Czech English German Russian
You are here: Home Trans Asia Tamilskie swiatynie i lamiglowki jezykowe

Tamilskie swiatynie i lamiglowki jezykowe

PDFDrukujEmail

Published on czwartek, 11 marca 2010 15:43

Prowadza na nia krete, strome, waskie i dosc sliskie schody, wiec musialem sie miejscami mocno schylac i przeciskac, aby dotrzec na sama gore. Wieza, jak wieza, nic szczegolnego, ale widok z niej warty jest tego wysilku, gdyz widac z gory cale miasto i otoczenie palacu.
Poznym popoludniem poszedlem do najwazniejszej swiatyni w miescie, ktora nosi nazwe Brihadishwara. Jest to przeogromny kompleks swiatynny otoczony przez potezne mury obronne. Wchodzi sie do srodka przez dwie wielkie, bogato rzezbione bramy (gopuram). Sa one w kolorze piaskowcowym i przybieraja niesamowite barwy, gdy oswietlaja je mocne promienie zachodzacego slonca. Glowna swiatynia zostala wzniesiona na poczatku XI wieku przez tutejszego krola. Wewnatrz murow, na srodku rozleglego dziedzinca, znajduje sie wielka statua Nandi - swietego byka Sziwy. Zostala ona wyrzezbiona z pojedynczej bryly skalnej, ma 6m dlugosc, 3m wysokosci, wazy 25 ton i jest to jeden z najwiekszych Nandi w calych Indiach. Przyznam, ze robi duze wrazenie. Na samym koncu kompleksu swiatynnego stoi wielka, 66-metrowa vimana (glowna wieza). Ma ona ksztalt smuklego ostroslupa, scietego tuz przed wierzcholkiem. Wszystkie jej sciany sa gesto zdobione scenami przedstawiajacymi roznych bogow hinduskich. Bardzo mi sie tam podobalo.
Nastepnego dnia przemiescilem sie jedynie 50 kilometrow na zachod, do miasta, ktorego nazwe czasem trudno jest wymowic, bo brzmi ona Tiruchchirappalli. W skrocie mowi sie Trichy. Zaraz po przyjezdzie pojechalem nieco poza centrum, aby zobaczyc najwieksza swiatynie hinduska w Indiach, ktora nazywa sie Sri Ranganathaswamy i poswiecona jest bogowi Wisznu. Caly, olbrzymi kompleks swiatynny bardziej przypomina jakies wielkie, warowne miasto niz swiatynie. Aby dojsc z zewnatrz do najbardziej wewnetrznie umiejscowionej swiatyni Wisznu, trzeba pokonac siedem bram (gopuram) i tylez samo murow obronnych. Najwyzsza z tych bram ma 73 metry wysokosci. Wszystkie bramy maja ksztalt pionowego trapezu, sa bardzo kolorowe (dominuje blekit, czerwien, zielen i zolc) i przedstawiaja rozne sceny z mitologii hinduskiej. Niestety, tylko hindusi moga wejsc do glownej swiatyni. Turysci moga ja obejrzec jedynie z zewnatrz.
Gdy juz nasycilem sie atmosfera tej wielkiej swiatyni i pieknie rzezbionych bram w stylu tamilskim, pojechalem do innej swiatyni, ktora ulokowana jest na wysokiej, ufortyfikowanej skale. Wznosi sie ona ponad 80 metrow ponad miasto, a zeby sie na nia wspiac, nalezy pokonac ponad 400 stromych schodow. Sama swiatynia Vinayaka na samym szczycie nie jest ciekawa sama w sobie, jednak warto sie wspiac na szczyt owej skaly, aby moc podziwiac rozlegla panorame Trichy oraz widok na bardzo szerokie koryto rzeki Cauvery.
W kolejnym dniu (9 marca) pojechalem z Trichy do Madurai, drugiego pod wzgledem wielkosci miasta w stanie Tamil Nadu, ktore zreszta jest kolebka kultury tamilskiej. Na bezwzgledna uwage w tym miescie zasluguje glowna swiatynia, znajdujaca sie w centrum: Sri Meenakshi. Znow warto bylo tam pojsc poznym popoludniem, aby zobaczyc pieknie zdobione swiatynne bramy (gopuram) w swietle zachodzacego slonca. Ta swiatynia otoczona jest przez dwa systemy wysokich murow. Mury zewnetrzne zwienczone sa czterema wysokimi, ponad 50-metrowymi bramami. Tak jak w przypadku poprzednich swiatyn w Tamil Nadu, tak samo tutaj wszystkie bramy sa bogato