You are here: Home Relacja Przez Rajasthan na polnoc Indii

Przez Rajasthan na polnoc Indii

PDFDrukujEmail

Published on poniedziałek, 19 kwietnia 2010 12:11

Dodaj do:

Deli.cio.us    Digg    reddit    Facebook    Wykop    Gwar

Bombaj generalnie slynie z ogromnej ilosci zabudowy w stylu kolonialnym. I nie sa to jakies male budynki, lecz zwykle ogromne, wielokondygnacyjne gmachy. Z tego grona na uwage zasluguja przede wszystkim: budynek Uniwersytetu, Wysoki Sad, katedra sw.Tomasza, budynek glownego dworca kolejowego Chhatrapati Shivaji czy tez budynek Komendy Glownej Policji stanu Maharashtra. W drugiej polowie dnia, gdy upal nieco zelzal odwiedzilem slynna pralnie miejska o nazwie Mahalaxmi Dhobi Ghat. Jest to najstarsza pralnia publiczna w miescie i liczy ona ponad 140 lat. Kazdego dnia setki ludzi piora tam swoje rzeczy, a do dyspozycji ponad 1000 wielkich, prostokatnych, betonowych wanien z woda. Gdy dzien mial sie juz ku koncowi, poszedlem jeszcze w miejsce, gdzie w morze wychodzi dluga, kilkusetmetrowa grobla. Prowadzi ona do meczetu Haji Alego, jednego ze swietych swiata muzulmanskiego. Szczegolnie w czwartki i piatki ciagna tedy tysiace wiernych, chcacych odwiedzic to miejsce. Czasami trudno sie przecisnac przez ten gesty tlum, szczegolnie, ze dodatkowo po jednej stronie grobli stoja sprzedawcy roznych kiczowatych pamiatek, a po drugiej, dlugi szereg zebrakow. Po calym dniu spedzonym w tym najwiekszym miescie w Indiach, udalem sie okolo polnocy na lotnisko. Zanim jeszcze zaczelo switac, odlecialem do Udaipuru - miasta polozonego w poludniowym Rajasthanie.
Miasto to polozone jest na polnocno- wschodnich brzegach malowniczego Jeziora Pichola. Najwieksza atrakcja Udaipuru jest Palac Maharadzy, wzniesiony przez zalozyciela miasta, maharadze Udai Singh'a II. Kolejni wladcy, ktorzy rzadzili po nim przyczynili sie do rozbudowy calego kompleksu palacowego, ktory jest najwieksza tego typu budowla w Rajasthanie. Caly Palac otoczony jest licznymi balkonami i wiezami, a jego fasada mierzy ponad 240 metrow dlugosci i ponad 30 metrow wysokosci. Cala ta kontrukcja robi spore wrazenie. Wewnetrzne muzeum posiada bogate zbiory zwiazane z kolejnymi wladcami, a takze wiele 'cukierkowych' sal i malych pomieszczen, zdobionych glownie lusterkami i kolorowymi kamieniami szlachetnymi. Poza palacem, na uwage zasluguje w tym miescie takze wielka swiatynia Jagdish, poswiecona bogowi Wisznu. Zostala ona zbudowana przez jednego z maharadzow w polowie XVII wieku i cechuja ja bogate zdobienia rzezbiarskie na scianach zewnetrznych.
Nastepnego dnia udalem sie do miejscowosci Mount Abu, polozonej w gorach na wysokosci okolo 1200m. npm. To male miasteczko otoczone jest przez skaliste, poszarpane wzgorza. Glowna jego atrakcja jest malownicze Jezioro Nakki, po ktorym mozna sobie poplywac za pomoca malych lodek wioslowych. Niestety o tej porze roku stan wody jest bardzo niski i na plytkich brzegach jeziora dominowaly glownie sterty smieci i butelek. Nie mialo to nic wspolnego z malowniczoscia. W drugiej czesci dnia poszedlem poza Mount Abu, aby