2014-05-19 o 13:14
#141126
Gość
Żal mi cztery ptasie litery ściska, że nie pojechałam, ale naprawdę nie dałam rady. Gorców już mam nadzieję nie odpuszczę.
A incydent na Markowych? No cóż, jakoś mnie nie zdziwił za bardzo, bo prowadzą je ludzie kompletnie nie wyczuwający Ducha Gór, więc czego się tu spodziewać. Nie ma w tym schronie ani przytulności, ani ciepła, ani górskiego klimatu (a to, czy są odczuwalne, to w lwiej części kwestia prowadzących schronisko). Ot, murowany, zimny moloch stojący przy szlaku. Jak dla mnie: do omijania szerokim łukiem.