zdobione kolorowymi rzezbami przedstawiajacymi hinduskich bogow, boginie, demony i roznych bohaterow. Jest to jedna z najpiekniejszych swiatyn w stylu tamilskim w Indiach Poludniowych. Oprocz tych czterech bram wienczacych mury zewnetrzne, na terenie swiatyni znajduje sie jeszcze 8 nieco mniejszych gopuram. Glowna swiatynia bogini Meenakshi nie jest dostepna dla turystow, ale otoczona jest korytarzami z ladnie rzezbionymi kolumnami i statuami hinduskich bostw. Czesto waskie snopy swiatla wpadaja do srodka przez male okna, rozswietlajac punktowo nieco zacienione wnetrze i wytrwarzajac niesamowita atmosfere.
Nazajutrz wczesnie rano mialem zamiar pojechac pociagiem (wreszcie pociagiem!) na samo poludnie subkontynentu indyjskiego. Poszedlem na dworzec, jednak juz dzien wczesniej wiedzialem, ze pociag, ktorym pojade zaczyna swoja trase w... Kalkucie. Znajac 'mozliwosci' pociagow indyjskich, spodziewalem sie wielkiego opoznienia. Bylem mile zaskoczony, gdyz tym razem pociag mial jedynie polgodzinne opoznienie. W wygodnym, otwartym przedziale sypialnym pokonalem dystans 250 kilometrow jaki dzieli Madurai i Kanyakumari. Jest to najdalej polozona na poludnie miejscowosc w Indiach i miedzy innymi z tego powodu jest to popularne miejsce pielgrzymkowe. To wlasnie tutaj, na skalistym cyplu, na poludniowym krancu miasteczka, spotykaja sie fale dwoch wielkich wod: Morza Arabskiego i Zatoki Bengalskiej. Takze tutaj znajduje sie miejsce upamietniajace 'Ojca Narodu', czyli Mahatme Gandhi'ego, zamordowanego w 1948 roku w Delhi. To wlasnie tutaj rozsypane zostaly jego prochy, a obelisk upamietniajacy to miejsce znajduje sie wewnatrz obiektu, bedacego mieszanka stylu hinduskiego, muzulmanskiego i chrzescijanskiego. Co roku, w rocznice urodzin Mahatmy (2 pazdziernika) promienie slonca rzucaja swiatlo na obelisk przez maly otwor w suficie.
Nieopodal, doslownie kilkaset metrow od brzegu, znajduja sie dwie male, skaliste wysepki. Na pierwszej z nich stoi eklektyczna budowla odzwierciedlajaca wiele indyjskich stylow architektonicznych. Zostala ona wzniesiona w 1970 roku w celu upamietnienia slawnego hinduskiego filozofa, Swami Vivekanande. To wlasnie w tym miejscu tenze czlowiek czesto medytowal. Na sasiedniej, mniejszej wyspie stoi potezny, ponad 40-metrowy pomnik, nazywany 'indyjska statua wolnosci'. Zostal on wzniesiony w 2000 roku i przedstawia tamilskiego poete, Thiruvalluvar'a.
Dzis, jeszcze przed switem, wyjechalem z Kanyakumari i udalem sie do sasiedniego stanu, Kerala, konkretnie do stolicy tego stanu, ktorej nazwa jest kolejna lamiglowka jezykowa. Nazywa sie ona Thiruvananthapuram, ale wiekszosc ludzi wciaz uzywa latwiejszej nazwy kolonalnej - Trivandrum. Miasto to jest jedynie osrodkiem administracyjnym i baza noclegowa dla podroznych.  Glowna swiatynia miasta - Sri Padmanabhaswamy - jest niedostepna dla turystow, wiec praktycznie nie ma tu co robic. Dlatego tez wiekszosc dnia spedzilem w Kovalam, malej wiosce polozonej kilkanascie kilometrow na poludnie. Slynie ona z jednej z najladniejszych plaz w Kerali. Fakt - jest tam calkiem ladnie, cicho i spokojnie. Odpoczalem sobie troche, poleniuchowalem, zjadlem cos dobrego i wrocilem na nocleg do Trivandrum. Jutro dlaszy ciag podrozy w kierunku (mniej wiecej) polnocnym.

Pozdrawiam, Darek

Komentarze  

 
0 #1 Bogumila 2010-03-15 22:15
Pozdrowienia z ponownie zimowego Krakowa
Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

sonda

Gdzie powinny trafić przemycane przedmioty ze zwierząt jakie zatrzymują celnicy ?

transasia-baner

© 2009 Kamil Wojtanowski