Ahoj przygodo, nadchodzimy! Będziemy ciepło wspominać pobyt w stacji WOPRu w Sandomierzu, ale przed nami długa droga, gościnność mieszkańców innych nadwiślańskich miejscowości, zapierające dech w piersiach widoki, spotkania i wykłady! W Sandomierzu wymieniliśmy załogę, uzupełniliśmy zaopatrzenie spiżarki i wyruszyliśmy w drogę, tym razem w 5-cio osobowym składzie.
Już zapomniałam jak trudne mogą być początki, zwłaszcza przy złej pogodzie. Pierwszego dnia, przy wyjściu z portu, towarzyszył nam wiatr. Tratwa jest nieszczególnie opływowa, co utrudnia sterowanie, a prędkości jakie rozwijamy tylko nieznacznie przekraczają prędkość nurtu rzeki. Mimo drobnych kłopotów tego pierwszego dnia udało się nam dotrzeć do miejsca, w którym San wpada do Wisły i dwie potężne rzeki płyną odtąd razem w stronę Morza Bałtyckiego.
Naszym następnym przystankiem był Józefów nad Wisłą, gdzie w miejscowej szkole zostaliśmy bardzo życzliwie ugoszczeni i przeprowadziliśmy prezentacje dla uczniów różnych grup wiekowych. Opowiadaliśmy o samym projekcie, ale przede wszystkim o ekologii oraz potrzebie ochrony najbliższego środowiska, a także o oddziaływaniach pomiędzy ekosystemami całego świata. Zajęcia zainteresowały zwłaszcza dzieciaki z klas 4-6, które zasypały nas pytaniami dotyczącymi szczegółów konstrukcyjnych tratwy i przygód po drodze. Wspomniałam więc o licznych mieliznach, utopionym już pierwszego dnia telefonie, o uprzejmych rybakach i pomocy którą otrzymaliśmy od wielu 🙂 Nie pozwolono nam odejść bez obiadu i na kolejne spotkanie wyruszyliśmy najedzeni. Chwilowa przerwa od deszczu umożliwiła także wysuszenie namiotu i śpiworów, które całkowicie zamokły w nocy podczas gwałtownej burzy.
Kolejne spotkanie odbyło się już na wodzie, a potem przeniosło na jedną z wysp na Wiśle, gdzie Robert Rudolf, ornitolog i ochroniarz przyrody, co roku organizuje obóz ornitologiczny połączony z akcją obrączkowania ptaków. Dowiedzieliśmy się wiele na temat programu obrączkowania ptaków, zwyczajów mieszkańców wyspy (której symbolem jest mały rudzik, ale podobno sama wyspa jest domem dla setek różnych gatunków ptaków!) oraz ochrony przyrody na obszarach Natura 2000. Napiszę tylko, że ja sama (Zula) mam ochotę wrócić na obóz w Kaliszanach w okolicach września i października, kiedy ludzie z całej Polski zjeżdżają się pomagać obrączkować ptaki!
Niestety, nie mogliśmy spędzić na wyspie tyle czasu, ile byśmy chcieli. Czekała nas długa droga, inne zapierające dech w piersiach widoki oraz kolejna załoga, która na pokład tratwy miała wejść w Kazimierzu Dolnym. Zabudowania tego pięknego i gościnnego miasta zobaczyliśmy już we wtorek po południu, a w pierwszej kolejności wybraliśmy się na długi spacer po uroczej starówce!






