Odpowiedź forum utworzona
-
AutorWpisy
-
RedakcjaModerator11.11.15 BC. Po intensywnym czasie spędzonym w górach powróciliśmy do bazy. Naszym celem było osiągnięcie aklimatyzacyjnej wysokości przygotowującej nas do ataku. Zarówno w dolnych jak i wyższych partiach warunki zmieniają się jak w kalejdoskopie. Dolina, w której się znajdujemy posiada swój unikalny mikroklimat. Położona w niedużej odległości dżungla i związana z tym wilgoć powodują codzienne mgły, które przychodzą ok 12-13 i pozostają w dolinie aż do wieczora. Od przybycia do bazy przyniosły nam niemal metr opadów śniegu, podczas gdy w okresie tym nasze namioty powinny być rozbite na zielonej trawie. W trakcie naszego podejścia staraliśmy się wspiąć możliwie najwyżej, niestety regularne obrywy seraków, lawiny i obrywające się moreny lodowca zmusiły nas do dużej ostrożności i zrezygnowania z planowanej wspinaczki. Decyzja ta okazała się mądra, gdy tylko zeszliśmy w niższe partie ściany w górach rozszalał się wiatr ponad 100 km/h oraz obrywy w linii naszej trasy. Doświadczenie i nos już nie raz uratowały nam w opresji tyłki, jednak tym razem mieliśmy dużo szczęścia. Temperatury niezmiennie spadają w wyższych partiach do – 35/40 stC. Michał odmroził w trakcie wyjścia palce u stóp. W trakcie przekraczania kuluarów oraz moren lodowców zauważyliśmy duży ruch lodu. Spowodowane jest to zmianami temperatur pomiędzy dniem, a nocą. Palące w ciągu kilku godzin dnia słońce wytapia lód, rozmacza śnieg i rozbiera nas z grubszych warstw ubrań. Pokonywanie takich odcinków odbiera dużo sił. Jesteśmy dobrze przygotowani sprzętowo jak i odzieżowo, dlatego możemy odpowiednio reagować w każdej sytuacji. Mądrość górska nie idzie w parze z bohaterstwem dlatego w najbliższym czasie zasiadamy do decyzji. Podczas gdy piszę tego newsa wiatr schodzi w niższe partie ściany, przypuszczamy, że niedługo przywitamy go w bazie. Wzmacniamy namioty. Muszę przyznać, że ta góra sprawdza naszą cierpliwość. Bez wątpienia przebywamy już w warunkach himalajskiej zimy, która w tym sezonie nieco się pośpieszyła. Wspinaczka techniczna na takie ściany jak Annapurna IV wyklucza użycie kombinezonów puchowych, jak i cieplejszych butów himalajskich, a bez takiego sprzętu poruszanie się w tych warunkach może być ryzykowne. Tak wygląda nasza sytuacja. Patrząc obiektywnie nie popełniliśmy żadnego błędu taktycznego, skrupulatnie planujemy oraz omawiamy każdy kolejny krok. Czas, w którym się tutaj znaleźliśmy wg naszych konsultacji jest najlepszy z możliwych. Z tego, co wiemy problem który napotkaliśmy dotyczy również innych wypraw działających w okolicy Khumbu. Janusz był w tej dolinie w 2001 roku. Jego spostrzeżenia pokrywają się ze zjawiskami topnienia lodu i cofania się lodowców w Alpach. Odsłonięta skała jest krucha i nierzadko zagrożona kamiennymi lawinami. Ziemia się zmienia, a nieodwracalne zmiany widać niemal z roku na rok. Tam, gdzie przed laty był kuluar śnieżny lub lodowy- teraz jest w dosłownym tego znaczeniu kamieniołom. Tak wyglądają dziś nasze spostrzeżenia. Koledzy alpiniści z pewnością doświadczyli tego nie raz na własnej skórze. Dziękujemy, że jesteście z nami. Dziś mamy czas na myślenie i rozmowy- co dalej. Nie chcemy odpuszczać, bowiem zbyt dużo przeszliśmy, by się tu znaleźć. Na drogę potrzebujemy 7-10 dni spokoju, jeśli wiatr nie ucichnie i warunki się nie zmienią- góry nie dadzą nam szansy. W najbliższym czasie przekażemy wam naszą decyzję odnośnie dalszego działania.
Pozdrowienia z bazy!
BCAIV team.
Janusz Gołąb, Michał Król, Marcin Tomaszewski
Polish Annapurna IV Expedition 2015




RedakcjaModeratorPrawidłowa odpowiedź i nazwisko zwycięzcy, jak zawsze podajemy na antenie Radio Pogoda we wtorki o godz. 20.00 oraz w powtórce w środę o 21.00.
Kolejny tydzień i kolejne pytanie z nagrodami.