zobaczyc jedna z najwazniejszych swiatyn dzinijskich w okolicy. Faktycznie, warto bylo. Prawie caly kompleks swiatynny wykonany jest z bialego marmuru. Na srodku dwoch kwadratowych dziedzincow stoja male oltarze tak, ze mozna je obejsc dookola. Wszelkie sciany, kolumny czy tez sklepienia wokol sa pieknie i bardzo bogato rzezbione. Tak jak do wiekszosci swiatyn dzinijskich, tak samo tutaj nie mozna wnosic do srodka zadnych wyrobow ze skory. Do swiatyni nie sa takze wpuszczane kobiety bedace w okresie menstruacji.
I to by bylo na tyle jesli chodzi o atrakcje Mount Abu i okolicy. Nie zauwazylem tam wiecej walorow krajoznawczych. Dlatego tez postanowilem wyjechac stamtad jeszcze wieczorem tego samego dnia i przejechac nocnym autobusem do Jodhpuru. Jest to jedno z najladniejszych miast jakie mialem okazje odwiedzic w Indiach. Nad calym miastem goruje wysokie, skaliste wzgorze, na ktorym osadzony jest poteznych rozmiarow fort o nazwie Mehrangarh. Jest on wciaz zamieszkaly i prowadzony przez potomkow maharadzy Jodhpuru. Zbudowany jest on glownie z czerwonego piaskowca, posiada siedem bram, a jego sciany sa tak masywne, ze wydaja sie stanowic kontynuacje skalnej bazy, na ktorej stoja. Aby podejsc pod fort nalezy dotrzec na stare miasto pokonujac wczesniej kilka wielkich bram, zbudowanych z czerwonego piaskowca i zwienczonych malymi wiezami. Charakterystycznym punktem starego miasta jest wysoka wieza zegarowa, stojaca po srodku bazaru Sardar. Wokol panuje ruch jak w ulu, pelno straganow i budek, gdzie sprzedaje sie glownie warzywa, przerozne przyprawy, slodycze, srebro i wyroby rzemieslnicze. Podazajac dalej na zachod wchodzi sie w istny labirynt ciasnych i kretych uliczek starego miasta. Jodhpur nosi przydomek niebieskiego miasta. Faktycznie - spacerujac wzdluz tych waskich uliczek, mozna zauwazyc, ze na scianach budynkow dominuje kolor niebieski w roznych odcieniach. W gdy wyjdzie sie wyzej, na poziom wzgorza z fortem, mozna podziwiac fantastyczna panorame calego miasta. Ta platanina waskich uliczek bardziej przypomina mi arabskie medyny niz indyjskie miasto. Nieco na wschod od fortu Mehrangarh, na niewielkim wzniesieniu stoi - zbudowana z 'mlecznego', bialego marmuru - budowla o nazwie Jaswant Thada. Zostala ona wzniesiona dla upamietnienia maharadzy Jaswant Singh'a II.
Kolejnego dnia udalem sie do Jaisalmeru, miasta sredniej wielkosci. Lezy ono na skraju Pustyni Thar, okolo 100 kilometrow od granicy z Pakistanem i nalezy do jednego z najgoretszych i najsuchszych miast w Indiach. Reczywiscie, gdy zawial wiatr znad pustyni, to mozna bylo poczuc lekkie parzenie na skorze. Podobnie jak w Jodhpurze, tak i tutaj nad miastem goruje potezny fort. Ma on jednak inny, bardziej zaokraglony ksztalt i zbudowany jest on glownie z kamienia w kolorze jasnego miodu. W przeciwienstwie do fortu w Jodhpurze, ten w Jaisalmerze jest wewnatrz zamieszkaly. Wewnatrz jego scian toczy sie normalne zycie: ludzie maja swe normalne domy, ulicami jezdza samochody i motocykle, a wielu sklepach proboje sie sprzedac turystom tandetne pamiatki. Poza zwyklymi zabudowaniami, na terenie fortu znajduja se jeszcze 3, warte odwiedzenia, obiekty. Pierwszym z nich jest muzeum Maharadzy, a dwa kolejne to swiatynie: hinduistyczna swiatynia Mahalaxmi oraz swiatynia dzinijska z pieknie rzezbiona fasada oraz wiezami.
