Strona główna » Wpisy » Czakram Wawelski i kościół św. Gereona.

Czakram Wawelski i kościół św. Gereona.

Tajemnica ukryta pod Zamkiem Królewskim na Wawelu , legendarne miejsce mocy

przez Albin Marciniak
0 komentarze/y

  Czakram Wawelski. Zszedłem do podziemi Wawelu, by zobaczyć miejsce jednej z największych legend Krakowa

Kościół św. Gereona, legendarne miejsce mocy i tajemnicza wizyta premiera Indii

 

Kościół św. Gereona

Kościół św. Gereona

 

  Są na Wawelu miejsca, które zna niemal każdy, nawet jeśli nigdy nie był w Krakowie. Katedra, Dzwon Zygmunta, królewskie komnaty czy renesansowy Dziedziniec Arkadowy należą do symboli polskiej historii. Są jednak również takie przestrzenie, które przez dziesięciolecia pozostawały ukryte pod powierzchnią wzgórza, niedostępne dla większości odwiedzających i znane przede wszystkim archeologom, historykom oraz osobom zawodowo związanym z Wawelem.

Jednym z nich jest kościół św. Gereona – jedna z najważniejszych budowli romańskiego Wawelu, a jednocześnie miejsce związane z jedną z najbardziej niezwykłych krakowskich legend. To właśnie tutaj ma znajdować się słynny Czakram Wawelski, przez jego zwolenników uznawany za jedno z 7 najpotężniejszych miejsc mocy na świecie.

Miałem okazję zobaczyć to miejsce podczas zwiedzania i przygotowywania reportażu „Wawel Zaginiony – podziemia Zamku Królewskiego na Wawelu”. Tym razem nie była to opowieść zasłyszana od przewodnika ani legenda znana z książek. Zszedłem do zachowanych reliktów kościoła, zobaczyłem miejsce uznawane jako Czakram Wawelski. Nieco wcześniej miałem okazję być na Dziedzińcu Batorego, pod którym znajduje się dalsza część dawnej świątyni.

Co szczególnie istotne, dzisiaj nie jest to już przestrzeń zarezerwowana wyłącznie dla archeologów. W ramach trasy „Podziemia Zamku” każdy zainteresowany może zejść pod Wawel i zobaczyć kościół św. Gereona osobiście.

I właśnie tam zaczyna się ta historia.

 

Kościół św. Gereona

Kościół św. Gereona

 

Kościół św. Gereona – Wawel sprzed niemal tysiąca lat

Schodząc pod współczesny Zamek Królewski, zostawiamy za sobą Wawel Jagiellonów, renesansowe krużganki i reprezentacyjne komnaty. Kilka metrów niżej znajdujemy się w zupełnie innym świecie – w czasach pierwszych Piastów, kiedy królewskie wzgórze dopiero stawało się jednym z najważniejszych ośrodków politycznych i religijnych państwa.

Właśnie z tym okresem związany jest kościół św. Gereona.

Romańska świątynia powstała około połowy XI wieku. Jej budowę wiąże się z panowaniem Kazimierza Odnowiciela i odbudową monarchii piastowskiej po jednym z najpoważniejszych kryzysów młodego państwa. Nie była to niewielka kaplica ukryta gdzieś na obrzeżach grodu. Kościół stanowił element książęcej rezydencji i należał do najbardziej znaczących budowli ówczesnego Wawelu.

Była to trójnawowa bazylika z transeptem, wschodnim prezbiterium oraz kryptą. Sama forma architektoniczna pokazuje, że powstała budowla o znaczeniu daleko wykraczającym poza potrzeby niewielkiej wspólnoty. Znajdowała się w bezpośrednim sąsiedztwie siedziby władcy i prawdopodobnie pełniła funkcję kościoła pałacowego.

 

Kościół sw Gereona na Wawelu

Kościół sw Gereona na Wawelu

 

Dzisiaj trudno odtworzyć tę przestrzeń wyłącznie na podstawie tego, co widzimy pod ziemią. Późniejsze przebudowy Wawelu przecięły dawną świątynię, a jej relikty znalazły się pod zachodnim skrzydłem zamku oraz obecnym Dziedzińcem Batorego.

Kościół z czasem stracił swoje pierwotne znaczenie. Znaczna część budowli przestała istnieć, a kolejne epoki pozostawiły w tym miejscu własne warstwy architektury. W XIV wieku na części dawnego założenia powstała gotycka kaplica św. Marii Egipcjanki. Zmieniały się budowle, funkcje i poziomy użytkowe wzgórza, aż romański kościół praktycznie zniknął z krajobrazu Wawelu.