Tym razem polecamy Szlak Twierdzy Kraków, a pytanie brzmi:
Ile obiektów wchodzi w skład Twierdzy Kraków ?Nagroda to zestaw map:

Na prawidłowe odpowiedzi czekamy do poniedziałku a podpowiedzi szukajcie także na naszej stronie:
RedakcjaModeratorZgodnie z planem miejscowym balon działający przy moście Grunwaldzkim nie może już[b] zasłaniać widoku na kościół na Skałce.
[/b]
ot i cała filozofia problemu z balonem. Czarni rządzą B)
Podobnie jest z hotelem Forum, bo zasłania widok na pierzei Sanktuarium w Łagiewnikach a kościół na Skałce…W piątek pożegnanie z balonem i wypuszczenie 5600 m3 helu
RedakcjaModerator08.11.15 BC Po solidnych opadach w końcu wyszło słońce, wczoraj wyruszyliśmy na rekonesans pod filar AIV. Nasza ściana potrzebuje jeszcze dobrych kilku dni na otrząśnięcie się ze śniegu. Zauważyliśmy niemałe lawiniska oraz urwane śnieżne deski w linii naszej drogi. Najbliższe dni zapowiadają się jednak całkiem dobrze dlatego chcąc wykorzystać tą szansę wychodzimy jutro na ostateczną „wysoką” aklimatyzację w góry. Zajmie nam to kilka dobrych dni, będziemy starać się wybrać możliwie najbezpieczniejszy do wspinaczki teren. W tym sezonie szybciej niż zwykle zawitała w górach zima, z typowymi zimowymi warunkami (silne wiatry do 100 kmh i temperatura w partiach szczytowych spadająca do -45 stC). Trudno jest przewidzieć naturę, takie zjawiska pokazują jak wiele czynników wpływa na sukces podczas wyprawy. Na większość niestety człowiek nie ma żadnego wpływu. Od kilku dni odwiedza nas kotek (śnieżna pantera). Nad ranem odkrywamy nowe ślady wokół naszych namiotów i kuchni. Nad głowami krążył kilka dni temu orzeł. Wczoraj mieliśmy też małą awarię naszej mini elektrowni słonecznej, jednak przy pomocy nożyczek i aluminiowej folii sprawnie zażegnaliśmy kryzys 🙂 Sprężamy się do działania bo czas ucieka. Gdy pojawi się szansa na atak, chcemy być gotowi.
Kolejna relacja po powrocie. Trzymajcie się ciepło.
BCAIV Team
Janusz Gołąb, Michał Król, Marcin Tomaszewski
Polish Annapurna IV Expedition 2015

RedakcjaModeratorAutostopem do Chin vol 5. Dlaczego warto pić z Chińczykami01 listopada. Wystartowaliśmy bez pośpiechu. W końcu mamy nieograniczony czas na podróż, więc nie ma co przesadzać ze zrywaniem się o brzasku. Wyszliśmy na drogę około 9:00 rano. Postaliśmy około 40 minut. Tyłki uratowała nam paka ciężarówki, której kierowca podrzucił nas do kolejnej wsi. Odcinek krótki, ale bardzo budujący, gdyż przejechaliśmy dalej niż w ciągu 5 godzin pierwszego dnia! 🙂
Kolejnym samochodem byli nasi znajomi już Chińczycy. Od razu nas wyłapali i przywitali szerokim uśmiechem. Jechali jednak tylko do warsztatu na zmianę koła w jeepie i dalej do Wientian na spotkania biznesowe. Kierowaliśmy się w zupełnie odwrotnym kierunku, więc nie mogli nam pomóc. Fajnie jest jednak rozpoznać na trasie kogoś znajomego. Coś podobnego przytrafiło się nam raz w Malezji, kiedy podjechał do nas samochód i okazało się, że jego kierowca podwoził mnie dwa miesiące wcześniej ciężarówką od granicy tajskiej w okolice Penangu. Facet wciąż mnie pamiętał! Można by w tym miejscu po raz kolejny powtórzyć za wszystkimi – świat jest mały 🙂 Tymczasem Chińczycy pożegnali się i pojechali do warsztatu, a my dalej czatowaliśmy przy drodze.
W ogólnym rozrachunku, drugi dzień nie wypadł lepiej od pierwszego. Przejechaliśmy niewiele ponad 60 kilometrów. Ale tylko tyle było w planie. Mieliśmy za to więcej autostopów na krótkich odcinkach. Same paki ciężarówek. Wisienką na torcie była tego dnia pani ze sklepu, która próbując nam pomóc wystawiła na środek drogi krzesło i doczepiła tabliczkę z nazwą naszego miasta docelowego w języku laotańskim. Bardziej to niebezpieczne niż pomocne, ale byliśmy jej wdzięczni za dobre chęci. Samym tortem natomiast okazała się ciężarówka marki Hino, wielkości naszego Jelcza lub Stara, której kierowca kazał nam ładować się na dach. Uczyniliśmy to z nieukrywaną radością. Jechaliśmy tak prawie 40 kilometrów po laotańskich górskich serpentynach. Królowie szos. Najwyżsi i niepokonani na drodze. Wjechaliśmy tak do samego Vang Vieng.
