|
Oj zły to ptak co własne gniazdo kale. "Polactwo" co w nim jest złego, odbiegamy wprawdzie troszkę od tematu posta, jednak przyznam, że ja bardzo się cieszę, iż jestem Polakiem i powiem Ci szczerze robie co się da żeby kraju nie chańbić a rodaków bronić, nawet jeśli trzeba się trochę wstydu najeść, akceptuję ten kraj i ludzi z całą spuścizną włączając Marcina Gienieczko. Mówiąc o polactwie podcinasz gałąź na której sam siedisz bo gwarantuje Ci, że bez Polski szybko byś zgorzkniał (autopsja), mniemam żeś młody, i na ten karb spycham Twoje obecne spojrzenie.
Nawet jeśli wyprawa odbywa się z własnych środków, nie powoduje że po powrocie można pleść co ślina na język przyniesie. Kiedy pewien człowiek wrócił z płd. ściany Lothse i powiedział że ją zdobył, każdy właściwie mógłby przejśc nad tym do porządku dziennego i zaakceptować wielki wyczyn, jednak tak się nie stało. Powołano komisje i zdemaskowano oszóstwo i dzięki temu ściana została nadal dziewicza , a chłopak dostał klapsa i już nikt mu nie uwierzy, tam jednak analizowano sprawę ludzie poczęli się zastanawiać. W tym przypadku bez żadnej weryfikacji Marcin występuje na Kolosach opowiadając niestworzone rzeczy jak to przepłynął rzeki yukonu, a tym czasem nie ma na to żadnych najmniejszych dowodów. Naoczni świadkowie twierdzą wprost że tego nie zrobił, mimo to publiczne kłamswo jakoś się przemyka, a osoby starające się sprawę zdemaskować stają się poniekąd ofiarami i prześladowcami, czy to nie absurd? Co niektórzy podróżnicy znający temat czują ewidentny niesmak sytuacyjny. Ja np: nie jestem pewien czy wystąpie kiedyś jeszcze na kolosach obok M.G, a to dlatego iż nie chcę być traktowany na równi z kimś kto okłamuje ludzi tym samym ich nie szanując. Okłamywać można samego siebie i to też nie bezkarnie no chyba że jest się człowiekiem pozbawionym refleksji, a to jest raczej syndromem choroby. Marcin oszukuje przede wszystkim siebie to fakt, jednak przy okazji również bardzo dużą grupę ludzi i oczywiście każdy ma prawo do tego by być oszukiwanym jeśli tego pragnie, lecz gdy jest tego nieświadom? Ja osobiście podkreślam, nie będę przyglądał się obojętnie kiedy obok mnie ktoś w żywe oczy kłamie, gdyż mając tego świadomość współuczestniczę w tym kłamstwie. Dlatego bardzo się cieszę, z tej dyskusji i absolutnie nie mam zamiaru czuć się odrażającym i cuchnącym dlatego że nie popieram publicznych kłamstw, cieszy mnie też to że jak zauważyłem coraz więcej jest informacji na necie zwracających uwagę na "problem" oszustw i naciąganej prawdy. Na festiwalach jest dużo młodzieży nie chcę by była chowana na kłamstwach Marcina, tylko dlatego że Alpinus chce na tym zarobić. Forsa w dzisiejszym świecie jest ważna, jednak są granice i zawsze były. Jeśli faktycznie podchodzisz ideowo do podróży to powinieneś to zrozumieć . Pragnę jak wielu ludzi poznać prawdę o podróżach Marcina i jeśli przedstawi mi on dowody na swoje osiągnięcia z przeszłości, to jest Rzek Alaski i Yukonu, drogi Wspinaczkowe Rumunia Wsch Turcja itp te tysiące km rowerem i setki km piechotą kajakiem koniem , itp dziesiątki nie udokumentowanych opowieści, jestem skłonny publicznie paść przed nim na kolana i przepraszać. Nie deklarował bym tego gdybym nie znał całej prawdy i się z nią nie zgadzał. Uważam że mam do tego prawo podobnie jak inni mają prawo do tego by akceptować kłamstwo. W pełni to toleruję, jednak wolę by mieli tego świadomość.
Dopuki Marcin nie porzedstawi dowodów swoich dokonań będę zdania, że oszukał. To jest moje ostateczne i ostanie słowo w tej sprawie
.
Pozdrawiam wszystkich na forum tom
ps. nie będę komentował wątku o kradzieży sponsorów, to zbyt żenująca sprawa, pozatym nie chciałbym mieć sponsora który nie bacząc na morale po śmierci Piotra Morawskiego wcisnął w wolne miejsce człowieka o kompletnie odmiennej mentalności. Współczuję jedynie członkom Alpinus Expedytion Team , ja bym odszedł. to tyle
|