- Ten temat ma 79 odpowiedzi, 3 głosy, a ostatnio został zaktualizowany 11 lat, 2 miesiące temu przez
Anonimowy.
-
AutorWpisy
-
2014-10-24 o 14:08 #143822
Anonimowy
GośćMoże jednak „misiek” ma coś za „uszami” bo wciąż się ukrywa :woohoo: i pewnie zmienia wygląd…
2014-10-24 o 23:02 #143828Anonimowy
GośćNiedźwiedź nie zawinił, a z całego nieszczęśliwego zdarzenia w Bieszczadach, powinniśmy wyciągnąć wnioski, aby w przyszłości podejmować rozważne decyzje i nie urządzać bezzasadnych „polowań” na niedźwiedzia. Zdaniem eksperta zajmującego się badaniem bieszczadzkich niedźwiedzi, dra Wojciecha Śmietany, niedźwiedź zranił się dopiero podczas gryzienia pojazdu, a jego zachowanie było reakcją na „atak quada”, bo zapewne tak to wyglądało ze strony niedźwiedzia – informuje organizacja ekologiczna WWF Polska.
Atak niedźwiedzia nie był przyczyną śmierci człowieka – mówi dr Wojciech Śmietana. – Mało tego, prawdopodobnie nie doszło nawet do znikomego naruszenia ciała przez niedźwiedzia. Decyzja o zastrzeleniu niedźwiedzia okazała się zatem pochopna. Sprawdziłem też krwawe ślady na quadzie. Wszystko wskazuje na to, że ślady są mieszanką krwi i śliny, co może świadczyć o tym, że niedźwiedź ranił się podczas gryzienia pojazdu. Rana była w jamie ustnej, być może zranił język. Dlatego niedźwiedź, gdy już opuszczał teren całego zdarzenia nie zostawiał krwawego śladu – krew połykał – a psy nie mogły podjąć tropu.
Zwróćmy uwagę na to, że quad został pogryziony przez niedźwiedzia dopiero w momencie, kiedy ratownicy wrócili, żeby zabrać pojazd – dodaje Śmietana. – Była to z jego strony demonstracja siły, co wskazuje, że jest to raczej despotyczny osobnik. Poza tym niedźwiedź był silnie pobudzony wcześniejszym „atakiem quada”, hałasem robionym przez zbliżających się ludzi i zapachami z ciała martwego człowieka. Rozstaw kłów oraz wielkość tropu wskazują, że był to dorosły samiec. Pomimo swojego dominującego charakteru nie zaatakował jednak ludzi, ale chciał tylko, żeby opuścili teren, na którym znajdował się intrygujący go obiekt, czyli martwe, rozkładające się już ciało, którego jednak jeszcze nie naruszył. Ponieważ niedźwiedź do tej pory nie zranił żadnej osoby, istnieje duża szansa, że nie odniósł poważnego urazu atakując pojazd. Nie należy kontynuować akcji poszukiwań zwierzęcia. Jego tropienie, nękanie psami oraz osaczanie w celu uśpienia i zbadania mogłoby się zakończyć tragicznie. Zasięg celnego strzału z najlepszych strzelb weterynaryjnych ze strzykawką o pojemności 3 ml wynosi 25 metrów, a lek zaczyna działać po minimum 5 minutach. Co by się mogło stać przez te 5 minut można sobie wyobrazić.
Warto wyciągnąć z tego zdarzenia wnioski na przyszłość – tłumaczy Natalia Kryt z WWF Polska. – Przy każdym zgłoszeniu agresywnego zachowania niedźwiedzia, należy najpierw dobrze poznać przyczyny zaistnienia sytuacji konfliktowej. Nie można też podsycać atmosfery zagrożenia, co niestety udzieliło się nie tylko mediom, ale też osobom odpowiedzialnym za akcję poszukiwania niedźwiedzia. Należy też pamiętać, że niedźwiedzie są dzikimi zwierzętami i powinniśmy zachowywać bezpieczny dystans do tych zwierząt. Bieszczady są jedną z ostatnich dwóch ostoi tego drapieżnika.
