Wyjazd był kolejnym z cyklu zwiedzania stolic Europy. Wyjeżdżając z Polski nie mogłam sobie namalować w głowie co to za miasto, a nawet miałam pewne obawy, że będzie prowincjonalne, szare, brudne, bez jakiegokolwiek uroku, a tu duże pozytywne zaskoczenie- miasto zamieszkane przez około 2 miliony ludzi. Mocna ekonomia, dobra infrastruktura, różnorodni ludzie. Wydaje mi się że Serbowie nie chcą lub nie potrafią „sprzedać” tego czym mogą się naprawdę szczycić.

Z Kalemegdanu wyjść można wprost na główny deptak miejski czyli ulicę Kneza Mihaila. Znajduje się tam pełno restauracji, kawiarenek, sklepików i butików. Na terenie deptaku znajduje się także fontanna z wodą zdatną do picia.
Z deptakiem sąsiaduje Plac Republiki, miejsce spotkań mieszkańców stolicy. Znajduje się tam muzeum, teatr narodowy oraz pomnik konny. Stolica Serbii pełna jest podobnych skwerów i parków. Godnymi uwagi są m.in. Plac Nikoli Pasića z ogromną fontanną i widokiem na serbski parlament, Plac Karadziordzia gdzie przez cały dzień spotkać można bawiące się dzieci, czy park Tasmajdan który prowadzi do pięknej Cerkwi św. Marka. Każdy skwer i park obowiązkowo musi posiadać chociaż jeden pomnik lub popiersie.

Cerkiew świętego Sawy (serb. Hram svetog Save) – jedna z największych cerkwi prawosławnych na świecie, znajdująca się w Belgradzie. Cerkiew zbudowano w miejscu starej świątyni, która spłonęła w XVI wieku. Odbudowę planowano już pod koniec XIX wieku, jednak projekt ukończono dopiero w 1985 roku. Nadal nie zostały ukończone wnętrza cerkwi.
opracowanie & foto
Karolina Zięba-Kulawik