Pozostał pod ziemią.

Dopiero badania archeologiczne prowadzone w XX wieku pozwoliły ponownie odsłonić jego mury i zrekonstruować układ świątyni. Szczególną rolę odegrał Adolf Szyszko-Bohusz, architekt i konserwator Wawelu, którego badania doprowadziły do odkrycia wielu reliktów najstarszej zabudowy wzgórza.

Dziś stojąc wśród tych murów, nie oglądamy rekonstrukcji stworzonej dla turystów. Patrzymy na autentyczne pozostałości architektury sprzed niemal tysiąca lat.

Właśnie to zrobiło na mnie największe wrażenie.

Chłód podziemi, kamienne mury wyłaniające się z półmroku i świadomość, że nad nami znajduje się jeden z najbardziej rozpoznawalnych zamków Europy, sprawiają, że historia przestaje być abstrakcyjną datą zapisaną w podręczniku. W tym miejscu można dosłownie zobaczyć kolejne warstwy Wawelu.

Ale kościół św. Gereona ma również drugą historię. Znacznie młodszą, niepotwierdzoną archeologicznie, za to od dziesięcioleci przyciągającą ludzi z całego świata.

Historię Czakramu Wawelskiego.

 

Kościół sw Gereona na Wawelu

Kościół sw Gereona na Wawelu

 

Czakram Wawelski – legenda, która wciąż żyje

O Czakramie Wawelskim słyszałem wiele razy, długo zanim zobaczyłem miejsce, z którym jest utożsamiany. To jedna z tych krakowskich historii, które funkcjonują gdzieś pomiędzy przewodnikiem turystycznym, miejską legendą i opowieścią przekazywaną przez kolejne pokolenia mieszkańców.

Według najbardziej rozpowszechnionej wersji Wawel ma być jednym z siedmiu najpotężniejszych miejsc energetycznych na Ziemi. Legenda mówi o siedmiu kamieniach lub punktach mocy rozmieszczonych w różnych częściach świata, a jeden z nich miał znaleźć się właśnie tutaj.

W różnych wersjach opowieści pojawiają się odmienne miejsca pozostałych czakramów. Sam fakt, że nie istnieje jedna ustalona lista, jest istotny. Nie mamy do czynienia z historycznym przekazem o określonym pochodzeniu, lecz z legendą, która rozwijała się i zmieniała wraz z kolejnymi opowiadającymi ją ludźmi.

Równie ważne jest inne rozróżnienie: legenda o siedmiu światowych czakramach nie jest częścią klasycznej doktryny hinduizmu. Pojęcie czakr ma głębokie korzenie w tradycjach religijnych i filozoficznych Indii, ale przeniesienie tego systemu na mapę świata i wskazanie siedmiu konkretnych punktów energetycznych jest znacznie późniejszą koncepcją.

W przypadku Wawelu historia ta zaczęła nabierać popularności w XX wieku. Nie znajdziemy średniowiecznej kroniki opisującej czakram pod książęcym kościołem. Nie wspomina o nim Jan Długosz ani dawne źródła dotyczące królewskiego wzgórza.

A jednak legenda przetrwała.

Przez lata osoby poszukujące wawelskiego miejsca mocy zatrzymywały się w pobliżu zachodniego skrzydła zamku, przykładały dłonie do ścian, medytowały albo po prostu próbowały odczuć energię, o której opowiadali inni. Jedni traktowali to bardzo poważnie, inni jako krakowską ciekawostkę. Z czasem Czakram Wawelski stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych nieoficjalnych symboli wzgórza.

Dzisiaj sytuacja jest szczególna. Zamiast stać na powierzchni i zastanawiać się, co znajduje się kilka metrów niżej, możemy zejść do reliktów kościoła św. Gereona. Na ekspozycji znajduje się również miejsce utożsamianego z Czakramem Wawelskim.

 

Kościół sw Gereona na Wawelu

Kościół sw Gereona na Wawelu

 

Po raz pierwszy zobaczyłem więc nie miejsce wskazywane gdzieś za zamkową ścianą, lecz przestrzeń, wokół której przez dziesięciolecia narastała legenda.

Czy czułem niezwykłą energię?

Nie szukałem jej. Bardziej interesowało mnie samo miejsce i to, jak niewielka przestrzeń ukryta pod ogromnym kompleksem zamkowym potrafiła stworzyć opowieść znaną daleko poza Krakowem.

