Docieramy na Przełęcz Bobrowiecką gdzie przebiega granica a jak przebiega widać dokładnie po gołym Polskim zboczu.

Widoków wiele nie było wiec ruszamy w stronę Grzesia żółtym szlakiem
Na Grzesiu (1653m) kolejne grupa przyszłych przewodników

Ruszyliśmy dalej w stronę Rakonia a po drodze na rozgrzewkę... :-)
Karolina, Darek, Mariusz i Patrycja

Z mgieł wyłania się kolejna grupa kandydatów na przewodników
Docieramy na Rakonia (1879m) a tu także kandydaci...
Docieramy na przełęcz pod Wołowcem gdzie postanawiamy jednak wejść na szczyt mimo że czasu ze słońcem pozostało niewiele.

Skończyła się zabawa a zaczęły się schody... i brnięcie w śniegu ze sporym wiatrem.
Na Wołowcu wiało konkretnie i czuć było już oddech zimy
Po krótkiej "rozgrzewce" na szczycie, schodzimy we mgle ...
im niżej schodzimy tym bardziej zaczyna przebijać się słońce
aż tu nagle wyłaniają się niesamowite widoki
nie o takie widoki chodziło ale Karolina z Patrycją dziwnią pozę przybrały...
zaczęło się ostre pstrykanie bo widoki nieziemskie ...

"piątka" w komplecie na zboczu Wołowca a tutaj każdy z nas miał niesamowity spektakl...
Widmo Brockenu
Widmo Brockenu, mamidło górskie, zjawisko Brockenu – rzadkie zjawisko optyczne spotykane w górach, polegające na zaobserwowaniu własnego cienia na chmurze znajdującej się poniżej obserwatora. Zdarza się, że cień obserwatora otoczony jest tęczową obwódką zwaną glorią.
Zjawisko obserwowane jest najczęściej w wyższych górach w warunkach, gdy obserwator znajduje się na linii pomiędzy Słońcem a chmurą, która położona poniżej obserwatora odgrywa rolę ekranu. Zjawisko obserwowane w górach daje ponadto efekt pozornego powiększenia cienia obserwatora – projekcja naturalnej wielkości cienia obserwatora na tle oddalonych gór sprawia, iż wydaje się on powiększony.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Widmo_Brockenu
Rakoń w zachodzacym słońcu
widok na Bobrowiecką Dolinę i Tatry Słowackie po lewej
fotki, fotki, fotki
i upadki ...
po zrobieniu setek fotek ruszamy w dół w stronę schroniska

Polaków schroniskowe rozmowy
kolejny dzień i jesteśmy już na Iwanickiej Przełęczy

Przed schroniskiem na Ornaku tłumnie i kolorowo a brakuje tylko osóbek w "japonkach"
mamy kozaczki , szpileczki i czapki z rogami a także kowbojów maści wszelakiej ...

W drodze powrotnej zbaczamy do Jaskini Raptawickiej i udało mi się pozytywnie zaskoczyć kilka osób.

W jaskini eksploracja i oczywiście zdjęcia
Po wyjściu na szlak tradycyjnie już Pati zalicza "siad płaski" :-)

Dałem się namówić i przeżyłem traumę wędrując przez Krupówki.
W poszukiwaniu golonki z grila i innych smakołyków dotarliśmy do tradycyjnej knajpki z gwoździami wystajacymi z szafy czychajacymi na turystów ...
Po obfitym jedzeniu wracamy do szarej rzeczywistości z postanowieniem że już niebawem ponownie zawitamy w Tatry ... nasze Tatry ...