste i trudne.S.O.S. Ziemia – jeanny argumenty proszę :). Zdjęcia fantastyczne. Temat potrzebny. Tak, efekt cieplarniany to kontrowersyjna sprawa – w zasadzie to wymysł naukowców, cykliczne ocieplenia i oziębienia klimatu są naturalne. Jeśli się poczyta jednak troszkę na ten temat, to wniosek jest oczywisty, że to co wbrew naturze jest też wbrew nam. Kto segreguje śmieci? Kto oszczędza wodę? Banalne. Ale ziarno do ziarnka i…moja Babcia kąpała się w krakowskiej Wiśle nagminnie, a ja już mam opory.
Jeśli ktoś jest ekologiem i specjalistą to chętnie posłucham lub poczytam.
Pozdrawiam [b][/b]czytających i piszących.2010-03-17 o 17:23 #124034Anonimowy
GośćJeżeli ktoś chce poczytać fachowej literatury o zmianach klimatu, to polecam prace prof. dr hab. Wiesława Ziaji, jest to człowiek, który od 30 lat bada zmiany w zasięgu lodowców na Spitsbergenie i jest autorytetem na skalę światową w tej dziedzinie. Dzięki wykładom z nim inaczej zacząłem na to wszystko patrzeć.
2010-03-18 o 00:45 #124036Anonimowy
GośćNie robię kampanii antyprocentowej, tylko zauważyłem, że w każdej fundacji lwią część pochłania obsługa a nikły procent idzie na meritum. Ja osobiście wpłacam na Sekcję Taternictwa Jaskiniowego KW Kraków, bo mam przynajmniej pełną jasność co się z moją wpłatą dzieje.
Nie ulega też wątpliwości, że żyjemy karmieni medialną papką, daleką od prawdy a tzw „inżynierowie dusz” dbają o to abyśmy mieli poczucie spełnionego szlachetnego uczynku, zaś mocodawcy owych inżynierów mieli dopływ naszej gotówki. Jednego wszechwiedzącego eksperta o głodujących i chorujących w Afryce oraz o zmianach nie ma i nigdy nie będzie. Tak, że ja wolę oddać swój % na coś mi bliskie niż na jakieś abstrakcyjne studnie na pustyni.
Nóż natomiast się w kieszeni otwiera, kiedy po taki procent wyciąga swoje brudne paluchy zmutowany ormianiec, którego „idee fixe” jest sianie wrogości między Polakami i Ukraińcami.2010-03-18 o 06:12 #124041Anonimowy
GośćLuc4s – dzięki za info. Masz może coś na dysku i możesz mi to podesłać?
Słowo każdy jest mocne. Wierzę, że nie każda fundacja marnotrawi i defrauduje powierzone finanse, ale wykorzystuje je na koszty utrzymania typu opłaty biurowe, transportowe, płatności za media itp. Istnieją też subkonta poszczególnych podopiecznych. Można też zwyczajnie kupić koc dla psiaków ze schroniska albo kupić komuś chleb. Tak, żyć lokalne, ale myśleć globalnie to dobra idea.
Jestem przekonana, że lwia część społeczeństwa nie jest sterowalna. Może trochę bierna i milcząca. Ci głośni i napastliwi są widoczni, co nie znaczy, że jest ich dużo.
Jestem daleka w myśleniu od „spiskowej teorii dziejów” i mieszania do wszystkiego polityki, którą się nie zajmuję i nie interesuję. Mam złe doświadczenia i w tym obszarze moja ignorancja sięga szczytów.Na szczęście mamy wolność wyboru.
Panel dyskusyjny nam się zrobił miły;)
2010-03-18 o 16:06 #124046Anonimowy
GośćTak czy owak bardzo fajnie jest, że na takie imprezy jak 3 żywioły ludzie walą drzwiami i oknami. Widać, że jest dużo osób, które myślą i dają się napełniać medialną paką.
Co do 1% – niestety – wszechobecna biurokracja zmusza fundacje do wydawania pieniędzy na obsługę, z drugiej strony, nikt nie oszczędza na „kosztach pośrednich” Dlatego też przekazuję swój 1% dla STJ KW. Czemu? Bo jakoś nie przekonuje mnie pomoc dla anonimowego „murzynka Bambo”, zaś dla STJ KW pieniądze pójdą w całości na działalność. Czy to ma jakiś pożytek? Po pierwsze chyba miło poczytać, że dwa największe trawersy Europy to dzieło krakowskich grotołazów. Po drugie – jeżeli choć jedna osoba zajmie się czymś fajnym (np jaskiniami) zamiast ćpać czy wibijać szyby w samochodach, to taki wydatek nie był zmarnowany!2010-03-18 o 17:59 #124047Anonimowy
Gośćluna napisał:
Luc4s – dzięki za info. Masz może coś na dysku i możesz mi to podesłać?
Niestety trzeba się przejść do biblioteki…. albo na wykłady Profesora 🙂
-
AutorWpisy
- Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.

