- Ten temat ma 9 odpowiedzi, 2 głosy, a ostatnio został zaktualizowany 13 lat, 8 miesięcy temu przez
Albin Marciniak.
-
AutorWpisy
-
2012-05-31 o 23:44 #130508
RedakcjaModeratorZapraszamy od 9 rano w sobotę!
Miejscowość z której wypływamy nazywa się Grabie, ok. 3km za śluzą
Przewóz. Współrzędne: GPS N: 50° 2′ 37″ E: 20° 8′ 1″. Należy skręcić
tam z drogi wzdłuż Wisły, wjechać 'na wał’ w kierunku stadionu
piłkarskiego, a potem jak najbliżej do Wisły. Nie da się zjechać
samochodem na samą plażę.
Będziemy tam już o godzinie 8 rano, będziemy rozpakowywać tratwę.
Musimy ją przewieźć na dwa razy. O 9 pierwszy transport będzie już rozpakowany, część osób zostanie na plaży i będzie składało sprzęt.Planowo przepłyniemy z miejscowości Grabie do Niepołomic.
.
Attachments:2012-05-31 o 23:57 #130509
Albin MarciniakModeratoroo, w sobotę o 9 w Niepołomicach mogę się zjawić by zobaczyć poczynania naszych znajomych 🙂
2012-06-03 o 01:03 #130531
Albin MarciniakModeratorProjekt pod patronatem Klubu Podróżników Śródziemie -„Baltica” który jest częścią akcji Czyste Tatry rozpoczęty!
Dzisiaj od 9.00 w Grabiu z dużym zaangażowaniem rodziców budowali tratwę z wcześniej przygotowanych butelek, palet i desek, a jutro załoga Baltica Project wyruszy , by na odcinku 861km pomiędzy Krakowem a Bałtykiem, zbierać śmieci wzdłuż brzegu, promować zdrowy styl życia i edukować.
Załoga została wyposażona w specjalny plecako-worek na śmieci i spory zapas worków biodegradowalnych 'Jana Niezbędnego’
oraz materiały promocyjne.
Na miejscu pojawiło się dzisiaj TVN 24, wcześniej można było usłyszeć też o projekcie w radio.
Życzymy sukcesu!A dziś tak spędziliśmy wspólnie dzień
[center]


Z latawca Michała wyglądało to tak:
[center]
2012-06-04 o 18:16 #130540
Albin MarciniakModeratorKrótkie relacje z butelkowego okrętu 'BALTICA’ :
„136km Wisły za nami. Nocna walka z burzą 1:0 dla nas. Zuli wodoodporny telefon utonął…”
[center]

I w dzisiejszym Dzienniku Polskim: Z Krakowa do Gdańska na ekologicznej tratwie z butelek
2012-06-05 o 05:39 #130544
Albin MarciniakModerator„Po całym dniu walki z żywiołem, zbieramy się do spania!
Jest tylko problem: wszyscy miejscowi rybacy biorą nas za Indian… Nie, nie dlatego, że płyniemy tratwą. Po prostu nikt nie wpadł na to, żeby posmarować sobie twarz kremem z filtrem.”Z pokładowego życia:
[center]
2012-06-11 o 02:37 #130602
Albin MarciniakModerator„200km Wisly za nami!”
[center]
2012-06-11 o 02:39 #130603
Albin MarciniakModeratorCzwartek 07.06.2012; w pobliżu: Suchorzów, Tarnobrzeg
„Dzisiaj nurt i pogoda nam sprzyja i plyniemy 4 predkoscia glonowa!
Sniadanie bylo o 5, wiec pora na obiad!”[center]
2012-06-13 o 15:58 #130647
Albin MarciniakModeratorAhoj przygodo! Na plaży w miejscowości Grabie obudziło nas słońce i pokrzykiwania rybitw. Damska część załogi wybrała się na poranną przebieżkę, panom pozostawiając kwestię śniadania oraz uporządkowania pokładu. Na tak niewielkiej przestrzeni (tratwa ma wymiary 3,20×6 metrów), gdzie większość miejsca zajmuje namiot, łatwo o nieporządek. Nam udało się wprowadzić prawdziwy chaos już pierwszego dnia… 🙂 Z rana dotarli do nas jeszcze ostatni członkowie załogi, w tym Tato Zuli, doświadczony wodniak, który wprowadził nas w świat żeglugi śródlądowej. Zaczęło się od Twprowadzenia z zakresu bezpieczeństwa na wodzie. Cała załoga ubrana była w kamizelki asekuracyjne. Jeszcze tylko krótkie tłumaczenie jak korzystać z wioseł, jak klarować liny i podawać je osobie stojącej na brzegu i byliśmy gotowi!
Tego pierwszego dnia załoga składała się aż z 9 osób. Tłok na tratwie spowodował, że mimo iż koryto Wisły na dość długim odcinku za Krakowem jest uregulowane, i nie spodziewaliśmy się żadnych mielizn czy innych przeszkód na trasie, to 2 osoby zawsze płynęły przodem w kajaku, wytyczając tratwie bezpieczną drogę. Okazuje się że przy dobrej pogodzie i komunikacji sterowanie naszym okrętem wcale nie jest trudne i nie wymaga dużego wysiłku. Większość czasu spędzamy podziwiając nadwiślańskie widoki i czytając książki. Wakacje…
Tak wygląda życie na tratwie przy dobrej pogodzie i uregulowanym korycie rzeki. Jednak już drugiego dnia mieliśmy odkryć zupełnie inne oblicze Wisły! Tym razem jako 7-osobowy zespół wyruszyliśmy z okolic wsi Świniary w kierunku Morza Bałtyckiego. Pogoda dopisywała gdy po raz pierwszy stanęliśmy na mieliźnie. Woda sięgała nam miejscami do kostek, a zanurzenie tratwy to aż 30cm! Byliśmy zmuszeni nie tylko my sami zejść z pokładu, ale jeszcze znieść do wody najcięższy sprzęt. Tak oto wylądowaliśmy na środku rzeki z kuchenką gazową, baniakami na wodę i namiotami w rękach. Tego samego dnia udało się nam jeszcze raz stanąć na środku rzeki. Tym razem odpowiedzialny był za to konar, a konkretniej: kilka konarów, które blokowały nam jakikolwiek ruch. Sytuacji nie poprawiała późna pora oraz padający deszcz. Ostatecznie, dzięki współpracy wszystkich załogantów, udało się nam wypłynąć na głęboką wodę.
Z dnia na dzień załoga stawała się coraz bardziej zgrana i pracowita. Co rano naprawialiśmy ‘biały daszek’, który nie wytrzymywał naporu nocnych ulew i wiatru, gotowaliśmy jajecznicę oraz ‘coś z sosem’… We wszystkich mijanych miejscowościach ludzie odnosili się do nas bardzo życzliwie, umożliwiając wysuszenie ubrań (3 dni deszczu i WSZYSTKO na tratwie jest mokre), uzupełnienie zapasów wody i nocleg. W piątek 8 czerwca dopłynęliśmy do Sandomierza, gdzie udzielono nam schronienia w przystani WOPRu. Fantastyczne warunki sanitarne oraz gościnność ratowników pomogły nam przygotować się do kolejnego etapu wyprawy…