W mieście przesiedzieliśmy trzy dni, aby w tym czasie pozamykać jak najwięcej spraw przed wjazdem do Chin. Zaległe tematy na blog, zaległe artykuły, zaległe zajęcia dorywcze plus różne inne. Wszystko należało dokończyć teraz, bo w Chinach poczta, blog i FB nie będą działać. Jedynym rozwiązaniem, aby tego uniknąć, jest zainstalowanie na urządzeniach vpn-u. Ściągnęliśmy jakieś darmowe vpn-y (Psiphon), ale dopiero na miejscu okaże się czy dadzą radę.
Vang Vieng nie jest już studencką mordownią z opisów sprzed lat. Miasto słusznie postanowiło zmienić profil i obecnie nastawia się na rodziny z dziećmi (wygląda na to, że całe barachło przeniosło się chyba do Sikhanoukville w Kambodży). Grupki pijanych młodzików wciąż można spotkać na ulicach, ale margines tolerancji miejscowej społeczności nie jest już tak drastycznie naciągany. Co prawda, o złej sławie Vang Vieng cały czas przypominają knajpy, w których, pytając o happy hours, otrzymamy ofertę dostępnych w lokalu narkotyków, ale miasto zmienia się jednak na lepsze. A i spora część turystów to już sort inny niż Anglicy w Krakowie czy Wrocławiu sprzed kilku lat.
Po załatwieniu najważniejszych spraw oraz po rundach biegowych po okolicach Vang Vieng, trzy dni później, odprężeni, ponownie znaleźliśmy się na drodze. Dzień był zdecydowanie pozytywny. Pierwszą podwózkę mieliśmy prawie od razu. A nieco później, ku naszej radości, podjechali do nas znajomi Chińczycy. Zakończyli biznesy w Wientian i akurat wracali do rodzinnej Xichuangbanny. Przestał to już być typowy autostop. Raczej spotkanie z dobrymi znajomymi. Po drodze zatrzymywaliśmy się na różne hurtowe zakupy owoców oraz na obiad, który to przepiliśmy uroczyście niewielkim flakonikiem Lao Lao. Dzień zaczął przypominać studenckie wyjazdy na Krym, ale przyjemnie jechało się z lekkim szumem w głowie. Niestety, nasi kumple nie jechali prosto do Chin. Byli zmęczeni i postanowili zatrzymać się w Luang Prabang. Dzięki ich pomocy, a raczej dzięki chińskiej wódce sprzed kilku dni, przejechaliśmy dobre 300 kilometrów, co stanowiło rekord tegorocznego autostopu po Laosie.
Z rogatek Luang Prapang, po pół godzinie siedzenia przy rowie, zgarnęła nas młoda laotańska rodzinka. Do planowanego Oudomxay zabrakło tego dnia zaledwie 18 kilometrów. Pożegnaliśmy rodzinkę, a że zapadł już głęboki zmrok, skupiliśmy się na poszukiwaniu noclegu. Przy głównej drodze 13N można liczyć na guesthouse praktycznie w każdej wsi. W tym celu należy szukać żółtych tablic świetlnych z Beer Lao. Oznaczają one guesthouse lub restaurację, która również może takowy prowadzić. Noclegi po 60.000 kipów (6 euro) za pokój 2osobowy. Jeśli cena jest wyższa, można ją zbić do mniej więcej tego poziomu. Nie inaczej było i tym razem, więc guesthouse znaleźliśmy dosyć szybko.
W plecaku wciąż targaliśmy końcówkę herbal Lao Lao, więc postanowiliśmy uczcić pozostały na następny dzień, stosunkowo krótki już odcinek około 140 kilometrów, który dzielił nas od granicy chińskiej. Byliśmy pewni, że dotrzemy tam przed 14:00, a później to już bułka z masłem, czyli autostrada G8511 prosto do Kunmingu.
Autor: Dorota i Bartek , blog: Agrafka i sznurek, czyli (etno)wyprawa
RedakcjaModerator[b]Autostopem do Chin. Najkrótszy dystans dzienny ever i wódka z Chińczykami
[/b]28 października. Centrum Wientian szybko pokonaliśmy tuk tukiem i równie szybko znaleźliśmy miejsce do autostopu na głównej drodze 13N tuż za skrętem na lotnisko. Mogłoby się wydawać, że bardziej niż znakomity. Centrum i lotnisko mieliśmy za plecami. Przed nami już tylko droga na północ i zero węzłów drogowych. Do tego skrawek cienia i pojazdy, które mogły już tylko wyjeżdżać z miasta. Odpadały nieporozumienia w stylu, czy chcemy jechać na dworzec autobusowy albo na lotnisko albo do hotelu. To wszystko dawno już minęliśmy tuk tukiem. Jednakże, mimo zajęcia tak dogodnej i korzystnej przy autostopie pozycji, Wientian dał się nam tego dnia we znaki.
