Pomysł projektu zrodził się podczas naszego pobytu w Ghanie w lutym 2009 roku. Tam pierwszy raz w życiu mogliśmy zobaczyć pozostałości kilku miejsc związanych z handlem niewolnikami. Dopiero odwiedziny w zamku w Cape Coast unaoczniły nam jak mało wiemy na temat samego handlu niewolnikami w czasach kolonialnych oraz jak wielką katastrofą był ten proceder dla Afryki.
Pracując jako wolontariusze dla fundacji Freespirit, w jednej z ghańskich miejscowości nad oceanicznych, dowiedzieliśmy się o problemach z jakimi borykają się tamtejsze rodziny – problemem, który dotyka znaczną część populacji wiosek rybackich u wybrzeży Zatoki Gwinejskiej – to jest niewystarczającą ilością ryb.
Obserwując piękno okolic położonych nad ciepłymi wodami Atlantyku, doświadczając otwartości i gościnności ludzi , korzystając z uroków pięknej tropikalnej pogody, bez problemu dostrzegliśmy możliwości drzemiące w nierozbudzonym jeszcze rozwoju turystycznym tego kawałka Afryki.
Wtedy właśnie pojawiły się pierwsze pomysły aby kolejną wyprawę do Afryki, o której każde z nas marzyło połączyć z czymś więcej, jakąś formą pomocy. Pomysł rósł, rozszerzał się, ewaluował.....
W konfrontacji strumienia ze skałą strumień zawsze wygrywa − nie przez swoją siłę, ale wytrwałość.
