Tatry nie tylko dla orłów
„Tatrzański król” czyli Gerlach pnie się na wysokość 2654 m n.p.m. Prowadzą na niego dwie drogi turystyczne, nie wymagające dużych umiejętności wspinaczkowych – przez Batyżowiecką lub Wielicką Dolinę. Oba wejścia są długie, męczące i dość trudne, ale satysfakcja ze zdobycia najwyższego szczytu – niezapomniana. Nieco krótsza jest droga przez tzw. Batyżowiecką Próbę, natomiast wejście z leżącej po drugiej stroni grani doliny Wielickiej (dla odmiany – drogą przez Wielicką Próbę) jest zdecydowanie dłuższe i mylne orientacyjnie. W obu przypadkach najczęściej startuje się ze Schroniska Wielickiego, a do pokonania jest prawie 1000 metrów podejścia, gdzieniegdzie z pomocą klamer i łańcuchów. Na amatorów pieszych eskapad czekają również tak urokliwe szczyty jak Łomnica (gdyby kolejka do kolejki była zbyt długa…), Staroleśny Szczyt czy Kończysta. Można też pokusić się o bardziej ambitniejsze wspinaczki, wśród których najpiękniejszą jest przejście ostrą jak brzytwa granią Wideł. Wszystko zależy od umiejętności turystów i warunków pogodowych. Warto tu odpowiedzieć sobie na jedno pytanie: czy wędrować samemu czy z przewodnikiem? Ta druga opcja, z której w Polsce raczej rzadko korzystamy jest znacznie bardziej popularna na Słowacji, nie mówiąc już o Alpach czy innych wysokich pasmach świata. Z usług przewodników naprawdę warto korzystać, bo uprawnieni przewodnicy znają nie tylko drogi na szczyt na pamięć, ale przede wszystkim są doskonale przygotowani na każdą zmianę warunków pogodowych. Poza tym przewodnik w czasie wyprawy to prawdziwy towarzysz podróży – rozmowny, dobrze poinformowany, nigdy nie mrukliwy i pyszałkowaty. To człowiek znający góry i cieszący się z możliwości pokazania ich turystom. A ponieważ zwykle wycieczki odbywają się w małych grupach do 3-5 osób, można poznać wspaniałych ludzi, pasjonatów zdobywania gór. Bo czy ktoś bez pasji rwałby do zdobycia turni przeznaczonych tylko dla orłów?.
Więcej informacji na temat wycieczek wysokogórskich w Tatrach można znaleźć na stronie www.regiontatry.sk
Słowackie Tatry, zarówno te wysokie jak i niskie, przyciągają jak magnes również zapalonych rowerzystów. Najlepszym punktem wypadowym dla rowerzystów są okolice Liptowskiego Mikulasza, a za szczególnie atrakcyjną bazę wypadową uchodzi Tatralandia i znajdująca się nie daleko Rużomberka – Beszeniowa. Są to baseny termalne oferujące nie tylko zaplecze wellnessowe ale i hotelowe oraz restauracyjne. A wiadomo przecież, że nic tak dobrze nie wpływa na regenerację po męczącym dniu jak kąpiel lub wizyta u masażysty.