Żaden z kierowców nie interesował się dwójką białych przy drodze z plecakami i kartką z napisem „Vang Vieng”. Ba, nikt nawet nie zwolnił! Szliśmy zatem przed siebie, próbując co jakiś czas szczęścia. Wciąż bez skutku. Doszliśmy w ten sposób do stacji benzynowej Petrolimexu. Ta miała jednak bardzo lokalny charakter, więc i klientów było jak na lekarstwo. Powoli zbliżała się godzina 13:00. Na zewnątrz piekło niebywałe. Nie było mowy o dalszym marszu z plecakami. A w każdym razie, jesteśmy już za starzy na takie męczarnie i mamy je w dupie! 🙂 Zostaliśmy na stacji, zapuszczając w niej korzenie na następne 2 godziny.
W końcu zatrzymał się jeden i to kluczowy owego dnia kierowca. Długo prowadziliśmy rozmowę wyjaśniającą ideę autostopu i tego o co nam chodzi, ale było to dyskusja jałowa. Poza tym kierowca sprawiał wrażenie lekko upośledzonego, więc cała męcząca dyskusja zakończyła się w punkcie startowym, czyli na etapie, że jesteśmy turystami. W akcie desperacji, ostatecznie wpakowaliśmy się zaskoczonemu kierowcy razem ze swoimi bambetlami na tylną kanapę. Pokazaliśmy dłonią, że jedziemy przed siebie i pognaliśmy. Pędziliśmy tak całe 4 kilometry. Do kolejnej stacji benzynowej Petrolimexu.
Ta wyglądała zdecydowanie lepiej od swojej poprzedniczki. Co prawda, wcale nie uchroniło to nas przed kolejnym dość długim staniem przy drodze. Tym razem łapaliśmy stopa prawie przez godzinę. W końcu zatrzymał się kierowca, który jechał nieco dalej, 40 kilometrów, do miasta Phonesavang, gdzie dotarliśmy tuż po zachodzie słońca.
40 kilometrów przez cały dzień! Przygoda z autostopem w Laosie zapowiadała się bardzo obiecująco. Szybko zapadły ciemności, a ruch dwuśladów zmalał praktycznie do zera. Nie było sensu stać dalej na nieoświetlonej drodze. Zakwaterowaliśmy się w jednym z guesthousów (jest ich kilka w Phonesavang) i udaliśmy się na kolację. Po drodze zaopatrzyliśmy się jeszcze w lokalny samogon lao lao. Ot tak, na lepszy sen.
Przed wejściem do restauracji zwracał uwagę fajny jeep na chińskich blachach. Nie zdążyliśmy jeszcze zająć miejsc, a na naszym stole wylądowała szklanka z chińską wódką. Nie miałem wcześniej okazji do picia wódki z Chińczykami i nie byłem pewien czy pić od razu całość, czy tylko liznąć odrobinę. Postanowiłem jednak, że zrobię to po gruzińsku. Przechyliłem naraz wszystko co wlali, wzbudzając tym podziw zebranych. Chwilę później siedzieliśmy już razem przy stole. Mimo braku możliwości skomunikowania się w żadnym z języków, byliśmy „swoi”. Przynajmniej tyle na osłodę trudów pierwszego dnia autostopu w Laosie.
![IMG_20151028_143546[1].jpg](data:image/svg+xml,%3Csvg%20xmlns='http://www.w3.org/2000/svg'%20viewBox='0%200%200%200'%3E%3C/svg%3E)
![IMG_20151028_172946[1].jpg](data:image/svg+xml,%3Csvg%20xmlns='http://www.w3.org/2000/svg'%20viewBox='0%200%200%200'%3E%3C/svg%3E)
RedakcjaModeratorInformujemy o zakończeniu naszej historii z lotami widokowymi w obecnej lokalizacji. W przyszłym roku mamy nadzieję pojawić się z nowym projektem i w nowym miejscu.
Balon widokowy Kraków
RedakcjaModeratorNews ten staramy się wysłać do Was od dwóch dni, niestety nieznana siła powstrzymuje wysyłaną przez nas pocztę. Oto jego treść:
„04.11.15 BC. Kolejne wyjście aklimatyzacyjne za nami. Biwak założyliśmy na przełęczy pomiędzy AIII a AIV. Po spędzonej nocy zamierzaliśmy wyjść wyżej granią w kierunku szczytu AIV. Po kilkuset metrach solidne tąpnięcie śnieżnej pokrywy stoku pod naszymi stopami zmusiło nas do szybkiej zmiany planów. W ciągu dnia i nocy nadal huczy od lawin. Palące słońce i niezmniejszająca się pokrywa śniegu nie sprzyjają poprawie warunków. Cóż za kombinacja! 🙂 Wierzymy jednak, że po coś to jest, że natura szykuje dla nas miłą niespodziankę 😉 Musimy czekać. Działamy bezpiecznie i nie podejmujemy się niepotrzebnego ryzyka. Aby wejść w ścianę potrzebujemy jeszcze minimum jednego biwaku w okolicach 6-6,3 tys. m n.p.m. Dolina Sethi Khola nie oferuje zbyt wiele możliwości wyjść aklimatyzacyjnych. Mamy do dyspozycji jedynie dwa zagrożone obecnie lawinowo podejścia. Po zejściu do bazy, dla zabicia czasu od razu wpadamy w swoje rytuały. Rozmawiamy, gramy i tęsknimy za „naszymi”, planujemy kolejne dni. Nastroje dopisują, nie możemy się doczekać chwili w której zajmiemy się w końcu tym po co tu przybyliśmy.. Mamy mnóstwo energii i zapału lecz w tego typu górach to nie wszystko. Najważniejsza jest cierpliwość i chłodna kalkulacja czy nasze organizmy są przygotowane do zmierzenia się z góra o wysokości ponad 7500 m n.p.m. Takiej granicy nie można przeskoczyć tym bardziej że na tej wysokości spędzimy prawdopodobnie kilka dni (kluczowe skalne trudności drogi – headwall).