Z kilku bastionow fortu rozposciera sie ladny widok na caly Jaisalmer i jego najblizsze okolice. Golym okiem widac, ze tam gdzie koncza sie ostatnie zabudowania miasta, zaczyna sie prawdziwa, bezkresna i budzaca respekt Pustnia Thar.
Tego samego dnia wieczorem wybralem sie na krotka, zorganizowana wycieczke, by podziwiac zachod slonca wsrod piaszczystych wydm w rejonie wioski Sam, okolo 40 kilometrow na zachod od Jaisalmeru. Niestety jest to bardzo turystyczne miejsce, ktore odwiedzaja dziesiatki turystow kazdego wieczoru. Ale nie szkodzi, widoki jakie mozna bylo zaobserwowac gdy slonce chylilo sie ku horyzontowi i te wszystkie fantastyczne barwy na niebie, wynagrodzily ponad godzinna jazde w piekielnym upale.
Wieczorem wyruszylem w droge powrotna nocnym pociagiem do Jodhpuru, a stamtad pojechalem od razu do niewielkiego miasta Puszkar. Lezy ono u podnoza pasma gorskiego i znane jest ono przede wszystkim z corocznego, wielkiego swieta i targu wielbladow. Obdywa sie on zwykle w listopadzie, podczas pelni ksiezyca. Jest to takze caloroczne centrum pielgrzymkowe, ze wzgledu na trzy wazne swiatynie, jakie tam sie znajduja: swiatynie Brahmy, swiatynie Wisznu i swiatynie dzinijska. Oprocz tego w centralnej czesci miasta lezy duze jezioro otoczone schodami prowadzacymi do jego wod (ghatami). Na jego brzegach, szczegolnie rano i wieczorem, mozna zauwazyc tlumy wiernych chcacych odbyc rytualne kapiele w wodach swietego jeziora. Niestety, tym razem z powodu bardzo dlugo trwajacej suszy, jezioro to prawie zupelnie wyschlo. Widac bylo tylko kilka odosobnionych wielkich sadzawek, a poza tym wiekszosc dna byla calkiem sucha.
Z Puszkaru pojechalem do Delhi - z krotkim postojem i przesiadka w Jaipurze. W miescie tym jest co prawda kilka ciekawych obiektow, takich jak Miejski Palac Maharadzy, Palac Wiatrow - symbol Rajasthanu o rozowej fasadzie przypominajacej plaster miodu czy tez obserwatorium astronomiczne Jantar Mantar na otwartym powietrzu z ciekawa kolekcja zegarow slonecznych, ale bylem tam juz kilka razy podczas moich poprzednich wyjazdow do Indii. Dlatego tez tym razem ominalem te miejsca.
Po dotarciu do stolicy Indii i zakwaterowaniu w hotelu, pospacerowalem sobie tlocznymi i gwarnymi uliczkami starego miasta, a wieczorem spotkalem sie z moim dobrym znajomym.
Poszedlem wczesnie spac, gdyz musialem wstac jeszcze przed switem. Tego ranka przyleciala do mnie Kasia, wiec popedzilem szybko na lotnisko, aby ja odebrac. Po slabo przespanych nocach, oboje bylismy nieco zmeczeni i senni, wiec ten dzien byl dla nas obojga taki nijaki. Powloczylismy sie troche po turystycznej dzielnicy Paharganj i nastepnego dnia pojechalismy razem do Agry.
