
Biwak zimowy cz.I - namiot
Biwak zimowy to jedna z wspanialszych przygód . W tej części zajmiemy się przygotowaniem i rozbiciem namiotu, jako naszego schronienia w górach zimą.
Podstawową rzeczą, zanim wyruszymy, jest dobór odpowiedniego namiotu. Na zimę najlepszy będzie namiot dwupowłokowy z zewnętrznym stelażem oraz fartuchami śnieżnymi. Celowo pomijam tutaj jednopowłokowe namioty, gdyż z założenia mają one chronić alpinistów w czasie lekkich ataków stylem alpejskim na wysokie szczyty. Każdy z wyżej wymienionych elementów ma swoje przeznaczenie: dwie powłoki to przede wszystkim zatrzymywanie warstwy powietrza między tropikiem (chłodzonym chłostającym wiatrem), a oddychającą sypialnią. Izoluje ona mieszkańców namiotu tworząc w nim cieplejszy mikroklimat. Ważne jest także to, iż szron osadzających się z wydychanej przez nas pary wodnej nie opada nam bezpośrednio na twarz i śpiwór, zamaczając go. Fartuchy śnieżne to nic innego jak pasy materiału przyszyte do dolnej krawędzi tropiku. Ich zadaniem jest uszczelnienie go, dzięki czemu powietrze spod niego nie jest wywiewane przez wiatr i można je skuteczniej ogrzać. Nie mniej ważna jest też wentylacja- łatwa do regulacji tak, by jeszcze bardziej ograniczyć czy to ucieczkę ciepła, czy też kondensację pary wodnej. Najlepszym, jak dotąd, sposobem jest charakterystyczny tunel-kominek, zaciągany sznurkiem ze stoperem. Stelaż zewnętrzny to przede wszystkim wygoda- wkładając rurki w tunele w tropiku stawiamy od razu cały namiot, nie tracąc czasu na rozstawianie poszczególnych elementów. Warto też sprawdzić czy namiot po rozstawieniu jest stabilny i odporny na obciążenia boczne(np. wiatr lub opad śniegu)- najlepiej sprawiają się tutaj namioty o opływowym kształcie kopuły lub geody. Obowiązkowo powinien posiadać przedsionek w którym będziemy zdejmować buty oraz gotować .
Gdy już posiadamy nasz szmaciany domek, czas rozglądnąć się za miejscem na nocleg. Powinniśmy to zrobić co najmniej na godzinę przed planowanym zachodem słońca , tak by móc całościowo ocenić naszą miejscówkę. Wybierając miejsca na nocleg bezwzględnie unikajmy miejsc zagrożonych lawinowo(potrzebna jest tutaj wiedza z kursu lawinowego). Także niecki i jary, jako naturalne zbiorniki mroźnego powietrza, nie są zbyt dobrym polem biwakowym, a miejsce gdzie intensywnie się gromadzi sypki śnieg- może zamienić nocleg w szychtę górnika przodowego od odsypywania nanoszonego śniegu. Nie trzeba chyba przypominać , że teren powinien być maksymalnie płaski np. wyrównany nartami, łopatą czy kijkami.
Jeśli takie nie jest, przystępujemy do kopania platformy pod nasz namiot- rodzaj półeczki na której musi zmieścić się całe nasze domostwo. Najlepiej robić to porządną łopatą lawinową- praca wtedy jest najlżejsza i najmniej eksploatująca nasze siły. Kopiąc starajmy się utrzymywać poziom, a powierzchnię platformy uczynić jak najbardziej płaską, ponieważ każdy wystający blok śniegu może zamienić nasze posłanie w łoże boleści. Jest to o tyle ważne, że po jednym / dwóch dniach, podłoże pod namiotem zamienia się praktycznie w lód, co uniemożliwia ewentualną poprawkę naszej pracy. Platformę otaczamy murkiem z bloków śnieżnych tak, by chronił on namiot od podmuchów wichru. Ideałem jest, by odległość takiej „fortyfikacji ” od namiotu wynosiła co najmniej 50-100 centymetrów (w przybliżeniu wartość jego wysokości).
Namiot ustawiamy wejściem do zawietrznej tak, by każde wyjście z niego nie upodobniało wnętrza do krainy wokół. Mocować można go za pomocą praktycznie każdego elementu- raków, czekana, rozkręconych kijów, nart czy inny elementów naszego ekwipunku. Niezłym patentem jest... zwykła siatka foliowa wypełniona śniegiem i owinięta odciągiem, a następnie zakopana pod powierzchnią białego puchu. Napinamy dobrze namiot, tak by opad nie osadzał się na jego tropiku, a warstwa powietrza między nim, a sypialnią była jak największa. Niektórzy pod podłogę namiotu kładą dodatkową folię, jednak trzeba pamiętać o tym, że taki dodatek to kolejne kilogramy w naszym plecaku. W czasie rozstawiania namiotu warto pod przedsionkiem wykopać rodzaj dołka, by w czasie zdejmowania butów móc normalnie usiąść. Na samym końcu zasypujemy rozpostarte fartuchy śnieżne dbając o szczelność tego przykrycia.
Gdy namiot już stoi, a wy dokończacie pracę, warto wysłać najbardziej zmarzniętą osobę do środka by przygotowywała posłanie i wypakowywała plecaki, jednocześnie będąc osłoniętą od nieprzyjaznej aury. W czasie organizowania biwaku nigdy nie rzucajcie elementów ekwipunku na ziemię- muszą być zgromadzone w jednym wiadomym miejscu, ponieważ chwilę później nie znajdziecie ich w morzu bieli. Wyposażenie o fundamentalnym znaczeniu jak kompas, mapa czy palnik i paliwo wypakowujemy dopiero w namiocie, cały czas znając ich położenie. Warto też wyznaczyć miejsca, gdzie pobiera się śnieg do topienia, a gdzie oddaje naturze co jej należne, by nie dokonywać mimowolnego recyklingu... Kiedy już to wszystko zrobiliście – czas zacząć przygotowywać się do kojącego snu, ale o tym w następnych częściach poradnika...