Właśnie pada śnieg/grad wiatr w partiach podszczytowych góry wieje z prędkością ok 110 km/h / -25 stC. (dzięki za prognozy ;). Pojutrze o ile pogoda nam na to pozwoli planujemy kolejne wyjście do góry. Nasz Santa (kucharz) dwoi się i troi aby nam dogodzić i nadrobić braki mięsa w bazie, gdyby nie Beef Jerky (suszone mięso smakuje jak marzenie) i batony białkowe zabrane z Polski to pewnie skończylibyśmy jak bohater jednego z opowiadań Topora, pamiętacie?
Janusz z Michałem od rana grają w Asphalt Arborn 8, wyścigi samochodowe na iphone. Z każdym dniem osiągają coraz lepsze wyniki i jeżdżą lepszymi furami, gdyby tak można było w dolinach! 😉 Ja czytam, gryzmolę coś w notatniku lub komputerze. Gdy tylko coś mocniej zagrzmi w okolicy pędem wybiegamy z namiotu, żeby sprawdzić skąd leci tym razem? Nasza linia na razie wygląda na bezpieczną i to jest dobra informacja 😉 Nasz bałwan zaczyna się trochę topić, pomimo to również trzyma się dzielnie, w końcu pierwszy Polski 😉 Tyle u nas.
Trzymajcie się ciepło.Aktualne info:
06.11.15 BC. Przedwczoraj w nocy zaskoczył nas (nieprzewidziany w prognozach) kolejny duży opad śniegu. Zaśnieżona baza stała się jeszcze bardziej zaśnieżona a jakiekolwiek podejścia pod ściany niemożliwe. Pomimo słońca na tej wysokości śnieg już znacząco się nie topi i nie cementuje. Czekamy na dalszy rozwój wypadków.Góry
BCAIV Team
Janusz Gołąb, Michał Król, Marcin Tomaszewski
Polish Annapurna IV Expedition 2015






RedakcjaModeratorNa Forcie 41 w Mydlnikach jest… jak na każdym opuszczonym forcie. Syf utrzymywany użytkownikami obiektów.
Stan z dnia 4.11
RedakcjaModeratorInwersja w Tatrach. Na Kasprowym od rana świeci słońce a temperatura wynosi 12 stopni.
Należy jednak pamiętać o oblodzonych szlakach w wyższych partiach oraz w miejscach zacienionych. W takich miejscach panują trudne warunki i należy pamiętać o rakach.
http://kamery.topr.pl/
RedakcjaModeratorPod patronatem Klubu Podróżników Śródziemie, podobnie jak w latach ubiegłych, zapraszamy do Łodzi.
[b]XXII Targi – Regiony Turystyczne NA STYKU KULTUR 2016r.
