Merkaptany to substancje aromatyczne, ale o zapachu nieszczególnie przyjemnym dla powonienia. Przypominają woń lisa albo zgniłej kapusty. Pewien chemik wracał z pracy, gdzie miał kontakt z merkaptanami zatłoczonym tramwajem i wokół niego było względnie luźno – to samo myślałem o kolejce.
Substancja ta ma też swój epizod w historii Czech. Bańka wypełniona merkaptanem została rzucona na czeskie zomo podczas aksamitnej rewolucji w 1989 roku. Sprzęt i mundury opryskanych musiały zostać spalone, zaś sami ochlastani zostali wywiezieni na kilkutygodniową kwarantannę, bo nie sposób było z nimi wytrzymać.
Czesi mają w smrodzeniu długą tradycję – jak opisuje Jarosław Haszek, w 1908 roku skutecznie przerwano procesję i ingres biskupa za pomocą zgniłych serków ołomunieckich, które w stanie świeżym cuchną jak przepocone skarpetki.