To wlasnie tutaj znajduje sie Taj Mahal, uznawany przez niektorych za jeden z najpiekniejszych budynkow na swiecie i znajdujacy sie na liscie siedmiu architektonicznych cudow swiata. Jest to ponoc najpiekniejsze dzielo architektoniczne stworzone z milosci do kobiety. Wzniosl go cesarz Shah Jahan w XVII wieku dla swojej zmarlej zony (zmarla po urodzeniu ich 14-go dziecka). Budowa samego obiektu zajela ponad 20 lat i budowalo go w sumie ponad 20.000 budowniczych z calych Indii oraz z Azji Centralnej. Po zakonczeniu budowy i oddaniu tego mauzoleum do uzytku, Shah Jahan nakazal obciecie prawych dloni wszystkim budowniczym tak, aby nie byli nigdy w stanie stworzyc rownie pieknego dziela.
W nastepnej kolejnosci odwiedzilismy kolejna perle architektoniczna Agry, czyli Czerwony Fort, ktorego mury zbudowane sa z czerwonego piaskowca. Fort poczatkowo zostal wzniesiony przez cesarza Akbara i mial funkcje militarne. Dopiero pozniej Shah Jahan (jego prawnuk) nadal fortowi funkcje palacowe i wybudowal w srodku wiele obiektow przy uzyciu, popularnego wtedy, bialego marmuru. Nie wiedzial on jeszcze, ze fort ten stanie sie jego cela, poniewaz w polowie XVII wieku jego syn - Aurangzeb - uwiezil Shah Jahana przez 8 ostatnich lat jego zycia w celi z widokiem na jego wspaniale dzielo, czyli Taj Mahal. Wewnatrz fortu na uwage zasluguja przede wszystkim: pelna lukow i pieknych sklepien Sala Audiencji Publicznych, piekny kolorowy ogrod Anguri Bagh oraz niewielki, bialy, lecz przepiekny Meczet Klejnotu.
Kolejnego dnia pojechalismy do malej, cichej i spokojnej miejscowosci Orchha, polozonej okolo 230 kilometrow na poludnie od Agry. W porownaniu z Agra, a szczegolnie z halasliwym Delhi, Orchha jest jak oaza spokoju. W tym miejscu mozna na prawde odpoczac, wyciszyc sie i w pelni zrelaksowac. Taki wlasnie byl nasz zamiar. Miescina ta, byla w przeszlosci stolica wladcow z dynastii Bundela (od XVI do konca XVIII wieku). Po dzis dzien zachowalo sie wiele ciekawych budowli z tamtego okresu. Mowa tu przede wszystkim o trzech ladnych palacach: Raj Mahal (zaslugujacy na najwieksza uwage); Jehangir Mahal, przyklad sredniowiecznej architektury islamskiej ze stromymi klatkami schodowymi oraz waskimi, lukowatymi korytarzami; Raj Praveen Mahal z ladnym ogrodem w stylu mogolskim oraz laznia turecka.
Na uwage zasluguja takze dwie ladne swiatynie w centrum miasta. Pierwsza z nich, swiatynia Ram Raja jest w kolorze bialo pomaranczowym z czterema wysokimi wiezami zwienczonymi kopulami. Poczatkowo obiekt ten zostal zbudowany jako palac dla zony jednego z wladcow. Dopiero pozniej przeksztalcono go w swiatynie. Zaraz obok stoi wspaniala, potezna, zwienczona wiezami, wysoka swiatynia Chaturbhuj. Zbudowana jest ona na planie krzyza, a jej wielkosci i zewnetrzne zdobienia robia na prawde wielkie wrazenie. Najwyzsza z jej wiez czesto jest schronieniem dla wielkich, drapieznych ptakow wystepujacych w okolicy. Po upalnym dniu pelnym wrazen, wrocilismy do hotelu.
Jutro z samego rana zamierzamy pojechac lokalnym pociagiem z lokomotywa spalinowa do oddalonego o niecale 200 kilometrow Khajuraho.

Pozdrawiam, Darek

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

transasia-baner

 



© 2008 Klub Podróżników "Śródziemie"