[/b][b]
XXII Targi Regiony Turystyczne Na Styku Kultur to obowiązkowe wydarzenie dla instytucji i firm, które tworzą branżę turystyczną w Polsce. Każdy, kto zdecyduje się zaprezentować w Łodzi, będzie miał okazję przedstawić swój produkt lub usługę szerokiej publiczności i specjalistom w sposób efektowny
i bardzo skuteczny. Wystawcy przedstawią najciekawsze zakątki naszego kraju, zachwalając atrakcje turystyczne w swoich regionach, prezentując miejsca oraz sposoby spędzania wolnego czasu szerokiemu gronu zwiedzających. Targi Na Styku Kultur są ogromnie cenione wśród mieszkańców Łodzi i regionu za wspaniałą atmosferę i doskonałą obsługę klientów na profesjonalnie przygotowanych stoiskach.NOWA FORMUŁA TARGÓW NA STYKU KULTUR = MOC ATRAKCJI DLA KAŻDEGO[/b]
XXII edycja Targów Regiony Turystyczne NA STYKU KULTUR odbędzie się w nowej formule. Program wydarzeń towarzyszących zostanie przygotowany z myślą o wszystkich miłośnikach podróżowania
i aktywnego spędzania czasu. Każdy bez względu na wiek, wykształcenie czy zamożność znajdzie ofertę dostosowaną do swoich potrzeb. Podczas XXII edycji stawiamy przede wszystkim na wspólną zabawę, wymianę doświadczeń oraz nawiązywanie nowych kontaktów. W ostatni weekend lutego hala Expo-Łódź stanie się dla zwiedzających kopalnią pomysłów i niewyczerpalnym źródłem inspiracji związanych ze zwiedzaniem Polski i świata. Planujemy przygotować bogaty program imprez towarzyszących, który zadba o dobry nastrój dzieci, a dorosłych zainspiruje do częstszego podróżowania.Dla najmłodszych podróżników:
gry i zabawy z animatorami
warsztaty taneczne + pokazy tańca przez najmłodszych
warsztaty podróżnicze (przygotowanie do biwaku – co zabrać; jak spakować się w 5 minut)
pokazy cyrkowe
warsztaty z rękodzieła
turniej – „Rozpoznaj bohaterów bajek”
konkursy i quizy z atrakcyjnymi nagrodamiDla młodzieży i studentów:
konkurs wiedzy o Polsce
sporty ekstremalne
przegląd piosenki turystycznejDla nieco starszych…
turniej rycerski
grupy rekonstrukcyjne
pokazy sztuk walki
warsztaty kulinarne – „Poznaj smaki regionów”
prelekcje – jak zyskać formę przed wakacjami
konkurs na najsmaczniejszą potrawę – szefowie kuchni kontra gospodynie wiejskie
pokaz mody dawnej i współczesnejDla seniorów:
przegląd współczesnych form rekreacji ruchowej dla seniorów
zajęcia sportowe
prelekcje: jak podróżować bezpiecznie w każdym wieku
występy zespołów ludowychDla wszystkich:
spotkania z podróżnikami
spotkania z blogerami
warsztaty fotograficzne
konkurs fotograficzny – najpiękniejsze miejsca Polski
wycieczki po Łodzi
rajd rowerowyMOTYW PRZEWODNI
Dwudziesta druga edycja targów odbędzie pod hasłem: „Morze inspiracji…”. Zwiedzający będą mogli zapoznać się walorami przyrodniczymi i dorobkiem kulturowym Pomorza, poznać miejsca dotąd nieodkryte, posmakować regionalnych potraw, a przede wszystkim poczuć zimą klimat słonecznego lata. Regionem partnerskim jest Darłowska Lokalna Organizacja Turystyczna w Dorzeczu Wieprzy, Grabowej i Unieści. Ponadto w trzech strefach tematycznych: rodzinnej, kulinarnej i aktywności będzie można poznać miejsce, gdzie można spędzić czas z całą rodziną, skosztować tradycyjnych dań
i otrzymać wskazówki, jak wykonać je we własnym domu. Amatorzy miejskich atrakcji znajdą nowe inspiracje na spędzenie wolego czasu i wygrać ciekawe nagrody w konkursach.Na trenach targowych wydzielone będą następujące strefy aktywności:
STREFA RODZINNA:
parki rozrywki
parki tematyczne
ogrody zoologiczne
muzea
skansenySTREFA KULINARNA
produkty regionalne
produkty tradycyjne
enoturystykaSTREFA AKTYWNOŚCI:
kluby fitness, siłownie
szkoły tańca
szkoły sztuk walki
off-roadPodczas trzech dni targowych Łódź stanie się najważniejszym miejscem dla osób zainteresowanych podróżami, przygodami i odkrywaniem nowych zakątków Polski i świata. XXII Targi Regiony Turystyczne NA STYKU KULTUR odbędą się w terminie 26-28 lutego 2016 roku w Łodzi, w hali Expo-Łódź.
Attachments:
RedakcjaModeratorKolejny tydzień i kolejne nagrody. Na stronie konkursowej jest już podana prawidłowa odpowiedź na pytanie dot. Tarnowa, oraz podajemy nazwisko zwycięzcy:
https://klubpodroznikow.com/radio-pogodaW kolejnym konkursie zapraszamy do Miasteczka Galicyjskiego w Nowym Sączu.
http://www.miasteczkogalicyjskie.plNagrodą to voucher na miły weekend w Gościńcu Galicyjskim.
Pytanie konkursowe na antenie Radia Pogoda – wtorek o 20.00 i w środy o 21.00Pytanie konkursowe:
Zdjęcia do jakich filmów kręcone były na terenie Sądeckiego Skansenu i Miasteczka Galicyjskiego ?Miasteczko Galicyjskie
https://klubpodroznikow.com/content_page/140-skanseny/2063-miasteczko-galicyjskieGościniec Galicyjski
Attachments:
RedakcjaModerator8. 11. GRUZJA I KAUKAZO podróży Potockiego przez Stepy Astrachania na Kaukaz opowie nam Waldemar Ławecki – historyk, absolwent Uniwersytetu Warszawskiego. Podróżnik, pilot wycieczek, współzałożyciel Biura Turystycznego „Bezkresy”, twórca wszystkich jego programów, autor prawie wszystkich zdjęć ilustrujących programy wypraw. Biuro organizuje wycieczki na dawne Kresy Rzeczpospolitej do obecnej Ukrainy, Mołdawii, na Białoruś, Litwę, Łotwę, a także do Rosji, Azji Centralnej z Turkmenistanem, Uzbekistanem, Kirgistanem, Tadżykistanem i Kazachstanem, a od ponad dziesięciu już lat na Kaukaz: do Gruzji, Armenii, Azerbejdżanu oraz do Iranu.
