Wspaniały wyjazd, wspaniali ludzie, wspaniałe ognisko, wspaniałe kiełbaski, wspaniała atmosfera, wspaniała gitara, wspaniałe (mam nadzieję) śpiewy!
Nieco mniej wspaniałe sterty śmieci na szlakach – że o samych Sromowcach (a nawet poboczach słowackich dróg) nawet nie wspomnę…
Serdeczne dzięki za całkowicie oderwany od codziennych problemów weekend.
PS: Jacek, nie zabraliście przypadkiem ze sobą mojej czerwonej kubeczkofiliżanki po kawie? Fajnie byłoby gdyby się odnalazła bo mi się jedna menażka zdekompletowała.
PPS: W ferworze śpiewów i walki ze swoimi słabościami zapodział się także mały (40ml), plastikowy kieliszek na krótkiej nóżce. Nie jest może bardzo istotny, ale przydałby się zapewne na kolejnych imprezach.
PPPS: Aż dziw że tak mało zagubiłem rzeczy! 🙂