Wtedy pojawia się jeszcze jedna historia – znacznie bardziej zagadkowa, ponieważ w przeciwieństwie do legendy o kamieniu mocy dotyczy konkretnych osób i wydarzenia, którego część możemy potwierdzić.

W czerwcu 1955 roku Polskę odwiedził premier Indii Jawaharlal Nehru. Towarzyszyła mu córka Indira Gandhi, która kilkanaście lat później sama stanęła na czele indyjskiego rządu. Ich pobyt w Polsce, przyjazd do Krakowa i wizyta na Wawelu należą do wydarzeń historycznych.

Ale wokół krakowskiego etapu tej wizyty funkcjonuje od lat jeszcze jeden przekaz.

Według relacji ustnych po przybyciu do Krakowa indyjscy goście mieli poprosić o odwiedzenie miejsca utożsamianego z wawelskim czakramem. Życzenie miało być na tyle istotne, że konieczna była zmiana wcześniej ustalonego programu i protokołu wizyty. Wawel – a według przekazu właśnie miejsce czakramu – miał stać się jednym z pierwszych i najważniejszych punktów ich pobytu w Krakowie.

Ta opowieść powraca w różnych relacjach od dziesięcioleci.

 

Kościół sw Gereona na Wawelu

Kościół sw Gereona na Wawelu

 

Trzeba jednak wyraźnie oddzielić to, co wiemy, od tego, co zostało zapamiętane i przekazane ustnie. Pobyt Nehru i Indiry Gandhi w Krakowie oraz ich obecność na Wawelu można dokumentować źródłami historycznymi. Nie mamy natomiast dokumentu, który potwierdzałby, że premier Indii zażądał zmiany programu właśnie z powodu czakramu albo że celem wizyty było konkretne miejsce przy kościele św. Gereona.

Czy taki dokument kiedyś istniał? Czy informacja została świadomie pominięta w oficjalnych relacjach? A może historia narodziła się później i została połączona z prawdziwą wizytą indyjskiej delegacji?

Tego obecnie nie sposób rozstrzygnąć.

Kontekst roku 1955 czyni jednak tę opowieść jeszcze bardziej interesującą. W Polsce Ludowej oficjalna narracja państwa nie sprzyjała publicznemu eksponowaniu zjawisk związanych z ezoteryką czy niewytłumaczalną „energią”. Gdyby zagraniczny przywódca rzeczywiście poprosił o możliwość odwiedzenia takiego miejsca, trudno oczekiwać, aby właśnie ten element wizyty znalazł się na pierwszych stronach ówczesnych gazet.

Nie jest to dowód, że wydarzenie miało miejsce. Jest natomiast jednym z powodów, dla których brak prasowej relacji nie wystarcza, aby definitywnie zamknąć sprawę.

I właśnie dlatego historia Nehru, Indiry Gandhi i wawelskiego czakramu pozostaje fascynująca. Znajduje się na granicy udokumentowanej historii i przekazu ustnego. Możemy wskazać moment, osoby i miejsce, ale ostatniego elementu układanki wciąż brakuje.

 

Kościół sw Gereona na Wawelu

Kościół św Gereona na Wawelu – wejście i ściana przez wiele lat będąca jedynym miejscem dostępnym dla wierzących w Czakram.

 

 

Dziedziniec Batorego – druga część historii kościoła św. Gereona

Po wyjściu z podziemi warto zrobić jeszcze jedną rzecz. Nie kończyć historii kościoła św. Gereona na tym, co zobaczyliśmy kilka metrów pod powierzchnią.

Świątynia była większa.

Jej pozostała część znajdowała się na obszarze zajmowanym obecnie przez Dziedziniec Batorego, niewielką przestrzeń pomiędzy zabudowaniami Zamku Królewskiego a katedrą.

 

Dziedziniec Batorego

Dziedziniec Batorego

To miejsce zupełnie inne od monumentalnego Dziedzińca Arkadowego. Niewielkie, zamknięte pomiędzy historycznymi murami i pozostające poza codziennym ruchem turystycznym. Większość osób odwiedzających Wawel przechodzi bardzo blisko, nie zdając sobie sprawy, co znajduje się za kratą i pod powierzchnią dziedzińca.

Dziedziniec Batorego nie jest obecnie przestrzenią dostępną na co dzień dla zwiedzających. Można jednak zobaczyć jego fragment przez kratę oddzielającą go od głównej sieni, którą tysiące turystów każdego dnia przechodzą w stronę Dziedzińca Arkadowego.

Sam również tam zajrzałem.