WYPRAWA NA KAUKAZ HRABIEGO POTOCKIEGO – GODZ. 18.00!15.00-18.00
MUZYKA I ŚPIEWY gruzińskie w wykonaniu GIA&WAHO
POKAZ KULINARNY połączony z degustacją wina dzięki uprzejmości Smaki Gruzji Restauracja i winiarnia
STANOWISKO DLA NAJMŁODSZYCH
18:00
SLAJDOWISKO „Wyprawa na Kaukaz Jana Potockiego” poprowadzone przez p. Waldemara Ławeckiego z Biura Turystycznego BezkresyKoncert muzyki gruzińskiej w wykonaniu Gia&Waho, pokaz kulinarny połączony z degustacją dzięki uprzejmości Smaki Gruzji Restauracja i winiarnia, wieczorne slajdowisko „Wyprawa na Kaukaz Jana Potockiego” poprowadzone przez p. Waldemara Ławeckiego z Biura Turystycznego Bezkresy, konkursy z atrakcyjnymi nagrodami, wystawy, stanowiska dla dzieci – to wszystko już 8 listopada podczas DNIA GRUZJI! Zapraszamy do Pałac Pod Baranami od godz. 15!
Spośród przybyłych gości, zostaną rozlosowane cenne nagrody książkowe, m.in. „Rękopis znaleziony w Saragossie” Jana Potockiego w najnowszym przekładzie Anny Wasilewskiej, bilety do Kino Pod Baranami dla 2 osób , mapy oraz wiele gadżetów! Nagrodą główną jest bon o wartości 500 zł. na dowolną wycieczkę ufundowaną przez Biuro Turystyczne Bezkresy, rozlosowaną po zakończeniu imprezy.
Nie zabraknie upominków dla najmłodszych, biorących udział w warsztatach plastycznych: biletów do Kina pod Baranami na wybrany seans Baranki Dzieciom oraz książeczek.
[b]APLIKACJA – GRA O JANIE POTOCKIM
KONKURS POCZTÓWKOWY „HALO! POLSKA!”
KONKURS PLASTYCZNY DLA DZIECI I MŁODZIEŻY „KUFER PODRÓŻNY HRABIEGO JANA POTOCKIEGO”[/b]Harmonogram i regulaminy konkursów szukaj na: http://www.janpotocki2015.com oraz https://klubpodroznikow.com
„Obcując z kaukaskimi ludami, Jan Potocki, brał udział w ich czynnościach ich codziennego życia. Pił herbatę z masłem, zjadł udko, które ma podobno działanie napotne, polował na czaple z Kałmukami oraz słuchał pieśni kaukaskich trubadurów. Był również świadkiem ceremonii religijnych…”
RedakcjaModerator[b]PRZEZ ŚWIAT Z JANEM POTOCKIM – FESTIWAL
PODRÓŻNIKÓW || Through the world with Jan Potocki*SLAJDOWISKA *WYSTAWY *MUZYKA *TANIEC *POKAZY KULINARNE *KONKURSY *STANOWISKA DLA DZIECI[/b]
[b] SALE BALOWE PAŁACU POD BARANAMI RYNEK GŁÓWNY 27, KRAKÓW
8, 15, 22, 29 LISTOPADA 2015 (NIEDZIELA) GODZ.15.00-20.00[/b]Jedną z najbardziej wyrazistych cech Jana Potockiego była jego miłość do podróżowania – jego ciekawość świata, odwaga do opuszczenia znanego środowiska, zainteresowanie drugim człowiekiem, obcymi kulturami, terenami i ich historią. Przemieszczał się lądem, wodą i powietrzem, stanął na trzech kontynentach, spojrzał na niezliczoną ilość krajobrazów, od afrykańskich pustyń po ośnieżone szczyty Kaukazu, a wszędzie gdzie był, widział nie tylko teraźniejszość, ale i setki, a nawet tysiące lat poprzedzających jego czasy. Organizując Rok Potockiego zdajemy sobie sprawę, jak ważne jest rzetelne odmalowanie tego aspektu jego osobowości. Naszym celem jest nie tylko opowiedzenie o wojażach i przygodach Potockiego, ale i zarażenie jego pozytywną energią i determinacją w spełnianiu marzeń, zachęcenie do wzięcia z niego przykładu i ruszenie w nieznane, a co za tym idzie – przekonanie się, jaki ogrom satysfakcji może z tego płynąć, jak wiele bezcennych doświadczeń można zdobyć!PROGRAM:[b]8. 11. GRUZJA I KAUKAZ15.11. FRANCJA I HISZPANIA
22.11. TUNEZJA I MAROKO
29.11. MONGOLIA I CHINY[/b]