źródło. WWF Polska
Attachments:2014-10-24 o 23:04 #143830Anonimowy
GośćRaven a jednak wyszło na Twoje! 😉
Attachments:2014-10-27 o 19:23 #143854Anonimowy
GośćChyba to będzie koniec tej „misiowej” historii…
Poszukiwania niedźwiedzia w Bieszczadach zawieszone
W związku z wstępnymi wynikami sekcji zwłok 60-latka z Olszanicy, wskazującymi, że sprawcą śmierci nie był niedźwiedź, który w niedzielę 19 października zaatakował ratowników GOPR poszukujących zaginionego, podjęto decyzję o wstrzymaniu poszukiwań drapieżnika.
Teren jest jednak monitorowany przez leśników za pomocą fotopułapek. Grupa powołana przez Bogusława Famielca, dyrektora RDLP w Krośnie i koordynatora działań pozostaje w dyspozycji i w razie pojawienia się zagrożenia jest gotowa do działań
Attachments:2014-12-03 o 04:10 #144294Anonimowy
GośćWiem ,że temat o Bieszczadzkim niedźwiedziu już zakończony ale jako ciekawostkę podaję historię niedźwiedzia Wojtka. Pewnie każdy już ją gdzieś słyszał, jak to dzielny niedźwiadek walczył z oddziałem Gen. Andersa pod Monte Cassino 🙂
W czasie II Wojny Światowej polskim żołnierzom z 22. Kompanii Zaopatrywania Artylerii w 2. Korpusie Polskim dowodzonym przez generała Władysława Andersa, towarzyszyło niezwykłe zwierzę. Do szeregów wstąpił niedźwiedź. Zwierzę spało, spożywało posiłki i brało udział w bitwach razem z żołnierzami.
51 lat temu zdechł kapral niedźwiedź Wojtek. Zwierzak urodził się w 1941 roku w okolicach Hamadan w Persji.
Adopcja niedźwiadka
W kwietniu 1942 roku polscy żołnierze z 22. Kompanii Zaopatrywania Artylerii w 2. Korpusie Polskim, który dowodzony był przez generała Andersa, podczas podróży do Palestyny odkupili małego niedźwiadka od napotkanego chłopca.
Niedźwiedź Wojtek karmiony był przez żołnierzy mlekiem, prosto z butelki po wódce. Słyszy się legendy, że zwierzak potem bardzo lubił tego typu trunki.
Kapral WojtekPrzez Wojsko Polskie został mu nadany tytuł kaprala. Wojtek, gdy dorósł, wraz z żołnierzami brał udział między innymi w bitwie pod Monte Cassino. Podczas tego wydarzenia pomagał Polakom nosić skrzynie z amunicją. Od tamtej pory niedźwiedź stał się symbolem 22. Kompanii.
22. Kompania stała się jego rodziną
Wojtek był łagodny, nigdy nie doszło do aktu agresji z jego strony. Opiekunowie byli dla niego jak rodzina. Niedźwiedź, kiedy był młody, spał z żołnierzami pod jednym dachem, a gdy podrósł została dla niego przeznaczona duża skrzynia. Według opowieści zwierzak nie lubił sam spać i przychodził się przytulić na żołnierską pryczę. Ulubionym zajęciem niedźwiedzia była jazda wojskową ciężarówką. Najlepiej się czuł w szoferce. Dodatkowo uprawiał z żołnierzami „zapasy”, które z reguły wygrywał, a przegranego zawsze pocieszał liźnięciem.Niedźwiedź przeniesiony do Szkocji
Po skończonej wojnie cała Kompania została przeniesiona do Glasgow w Szkocji. Wojtek stał się maskotką wszystkich żołnierzy, a także mieszkańców okolicy.
Żołnierze po zakończonej wojnie mogli wracać do domów. Zapadła decyzja, że Wojtek zamieszka w zoo w Edynburgu.
Miś nie został jednak sam, gdyż żołnierze co rusz go odwiedzali. Często, ku zdziwieniu zwiedzających, wojskowi przeskakiwali ogrodzenie, żeby bezpośrednio pobyć ze zwierzęciem. Wraz z mijającymi latami zainteresowanie Wojtkiem malało. Zwierzę stawało się osowiałe, prawdopodobnie z tęsknoty za znajomymi twarzami.
Kapral Wojtek odszedł w grudniu 1963 roku. Przeżył dwadzieścia dwa lata.

http://tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pogoda/ciekawostki,49/niedzwiedz-wojtek-bohaterem-wojska-polskiego-podczas-wojny-nosil-amunicje,151469,1,0.htmlHistoria ta pokazuje, że z niedźwiedziem jednak można żyć w zgodzie 🙂
Attachments: -
AutorWpisy
- Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.




