You are here: Home Relacja Plaza i gory w Kerali

Plaza i gory w Kerali

PDFDrukujEmail

Published on środa, 17 marca 2010 14:06

Dodaj do:

Deli.cio.us    Digg    reddit    Facebook    Wykop    Gwar
W Kerali zdecydowanie zwolnilem tempo i przemieszczam sie o wiele wolniej niz mialo to miejsce na samym poczatku mojego pobytu w Indiach, gdy jechalem z polnocy na poludnie stanu Tamil Nadu.
Gdy juz nadszedl dzien pozegnania z Varkala, udalem sie do Kollam - malej miejscowosci polozonej o pol godzina jazdy pociagiem na polnoc. W tym miejscu 'zaokretowalem' sie na maly statek turystyczny i rozpoczalem calodniowy rejs po tzw. Backwaters. Jest to system jezior, kanalow i leniwych rzek polaczonych z soba i tworzacych bardzo malowniczy, wodny korytarz komunikacyjny. Ciagna sie one wzdluz wybrzeza Kerali na odcinku kilkudziesieciu kilometrow. Statek powoli plynal wsrod labiryntu kanalow - czasem waskich na kilkanascie metrow, innym razem wyplywal na wielkie akweny wodne, szerokie na kilka kilometrow. Brzegi, na ktorych nie rzadko cumuja male, kolorowe kutry rybackie i inne lodzie, porosniete sa gestymi gajami palm kokosowych. Co chwila przeplywalem przez malownicze wioski polozone w samym srodku tej gestwiny. Do wielu z nich mozna sie dostac jedynie droga wodna. Na brzegach wiosek zycie toczy sie bardzo leniwie: kobiety robia pranie, sprzataja lub gotuja posilki; mezczyzni naprawiaja lodzie, graja w krykieta badz tez siedza w kucki w grupach i rozmawiaja. Co chwila rozesmiane dzieci machaly i pozdrawialy turystow na statku. Nieco zamozniejsi turysci wybieraja czasem kilkudniowe rejsy po Backwaters z wykorzystaniem lodzi o wysokim standardzie, tzw 'houseboats'. Sa to wielkie lodzie, na ktorych zamocowane sa male domki (bungalowy) skonstruowane zwykle z grubej wilkiny lub trzciny. Takie lodzie wyposazone sa ponadto w kuchnie, restauracje, toalety, a niektore z nich maja nawet klimatyzacje. Po drodze mijalem wiele takich luksusowych lodzi.
Gdy dzien mial sie juz ku koncowi, a slonce wisialo nisko nad horyzontem, rejs dobiegl konca i statek przybil do malego portu w Alleppey. Tutaj zatrzymalem sie u kolejnego znajomego, ktory ugoscil mnie w swym malym guest housie. Po pysznej kolacji, poszedlem wczesnie spac.
Nastepnego dnia (15 marca) wstalem o swicie, gdyz chcialem zdazyc na jedyny poranny autobus do Kumily. Jest to male miasteczko polozone w gorach Zachodnie Ghaty, na granicy z Tamil Nadu. Gory te, to najwyzsze pasmo gorskie w Indiach Poludniowych. Ciagnie sie ono na dlugosci kilkuset kilometrow przez stany: Tamil Nadu, Kerala i Karnataka. Najwyzsze wzniesienia przekraczaja wysokosc 2500m. W dzien jest tam chlodniej niz na nizinach, a noce bywaja wrecz zimne. Lagodne stoki gorskie porosniete sa w tej okolicy licznymi plantacjami herbaty i przeroznych przypraw. Wszystkie te produkty mozna znalezc w wielu sklepach przy glownej ulicy w Kumily.
Na miejsce dotarlem po ponad 5 godzinach jazdy, glownie gorskimi serpentynami (145 km). Najpopularniejszymi formami spedzania czasu w Kumily i okolicy sa rejsy po wodach pobliskiego Jeziora Periyar, trekkingi po dzungli, jazda na sloniu lub zwiedzanie fabryki herbaty i plantacji przypraw. Przyjemnosci te nie naleza do najtanszych, szczegolnie dla obcokrajowcow, a ja juz wiele razy doswiadczylem tego rodzaju przygod podczas mojej dlugiej podrozy. Tym razem postanowilem poleniuchowac przez dalsza czesc dnia.
Kolejnego ranka, jeszcze przed switem rozpoczalem pieciogodzinna podroz autobusem do Munnar, kolejnej malej miejscowosci w gorach. Jest to prawdopodobnie najbardziej popularne miejsce upraw herbaty w Indiach Poludniowych. Centrum miasteczka zlokalizowane jest w glebokiej dolinie gorskiej nad potokiem. Wokol, gdzie okiem siegnac, rozciagaja sie geste plantacje herbaty w kolorze soczystej zieleni. Tego samego dnia, po krotkim odpoczynku po podrozy, poszedlem na krotki trzygodzinny spacer po okolicznych stokach. Szedlem szerokimi sciezkami wijacymi sie jak waz po falistych wzgorzach. Co  jakis czas mijalem kilkuosobowe grupy kobiet zrywajacych z krzewow swieze liscie herbaty. Mialy one jednak inny sposob zbierania lisci niz kobiety ze Sri Lanki. Tamte zrywaly listki rekoma, a tutejsze kobiety uzywaly do tego celu specjalnego, wielkiego sekatora, do ktorego przymocowany byl niewielki worek. Sciete liscie szybko ladowaly w tym malym worku, a gdy sie juz zapelnil, jego zawartosc byla przesypywana do wielkiego, ciezkiego wora.
Dzis, po kilku wczesnych pobudkach, jakie mialem w ostatnim czasie, postanowilem sie porzadnie wyspac. Poniekad mi sie to udalo. Okolo poludnia poszedlem znow na spacer wsrod lagodnych wzgorz i plantacji herbaty. Tym razem spacer byl nieco dluzszy niz dnia poprzedniego, jednak rownie ciekawy krajobrazowo. Dzien juz chyli sie ku koncowi i slonce powoli chowa sie za gorami. Czas sie ubrac nieco cieplej, gdyz Munnar lezy na wysokosci 1500m npm i wieczory, a szczegolnie poranki, bywaja tu chlodne.
Jutro czeka mnie kolejna bardzo wczesna pobudka i mam zamiar udac sie pierwszym autobusem z powrotem na wybrzeze.

Pozdrawiam, Darek

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

transasia-baner

 



© 2008 Klub Podróżników "Śródziemie"