Dopiero wtedy układ dawnego kościoła zaczyna być czytelny. To, co oglądałem wcześniej pod zamkiem, jest tylko zachowaną częścią większej budowli. Dalszy fragment romańskiej świątyni znajdował się tam, gdzie dziś widzimy Dziedziniec Batorego.

W jego nawierzchni zaznaczono przebieg dawnego muru kościoła. Nie potrzeba więc komputerowej rekonstrukcji, aby spróbować wyobrazić sobie skalę świątyni. Wystarczy połączyć relikty widziane wcześniej pod ziemią z liniami dawnej budowli widocznymi na powierzchni.

 

Dziedziniec Batorego

Dziedziniec Batorego

 

To niezwykłe zestawienie.

Pod ziemią – XI wiek i romański kościół związany z książęcą rezydencją.

Nad nim – późniejsze zabudowania królewskiego Wawelu.

A pomiędzy nimi niemal tysiąc lat historii.

Dziedziniec ma jeszcze jedną opowieść, tym razem związaną z najtragiczniejszym okresem XX wieku. Według przekazów właśnie tutaj podczas II wojny światowej spadła bomba lotnicza. W niektórych relacjach pojawia się twierdzenie, że była to jedyna bomba, która w czasie wojny trafiła Wawel. Sam epizod pozostaje jednak kolejną częścią historii niewielkiej przestrzeni, pod którą przetrwały relikty znacznie starszego Wawelu.

I właśnie Dziedziniec Batorego okazał się dla mnie brakującym fragmentem tej opowieści.

Gdybym zakończył zwiedzanie na reliktach dostępnych pod zamkiem, zobaczyłbym tylko część kościoła św. Gereona. Dopiero spojrzenie na dziedziniec pozwoliło mi zrozumieć, jak dawna świątynia wpisywała się w przestrzeń wzgórza.

Dzisiaj każdy zainteresowany może przeżyć pierwszą część tej historii samodzielnie. Trasa „Podziemia Zamku” prowadzi przez „Wawel Zaginiony”, kościół św. Gereona i Lapidarium. Możemy zejść pod królewską rezydencję, zobaczyć relikty świątyni, odnalezione artefakty oraz miejsce oznaczone jako Czakram Wawelski.

 

Dziedziniec Batorego

Dziedziniec Batorego

 

Później wystarczy wrócić na powierzchnię i spojrzeć w stronę Dziedzińca Batorego.

Historia i legenda znajdują się tutaj wyjątkowo blisko siebie. Z jednej strony mamy kamienne mury, archeologiczne odkrycia i pozostałości świątyni sprzed niemal tysiąca lat. Z drugiej – opowieść o jednym z siedmiu miejsc mocy na świecie oraz historię wizyty premiera Indii, której najbardziej tajemniczej części do dzisiaj nie udało się potwierdzić dokumentami.

Po zejściu do kościoła św. Gereona wiem jedno: niezależnie od tego, czy ktoś wierzy w Czakram Wawelski, warto zobaczyć to miejsce.

Nie dlatego, że znajdziemy tam odpowiedź na pytanie o tajemniczą energię Wawelu. Znacznie ciekawsze jest to, że możemy stanąć w miejscu, gdzie pod jednym z najważniejszych zabytków Polski zachował się świat starszy od zamku, który znamy dzisiaj.

Czakram może pozostać legendą.

Kościół św. Gereona jest prawdziwy. Jego mury nadal znajdują się pod Wawelem. A od niedawna możemy zejść do nich osobiście.

 

Dziedziniec Batorego

Dziedziniec Batorego

 

To trzeba zobaczyć!

 

Podziemia Wzgórza Wawelskiego – Wawel Podziemny, Wawel Zaginiony, Międzymurze

Archeologiczna podróż pod zamkiem – fascynujące relikty przeszłości.

 

 

 

opracowanie & foto: Albin Marciniak

https://www.facebook.com/marciniak.albin/

Wawelem i Krakowem w młodości zaraził mnie prof. Wiktor Zin. Jego genialny program „Piórkiem i Węglem” przyciągał przed telewizor jak magnes. To on sprawił że w 1983r. przeprowadziłem się do Krakowa. Do dzięki Zinowi moja fascynacja wzgórzem Wawelskim i zabytkami trwa już ponad 40 lat. Zamek Królewski na Wawelu jak i całe Wzgórze Wawelskie, to wyjątkowe i bardzo ważne miejsce na mapie Polski i Europy. Dla mnie najważniejsze i najcenniejsze na świecie. Dziękuję Ci Profesorze Zin.

banner

Podobne Wpisy przykładowy tekst

Zostaw komentarz