Albin co tu komentować, z góry wiadomo było jaka będzie treść odpowiedzi. Trochę mnie tylko rozbawiła ta możliwość rabatu. Czy wszyscy „biznesmeni” myślą, że ludzie na słowo rabat warują ze szczęścia? Gdyby im tak zależało na ocenie indywidualnego klienta ,o czym piszą ,to zaproponowali by darmowy nocleg tylu osobą ile było zgłoszone w rezerwacji w dowolnie wybranym czasie. Nie myście, że to moja zachłanność. Po prostu właśnie wyobraziłam sobie restauracje w której zgłaszając np surowość mięsa dostaje na nie rabat zamiast wymiany. Po co mi rabat skoro ani tego mięsa nie zjem, ani już w życiu nie przyjadę do tej harcówki? Owszem marketing nie polega na dawaniu , to wersja którą wymyśliłam na szybko. Gdyby pomyśleli wcześniej, już na wstępie mogli by wyjść z tego z podniesioną głową. Wystarczyło tak nie wiele. Odebrać telefon, przeprosić informując o zamieszaniu i zaproponować alternatywne rozwiązania jakimi mogła by być gleba czy pomoc w szukaniu innego noclegu.
na marginesie co mnie interesuje, że jakaś grupa pomyliła schrony, niech jadą tam gdzie zarezerwowali albo biorą to co zostało wolnego. Czyżby w ośrodku obowiązywało prawo szybszego dotknięcia blatu recepcji zamiast rezerwacji ?