2012-06-13 o 16:04 #130648
Albin MarciniakModeratorAhoj przygodo, nadchodzimy! Będziemy ciepło wspominać pobyt w stacji WOPRu w Sandomierzu, ale przed nami długa droga, gościnność mieszkańców innych nadwiślańskich miejscowości, zapierające dech w piersiach widoki, spotkania i wykłady! W Sandomierzu wymieniliśmy załogę, uzupełniliśmy zaopatrzenie spiżarki i wyruszyliśmy w drogę, tym razem w 5-cio osobowym składzie.
Już zapomniałam jak trudne mogą być początki, zwłaszcza przy złej pogodzie. Pierwszego dnia, przy wyjściu z portu, towarzyszył nam wiatr. Tratwa jest nieszczególnie opływowa, co utrudnia sterowanie, a prędkości jakie rozwijamy tylko nieznacznie przekraczają prędkość nurtu rzeki. Mimo drobnych kłopotów tego pierwszego dnia udało się nam dotrzeć do miejsca, w którym San wpada do Wisły i dwie potężne rzeki płyną odtąd razem w stronę Morza Bałtyckiego.
Naszym następnym przystankiem był Józefów nad Wisłą, gdzie w miejscowej szkole zostaliśmy bardzo życzliwie ugoszczeni i przeprowadziliśmy prezentacje dla uczniów różnych grup wiekowych. Opowiadaliśmy o samym projekcie, ale przede wszystkim o ekologii oraz potrzebie ochrony najbliższego środowiska, a także o oddziaływaniach pomiędzy ekosystemami całego świata. Zajęcia zainteresowały zwłaszcza dzieciaki z klas 4-6, które zasypały nas pytaniami dotyczącymi szczegółów konstrukcyjnych tratwy i przygód po drodze. Wspomniałam więc o licznych mieliznach, utopionym już pierwszego dnia telefonie, o uprzejmych rybakach i pomocy którą otrzymaliśmy od wielu 🙂 Nie pozwolono nam odejść bez obiadu i na kolejne spotkanie wyruszyliśmy najedzeni. Chwilowa przerwa od deszczu umożliwiła także wysuszenie namiotu i śpiworów, które całkowicie zamokły w nocy podczas gwałtownej burzy.
Kolejne spotkanie odbyło się już na wodzie, a potem przeniosło na jedną z wysp na Wiśle, gdzie Robert Rudolf, ornitolog i ochroniarz przyrody, co roku organizuje obóz ornitologiczny połączony z akcją obrączkowania ptaków. Dowiedzieliśmy się wiele na temat programu obrączkowania ptaków, zwyczajów mieszkańców wyspy (której symbolem jest mały rudzik, ale podobno sama wyspa jest domem dla setek różnych gatunków ptaków!) oraz ochrony przyrody na obszarach Natura 2000. Napiszę tylko, że ja sama (Zula) mam ochotę wrócić na obóz w Kaliszanach w okolicach września i października, kiedy ludzie z całej Polski zjeżdżają się pomagać obrączkować ptaki!
Niestety, nie mogliśmy spędzić na wyspie tyle czasu, ile byśmy chcieli. Czekała nas długa droga, inne zapierające dech w piersiach widoki oraz kolejna załoga, która na pokład tratwy miała wejść w Kazimierzu Dolnym. Zabudowania tego pięknego i gościnnego miasta zobaczyliśmy już we wtorek po południu, a w pierwszej kolejności wybraliśmy się na długi spacer po uroczej starówce!






2012-06-19 o 17:24 #130683
Albin MarciniakModeratorZacumowali w Cudzie nad Wisłą w Warszawie 🙂
Można także posłuchać jak Mateusz Jeziorski i Zula Łukasik opowiadali o Baltice w dzisiejszym 'Poranku’ w Czwórce
Ekologiczny spływ Wisłą: 861 km na „butelkowej” tratwie -
AutorWpisy
- Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.





