W każdą niedzielę, spośród przybyłych gości, zostaną rozlosowane nagrody książkowe, m.in. „Rękopis znaleziony w Saragossie” Jana Potockiego w najnowszym przekładzie Anny Wasilewskiej, bilety do Kina pod Baranami dla 2 osób , mapy oraz wiele gadżetów! Nagrodą główną jest bon o wartości 500 zł na dowolną wycieczkę ufundowaną przez Biuro Turystyczne Bezkresy, rozlosowaną po zakończeniu imprezy. Nie zabraknie upominków dla najmłodszych, biorących udział w warsztatach plastycznych: biletów do Kina pod Baranami na wybrany seans Baranki Dzieciom oraz książeczek.ZAGŁĘBIAJĄC SIĘ W HISTORIĘ POTOCKIEGO, MOŻEMY ODNALEŹĆ ŹRÓDŁO INSPIRACJI I MOTYWACJI DO DZIAŁAŃ Z POZORU NIERZECZYWISTYCH, ALE CZĘSTO WYKONALNYCH. JEGO POSTAĆ UDOWADNIA, ŻE MOŻNA ŻYĆ SPEŁNIAJĄC SWOJE MARZENIA!
Na wszystkie wydarzenia wstęp wolny!Organizator:
Fundacja New Era Art
Pragniemy przyczynić się do promocji wiedzy na temat tego wybitnego pisarza, naukowca i wolnomyśliciela w 200. rocznicę śmierci Jana Potockiego. Obchody te są okazją do przedstawienia mało znanego oblicza autora „Rękopisu znalezionego w Saragossie”, jako niestrudzonego podróżnika, pierwszego polskiego aeronauty,
archeologa, etnologa i wielkiego marzyciela. Uczczenie pamięci swojego imiennika przez Jana Potockiego – prezesa Fundacji, ma dla niego osobiste znaczenie poprzez wzgląd na wspólne korzenie i tradycję rodzinną. Naszą intencją jest uczynić Pałac pod Baranami, gdzie mieści się siedziba fundacji, miejscem godnym uwagi nie tylko ze względu na jego bogatą historię jako miejsca uważanego za artystyczną siedzibę Krakowa ale również ośrodka, umożliwiającego społeczeństwu poznanie bogactwa światowego dorobku kulturowego i swobodną wymianę doświadczeń twórczych oraz artystycznych.Współorganizator:Klub Podróżników Śródziemie, AQL, Pałac Pod Baranami, Galeria pod Baranami, Pracownia dla Dzieci
Partnerzy:
Małopolska Organizacja Turystyczna, Kino Pod Baranami, Krakow Balloon Team, Narodowy Stary Teatr im. Heleny Modrzejewskiej, Teatr Groteska, Teatr Ludowy, Nautilus, Biuro Turystyczne Bezkresy, Smaki Gruzji – Restauracja i winiarnia, Instytut Konfucjusza w Krakowie, Dom Polski w Tunezji, Korporacja Ha!art, Nocowanie.pl, KRAKOWSKA SZKOŁA FLAMENCO ALMORAIMA, Wydawnictwo Bezdroża, Elite – Księgarnia Hiszpańska, Mindhelix
Patronat medialny:
TVP Kraków, Radio Kraków, Dziennik Polski, Literatura Wywrota.pl , Polska Niezwykła Twoja Malopolska, Wrota Malopolski, Sztuka inwestowania w sztukę kulturaonline.pl, ARTzona, Wczasy MagWydarzenie organizowane jest pod patronatem Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego
Rok Jana Potockiego odbywa się pod auspicjami UNESCOHarmonogram oraz regulaminy konkursów znajdziesz na: http://www.janpotocki2015.com
RedakcjaModerator2 listopada a w Tatrach „upalnie” 🙂 Słońce świeci w najlepsze a na termometrze 13 stopni …
Na stokach nasłonecznionych, śniegu już nie ma. Po stronie północnej jednak warunki zimowe i zapewne tak już zostanie do wiosny. Przy takich skokach temperatury, śnieg jest mocno ubity a na wytopionych miejscach leży warstwa lodu. Raki w takich miejscach to podstawa.
http://kamery.topr.pl/Buczynowa Dolinka
Goryczkowa z Kasprowego
-
AutorWpisy








![IMG_20151028_143546[1].jpg](https://www.klubpodroznikow.com/wp-content/uploads/2015/11/IMG_20151028_1435461-9ec.jpg)
![IMG_20151028_172946[1].jpg](https://www.klubpodroznikow.com/wp-content/uploads/2015/11/IMG_20151028_1729461-32e.jpg)







